a.adas
10.06.07, 18:49
Tak naprawdę wątek bedzie bardziej o Federerze, ale trochę głupio tytułować
Szwajcarem po porażce...
Nie wiem czy Federer będzie mieć kiedyś lepszą szansę na wygranie z Nadalem w
Roland Garros niż w tym sezonie. Rafa tradycyjnie biegał jak szalony, ale tym
razem wyglądało na to, ze można przewagę Hiszpana choć częściowo zniwelować -
kort był naprawdę szybki. No i mimo wszystko (bo i tak Rafie udało się
Federera zabiegać) wydaje się, że Nadal w tym roku nie był aż tak dobrze
fizycznie przygotowany.
Federer grał swoje. Czyli genialne zagrania przeplatał nonszalanckimi. Dobrze
było tylko w drugim secie, gdy Szwajcar grał jakby to nie była mączka i...
trafiał. W następnych dwóch setach gubił się w pomysłach, a i mięśnie
przestały działać.
Swoja drogą, jeśli Nadal przestanie śrubować rekordy na cegle, to moze
postraszyć Federera i na innych nawierzchniach. Pewnie nie w Wimledonie, ale w
pozostałych lewach Wielkiego Szlema? Tu chodzi nie tylko o motorykę, ale także
psychikę.
Wyobrażacie sobie skrzyzowanie Federera z Nadalem? Techniki z siłą i kondycją.
Potworne...