Dodaj do ulubionych

Włochy i inne państwa bez energetyki atomowej

20.04.11, 20:32
jak sobie radzą? ile ich jest? rozwiewanie mitologii atomowej konieczności...
Obserwuj wątek
    • bonobo44 Włosi rezygnują z budowy elektrowni atomowych 20.04.11, 20:32
      Włosi rezygnują z budowy elektrowni atomowych
      jack, IAR
      2011-04-19, ostatnia aktualizacja 2011-04-19 17:38

      <<Rząd włoski zrezygnował z programu budowy elektrowni atomowych. Po ogłoszeniu rocznego moratorium zdecydowano się na definitywne odstąpienie od jego realizacji.
      Inicjatywa rządu zaskoczyła wszystkich, ponieważ zawarto ją w poprawce do dyskutowanej właśnie przez parlament ustawy zwanej "Omnibus", która dotyczy całego szeregu odmiennych zagadnień. Poprawka brzmi: "W celu pozyskania dalszych informacji naukowych nie przystępuje się do zdefiniowania i realizacji programu lokalizacji i budowy siłowni jądrowych.

      Ekolodzy triumfują

      Ekolodzy i przeciwnicy energii atomowej nie kryją satysfakcji z takiego obrotu rzeczy, zwracają jednocześnie uwagę, że w ten sposób rząd uniknął referendum w sprawie elektrowni, które miało się odbyć w połowie czerwca. Jedna z partii opozycji twierdzi nawet, że jest autorem tekstu przejętego przez rząd.

      Jego program przewidywał rozpoczęcie w 2013 r. budowy czterech elektrowni, które osiągnąwszy pełną moc siedem lat później, zaspokajałyby 25 procent zapotrzebowania Włoch na energię elektryczną. Po katastrofie w elektrowni Fukushima w Japonii rząd ogłosił roczne moratorium na realizację tych planów.>>

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9465908,Wlosi_rezygnuja_z_budowy_elektrowni_atomowych.html
        • 0golone_jajka Re: Włosi rezygnują z budowy elektrowni atomowych 24.04.11, 11:33
          Przecież to bez sensu! To mniej więcej tak, jakby koncern samochodowy ogłosił zakończenie produkcji samochodów, bo jakiś tam rajdowiec zabił się w wyścigu. Alternatywą byłoby przejście na wozy konne.

          Elektrownia w Japonii była już dosyć stara, a poza tym została wybudowana w rejonie sejsmicznym, co kazało się powodem jej awarii. Fala tsunami nie grozi raczej elektrowniom europejskim, trzęsienia ziemi też raczej nie. A ile milionów ludzi odetchnie czystym powietrzem? Ilu górników nie umrze na pylicę czy w wyniku pozdziemnego wybuchu? Ile pieniędzy zaoszczędzi się na transporcie tysięcy ton węgla DZIENNIE?
          • bonobo44 Re: Włosi rezygnują z budowy elektrowni atomowych 24.04.11, 13:44
            Na inny forum niejaki Zenek ujął to samo tak:
            forum.gazeta.pl/forum/w,30,123239533,123239533,Niemcy_zamykaja_siedem_elektrowni_jadrowych.html
            Śfagier miał wypadek na mutorze.
            Tera we wsi nikt na mutorze jeździć nie bedzie, bo mutory to śmierć!

            odpowiedziałem mu na to następująco:
            forum.gazeta.pl/forum/w,30,123239533,123264165,A_w_ciemnogrodzie_po_staremu_8_.html
            Śfagier miał wypadek na mutorze.
            Wybuchł mu zbiornik z paliwem i łoberwoł jajca
            Tera wszystkie najwientksze wsioki we wsi
            kcom se toki som sprawić, bo idzie wielganoc!

            Bez obrazy, ale nie za bardzo mioałem ochotę szukać wiernego odpowiednika dla... samochodu... ponadto pasuje jak ulał do świątecznych okoliczności przyrody...

            > Elektrownia w Japonii była już dosyć stara, a poza tym została wybudowana w rejonie
            > sejsmicznym, co kazało się powodem jej awarii. Fala tsunami nie grozi raczej
            > elektrowniom europejskim, trzęsienia ziemi też raczej nie.

            jesteś w błędzie - ostatnio dużo się mówi o możliwościach silnych trzęsień ziemi w Europie,
            na tyle silnych, że żadna elektrownia nie jest tu na nie obliczona... ponadto... wystarczy tylko, że elektrowni zabraknie... prądu i jednocześnie nawali generator awaryjny... dywersja lub zamach terrorystyczny...

            A jeśli zaniecha się wydobywania uranu,
            ile milionów ludzi odetchnie czystym, niepromieniotwórczym powietrzem? Ilu górników z kopalń uranu nie umrze na raka płuc czy w wyniku tąpnięcia lub osunięcia nadkładu? Ile pieniędzy zaoszczędzi się na składowaniu pod nadzorem tysięcy ton radioaktywnych odpadów PRZEZ CAŁE TYSIĄCLECIA? Ilu wreszcie kolejnych katastrof 7-go stopnia uda się uniknąć w przyszłości?
            • 0ffka "Listy Polaków z Japonii" 24.04.11, 19:48
              Polecam z Dużego Formatu:

              "Listy Polaków z Japonii"

              Czy reaktory wybuchną? Bardzo prawdopodobne. Co wtedy? Cóż, po Hiroszimie i Nagasaki też nie wszyscy zginęli.

              Publikowane listy pochodzą od rodziny Polaków mieszkających w Japonii. Lilka z Kostkiem i dwójką dorastających dzieci wyjechali do Japonii w 1985 r. Gdy dzieci pokończyły studia i znalazły pracę, cała rodzina postanowiła osiedlić się w Japonii na stałe. Kupili działkę, zbudowali wielorodzinny dom 60 km od Tokio. Dwa lata temu ich syn Michał ożenił się z Agnieszką, która też zamieszkała w Japonii. Wszyscy pracują w japońskich firmach i na uczelniach.

              Więcej... wyborcza.pl/1,75480,9429646,Listy_Polakow_z_Japonii.html#ixzz1KSpJoiRh
              • bonobo44 Re: "Listy Polaków z Japonii" 25.04.11, 17:18
                dzięki za link - to naprawdę poruszajace teksty i... dopiero one
                pozwalają jakoś lepiej wczuć się w tę tragedię...

                <<Kochana Ewo, jak można by podzielić się japońskim doświadczeniem z rodakami? Myślę, że polską TV stać by było na program bazujący na japońskich dziennikach TV NHK, które mówią o wszystkich aspektach tej katastrofy, pokazują sposób myślenia i działania ludzi, którzy są solidarni jak jedna wielka rodzina, bez względu na różniące ich uprzednio sprawy, pokazują, jak ludzie sobie radzą indywidualnie oraz jako społeczeństwo stanowiące jedno ciało. Może wtedy nasz naród zobaczyłby to, co każdy człowiek naprawdę chce zobaczyć, aby móc uspokoić lęk o swój własny, nieprzewidywalny przecież los, oraz nauczyć się, że my, Polacy, też moglibyśmy tak robić na co dzień, gdybyśmy byli lepiej zorganizowani i zwyczajnie solidarni. Codziennie, a nie tylko pod sztandarami chwilowych zrywów (vide śmierć Jana Pawła II czy, przepraszam, ale moim zdaniem przeegzaltowana forma żałoby po katastrofie smoleńskiej).
                (...)
                Tu ludzie czynią sobie mordercze, a nieuzasadnione przecież wyrzuty za swą fizyczną niemożność uratowania bliskich i sąsiadów z ataku tsunami oraz za to, że sami przeżyli. Ale jednocześnie dodają, że muszą schować głęboko tego typu niszczące uczucia, aby inspirować innych do dalszego życia i odbudowy kraju ze zniszczeń.

                Ja mam przekonanie, że w Polsce ten sam ludzki potencjał jest, może tylko rozproszony i nie widać go na co dzień. Mówi się, że kontrreakcja musi trwać tyle, ile trwała reakcja, zatem wszystko, co nas spotkało w naszej historii, może jeszcze się w narodzie nie ułożyło do końca. Jesteśmy ciągle chyba w okresie odreagowywania. Może kiedyś przyjdzie czas na zrozumienie, że nie tylko nasz naród miał tragicznie pogmatwaną historię, i przestaniemy rozdzierać szaty, zamykać się w muszli własnych spraw i własnego cierpienia?

                Doskonale rozumiem ludzi, rodziny cudzoziemców z dziećmi, turystów, studentów na japońskich stypendiach i wielu innych, którzy zdecydowali się na natychmiastowy wyjazd. Dzwonią do nas Polki z mieszanych małżeństw, pytają, co my robimy. Uspokajamy, jak umiemy, te osoby, które nierzadko są rozdarte: zostawić męża i japońskich starych teściów czy nie. Niektórzy japońscy mężowie sami doradzają żonom wyjazd, skoro nacisk i nieraz wręcz żądania ich polskich rodzin i przyjaciół są tak dramatyczne. Rozumiem dziewczynę z Bośni, która na Kostka uniwersytecie robi doktorat, że wyjechała pod presją matki - skoro rodzice tej dziewczyny i jej babcia przeżyli już jedną wojnę we własnym kraju, i to taką straszną, a babcia na wieść o katastrofie w Japonii wylądowała bliska śmierci w szpitalu. Ona nie chciała jechać - ojciec mówił, że jak chce, może zostać w Japonii, ale matka i babcia żądały tego kategorycznie z atutem możliwej śmierci babci w ręku.

                Nie bardzo rozumiem tylko szefów zagranicznych kompanii w Japonii, którzy w Tokio, niezniszczonym przez tsunami, odległym ok. 150-200 km od uszkodzonej elektrowni, pozostawiali firmy w rękach Japończyków i wylecieli pierwszymi niemal samolotami. Zawsze wydawało się nam, że kapitan schodzi z okrętu jako ostatni, ale może jestem egzaltowanie romantyczną Polką.>>

                [z Polski też tak uciekali 25 lat temu]

                <<We wczorajszym wywiadzie dla NHK (publicznej TV) dyrektor wykonawczy Banku Światowego powiedziała, iż na podstawie podobnych doświadczeń innych państw powrót do stanu sprzed 11 marca zajmie Japonii około pięciu lat. W kwietniu mają być gotowe zmiany budżetowe, podatek dla przedsiębiorstw ponoć ma zostać podniesiony z 40 do 45 proc. Zaś bezpośrednie skutki (powrót dzieci do szkół, dostarczenie infrastruktury, wyrównanie deficytu paliwowego i energetycznego w kraju) to kwestia jednego kwartału.
                (...)
                Teraz o elektrowni. Prawdą jest, że Japończycy bardzo się boją, prawdą jest, że narzekają, że nie mają pełnej wiedzy co do zaawansowania prac. Jednak prawdą też jest, iż o poziomie zagrożenia każdy czuje się w pełni i na bieżąco poinformowany. Ostrzeżono nas, że sałata, szpinak itp. mogą się nieco świecić, takoż i woda w Tokio (ale wczoraj odwołano tę ostatnią informację). Teść ma dostęp do aktualnych pomiarów stężeń w swoim instytucie z komputera domowego, więc sprawdza i donosi nam, że to naprawdę minimalne ilości.
                (...)
                A! Jeszcze jeden nietypowy widok. Na ulicach NIE MA białych! Ten exodus, który oni urządzili, to się nie mieści w głowie. Stracili nie tylko kupę kasy, ale przede wszystkim zaufanie Japończyków. Turystów rozumiem, ale biały management też opuścił swoje firmy, zostawiając np. 90 proc. japońskiej załogi z dnia na dzień. Niby są blisko, w Szanghaju lub Hongkongu, ale jest jakiś wielki niesmak. Myślę, że to rola mediów i obejrzanych filmów katastroficznych spowodowała strach o swój biały tyłek. Jeden z moich "uczniów", który leciał w zeszłym tygodniu z Nowego Jorku, mówił, że do Tokio przylatują puste samoloty!!! Liczba przyjezdnych spadła o 60 proc. w ostatnim czasie.

                Ogólnie nastrój byłby dobry, bać się - nie boimy, czekamy cierpliwie i z optymizmem na zakończenie prac w elektrowni - gdyby nie ten przyczajony, nieustępujący żal za ludźmi tam, na północy. Tymi, którzy zginęli w tak potworny sposób, i tymi, którzy żyją. Wciąż zadaję sobie pytanie: co jedzą? gdzie śpią? jak się ogrzewają? Marzec jest taki zimny tego roku! Może uda się, by parę osób zamieszkało u nas, ale władze miasta mówią nam, że problemem jest przywiezienie ich stamtąd. Agnieszka>>
                • bonobo44 "Pięćdziesięciu z Fukushimy" 25.04.11, 17:18
                  i jeszcze:

                  5 kwietnia: "Pięćdziesięciu z Fukushimy"

                  Do kraju na razie się nie wybieram, brak funduszy, ponadto nie chce mi się nigdzie dalej ruszać, zwłaszcza teraz, gdy podhisteryzowana Europa obmierza pasażerów z Japonii licznikami Geigera. Rodziny niektórych Polaków, jak z ich relacji wynika, wolą, aby ich członkowie nie przyjeżdżali, bo przewiozą iluzoryczną nieraz radioaktywność. Nasza ambasada poradziła nam, aby nie jechać np. przez Austrię, Niemcy i Szwecję, bo tam takich pasażerów zaczęli izolować do obmierzania i decydowania o ich dalszym losie (włącznie z niewpuszczaniem do samolotu czy na teren kraju) oraz mówić o... kwarantannie.

                  Pytasz, jak sobie radzą ludzie na północnym wschodzie.

                  TEPCO - właściciel elektrowni Fukushima Dai-chi - już jakiś czas temu podał, że każdemu ewakuowanemu z niezniszczonych domów położonych na terenach przy elektrowni z uwagi na jej uszkodzenie przez trzęsienie ziemi i tsunami zostaje wypłacone przez firmę odszkodowanie w wysokości 500 000 - 1 000 000 jenów na bieżące zagospodarowanie się w nowym miejscu do czasu, aż można będzie wrócić do starych pieleszy.

                  [1.000.000 jenów to 33.000 zł]

                  (...)

                  Ponadto ludzie życzący sobie tego przenoszą się do mieszkań socjalnych, tzw. pustostanów będących w gestii poszczególnych samorządów w miastach w całej Japonii. Wybór miejsca jest dowolny. Część ludzi chce się przenieść grupowo (sąsiedzi, pracownicy tych samych firm, przyjaciele). Część ludzi z okolicy 10-20 km od elektrowni nie zdecydowała się na opuszczenie swoich niezniszczonych do zera domów. Część ewakuowanych wraca tam, opuszczając tymczasowe schronisko, choć prośba rządu jest, aby zdobyć się na cierpliwość i zrozumienie, aby "kto nie musi, powstrzymał się jeszcze od wracania".
                  (...)
                  I na koniec słów parę z prasy o ludziach ratujących innych przed promieniowaniem z elektrowni w Fukushima.

                  Międzynarodowa opinia publiczna niewiele wie o pracownikach elektrowni, którzy pozostali w niej, by wykonać zadanie, które urasta do rangi samobójczej misji. Nie wiadomo, kim są i co pchnęło ich do tego najwyższego poświęcenia.

                  Reporter AFP Kimi De Freytas rozmawiał z jednym z nich. 44-letni Hiroyuki Kohno, który zaczął pracować w tej branży jako nastolatek, odpowiedział na apel swojego pracodawcy, choć wiedział, jakie mogą być tego następstwa. "Prawdę mówiąc, nikt nie chciał iść - powiedział Kohno dziennikarzowi. - Poziom promieniowania w elektrowni jest nieprawdopodobnie wysoki".

                  Kohno dodał, że jako człowiek samotny, bezdzietny czuł obowiązek przyłączenia się do grupy, którą media nazwały „Pięćdziesięciu z Fukushimy”. Lepiej, żeby on ryzykował niż jego koledzy, którzy są opiekunami swych rodzin. Poza tym, dodał, pracownicy elektrowni są jego braćmi. „Mamy w Japonii takie powiedzenie: »Jemy z tej samej miski «. Tu chodzi o przyjaciół, z którymi dzieliłem smutki i radości. Dlatego idę” - wyjaśnił.

                  Inni z "Pięćdziesięciu" też znali zagrożenie. Matka pewnego 32-letniego pracownika elektrowni zadzwoniła do stacji Fox News i powiedziała: "Mój syn i jego koledzy wszystko dokładnie omówili i zdecydowali poświęcić swoje życie, jeśli będzie taka potrzeba, by ocalić naród".
                  (...)
                  Wiśnie już zakwitły. Lilka>>
    • bonobo44 Norwegia 09.05.11, 21:08
      W XVIII w. jednemu z władców feudalnych - Togukawie Ieyasu - udało się na powrót zjednoczyć Japonię, przywrócić system centralnej władzy nad krajem. Nowy władca zbudował sprawne państwo ze stolicą w Edo (dzisiejsze Tokio). W polityce zagranicznej zastosował ścisły izolacjonizm handlowy, zerwał wszelkie kontakty z zagranicą, zmusił do wyjazdu z kraju wszystkich Europejczyków.

      Mon klanu Togukawa:
      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/2e/Tokugawa_family_crest.svg/200px-Tokugawa_family_crest.svg.png
      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/ca/Chikanobu_Foxfires.jpg/250px-Chikanobu_Foxfires.jpg
      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/dc/Kaigetsudo_Dohan_-_bijin.jpg/220px-Kaigetsudo_Dohan_-_bijin.jpg
      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/52/Hiroshige-toukaidou_seki.jpg/220px-Hiroshige-toukaidou_seki.jpg
      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/02/Hiroshige%2C_Sugura_street.jpg/220px-Hiroshige%2C_Sugura_street.jpg

      Amerykanie przybyli ponownie w lutym 1854 i wymusili na Japonii
      pierwszy traktat łamiący jej izolację.

      6 sierpnia 1945 - zrzucili bombę atomową na Hiroszimę.
      Śmierć poniosło 78 tysięcy mieszkańców, 38 tysięcy odniosło obrażenia.
      Trzy dni później zrzucili drugą bombę atomową, tym razem na Nagasaki.
      m.onet.pl/_m/dced10c634745a8e9aa3fcebda000103,0,1.asf

      Uzależnionemu państwu narzucili swoją wizję rozwoju gospodarczego,
      w tym podrzucili kukułecze jajo w postaci energetyki jądrowej na
      sejsmicznych terenach, na których nigdy nie powinno się jej wprowadzić.


      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0a/The_Great_Wave_off_Kanagawa.jpg/220px-The_Great_Wave_off_Kanagawa.jpg

      W ten sposób jedna z najstarszych i najpiękniejszych kultur świata - jak z innej planety -
      została skażona na zawsze syndromem czarnobylskim, od tego roku zwanym wymiennie
      syndromem Fukushimy.



      Honsiu i Sikoku, Japonia - zdjęcie satelitarne, zrobione w kierunku północno-wschodnim. Ciemniejsze powierzchnie obrazują wulkaniczne, górzyste tereny, które zajmują ponad 80 procent Japonii.

      m.onet.pl/_m/4cd2582a8b7e271560af38c0ff36aab9,14,1.jpg
      m.onet.pl/_m/8fd9a2b654199428e1e618b9b2cc4803,14,1.jpg
      aż się prosiło o energetykę wodną
      m.onet.pl/_m/26d6b1cfa9eb53c162204cc841a5e92c,14,1.jpg
      jak w Norwegii, która nie ma ani jednej elektrowni atomowej


      W Japonii do katastrofy w Fukushimie siłownie jądrowe wytwarzały około 30 proc. energii elektrycznej.

      Na drugim miejscu są elektrownie gazowe, których łączna moc jest nieco mniejsza niż nuklearnych,

      a na trzecim hydroelektrownie wytwarzające ok. 20 proc. japońskiej energii elektrycznej.
      wyborcza.pl/1,76842,9282470,Czarne_labedzie_nad_Japonia.html

      w Norwegii - niemal 100%
    • bonobo44 !!! Szwajcaria rezygnuje z atomu !!! 18.06.11, 11:31
      Rząd Szwajcarii podjął decyzję o powolnym wycofywaniu się z energii atomowej

      <<Federalny rząd Szwajcarii postanowił w środę, że pięć działających w tym kraju energetycznych reaktorów jądrowych nie zostanie po upływie okresu eksploatacji zastąpionych nowymi.

      Funkcjonowanie reaktorów zaplanowano na 50 lat. Oznacza to, że definitywne wyłączenie najstarszego z nich nastąpi w roku 2019, a najnowszego w roku 2034, pieczętując rezygnację Szwajcarii z energii nuklearnej.

      Decyzję rządu musi jeszcze zatwierdzić parlament, a następnie obywatele w referendum. >>
      forum.gazeta.pl/forum/w,32,125546550,125546550,_Szwajcaria_rezygnuje_z_atomu_.html

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka