jasio.cekin
24.08.10, 13:23
Zwierzęta w sytuacjach ekstremalnych nie boją się ludzi. W młodości, byłem świadkiem takiej sceny. Żniwa na wsi, dziadek rozpoczynał zwózkę zboża z pola do stodoły. Czekałem wraz z rodzicami na podwórku, gdy dziadek zaprzęgał konie do drabiniaka.
Wtem, przez podwórze, przebiegła truchcikiem brązowa łasica z młodym w pyszczku.Pobiegła do nieodległej półziemianki na kartofle, po chwili wróciła do stodoły.I tak kursowała 4 czy 5 razy. Tata nakazał Mamie i mnie, żeby stać spokojnie a nic nam nie będzie! Nasz kundel zbliżył się nieopatrznie do łasiczki, ta puściła młode... obnażyła zęby i huzia na Ciapka! Kundel rwał w pole jak ogar! Łasiczka dalej kontynuowała przeprowadzkę. Dziadek z Tatą twierdził,że łasiczka obawiała się o swoje potomstwo w sąsieku.Ludzie przy składowaniu snopów mogli by zrobić krzywdę. Po zwózce zboża wróciła (nocą?) do stodoły.Więcej już nie spotkaliśmy łasiczki, dziadek twierdził, że przegoniła ją kuna.Dlaczego tak sądził? Dlatego, że zaczęły "ginąć" kury... Ja zaś twierdzę, że dziadek trochę mnie cyganił!