xtrem
28.01.02, 09:50
Wszystkim uwazajacym, ze "Hanni" to swinia strojac sobie zarty z gwizdzacych na
niego tysiecy polskich kibicow w Zakopanym chcialbym przypomniec pewien epizod.
W 1989 roku tuz po otwarciu muru berlinskiego owczesny kanclerz RFN Helmuth
Kohl w czasie przemowienia we wschodnim Berlinie zostal wygwizdany przez
tysiace wschodnich Niemcow po tym jak powiedzial, ze Niemcy w duzej mierze
zawdzieczaja upadek muru Polakom i walce Solidarnosci. Winni sa im za to
wdziecznosc. Ostatnie slowa musial juz niemal wykrzyczec, zeby przebic sie
przez gwizdy. Pamietam jakie oburzenie wywarlo to wtedy na zachodzie Niemiec.
No wiec jak to jest z tymi gwizdami, ktore przeciez nie sa takie straszne i juz
bron boze nie sa przejawem chamstwa czy glupoty?
Zaraz pewnie pojawia sie teorie, ze jednak gwizdy w Berlinie i Zakopanym to
jednak calkiem co innego bo.. eee...przeciez tam Solidarnosc a tu tylko sport
tam krew robotnikow a tu chamski Hanni (bo przeciez to widac golym
okiem)...itd..itd...
Mozecie teraz wyczuc jak czul sie Hannawald?
A moze z tymi wschodnimi Niemcami slynacych juz w calej Europie z ich
prymitywnej nienawisci i zacofania kulturowego laczy nas Polakow wiecej niz
przypuszczamy?