Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Dlaczego na tym forum jeszcze nikt...

    29.09.03, 10:08

    ...nie napisał, że trzecia bramka dla "Białej Gwiazdy" padła po ewidentnej
    pozycji spalonej? Przecież taka jest najprawdziwsza prawda! *-) Szkoda, że
    taki szczegół zadecydował o tym, iż końcowe 10 min. wczorajszego widowiska
    oglądałem z dużym niesmakiem...

    Kibic Legii...

    P.S. Gdyby liga była 10-cio zespołowa, więcej mielibyśmy taaaaakich meczów
    jak wczorajszy...
      • Gość: Porter Re: Dlaczego na tym forum jeszcze nikt... IP: *.w3cache.pl / *.pl 29.09.03, 10:47
        Bo teraz tak to gwizdza. Z drugiej strony w przepisach stoi jak byk, ze jezeli
        zawodnik absorbuje uwage obroncow, lub bramkarza to spalony jest. A gracz na
        jedenastym metrze zawsze bedzie absorbowal uwage. Tym niemniej tak sie gwizdze
        i nie ma co sie klocic.
        • ugugunana Widocznie mało postępowy jestem... 29.09.03, 11:21

          Nie kłócę się wcale, ale... *-) Jeśli zawodnik w chwilę po obecności na
          ewidentnym spalonym, zalicza asystę przy bramce, to chyba coś tu jest nie
          tak... Za moich czasów...*-) Zresztą nie ważne, gwiżdżę na to... Napijmy się!
          • Gość: mmm Re: Widocznie mało postępowy jestem... IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 30.09.03, 05:20
            Jaka asyste?

            Zuraw zagrywa do Dubickiego. Brozek jest wtedy na spalonym ale sedzia uznaje
            ze to pasywny spalony. Stal na 12 metrze, nie 11-tym :) To byl jedyny moment
            kiedy sedzia mogl gwizdnac. Czy absorbowal uwage obroncow? Chyba nie bo Ci
            dawno pobiegli do Zurawia o Brozku zapominajac. Mogl jedynie absorbowac uwage
            bramkarza. Potem Dubicki odgrywa do Brozka (ktory juz nie jest na spalonym) a
            ten posyla pilke do bramki. Sam byl niezle zdziwiony ze sedzia uznal. Ale moim
            zdaniem byla to taka sytuacja ze mozna bylo gwizdnac ale nie trzeba bylo. Do
            oceny sedziego, ktory uznal jak uznal. Nie uwazam zeby bramka byla uznana
            niesprawiedliwie.

            pozdr.
            • ugugunana Chodzi mi o inną fazę akcji... *-))))))) 30.09.03, 08:20

              W zasadzie miałem już dłużej nie wałkować tego tematu, ale...*-)

              Chodzi mi o podanie kogoś tam do Żurawskiego, podczas którego Dubicki był
              na "kilometrowym" spalonym, by chwilę później otrzymać podanie i asystując -
              tym samym biorąc arcyczynny udział w akcji *-) - przyczynił się walnie do
              zdobycia bramki... Gdyby sobie stał w miejscu to Ok, ale on dzięki temu, że
              był tam gdzie był zyskiwał spory awantaż pozycyjny w zestawieniu z defensorami
              Groclinu... He, he - Witek na kolana... *-) Zresztą jak już pisałem wcześniej -
              nie ważne, napijmy się!

              PZDR. dla miłosników kontrowersji...
              • juve_maciek Re: Chodzi mi o inną fazę akcji... *-))))))) 30.09.03, 09:06
                ugugunana napisał:

                > Chodzi mi o podanie kogoś tam do Żurawskiego, podczas którego Dubicki był
                > na "kilometrowym" spalonym, by chwilę później otrzymać podanie i asystując -
                > tym samym biorąc arcyczynny udział w akcji *-)

                Ale liczy się moment podania do D., a wtedy to on już na pewno na spalonym nie
                był. Bramka zdobyta wg przepisów prawidłowo, co nie znaczy, że ten przepis jest
                dobry (o czym mówił p. Wit w swoim wywodzie na temat "boardu" :) )

                > PZDR. dla miłosników kontrowersji...
                • ugugunana Ale... *-))))))))))))))) 30.09.03, 09:33
                  juve_maciek napisał:

                  > Ale liczy się moment podania do D., a wtedy to on już na pewno na spalonym
                  nie > był. Bramka zdobyta wg przepisów prawidłowo, co nie znaczy, że ten
                  przepis >jest dobry (o czym mówił p. Wit w swoim wywodzie na
                  temat "boardu" :) )

                  ...interesuje mnie moment podania do Ż., a nie do D. *-) Instytucja tzw.
                  pozycji spalonej, zawsze będzie wzbudzać kontrowersje i stanowić swoistą
                  furtkę do ewentualnego mataczenia... Co innego pojęcie samego spalonego, który
                  jest zdefiniowany w miarę oczywiście... Nie mam wątpliwości co do braku
                  spalonego przy podaniu Ż. do D., natomiast mam ambiwalentne odczucia co do
                  pozycji spalonej, na której znajdował się D. w momencie podania piłki przez X
                  do Ż. *-)

                  To już mój ostatni post w tej akademickiej dyskusji, która - nie uktywam -
                  cokolwiek pomogła mi w pozbyciu się uczucia niesmaku po opiewanej w wątku
                  akcji...*-)


                • Gość: Zezik Re: Chodzi mi o inną fazę akcji... *-))))))) IP: *.15.univie.teleweb.at 30.09.03, 11:45
                  Nie widzialem sytuacju ale w przepisach jest ze jezeli zawodnik uzyskuje
                  jakakolwiek kozysc z przebywania na pozycji spalonej spalony powinien byc
                  odgwizdany.
            • Gość: Porter Paradoks kata... IP: *.w3cache.pl / *.pl 30.09.03, 10:00
              Zuraw zagrywa do Dubickiego. Brozek jest wtedy na spalonym ale sedzia uznaje
              > ze to pasywny spalony. Stal na 12 metrze, nie 11-tym :) To byl jedyny moment
              > kiedy sedzia mogl gwizdnac. Czy absorbowal uwage obroncow? Chyba nie bo Ci
              > dawno pobiegli do Zurawia o Brozku zapominajac.

              Uwaga: nie kwestionuje prawidlowosci zdobycia bramki dla Wisly.

              Jednak facet stojacy na jedenastym metrze musi absorbowac uwage bramkarza,
              jezeli ten ostatni wie, iz przepis bedzie tak interpretowany. Dlaczego?
              Dlatego, ze swiadomosc, iz ten spalony facet moze zaraz dostac pilke i wtedy na
              spalonym nie bedzie, z gory zaklada koniecznosc zwracania na niego uwagi. W tym
              konkretnym przypadku, bramkarz widzac podanie Zurawskiego do Dubickiego nie
              mogl od razu wyjsc i skrocic kata, bo wowczas Dubicki moglby odegrac do Brozka,
              a ten strzelilby pustaka.
              To jest paradoks kata: jezeli wyrok ma byc wykonany w ciagu siedmiu dniod
              orzeczenia wyroku, tak jednak, by ofiara nie znala daty egzekucji, to takiego
              wyroku wykonac sie nie da.

              Ja rozumiem, ze gra powinna byc plynna, ale taka interpretacja przepisow jest
              wbrew zdrowemu rozsadkowi i duchowi gry.
              I moje zdanie w tej kwestii jest niezmienne, to samo uwazalem, kiedy w takiej
              samej sytuacji sedzia przerwal akcje Legii. Uwazalem, ze slusznie i byl to
              jeden z nielicznych przypadkow, kiedy nie zgadzalem sie z Witem Zelazka, bo on
              twierdzil, ze akcje przerwano nieslusznie.

              • Gość: mmm Re: Paradoks kata... IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 30.09.03, 17:34
                Wlasciwie napisales to co ja wyzej. Dodam tylko, ze jest kilka przepisow w
                pilce ktore z jakiegos powodu nie sa w ogole stosowane. Nie wiem skad sie to
                bierze. Np. ten o wykonywaniu rzutow karnych. Juz sie to troche poprawia w tym
                sezonie, ale jesli w przepisach wyraznie stoi ze bramkarz nie moze oposcic
                linii bramkowej to dlaczego sedziowie pozwalaja na to?
                • Gość: yeti Re: Paradoks kata... IP: 80.54.56.* 30.09.03, 17:44
                  A np jakby sędzia gwizdał każde trzymanie zawodnika w polu karnym za koszulke
                  lub jakąś część ciała (bez szczegółów) to mielibyśmy w każdym meczu po 15
                  karnych. Ot co. I teraz zachodzi pytanie. Czy zawodnicy mają w dupie ten
                  przepis bo sędziowie nie gwiżdżą, czy sędziowie nie gwiżdżą bo po prostu takich
                  rzeczy się nie gwiżdże żeby nie wypaczyć wyniku meczu ( wide krany w meczu
                  Wisła-NEC), czy po prostu tego typu zagrywki są dzisiaj elementem futbolu, za
                  którym przepisy nie nadążyły.pzdr.
                  • Gość: STAN Re: Paradoks kata... IP: *.acn.pl / *.acn.pl 30.09.03, 19:07
                    Sytuacja prawie identyczna jak podczas meczu Polska-Norwegia w Chorzowie w 2001
                    i tam sedzia uznal bramke za prawidlowa, natomiast wg. mnie i wtedy i
                    teraz ,zawodnicy odniesli bezsporna korzysc, bedac w przodzie ,lepiej
                    ustawieni, bo obrona stala w linii pilnujac spalonego.
                    pZDR.
                  • Gość: mmm Re: Paradoks kata... IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 30.09.03, 19:38
                    tak, ale w przypadku opuszczenia linii bramkowej przez bramkarza, nie chodzi o
                    drobne wykroczenie. nikt sie nie czepia wystawienia koncow palcow za linie, tu
                    chodzi o razace wykroczenie. wyjscie z linii bramkowej na krok lub dwa! takie
                    zachowanie nalezy tepic a nie martwic sie ze prawie kazdy karny nalezaloby
                    powtorzyc. powtorzy sie z 10 razy i pilkarze sie naucza. powtarzam chodzi o
                    razace wykroczenie, nie o lekkie szarpniecie koszulki po ktorym pilkarz
                    teatralnie sie wywraca.
                    • Gość: Porter Re: Paradoks kata... IP: *.w3cache.pl / *.pl 01.10.03, 14:45
                      Mlyn na polu karnym przy stalych fragmentach gry to problem, z ktorym cos musza
                      dzialacze Board'u zrobic. Bez watpienia.
                      Wyjscia bramkarzy przy karnych sa na Wyspach karane powtorka karnego i, jak
                      sadze, za tym przykladem pojda inne kraje.
                      A pozycja spalona, ktora umozliwia strzelenie bramki to cos, z czym trzeba cos
                      zrobic. Bo niby dlaczego dobitka zawodnika, ktory w momencie strzalu byl na
                      spalonym ma sie nie liczyc, a strzal do pustej bramki gracza, ktory w czasie
                      rozegrania akcji znajdowal sie na spalonym ma byc uznany? Przeciez dobitka to
                      tez inna akcja!
                      • Gość: mmm Re: Paradoks kata... IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 01.10.03, 18:03
                        > A pozycja spalona, ktora umozliwia strzelenie bramki to cos, z czym trzeba
                        > cos zrobic

                        Zawsze narzekam na amerykanskie reguly gry w pilke (no bo kto to widzial zeby
                        bramkarz przy rzucie karnym na gwizdek sedziego wybiegal na wprost
                        strzelajacego - toz to hokej nie pilka) ale tego akurat trzymaja sie mocna.
                        ostatnio nam nawet sedzia uratowal tylek nie uznajac gola przeciwnej druzyny
                        wlasnie z tej przyczyny.

                        pozdr.
    Pełna wersja