Gość: duch olabogi
IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl
30.09.03, 11:38
tia, to bylo do przewidzenia, ze nie wszystkim w Warszawie spodoba sie
heroiczna wygrana Wisly z Groclinem. Zycie Warszawy popelnilo donos:
-------------------------
Wypijmy za błędy na górze
Czy w miniony weekend sędziowie zdecydowali kto zostanie mistrzem Polski?
Kontrowersyjne decyzje arbitrów w meczach Górnika z Legią i Wisły z Groclinem
oburzyły kibiców. Na finiszu rozgrywek może się okazać, że błędna decyzja
Krzysztofa Słupika zdecydowała o tym, kto będzie mistrzem kraju.
Najpierw w meczu Górnika Zabrze z Legią Warszawa sędzia Krzysztof Słupik przy
stanie 0:1 mylnie zinterpretował interwencję Wojciecha Szali i podyktował
rzut karny dla gospodarzy.
- Słupik popełnił błąd - twierdzi były arbiter Wit Żelazko. - Szala
zaatakował Rafała Niżnika zgodnie z przepisami - walczył barkiem w bark.
Piłkarz Górnika wykorzystał jednak interwencję legionisty i padł jak rażony
piorunem. Niżnik zagrał swoją rolę jak w filmie, dlatego sędzia dał się
nabrać na jego efektowny upadek i niesłusznie podyktował jedenastkę.
Pozycja Brożka
Kibice jeszcze nie zdążyli ochłonąć po tej sytuacji, a w niedzielnym meczu na
szczycie w Krakowie sędzia Tomasz Mikulski uznał kontrowersyjnego gola Pawła
Brożka, który zapewnił Wiśle zwycięstwo 3:2 nad Groclinem Grodzisk Wlkp.
Piłkarz "Białej Gwiazdy" w momencie podania znajdował się na tzw. pozycji
spalonej. - Gol dla Wisły został zdobyty prawidłowo - twierdzi Żelazko. -
Zgodnie z przepisami zawodnik jest na pozycji spalonej, jeżeli znajduje się
bliżej linii bramkowej rywali niż piłka i przedostatni zawodnik. Tymczasem w
momencie podania piłka była bliżej bramki drużyny Groclinu niż Brożek. W tej
sytuacji nie może być żadnej mowy o pozycji spalonej. Nie wszystkich jednak
ta argumentacja przekonuje. - Brożek był na pozycji spalonej już wcześniej,
kiedy Żurawski podawał do Dubickiego. Gra nie została jednak przerwana.
Dzięki temu Brożek później miał bliżej do naszej bramki i strzelił trzeciego
gola dla Wisły - uważa piłkarz Groclinu Piotr Rocki.
Błędy były, są i będą
Mecz w Zabrzu zakończył się remisem 2:2. W Krakowie Wisła wygrała 3:2. Aż
strach pomyśleć, co będzie się działo w Warszawie oraz Grodzisku, gdy się
okaże, że te spotkania zdecydowały o tym, komu przypadł w tym sezonie
mistrzowski tytuł.
- Niestety, czasami tak się zdarza, nie tylko w Polsce. Błędy sędziów w piłce
nożnej były, są i będą - uważa prezes PZPN Michał Listkiewicz.
Sędzia też człowiek
Być może dobrym rozwiązaniem byłaby możliwość obejrzenia przez sędziego w
trakcie meczu telewizyjnej powtórki kontrowersyjnej sytuacji i na jej
podstawie podjęcia właściwej decyzji. - Pomysł jest chybiony z kilku powodów -
mówi Listkiewicz. - Po pierwsze podzieliłby futbol na bogatych i biednych,
których nie stać na zakup wideo. Poza tym powstaje pytanie, kto miałby
oceniać kontrowersyjne sytuacje? Arbiter główny spotkania czy gremium
specjalistów? Z własnego doświadczenia wiem, że na boisku są czasem tak
zagmatwane sytuacje, że nawet na powtórkach telewizyjnych trudno stwierdzić,
kto ma rację. Władze FIFA absolutnie odrzucają takie pomysły.
Kolejnym pomysłem jest zwiększenie liczby arbitrów prowadzących mecze na
boisku. - Również nie jest to rozwiązanie idealne, co pokazuje przykład
innych dyscyplin sportu - koszykówki czy hokeja na lodzie. Sędziowie są tylko
ludźmi i czasami po prostu się mylą.
Co zrobić, aby mylili się rzadziej? Trzeba wprowadzić profesjonalizm wśród
sędziów. Lepiej wyszkoleni arbitrzy zxecydowanie częściej podejmują trafne
decyzje w trudnych sytuacjach. Na to jednak potrzebne są pieniądze, których
nie tylko w polskim futbolu brakuje - kończy prezes Michał Listkiewicz.
Data: 2003-09-30
Jacek Dzierżanowski