kezlok
22.01.02, 22:12
Właśnie otrzymałem komentarz niemieckiego "Bildu" na temat zawodów w Zakopanem
(fragment zresztą znajduje się w Wyborczej z 22.01.2002r.). Obok steków bzdur,
które wypisują tam Niemcy, znalazłem dość trafną uwagę (jedyna rzecz z którą
mogę w pełni zgodzic sie z niemieckim sprawozdawcą) na temat gwizdów polskich
kibiców "dla Svena". Uważa on, iż jest pewnego rodzaju przejaw zemsty, odwet za
to, iż "Hanni" zaczął wygrywać z Małyszem i to zdecydowanie, usuwając naszego
skczka w cień (przynajmniej od kilku tygodni). Tak, zgadzam się z tym
stwierdzeniem... Autor tego tekstu trafił w samo sedno problemu.
Warto tu przypomnieć, iż rok temu, gdy głównym rywalem Małysza na skoczniach
był martin Schmitt, podczas pamietnych zawodów w Harrahovie polscy kibice także
nie odnosili sie do niego z wilką sympatią. Tymczasem w Zakopanem został on
przywitany burzą oklasków, wręcz euforią. Tu nasuwa się pytanie: dlaczego?
Dlaczego ten do niedawna nielubiany przez polskich kibiców (używam tego zwrotu
po raz kolejny nie przez przypadek) skoczek został tak przywitany? Ano dlatego,
że był właśnie "wrogiem" nr1 (wykreowanym zresztą na siłę przez media), tym,
który zagrażał Małyszowi w jego zwycięstwach w PŚ i na MŚ w Lahti. Lecz
on "był", teraz jest jednym z tych niegroźnych skoczków, który nie ma szans na
nawiązanie wyrównanej walki z Małyszem (przynajmniej na dzień dzisiejszy), ba
jeśli znajdzie się poza czołową trzydziestką nikomu nie sprawi tym
niespodzianki,a nawet jeśli wygrałby jakiś konkurs w Zakopanem, to nic by się
nie stało, bo w bezpośredniej rywalizacji z Polakiem jest daleko za naszym
rodakiem. Dlatego można mu bić brawo, zachęcać go do dalekich skoków, bo i tak
w podświadomości kibcia polskiego będzie on po prostu niegroźny., nie liczy się
w starciu z Małyszem, i tak mu nic nie zrobi... Natomiast Hannavald stał się po
Turnieju Czterech Skoczni głównym zagrożeniem Małysza (zupełnie jak Schmitt rok
temu), gdy wygrał pięć konkursów z rzędu media po raz kolejny wpędziły kibiców
w zbiorową psychozę: Czy dogoni naszego Małysza? Czy pokona go, odbierze PŚ? W
końcu wygrał pięć kolejnych zawodów... Przewga topnieje!!! Panika! Zróbmy
wszystko, aby "Hanni" jednak nie dogonił, przecież teraz jesteśmy w Polsce, w
Zakopanem. To fakt, że Niemiec jest (a może takim wykreowały go znów media???)
trochę zadufany w sobie (jakie to głosy oburzenia podniosły się po tym,
jak "olał" polską telewizję nie chcąc udzielić komentarzu dla niej), ale jakie
miałoby to znaczenie gdyby miał np. 400 pkt i był za Małyszem o 700pkt w tyle?
Teraz stał sie on jednak celem ataku naszych "kibiców", z prozaicznego powodu -
zastąpił on Małysza w roli seryjnego zwycięzcy, "maszynki do wygrywania",
czołowego skoczka świata i to nas tak bardzo boli.
Jeśli forma Hannawalda w przyszłym sezonie nie będzie tak wielka jak teraz i
nie będzie kwalifikował się do czołowej trzydzestki PŚ, to za rok w Zakopanem
przywitamy go zapewne owacją na stojąco.
Pozdr