mihal_04
13.11.03, 22:27
"Serbów sprowadził do Warszawy w 2001 roku ich rodak trener Dragomir Okuka.
Razem z Legią zdobyli mistrzostwo Polski i Puchar Ligi. Vuković został uznany
za najlepszego rozgrywającego polskiej ligi, a w ubiegłym sezonie Svitlica
był królem jej strzelców.
"Gazecie" opowiadają o tym, który kraj ma lepszych piłkarzy:
O reprezentacji
- Serbowie mecz z Polską traktują poważnie, ale niektórych znanych zawodników
biorących udział w ostatnich eliminacjach mistrzostw Europy w Płocku
zabraknie. Trener Ilija Petković stawia raczej na młodzież. Znamy dobrze tych
piłkarzy, którzy teraz są w kadrze. Ja [Vuković - red.] z Mateją Kezmanem
mieszkałem w pokoju na zgrupowaniach, gdy razem byliśmy w Partizanie Belgrad.
Serbia i Czarnogóra ma gwiazdy, Polsce ich brakuje. Savo Milosević, Darko
Kovacević czy Mateja Kezman grają w naprawdę dobrych klubach, w których
Polaków nie ma. Jednak wyniki obu reprezentacji są ostatnio podobne. I nie
najlepsze. Serbowie grali bez większych sukcesów w mistrzostwach Europy, nie
było ich na mistrzostwach świata. Polacy odwrotnie. Teraz obu tych ekip
zabraknie w najbliższych mistrzostwach Europy. Ale możliwości - teoretycznie -
większe ma Serbia. Mówi się o nas "Brazylia Europy", tyle że prawdziwa
Brazylia ma wyniki. W całej swojej historia Jugosławia tylko raz była
wicemistrzem Europy. Wy macie większe osiągnięcia.
W ostatnich eliminacjach straciliśmy pięć punktów z Azerbejdżanem, w dodatku
w jednym ze spotkań prowadząc 2:0. Tamten zespół zdobył chyba pierwsze punkty
w historii. Kiedyś zremisował z Polską? Ciekawe. Wam jednak tamta strata i
tak wtedy w niczym by nie przeszkodziła, natomiast gdyby nam dodać te pięć
punktów, to zajęlibyśmy pierwsze miejsce w grupie.
W serbskim związku piłkarskim sporo rzeczy jest niewłaściwie poukładanych.
Wystarczy zacząć od nominacji na selekcjonera. Dejan Savicević był wielkim
piłkarzem, ale dopiero co skończył karierę i chyba zbyt wcześnie zaoferowano
mu tak poważną posadę. Nie miał doświadczenia.
O powołaniach
Po zwolnieniu Savicevicia były wybory nowego selekcjonera. Oprócz Petkovicia
szanse miał Drago Okuka. Nie postawiono na niego, a gdyby tak się stało, to
kto wie? Może teraz z Polską zagraliby Vuković i Svitlica, znani mu świetnie
z Legii. A Stanko pewnie byłby kapitanem [śmieje się Vuković - red]. Chyba
tylko on mógłby się odważyć, żeby na nas postawić. Petković i inni serbscy
trenerzy nas nie znają. To byłaby kwestia odwagi. I jakby w meczu z Polską
trener postawił na Stanko Svitlicę, to pewnie by się nie zawiódł.
Polacy znają nazwiska serbskich piłkarzy, Serbowie nie znają polskich. Ale wy
znacie głównie tych, którzy występują w zachodnich klubach. Nikt u was nie
wie nic o graczach, np. z klubów Cukaricki czy Obilić Belgrad. W tym jesteśmy
podobni, bo my też przed przyjazdem słyszeliśmy tylko o takich Polakach,
którzy wyróżnili się w klubach zagranicznych, a nie w lidze. Słyszeliśmy o
Jerzym Dudku i jego grze w Feyenoordzie, a potem w Liverpoolu. No i Andrzej
Juskowiak z czasów, gdy był w Sportingu Lizbona i Olympiakosie.
O meczu
Serbia chciałaby zakończyć sezon wygraną i z tego względu mecz z Polską jest
istotny. W dodatku selekcjoner Petković odkąd objął reprezentację, ta jeszcze
nie przegrała. A rywali wcale nie miała takich słabych. Grała z Włochami, a
także z Walią u siebie i na wyjeździe. Niedawno podpisał nowy, trzyletni
kontrakt.
Jego podstawowym zadaniem jest ustabilizowanie drużyny. Do tej pory przed
żadnym meczem nikt nie wiedział, czy drużyna np. wygra 3:0, czy przegra 0:3.
Bierze się to chyba stąd, że Serbowie lekceważą przeciwników. Inaczej trudno
wytłumaczyć choćby postawę z tak słabym rywalem jak Azerbejdżan, z którym
prowadzi się 2:0 i potem nie umie się wygrać.
O wadach i zaletach
Odkąd jesteśmy w Polsce, ekstraklasa zaczęła być zauważana w Serbii. Pisze
się o niej, zwłaszcza o Legii. We wtorki jedna z gazet zajmujących się
sportem zamieszcza listę piłkarzy występujących poza granicami Serbii. Jest
ich ponad 300. I rzadko się zdarza, bez względu na klasę ligi, by któryś z
nich miał takie osiągnięcia jak Stanko Svitlica.
Zdarza się, że dzwonią dziennikarze z Belgradu. Teraz jeszcze nikt nas nie
pytał o to, jak gra Polska, ale w każdej chwili spodziewamy się telefonu. Jak
już do nas zadzwonią, to powiemy, że serbski selekcjoner powinien zwrócić
uwagę przede wszystkim na Żurawskiego i Krzynówka. I powiedzielibyśmy, że w
meczu z Polakami lepiej unikać walki. To znaczy takiej bark w bark, bo tutaj
przegramy. W porównaniu z nami Polacy są bardzo waleczni, bardzo dużo
biegają. U siebie mamy "ligę na piechotę". Jesteśmy wyraźnie lepsi
technicznie, natomiast wy znacznie więcej biegacie. Czasami może i trochę bez
sensu.
Jak przyjechaliśmy do Polski, to byliśmy tym zaskoczeni. Gra była tak twarda,
że trudno było odnaleźć się na boisku. Ale już się przyzwyczailiśmy. Tym
bardziej serbski selekcjoner powinien doceniać strzeleckie wyczyny napastnika
Svitlicy. U nas bowiem napastnicy mają znacznie więcej miejsca w Polsce i o
bramki jest łatwiej.
Wy, Polacy, macie mniej indywidualności. Polskim piłkarzom trudniej przebić
się na Zachodzie niż naszym. Ci, którym się to udaje, to najczęściej gracze
defensywni. A w dobrych klubach jest tendencja, by zatrudniać przede
wszystkim cudzoziemców potrafiących wnieść coś nowego, grających z fantazją,
dobrze wyszkolonych technicznie.
Kto kogo
Na razie nie robiliśmy z kolegami z Legii zakładów na niedzielne spotkanie,
bo do tej pory wszyscy tu żyli meczem z Włochami. Na mecz Polska - Serbia
wybieramy się na stadion do Płocka. Jesteśmy przekonani, że to spotkanie nie
może źle dla nas się skończyć. Jak Serbia wygra, to będziemy chodzić dumni, a
jak przegra, to nie przyjdziemy na trening (śmiech). Czyli i tak, i tak
dobrze.
O tęsknocie za ojczyzną
Kiedy człowiek od dawna przebywa za granicą to odzywa mu się w sercu tęsknota
za ojczyzną. Dlatego przyjazd reprezentacji Serbii do Polski jest dla nas
bardzo ważnym wydarzeniem. Sport, a szczególnie futbol, jest w naszym kraju,
o tyle istotny, że o Serbii ostatnimi czasy mówi się tylko albo w kontekście
sportu albo wojny. Inaczej nie jesteśmy - jako kraj - obecni w mediach. Ale
na szczęście sport jest naszym najlepszym produktem, a każdy mecz
międzypaństwowy doskonałą okazją do zamanifestowania swojego patriotyzmu. W
niedzielę będziemy więc kibicować naszym rodakom."