Gość: stefan z wasem Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.6-3.cable.virginmedia.com 24.05.10, 22:18 No ladne nam kolezanka Ewa bzdury tutaj opowiada. "nie gon pilki bo sie spocisz !!!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: 83.142.196.* 24.05.10, 23:57 Drogi Stefanie, nie każdy człowiek może zajmować się sportem wyczynowo i nie przypłacić tego zdrowiem. Podobnie jest z pieskami. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
turtlezzz Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? 25.05.10, 02:06 Smok - gdzie napisałem, że kolczatka to remedium na dużego psa? Otóż nie napisałem. Więcej - napisałem, że w niektórych przypadkach kolczatka praktycznie nie sprawia bólu, a jedynie nie ślizga się jak zwykła obroża. Dla mojego psa te "kolce" były tak małe, że ginęły w jego sierści. Nie wiem jakiego masz psa, ale życzę ci 50kilowego samca. I żebyś wsadził go w cienką, różową obróżkę, jak dla pudelków ;) Bo mój pies zerwał kilka obroży, zanim dostał kolczatkę. A "problemem behawioralnym" mógł być chociażby zapach suczki. I nie życzę ci, a przede wszystkim psu, aby goniąc za taką suczką przez jezdnię wpadł pod samochód. Bo nie zdążyłeś rozwiązać jego problemów behawioralnych. Ana - co to są pozytywne metody? Myślisz, że traktowałem swojego psa jak wyżej wymieniony Milan? Mówiłem o nim, że nie jestem jego panem, a bratem. Rzecz w tym, że jak Twój brat na Ciebie warknie, to nie oznacza to groźby ataku 50kilowego zwierza, który zanim opanuje złość - przegryzie Ci tętnice. Łatwo jest teoretyzować o pozytywnych metodach, gdy ma się małego pieska. Ciężej, gdy jest to wielkie, rozbrykane zwierzę. Tu nie ma czasu na sprawdzenie wszystkiego, co "pozytywne". Kiedyś po szarpaninie wyrwałem mojemu psu z pyska porzucony worek foliowy z jakimiś resztkami mięsa. Mógł się zadławić na śmierć, głuptas. Warczał na mnie przy tym bardzo, tak się czuł "niekomfortowo". Dostał lanie po tyłku (mało skuteczne, czasem nawet nie zauważał, że dostaje w pupę, taki był siłacz), po czym rzucił się na mnie z zębami. Gdyby nie skórzane rękawiczki może bym już tego nie pisał. A jednak wybaczyłem mu to i zaakceptowałem to, że żyję z kimś, kto mógł mnie zabić (zapewniam Was, człowiek w "realu" wykrwawia się łatwiej niż w filmach). Ale człowiek też pies i ma ograniczone nerwy. Czasem, aby nie okazać strachu, musi przykryć go odrobiną agresji. Więc - powtórzę - takie rady są dobre dla właścicieli pudelków w różowych obróżkach. Im łatwo teoretyzować. Odpowiedz Link Zgłoś
turtlezzz Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? 25.05.10, 02:11 Poza tym często nie wystarczy samemu odpowiednio traktować zwierzaka. "Wychowawca" psa - choćby nie wiem jak chciał - nie jest jedynym z ludzi, którzy go otaczają i wpływają na jego zachowanie. Np. w rodzinie może źle się dziać, na co "wychowawca" nie ma wpływu. To się odbije negatywnie na psychice psa i czasem nie ma innego sposobu, jak powstrzymać go przed czymś siłą. Tak samo jest z człowiekiem, który traci nad sobą panowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
turtlezzz Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? 25.05.10, 02:32 Naturalnie nie twierdzę, że w artykule nie ma rad mądrych. Dobrze jest wiedzieć, kiedy pies chce nas uspokoić, zwłaszcza że czasem takie próby (czy zachowania nieszkodliwe) odbieramy błędnie jako prowokację (np. słynne, typowe dla wielu gatunków, ziewanie, które jest oznaką stresu, nie chęci - jak się niektórym zdaje - wyrażenia braku zainteresowania). Ale już warczenie to groźba, której nie powinno się traktować jak wyraz złego samopoczucia pieska, które musimy zaakceptować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm.mm Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.10, 04:11 Mam dwa ogromne psy, suczka 45 kg i samiec 53 kg. NIGDY nie musiałam używać kolczatki. W obu przypadkach wystarczyło 5 miesięcy podstawowego szkolenia i psy są posłuszne. Jak idziemy na spacer to zakładam im szelki, nie obrożę. Po puszczeniu wolno biegają swobodnie i przychodzą na każde zawołanie (zawsze mam w kieszeni smaczki w nagrodę). Nie ma problemu by odwołać je od innych psów czy ludzi. Ktoś, kto używa kolczatki robi to albo z lenistwa albo z niewiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.chello.pl 25.05.10, 07:14 a ja mam psa, dużego psa, znalazłam go przy drodze a właściwie w lesie uwiązaną suczkę, bo właściciele $%^$ jechali na wakacje codziennie chodzę z nią i znajomym co ma malamuta na ok 2 - 3h spaceru z psami, kiedy biegają sobie wolno po łąkach psy same się regulują, czy wyścig, czy przepychanki, czy eksploracja terenu, i gdybyśmy chcieli to ograniczyć do 40 minut dziennie, bez piłki i forsowania, to psy by zwariowały więc bez przesady ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nor Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.centrala.kaczmarski.pl 25.05.10, 07:35 Wszystko zależy od wychowania psa. Jak się go wychowa taki będzie. Ośrodki szkolenia psów rosną jak grzyby po deszczu :) lecznica24.net - Wyszukiwarka lecznic oraz usług dla Twojego zwierzaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DSD Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: 212.33.72.* 25.05.10, 08:16 A co ma zrobić biedny DSD kiedy okaże się że piesek poczuje stres i dyskomfort psychiczny na widok kogoś uprawiającego ekologiczny jogging lub ekologicznie jadącego na rowerze? W jednym przypadku skończyło się pyskówką z właścicielką, w drugim serią zastrzyków przeciwko wściekliźnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 08:19 Mojego psa zawsze kiedy skacze uspokaja, kiedy kucnę tzn. mniej więcej zrównam się z jego wzrostem i spokojnie do niego przemawiam, wymawiam imię lub w ogóle mówię coś , tłumaczę mu ale łagodnie. Skutek jest wspaniały. Przestaje interesować się moją osobą jako postacią do zabawy a znajduje sobie inny obiekt zainteresowania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EW Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.chello.pl 25.05.10, 08:26 turtlezzz: "Dostał lanie po tyłku (mało skuteczne, czasem nawet nie zauważał, że dostaje w pupę, taki był siłacz), po czym rzucił się na mnie z zębami." Powiem tak: szalenie pedagogiczne zachowanie, zważywszy na to że pies kompletnie nie rozumie takiej kary jak lanie po tyłku. Psy/ wilki jeśli do chodzi do sytuacji wymagającej regulowania zachowania, u nas rozumianego jako karanie, z pewnością nie okładają się łapami po zadku. Jak to robią? Zębami za kark i do ziemi wydając przy tym niskie, wyraźne burczenie. Klaps w pupę (podkreślam klaps), czasem odnosi skutek w regulacji zachowania u człowieka. Pupa są to duże mięśnie, amortyzujące różne wibracje, uderzenia np przy upadku. Natomiast u psów przypuszczenie ataku na tę część ciała jest perfidnym atakiem w najbardziej wrażliwe części ciała: genitalia i brzuch. Żaden pies NIGDY tam nie atakuje!! Zatem nie dziwię się że Twój pies rzucił się na Ciebie. Powiesz jeszcze, że zrobił to po chwili. Tak, zrobił to dopiero później, dlatego że w chwili gdy otrzymywał razy jego priorytetem była zdobycz, więc Cię zignorował. Dostał w tyłek, odebrano mu zdobycz, więc... Ok, Twój pies jest zdecydowany, silny. Stosujesz kolczatkę, bijesz po zadku, nie możesz odebrać psu przedmiotu z pyska. Jak dla mnie są to rozpaczliwe metody, nieprzynoszące skutku próby pokazania kto jest większy. Pies wie że jest wyżej. Jestem pewna, że w domu podkreślasz to mu swoim zachowaniem w postaci drobnych gestów które pies doskonale rozumie. Nie odbieraj proszę tego posta jako ataku. Nie twierdzę, że jesteś złym właścicielem, a Twój pies to krwiożercza bestia. Ty masz mózg, myślisz kreatywnie i abstrakcyjnie. Twój pies ma instynkty, również myśli, ale ta aktywność odbywa się na nieco innych zasadach. Wykorzystaj swoją przewagę intelektualną, bo tak na prawdę tylko taką masz. Niestety ale pies zawsze przewyższa człowiek pod względem sił i refleksu, i gdyby tylko chciał mógłby to wykorzystać. Przyjmij proszę te uwagi jako konstruktywną krytykę. Super było by gdybyś zajrzał do kilku książek oraz skorzystał ze szkolenia. Dodam tylko, że nie mam pudelka ani yorka. Codziennie pracuję z psami, różnych ras, małych i dużych. Ode mnie zależy moje, bezpieczeństwo ich samych, a także otoczenia. Więc muszę dużo wiedzieć, szybciej myśleć by być efektywną. A siły przecież jako kobieta mam ograniczone. Siła rzadko jest dobrym rozwiązaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EW Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.chello.pl 25.05.10, 08:57 Przepraszam, za wtrącony komentarz, właściwie nie na temat. Wszak ten dział jest umieszczony po to by zamieszczać uwagi do artykułu. Dodam jeszcze tylko tyle, każda przemoc jest desperacją i przejawem bezradności. Zachowania psów należy rozpatrywać na bardzo wielu płaszczyznach, nie tylko "bo jest chory". "bo źle je" <- to jest usprawiedliwianie. Każdy pies jest inny. Pies rozumie psią mowę tylko wtedy gdy się jej wcześniej nauczył we właściwym procesie socjalizacji. Jeśli tego zabrakło to sobie nie przypomni, bo niby skąd? Oto uwagi: potrzeba aktywności jest cechą indywidualną, nie można jej tak wąsko zawęzić do 40 minut. Truid Ruugas napisała świetną książkę, wyjątkową, przełomową właściwie. Lecz uważam że za mało podkreśliła to, że mowa ciała psów to szalenie skomplikowane kompleksy sygnałów i nie można ich rozpatrywać pojedynczo ponieważ wtedy stają się mylące lub w ogóle zatracają sens. Z tą agresją to jest podobnie jak u ludzi, jest ona skutkiem desperacji. Gdy pewne sygnały docierają w nadmiernej ilości, powodują niepokój i nie znajdują dobrze ukierunkowanego ujścia, to organizm nie znajduje wytchnienia. Wtedy rozpaczliwie szuka alternatyw. Niektóre organizmy będą nadmiernie bojaźliwe, inne uciekną w nerwicę a jeszcze inne w agresję. Pozytywne metody są jak najbardziej skuteczne i świetnie działają. Istnieje jednak kilka warunków. Stosujemy je od pierwszej chwili kontaktu z psem, nie ma tu zasady, że wprowadzamy po troszku. W zależności od wieku, charakteru psa czas przyswajania/ przestawiania ma różną długość. Jednak najważniejszymi cechami są konsekwencja, cierpliwość, stanowczość. Kiedyś pewna mądra Pani weterynarz i behawiorysta dała mi świetną radę, że trzeba umieć wykazać się czasem pewną oziębłością emocjonalną. W środku może ci się gotować, ale na zewnątrz góra lodowa. Poza tym nie można generalizować, nigdy. To że mój pies je ser to nie oznacza to że wszystkie psy tej rasy zrobią to samo. Ok, koniec. Z pewnością przyjdzie mi do głowy wiele uwag. Na te tematy mogę mówić przez całą noc. Drodzy komentatorzy, życzę wyrozumiałości dla innych oraz profesjonalizmu w dawaniu rad, bo istnieje różnica w komentowaniu a krytykowaniu. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbig Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.10, 09:46 Wychowywanie psa po przez pozytywne motywowanie jest niezgodne z psią naturą. To jest ludzki wymysł! Nie można na siłę psa uczłowieczać. W stadzie jest wilków albo dzikich psów, nie ma czegoś takiego jak pozytywne motywowanie. Pies zgodnie ze swoją naturą zawsze będzie chciał dominować i zostać "alfą" a naszą rolą jest nie pozwolić mu na to i nie dać się zdominować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gregpu Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.10, 10:28 Turtlezzzz - mam 60kg niespełna 2 - letniego psa, zaznaczam, że jest to pies, nie suka i nigdy nie miałem potrzeby używania kolczatki. Obrożę ma zaciskową, ale i tak zawsze jest na tyle luźna, że nie dusi go nigdy. W wychowaniu psa nie używam przemocy i też nie mam z nim żadnych problemów. Oczywiście, kiedy jest spuszczony zdarza się, że poleci do innego psa, ale najczęściej jak go obwącha to wraca. Sorry, ale nie zgodzę się z Tobą, że jak jest duży i silny pies to trzeba mu pokazać kto jest wyżej i wychowywać go siłą, terrorem i kolczatką. Mój pies to nowofundland, który nie należy do słabych psów. A skoro Twój pies reaguje tak agresywnie, to może problem jest w wychowaniu a nie w psie? Odpowiedz Link Zgłoś
turtlezzz Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? 25.05.10, 10:58 Ludzie - przestańcie. Gregpu - jaką "siłą, terrorem, kolczatką"? Czytajcie że ze zrozumieniem to, co piszę. Gdzie pisałem, że "trzeba mu pokazać kto jest wyżej"? To nie znaczy, że nie należy zareagować, gdy on próbuje to pokazać nam. EW - Mój pies nie żyje od wielu lat. Niemniej dziękuję za rady. Do "lania" po tyłku został przyzwyczajony jeszcze w dzieciństwie przez moich domowników. Dobrze wiedział, że to kara. Poza tym klepało się go od góry, i prawdę mówiąc nie sądzę, by była możliwość skojarzenia tego z atakiem na genitalia czy brzuch. Ale Ty znasz się na tym lepiej, może prawidłowo skojarzyłaś. Masz rację, że pies nie był najlepiej wychowany. Chodził na szkolenie, ale z moją siostrą, i tylko jej słuchał do końca życia. Ale ona w pewnym momencie przestała się nim w zasadzie interesować, i ktoś inny musiał chodzić na spacery. Powtórzę: nie zachęcałem tutaj nikogo do rozwiązywania problemów behawioralnych psa "siłą i terrorem". Rzeczone "lanie" po pupie było (mam nadzieję) wyuczonym oznakiem kary. Powtórzyłem kilkakrotnie, że kolczatka nie służyła mi do zadawaniu psu bólu. Natomiast nie uwierzę, że należy przechodzić do porządku dziennego nad warczeniem naszego psa na nas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mk Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.tieto.com 25.05.10, 13:43 Człowiek musi pokazać psu że to on jest samcem alfa - inaczej pies będzie próbował dominowac i to bedzie problemem zarówno dla niego jaki i właściciela. Chyba się z tym zgodzicie. Co w takim razie robić gdy pies warczy na właściciela, czy owracać głowę żeby go uspokoić? Czy to nie będzie to objaw słabości człowieka, sygnał dla psa że to on tu rządzi? Szkoda że w artykule nei ma o tym mowy. Jak zachowują się wilki w takiej sytuacji, czy samiec alfa odwraca głowę gdy inny wilk ma do niego jakieś "ale"? moim zdaniem we wszystkim trzeba zachować umiar, czasem psa uspokoić, ale w innych sytuacjach nie dać się - tzn ignorować go - co zademonstruje że się nie boimy i mamy jego powarkiwania w głębokim poważaniu, albo np położyć mu rękę na karku, czasem skarcić klapsem. Ktoś pisał że pies nie rozumie klapsa - ja myślę że doskonale rozumie. Poczuje ból (niewielki ale zawsze) więc wie że przeskrobał i wie kto tu rządzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: EW Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.chello.pl 25.05.10, 14:11 Zbig uważam, że nie masz racji krytykując pozytywne metody szkolenia. Myślę, że dobrze by było, żebyś doświadczył i sam sprawdził ich działanie na psach. Zasadniczym celem tych metod jest zdobycie zaufania psa poprzez niestosowanie, żadnej przemocy, zarówno psychicznej jak i fizycznej. Jest to nauka przez zabawę oraz motywowanie. Chciałabym również przypomnieć że psy domowe jako takie zostały sztucznie stworzone przez człowieka i czasem odwoływanie się do wspaniałej matki natury jest bez sensu. Gdyby nie człowiek psy domowe były by mniej więcej takie jak dingo. Pierwotny człowiek zakumplował się z psem, bo rzucił mu czasem ochłap z upolowanej zwierzyny. Pies spostrzegłszy tę korzyść podązał za człowiekiem, z czasem pomagał w polowaniach korzystając ze swojego instynktu łowieckiego i stadnego. Metoda pozytywna generalnie bazuje na właśnie tym co opisałam wyżej. Masz jednak bardzo dużo racji w tym, że psów nie wolno uczłowieczać. Pozwólmy psom być psami. Wtedy będą szczęśliwe. Masz również rację w tym, że pies tak na prawdę nie rozumie pojęcia "partnerstwo". Rozróżnia tylko wyżej albo niżej. Dlatego tak ważne jest ustalenie kto jest kim. Są na to bardzo łatwe metody, które dla psa stanowią wszystko. Aby je poznać polecam książkę Jane Fennel "Zapomniany język psów", część 1 i 2. turtlezz pies ma ciele pewne regiony, i nie rozróżnia tego że jak klaps leci z góry to oznacza to klaps. Dla niego to jest zawsze ingerencja w okolice zadu, i nie ważne jest czy z góry, czy z dołu. I jeszcze inna sprawa, pies nigdy nie wie że coś zbroił, i nigdy nie wie że czeka go kara. Pokarzę to na przykładzie. Państwo wychodzą z domu, pies pod ich nieobecność obgryza kanapę. Robi to po raz kolejny. Państwo wracają, a pies kuli się w kącie. Państwo stwierdzają, że pies wie że zrobił źle dlatego się kuli. Tak na prawdę z perspektywy psa wygląda to tak: państwo wrócili, zaraz będą się złościć, lepiej się schowam. Rozumiesz o co chodzi? Pies nie ma umiejętności myślenia abstrakcyjnego, nie potrafi przewidywać skutków. Mówienie, że pies wie, że zrobił źle jest błędne. Pies tak na prawdę nie wiec co jest złe a co dobre, nie traci czasu na takie bzdury. Pies wiedział, że klaps to kara. Bazując na tym co napisałam wcześniej, to bardzo w to wątpię. Reagował po prostu na wzburzony ton głosu, zmarszczone brwi, wymachiwanie rękami, dlatego się np kulił., ale żeby odczytał to jako karę....bardzo wątpię. Gratuluję wielkoduszności. Bardzo ładnie z Twojej strony, że przejąłeś obowiązek po siostrze. Jej z kolei należy się ten klaps... Acha, szkolenia są po to by w pierwszej kolejności szkolić ludzi a następnie psy. Taka mała dygresja. Pozdrawiam wszystkich psiarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
abs_ik Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? 25.05.10, 14:43 @EW "Zapomniany język psów" to fajna książka, ale bazuje na porównaniu psów do wilków, tymczasem, jak sama napisałaś, pies to zwierzę udomowione. Opisane w niej metody jednak bazują na teorii dominacji (przewodnik stada...), od której szczęśliwie się już odchodzi. Ale generalnie nastawienie Fennel jest sympatyczne, tyle że nie zawsze zgodne z naturą psa. Dlatego wolę nowocześniejsze podejście pozytywne, bez tej całej dominacyjnej otoczki - czyli przywołaną w tekście Rugaas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smok Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.lublin.enterpol.pl 25.05.10, 19:16 "Smok - gdzie napisałem, że kolczatka to remedium na dużego psa? Otóż nie napisałem. Więcej - napisałem, że w niektórych przypadkach kolczatka praktycznie nie sprawia bólu, a jedynie nie ślizga się jak zwykła obroża. Dla mojego psa te "kolce" były tak małe, że ginęły w jego sierści. Nie wiem jakiego masz psa, ale życzę ci 50kilowego samca. I żebyś wsadził go w cienką, różową obróżkę, jak dla pudelków ;) Bo mój pies zerwał kilka obroży, zanim dostał kolczatkę. A "problemem behawioralnym" mógł być chociażby zapach suczki. I nie życzę ci, a przede wszystkim psu, aby goniąc za taką suczką przez jezdnię wpadł pod samochód. Bo nie zdążyłeś rozwiązać jego problemów behawioralnych. " LOL. Chyba nie wiesz czym są problemy behawioralne. I miałam dużego psa, dobermana. Jakoś obyło się bez kolców, pies był posłuszny, ale trzeba w psa najpierw coś "włożyć" - trochę wysiłku, czasu, pracy, żeby później coś "wyjąć" - czyli mieć ułożonego psa. Skoro twierdzisz, że kolczatka ślizgała się po psie to tak samo pies zachowywałby się na mocnej, skórzanej obroży i nie widzę żadnego sensu stosowania kolczatki. Zresztą, kolczatka nie jest "taką ładną obrożą" tylko narzędziem szkoleniowym, którego używa się u psów trudnych, IMPULSOWO, tj. krótkimi szarpnięciami. No i pies zwykle ma i kolczatkę i normalna obrożę, do tego smycz z dwoma karabińczykami. Jeśli ktoś zakłada ciągnącemu psu kolczatkę to powinien się nad sobą zastanowić. Tak stosowane kolce i tak po jakimś czasie psu obojętnieją, czyli ciągnie tak czy siak, a po drugie mogą psu zrobić niemałą krzywdę, np. raniąc tchawicę. "Człowiek musi pokazać psu że to on jest samcem alfa - inaczej pies będzie próbował dominowac i to bedzie problemem zarówno dla niego jaki i właściciela. Chyba się z tym zgodzicie." Tak. Teoria Dominacji wciąż żywa. Szkoda tylko, że jej twórca, pan Fisher, sam się z niej wycofał :] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mk Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.tieto.com 28.05.10, 10:43 "Tak. Teoria Dominacji wciąż żywa." A pewnie że żywa. Dzieje się tak w przyrodzie od setek milionów lat więc czemu człowiek ma to zmienić. Zresztą my sami też żyjemy w jakiejś hierachii.. Nie jestem psychologiem, zwłaszcza psim, tylko bacznym obserwatorem. Patrząc na mojego psa widzę jak wiele pierwotnych instynktów nim kieruje. Przenosząc perspektywę na ludzi również to zauważam, ciągła walka o przywództwo, bycie ponad innymi. Dlaczego więc nagle nasz pies miałby się stać "uczłowieczony" bardziej niż my? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do mk Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.stacje.agora.pl 28.05.10, 11:11 Może czas zmienić otoczenie? Ja w moich codziennych obserwacjach nie widzę walki o przywództwo ani wśród moich znajomych, ani wśród zwierzaków :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BS Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.radom.pilicka.pl 20.06.10, 22:30 Przeczytalam artykul i przeczytalam komentarze i osobiscie sadze, ze kazdy ma swoje racje. Uwazam, ze wychowanie psa metoda pozytywna to super sprawa, jednak tym samym sadze, ze nie koniecznie skuteczna dla wszystkich zwierzakow. kolejna sprawa to prawda uniwersalna - pies to zwierze. I czy nam sie to podoba czy nie w zwierzecim swiecie panuje hierarchia. A my ludzie za bardzo ich 'uczlowieczamy'. Wiem to po przykladzie mojej siostry, ktora wlacza psom telewizor gdy wychodzi z domu, tak zeby im nie bylo smutno. Ma ona dwa male rozhisteryzowane psy, ktore nie potrafia chodzic na smyczy, szczekaja na wszystkich i wszysto. Nie byly nauczone niczego. Niestety coraz czesciej spotyka sie to zjawisko, gdzie psy traktowane sa jak dzieci, nieuczone niczego, noszone po rekach itp. Kocham zwierzeta, ale pewne zachowania ludzkie wychodza poza granice rozsadku. Ja sama mam dwie suki i kota (zyja razem). Moja starsza suke (3letnia) wychowalam metoda pozytywna, ale zawsze uczylam ja tez tego, ze musi znac swoje miejsce. Sunia moja to bulldog amerykanski (50kg) i nie moglam sobie pozwolic na to aby ona dominowala. Nie wyobrazam sobie sytuacj, ze ktos przychodzi do mnie w odwiedziny a ona rzadzi i nie reaguje na polecenia. I niech nikt nawet nie probuje pisac, ze ja zastraszylam czy wytresowalam. Absolutnie nie. Ja sama waze 50 kg i nie ma mowy o przemocy. Druga sunia ma dopiero 2 miesiace i nie dzialaja na nia te same metody wychowawcze. Wiec ktokolwiek twierdzi, ze psy mozna wychowywac ta sama metoda jest w wielkim bledzie. A co do rzucania patykow czy innych, w moim przekonaniu tu nie chodzi o zmeczenie psa. Chodzi o stworzenie atrakcji. Moja suka lubiala zlapac patyka a potem lezec i go gryzc. Nie chodzilo o to aby ja umeczyc. Chcialam zapewnic jej takie atrakcje, zeby nie musiala szukac wrazen gdzie indziej (jak w naszym przypadku, na lace byl niesamowicie intrygujacy row melioracyjny, gdzie plynely niesamowicie smierdzace scieki). Nazwijcie to jak chcecie ale na koniec dnia trzymam sie jednej zasady. Moim obowiazkiem jest zapewnic psu warunki do normalnego zycia (jedzenie, picie, spanie, opieka weternaryjna) ale zabawa i inne przyjemnosci to przywilej na ktore zwierze musi zasluzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gerta Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: 145.7.16.* 15.10.10, 17:43 Nie wiem, czy ktoś tu jeszcze zajrzy... Ale jak przeczytałam o tym psie kontrolowanym kolczatką, to... normalnie żal mi się zwierzaka zrobiło. Ja mam dwa boksery. Wychodzimy razem na spacery. One jak są razem, niespecjalnie lubią towarzystwo obcych psów. Mimo to, chodzą na zwykłych obrożach, na smyczach typu "flexi", bo gdy pojawia się potencjalny "wróg" wystarczy, że powiem "do mnie" i one zamiast skupiać się na wrogu wracają do mnie i czekają na to co JA każę im zrobić. Siłą fizyczną to ja im mogę.. skoczyć, bo razem ważą ponad 60 kg. Co do warczenia - moja suczka, gdy pojawiła się w naszym domu miała 3 lata. Gryzła ze strachu lub z bólu - obcych, domowników itp. Dlaczego? A no bo poprzedni właściciel nauczył ją, że warczenie jest niemile widziane. Przez 1,5 roku walczyliśmy o to, żeby pierwszą jej reakcją na strach/ból było warczenie. Dziś mogę jej opatrzeć ranę bez użycia kagańca, bo wiem, że jeśli ją zaboli, to najpierw warknie :) I już nie boję się, gdy ktoś obcy chce ją pogłaskać. Psy warczą także z różnych powodów - moje często powarkują na siebie w zabawie. Zwłaszcza, jeśli bawią się w przeciąganie - patyka, sznurka, zabawki. I to niekoniecznie warczą wtedy, gdy to drugie trzyma w pysku drugi koniec przedmiotu. Czasem po prostu jedno biega wokół drugiego z czymś w pysku, powarkując, zachęcająć w ten sposób do zabawy w przeciąganie :) Warczenie może oznaczać groźbę, ale może też być sygnałem odstraszającym, wywołanym stresem... Co do dominowania i bycia "alfą" w stadzie - to są bajki... Ja kiedyś myślałam, że to prawda. Ale potem zauważyłam, że nawet psy między sobą nie tworzą takiej hierarchii o jakiej pisze np. p. Fennel. U nas w pewnych sprawach decyduje Maxik, a innych ważniejsza jest Kora. I to jest zmienne. Dominacja to duże uproszczenie. Gdy mieliśmy w domu tymczasowiczów, to następowało "przegrupowanie", a czasem taki tymczasowicz wchodził naszym psom na głowę i tupał łapami... Życie społeczne psów jest o wiele bogatsze :) Co do szkolenia pozytywnego - problem polega na tym, że są szkoły, które tak naprawdę opierają się na "przekupywaniu" psów. Dobrze prowadzone szkolenie pozytywny może być naprawdę świetnym sposobem na stworzenie doskonałej relacji z psem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość: Amie Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.interkom.pl 13.01.11, 22:34 A ja odpowiem tak, mam owczarkę niemiecką (5lat) i sznaucerkę miniaturkę (10 lat) obie chodzą na spacery - w sumie około 3 godzin dziennie i cóż mniejsza się przyzwyczaiła. Owczarka ma kolczatkę, gdy jest lód na chodnikach i alejkach, bo życie mi miłe, a gdy idziemy jest tak pobudzona, że strach. Gdy wracamy, po wybieganiu (bez smyczy) wraca nie napinając smyczy. Mała chodzi przy nodze bez sznurka.A pierwszy film to chyba nauczy psa tylko wyszukiwania smakołyków na spacerze, to nie na polskie warunki, chyba, że ktos ma ogrodzony domek w miejscu, w którym żaden sąsiad nie podrzuci trutki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psiara Re: Jak rozmawiać trzeba z psem? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.11, 23:02 "Następny znany mit to przekonanie, że psy różnych ras wymagają różnego traktowania. Jest to prawdą jedynie w przypadku ras pracujących - jak psy pociągowe czy wyścigowe - ale tylko z tych gałęzi, które rzeczywiście hodowane są do pracy. Jednak twierdzenie, że na przykład labradory czy setery potrzebują więcej ruchu niż inne psy, jest nieprawdziwe. Wszystkie udomowione psy są tak naprawdę bardzo do siebie podobne, ponieważ spełniają podobne funkcje - mają być towarzyszami człowieka, tak że niepotrzebne są im dodatkowe "instynkty pracy". Nie podoba mi się ten fragment. Ok, psy z linii typowo pracujących potrzebują tego, są też zapewne linie ras psów pracujących pozbawione tej 'potrzeby', ale nie należy zapominać, że chyba głównie królują linie stawiające na wygląd z niewiadomym zapędem do pracy który może być szczątkowy, ale jednak. I husky który nie będzie nadawał się do profesjonalnego zaprzęgu mimo wszystko będzie domagał się większej dawki ruchu- koniec kropka. -sorry jak ktoś to pisał a ja się tylko powtarzam- Odpowiedz Link Zgłoś