Życie pod wulkanem

12.01.10, 19:06
Nazywanie zagrożeniem życie w Seattle w odległości 90 km od wulkanu jest grubą
przesadą. Wielu ludzi lubi mówić, że ich praca jest krytyczna dla ludzkości.
Wulkanologowie również. Ale przesada powinna mieć swoje granice.
    • dar61 Życie naukowe pod wulkanem 12.01.10, 21:42
      Widzę, że to krążenie samolotem kole aktywizującego się wulkanu to
      jakiś atawizm.

      Nie mogę pojąć naukowej potrzeby włażenia z kamerą do krateru,
      filmowania fali piroklastycznego "kaszlu" wulkanów.
      Nawet trudno żałować tych kilkiu ryzykantów naukowców, tych co
      jeszcze kilka lat temu zginęli w czasie takich "badań".

      Kierunek naukowej eksploracji, opisany w artykule, powinien być
      standardem nawet w krajach niezamożnych.

      To jak, "zaparatujemy" te niby wygasłe stożki wulkanów na Dolnym
      naszym Śląsku - czy nie?
    • wulkanolog Re: Życie pod wulkanem 14.01.10, 00:43
      czyzby? w osadach maaru znalazlam 130cm warstwe popiolu
      wulkanicznego z wulkanu znajdujacego sie 250km od Auckland. Wszystko
      zalezy od typu erupcji, kierunku wiatru i topografii terenu.
      • kornel-1 Re: Życie pod wulkanem 14.01.10, 07:51
        wulkanolog napisała:

        > czyzby? w osadach maaru znalazlam 130cm warstwe popiolu
        > wulkanicznego z wulkanu znajdujacego sie 250km od Auckland.


        Wulkan znajduje się 250 km od Auckland. Rozumiem. A osady maaru znajdują się w jakiej odległości od wulkanu? Na Wyspie Północnej znajduje się wiele wulkanów. Jak się ustala, że jakiś popiół pochodzi z danego wulkanu?

        Kornel
      • europitek Re: Życie pod wulkanem 14.01.10, 13:01
        Dość dawno temu trafiłem na wzmiankę, o wybuchu superwulkanu z Nowej Zelandii ok. 25 000 lat temu. Niestety wyleciała mi z głowy nazwa i nie potrafią się sprawdzić, czy to prawda. Możesz potwierdzić lub zaprzeczyć? A jesli to fakt, to możesz podać jego nazwę lub jakieś źródło opisujące ten przypadek?
        Będę dozgonnie wdzięczny za pomoc.
        • kornel-1 Re: Życie pod wulkanem 14.01.10, 18:40
          Taupo jest jednym z
          superwulkanów. Erupcja Oruanui była największą znaną od 70.000 lat.
          --
          Osady maare to w gruncie rzeczy płytkie jeziorka, zwane maare utworzone w kraterach, dobrze rozumiem?
          Z tego, co widzę z literatury, wokół Auckland rozciąga się pole lawowe Auckland. Ale lawa jest lokalna, wydostała się z dziesiątek dziur w okolicy. Czy to ten superwulkan nawalił popiół wokół Auckland? Jeśli tak, to należy uznać ten przypadek za wyjątkowy - ponad metr popiołu w takiej odległości.
          --
          Przypomina mi się w tym momencie piękna Kapadocja ze swym ciekawym geologicznym CV: najpierw spadło sporo popiołu, który zamienił się w miękki tuf, a potem okolicę zalała lawa (nie wiem czy nie z Erciyes). Deszcz i słońce nadwątliło tę twardą skorupę, potoki dokończyły dzieła. Dziś płaskowyż posiekany jest siecią wąwozów. Gdzieniegdzie zachowały się skalne grzybki wywołujące rumieńce u słowiańskich dziewic.

          Kornel
          • europitek Re: Życie pod wulkanem 14.01.10, 22:53
            Wielkie dzięki za tego Taupo - o to właśnie chodziło. Brakowało mi go do "kolekcji" erupcji, które odcisnęły (lub jest to prawdopodobne) swoje piętno na historii ostatniego glacjału (w tym ludzi). Znamienne jest, że wszystkie największe erupcje ostatnich 75000 lat wystąpiły w znaczących momentach.
            Wybuch Toby zbiega się w czasie z początkiem znaczącego i szybkiego pogłębienia się glacjału, Taupo (Oruanui) ze szczytem glacjału, a Laacher See z chuśtawką w Dryasach, gdy na ok. 1000 lat wróciły warunki glacjalne. A po drodze mamy jeszcze Campi Flegrei z erupcją trochę ponad 39000 lat temu, która zostawiła swoje solidne ślady nawet na stanowisku archeologicznym w Kostenkach nad Donem (to jakieś 2-2,5 tys. km w linii prostej) i zbiegła się ze "zmianą pokoleniową" wśród mieszkańców Europy i okolic.
            Trochę zbyt dużo "zbiegów okoliczności": cztery największe erupcje i cztery znaczące epizody.

            PS. Do kompletu dodam jeszcze Mt. Helen, którego erupcja ma zapewne związek z nieudanymi zbiorami arbuzów na działce pod Warszawą. Ależ ja wtedy byłem wściekły - w końcu lata miały wielkość piłek tenisowych. No, może były ciutkę większe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja