Zespół wiecznego nieszczęścia

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.10, 00:22
W dzisiejszym świecie szerzy się pewna dziwna epidemia. I nie mam na myśli depresji, ale fakt, że każde ludzkie cierpienie sprowadza się do choroby, sugerując, że najważniejsze są tabletki i terapia. Jeśli ktoś popełnił samobójstwo, to nie dlatego, że nie poszedł do psychologa i nie dostał prozacu (choć to być może rzeczywiście by pomogło, przynajmniej na jakiś czas), ale dlatego, że miał problemy, życie go doświadczyło i miał dosyć. Okropny ból, ale wpisany w człowieczeństwo.
    • Gość: gość Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.visitor-network.oxuni.org.uk 26.07.10, 00:37
      masz rację jjjjjj. Sam mam depresję i ciągle tylko słyszę od lekarzy pigułki, pigułki, pigułki. Brałem je przez rok. Nikomu nie polecam. Wyjście z uzależnienia (nawet w przypadku nowych SSRI) jest ciężkie. Mitem jest, że te leki nie uzależniają (co stara się forsować każdy lekarz). Nudności, uczucie "elektrowstrząsów" w głowie, apatia. Nikomu nie polecam.
    • Gość: hhhhhhhhhhh Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.chello.pl 26.07.10, 00:41
      Pełno dookoła specjalistów, którzy wmówią ci każdą chorobę oczywiście jak im za to odpowiednio zapłacisz. Psychologia ma tyle wspólnego z nauką, to astrologia, czy wróżenie z tarota. Psycholodzy to specjaliści od wyciągania kasy, tak jak cyganki. Ciekawe na jakiej podstawie ustalają te odpowiednie "normy" wszystkiego. Artykuł bezwartościowy.
    • Gość: Gość Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.botany.gu.se 26.07.10, 01:21
      "Jeśli ktoś popełnił samobójstwo, to nie dlatego, że nie poszedł do psychologa i nie dostał prozacu (choć to być może rzeczywiście by pomogło, przynajmniej na jakiś czas), ale dlatego, że miał problemy, życie go doświadczyło i miał dosyć."
      Albo mial za dobrze i sie zaczal nudzic. Ciekawe, ze ludzie w krajach gdzie trudno przezyc, gdzie jest glod, epidemie i wojna, bardzo zadko popelniaja samobojstwa.
      Po prostu walka o przezycie natyle ich pochlania, ze nie maja czasu skupiac sie na swoich humorach.
      Tylko ulamek przypadkow depresji to wywolane konkretna trauma: strata bliskiej osoby, lub gwaltownym pogorszeniem sytuacji zyciowej.
      Czasem mam wrazenie ze depresja to chroniczna niechec do zmiany swojej sytuacji ( wiem, ze musze sie ruszyc i zmienic moja sytuacje (ale kosztuje to wysilek) wiec zostane gdzie jestem nic nie robiac, az bedzie mi jeszcze gorzej i jeszcze gorzej...) albo chroniczne skupienie sie na wlasnej osobie (jaki JA jestem biedny, jak MI jest zle, jak MNIe sie cos nalezy, a tego nie mam itp.).
    • Gość: nevergiveup Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.10, 01:51
      Ja ją przeżyłem,ja z niej wyszedłem o własnych siłach ale trzeba było czasu duuużooo.Teraz jestem mocniejszy a dla tych którzy tkwią kawałek:

      www.youtube.com/watch?v=etm1N4jBQRc
    • Gość: gosc z USA Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.lsanca.fios.verizon.net 26.07.10, 02:07
      Prozac jesr rozwazaniem
    • Gość: eithel Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: 89.167.15.* 26.07.10, 02:26
      do hhhhhhhhhhh- psycholog nie może przepisywać leków, może to zrobić psychiatra to po pierwsze. A po drugie psychologia tym się różni od astrologii, że opiera się na metodologii naukowej, a normy są wyliczane na podstawie danych statystycznych.
    • babaqba Re: Zespół wiecznego nieszczęścia 26.07.10, 04:17
      "Ciekawe, ze ludzie w krajach gdzie trudno przezyc, gdzie jest glod, epidemie i wojna, bardzo zadko popelniaja samobojstwa." - nie, nie jest to ciekawe, bo to nieprawda. Prostota twoich tłumaczeń też coś tłumaczy: nasz kraj jest antyintelektualny, płytki. Czy głupi? Czasami. Często. Tak. Zdecydowanie tak. Głupi. Bardzo głupi.
    • Gość: xoxoxoxoxoxoxo Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.static.tpgi.com.au 26.07.10, 04:38
      Z depresji mozna wyjsc, choc na ogol nie jest latwo. W swoim zyciu doswiadczylam wiele, wiem co to depresja. Znalazlam swietnego terapeute (niestety nie w Polsce wiec nie moge podac namiarow) - pomogl mi w najtrudniejszych momentach, bardzo. Przez kilka miesiecy bralam tez antydepresanty. Nie jestem "smutasem" ale juz wiem, ze latwiej mi jest wpadac w zle nastroje niz przecietnemu obywatelowi. potrafie je rozpoznac i choc nie zawsze jest latwo walcze z nimi prostymi metodami - "wywlekam" sie na spacer, medytuje - (polecam powtarzanie OM (ohm) przez 5-10 min dziennie -proste ale skuteczne), czytam ksiazki, ktore podnosza mnie na duchu. I wierze, ze jestem wybrancem bogow - na Ziemi jest tyle miejsc, gdzie ludzie cierpia... Wierze, ze nie jestem w sytuacji bez wyjscia - wyjscie jest zawsze. Ze bedzie dobrze. ze jestem czescia wszechswiata. Ze nie ma nic zlego w byciu szczesliwym. Pozdrawiam wszystkich i zycze wszystkiego najlepszego. Wiem, ze czasem jest trudno. ale tak duzo zalezy od nas samych... badzmy dzielni i cieszmy sie tym co mamy.
    • zmechacony Re: Zespół wiecznego nieszczęścia 26.07.10, 08:28
      Rozumiem krytyków zniecierpliwionych tekstami o depresji, ale mie mylmy dwóch zjawisk. Po pierwsze mamy do czynienia z idiotycznymi danymi wyssanymi z brudnego palca WHO i firm farmaceutycznych, że 4,5 mln ludzi w Polsce cierpi na depresję. Jest to oczywista bzdura. 4,5 mln ludzi to ma obniżony nastrój, a i to nie cały czas.
      Z drugiej strony jest wielu (w Polsce dziesiątki, setki tysięcy?) ludzi cierpiących na "prawdziwą" depresję. To jest straszna rzecz i tym przypadku gadki, że komuś się "nie chce", albo "się użala" są równie idiotyczne jak liczby z artykułu.
      Jak ktoś nie potrafi sobie wyobrazić co znaczy prawdziwa depresja to niech spróbuje tak: złamałeś kiedys rekę, walnąłeś łokciem w nerw, ścierpła Ci? Czy był moment kiedy bardzo trudno było Ci ruszyć ręką? I teraz wyobraź sobie, że przychodza do Ciebie ludzie i mówią "napisz coś ta ręką, zagrajmy w ping-ponga, posiłujmy się, pogłaszcz mnie" itd. A Ty na to: No co Wy nie mogę, nie dam rady, strasznie mnie boli, nie mogę pół centymetra ruszyć.
      A oni mogliby wtedy powiedzieć: No co Ty? Nic Ci nie jest. Po prostu musisz ruszyć ręką. Przecież my ruszamy. Nie rozumiem dlaczego nie chcesz nią ruszać.
    • Gość: joanek Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.chello.pl 26.07.10, 08:29
      "Niemieccy naukowcy z University of Freiburg..."
      hiii hiii, dobre :-)
    • annarocznik1956 Re: Zespół wiecznego nieszczęścia 26.07.10, 08:42
      chorowałam na depresję, sama zdecydowałam się pójść po pomoc do psychiatry (lekarz rodzinny faszerował mnie lekami nasennymi, a ... sen nie nadchodził) - efektin 75 r pomógł
      najgorszemu wrogowi nie życzę tej choroby
      pozdrawiam
    • Gość: a Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.10, 08:50
      choruję.
      od dawna
      bałam się iść po pomoc
      poszłam
      od 3 miesięcy biorę leki, jest o niebo (nie , nie lepiej) ale INACZEJ-inaczej odczuwam, myślę, reaguję.
      niedługo będę potrafiła opowiedzieć o tym co mnie dobija
      niedługo rozpocznę terapię.
    • Gość: r Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.sta.asta-net.com.pl 26.07.10, 09:36
      Podpisuję się pod tym co napisał zmechacony w kwestii WHO i firm farmaceutycznych. Od dłuższego czasu to, co się wypisuje na temat chorób i ich "leczenia", jest właśnie głównie pod dyktando firm farmaceutycznych, wciskających całe tony piguł ludziom za pośrednictwem pigularzy siedzących w ich kieszeniach.
      W kwestii depresji - najlepszym lekarstwem jest - wyjść z domu i zacząć przebywać wśród ludzi, którzy są pozytywni i życzliwi. Tych oczywiście jest w Polsce mało, więc jest to trudne, ale nie niemożliwe. Psychiatra tylko wydrenuje wasze kieszenie a efekt może być żaden, jeśli nie gorszy.
    • ofiara_przemian Re: Zespół wiecznego nieszczęścia 26.07.10, 09:38
      "Depresja" to ulubione schorzenie osób, które mają nadmiar wolnego czasu, brak obowiązków i zobowiązań wobec drugiego człowieka - współmałżonka, rodziców, rodziny; statystyczny "Kowalski" zabiegany, urobiony po łokcie, nie mający czasu na bezowocne przemyślenia, na dodatek z wyrobionym poczuciem obowiązku i brakiem egoizmu, narcyzmu etc. nie zachoruje na depresję, bo musi utrzymać siebie, rodzinę i jako taki poziom egzystencji, w której każda zapaść moralna, intelektualna, mentalna czy psychiczna mogłaby się skończyć wyprowadzką pod most. W świecie, w którym większość ludzi próbuje się za wszelką cenę utrzymać na powierzchni, co jest tym trudniejsze, im więcej wokół ograniczeń (raty, kredyty, bezrobocie, choroby cywilizacyjne etc.) "depresja" jest luksusem, na który mogą sobie pozwolić wybrani - na ogół znudzone małżonki zamożnych biznesmenów albo ich rozhisteryzowane i rozpuszczone od urodzenia nastoletnie bachory. Przeciętniacy, twardo stąpający po ziemi (bo nie mają innego wyjścia), będą walczyć o siebie i bliskich, a smutek to dziś norma, szczególnie w epoce śmiesznie niskich zarobków i absurdalnie wysokich wymagań. Każdego "depresanta" proponuję wysłać na terapię do hospicjum, niech sobie taki popatrzy, co to jest prawdziwe cierpienie. Jak słyszę po raz kolejny, że pani X, Y, Z ma depresję, to mam ochotę wyleczyć taką idiotkę solindym kopniakiem w tyłek, depresja to wypadkowa stanu duchowego "za dobrze z dupą". Dla poprawienia własnego depresyjnego humoru polecam obrazki z wojny w Iraku, Afganistanie, trzęsień ziemi i innych kataklizmów, gdzie nieszczęście to nie jakieś tam urojenia w pustym łbie, tylko jak najbardziej realne wydarzenia z życia ludzkości.
    • Gość: dr.m.k. Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.bb.sky.com 26.07.10, 09:51
      Fajnie zajmować się takimi pierdołami brać ciężką kasiorę za to. Zazdroszczę tym "naukowcom".
    • Gość: P Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.pzu.pl 26.07.10, 10:08
      Nie będę wdawał się w wyjasnienia. Jedyne co moge stwierdzić po latach poszuskiwań i próbowania różnych metod to to że większość z nich jest nieskuteczna (NLP, psychoterapia, metoda sedony, itp.) bo bierze sie za problem od efektu a nie przyczyny. Mogą one prznieść ulgę i krótkotrwałą poprawę ale problem i tak wróci. Jedyne co moim przypadku okazało się skuteczne i przynisło TRWAŁE rezultaty to psycanica: www.psycanics.org . Ja robiłem to samodzielnie, z braku trenera, i zajęło mi wyczyszczenie wszystkiego 3 lata. Z dobrym trenerem mogłbym to zrobić w pół roku. Najlepesze jest to że to poprostu działa i stajesz się wolny. Nie trzeba leków, miliona wizyt u nieskutecznych psychologów. Na poczatku potrzebujesz kogoś kto Cie prawidłowo wszystkiego nauczy a potem robisz to samemu. Jeżeli ktoś rzeczywiście potrzebuje pomocy moge przesłać bardziej szczegółowy opis metody: we.are.one.pl@gmail.com
    • Gość: me Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: 195.136.20.* 26.07.10, 10:10
      Ofiaro przemian ... Ty zupełnie nie zdajesz sobie sprawy co piszesz ....
      nie spotkałes kogoś chorego na depresję. Ja mam mamę ... opiekuje się moim cieżko chorym tatą ... ale opiekuje się to zbyt dużo powiedziane ... bo mimo tego, że powinna się nim zająć to potrafi w apatii siedzieć cały dzień na łóżku .. nie chce jeść, wstać ... powtarza w koło, że jej źle ...wspomina coś z młodości i płacze, że to nie wróci ...
      Ja też czesto tracę przy niej cierpliwośc, bo nie rozumię, jak można wszystko w koło zaniedbywać i tak siedzieć ... zagłębiając się w swoją niemoc ...
      Czasami sobie uświadamiam, że tego zrozumieć się nie da ..i trzeba poprostu być .. nawet jeśli ja też już nei mam sił ... tym bardziej, że ona odmawia leczenia, zaciska zęby by nie jeść, zamyka się w drugim pokoju, gdy chę z ną rozmawiać ...
    • Gość: ps. mieto Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.nplay.net.pl 26.07.10, 10:23
      Aby móc podołać stanom depresyjnym człowiek musi być uporządkowany wewnętrznie. Musi mieć - jak to się czasami słyszy - dobrze poukładane w głowie. Oczywiście to jest jedynie moje zdanie, nie każdy z nim się musi zgadzać. A co oznaczają te zdania - to temat do dyskusji. Musi mieć pewien system wartości którego z żelazną konsekwencją będzie przestrzegał w życiu. Inaczej mówiąc - musi uwierzyć że istnieją takie dla niego takie wartości którym warto poświęcić życie.
      Ucieczka od rzeczywistości w świat wirtualny to pierwszy krok właśnie do takiego niesprzyjającego stanu. Nie tylko że nie ucieknie od niej, ale jeszcze bardziej stanie się niewolnikiem świata i to na własne życzenie.
    • Gość: someone Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.aster.pl 26.07.10, 10:31
      Ludzie. Depresja nie jest luksusem.
      Ale CHOROBA.
      Tak jak grypa, zapalenie pluc czy inne.
      Na szczescie jest to choroba ULECZALNA i wszyscy ktorzy jej doswiadczacie, pamietajcie ze kiedys z tego wyjdziecie. Zapewniam Was.
      Sama przechodzilam dwukrotnie przez to pieklo. Pamietajcie tylko, ze oprocz faszerowania lekami trzeba znalezc przyczyne choroby (i w tym czesto bywa pomocny psycholog lub psychoterapeuta) a takze zmienic (ZMUSIC SIE do zmiany. Powoli. Malymi koroczkami. Ale konsekwentnie) tryb zycia. Ruszyc sie z domu na chocby najkrotszy spacer i zmodyfikowac diete. Zmiana tego co jecie - moze zdzialac cuda. Jak najwiecej surowych warzyw i owocow, sokow, zielonych shakow. To naprawde dziala - mozecie mi wierzyc.
    • Gość: odrodzona Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.10, 10:35
      Zbyt mało pisze się i mówi o tym jak rozpoznać pierwsze oznaki popadania w depresję i jak z nimi walczyć. Lepiej poczekać aż depresja się rozwinie i pakować leki. Mnie dopadła raz: gdy musiałam zajmować się wyłącznie dziećmi i to zimą, gdy jest mało światła. Byłam u lekarza, ale w końcu poradziłam sobie sama. Wtedy nie istniał internet i nie było skąd zdobyć informacji. Moje główne zalecenia dla smutnych są takie jak wyżej opisane (dużo zajęć, odpowiedzialność za innych, KONIECZNIE spotkanie z ciężko chorymi) a do tego chwytanie każdego promienia słońca w okresie od listopada do marca - to bardzo ważne. Teraz, gdy (chyba) wygrałam walkę z nowotworem również nie rozumiem jak ludzie mogą się tak nad sobą rozczulać gdy na świecie jest tyle do zrobienia dla innych.
    • Gość: GOŚĆ Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.128.14.162.static.crowley.pl 26.07.10, 10:37
      PRAGNĘ ODPOWIEDZIEĆ NA POST: "ofiara_przemian" - nie życzę Ci depresji to jest jak śmierć za życia. Ja także obecnie to przechodzę - dotychczas pracowałam na 2 etatach przez ostatnie 5 lat. Wstawałam o 5 rano kładłam się o około 0:30. Pracowałam w soboty i niedziel niejednokrotnie i dni świąteczne po to aby moim bliskim i mnie żyło się łatwiej (aby nie bać się o zapłatę rachunków za kolejny miesiąc).
    • Gość: gosc 12 Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: 89.126.22.* 26.07.10, 10:53
      acha tu jeszcze jeden link
      video.google.com/videoplay?docid=6169050139483021263#
    • mbovary Re: Zespół wiecznego nieszczęścia 26.07.10, 11:08
      ofiaro_przemian - tak, jak pisał "me", ludzie w depresji - choćby byli w najgorszej sytuacji finansowo-rodzinnej, choćby mieli masę pracy i tak wolą zamknąć się w sobie.
      Moja mama jest naukowcem (a właściwie była), teoretycznie powinna prowadzić zajęcia ze studentami i doświadczenia, interesować się swoją działką...Niestety, od 9 lat jest w depresji. Brała całą masę leków, a później przestawała brać - bo po co, skoro i tak nie działa. Gdy nie przygotuję śniadania, obiadu, kolacji, nie posprzątam domu, nie umówię jej na wizytę - nawet do dentysty - przy tym studiując i pracując (ale mniejsza o mnie), nie zrobi dosłownie nic. Zerwała wszystkie kontakty ze znajomymi. Miała dwie próby samobójcze, po których wylądowała w szpitalu, skąd wychodziła w takim samym stanie, jak szła. Psychiatrzy twierdzą, że ma "depresję lekooporną".
      Ale się zapętliłam. A chciałam po prostu napisać, że mimo że ma córkę (mnie), pracę (może nie rewelacyjnie opłacaną, ale zawsze stałą, co w obecnych warunkach jest naprawdę trudne do zdobycia), zwierzęta, nie jest nic w stanie zrobić.
      A co do Univeristy of Freiburg - czy to w Australii ;) ?
    • Gość: kleks Re: Zespół wiecznego nieszczęścia IP: *.uni.lodz.pl 26.07.10, 11:31
      Wiele z tych chorób cywilizacyjnych (m. in. stres, depresja czy ADHD) to nagonka podobna do ptasiej czy świńskiej grypy prowadzona przez firmy farmaceutyczne.
      Ponadto wiele z tego typu chorób czy zaburzeń można leczyć bez użycia medykamentów, o czym właściwie się nawet nie wspomina.
      Ja osobiście wyszedłem z depresji - znacznie gorzej mi było wyjść z uzależnienia od leków, którymi wcześniej mnie szprycowali.
      Wg mnie najlepszym środkiem na depresję jest terapia EEG Biofeedback. We wszystkich większych miastach na pewno znajdziecie gabinety bez większego problemu.
Pełna wersja