Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Solo - autoasekuracja

    09.08.08, 14:24
    Czy znacie jakiś SPRAWDZONY przyrząd do autoasekuracji np. w skałkach?
    Próbowałem SHUNT'a, ale jest kłopotliwy jak się odpadnie np. pod przewieszką.
    Trzeba się strasznie "nagimnastykować", żeby zjechać ... Na dodatek
    postraszyli mnie, że nie jest pewny... Znacie coś lepszego?
      • Gość: Hugo Re: Solo - autoasekuracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.08, 07:41
        Kto widział żeby zjezdzać na shuncie?To typowo do asekuracji ustrojstwo.Jest
        zupełnie pewny o ile wpinasz go w lążę długości takiej abyś mógł go zerwać
        ręką.Nie można w nim chwytać języka, tylko ciagnąć
        za ląże to wtedy jest bezpieczny.Zjazd analogicznie, tylko wiążemy rep do
        dziurki/tej mniejszej/ w języku i dociskamy jego końcówkę 1 palcem/WAZNE/ do
        przyrzadu zjazdowego.To eliminuje tzw.odruch paniczny przy odpadaniu.
        Dość dobry jest zwykły prusik we wspinaczce-znikoma waga oraz niewielka
        możliwość niezadziałania przez odruch paniczny.
        Hmm...Wspinasz się sam?Dość ryzykowne, używaj kasku.Ciało wiszące w uprzęzy
        /brak przytomności/ to prawie pewny zgon, po 30 minutach
        następują zaburzenia krążenia.
        • kocinos Re: Solo - autoasekuracja 26.09.08, 23:46
          Źle mnie zrozumiałeś(aś). Nie zjeżdżam z pomocą Shanta (przecież to bzdura).
          Służy mi tylko do autoasekuracji w momencie odpadnięcia. Chodzi mi o to, że po
          odpadnięciu shunt trzyma, dopóki jest obciążony. Jak ląduję w przewieszonym
          terenie, to muszę się "nagimnastykować", żeby go odciążyć i przejść do zjazdu,
          bo nie ma kontaktu ze skałą (zazwyczaj). Myślałem, że ktoś zna jakieś
          ustrojstwo, które łatwo można "zwolnić" nawet pod obciążeniem, a przy tym pewnie
          zatrzymujące "pierwszu udar". Może to utopia i nic takiego nie ma, ale kto pyta
          nie błądzi - ponoć ...

          Dzięki za uprzedzenie - te 30 minut - ale o tym wiem. Za moich czasów było nawet
          gorzej, bo wspinało się tylko w pasie piersiowym, nie tak jak teraz w uprzęży
          "pod d...ą" ...
          A wspinam się sam, bo z moich "równolatków" większość przestała się giełgać
          całkiem, a reszta (tych kilku) to w takie dyrdymały po jakich chodzę, nie chce
          się bawić... Z braku lepszych propozycji ...
          Pozdrawiam
          • Gość: Hugo Re: Solo - autoasekuracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.08, 08:36
            Kapuję o co chodzi.Niestety poza shuntem nie słyszałem o czymś lepszym...No może
            poza ASAP-em, służy do asekuracji w zjezdzie i wychodzeniu przy pracach na
            linie.Jednak trudno mi go sobie wyobrazić przy wspinaczce.Jest dośc duży i
            ciężki.Z tego co pamiętam zmniejsza współczynnik odpadnięcia.Produkuje go Petzl.
            Co do odblokowania shunta to jest to sprawa techniczna, wg mnie lepiej poswięcić
            kilka minut więcej niż tracić moc na szarpaninę i zrobić stopkę + prusik nad
            shunt, stajesz na to, shunt odciążony, wpinasz coś do zjazdu i gotowe.

            Pozdrówka
            • Gość: Hugo Re: Solo - autoasekuracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.08, 08:40
              Hehe, jeszcze mi coś się przypomniało a propos zjazdu na shuncie.
              Da się.Widziałem taką akcję na zawodach speleo w Wojcieszowie.Babka zjechała
              jakieś 4m !Zahamowała zwalniając język.Ja bałem się powtórzyć ten wyczyn...
              • kocinos Re: Solo - autoasekuracja 27.09.08, 13:06
                To rzeczywiście "ryzykantów" wciąż nie brakuje ...
                Z podobnych "obrazków" pamiętam (1899 lat temu ...) w skałkach podkrakowskich
                paru frajerów "szkoliło" adeptkę pokazując jej jak się zjeżdża. Założyli
                stanowisko zjazdowe na Dużym Waliszu, lina nylonowa, wytłumaczyli jak się robi
                klucz zjazdowy (zapewne, bo widzieliśmy sytuację z daleka - z końcówki Łazików)
                i założyli dziewczynie (jak się potem okazało) auto - prusik z pętli sizalowej
                (dla jasności sizal = strasznie sztywna lina z naturalnych włókien). Tak
                "przygotowaną" panienkę puścili w zjazd Waliszem w kluczu zjazdowym. Jak kiedyś
                robiłeś coś takiego, to wiesz, jakie to miłe ... Nic dziwnego, że dziewczyna po
                1 metrze zjazdu wyleciała z klucza, prusik zadziałał w stopniu miernym (sztywna
                lina na miękkim nylonie), w efekcie hamował tylko upadek. Na szczęście na tyle
                skutecznie, że klientka tylko się lekko potłukła, ale huk był na całą dolinkę
                ... Frajerów op...liśmy równo, ale nie za bardzo poczuli się winni. Cóż, durni
                nie brakuje ...
                Pozdrawiam
        • Gość: GOg Re: Solo - autoasekuracja... IP: *.echostar.pl 22.05.09, 16:56
          Z kaskiem to bym nie przesadzał, ale na początku warto! No i w trudniejszych
          ścianach z kruszyzną..
          --
          ogrodypamieci.pl/profil/jerzy-kukuczka
      • Gość: mathakam Re: Solo - autoasekuracja IP: *.ovh.net 13.10.08, 12:16
        Sam poszukuję przyrządu/metod asekuracji we wspinaniu solo.
        Wydaje się, że specjalnie do tego celu stworzonym przyrządem jest Silent Partner
        wyprodukowany przez Wren Industries:
        www.rockclimbing.com/gear/Detailed/600.html
        W Polsce nie do kupienia, ale można sprowadzić z USA. Cena spora 250 USD. Strona
        produktu z dokładną instrukcją obsługi jest niestety niedostępna więc nie udało
        mi się dokładnie przeczytać jak się tego używa.
        Są jeszcze inne przyrządy:
        storrick.cnchost.com/VerticalDevicesPage/Belay/SelfBelay.html
        ale silent partner jest (przynajmniej na podstawie opinii uzytkowników)
        najlepszy. Warto zauważyć że był on skutecznie uzywany w samotnym prowadzeniu
        dróg big wall.

        Jeśli szukasz czegoś taniego/dostępnego to rozważ np Basic Petzla - ulotka
        dołączona do produktu (dostępna także do ściągnięcia na stronie Petzla) pokazuje
        jak go użyć do wspinania samotnie, z liną mocowaną u góry (nie do prowadzenia)
        Powodzenia w wyborze....ja się zastanawiam nad silent partnerem.
        • kocinos Re: Solo - autoasekuracja 13.10.08, 22:17
          Dzięki za linki, przeczytałem, ale wolałbym to "obmacać" na żywo, bo z pozoru
          jest z tym taki sam problem jak z np. Schantem. Jak jest pod obciążeniem (po
          odpadnięciu), nie zwolnisz go, by zjechać sobie (dla ścisłości z użyciem innego
          przyrządu). To znaczy zwolnisz, ale trzeba się "nagimnastykować" - są sposoby,
          wiadomo, tylko to trwa i jest nie wygodne.
          Pozdrawiam, i wciąż czekam ma jakiś pomysł, który "załatwi" ten problem, którego
          chcę się pozbyć.
          • Gość: tetryk Re: Solo - autoasekuracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 16:13
            stary weż poszperaj porządnie w necie a nie rób tu problemów,napisz
            jak chcesz się wspinać-z prowadzeniem czy moze wieszając linę na
            sztywno?
            • kocinos Re: Solo - autoasekuracja 15.10.08, 03:38
              Poszperałem, ale nic jednoznacznie takiego nie znalazłem.
              Oczywiście, że na sztywnej linie. Po odpadnięciu na prowadzeniu jak niby można
              zjechać po linie, na której się wisi? Opisałem to w pierwszym poście, może nie
              jasno, więc spróbuję bardziej obrazowo:
              Wiszę sobie na "poszukiwanym" przyrządzie zaciskowym po odpadnięciu i chcę
              zjechać. Zakładam poniżej "poszukiwanego" przyrząd zjazdowy i w tym momencie
              jest cały "problem". Jasne, że muszę odciążyć przyrząd zaciskowy, bo nie puści.
              Jak próbowałeś czegoś takiego, wiesz, że trzeba się podciągnąć na linie, albo
              zakładać dodatkowo np. prusika dla nogi. Prościej i wygodniej byłoby zwyczajnie
              odblokować ten główny przyrząd zaciskowy. Sęk w tym, że nie miałem nigdy w
              rękach takiego "odblokowującego się" szpeja, a w ciemno nie chcę kupować, bo
              choć sklep internetowy pisze, że można go łatwo odblokować, to nigdzie nie
              piszą, że pod obciążeniem też. Stąd moje pytanie, czy ktoś z czymś takim miał do
              czynienia. Jak uważasz, że takie pytanie jest robieniem problemów, to nie
              odpowiadaj i już. Wątku nie podbijam, jak zniknie, to pies trącał, będę dalej
              się gimnastykował po staremu i tyle ...
              • bartez.79 Re: Solo - autoasekuracja 24.01.09, 22:15
                Ja od dawna bawię się w solówki , zawsze stosuje basica i jeszcze nigdy nie
                miałem jakiejkolwiek gimnastyki z odblokowaniem . Zawsze gdy zaczynam wspin
                wpinam do uprzęży płytkę , gdy zawisnę na basicu po prostu wpinam line w płytkę
                ( płytka jest już wpięta więc tylko przekładam line i przepinam przez karabinek
                )okręcam line 3 razy o stopę , normalnie na tym staje , wypinam basica i jadę na
                dół . Cała przepinka trwa 15 sekund , bez dodatkowych prusików czy jakiejkolwiek
                gimnastyki
      • snowcartel Re: Solo - autoasekuracja 11.02.09, 16:32
        Mam pytanko a raczej prośbę: Jak asekurować się na linie zwisającej od góry? Z
        tego co piszecie wynika że używa się tylko przyrządu zaciskowego, ale oprócz
        tego można coś dołożyć? prusika albo blokera? W sumie dwa zaciski dwa razy
        więcej przesuwania.
        Proszę o dokładny opis.
      • snowcartel Re: Solo - autoasekuracja 11.02.09, 16:35
        Aha, zapomniał bym. Do wspinaczki solo z liną od góry używacie oczywiście liny
        statycznej? Jestem pewien na 99,9 procent ale wole sie upewnic.
        • bartez.79 Re: Solo - autoasekuracja 17.02.09, 14:54
          liny stosuje się dynamiczne , czasami pół statyczne . do tego basic i coś do zjazdu
      • Gość: ccx Re: Solo - autoasekuracja IP: *.citynet.pl 12.02.09, 17:02
        loker
      • Gość: twardy Re: Solo - autoasekuracja IP: *.citynet.pl 12.02.09, 17:03
        kmocna psycika wystarczy do robienia solowek
        • kocinos Re: Solo - autoasekuracja 13.02.09, 18:51
          Twardy napisał:
          "mocna psycika wystarczy do robienia solowek"

          Jak masz za sobą parę lat wspinania i kilkanaście odpadnięć (na linie), może
          wystarczy, bo masz "obycie" ... Jak nie, to musisz mieć baardzo twardy ....
      • Gość: milia Re: Solo - autoasekuracja IP: *.centertel.pl 14.05.09, 21:31
        przyrzadu nie znam.. ale może ktos zna ubezpieczenie godne polecenia? ja nie
        bardzo sie a tym znam , ale skoro wy sporty ekstremalne upraiacie to pewnie i
        ubezpieczenie jest.. szwagier ostatnio wykupił generali evento. slyszeliscie cos
        na ten temat? ostatnio sie "przejechałam" wiec teraz wole cos sprawdzonego..
        • Gość: kuba Re: Solo - autoasekuracja IP: *.ip.netia.com.pl 03.06.13, 17:49
          alpenverein 65 euro/rok działa na całym świecie, b.wysoka kwota od kosztów ratownictwa, kwota kosztów leczenia już nie tak wysoka
    Pełna wersja