pomruk
11.11.10, 20:20
W renomowanym, recenzowanym czasopismie psychologicznym ukazał się artykuł, podsumowujący 8-letnie badania nad... prekognicją, czyli odgadywaniem przyszłości. O tyle ciekawy, że wyniki wskazują na statystycznie znaczący pozytywny efekt prób odgadywania przyszłości, zaś komentatorzy (niezależnie od recenzentów) uważają eksperyment za przeprowadzony prawidłowo pod względem metodologii...
Notka w New Scientist
Tekst publikacji
Ciekawym podaję opis jednego z 9 eksperymentów. Badany widział na ekranie 2 kurtyny. Miał wskazać jedną, za którą miał kryć się obrazek. Po wskazaniu przez niego kurtyny, opadały one i za jedną z nich, wybraną losowo, ukazywał sie obrazek. Szansa na trafienie wynosiła 50,0%. gdy obrazek miał nieseksualną treść, badani trafiali w 49,8% przypadków. Zmiana na erotyczny obrazek zwiększał częstość trafień do 53,1%, wartosć zdecydowanie znaczacą przy danej ilości eksperymentów... (badany akceptował możliwość ukazania sie "sprośnego" widoczku).
I Co poczać z takimi eksperymentami? Szczerze mówiąc to nie pierwsze tego typu prace UNIWERSYTECKIE, dające statystycznie wyraźne pozytywne wyniki w dziedzinie "odgadywania". Przypominają mi się publikacje sprzed bodajże 20 lat, z odgadywaniem liczb losowych (przez generator wykorzystujący rozpad radioakywny, a nie generator liczb pseudolosowych), dający również pozytywne wyniki. Często jako wytłumaczenie podaje się (prócz mozliwości oszustwa, jeśli doświadczenie wydaje się metodologicznie poprawne) dużą ilosć nieujawnionych badań, których nie opublikowano, gdyż nie dawały "sensacyjnych" wyników. Lecz z kolei pewne analizy szacują, że nieopublikowanych negatywnych prac musiało by być 47 na każdą pozytywną opublikowaną, co w warunkach uczelnianych raczej nie mogłoby przejść niezauważone... (przypomnijmy: te badania angażowały przez 8 lat 1000 osób).
Nie jestem wyznawcą parapsychologii. Nie wierzę np. w różdżkarstwo (właśnie m. in. analiza statystyczna badań na różdżkarstwem przekonała mnie o tym). A właśnie różdżkarstwo jest tym, w co niektórzy naukowcy dosć często wierzą, snując domysły o mozliwych mechanizmach zjawiska. Pozostaję sceptyczny, powtarzając, że nadzwyczajne tezy wymagają nadwyczajnych dowodów. Chciałem tylko zaznaczyć, że pewne dowody znaleść można. Oczywiscie, jak dotąd niewystarczajace. Co nie znaczy, że nieciekawe.
Mam nadzieję, że nie spotkaja mnie gromy za to, że zwróciłem na pracę uwagę:) Usprawiedliwiam się, ze serwis "New Scientist" też to uczynił.