gdsta
19.06.10, 11:30
gdyby tak ktos napisał książkę o tym jak łatwo wyrywamy z naszego krótkiego
życia kilka lat radosnego dorastania naszego dziecka - rozumiem matkę z "Na
skalnym Podhalu" która szła w pole ... ale dziś? zostawiamy tak chętnie dzieci
na wiele godzin - one nie mają komu zadać pytań, na które to rodzic powinien
odpowiadać - nie znudzony i umęczony ale zaciekawiony.
Przyglądam się matkom, które postawiły wielkie domy i prowadzą w nich hodowlę
swoich dzieci - a same realizują się ;-) poza domem; przygladam się babciom,
które zajarzyły ze cos straciły i ze to już koniec "to sie nie wróci" i
wpadaja na wspaniłay pomysł - one sobie male wnuczątko zgarną i sobie zapewnia
troszkę wspaniałego kontaktu z dzieckiem, a rodzice niech wyjdą z domu;
dzieci traca na tym cały czas i nic nigdy im nie przywróci wspaniałego
dzieciństwa u boku rodziców, a nie kupionych zabawek oczywiście, i nikt ich
nie nauczy, że warto być ze swoim dzieckiem;
a rodzice - no cóż wczesniej czy później zauważa że coś najwspanialszego w
życiu przeputali na własne zyczenie i wtedy nie podziela się złotą mysla z
dziećmi ale ukradna im wnuki i beda się realizowac.
Nie ma nic wspanialszego w zyciu niz znaleźć sens w tym odpowiadaniu na
pytania naszemu dziecku - i potem cieszyć sie widzac w dorosłym człowieku
NASZEGO syna czy córkę.
Na wszytsko jest odpowiedni czas ale on mija!
Babcia jest dobra, przedszkole jest dobre ale nie zamiast tylko oprócz i nie
na 10-12h
- o żłobkach nie wspomne bo uważam że to instytucja dla matek które w żaden
sposób nie mogą się utrzymać i muszą tam oddawać dzieci - to lepsze wersja niż
na skalnym Podhalu :-)
A ksiązka o pytaniach dzieci - super i bardzo potrzebna ale od rana do
wieczora, bo dziecko rzadko powtarza pytanie - jeśli rano nie odpowiemy to już
przepadło chyba że to jakies bardzo wazne z serii - czy mój piesek tez poszedł
do nieba?