Bałtyk pod lodem

02.03.11, 13:29
Wiemy, wiemy - wszystkiemu jest winne to globalne OCIPIENIE !!!
    • myslacyszaryczlowiek1 Głobalne ocipienie wymyślili cykliści 02.03.11, 14:12
      Aby zatrudnić inteligencję do nowoczesnego i bezowocnego kopania i zasypywania rowów. Bo cóż innym jest budowa wiatraków, których koszty budowy i eksploatacji zwrócą się po 2o latach, dlatego za prąd przez nie wytworzony trzeba płacić 2,5 raza więcej.
      Bez przerwy wymyśla się nowe uregulowania prawne, które wymagają nowych urzędników, np. wprowadzenie Vatu.
      System gospodarczy oparty jest na konieczności brania kredytów. Uregulowania prawne zmuszają ludzi do posiadania konta. To wszystko oczywiście nie jest za darmo. Musimy za te tysiące ludzi pracujących w bankach płacić.
      Machina reklamowo propagandowa mąci ludziom w głowach i namawia na produkty finansowe. Te pranie mózgów też jest bardzo kosztowne.
      A ilu ludzi wytwarza chlebek, ubrania, meble, samochody itd?. Ten system zaczyna zjadać własny ogon i zmusza ludzi do pracy w wieku w niektórych krajach do 70lat. Gdzie tu postęp. Przecież wydajność wytwórcza cały czas rośnie. Coraz mniej ludzi potrzeba do wyprodukowania np. samochodu. Bogate kraje zachodu mają trochę tego przemysłu i mogą sobie pozwolić na ocipienie, ale Polska z jej marnym przemysłem nie. Dlatego tu się gorzej żyje i mniej zarabia.
    • smalltownboy Re: Bałtyk pod lodem 02.03.11, 14:22
      Wyż się wypełnia? A to nie niż się wypełnia, a wyż słabnie?
    • myslacyszaryczlowiek1 Ja bym Bałtyk osuszył 02.03.11, 14:25
      Gdyby rzeczywistym problem był nadmiar C02, to bym Bałtyk osuszył, nadmiar wody poprowadził kanałami do duńskich cieśnin. A Wajraków i innych takich ekogłupków zatrudnił do sadzenia puszczy na dnie Bałtyku.
      Gdyby rzeczywistym problem był nadmiar C02, to bym nawodnił Saharę i też zalesił.
      Gdyby rzeczywistym problem był nadmiar CO2, to bym bardzo dużo kasy przeznaczył na opanowanie energii termojądrowej, co pozwoliło by mi raz na zawsze pozbyć się silników cieplnych opartych na spalaniu paliw kopalnianych.
      • stefan4 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 02.03.11, 20:37
        myslacyszaryczlowiek1:
        > Gdyby rzeczywistym problem był nadmiar C02, to bym Bałtyk osuszył,
        > nadmiar wody poprowadził kanałami do duńskich cieśnin.

        Jakimi metodami? Postawiłbyś tamę w duńskich cieśninach, a następnie tłoczyłbyś Bałtyk pompami na drugą stronę? Czy policzyłeś ilość paliwa potrzebną do tych pomp? A przebadałeś skutki klimatyczne zniknięcia takiego wielkiego zbiornika wody?

        myslacyszaryczlowiek1:
        > A Wajraków i innych takich ekogłupków zatrudnił do sadzenia puszczy na dnie
        > Bałtyku.

        Rozumiem, że to w ramach ukarania ich syzyfowymi pracami za ekogłupotę, prawda? Bo możesz sobie takich puszczy sadzić, ile chcesz, a one i tak nie wyrosną. Chyba, że przewidujesz odsolenie dna morskiego i nawiezienie nowej gleby. Czy już wiesz, skąd ją weźmiesz i czy dysponujesz armią siepaczy do stłumienia protestów ludzików, którzy obecnie tą glebę użytkują?

        myslacyszaryczlowiek1:
        > Gdyby rzeczywistym problem był nadmiar C02, to bym nawodnił Saharę i też
        > zalesił.

        A jak byś ją nawodnił? Może tym wypompowanym Bałtykiem? Nawodnienie Sahary jest od dawna marzeniem wielu ludów dookoła niej i jak dotąd nikt nie wpadł na pomysł, jak to zrobić. Ale Ty już wiesz?

        Rozumiem, że zamierzasz kandydować na jakieś ważne stanowisko polityczne i już teraz trenujesz chlapanie obietnicami na lewo i prawo...

        - Stefan
        • myslacyszaryczlowiek1 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 03.03.11, 17:28
          Bałtyk nie jest głęboki. Pobudować kanał wzdłuż brzegów, aby odprowadzić nadmiar wody z rzek, nie sądzę aby przy obecnej technice stanowił to problem. Większym problemem by był koszt, ale ile ziemi można by zyskać. Część wody potrzebna by była do nawodnienia puszczy.
          Gleba nie jest potrzebna, na wydmach rosną sosny,solanka by została w nielicznych bajorkach, gdzie woda by miała problemy ze spływem, a deszcze resztę soli by spłukał. Z klimatem masz rację, by się zmienił, ale ten efekt by był łagodzony przez szeroki kanał i liczne jeziora słodkowodne. Musiałby by mieć brzeg zewnętrzny w kształcie linii prostych ze względu na koszty. Amazonka ma spadek przez parę tysięcy km tylko 100m i rzeka jakoś płynie do morza, także nie sądzę że by były potrzebne pompy.
          To samo można by zrobić z Morzem Śródziemnym i Morzem Czarnym.
          Do nawodnienia Sahary można by wykorzystać rzeki z Południowej Europy. Elastyczne rurociągi zanurzone na głębokości 50 m i utrzymywane na niej za pomocą odpowiednich balastów. Ewentualnie super tankowce. Trzeba by przeanalizować co się bardziej opłaca. Skierowanie Nilu na pustynię.
          • myslacyszaryczlowiek1 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 03.03.11, 17:40
            Po za tym, to nie wiem czy intensywność parowania wody z puszczy nie byłaby większa niż parowanie wody z powierzchni morza. Takie drzewo potrzebuje sporo wody.
            • stefan4 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 03.03.11, 20:30
              myslacyszaryczlowiek1:
              > Po za tym, to nie wiem czy intensywność parowania wody z puszczy nie
              > byłaby większa niż parowanie wody z powierzchni morza.

              Byłaby. No to co?

              - Stefan
          • stefan4 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 03.03.11, 20:28
            myslacyszaryczlowiek1:
            > Bałtyk nie jest głęboki.

            W najgłębszym miejscu 459 m; prawie pół kilometra. Ilość wody do wypompowania: 21718 km³; czyli ponad 10^13 ton. Gdyby udało się do normalnego wylewania się wody z Bałtyku do Atlantyku dodać jeszcze sztucznie całą Wisłę przepływu, to wyczerpywanie Bałtyku potrwałoby 317 lat. To znaczy, że przez te 317 musiałyby bez przerwy działać pompy z taką wydajnością, jaką ma obecnie Wisła. Samo się nie zrobi, bo duża część pompowania musi być czyniona pod górę...

            myslacyszaryczlowiek1:
            > Pobudować kanał wzdłuż brzegów, aby odprowadzić nadmiar wody z rzek

            Dokąd odprowadzić? Jeśli ten kanał będzie wyżej niż poziom morza, to woda morska się do niego nie wleje; jeśli niżej, to się wleje i tam zostanie, do Atlantyku nie popłynie.

            myslacyszaryczlowiek1:
            > nie sądzę aby przy obecnej technice stanowił to problem.

            Technika to nie magia. Potrafi zrobić cudowne rzeczy, ale tylko w ramach fizyki, rządzącej światem.

            myslacyszaryczlowiek1:
            > Część wody potrzebna by była do nawodnienia puszczy.

            Słonej wody?

            myslacyszaryczlowiek1:
            > Gleba nie jest potrzebna, na wydmach rosną sosny

            Sosny rosną tam, gdzie już na wydmach jest gleba, na plaży nie wyrosną.

            myslacyszaryczlowiek1:
            > solanka by została w nielicznych bajorkach, gdzie woda by miała problemy ze
            > spływem

            W bardzo nielicznych bajorkach, właściwie tylko w jednym bajorku, mianowicie w Bałtyku. Woda oczywiście miałaby problemy ze spływem wszędzie: lustro wody w Bałtyku ustaliło się samo na takiej wysokości, która minimalizuje potencjały; wszelka zmiana tego lustra wymaga wkładu pracy.

            myslacyszaryczlowiek1:
            > a deszcze resztę soli by spłukał.

            Dokąd by spłukał, skoro ona by już leżała na dnie?

            myslacyszaryczlowiek1:
            > Amazonka ma spadek przez parę tysięcy km tylko 100m i rzeka jakoś płynie
            > do morza, także nie sądzę że by były potrzebne pompy.

            Wikipedia:
            Cytat
            Źródła Amazonki znajdują się w peruwiańskich Andach na wysokości 5190 m n.p.m

            Czyli 5190 m różnicy poziomów między źródłami a ujściem. Ponieważ jej długość wynosi 7025 km, to jej średni spadek wynosi 0.07%. Dla porównania: dla Wisły średni spadek wynosi 0.1%, czyli niewiele więcej; a dla Dunaju 0.04%, czyli prawie dwukrotnie mniej. Ważne jest, że to jest droga w dół, na co w przypadku opróżniania Bałtyku nie licz.

            myslacyszaryczlowiek1:
            > To samo można by zrobić z Morzem Śródziemnym i Morzem Czarnym.

            A następnie zabrać się za oceany... Ale dopiero wtedy, gdy już przegłosujemy, że morza są nam do niczego niepotrzebne.

            myslacyszaryczlowiek1:
            > Do nawodnienia Sahary można by wykorzystać rzeki z Południowej Europy.

            Które rzeki? Podaj dane razem z ilością wody, którą można z nich zabrać, bez szkody dla miejscowego rolnictwa.

            myslacyszaryczlowiek1:
            > Elastyczne rurociągi zanurzone na głębokości 50 m i utrzymywane na niej za
            > pomocą odpowiednich balastów.

            Dlaczego 50m? To głupio, jeśli rurociąg jest zawieszony w pustce między dnem a powierzchnią...

            myslacyszaryczlowiek1:
            > Ewentualnie super tankowce.

            Supertankowiec nie wpłynie na Morze Śródziemne. Tym bardziej, jeśli je przedtem osuszysz. Dotąd nikt jeszcze nie praktykował wożenia wody w tankowcach (z wyjątkiem wód balastowych). Kiedy mieszkańcom wybrzeży Afryki brakuje wody, to wolą przyholować górę lodową z Antarktydy, bo to jest znacznie taniej. Ale Sahary tą metodą nie nawadniają, ciekawe dlaczego?

            myslacyszaryczlowiek1:
            > Trzeba by przeanalizować co się bardziej opłaca. Skierowanie Nilu na
            > pustynię.

            No właśnie, trzeba by przeanalizować...

            To na kiedy będziesz miał gotową analizę?

            - Stefan
            • myslacyszaryczlowiek1 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 04.03.11, 17:24
              Człowieku wynajdujesz jakieś sztuczne problemy tam gdzie ich nie ma. Kto ci każe wypompowywać wodę z Bałtyku. Popatrz sobie na kałużę i sobie zobacz w jakim tempie znika. Podałem ci przykład Amazonki i myślałem że coś do ciebie dotrze. Popatrz sobie na mapę i porównaj wielkość dorzecza Amazonki z Bałtykiem. Skwituję krótko bo nie chce mi się prostych rzeczy tłumaczyć, chociażby sobie zobacz głębokość Bałtyku 10-20 km od brzegu. Holendrzy sobie poradzili.
              • myslacyszaryczlowiek1 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 04.03.11, 17:26
                Problemem są tylko koszty.
              • stefan4 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 04.03.11, 18:26
                myslacyszaryczlowiek1:
                > Kto ci każe wypompowywać wodę z Bałtyku. Popatrz sobie na kałużę i sobie
                > zobacz w jakim tempie znika.

                A Bałtyk nie znika. Paruje, wylewa mnóstwo wody do Atlantyku (tak, Bałtyk ma bilans dodatni, w przeciwieństwie np. do Morza Śródziemnego)
                • stefan4 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 04.03.11, 18:33
                  myslacyszaryczlowiek1:
                  > Kto ci każe wypompowywać wodę z Bałtyku.
                  [...]
                  > Holendrzy sobie poradzili.

                  Czy sprawdziłeś już do czego Holendrom służą te paskudne wiatraki na polderach i tamach? Czy do mielenia mąki na rogaliki, czy do podlewania tulipanów?

                  - Stefan
                  • myslacyszaryczlowiek1 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 04.03.11, 19:40
                    Widzę że nie rozumiesz jednej rzeczy. Na tych wszystkich rzekach co wpadają do Bałtyku robię obwałowania i w ten sposób spiętrzam na nich wodę. Tak jak to zrobiono na tamie we Włocławku. Wysokość tak na oko ze 30 metrów.Tak że woda sobie sama popłynie kanałem do cieśnin Duńskich. Myślałem że to jest proste do wyobrażenia sobie. Bilans jest dodatni bo zasilają rzeki. Gdy spiętrzoną wodę ( sama się spiętrzy w zależności od przekroju kanału to tak łopatologicznie, bo widzę że nie możesz pojąć prostych rzeczy) odprowadzę do cieśniny bilans będzie ujemny.
                    • myslacyszaryczlowiek1 Re: Ja bym Bałtyk osuszył 04.03.11, 20:00
                      Albo inaczej. Wyobraź sobie że masz rzeczkę. W jednym miejscu ze względu na ukształtowanie terenu bardzo szeroko się ona rozlewa, tworzy jezioro. Na drugim końcu jeziora jest odpływ tej rzeczki.Ponieważ chcę odzyskać teren zajmowany przez wodę buduję sobie wał z ziemi wzdłuż jednego brzegu jeziora. Ten wał znajduje się w wodzie, kilkanaście metrów od brzegu. Między brzeg jeziora a wał wpuszczam wodę z rzeczki która sobie płynie takim kanałem do odpływu. A z reszty jeziora woda paruje, aż wreszcie całkowicie znika. I mam teren pod puszczę. Oczywiście na wpływie do tego kanału musi być trochę wyższy poziom wody niż do jeziora, bo żeby woda płynęla musi być różnica poziomów. Ta róznica poziomów jest zdeterminowana przez przekrój kanału.
                    • stefan4 Myślący Szary Człowiek wynalazł akwedukty 05.03.11, 12:45
                      myslacyszaryczlowiek1:
                      > Na tych wszystkich rzekach co wpadają do Bałtyku robię obwałowania i w ten
                      > sposób spiętrzam na nich wodę. Tak jak to zrobiono na tamie we Włocławku.
                      > Wysokość tak na oko ze 30 metrów.Tak że woda sobie sama popłynie
                      > kanałem do cieśnin Duńskich.

                      Inżynieria na wielką skalę tym różni się od budowania domków z piasku, że czasem trzeba coś policzyć. Czy Ty coś porachowałeś w sprawie tego spiętrzania?

                      Jeśli tylko obwałujesz rzeki, to woda nadal będzie płynęła do Bałtyku, a tego chcesz uniknąć. Musisz więc tą spiętrzoną wodę odprowadzić do Atlantyku; zresztą wspominasz coś o jakimś kanale. Proszę Cię, oblicz, jaki musi być spadek w takim kanale, żeby woda zechciała w nim płynąć wartko i nie tworzyła zastoin. Weź też pod uwagę, że wiatr potrafi poważnie zmienić nachylenie lustra wody, a Ty akurat planujesz spływanie pod przeważający kierunek wiatru.

                      Z tego wyliczenia wyjdzie Ci zapewne, w którym miejscu którą rzekę zawracać kijkiem; bo dolne biegi rzek będą do tego celu bezużyteczne (za mały spadek stamtąd do Atlantyku). Wtedy policz, ile uzyskasz wody z samych górnych biegów (np. Wisła pod Krakowem jest znacznie mniejsza niż pod Grudziądzem).

                      Aha, na moją intuicję (ale nie chce mi się już tego liczyć) zbiornik pod Włocławkiem jest już zbyt nisko, żeby woda zechciała z niego dopłynąć sama do Atlantyku.

                      Jak już to będziesz miał, to policz koszty zawrócenia głównych rzek, wpływających do Bałtyku i weź pod uwagę, że im dalej na wschód tym ten koszt jest wyższy. Dolicz koszt upadku rolnictwa nad dotychczasowymi rzekami (z powodu braku wody) oraz koszt przeniesienia miast w nowe miejsca.

                      Akwedukty były budowane nad ziemią, a nie wkopane w ziemię, żeby uzyskać równy spadek, bo woda nie chciała Rzymianom płynąć pod górę. My już dzisiaj wiemy, jak skłonić wodę, żeby płynęła pod górę: zamknąć ją w szczelnej rurze. Więc może poprawisz swój Projekt tak, żeby ta Wisła, Łaba, Newa itp. nie płynęły do Atlantyku otwartym kanałem tylko w rurach, dobrze? Wtedy wystarczy, że zadbasz o solidne wieże ciśnień na początku. Jak już zrealizujesz Projekt, to ja zadowolę się wspomnieniem mojego autorstwa tej poprawki na tablicy pamiątkowej, procentu od zysków się nie domagam (bo spodziewam się, że będą silnie ujemne...

                      Bardzo lubię rozmowy na tematy abstrakcyjne; ale instynktownie zatrzymuję się przy subtelnej granicy między abstrakcją a surrealizmem...

                      - Stefan
                      • myslacyszaryczlowiek1 Re: Myślący Szary Człowiek wynalazł akwedukty 05.03.11, 14:11
                        Stwierdzam że jesteś za głupi, aby zrozumieć proste rzeczy, a bardzo się starałem.
                        > Jeśli tylko obwałujesz rzeki, to woda nadal będzie płynęła do Bałtyku, a
                        > tego chcesz uniknąć. Musisz więc tą spiętrzoną wodę odprowadzić do Atlantyku;
                        > zresztą wspominasz coś o jakimś kanale. Proszę Cię, oblicz, jaki musi być spa
                        > dek w takim kanale, żeby woda zechciała w nim płynąć wartko i nie tworzyła zast
                        > oin
                        A niby dlaczego musi płynąć wartko?
                        I to wystarczy aby wykazać twoją głupotę, szczególnie że ci pokazałem przykład z rzeczką.
                        Na tym kończę ten wątek.
Pełna wersja