hi-hi
24.01.02, 08:55
PŚ Zakopane: Niemiecka stypa w "Bąkowej Zohylinie"
Nie milkną echa pucharowych zmagań na Wielkiej Krokwi. Jak się nam udało
ustalić, najwięksi przegrani, czyli ekipa niemieckich skoczków, niedzielną
stypę po zawodach urządziła sobie w "Bąkowej Zohylinie Wyżniej".
Niemieccy skoczkowie wraz z trenerami postanowili odreagować zwycięstwo swego
największego konkurenta, Adama Małysza. W tym celu udali się do restauracji
nieopodal skoczni.
"Przyszli i stanęli w drzwiach. Widać było, że są bardzo źli. Zeszli się jak na
stypę" - mówi jeden ze świadków niedzielnych wydarzeń.
"Mieli pretensje, że wygrał Małysz, głośno komentowali, że sędziowie ich
oszukali" - dodają w "Bąkowej Zohylinie Wyżniej".
Skoczkowie wraz z trenerami i ochroną rozsiedli się za drewnianymi stołami. I
wtedy zostali najmocniej tego dnia zaskoczeni, bowiem reakcja sali przeszła ich
najśmielsze oczekiwania. Zgromadzeni w wielkim szałasie goście jak jeden mąż
wstali i odśpiewali pechowym skoczkom gromkie "Sto lat". Zagrała góralska
kapela, a reszty dopełniło przednie jadło i napitki.
Władysław Gładczan, właściciel restauracji, podkreśla, że tylko dzięki dobremu
przyjęciu ze strony goszczących tego wieczora turystów - sytuacja zmieniła się
diametralnie.
"Mieliśmy kilka grup z Poznania, Warszawy. Ich spontaniczna reakcja na
przybycie niemieckich skoczków była zaskakująco miła. Cieszę się, że ludzie tak
ładnie zareagowali na wizytę sportowców z Niemiec. Im też humory bardzo się
poprawiły. Do tego stopnia, że opuszczając nasze progi Walter Hofer, który
przyprowadził tu niemieckich skoczków, poprosił ich o złożenie autografów.
Wszyscy podpisali się na polskiej fladze, którą zostawił tu jakiś kibic" -
dodał Władysław Gąsienica-Gładczan.