wieslaw_galus
20.12.10, 02:02
Postrzeganie, świadomość, samoświadomość, myślenie
Sieci nerwowe sprzężone ze zmysłami organizmów żywych posiadają zdolność rejestrowania bodźców. Zdolność tę naśladują skutecznie elektroniczne układy logiczne połączone z sensorami rożnego rodzaju. Reakcję na bodźce, odwzorowaną w sieci neuronowej lub w pamięci elektronicznej, nazwać można postrzeganiem.
Tak uzyskanych śladów pamięciowych zarejestrowanych w systemie nerwowym istot żywych lub w pamięci komputera w żadnym razie nie można nazwać świadomością. Co stanowi barierę pozwalającą uznać rejestrację pojedynczego sygnału, lub postrzeganie złożonych bodźców za świadomość sygnału, informacji lub otoczenia? Co pozwoli na wyodrębnienie podmiotu postrzegającego ze zbioru postrzeganych sygnałów i zidentyfikowanie postrzeżonego obrazu takiego podmiotu jako wyróżnionego z otoczenia, co nazwać można samoświadomością? Czy uzyskanie samoświadomości jest lub nie jest warunkiem koniecznym posiadania inteligencji?
Kluczową właściwością odróżniającą zwykłe postrzeganie od świadomej rejestracji zdarzeń jest zdolność układu przetwarzającego informację do jej kategoryzacji. Odróżnianie, selekcja, segregacja zarejestrowanej informacji jest tu warunkiem wstępnym procesu. Dalsze przetwarzanie informacji wymaga hierarchizacji i uogólnienia zbioru zarejestrowanych informacji o postrzeganym obiekcie lub obiektach. Kategoryzacja wymaga jednak czegoś więcej. Wymaga nadania znaczeń semantycznych kategoriom powstałym w wyniku dokonanych uogólnień. Wobec tego, dopiero zdolność do tworzenia języka, nadawania nazw wyodrębnionym kategoriom, wyabstrahowanym cechom, spostrzeżonym przedmiotom, pozwoli na przekształcenie spostrzeżenia w świadome postrzeganie. Jako konsekwencję tak zdefiniowanych relacji między postrzeganiem zmysłowym i świadomym uznać należy przypisanie zdolności postrzegania świadomego jedynie zwierzętom wyższym posiadającym choćby prymitywne języki społecznej komunikacji. Jest rzeczą smutną i wstydliwą, iż mimo wysiłków trwających już kilka dziesięcioleci nie można wskazać bezspornie maszyn lub systemów wytworzonych sztucznie, posiadających te niezwykłe właściwości.
Co prawda, zdolność nadawania etykiet zbiorom posegregowanych elementów uzyskać można także w złożonych systemach elektronicznych. Jednakże aby uznać iż systemy takie dysponują świadomością konieczne jest, aby proces kategoryzacji nie był wynikiem automatyzmu zdeterminowanego zadanym z zewnątrz programem (algorytmem). System musi z przyczyny wewnętrznej podjąć samoistną decyzję o kategoryzacji zbioru spostrzeżeń. (Nie jest tu konieczny wymóg aby system działał z wewnętrznej potrzeby). Stanie się tak, jeśli system sformułuje pytanie zasadnicze: „Co to jest?”. Zdolność do zadawania takiego pytania nazywamy ciekawością.
Łatwo wyobrazić sobie działania zmierzające do znalezienia odpowiedzi na to fundamentalne, sformułowane wyżej, pytanie. Obejmują one przeszukiwanie baz danych według zmiennych kryteriów. Celują w tym systemy eksperckie. Trudniejszym zadaniem jest planowanie doświadczeń wzbogacających informację i testów porównawczych a także opracowanie strategii odpowiedzi na problem, przewidywanie skutków reakcji i porównanie skutków rzeczywistych z przewidywanymi. Często procesy poszukiwania odpowiedzi na zadane pytania nazywane są inteligencją maszynową. W tym dziele nawet dzisiejsze prymitywne komputery są częstokroć sprawniejsze niż ludzie, nie mówiąc już o zwierzętach. Mimo to czujemy jak bardzo inteligencja maszynowa różni się od inteligencji ludzkiej a nawet zwierzęcej. Przede wszystkim stało się jasne, że maszyny algorytmiczne, przetwarzające informacje dzięki zadanemu programowi mogą stwarzać pozory rozumnego działanie, lecz w rzeczywistości nie rozumieją sensu wykonywanych operacji ani nie znają sensu informacji. Inteligencję ludzką wyróżnia właśnie ciekawość. Zainteresowanie przetwarzaną treścią umożliwia jej efektywne przetwarzanie, selekcję, korektę błędów i dodawanie uzupełniającej informacji. Co z samoświadomością? Pojawi się ona, jeżeli podmiot postrzegający posiada techniczną zdolność do postrzegania i wyróżniania samego siebie, swych części lub elementów, lub też ewentualnie skutków swego działania. Ponadto rozwój języka musi pozwolić na dokonywanie dalszych uogólnień i nadawanie znaczeń semantycznych elementom w zbiorach postrzeganych fantomów. Wówczas wydaje się nieuchronne uznanie, iż inne spostrzeżenia dokonywane są przez samego siebie a także nazwanie siebie imieniem własnym. Stan taki to właśnie samoświadomość.
Wspomniałem tu o ewentualności odczuwania wewnętrznej potrzeby podjęcia zadania badania otoczenia czy też może świata, lecz ekspresja takiej potrzeby dotyka już strefy emocji, a inteligencja emocjonalna to poziom następny w upodobnieniu myślenia maszynowego do ludzkiego. Z licznych aspektów złożonych funkcji ludzkiej inteligencji staramy się wybrać jedynie najprostsze mechanizmy, które mogą kreować świadome myślenie w systemach sztucznych.
Dobrym przykładem współrozwoju systemu przetwarzania, postrzegania i świadomości jest rozwój osobniczy istoty o najwyższej znanej nam inteligencji: człowieka. Noworodek posiada liczbę neuronów i stopień komplikacji układu nerwowego jakościowo zbliżony do mózgu dorosłego człowieka. Jednakże jego postrzeganie jest ograniczone, szczególnie dotyczy to okresu życia płodowego. Nawet po urodzeniu wykazuje słabe oznaki świadomości. Brak jest oznak samoświadomości. Jednakże cechą charakterystyczną tej istoty jest ciekawość. Noworodek chłonie wszelkie informacje z napływającego świata w niezwykłym tempie. Przez naśladownictwo rodziców uczy się poruszać i w ten sposób poznaje przestrzeń wokół siebie. Zainteresowany jest wszelkimi przedmiotami i częściami własnego ciała. Ciekawość pobudza go do nieustannych eksperymentów poznawczych. Procesowi temu towarzyszy uczenie się rozumienia mowy. Początkowo mowy swych rodziców a wreszcie swej społeczności. Równocześnie eksperymenty ruchowe doprowadzają do opanowania aparatu mowy. Dziecko uczy się wydawać dźwięki, a przez naśladownictwo uczy się porozumiewać językiem mówionym. Obserwując każdorazowo cud dojrzewania dziecka łatwo zauważyć, iż jego świadomość rozwija się stopniowo, proporcjonalnie do zdolności percepcji, opanowywania języka i ekspansji zakresu zainteresowania. Stopniowo pojawia się też samoidentyfikacja. Najpierw poprzez ekspresję potrzeb biologicznych. Następnie w coraz większym stopniu społecznych. Na tym etapie nie mamy wątpliwości, że dziecko dysponuje samoświadomością. Jego system nerwowy staje się umysłem.
Świadomość, a potem samoświadomość wykształciła się ewolucyjnie u zwierząt wyższych, ponieważ cecha ciekawości nawet u prymitywnych zwierząt dawała przewagę ewolucyjną. Byty wykazujące proste tropizmy musiały ustępować wobec zwierząt, które zdolne były do testowania silnie zróżnicowanego środowiska. Bogato udokumentowane procesy adaptacyjne na wszystkich szczeblach ewolucji wskazują na równoległy rozwój zdolności postrzegania, układu nerwowego oraz zachowań inteligentnych. Idąca za tym wzrastająca na ogół ruchliwość osobników odzwierciedla poniekąd tę cechę inteligencji jaką jest ciekawość otoczenia. U zwierząt wyższych proces ten zakończył się stworzeniem gatunkowych języków komunikacji społecznej jako odpowiedź na najbardziej zróżnicowane środowisko uwzględniając także interakcję wewnątrz i międzygatunkową. Tylko w tych przypadkach możemy mówić o powstaniu świadomości i zrębów samoświadomości.
Zróżnicowanie zachowań inteligentnych wskazuje na to, że świadomość nie jest cechą jednostanową. Istnieje wiele stopni świadomości a raczej continuum stanów świadomości i zachowań inteligentnych, od najprymitywniejszych, aż do psychiki człowieka. Wszystkim im towarzyszy jakiś stopień ciekawości. Obserwowaliśmy ten fenomen w opisywanym wyżej rozwoju osobniczym jednostki ludzkiej. Jak objawia się ciekawość w swym najprostszym wymiarze? Być może jest to testowanie zachowań alternatywnych.
15.0