Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      co dalej z hanavaldem?

    IP: 213.76.59.* 02.01.02, 21:04
    Mamy sposób na Małysza - mówią Niemcy. Trudno się domyślać jaki to sposób
    lecz jedno powiedzieć na pewno można "nec Hercules contra plures" co wdzięcznie
    tłumaczymy jako "i Herkules d....a kiedy ludzi kupa. Niemcy wytoczyli ciężką
    artylerię przeciw małemu Polakowi co jak do tej pory przynosi rewelacyjne
    rezultaty. I metafora ta wcale nie jest pozbawiona sensu. Wojenna nomenklatura
    jest w tej edycji turnieju obecna jak nigdy przedtem. Atak, obrona, wojna
    psychologiczna, fortele taktyczne. Sąsiedzi zza zachodniej granicy wytoczyli
    wreszczie działo najcięższe: długo zręcznie skrywaną pod płaszczykiem
    oficjalnej kurtuazji głęboką niechęć do Adama która właśnie teraz, na terenie
    wroga, osiąga chyba apogeum. Trudno bowiem nie zauważyć z jakim zadowoleniem
    przyjmowane są najmniejsze choćby potknięcia naszego zawodnika, trudno nie
    zuważyć iż zasada "bij mistrza" przerodziła się w okrutną zasadę "zniszcz
    mistrza wszelkimi sposobami". Czy Hannavald jest aż w tak rewelacyjnej formie
    by wygrywać z Małyszem skaczącym na swoim normalnym poziomie? Na pewno nie.
    Przewaga rzędu kilku punktów nad następnym zawodnikiem nie jest żadną
    rewelacją, a raczej świadectwem tego iż nikt jeszcze nie osiągnął szczytu
    formy. Zastanowić się jednak należy nad przyczyną słabszej formy Małysza, bo
    jej obecność jeszt niestety faktem. Ale z drugiej strony trudno wytłumaczyć to
    iż w ciągu tygodnia Adam wydaje się być innym zawodnikiem. To czego dawno się
    obawiano stało się faktem. Jeśli nie można pokonać Małysza dobrymi skokami to
    można go zniszczyć jeszcze przed konkursem cytując rzekomo słowa polskiego
    skoczka zapowiadające wygranie wszystkich konkursów (sam Małysz dementuje to
    przy każdej okazji). Na transparentach napisać można wszystko - o Małyszu
    również o czym przekonaliśmy się w Ga-Pa (no i wnieszczęsnym Harrachovie).
    Jesli już skoki nie wystarczają to pomogą gazety i telewizja. Efekt jest taki
    że na internetowych stronach mamy doczynienia z III wojną światową. Przykre,
    ale niestety prawdziwe.
    Oglądalność transmisji w niemieckich stacjach dramatycznie spadła. Co robi
    więc niemiecka ekipa? Za wszelką cenę szuka bezposredniego starcia Małysz-
    Hannavald. Hanavald zachowujący się dość prowokująco zdaje się nie zdawać
    sprawy iż sam nie może liczyć na dłuższe skoki ( słowa D. Thomy) - może liczyć
    tylko na słabszą formę Adama i właśnie na to co nazwano wojną psychologiczną.
    Postawić tylko trzeba pytanie: czy aby wygrać z Małyszem trzeba go po prostu
    psychicznie zaszczuć? Adam wydaje się być tym niewzruszony, ale chyba też jest
    to maska, bo osobiście nie znam kogoś kto wytrzymałby taką presję i ataki na
    własną osobę. Czy trzeba wywoływać sztuczny szum i przywoływać nieprawdziwe
    informacje by osiągnąć to co Adam osiągnął dzięki pracy, talentowi i
    skromności? Owszem - Małyszowi zdarzaly się wpadki-vide Winiary. Cała sprawa z
    pewnością bardziej zaszkodziła jemu niż Shmittowi no i stało się to daleko od
    skoczni. Teraz przypomina się scena z przed kilku lat i rywalizacja Weissflog-
    Bredesen. Kolega Bredesena celowo opóźnił swój skok wyprowadzając Niemca z
    równowagi i koncentracji. Czy na tym polega sportowa rywalizacja? Czy dla
    rywali nie liczy się wygranie turnieju a raczej wygranie z Małyszem?
    Rozmawiając z wieloma osobami mieszkającymi w Niemczech często pytałem się
    o obraz sukcesu Małysza nie w mediach i wypowiedziach ofcjeli, ale wśród
    normalnych ludzi. I co usłyszałem? "Nie wypowiadaj w Niemczech tego nazwiska"
    (cytat z restauracji niedaleko Obersdorfu). Oczywiście nie można generalizować
    pewnych tendencji, ale reakcje przeciętnych Niemców są takie same jak nasze na
    zwycięstwa Shmitta czy Hannavalda. Oczywiście - jest tu duża różnica. Różnica
    polega na tym że Małysz prowadząc może nie całkiem świadomie wojnę
    psychologiczną robi to w zupełnie inny sposób niż Niemcy. Na czym polega sposób
    Adama? Wydaje się że na zupełnym braku reakcji na wszelką prowokację. O nie
    kalkuluje; tu wystąpię a tu nie, ten jest wrogiem a ten nie...itd. on po prostu
    dokonuje rzeczy o wiele trudniejszej - prowadzi walkę z samym sobą. stara
    prawda - najtrudniej pokonać samego siebie - jest w tym przypadku jak
    najbardziej aktualna.Wszelkie próby wystawienia go do rywalizacji spalają na
    panewce bo on tej rywalizacji paradoksalnie nie podejmuje. Nie traktuje startów
    w kategoriach rozgrywki personalnej . I czasami nawet przegrywa, ale to że
    nawet skacząc w parze skacze niejako z samym sobą sprawia że nie przekracza
    abstrakcyjnego progu poza którym jest już tylko wyścig a wyścig ma to do siebie
    że czasami można wylecieć z trasy i nigdy na nią nie wrócić. Tak dotychczas
    robili Niemcy. Proszę zauważyć, że tam za wszelką cenę zawsze ktoś szuka
    bezpośredniego starcia. tam jest tak to wszystko kreowane i niestety Niemcy
    dalej brną najprawdopodobniej w złym kierunku. Nie wiem czy naprawdę uważali ze
    Małysz jest niezwyciężalny. Oczywisty absurd stał się chyba powszechnie
    obowiązującym pewnikiem, bo kogoś takiego nie było i nigdy nie będzie, a jeśli
    w to dalej wierzą to dotyychczasowe sukcesy hannavalda przerodzą się w jego
    klęskę bo trudno się w nim doszukiwać cech rasowego fightera a tym bardziej
    człowieka który zacznie wygrywać wszystko. Próg jego odporności psychicznej
    znając wcześniejsze perypetie tez musi być bardzo niski. Proszę zwrócić uwagę
    na jego wypowiedzi: "to jest ekscytujące...wszystko się we mnie
    gotuje...Mówiłem że Małysz jest do pokonanie, ze można z nim wygrać. teraz
    zobaczycie jeszcze lepsze skoki..." Jest to bardziej postawa roszczeniowo-
    życzeniowa i potwierdzenie tego że Niemcy nie skaczą dla samego wyniku a
    przeciw Małyszowi. I na razie wygrywa. Jak długo? Bóg raczy wiedzieć, ale jego
    własna porażka będzie dla niego bardzo bolesna. Tak emocjonalne podejście do
    wyników swej pracy kończy się bardzo szybkim wypaleniem a co gorsza delikatnie
    mówiąc przyczynia się do nie najlepszego nastroju.
    Daj mu Boże takich zwycięstw jak Małyszowi, lecz obserwując jego zachowanie
    przypomina się zachowanie Martina Shmitta z początku zeszłego sezonu. Uśmieszki
    rozdawane na lewo i prawo, czasami do kamer, zagadkowe i dwuznaczne gesty,
    sugestywna mimika twarzy. Wszystko to irytuje polskich kibiców i wcale się temu
    nie dziwiąc pragnę zwrócić uwagę na fakt iż właśnie M. Shmitt zaczął przegrywać
    dzięki takiemu zachowaniu jescze przed skokiem. Zauważmy dziś reakcje tego
    zawodnika. Jest troszkę przygaszony - tu nie ma żadnej wątpliwości że nie może
    być zadowolony z tego co się dzieje. Ale brak już właściwie reakcji na wszelkie
    bodźce zewętrzne-bardziej to przypomina Małysza niż Hannavalda. Niemiecki
    sposób kreacji narciarskiego idola - hollywodzki wdzięk połączony z iście
    niemiecką precyzją zaczął przegrywać z góralską prostotą i talentem Małysza.Po
    prostu Małysz ukradł patent na monopol przynoszący krociowe zyski, który Niemcy
    posiadali od kilku lat i teraz domagają się jego zwrotu. Poza tym jeszcze
    jedna kwestia. Podobnie jak u Finów w drużynie niemieckiej cały czas jest walka
    o pozycję lidera. Za 3-4 tygodnie ciężko dochodzący do formy Shmitt będzie
    musiał mimo wszystko rywalizować z Hannavaldem. Jak skończyło się to w
    Finlandii - wszyscy wiemy. Na razie Hanni zdaje się lecieć na fali własnej
    popularności - no ale kiedyś w końcu będzie musiał wylądować
      • Gość: Mordulec Re: co dalej z hanavaldem? IP: *.dbtec.de 02.01.02, 21:14
        i masz babo nastepny placek:
        "ciezka artyleria", "Atak, obrona, wojna psychologiczna, fortele taktyczne"
        i wreszcie "długo zręcznie skrywana pod płaszczykiem
        oficjalnej kurtuazji głęboka niechęć do Adama która właśnie teraz, na terenie
        wroga, osiąga chyba apogeum"

        Chryste Panie, czy w Polsce nigdy sie ta wojna nie skonczy?

        Co do reakcji sporej czesci Niemcow odsylam rowniez pod:
        www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=SPORT&wid=771561&aid=775215
        • Gość: dziadzio Re: co dalej z hanavaldem? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 22:47
          Gość portalu: Mordulec napisał(a):

          > i masz babo nastepny placek:
          > "ciezka artyleria", "Atak, obrona, wojna psychologiczna, fortele taktyczne"
          > i wreszcie "długo zręcznie skrywana pod płaszczykiem
          > oficjalnej kurtuazji głęboka niechęć do Adama która właśnie teraz, na terenie
          > wroga, osiąga chyba apogeum"
          > Słuchaj-no nie możesz wybielać faktów. Wszedłem niedawno na forum niemieckie i
          co czytam? cyt.:Małysz?Niee - nie lubię gówna. przykro że nie podam dokładnego
          adresu, bo już tam nie zamierzam wchodzić, ani tego pamiętać, ale trochę źle
          odczytałeś moje intencje. Nie chodzi oto żeby kogokolwiek naciągać na wojnę.
          chodzi o to co się dzieje wokół tych całych skoków poza oficjalnymi
          wypowiedziami. wystarczy wejść na którykolwiek z portali by zauważyć że mamy
          prawie do czynienia z szowinizmem. Gorzej-odgrzewane są (i tam i tu) stare
          stereotypy. Jeśli rzeczywiście siedzisz w Niemczech na pewno rzucił ci się w oczy
          reportaż w którym Małysza starano się przedstawić w typie Pole-kathole mimo tego
          że jest Ewangelikiem. Shmita (Schmitta?) Hannavalda od tygodnia kreuje się w
          Polsce na agenta stasi, nordyka( choć to antropologicznie typowy Noric - czyli
          typ północny halsztacko-nordyjski + typ alpejski i dlatego jest brunetem), a w
          końcu na potomka hitlerowskich krwiopijców. a wojna? popatrz co wypisują w
          gazetach to tam na pierwszych stronach stoi"pojedynek, taktyka, wojna
          psychologiczna" jeśli takie terminy są używane podczas five o'clock to się mylę.
          To są terminy militarne a kto je rozsyła w swiat? gazetka, Tvp1, RTL i tak się to
          potem przenosi na iedny ludek. To media kreują cały ten okropny kontrast -brzydki
          ale zdolny Małysz vs. piękny choć mniej zdolny któryś z niemców. Do czego
          zmierzam. Ano jeśli kiedyś w europie nie daj Boże wybuchnie wojna to nie pójdzie
          ani o gdańsk czy alzację ale o głupią notkę w szmatławym brukowcu i krzywe
          spojrzenie pana od pogody .
          A sam Hannavald? Boże czy ktoś zabrania mu wygrywać. Jak Napisałem - niech Bozia
          da mu wszystko co najlepsze. Tylko do jasnej cholery przestanie się naśmiewać ze
          skoków Małysza bo jeszcze niedawno mógł za nim narty nosić a potem gotować
          obiady. Dla mnie sprawa się na tym kończy :można wygrać , można przegrać, ale w
          sportowej rywalizacji i bez głupich złośliwości. OVER.
          > Chryste Panie, czy w Polsce nigdy sie ta wojna nie skonczy?
          > Łoj chyba nie mocium panie. Gradyyy! Ta joj

          > Co do reakcji sporej czesci Niemcow odsylam rowniez pod:
          > www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=SPORT&wid=771561&aid=775215

          • Gość: Mordulec Re: co dalej z hanavaldem? IP: *.dbtec.de 03.01.02, 10:08
            regularnie zagladam na niemieckojezyczne fora i oczywiscie, wierze ci, ze
            mogles natrafic na obrazliwa wypowiedz o Malyszu. Sam natknalem sie na jedna, w
            ktorej jeden z uczestnikow cieszyl sie, ze po pierwszym zwyciestwie Malysza nie
            odegrano hymnu, choc musze przyznac, ze bylo to tak "plump" sformulowane
            (pozdrowienia dla "Kameraden" z RTL, ze wygladalo raczej na prowokacje w
            rodzaju: zobaczymy co sie stanie.
            I co sie stalo? Podniosl sie taki rwetes, posypala sie taka fala protestow i
            oburzenia, ze po jednym dniu redakcja usunela ow wpis.
            Poza tym W OLBRZYMIEJ WIEKSZOSCI czytalem same pozytywne, pelne podziwu i
            uznania opinie Niemcow i Austriakow o osiagnieciach Malysza.

            Proporcje na naszych forach wygladaja zupelnie odmiennie. Pozytywna opinia o
            Hannawaldzie to olbrzymia rzadkosc, nie moge sobie tego wrecz przypomniec.
            Zamiast tego porownywany jest do gestapowca, okreslany mianem "chama", nawet ty
            sam go deklasujesz, twierdzac, ze "nasmiewal" sie ze skokow Malysza itd. I
            nikomu z GW nie przychodzi do glowy aby usuwac te posty. Nikt tez raczej nie
            protestuje.

            Jak wiec widzisz, jesli juz mowa o jakiejs "wojnie" to jest ona bardzo
            ASYMETRYCZNA - przynajmniej z tego co moge zaobserwowac na codzien. To co
            wyprawiali "nasi" na forum niemieckim przechodzi wszelkie granice dobrego
            smaku. Co mozna odpowiedziec dziewczynie, ktora pyta: dlaczego mozna
            porozmawiac z Austriakami, Finami, Japonczykami a z Polakami nie? Ano dlatego,
            ze z nimi nie da sie pogadac, a juz w zupelnosci nie o skokach. Jedyne co
            serwuja to prymitywne obelgi, zale i pretensje i to niestety nie w malej
            mniejszosci lecz w olbrzymiej wiekszosci. Taki swoisty brak "kompatybilnosci",
            szkoda.

            Nie widzialem reportazu o Malyszu, ktory wspominasz. Oczywiscie moge sobie
            wyobrazic, ze nie wszystko co tam sie mowi pasuje w obraz, jaki chcielibysmy
            miec o Malyszu ale fakty sa faktami. Komentatorzy sportowi, tez moga zapewne
            potykac sie o stereotypy, ktore panuja w Niemczech na temat Polski ale bzdura
            jest zakladanie, ze jest to jakas swiadoma, odgornie sterowana akcja. Jesli ma
            sie cos przeciw takim stereotypom to trzeba sobie uswiadomic, ze to nie
            niemiecka TV jest winna jesli pokazuje schlanych polskich kibicow jak i to, ze
            w koncu padnie ostrzejsza wypowiedz po kilku postach w rodzaju "POLSKA lepsza
            od gERMANY hehe..." lub "nie lubie niemcow i jak skaczom to gwizdze".

            Czy myslisz, ze takie wyczyny przekonuja do naszego kraju, ktory Malysz
            reprezentuje najlepiej jak moze? Szukanie odwetu za wrzesien 39, czy
            dopatrywanie sie jakichs "nazistowskich" czy wrecz rasistowskich pobudek (maly
            Malysz)zakrawa wrecz na paranoje i co gorsza... to wlasnie tak zdeformowane
            postrzeganie rzeczywistosci stawia nas pozniej w tej glupiej sytuacji
            niedostosowanych do resty Europy. No bo co ma z czyms takim zaczac jakis kibic
            skokow, ktory zachwyca sie Malysza, i mysli, ze Polska to taki normalny kraj
            jak kazdy inny? To tak jak ta biedna Lilly, ktora nie mogla sie nadziwic,
            dlaczego?

            Musze przyznac, ze jak czytam o twoja wzmianke o rzekomym kreowaniu
            obrazu "brzydki ale zdolny Małysz vs. piękny choć mniej zdolny któryś z
            niemców" to po prostu rece mi opadaja. Przyznaje, ze nie jestem fachowcem í
            interesuje sie nieco wiecej skokami od czasow Malysza ale cos tak chorobliwego
            nie dostrzeglem jeszcze na jote w niemieckich mediach. Wrecz przeciwnie, hymny
            pochwalne pod adresem malysza maja wrecz cos ponadludzkiego. Juz nie raz w
            komentarzach przewijal sie ten bezgraniczny podziw dla jego nadludzkich
            osiagniec, np: wiatr to przeszkadza innym, ale nie Adamowi.

            Piszesz, ze nie zamierzasz podjudzac. Wierze ci w to ale podejrzewam, robisz to
            mimowolnie, bo robisz to. Nie jestes w stanie - jak i niestety przerazajaca
            duza czesc naszych rodakow - pozbyc sie obrazu Niemca nazisty i dopatrujesz sie
            w kazdym slowie i gescie ciagle wrogosci wobec Polakow. Juz wczesniej zdumiala
            mnie wypowiedz niejakiej ani, ktorta pisala o komentatorze w polskiej TV, ktory
            to wlasnie skomentowal ten rzekomy "usmieszek" Hannawalda, o ktorym tu juz
            wszyscy pisza. Tak wlasnie manipuluje sie miliony. W glowie mi sie nie moze
            pomiescic, jak polski komentator, widzac przez moment Hannawalda na monitorze
            nie znajac ABSOLUTNIE kontekstu, nie wiedzac co zostalo wczesniej powiedziane
            moze dorabiac taka historyjke i puszczac ja w swiat.


            Podkreslam jeszcze raz moja uwage: ludzi, ktorzy podjudzaja, prowokuja,
            wykorzystuja ten sport do niskich prymitywnych celow nie brak po obu stronach -
            jak sam zauwazyles - ale niestety po naszej stronie jest ich o wiele wiecej. Ta
            chorobliwa nadwrazliwoscia, blednymi, przeciagnietymi interpretacjami i
            bezmyslna agresja niszczymi sami siebie. Po "wystepach" "naszych" na
            wspomnianym forum ilosc pozytywnych postow o malyszu dramatycznie spadla. I
            trudno sie dziwic.



            Odsylam jeszcze raz pod podany przeze mnie poprzednio adres:
            www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=SPORT&wid=771561&aid=775215
      • Gość: Mordulec Re: co dalej z hanavaldem? IP: *.dbtec.de 02.01.02, 21:29
        Gość portalu: dziadzio napisał(a):

        > tam jest tak to wszystko kreowane i niestety Niemcy
        > dalej brną najprawdopodobniej w złym kierunku. Nie wiem czy naprawdę uważali ze
        >
        > Małysz jest niezwyciężalny. Oczywisty absurd stał się chyba powszechnie
        > obowiązującym pewnikiem, bo kogoś takiego nie było i nigdy nie będzie, a jeśli
        > w to dalej wierzą to dotyychczasowe sukcesy hannavalda przerodzą się w jego
        > klęskę bo trudno się w nim doszukiwać cech rasowego fightera a tym bardziej
        > człowieka który zacznie wygrywać wszystko.
        Za jak naiwnych uwazasz wlasciwie niemieckich skoczkow i trenerow?

        > Próg jego odporności psychicznej
        > znając wcześniejsze perypetie tez musi być bardzo niski. Proszę zwrócić uwagę
        > na jego wypowiedzi: "to jest ekscytujące...wszystko się we mnie
        > gotuje...Mówiłem że Małysz jest do pokonanie, ze można z nim wygrać. teraz
        > zobaczycie jeszcze lepsze skoki..."
        Dowod na to, ze nikt nie uwazal, ze Malysz jest "niezwyciezalny"

        > Jest to bardziej postawa roszczeniowo-
        > życzeniowa i potwierdzenie tego że Niemcy nie skaczą dla samego wyniku a
        > przeciw Małyszowi.
        Dlaczego az tak gornolotne wnioski: "postawa roszczeniowo-zyczeniowa"... itd.
        Oczywiscie, ze skacza "przeciw" Malyszowi, bo Malysz swoimi wynikami ustanowil
        nowy kanon, stal sie miara sukcesu. Rownie dobrze moglby byc to jakikolwiek inny
        skoczek.

        > I na razie wygrywa. Jak długo? Bóg raczy wiedzieć, ale jego
        > własna porażka będzie dla niego bardzo bolesna.
        Jaka porazka? Czyz nie wygral juz dwukrotnie w konkursie czterech skoczni? To
        Malysz poniosl przeciez tam porazke. Hannawald sam przeciez przyznaje, ze jest
        tym zaskoczony. Sam przeciez piszesz, ze Malysz nie bedzie wygrywal bez konca a
        teraz chyba sam sobie zaprzeczasz. Na tym polega przeciez sport. Raz wygrywa
        jeden a raz drugi. Nie ma zwyciestwa absolutnego.

        > Tak emocjonalne podejście do
        > wyników swej pracy kończy się bardzo szybkim wypaleniem a co gorsza delikatnie
        > mówiąc przyczynia się do nie najlepszego nastroju.

        Sorry, sorry ale poki co widze, ze "emocjonalnie" podchodzi tu tematu ktos inny.
        Przeciez to tylko sport. Nie robcie z tego krucjaty bo to po prostu smieszne.



      • Gość: pablo Re: co dalej z hanavaldem? IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.01.02, 21:47

        Świetny tekst dziadzio ująłeś wszystko w odpowiedni sposób. Adam jest
        skromnym chłopakiem i wszystkie te sukcesy nie zmieniły go jako człowieka
        zawsze uśmiechnięty i z szacunkiem wypowiadający się o rywalach całkowite
        przeciwieństwo pełnego pychy i buty Svena. Wierzę że Adam zdobędzie Puchar
        Świata i raczej nikt mu nie zagrozi a co do wygranej w turnieju czterech
        skoczni mam nadzieję że utrze nosa Svenkowi. Jak się nie uda to trudno
        najważniejszy jest końcowy wynik Pucharu i Adam kolejny raz zmierza po
        zwycięstwo.
      • Gość: Bartek Re: co dalej z hanavaldem? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 22:01
        ale opowiadanie chłopie napisałeś, ale popieram twe słowa
        • Gość: AlexBln Re: co dalej z hanavaldem? IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.02, 09:04
          Tekst napisany na miare literackeiej nagrody Nobla,ale autor powinien isc do
          psychiatry. Wiem,ze tu kazdy moze wypisywac swoj poglad,po to w koncu jest to
          forum,ale takie niedorzecznosci???
      • Gość: Mordulec Re: do dziadzia raz jeszcze IP: *.dbtec.de 03.01.02, 10:09
        regularnie zagladam na niemieckojezyczne fora i oczywiscie, wierze ci, ze
        mogles natrafic na obrazliwa wypowiedz o Malyszu. Sam natknalem sie na jedna, w
        ktorej jeden z uczestnikow cieszyl sie, ze po pierwszym zwyciestwie Malysza nie
        odegrano hymnu, choc musze przyznac, ze bylo to tak "plump" sformulowane
        (pozdrowienia dla "Kameraden" z RTL, ze wygladalo raczej na prowokacje w
        rodzaju: zobaczymy co sie stanie.
        I co sie stalo? Podniosl sie taki rwetes, posypala sie taka fala protestow i
        oburzenia, ze po jednym dniu redakcja usunela ow wpis.
        Poza tym W OLBRZYMIEJ WIEKSZOSCI czytalem same pozytywne, pelne podziwu i
        uznania opinie Niemcow i Austriakow o osiagnieciach Malysza.

        Proporcje na naszych forach wygladaja zupelnie odmiennie. Pozytywna opinia o
        Hannawaldzie to olbrzymia rzadkosc, nie moge sobie tego wrecz przypomniec.
        Zamiast tego porownywany jest do gestapowca, okreslany mianem "chama", nawet ty
        sam go deklasujesz, twierdzac, ze "nasmiewal" sie ze skokow Malysza itd. I
        nikomu z GW nie przychodzi do glowy aby usuwac te posty. Nikt tez raczej nie
        protestuje.

        Jak wiec widzisz, jesli juz mowa o jakiejs "wojnie" to jest ona bardzo
        ASYMETRYCZNA - przynajmniej z tego co moge zaobserwowac na codzien. To co
        wyprawiali "nasi" na forum niemieckim przechodzi wszelkie granice dobrego
        smaku. Co mozna odpowiedziec dziewczynie, ktora pyta: dlaczego mozna
        porozmawiac z Austriakami, Finami, Japonczykami a z Polakami nie? Ano dlatego,
        ze z nimi nie da sie pogadac, a juz w zupelnosci nie o skokach. Jedyne co
        serwuja to prymitywne obelgi, zale i pretensje i to niestety nie w malej
        mniejszosci lecz w olbrzymiej wiekszosci. Taki swoisty brak "kompatybilnosci",
        szkoda.

        Nie widzialem reportazu o Malyszu, ktory wspominasz. Oczywiscie moge sobie
        wyobrazic, ze nie wszystko co tam sie mowi pasuje w obraz, jaki chcielibysmy
        miec o Malyszu ale fakty sa faktami. Komentatorzy sportowi, tez moga zapewne
        potykac sie o stereotypy, ktore panuja w Niemczech na temat Polski ale bzdura
        jest zakladanie, ze jest to jakas swiadoma, odgornie sterowana akcja. Jesli ma
        sie cos przeciw takim stereotypom to trzeba sobie uswiadomic, ze to nie
        niemiecka TV jest winna jesli pokazuje schlanych polskich kibicow jak i to, ze
        w koncu padnie ostrzejsza wypowiedz po kilku postach w rodzaju "POLSKA lepsza
        od gERMANY hehe..." lub "nie lubie niemcow i jak skaczom to gwizdze".

        Czy myslisz, ze takie wyczyny przekonuja do naszego kraju, ktory Malysz
        reprezentuje najlepiej jak moze? Szukanie odwetu za wrzesien 39, czy
        dopatrywanie sie jakichs "nazistowskich" czy wrecz rasistowskich pobudek (maly
        Malysz)zakrawa wrecz na paranoje i co gorsza... to wlasnie tak zdeformowane
        postrzeganie rzeczywistosci stawia nas pozniej w tej glupiej sytuacji
        niedostosowanych do resty Europy. No bo co ma z czyms takim zaczac jakis kibic
        skokow, ktory zachwyca sie Malysza, i mysli, ze Polska to taki normalny kraj
        jak kazdy inny? To tak jak ta biedna Lilly, ktora nie mogla sie nadziwic,
        dlaczego?

        Musze przyznac, ze jak czytam o twoja wzmianke o rzekomym kreowaniu
        obrazu "brzydki ale zdolny Małysz vs. piękny choć mniej zdolny któryś z
        niemców" to po prostu rece mi opadaja. Przyznaje, ze nie jestem fachowcem í
        interesuje sie nieco wiecej skokami od czasow Malysza ale cos tak chorobliwego
        nie dostrzeglem jeszcze na jote w niemieckich mediach. Wrecz przeciwnie, hymny
        pochwalne pod adresem malysza maja wrecz cos ponadludzkiego. Juz nie raz w
        komentarzach przewijal sie ten bezgraniczny podziw dla jego nadludzkich
        osiagniec, np: wiatr to przeszkadza innym, ale nie Adamowi.

        Piszesz, ze nie zamierzasz podjudzac. Wierze ci w to ale podejrzewam, robisz to
        mimowolnie, bo robisz to. Nie jestes w stanie - jak i niestety przerazajaca
        duza czesc naszych rodakow - pozbyc sie obrazu Niemca nazisty i dopatrujesz sie
        w kazdym slowie i gescie ciagle wrogosci wobec Polakow. Juz wczesniej zdumiala
        mnie wypowiedz niejakiej ani, ktorta pisala o komentatorze w polskiej TV, ktory
        to wlasnie skomentowal ten rzekomy "usmieszek" Hannawalda, o ktorym tu juz
        wszyscy pisza. Tak wlasnie manipuluje sie miliony. W glowie mi sie nie moze
        pomiescic, jak polski komentator, widzac przez moment Hannawalda na monitorze
        nie znajac ABSOLUTNIE kontekstu, nie wiedzac co zostalo wczesniej powiedziane
        moze dorabiac taka historyjke i puszczac ja w swiat.


        Podkreslam jeszcze raz moja uwage: ludzi, ktorzy podjudzaja, prowokuja,
        wykorzystuja ten sport do niskich prymitywnych celow nie brak po obu stronach -
        jak sam zauwazyles - ale niestety po naszej stronie jest ich o wiele wiecej. Ta
        chorobliwa nadwrazliwoscia, blednymi, przeciagnietymi interpretacjami i
        bezmyslna agresja niszczymi sami siebie. Po "wystepach" "naszych" na
        wspomnianym forum ilosc pozytywnych postow o malyszu dramatycznie spadla. I
        trudno sie dziwic.



        Odsylam jeszcze raz pod podany przeze mnie poprzednio adres:
        www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?dzial=0511&forum=SPORT&wid=771561&aid=775215

        • Gość: AlexBln Re: do dziadzia raz jeszcze IP: *.dip.t-dialin.net 03.01.02, 11:01
          Mi tez az sie slabo robi kiedy czytam to wszystko tu lub polskie "wypociny" na
          niemieckim forum. Wychowalem sie i mieszkam w Berlinie, wielu moich niemieckich
          kumpli bylo juz ze mna w Polsce i byly to super wypady, gdzie konfrontacja z
          rzeczywistoscia zniszczyla jakiekolwiek panujace stereotypy na temat PL. Niemcy
          nie byli zachwyceni kiedy Schmitt&Co przegrywali, ale tez nikt nie mieszal A.
          Malysza z blotem,ani tym bardziej Polakow. A nawet jak pokazano "zamroczonych"
          polskich fanow skokow to komentowano to jako nic negatywnego,bo miliony
          widzialo jak np brytyjscy kibice pilki demolowali knajpy w Monachium,czego
          Polacy nie robili i na pewno nie zrobia...
          Skad sie taka nienawisc tu bierze tego nie rozumiem,to przeciez nie ma nic
          wspolnego ze sportem.
          Pozdrowienia.
    Pełna wersja