Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Warszawa to sportowa prowincja..

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.03, 20:59
    Nie pisze tego zeby obrazic Warszawskich kibiców ale
    niestety taka jest prawda -w waszym miescie zupelnie
    nie ma zainteresowania sportem zarówno ze strony
    kibiców jak sponsorow. Wszystkie bez wyjątku stolczne
    kluby ledwo zipią a na trybunach pustki- spojrzcie na
    pilke nozna,koszykowke,siatkowke,zuzel ze o hokeju nie
    wspomne...
      • fle_xx Re: Warszawa to sportowa prowincja.. 22.08.03, 21:05
        Gość portalu: thedude napisał(a):

        > Nie pisze tego zeby obrazic Warszawskich kibiców ale
        > niestety taka jest prawda -w waszym miescie zupelnie
        > nie ma zainteresowania sportem zarówno ze strony
        > kibiców jak sponsorow. Wszystkie bez wyjątku stolczne
        > kluby ledwo zipią a na trybunach pustki- spojrzcie na
        > pilke nozna,koszykowke,siatkowke,zuzel ze o hokeju nie
        > wspomne...

        No z Piłką Nożną to chyba przesadziłeś jeśli chodzi o brak zainteresowania
        (Legia). A Koszykarze Poloni finansowo nie mają tak źle chyba...
      • Gość: www Re: Warszawa to sportowa prowincja.. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.03, 21:10
        Gość portalu: thedude napisał(a):

        > Nie pisze tego zeby obrazic Warszawskich kibiców ale
        > niestety taka jest prawda -w waszym miescie zupelnie
        > nie ma zainteresowania sportem zarówno ze strony
        > kibiców jak sponsorow. Wszystkie bez wyjątku stolczne
        > kluby ledwo zipią a na trybunach pustki- spojrzcie na
        > pilke nozna,koszykowke,siatkowke,zuzel ze o hokeju nie
        > wspomne...

        Jest zainteresowanie i to "czynne" tzn. uprawianiem a nie tylko "oglądaniem".
        Jeżeli znałbys realia to wiedziałbyś o istnieniu największych w Polsce lig
        amatorskich szóstek piłkarskich, koszykarskiej WNBA, czy powstałych w latach 90-
        tych lig biznesowych w róznych dyscyplinach.
        To prawda, że nie przejawia sie to nadzwyczajna frekwencja na imprezach
        sportowych "do oglądania" ale nie jest tez tak żle. Co do żuzla to nigdy nie
        był to sport popularny w W-wie a hokeja od ładnych paru lat juz niestety nie ma.
      • Gość: www Re: Warszawa to sportowa prowincja.. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.03, 21:26
        Jeszcze jedno, a propos kibicowania to byłbys zaskoczony "atmosferą" na meczach
        warszawskich druzyn trzecio i czwarto ligowych np. Ursus, Olimpia, Hutnik
        ostanio nawet Gwardia. Czy tez z okolicznych miejscowości: Znicz Pruszków,
        Pogoń Grodzisk, Legionovia, Dolcan Zabki itd. Każdy z tych klubów ma
        swój "młyn" i niezłe oflagowanie.
      • Gość: www A propos sportowej prowincji... :))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.08.03, 21:02

        Jacek Truszczyński 17-08-2003, ostatnia aktualizacja 17-08-2003 22:56

        Na Stadionie X-lecia doszło wczoraj do finałowego spotkania wietnamskiej Ligi
        Piłki Nożnej. Swoich faworytów dopingowało ponad 1000 warszawskich
        Wietnamczyków.

        W Warszawie, gdzie społeczność wietnamska liczy wedle różnych szacunków od 15
        do 40 tys. osób, Liga działa od trzech lat. Gra w niej osiem drużyn. W
        niedzielne popołudnie na Stadionie X-lecia w finale zmierzyły się drużyny Nghe
        Tinh i Nam Dinh. Mecz oklaskiwało ponad 1000 Wietnamczyków. Ich gorący
        temperament dał się we znaki organizatorom przed paroma tygodniami podczas
        spotkań półfinałowych.

        - Kibice jednej z drużyn uznali gol strzelony ich faworytom za duży nietakt i
        wtargnęli na murawę. Doszło do bójki - opowiada Robert Krzysztoń, redaktor
        warszawskiego periodyku dla Wietnamczyków Cau Vong. Mimo tego incydentu
        półfinały udało się dokończyć i doprowadzić do ostatecznego, wczorajszego
        spotkania.

        - Takie imprezy spajają naszą społeczność. A mimo tego że w jej obrębie jest
        wiele podziałów, mamy silne poczucie solidarności - wyjaśniała Ton Van Anh,
        redaktor naczelna pisma Cau Vong.

        Podziały dały się wczoraj zauważyć na trybunach. W "loży honorowej" zasiedli
        przedstawiciele lokalnego establishmentu - oficjele z ambasady, bogaci
        biznesmeni. - Coraz więcej członków tej grupy asymiluje się z polskim
        społeczeństwem. Zostają tu na stałe, posyłają dzieci do szkół i na studia -
        zauważył ks. Edward Osiecki, duszpasterz katolików wietnamskich w Warszawie.

        Na trybunach siedli z kolei Wietnamczycy z uboższych warstw.

        - To są biedni wyrobnicy, którzy od rana przerzucają towar na stadionie -
        tłumaczył ks. Osiecki.

        Obie grupy równie żywiołowo reagowały na grę piłkarzy. Drużyna Nghe Tinh
        rozgromiła rywali 4:0 i - ku uciesze jednych, a rozpaczy drugich - zdobyła
        puchar Ligi. Tym razem kibice utrzymali w ryzach swój temperament. Po meczu
        rozeszli się spokojnie do domów.



    Pełna wersja