Gość: szaman
IP: 192.168.42.*
17.12.01, 10:44
Urodziłem się pośród słoni i żyraf a los cisnął mnie w miejsce o którym szaman
wioskowy mówił: To jest tam gdzie nawet najszybszy biegacz wioskowy nie
dobiegnie podczas jednego księżyca. Miejscem tym była Polska. Bałem się jechać,
Babcia się modliła i pluła na ziemie, że Polacy to bandyci i rasiści. Tydzień
nademną modły odprawiano. Ale zostałem sprzedany Białemu Master razem z
wyrobami miejscowych rzemieslników i nie mogłem się juz wykręcić. Mój Baba
(Tatuś) dał mi na droge owoce i włócznię przodków, a Mama wcisnęła za spodenki
100 naira. Szaman mówił żebym wystrzegał się Białej Wody, co to zmysły mąci i
duchy przywodzi. Widział Białych Masters jak pili tą Wodę, a potem śpiewali i
spali na ulicach.
Do Polski polecieliśmy Zelaznym Ptakiem, mi odebrano włócznię wiec leżałem
krzyżem przez cały lot przepraszając przodków. Polska była zimna jak kamień na
dnie Nigru. Stałem i trzęsłem się, bo miałem na sobie tylko spódniczke z lisci
bananowca. Dopiero mój Biały Master sie zlitował i dał mi kurtkę. Włócznię mi
oddano. Mój Biały Master wziął mnie do domu. To był wielki dom, cały z
kamienia. W tym domu by zamieszkały ze dwie wioski i jeszcze może pół jednej.
Stałem w korytarzu, a dzieci Mastera biegały i szczypały mnie. Chciałem
włócznią podziurawić to cholerstwo, ale nie mogłem bo by mnie odesłano i moja
rodzina hańbą by się okryła. Poinformowano mnie, że jedziemy do dużej wioski o
nazwie Kraków. To bardzo duża wioska i bardzo stara. Mają tam drużynę
piłkarską. Może być-pomyslałem. Kraków był jak d....a słonia. ładny ale
nieprzyjemny. Trener mnie nie chciał. Gruby jak pięciu szamanów z okolicznych
wiosek. Krzyczał i śmierdział Biala Wodą. Podobno bardzo dobry trener.
Wróciliśmy do głównej wioski w Polsce - Warszawy. ALe wpierw bylismy w takim
miejscu, że płakłem i prosiłem mojego Master, żeby mnie tu nie zostawiał. On
mówil na to miejsce Śląsk. Smierdziało tam jak na ulicach Abudży i wszystko
było szare. Nawet ja byłem szary jak pobiegałem po krzywym boisku. Na szczeście
tam mnie też nie chcieli.
Z nieba zaczęło padac jakieś białe, mokre gówno. Siedzialem cały czas w domu u
mojego Mastera, dzieci mnie szczypały, a ja się modliłem do przodków. Wreszcie
mi znaleźli klub. Polonia się ten klub nazywał. Sprzedali mnie tam jakiemuś
innemu Master w Drugich Oczach. To był dobry klub. Dali mi nawet buty i czarną
koszulkę. Kopałem piłkę a Master z Wąsami mi klaskał i chwalił. To był bardzo
dobry Master. Napisałem do domu, że jest tu dobrze i mój nowy Master jest o.k.
Jest gruby i mlaska, ale nie śmierdzi Białą Wodą.
Potem grałem już mecze w lidze. Wszyscy mi mówili: Nie przejmuj się kibicami. A
kibice krzczeli Makumba, i ciskali bananami. Nie w Warszawie, tylko w innych
wioskach. Acha, tu nie są wioski tylko Miasta. Obrazili się na mnie o to
koledzy z druzyny i mi przez kilka meczów piłki nie podawali.
Dobrze grałem. Oj, jak ja dobrze grałem ! Bramki strzelałem, ale cieszyć sie
nie mogłem, bo mój pierwszy Master mi zabronił. Jesteś Smutny Strzelec -
pamiętaj. Wesołych jest od zaj....ania. Ty będziesz smutny. Mielismy Mistrza
Polski nawet. Co było szokiem w Krakowie. Bo tam była silna druzyna i dobry
trener. Mój Master z Wąsami zabronił mi mówić Master do Niego. Mówiłem więc
Baba. On sie cieszył i ja się cieszyłem. A cieszyłem się najbardziej jak
poznałem Białą Kobietę. Jadłem z kolegami takie ciasto okragłe z mięsem i ONA
przyszła do nas. Oj, jak ja się zakochałem. Miała siostrę, taką samą i je nie
rozpoznawałem. rwałem więc obie na raz. One mnie lubiły. Brały pieniądze i
mówiły, że mnie kochają. I ja je kochałem.
Potem była zima to kupowałem futra. Jak kupowałem to nie miałem pieniążków, a w
klubie mi dawać już nie chcieli. Baba Engel został trenerem Kadry Polski. Już
mnie nikt w druzynie nie lubił. Piłek mi nie podawali, a jak strzeliłem bramkę
z Ruchem, to mnie okrzyczeli bo mieliśmy ten mecz przegrać. Beata tez na mnie
krzyczała. Kazała się buntować. Wtedy Baba Engel wymyslił, że chce żebym grał
dla Polski. Ja się bałem, bo na meczu ligowym wyzywa mnie cały stadion, czyli
2000 osób, a jak na Narodowy przyjdzie 50 000 ?! Ogłuchnę od wyzwisk i zasypią
mnie całego cytrusami. Inni mi nie będą piłek podawać. Napisałem do domu.
Kazali grać, bo tam jest lepsze życie, a w Nigerii d....a i bieda. Zreszta
wracać nie chciałem, Beata też nie. Włócznię Przodków dałem Babie Engelowi. On
ją chyba sprzedał, bo nie widziałem jej w jego domu.
Gruby Prezydent RP mi dał Paszport Polski. Oj, jaki ja teraz byłem PAN. Beata
cieszyła się i klaskała. Nawte Biała Wodę piliśmy i krzyczałem "kurwa". Bo tak
wszyscy krzyczą.
Zagrałem szybko, bo już za tydzień z Rumunią. Bramkę strzeliłem, a koledzy mnie
klepali po głowie i mówili: Dobry Bambo. Baba Engel mnie chwalił w gazetach i
mówił, że ja to w Realu grać powinienem. Baeta to przeczytała i zakazał mi na
Polonie chodzić. Chcesz głupi czarnuchu, całe zycie grać w jakiejś menelskiej
Polonii ?! A kto zarobi na dom, dzieci, samochód, futra, zestaw kina domowego,
szynkę, działkę z basenem, o wycieczkach do Egiptu nie wspomnę ? Moze ja ?!.
Oj, mądra była moja Beata. Następnego dnia nie poszedłem na trening. Masterowi
Wdowczykowi powiedziałem, ze chcę grać w Barcelonie, a nie Polonii. I że piłki
nie kopne juz w Polsce. Beata klaskała, Baba Engel chwalił. A potem stzrelałem
bramki w każdym meczu Polaków. Nawet kibice na mnie Bambus nie wołali, tylko
OLI, EMSI, a Masterowie z TV mówili nawet Czarnecki.
W końcu mnie puścili do Panathinaikosu. Ale było pieknie ! Tutaj grałem dobrze.
Kibice mnie nie klnęli, ale lapałem kontuzje. Dla Polski dalej grałem, bramki
strzelałem w każdym meczu. Cieszyłem się i Beata się cieszyła bo wzielismy
slub. Odemnie nikt na wesele nie przyszedł, kilku kolegów z Polonii. Od Beaty
było 250 osób. "kameralnie" - mówiła.
Mieszkaliśmy w Grecji, ciepło było, a Beata kupowała futra. Dziwiłem się bo tu
nawet dla mnie było za gorąco, a Ona juz 8 futer ma.
W końcu awansowaliśmy do MŚ. Oj, jak się Polacy cieszyli. Pili przez tydzień, a
bezrobotni to nawet i miesiąc. Ja byłem "Dobro Narodowe". Beata mi mówiła, że
jestem najlepszym Poslkim Sportowcem i wygram samochód. Cieszyłem się i
dziwiłem, bo przcież Malysz ma większe poparcie. Ale Beata mówiła, że Małysz to
d....a, bo to nie on wprowadził Polaków na MŚ, tylko ja - JEJ MĄŻ.
Dobrze mi sie tu grało w tej Grecji, ale mój terener kupił jakiegoś Cypryjczyka
i sadza mnie na ławce. Kontuzje mi każą symulować. Beata sie wściekła: Chcesz
głupi czarnuchu, całe zycie grać w jakiejś menelskiej Grecji ?! A kto zarobi na
dom, dzieci, samochód, futra, zestaw kina domowego, szynkę, działkę z basenem,
o wycieczkach do Egiptu nie wspomnę ? Moze ja ?!. Ma rację, chcę grać w
Juventusie. Jutro nie idę na trening.....