misza01
22.01.02, 08:37
Dwa tygodnie temu, Niemcy oburzeni wypowiedziami polskiego redaktora
komentującego zawody TCS, sugerującego rzekomo doping zwycięzcy- Svenomenalnego
Hannavalda. Sam Reinchard wyraził publicznie swoje oburzenie takim zachowaniem
polskiego komentatora przed blisko 10 mln widzów oglądających skoki. Niemiecka
prasa aż huczała od oburzenia, jak to Polacy nie potrafią uszanować sukcesu
innego zawodnika, docenić klasy rywala. Tajner z Małyszem szybciutko
przepraszali, odcinając się od tego typu wypowiedzi, a polski komentator-
Krzysztof Miklas, został odsunięty od komentowania zawodów Pucharu Świata w
skokach narciarskich. W dwa tygodnie później ten sam Hess publicznie zarzuca
sędziom przekupstwo, stronniczość, niemiecka prasa nie sugeruje a mówi wprost o
tym, iż HANNI został oszukany, że ziejąca nienawiścią publika groziła
rozróbami, gdyby nie wygrał Polak. Organizatorzy więc najpierw sprowokowali
gwizdy, aby zdeprymować Niemca, po czym wywarli nacisk na sędziów.
Gdzie to poszanowanie sukcesu rywala, docenienie klasy, którego ciżsami Niemcy
jeszcze dwa tygodnie temu chcieli nas uczyć? Co na to pan Apoloniusz?Nie czas
również wyrazić swoje oburzenie wypowiedziami niemieckiego trenera i artykułami
w prasie? Czy tylko naszym zachodnim sąsiadom wolno pouczać i krytykować? Co
pan na to panie Tajner?