kubasa
21.01.02, 11:54
Do tych co wstydzą się za polskich kibiców:
Andy Widholzl: Przy takiej publiczności jeszcze nie skakałem. Podobno było 80
tys. ludzi. Niesłychane. I oni wszyscy przyszli dla Małysza. Chciałbym żeby u
nas tak kiedyś było...
Andy Widholzl: Gwizdy to fatalny zwyczaj, ale zdarzają się nie tylko w Polsce.
W Austrii gwiżdże się na ksoczków niemieckich, w Niemczech na austriackich.
Matti Hautamaeki: Kibice byli wspaniali
Edi Federer: Mnóstwo skoczni i konkursów w życiu widziałem, ale czegoś takiego
jeszcze nie. Bardzo zazdroszczę obecnym zawodnikom, że mogą startować przy
takiej publiczności. Niech się schowają piłarskie stadiony!
W Eurosprcie, w programie Watts: tysiące polskich kibiców, a na szczycie
drzewa, siedzi pomalowany w barwy narodowe polski kibic i obserwuje zawody. I
tylko podpis:Polish Fan! Jaki więc kształtuje się wizerrunek polskich kibiców:
licznie przychodzą na zawody, najgłośniej kibicują, kochają swoich zawodników,
zrobią wszystko by zobaczyćich występy. Kto ma wąty? Tylko Hannawald i Hess
który niemal, jak sam mówi, zrobił nam łaskę że zdecydował się tu przyjechać i
jeszcze namówił inne reprezentacje. Nie wiem po co więc ta samokrytyka.
pozdr.