Dodaj do ulubionych

LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!!

IP: *.autocom.pl 26.05.04, 13:47
LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE I SZKOLNICTWIE WYŻSZYM

Sytuacja polskiego szkolnictwa wyższego i nauki jest krytyczna. W interesie
całego narodu leży uzdrowienie tej niezmiernie ważnej dziedziny życia
publicznego, od której w dużej mierzy zależy nasza przyszła pozycja w
zjednoczonej Europie i na świecie.
Niemal codziennie media donoszą o aferach w środowiskach akademickich i
naukowych. Plagiaty są na porządku dziennym, zarówno ze strony studentów, jak
i profesorów, ale to co się ujawnia to tylko ‘wierzchołek góry lodowej’.
Kupowanie gotowych prac dyplomowych jest częstą praktyką. Do tego należy
dodać ustawiane konkursy na projekty badawcze i fikcyjne konkursy na
obsadzenie stanowisk uczelnianych, nierzadko przez członków rodzin
akademickich. Powstają co prawda jak grzyby po deszczu akademickie kodeksy
etyczne, których jednak nie zamierzają przestrzegać nawet ich twórcy.
Rektorzy zwykle pozostają głusi na swe własne apele o uczciwość. Patologia
akademicka sięga dna. Piszą o tym na ogół anonimowi członkowie środowiska
akademickiego w dyskusjach internetowych oraz nie-anonimowi Polacy pracujący
za granicami.
Okazuje się, że pomimo wejścia do UE matura międzynarodowa uprawniająca do
przyjęcia na Oksford nie wystarcza, ażeby dostać się na polską uczelnię. Brak
habilitacji nie przeszkadza pracy w Harvardzie, podczas gdy w Polsce jest to
wymóg uniemożliwiający samodzielną pracę naukową.
Mimo ogromnego bezrobocia, także wśród absolwentów szkół wyższych, a nawet
doktorów, kwitnie wieloetatowość profesorów fikcyjnie zatrudnianych w wielu
szkołach dla
produkcji niewiele wartych dyplomów.
Potrzeba zmiany całego systemu nauki i edukacji w Polsce - niestety nie
pracują nad tym ani kolejne rządy, ani parlament, ani środowisko polskich
naukowców. Potrzeba szerokiej debaty społecznej nad obecnym stanem nauki i
edukacji w Polsce, ażeby przełamać opór konserwatywnego lobby profesorskiego
i wprowadzić oparty na wzorach anglosaskich system wolnego rynku usług
edukacyjnych oraz wolnych i obiektywnych konkursów na finansowanie projektów
badawczych z budżetu państwa. Obecny system organizacji i zarządzania nauki w
Polsce łączy ze sobą cechy przestarzałego systemu sprzed II wojny światowej z
wieloma mocno zakorzenionymi naleciałościami sowieckimi. Jest on głęboko
szkodliwy - nie do zaakceptowania przez otwarte na świat młode
społeczeństwo. Palący problem stanowi zwiększenie nakładów na naukę zarówno
ze źródeł budżetowych, jak i prywatnych.
Tymczasem kolejne pokolenia młodych naukowców emigrują za granicę lub
porzucają naukę, co nie jest właściwą perspektywą rozwoju Polski.

W imieniu powstającego Niezależnego Stowarzyszenia Na Rzecz Nauki i Edukacji

Józef Wieczorek, Kraków
Cezary Wójcik, Dallas
Maciej Krzystek, Dublin
Piotr Drabik, Montreal
Marek Wroński, New York
Jerzy Janusz Mosna, Dąbrowa Górnicza
Michael J. Urbanski, Freiburg i. Br.
Mariusz Skwarczyński, Kyoto
Krzysztof Schmidt-Szałowski, Warszawa
Zofia Szychowska, Wrocław
Karol Jalochowski, Warszawa
Jacek Bąbka, Wrocław
Tomasz Strabel, Poznań

Obserwuj wątek
    • Gość: B.T., Zabrze Jakim prawem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 17:30
      Cytuję urywek z "Listu otwartego...":

      "Palący problem stanowi zwiększenie nakładów na naukę zarówno ze źródeł
      budżetowych, jak i prywatnych".

      Mam więc pytanie do podpisanych pod tym "Listem otwartym...":

      1. Józefa Wieczorka z Krakowa

      2. Cezarego Wójcika z Dallas

      3. Macieja Krzystka z Dublina

      4. Piotra Drabika z Montrealu

      5. Marka Wrońskiego z New York (sic!), myśle że z Nowego Jorku

      6. Jerzego Janusza Mosny z Dąbrowy Górniczej

      7. Michaela (a może Michała) J. Urbanskiego z Freiburga i. Br.

      8. Mariusza Skwarczyńskiego z Kyoto

      9. Krzysztofa Schmidt-Szałowskiego z Warszawa

      10. Zofii Szychowskiej z Wrocławia

      11. Karola Jalochowskiego z Warszawy

      12. Jacka Bąbka z Wrocławia i

      13. Tomasza Strabela z Poznania


      Dlaczego żądacie:

      1. Zwiększenia wydatków na naukę z budżetu państwa, skoro Polska corocznie już
      wydaje ok. 2,5 % z budżetu? Jest to najwyższy wskaźnik spośród krajów Świata.
      Podobne wskaźniki mają takie państwa jak: Meksyk, Łotwa, Mołdowa, Rosja itp.
      GUS niestety ukrywa te dane, ale możecie skontaktować się z Panią dr
      Niedbalską, pracownicą GUS-u to dostarczy wam odpowiednie dane.

      2. Zwiększenia wydatków od osób prywatnych skoro uczelnie wyższe ściągają ok. 7
      miliardów zł rocznie na swe potrzeby czesnego ze studentów za niby bezpłatna
      naukę w Polsce zagwarantowaną przez konstytucję?

      Jeżeli uczelnie wyższe chcą więcej dla siebie pieniędzy to niech po prostu
      zarabiają na sprzedaży wyników swych badań, tak jak to robią uczelnie innych
      państw. Prowadzenie badań jest bowiem obowiązkiem w działalności każdej uczelni
      wyższej i na tę działalność otrzymują forsę także z MNiSW (poza ukradzionym
      przez uczelnie i PAN-y od przemysłu funduszem na działalność B+R). Dalej, niech
      zarabiają na kształceniu studentów zagranicznych.

      Jakoś tak jest, że w Polsce wszystkie grupy zawodowe już potrafią zarobić na
      siebie, a zdawałoby się najlepiej wykształceni ludzie (za jakich się uważają)
      tzn. nauczyciele akademiccy i pracownicy PAN-ów żyją pasożytniczo na
      społeczeństwie i mało tego, ich pasożytnicze żądania ciągle wzrastają. A ten
      list jest tych żądań dowodem.

      Pozdrawiam
      dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze


      • khmara Świat się zmienił przez ostatnie 15 lat,Polska też 26.05.04, 18:06
        Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

        > Cytuję urywek z "Listu otwartego...":
        >
        > "Palący problem stanowi zwiększenie nakładów na naukę zarówno ze źródeł
        > budżetowych, jak i prywatnych".

        To jest zalecenie Unii Europejskiej. Proszę trochę poczytać o strategii
        lizbońskiej zanim pośle Pan kule armatnie w pierszy lepszy płot.

        >
        > Mam więc pytanie do podpisanych pod tym "Listem otwartym...":
        >
        > 1. Józefa Wieczorka z Krakowa
        >
        > 2. Cezarego Wójcika z Dallas
        >
        > 3. Macieja Krzystka z Dublina
        >
        > 4. Piotra Drabika z Montrealu
        >
        > 5. Marka Wrońskiego z New York (sic!), myśle że z Nowego Jorku
        >
        > 6. Jerzego Janusza Mosny z Dąbrowy Górniczej
        >
        > 7. Michaela (a może Michała) J. Urbanskiego z Freiburga i. Br.
        >
        > 8. Mariusza Skwarczyńskiego z Kyoto
        >
        > 9. Krzysztofa Schmidt-Szałowskiego z Warszawa
        >
        > 10. Zofii Szychowskiej z Wrocławia
        >
        > 11. Karola Jalochowskiego z Warszawy
        >
        > 12. Jacka Bąbka z Wrocławia i
        >
        > 13. Tomasza Strabela z Poznania
        >
        >
        > Dlaczego żądacie:
        >
        > 1. Zwiększenia wydatków na naukę z budżetu państwa, skoro Polska corocznie
        już
        > wydaje ok. 2,5 % z budżetu? Jest to najwyższy wskaźnik spośród krajów Świata.
        > Podobne wskaźniki mają takie państwa jak: Meksyk, Łotwa, Mołdowa, Rosja itp.
        > GUS niestety ukrywa te dane, ale możecie skontaktować się z Panią dr
        > Niedbalską, pracownicą GUS-u to dostarczy wam odpowiednie dane.

        GUS podaje zupełnie inne dane: ok. 0.37 % PKB z budżetu państwa. Cieszę się, że
        w Mołdawii nauka stoi równie wysoko, ale nic mi o osiągnięciach nauki
        mołdawskiej nie wiadomo. Jako czujny strażnik budżetu państwa, proponuję, aby
        przerzucił się Pan na inną działalność - może służba zdrowia, bo o sytuacji
        nauki nie ma Pan zielonego pojęcia.

        >
        > 2. Zwiększenia wydatków od osób prywatnych skoro uczelnie wyższe ściągają ok.
        7
        > miliardów zł rocznie na swe potrzeby czesnego ze studentów za niby bezpłatna
        > naukę w Polsce zagwarantowaną przez konstytucję?

        Uczelnie prywatne, czy prywatne i państwowe razem? Informuję Pana, że uczelnia
        prywatna nie ma obowiązku wydawania jakichkolwiek pieniędzy na badania naukowe,
        a zysk może przeznaczyć w całości na potrzeby konsumpcyjne właściciela. Proszę
        natomiast wziąść pod uwagę, że dochody uzyskane ze sprzedaży wyników badań są
        dochodami ze źródeł prywatnych i mogą być wydawane na finansowanie badań.

        >
        > Jeżeli uczelnie wyższe chcą więcej dla siebie pieniędzy to niech po prostu
        > zarabiają na sprzedaży wyników swych badań, tak jak to robią uczelnie innych
        > państw. Prowadzenie badań jest bowiem obowiązkiem w działalności każdej
        uczelni
        >
        > wyższej i na tę działalność otrzymują forsę także z MNiSW (poza ukradzionym
        > przez uczelnie i PAN-y od przemysłu funduszem na działalność B+R). Dalej,
        niech
        >

        Ten wpis świadczy o całkowitym braku wiedzy na temat organizacji i finansowania
        nauki w Polsce. Nie jest Pan osobą kompetentną, aby się na ten temat
        wypowiadać. MNiSW nie istnieje już od kilkunastu lat. "Ukradziony od przemysłu
        fundusz" to środki wydatkowane corocznie przez MNI na JBR-y. Proszę uaktualnić
        swoją wiedzę, wtedy będzie możliwa merytoryczna dyskusja.

        > zarabiają na kształceniu studentów zagranicznych.

        Proszę Pana, mnie się dość często zdarza mieć w grupie studentów zagranicznych.

        >
        > Jakoś tak jest, że w Polsce wszystkie grupy zawodowe już potrafią zarobić na
        > siebie, a zdawałoby się najlepiej wykształceni ludzie (za jakich się uważają)
        > tzn. nauczyciele akademiccy i pracownicy PAN-ów żyją pasożytniczo na
        > społeczeństwie i mało tego, ich pasożytnicze żądania ciągle wzrastają. A ten
        > list jest tych żądań dowodem.

        Pan daruje, ale nierentowne górnictwo pobiera z budżetu państwa kilkakrotnie
        więcej niż cała nauka polska razem wzięta.

        >
        > Pozdrawiam
        > dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
        >
        >

        Natomiast, jeżeli odczuwa Pan palący niedosyt środków na badania we własnej
        firmie, proponuję poszukać partnerów w programach ramowych Unii Europejskiej.
        Dla firm takich jak pańska jest to olbrzymia szansa, jakiej jeszcze nigdy w tym
        kraju nie było. Jeżeli faktycznie prowadzi Pan badania naukowe na światowym
        poziomie, ze znalezieniem funduszy nie powinno być problemów.

        Z całą pewnością pozyskanie takich środków stworzy Panu możliwość realizowania
        się w sposób bardziej twórczy niż zianie ślepą nienawiścią do wszystkich
        naukowców polskich bez względu na osiągnięcia i kraj pochodzenia.
        • Gość: B.T., Zabrze N-ty raz Ci wyjaśniam Khmara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.04, 22:45
          1. Nazwy ministerswa szkolnictwa wyższego czy jakoś tam tak często się
          zmieniają, że nie chcę nawet nadążać za tymi zmianami.

          2. Nie chcę żadnych funduszy dla Tomchemu, ani krajowych ani też unijnych. Po
          prostu nie lubię mieć długów, nigdy ich nie miałem i nie bedę miał. Zarabiam w
          swej działalności badawczej wystarczająco na potrzeby Tomchemu i mojej Rodziny.
          Kapujesz w końcu Khmara, czy jeszcze Ci mało?

          3. Imputujesz mi brak znajomości finansowania tzw. nauki polskiej. Podaję Ci
          szczegóły tez poraz n-ty

          Policzmy...skoro GUS tego nie potrafi

          Przepraszam, że szacunkowo. GUS to powinien zrobić dokładnie. Ile to idzie na
          badania naukowe w Polsce: 1. Z budżetu poprzez KBN, 3 mld 2. Na szkolnictwo
          wyższe, 6 mld, powiedzmy z tego na badania 2 mld 3. Opłaty studentów za naukę,
          6 mld, powiedzmy z tego 4 mld na badania 4. Dochody profesorów uczelni i PAN-u
          na czarno i szaro, 2 mld 5. Finansowanie z przemysłu i instytucji, 1 mld 6. Z
          UE, jak twierdzi Kleiber, 0,5 mld. 7. Z prywatyzacji na Fundacje Nauki
          Polskiej, różnie ok. 0,2 mldRazem na działalność badawczą: 12,7 mld. W stosunku
          do PKB daje to: 2,2 % jak się mówi w Polsce "na naukę" czyli na działalność
          badawczą jak się mówi w innych mądrzejszych krajach. Dodajmy jeszcze jakieś 3
          mld zł, które nasi szanowni profesorowie uczelni i PAN-u powinni uzyskać ze
          sprzedaży wyników swych prac badawczych tak jak to robi się w normalnych
          krajach to ten procent wzrasta do: 2,7 % w stosunku do PKB. Hurrrrrrra!
          jesteśmy w pierwszej dwunastce krajów Świata i bylibyśmy w pierwszej ósemce
          krajów Świata przeznaczającego na działalność badawczą, czy na "naukę polską"
          jak nie wiadomo dlaczego mówią nasi profesorowie!!! Z poważaniem, halo GUS,
          obudź się!!! Bogdan Thomalla, Zabrze
          • khmara Tłumaczenie nie polega na korzystaniu z Ctrl+V 26.05.04, 23:22
            Moja polemika z tekstem "eksperta Thomalli":
            kiosk.onet.pl/1,2,8,5473423,16453374,969892,0,forum.html
            Z całym szacunkiem, jest Pan pasożytem, który zabiera głos na każdym forum,
            gdzie poruszane są jakiekolwiek tematy związane z nauką w Polsce. Nie sili się
            Pan nawet na jakąkolwiek dyskusję, nie szanuje Pan dyskutantów, nie zwracając w
            ogóle uwagi na jakiekolwiek argumenty przez nich prezentowane. Mam wrażenie, że
            odpowiedzi na swoje pytania nawet Pan nie czyta. Ignoruje Pan fakty, jeżeli nie
            pasują do pańskich teorii. Nie uprawia Pan dyskusji, lecz demagogię.
            • ewa9823 Re: Tłumaczenie nie polega na korzystaniu z Ctrl+ 27.05.04, 10:55
              wydaje mi się, że Pan Bogdan jest tylko bardzo racjonalny i stawia trudne
              pytania. Jednak nie zgadzam się z Panem Bogdanem, że nie powinniśmy walczyć o
              systemową naprawę nauki polskiej. Czasami jest tak, że pionierzy nie smakują
              owocu swojej walki - ale moim zdaniem warto i trzeba.
              pzdrawiam
              • Gość: B.T., Zabrze ...oczywiście, trzeba naprawić pol. dział. N+B+R IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.05, 10:45
                Ja nigdzie nie mówiłem, że nie trzeba naprawiać polityki działalności N+B+R
                (czy "nauki" jak chcą, nie wiem dlaczego, polscy profesorowie). Ja tylko
                zwracam uwagę na niewspółmierną różnicę pomiędzy ogromnymi środkami
                finansowania uczelni wyższych i PAN-ów a nędznymi wynikami ich działalności
                statutowej. Chodzi o produkcję (absolwentów), głównie idących na bezrobocie lub
                podejmujących pracę zupełnie w innej dziedzinie niż wykształcenie oraz żadnych
                (nikomu nie potrzebne publikacje robione jedynie do uzyskania stopni naukowych
                i stanowisk) wyników badań.

                Co więcej, właśnie podaję dane dotyczące finansowania gdyż GUS, niezgodnie z
                zasadami przyjętymi w innych krajach, fałszuje dane.

                Tym sposobem chcę zwrócić uwagę na potrzebę natychmiastowej, bardzo głębokiej
                reformy polityki działalności N+B+R (Naukowo-Badawczo-Rozwojowej). Na szczęście
                jesteśmy w UE i braki wynikające z zapotrzebowania na wyniki działalności N+B+R
                są uzupełniane z zewnątrz, ale to niestety lokuje nas na szarym końcu krjów UE
                i to pod każdym względem. A już starciliśmy nasze jedyne największe dwa
                atuty "wielkości Polski" (wiecie przecież o kogo chodzi).
          • Gość: marek mylisz nauke z edukacja IP: *.hwr.arizona.edu 27.05.04, 12:03
            (1)

            srodki na badania (naukowe) to jedna rzecz,
            a srodki na szkolnictwo wyzsze to cos zupelnie innego;
            wsadzanie ich do jednego worka z napisem "nauka" jest mylace;

            (2)

            nie wiem czy czesne idzie na "badania", ale sadze, ze nie;
            te pieniadze powinny isc na utrzymanie kadry nauczycielskiej,
            na stypendia, i na utrzymanie infrastruktury do nauczania,
            nie do prac badawczych;
          • sothis666 No, wolne żarty panie BT :) 11.07.04, 16:42
            No to po kolei.

            > Przepraszam, że szacunkowo. GUS to powinien zrobić dokładnie. Ile to idzie na
            > badania naukowe w Polsce: 1. Z budżetu poprzez KBN, 3 mld 2. Na szkolnictwo
            > wyższe, 6 mld, powiedzmy z tego na badania 2 mld

            'Na szkolnictwo' znaczy na place oraz infrastrukture szkol wyzszych. I to nie 2 na badania. Na badania nie idzie z tego prawie NIC. Ew. ze jakies grosze na oplaty konferencyjne czy publikacje.

            > 3. Opłaty studentów za naukę, 6 mld, powiedzmy z tego 4 mld na badania

            Bzdury. Oplaty za studia stanowia tzw. srodki wlasne wydzialow i uczelni, wykorzystywane glownie do zapchania dziury wynikajacej stad ze budzet finansuje tylko na poziomie 80%. O badaniach, jak w poprzednim przypadku, mowy nie ma.

            ɰ. Dochody profesorów uczelni i PAN-u na czarno i szaro, 2 mld

            A Pan, panie BT, wydaje swoją pensję, czarną białą i szarą na badania naukowe??? hehe:)))

            > 5. Finansowanie z przemysłu i instytucji, 1 mld 6. Z
            > UE, jak twierdzi Kleiber, 0,5 mld. 7. Z prywatyzacji na Fundacje Nauki
            > Polskiej, różnie ok. 0,2 mldRazem na działalność badawczą: 12,7 mld. W stosunku

            Uwzgledniajac powyzsze, nie 12.7 tylko 4.7 mld.
            PKB w 2003 wyniosl 814,7mld (www.gus.pl).
            4.7/814.7 = 0.57%
            I, niewiarygodne!, zaczeło sie (prawie idealnie) zgadzać!:)

            Stwierdzam, ze post Pana BT nie spelnia wymogów Ustawy o Postach i Forach Internetowych i nie może być dopuszczony do publicznej obrony.
            pozdrowienia:)

            ps. apel przytoczony przez Autora watku jest sensowny. Niestety, aby opisana w nim sytuacja sie zmienila, trzeba zadbac o poparcie dla wyrazonych idei w samym srodowisku. Nawet jezeli jest tylko 10% profesorów z otwartymi glowami (a z doswiadczenia wiem, ze tylu mniej wiecej ich jest) trzeba zwrocic sie do nich. Oraz adiunktów i innych pracownikow. Zmiana nastapi od wewnątrz ale JEST ona mozliwa. Tylko trzeba dzialac madrze, wrecz przebiegle, a sojusznikow szukać na polskich uczelniach, a nie wsrod emigrantow czy ludzi w rodzaju J.Bąbki, ktorzy poza hałasem niczego konstruktywnego nie zrobili.
            • Gość: jw Re: No, wolne żarty panie BT :) IP: *.autocom.pl 11.07.04, 20:06
              Jeśli list jest otwarty i wyłożony do podpisu to znaczy, że autorzy zwracaja
              sie do wszystkich o poparcie i szukaja sojusznikow wszędzie !!!. Czy sothis666
              popierający list podpisał się pod nim ?
              Jesli apel jest sensowny to dlaczego J.Bąbka sensowny nie jest, mimo że sie
              pod nim podpisal i ma swój wkład pozytywny.
              To, że 'emigranci' sie podpisują a 'tubylcy' nader rzadko najlepiej świadczy o
              poziomie patologii w tzw. nauce polskiej.
              • sothis666 Re: No, wolne żarty panie BT :) 12.07.04, 01:22
                Podpisze z przyjemnością, naprawdę:)

                A jesli chodzi o p. Bąbkę, to (jest to wyłącznie moja subiektywna opinia)- chciałbym po prostu żeby sygnatariuszami byli ludzie, ktorzy sprawie nie zaszkodzą, którzy są fachowcami od nauki, a nie zadymy. Jego podpis gwarantuje od razu określona reakcję senatów np. Uniwersytetu i Politechniki Wrocławskiej nie mówiąc o takich osobach jak prorektorzy którzy musieli co tydzień marnować czas jeżdząc na hucpiarskie rozprawy po pozwach wytaczanych przez p.Bąbkę uczelniom, ministarstwu etc... Mógłby sie jeszcze np. podpisać p. Lepper...

                Może byłoby sensownie skonsultowac to przed wypuszczeniem z odpowiednimi osobami w środowisku? Osobiście znam profesorów, którzy nie baliby sie podłożyć tam swych nazwisk. Miałem na myśli, że apel wyłącznie z nazwiskami 'z zewnątrz' pod tekstem bedzie odbierany jako 'atak' i marginalizowany, a niepotrzebnie.

                Podkreślam, ze to nie kwestia jego tresci (słusznej) a pewnego sprytu. Ze srodowiskiem akademickim jest troche jak z pacjentem psychiatryka - nie mozna mu wprost wygarnąć ze nie jest J.Cezarem (bo stanie się agresywny) lepiej tak posterowac by sam to zauwazył:)
                pozdrowienia:)

                • Gość: jw Re: No, wolne żarty panie BT :) IP: *.autocom.pl 12.07.04, 12:35
                  To prosze zgłosić wolę podpisu z nazwiskiem i miastem na podany adres.
                  Co do rektorow Pol. Wr. to sądze, że i moje nazwisko wystarczy aby byli 'za a
                  nawet przeciw'. Niestety ja uważam, że z patologia należy walczyć realnie a nie
                  tylko werbalnie stąd chowanie głowy w piasek przez rektorow i na ogół prof
                  (także rektora Pol WR) na moje proby zainteresowania ich problemem.
      • Gość: xyz Re: Jakim prawem! IP: *.pharmakol.uni-freiburg.de 26.05.04, 18:48
        dlaczego tego zadamy
        dlatego ze nauka jest podstawa kazdego dobze rozwinietego kraju
        a osiagniecia naukowe nie powinny sie przedostawac w rece prywatne tylko
        powinny pozostac dobrem calego narodu
        przykladem sprzedazy osiagniec sa ceny lekow na ktore nie stac przecietnego
        obywatela i ja temu mowie zdecydowane nie
      • Gość: Cezary Wojcik Re: Jakim prawem - odpowiedz sygnatariusza IP: *.swmed.edu / *.swmed.org 26.05.04, 21:25
        Panie Bogdanie,

        Jest pewien sens w Panskiej wypowiedzi - otoz obeny system nauki i szkolnictwa
        wyzszego przezera olbrzymia ilosc srodkow pienieznych z budzetu panstwa i
        srodkow prywatnych produkujac nieproporcjonalnie malo w stosunku do nakladow.
        Dalsze ladowanie pieniedzy w obecny system niczego by za bardzo nie zmienilo,
        nie zwiekszylaby sie znaczcie produktywnosc naukowa PAN-u, uczleni itp. Dlatego
        naszym programem minimum jest zmiana struktury organizacyjnej nauki i
        szkolnictwa wyzszego - taka zmiana, azeby inwestowane przez podatnikow
        pieniadze przynosily korzysci wymierne po pierwsze osiagnieciami naukowymi na
        swiatowym poziomie, po drugie na wdrazaniu tychze osiagniec w gospodarce a po
        trzecie na oferowaniu uslug edukacyjnych rowniez na swiatowym poziomie. Uwazamy
        ponadto, ze nawet gdy sie usprawni obecny system naklady wciaz beda za male,
        azeby wspolzawodniczyc z najlepszymi - ale tutaj to juz wszystko zalezy od
        dalekowzrocznej polityki panstwa. Czy chcemy zeby Polska posiadala nauke na
        swiatowym poziomie czy na przyklad chcemy tylko azeby ksztalcila na uczelniach
        dobrych specjlalistow na biezace potrzeby gospodarki, nowe odkrycia naukowe
        zostawiajac dla bogatszych krajow. Tak sie jednak sklada, ze z reguly
        ksztalcenie specjalistow (przynajmniej w niektorych dziedzinach) jest powiazane
        z tym, ze ich nauczyciele prowadza tez badania naukowe lub przynajmniej sa au
        currant z badaniami prowadzonymi gdzie indziej. Mysle wiec, ze krytykujac to
        jedno wyrwane z kontekstu zdanie zatracil pan Panie Bogdanie calosc naszego
        listu w ktorym nacisk polozony jest na zmiany strukturalne i organizacyjne a
        zwiekszenei nakladow jest pozadane, lecz na dalszym planie
        pozdrawiam,

        Czarek Wojcik
    • Gość: marek nie lepiej wziasc sie na robote? IP: *.hwr.arizona.edu 27.05.04, 12:12
      Ten post i odpowiedzi przypominaja mi, ze w Polsce
      czesto spotykamy sie z ludzmi, ktorzy wszystko wiedza,
      i sa krytyczni na kazdy temat; mozna by to nazwac syndromem
      sfrustrowanego Polaka; latwiej jest dyskutowac bez konca,
      pisac listy, stawiac na swoim, gnoic innych, zwlaszcza tych,
      ktorzy nie podzielaja naszego punktu widzenia, itd.

      Do czego to prowadzi? A no do tego, co mamy, czyli do marnowanie
      energii na nieproduktywna dzialalnosc. Zamiast tego proponuje,
      zeby wszyscy wzieli sie za robote, a system sam sie zmieni. Czcza
      gadanina tego za nas nie zrobi.

      A wiec - do roboty. Myslec! Robic eksperymenty! Analizowac wyniki!
      Pisac artykuly! I projekty do UE i do KBN. A nie narzekac i nie
      klocic sie o byle co.
      • khmara Re: nie lepiej wziasc sie na robote? 27.05.04, 12:40
        Gość portalu: marek napisał(a):

        > Ten post i odpowiedzi przypominaja mi, ze w Polsce
        > czesto spotykamy sie z ludzmi, ktorzy wszystko wiedza,
        > i sa krytyczni na kazdy temat; mozna by to nazwac syndromem
        > sfrustrowanego Polaka; latwiej jest dyskutowac bez konca,
        > pisac listy, stawiac na swoim, gnoic innych, zwlaszcza tych,
        > ktorzy nie podzielaja naszego punktu widzenia, itd.
        >
        > Do czego to prowadzi? A no do tego, co mamy, czyli do marnowanie
        > energii na nieproduktywna dzialalnosc. Zamiast tego proponuje,
        > zeby wszyscy wzieli sie za robote, a system sam sie zmieni. Czcza
        > gadanina tego za nas nie zrobi.
        >
        > A wiec - do roboty. Myslec! Robic eksperymenty! Analizowac wyniki!
        > Pisac artykuly! I projekty do UE i do KBN. A nie narzekac i nie
        > klocic sie o byle co.

        Uwaga bardzo słuszna i konstruktywna. Też mam wyrzuty sumienia, że za dużo
        czasu spędzam na dyskusjach na forum. Niestety, mam wrażenie, że moja praca
        naukowa przypomina walenie głową w mur w większym stopniu niż produkowanie się
        na forum. Dlaczego - najlepiej wyjaśni artykuł o sytuacji nauki w Polsce
        napisany przez bardzo młodego człowieka:

        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1162430&KAT=242
        Jesteśmy żebrakami
        Nauka w Polsce to nieporozumienie
        Jestem młodą osobą, ale dotychczas zdołałem zdobyć trochę interesujących
        doświadczeń życiowych. Otóż zająłem się nieco nauką i po roku ciężkiej pracy ze
        zdziwieniem zaobserwowałem, iż cytują mnie w „Polityce” i chcą drukować moje
        prace ekonomiczne we „Wprost”.
        ADAM FULARZ 2004-05-07

        Adam Fularz w bardzo trafny sposób diagnozuje sytuację:
        -brak dostępu do bieżącej literatury naukowej
        -nieuctwo naukowego "establishmentu"
        -mafijność układów w polskim światku naukowym

        Faktem jest, że naukę w Polsce młody człowiek może uprawiać za własne
        pieniądze, że jakiekolwiek innowacje są aktywnie zwalczane przez utytułowaną
        kadrę.

        Tym bardziej przykre jest, że tę sytuację próbują wykorzystać hieny w rodzaju
        pana B. Thomalli, który nie kryje swoich sympatii do Samoobrony, dla realizacji
        własnych demagogicznych celów.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11262448&a=11303617
      • Gość: Józef Wieczorek Re: nie lepiej wziasc sie na robote? IP: *.autocom.pl 27.05.04, 12:55
        Gość portalu: marek napisał(a):

        > Ten post i odpowiedzi przypominaja mi, ze w Polsce
        > czesto spotykamy sie z ludzmi, ktorzy wszystko wiedza,
        > i sa krytyczni na kazdy temat; mozna by to nazwac syndromem
        > sfrustrowanego Polaka; latwiej jest dyskutowac bez konca,
        > pisac listy, stawiac na swoim, gnoic innych, zwlaszcza tych,
        > ktorzy nie podzielaja naszego punktu widzenia, itd.
        >
        > Do czego to prowadzi? A no do tego, co mamy, czyli do marnowanie
        > energii na nieproduktywna dzialalnosc. Zamiast tego proponuje,
        > zeby wszyscy wzieli sie za robote, a system sam sie zmieni. Czcza
        > gadanina tego za nas nie zrobi.
        >
        > A wiec - do roboty. Myslec! Robic eksperymenty! Analizowac wyniki!
        > Pisac artykuly! I projekty do UE i do KBN. A nie narzekac i nie
        > klocic sie o byle co.
        -------------------------
        To juz było!
        Loda, gofra i do roboty !!!
        Niektorzy mieli inne zdanie i ten system jednak zmienili, niestety nie do konca
        bo nauka i edukacji w Polsca pozostala skansenem nie do końca obalonego
        komunizmu.
        Wystarczy spojrzeć na kompatybilnośc polskich dyplomow
        W artykule 'My z Harvardu' kiosk.onet.pl/art.html?
        NA=1&ITEM=1166056&KAT=239
        przeczytałem:

        'Gdy Paweł Dobrowolski w 1995 r. przyleciał z Harvardu do Polski, dowiedział
        się, że tu nadal jest maturzystą. Bo obowiązuje konwencja praska z 1972 r.,
        zgodnie z którą dyplomu wyższych studiów z Ameryki się nie nostryfikuje. Chyba
        że abiturient wyrówna różnice programowe"
        Czyli ktos kto konczy Harvard nie jest u nas mgr jeśli nie uzupelni studiow.
        a na stronie:
        www.buwiwm.edu.pl/uzn/Informator.htm
        'O WYKSZTAŁCENIU
        Z POSZCZEGÓLNYCH KRAJÓW '
        stan prawny na listopad 2000 r.
        Na mocy umów międzynarodowych Rzeczpospolita Polska uznaje dokumenty o
        wykształceniu, stopnie i tytuły naukowe z następujących państw:
        Armenia, Austria, Białoruś, Chorwacja, Czechosłowacja, Czechy, Estonia,
        Jugosławia, Kazachstan, Kirgizja, Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna,
        Kuba, Libia, Łotwa, Mołdawia, Mongolia, Niemcy, Rosja, Rumunia, Słowacja,
        Słowenia, Syria, Tadżykistan, Ukraina, Uzbekistan, Węgry, Wietnam, ZSRR
        Jasne jest że mimo wstąpienia do Unii w nauce jesteśmy kompatybilni z systemem
        komunistycznym. Kto jest 'dobry' naukowo w kraju Kim Ir Sena i u nas jest
        dobry !!!

        Może 'marek' wziąłby się do roboty (także umysłowej) i produktywnie oczyścił tą
        stajnię Augiasza.


        • reichman Re: nie lepiej wziasc sie na robote? 27.05.04, 14:07
          Gość portalu: Józef Wieczorek napisał(a): 'Gdy Paweł Dobrowolski w 1995 r.
          przyleciał z Harvardu do Polski, dowiedział się, że tu nadal jest maturzystą.
          Bo obowiązuje konwencja praska z 1972 r., zgodnie z którą dyplomu wyższych
          studiów z Ameryki się nie nostryfikuje. Chyba że abiturient wyrówna różnice
          programowe"
          Czyli ktos kto konczy Harvard nie jest u nas mgr jeśli nie uzupelni studiow.
          K: Podobnie mi powiedzial prodziekan Wydzialu Politologii UMCS w Lublinie, dla
          ktorego moj doktorat z nauk politycznych (PhD czyli najwyzszy stopien naukowy w
          krajach anglosaskich) z Monash University w Melbourne, Australia (najwiekszy
          reaearch university w Australii, i w pierwszej piatce najlepszych uniwerytetow
          Oceanii, czyli praktycznie Australii i Nowej Zeklandii) okazal sie niczym, i
          bylem tam uwazany przez dziekana z komunistycznej jeszcze nomenklatury za
          magistra... :(

          a na stronie:
          www.buwiwm.edu.pl/uzn/Informator.htm
          'O WYKSZTAŁCENIU Z POSZCZEGÓLNYCH KRAJÓW '
          stan prawny na listopad 2000 r.
          Na mocy umów międzynarodowych Rzeczpospolita Polska uznaje dokumenty o
          wykształceniu, stopnie i tytuły naukowe z następujących państw:
          Armenia, Austria, Białoruś, Chorwacja, Czechosłowacja, Czechy, Estonia,
          Jugosławia, Kazachstan, Kirgizja, Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna,
          Kuba, Libia, Łotwa, Mołdawia, Mongolia, Niemcy, Rosja, Rumunia, Słowacja,
          Słowenia, Syria, Tadżykistan, Ukraina, Uzbekistan, Węgry, Wietnam, ZSRR
          Jasne jest że mimo wstąpienia do Unii w nauce jesteśmy kompatybilni z systemem
          komunistycznym. Kto jest 'dobry' naukowo w kraju Kim Ir Sena i u nas jest
          dobry !!!
          K: Pisalem tez i o tym... :(
    • Gość: JZ POPIERAM! IP: 146.21.1.* 27.05.04, 13:40
      Musze powiedziec ze jestem zdumiony:
      List konkretny, zwiezly (OK, "w miare" zwiezly... :) i przede wszystkim ani
      slowa o rozliczaniu przeszlosci i "krzywd moralnych".

      Jedyna moja sugestie poprawki to aby nie prosic o lepsze finansowanie
      nauki "za nic" (ani "za dobre checi") lecz w nastepstwie dokonania przemian
      systemowych. Obecnie jest to proba zachecania do dosypywania pieniedzy do worka
      o ktorym wiadomo ze jest i tak bez dna. Dolaczcie prosze sugestie OFA jako
      konkretne propozycje rozwiazan i serdecznie zycze powodzenia z propagowaniem
      tego programu. Byc moze wreszcie sie on zbiegnie konstruktywnie w przejrzysty i
      akceptowalny zbior tak powodow jak i sposobow dokonania reformy.


      MOJE GRATULACJE!
      Z wyrazami szacunku dla doskonalej pracy.

      JZ
      • Gość: Józef Wieczorek PODPISYWANIE LISTU !!! IP: *.autocom.pl 27.05.04, 14:21
        List otwarty jest 'wyłozony ' do wpisow na stronie www.naukowcy.republika.pl
        Dla zachowania porządku najlepiej przekaząć mi ( jozef.wieczorek@interia.pl)
        upowaznienie do umieszczenia podpisu pod listem podając Imię Nazwisko, miasto
        ( ew. takze państwo jeśli ośrodek jest zagraniczny o mniej znany). Dziekuje.
        • reichman Re: PODPISYWANIE LISTU !!! 27.05.04, 15:24
          Gość portalu: Józef Wieczorek napisał(a):

          > List otwarty jest 'wyłozony ' do wpisow na stronie www.naukowcy.republika.pl
          > Dla zachowania porządku najlepiej przekaząć mi ( jozef.wieczorek@interia.pl)
          > upowaznienie do umieszczenia podpisu pod listem podając Imię Nazwisko,
          miasto
          > ( ew. takze państwo jeśli ośrodek jest zagraniczny o mniej znany). Dziekuje.
          - Email wyslany...;)
          Pozdr. :)
          LK
    • Gość: jw rektorska odpowiedzialność za patologię IP: *.autocom.pl 28.05.04, 19:23
      W dzisiejszej 'Rzeczpospolitej' przeczytalem ciekawy list o procederze
      kupowania prac dyplomowych zgodny z duchem Listu otwartego'Może zamiast
      zawracać głowę prokuraturze, rektorzy powinni się przyjrzeć, w jaki sposob na
      ich uczelniach prowadzone są seminaria magisterskie oraz jak przebiegaja obrony
      prac dyplomowych. Jeżeli student może kupić prace dyplomową i ją obronić, i
      jeżeli proceder ten stal się powszechny, najwidoczniej nie stanowi to
      większego,problemu. A temu winne są uczelnie".
      Oczywiście, że uczelnie i rektorzy są winni. W końcu to oni decyduja o tym,
      żeby takich co by mogli zakłócić proces taśmowej produkcji dyplomow nie
      zatrudniać na ich uczelniach. Takich powszechnie nazywa się zresztą
      nieudacznikami, bo nie potrafią produkowac bubli.
      • Gość: jw kierunek działalności obywatelskiej IP: *.autocom.pl 31.05.04, 18:27
        List otwarty (wylożony do podpisu na www.naukowcy.republika.pl) dotarł do
        Komisji Nauki, Edukacji i Sportu Senatu III RP. To jest właściwy kierunek
        działalności obywatelskiej. Dzięki temu watkowi lista sygnatariuszy się
        zwiększyla i to jest dowod na role jaka może internet odegrać w tworzeniu
        spoleczeństwa obywatelskiego
        • rajchman Re: kierunek działalności obywatelskiej 03.06.04, 16:27
          Gość portalu: jw napisał(a):
          List otwarty (wylożony do podpisu na www.naukowcy.republika.pl) dotarł do
          Komisji Nauki, Edukacji i Sportu Senatu III RP. To jest właściwy kierunek
          działalności obywatelskiej. Dzięki temu watkowi lista sygnatariuszy się
          zwiększyla i to jest dowod na role jaka może internet odegrać w tworzeniu
          spoleczeństwa obywatelskiego
          K: Obys mial racje! :)
    • Gość: itakdalej Kolejny profesor przestępca (morderstwo) IP: *.chello.pl 02.06.04, 23:13
      Z dzisiejszego serwisu PAP

      dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=14399823
      2004-06-02 17:37]
      Na wszelki wypadek powtórzę w całości.

      Bielsko-Biała/ Profesor oskarżony o zabicie żony

      Pod zarzutem brutalnego zabójstwa żony stanie przed bielskim Sądem Okręgowym
      profesor Jan S., pracownik naukowy jednej ze śląskich uczelni wyższych -
      dowiedziała się w środę PAP w sądzie, do którego wpłynął akt oskarżenia. Janowi
      S. grozi kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.
      Do tragedii doszło w nocy z 28 na 29 sierpnia ubiegłego roku w jednym z domków
      letniskowych w Tresnej niedaleko Bielska-Białej. Oskarżony pobił dotkliwie żonę
      Lucynę S. Ofiara doznała złamania podstawy czaszki.

      Według prokuratury, rankiem następnego dnia Jan S. zawiadomił sąsiada, że żona
      straciła przytomność. Wezwano pogotowie. Lekarz stwierdził, że kobieta nie żyje
      od wielu godzin.

      Oskarżony tłumaczył, że żona przewróciła się i straciła przytomność. Zdaniem
      prokuratury, śledztwo dowiodło, że ofiara mocno krwawiła, a oskarżony przed
      wezwaniem pomocy umył ją i uczesał. Pozbył się także zakrwawionego ubrania.

      Z aktu oskarżenia wynika też, że biegli uznali ograniczoną poczytalność Jana S.
      w chwili tragedii. Mężczyzna nadużywał od wielu lat alkoholu. Wielokrotnie
      dochodziło też w rodzinie S. do rękoczynów.

    • reichman Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 03.06.04, 15:24
      Popieram w 100%! Habilitacje i "belwederscy" profesorowie to instytucje
      niekompatybilne z przodujacym obecnie, anglosaskim systemem szkolnictwa
      wyzszego, stad powinny byc one zlikwidowane, podobnie jak uznawanie stopni
      naukowych z Kazachstanu czy innego Turkiestanu, zas powinnismy uznawac
      automatycznie (jak w Australii, czyli po weryfikacji przez urzednikow z
      odpowiedniego Ministerstwa, a nie mafie pseudoprofesorow belwederskich) stopnie
      naukowe nadane przez prawdziwe (genuine) uniwersytety z Unii Europejskiej, USA,
      Australii, Kanady czy Nowej Zelandii.
    • Gość: czytelnik rektorzy głusi na swe apele IP: *.autocom.pl 07.06.04, 16:32
      www.krasp.org.pl/dok/dok/uchwala58.html
      Dokument nr 58/III
      Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich
      Uchwała Prezydium KRASP
      z dnia 16 kwietnia 2004 r.
      w sprawie zwalczania niewłaściwych zachowań w środowisku akademickim

      Prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) zwraca się
      do rektorów uczelni członkowskich KRASP, a także do rektorów innych polskich
      uczelni o podjęcie działań mających na celu wyeliminowanie z życia
      akademickiego zachowań mających znamiona wykroczeń przeciwko prawu i zasadom,
      jakimi powinno kierować się w swoim postępowaniu środowisko
      akademickie. ........
      Identyfikacji występujących problemów i poszukiwaniu właściwych dróg ich
      rozwiązywania dobrze służy prowadzona na niektórych uczelniach - np. w postaci
      otwartego forum dyskusyjnego w Internecie - debata na temat etycznych aspektów
      działalności akademickiej.

      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,2106243.html
      Rektorzy krytykują projekt ustawy o szkołach wyższych

      Suchej nitki nie zostawili rektorzy uczelni na projekcie ustawy o szkolnictwie
      wyższym, który zgłosiła opozycja.Uważają, że ma braki i jest kiepska pod
      względem legislacyjnym
      Przewodniczący krytykuje też .. pomysł nie rozróżniania studiów na
      licencjackie, magisterskie i doktorskie.

      ------------
      Tak się składa, że projekt ten rozróżnia takie studia Zarzut jest niezgodny z
      prawda. Zgodnie z w/w uchwala KRASP powinno to spowodować '.podjecie dzialan
      majacych na celu wyeliminowanie z zycia akademickiego zachowan majacych
      znamiona wykroczen przeciwko prawu i zasadom, jakimi powinno kierowac sie w
      swoim postepowaniu srodowisko akademickie'. Ale kto te dzialania podejmie
      skoro nieprawde szerza sami rektorzy glusi na swe apele ?.
      • Gość: czytelnik akademicki kodeks wartości ? IP: *.autocom.pl 18.06.04, 20:13
        SZACHINSCHACH - Kapusciñski Ryszard
        ‘ Jeżeli ktos był na stanowisku i nie kradł, robiło się wokół niego pusto:
        wzbudzał podejrzenie. Inni mówili o nim – to na pewno szpieg, przysłali go,
        żeby szpiclował i donosił, ile kto kradnie... Jeżeli mogli, szybko pozbywali
        się takiego człowieka – psuł grę. W ten sposób wszystko stało na głowie,
        wartosci miały odwrócony znak. Ktos, kto chciał być uczciwy, był posadzany o
        to, że jest opłacanym lapsem. Jeżeli ktos miał czyste ręce, musiał je głęboko
        chować, w czystosci było cos wstydliwego, cos dwuznacznego. Im wyżej, tym
        kieszeń pełniejsza......
    • Gość: itakdalej Toksyczna ankieta gimnazjalna prof. Izdebskiego IP: *.chello.pl 21.06.04, 00:45
      Z "Rzeczpospolitej":
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040621/publicystyka/publicystyka_a_8.html

      Niebezpieczne pytania

      PAWEŁ MILCAREK

      Parę tygodni temu ankieterzy Ośrodka Badania Opinii Publicznej zapukali do 250
      szkół ponadgimnazjalnych w Polsce. Dyrektorzy wpuścili ich do klas. 5 tysięcy
      uczniów poddano półtoragodzinnej ankiecie, dotyczącej przemocy seksualnej. Z
      treścią ankiety nie zapoznano ani wychowawców, ani nauczycieli, ani dyrektorów.
      Ankieterzy OBOP nie mieli rekomendacji Ministerstwa Edukacji Narodowej, a ich
      wizyta nie została poprzedzona żadnymi ustaleniami z kuratoriami. Jedyną
      przepustką okazał się autorytet znanej firmy OBOP i nazwisko seksuologa prof.
      Zbigniewa Izdebskiego, kierownika naukowego projektu.

      Ponieważ część ankietowanych uczniów nie ukończyła jeszcze 18 lat,
      organizatorzy musieli poprosić rodziców o zgodę na udział w ankiecie ich
      dziecka. W ogólnikowym liście OBOP poinformował rodziców, że "celem badania
      jest poznanie poglądów i doświadczeń młodzieży związanych z różnymi sprawami:
      między innymi dotyczącymi rodziny, szkoły, przyjaciół. Pytamy też o
      doświadczenia i relacje między młodymi ludźmi oraz o ryzykowne zachowania przez
      nich podejmowane". To na podstawie takich sformułowań rodzice podpisywali
      formalną zgodę "na udział mojego dziecka w badaniu ankietowym". Faktycznie
      rodzice nie wiedzieli, na co się zgadzają. Organizatorzy ankiety przyznają
      dziś, że ta manipulacja była świadoma. Dopiero w liście przekazanym rodzicom po
      całym badaniu uchylano rąbka tajemnicy - powołując się tym razem na "uprzejmą
      zgodę dyrekcji szkoły", informowano, że w ankiecie pytano "też o intymne
      doświadczenia młodzieży".

      O co pytano?

      Wśród 75 pytań około 50 dotyczyło wprost doświadczeń seksualnych. Ale były to w
      większości pytania bardzo osobiste i głębokie, chodziło w nich o własne
      doświadczenia dziecka. Te najbardziej intymne i, potencjalnie, najskrajniej
      traumatyczne. Ankieta prof. Izdebskiego dopytuje "czy kiedykolwiek
      miałeś/aś/kontakt oralny, kontakt analny, stosunek seksualny", rozpisując to
      oczywiście na wszelkie konfiguracje (z mężczyzną, z kobietą, z chłopakiem, z
      dziewczyną). Usadzonych w swoich ławkach szkolnych 17-, 18-latków ankieterzy
      prof. Izdebskiego wezwali do przypominania sobie "sytuacji, gdy po raz pierwszy
      byłeś/aś/ namawiany/a/, naciskany/a/, zmuszany/a/ do pewnych zachowań
      seksualnych" (czy był to tata, mama?), a także do zastanowienia się, "jakie
      jest prawdopodobieństwo, że zdecydował/a/byś się na stosunek seksualny z
      dzieckiem" (odpowiedź w skali pięciostopniowej). Takie pytania idą w ankiecie
      seriami. Ankieterzy przyszli i wyszli, nad ankietą mają się kiedyś pochylić
      uczone gremia, zatroskane ponoć "o dobro dziecka". Natomiast dzieci, które
      sprowokowano do grzebania w pamięci i do manipulowania wyobraźnią, zostawiono
      same. Według prof. Aleksandra Nalaskowskiego, dyrektora Instytutu Pedagogiki
      Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, młody człowiek po wypełnieniu
      ankiety prof. Izdebskiego może potrzebować pomocy psychologa czy pedagoga.

      Według niektórych ankieta sygnowana przez prof. Izdebskiego jest "bublem
      metodologicznym", który z powodu swoich usterek nie da nawet oczekiwanej wiedzy
      o skali przemocy seksualnej wśród młodzieży. Są jednak i inne, o wiele
      ważniejsze aspekty tej sprawy. Na pewno wśród badanych byli tacy młodzi ludzie,
      którzy nigdy dotąd nie znaleźli się w sytuacjach opisanych w ankiecie. Czy
      naprawdę także oni musieli zostać zaskoczeni i praktycznie przymuszeni do
      zastanawiania się nad np. odbywaniem seksu analnego między dwiema kobietami (!)
      lub nad ewentualnością "świadczenia płatnych usług seksualnych"? W tym wypadku
      możemy mówić rzeczywiście o molestowaniu niewinności tych osób. Prof. Krystyna
      Ostrowska z Instytutu Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW sądzi, że w
      badaniu prof. Izdebskiego zostały naruszone pewne etyczne standardy.

      Można sobie także wyobrazić nie tylko tych niewinnych, ale także tych
      najgłębiej zranionych, i zapytać, jakie skutki w ich życiu ma sprowokowanie ich
      do odgrzebywania, na potrzebę ankiety, opisu okoliczności, gdy ich po raz
      pierwszy gwałcono lub gdy po raz pierwszy szli do łóżka za pieniądze. Czy
      należy rozumieć, że nowe statystyki przemocy seksualnej są cenniejsze od ryzyka
      ponownego zranienia już zranionych, od bolesnego obdzierania ich ze złudzeń i
      niepamięci przez ankieterów, niemających w planie tamowania psychicznych
      krwotoków, które być może wywołali?

      Właśnie z pytaniami o to, czy nie użyłyby "antykoncepcji po stosunku" ("Do ilu
      godzin należy przyjąć tabletkę po niezabezpieczonym stosunku, aby metoda była
      skuteczna?") albo: "Czy wyobrażasz sobie, że mógł/a/byś spróbować É mieć
      kontakt analny"? Zapewne organizatorzy ankiety myślą, że ich dociekliwe,
      doprecyzowane do bólu pytania zniknęły z pamięci ich respondentów wraz z
      wyjściem ekipy ankieterów? Tak samo jak uwaga ze wstępu, że "nie ma odpowiedzi
      dobrych ani złych".

      Prof. Izdebski postawił swoje reguły metodologiczne przeciw prawu. Jego ankieta
      odbywała się równocześnie w szkole i poza jej kontrolą, a zgoda rodziców
      została z premedytacją wyłudzona. Z tego właśnie powodu rzecznik praw dziecka
      zwrócił uwagę, że badania naruszyły konstytucyjne prawo rodziców do decydowania
      o wychowaniu swoich dzieci.
      ...
      Zapytajmy na sam koniec, czy polska szkoła chce i potrafi panować nad tym, co
      się dzieje w niej z dziećmi, z młodzieżą, która jest jej powierzana przez
      rodziców? Czy wystarczy przedsiębiorczość ośrodka badania opinii i znane
      nazwisko profesora, aby nasze dzieci zostały posadzone w ławkach z ankietą,
      której nie zna ani nauczyciel, ani dyrektor, ani rodzic, ani minister? Wygląda
      na to, że tak. Przykład ankiety prof. Izdebskiego stanowi casus, aby zapytać
      ministra edukacji: panie ministrze, szkoły bronią się dziś rozmaicie, by nie
      wpuszczać do środka dilerów narkotyków; czy potrafią państwo je zamknąć także
      przed dilerami toksycznych ankiet?

      Autor jest filozofem i publicystą, adiunktem w Uniwersytecie Kardynała Stefana
      Wyszyńskiego, redaktorem naczelnym kwartalnika "Christianitas"

    • Gość: itakdalej Niby wyrzucenie profesora ksenofoba z UMCS IP: *.chello.pl 24.06.04, 22:58
      Z notatki:
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2144318.html
      wynikałoby, że na UMCS zaczyna się przestrzegać jakichś zasad. I usuwa nawet
      profesorów którzy się kompromitują.
      Ale jak się trochę poszpera w sieci, to można znaleźć taką książkę:
      Jolanta Świderek
      "Considerationes ohilosophicales. W czterdziestolecie pracy naukowej profesora
      Tadeusza Kwiatkowskiego", wydawnictwo: Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej,
      1999, ISBN: 83-227-1463-7, liczba stron: 534
      Czyli Pan Profesor do emerytury był, tak jak wszyscy po habilitacji, świętą
      krową. Mógł publicznie łamać na swoich zajęciach Konstytucję RP. Żadna
      przykrość go z tego powodu nie spotkała. Niech teraz na UMCS nie udają że są
      tacy prawi i szlachetni.
    • Gość: jw O akademickich chałturach & & #35 8211; inaczej IP: *.autocom.pl 29.06.04, 14:43
      O akademickich chałturach – inaczej
      W związku z opublikowanym na łamach "Dziennika Polskiego" tekstem prof. dr hab.
      Janusza Sondela - Niekoniecznie chałtura - dotyczącym innego spojrzenia na
      wieloetatowość, pragnę przedstawić własne zdanie na ten temat, które
      wielokrotnie już wypowiadałem w listach do rektorów uczelni polskich, w tym UJ.
      Wypowiedź Prof. Sondela uważam za bardzo niekompletną bo omijającą kwestię
      bez-etatowości w sektorze nauki i edukacji, przy prawnie zagwarantowanej
      wieloetatowości dla pewnej kasty akademickiej.
      Podobnie jak Prof. Sondel przytoczę mój własny przykład. Nie pracuję
      aktualnie na żadnym etacie. Przez 11 lat pracowałem na Uniwersytecie
      Jagiellońskim organizując od podstaw uruchomienie wielu przedmiotów na nowo
      otwartym kierunku studiów geologicznych. Jako młody doktor prowadziłem po 2-4
      wykłady od 120 do ponad 200 godz. - wykłady z geologii historycznej, metodyki
      stratygrafii, wykłady monograficzne, których nie byli w stanie prowadzić
      opłacani na etatach profesorskich ‘wybitni uczeni’ nauki polskiej. Prowadziłem
      także seminaria z geologii historycznej, seminaria magisterskie, liczne zajęcia
      terenowe, a na początku zatrudnienia także ćwiczenia z paleontologii.
      Opiekowałem się sporą grupą magistrantów, z których uformowałem wielu aktywnych
      badaczy znanych także poza granicami kraju (prof., dr hab., dr). Wiem, ze jest
      to rzadki przypadek nawet dla zatrudnionych na wielu etatach profesorów.
      Nie uchylałem się od działalności organizacyjnej. Opiekowałem się Kołem
      Naukowym, byłem redaktorem jednego z najlepszych periodyków geologicznych,
      organizowałem wiele sympozjów i konferencji naukowych. Byłem też członkiem i
      sekretarzem Rady Naukowej ING UJ, a także członkiem Rady Wydziału BiNoZ.
      Działałem na rzecz normalności w życiu kraju i uczelni - organizowałem
      NSSZ „Solidarność’ w moim instytucie, strajk po ogłoszeniu stanu wojennego,
      bezpłatny dokształt studentów, liczne wyjazdowe zajęcia dla studentów w czasie
      dni rektorskich czy w czasie ‘pseudowyborów, kolportaż nielojalnej prasy,
      protesty przeciwko patologii w życiu uczelni. Nadal działam na rzecz nauki i
      edukacji, tym razem poza granicami uczelni, a także kraju.
      Niestety ta moja działalność kontrastowała i kontrastuje bardzo z tumiwisizmem
      zatrudnionych na etatach profesorskich, którzy nie tylko nie byli i nie są w
      stanie poprowadzić trudniejszych zajęć ze studentami, ale także wychować kadry
      naukowej.
      Nie chorowałem w czasie mego zatrudnienia ani jednego dnia. Nie miałem urlopu
      naukowego, mimo że o taki urlop zamiast o spodziewane usunięcie dyscyplinarne
      wnioskował rzecznik dyscyplinarny rektora UJ, który niestety wysoko ocenił moją
      działalność a krytycznie moich ‘przyłożonych’. Raport rzecznika zamknięto !!!
      Rzecz jasna długo takiego stanu nie można było tolerować. Co prawda jeszcze na
      wiosnę 1980 r. byłem uznany za samodzielnego pracownika uczelni przez radę
      naukową, otrzymywałem nagrody rektorskie, ale ten stan w latach stanu
      wojennego wyraźnie się zmienił. W końcu po wieloletnim poddaniu mnie ostremu
      mobbingowi w 1986 roku zostałem oskarżony przez anonimową do dnia dzisiejszego
      komisję o negatywne oddziaływanie na młodzież i usunięty z uczelni, pozbawiony
      kontaktu z młodzieżą akademicka i z moim warsztatem pracy. Mimo przemian
      ustrojowych na uczelnię nie mogłem wrócić również w czasie kadencji pro-
      rektorskiej Prof. Sondela.
      W sumie mogę bez fałszywej skromności stwierdzić, że dla mojej uczelni,
      zrobiłem więcej niż wielu etatowych ‘profesorów’.
      Kiedy w 1990 r. sprawa była rozpatrywana przed komisją pojednawczą, ze strony
      uczelni nie tylko nie było pojednania, ale nawet było natężenie działań w celu
      całkowitego wyeliminowania mnie z życia naukowego i edukacyjnego.
      Mimo, że nadal prowadziłem badania publikując na ogół w czasopismach
      zagranicznych, wyjeżdżałem na sympozja i kongresy zagraniczne, głównie w
      konspiracji przed decydentami nauki polskiej i głównie na koszt
      organizatorów, nie mogę ani wrócić na UJ ani zostać zatrudnionym w żadnej
      innej uczelni zatrudniającej wielu wieloetatowców.
      Jednocześnie mam pełną świadomość, że nie jestem zerem naukowym, edukacyjnym
      i moralnym jak to usiłuje się w ordynarny sposób przedstawiać, tylko dlatego,
      że wykazuję odmienną od decydentów orientację intelektualną i moralną, dla
      której nie ma tolerancji. Niestety to jest wpisane w system tzw. nauki
      polskiej, słusznie wyodrębnionej od nauki jako takiej, bo nauka polska nie
      jest jako taka - tylko byle jaka.
      W sumie mogę bez fałszywej skromności stwierdzić, że dla uczelni zrobiłem
      więcej niż wielu profesorów, o czym najlepiej świadczy fakt zapisywania sobie
      mojej działalności na ich konto. Nie sądzę aby mój przykład był odosobniony.
      Nowych szkół tworzonych w Polsce ani nawet tych starych nie należy likwidować
      automatycznie mimo kiepskiej kondycji intelektualnej i moralnej kadr.
      Należałoby zmienić jednak system aby szkoły te nie były dożywotnimi miejscami
      dla chałtur akademickich, fabrykami bezwartościowych dyplomów, producentami
      nikomu nie potrzebnych bubli akademickich. Szkoły winny zatrudniać jednoetatową
      kadrę o wysokich kwalifikacjach, która obecnie jest nierzadko bezetatowa.
      Sytuacja w korporacji akademickiej jest trochę podobna jak w korporacji
      prawniczej, gdzie pewne kasty blokują dostęp do zawodu innym. Niestety takie
      patologiczne zjawisko jest obecne na uczelniach, stąd jedni mają wiele etatów a
      inni ich nie maja w ogóle. I nie dlatego, że mają mniejsze kwalifikacje i
      osiągnięcia. Wręcz przeciwnie!
      Alternatywą jest ucieczka kadry wykształconej w Polsce za granicę lub jej
      wegetacja w Polsce. To nie jest sytuacja, którą należałoby petryfikować.
      Niestety patologia na naszych uczelniach nie jest gościem lat ostatnich, lecz
      jest to stan stabilny od czasów komunistycznych, których uczelnie pozostały
      skansenami. Uzależnianie wieloetatowości od lojalności w stosunku do rektora
      tylko patologię utrwali.
      Józef Wieczorek, Kraków
      ------
      Tekst nie zostanie opublikowany w Dzienniku Polskim. (decyzja red.)
    • Gość: itakdalej Skandal egzaminacyjny na UJ-statystycy wyrocznią ! IP: *.chello.pl 01.07.04, 12:30
      To niemal pewne, że niektórzy kandydaci zdający na wydział zarządzania i
      komunikacji społecznej UJ znali pytania egzaminacyjne. Ten sam test dwie grupy
      pisały wprawdzie w różnych salach, ale w odstępie dwóch godzin - był czas, aby
      się porozumieć.

      Statystycy ustalili, że różnica między uśrednionymi wynikami pierwszej i
      drugiej grupy wynosiła zaledwie jeden punkt - poinformował dziekan.

      na zarządzaniu i marketingu o jeden indeks walczy 9 osób, a na ekonomii ponad
      13.

      Więcej:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2158966.html
      ---------

      Egzamin będzie więc ważny, nawet jeśli część kandydatów znała niektóre pytania.
      ======================================================================
      Po prostu paranoja! Statystycznie, to średnio jeden punkt więcej daje jak kilku
      znało wszystkie pytania przed egzaminem (może ktoś w ogóle wcześniej wyniósł, a
      tak można to świetnie przykryć), a inni niczego się nie dowiedzieli od kolegów
      po I części (bo kto rozsądny by mówił?).
      I ta jedna trzynasta wiedzących się dostanie. Brawo UJ, brawo profesorowie na
      czele z JM Rektorem prof. zw. tyt. dr hab. Franciszkiem Ziejką. Który ma
      ambicje, żeby ustalać zasady funkcjonowania nauki i szkół wyższych w całym
      kraju.
    • Gość: czytelnik walczący z patologiami IP: *.autocom.pl 02.07.04, 18:17
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/06/03-z_prac_krasp.htm
      Zwalczajmy patologie
      Apelujemy o wydanie zdecydowanej walki ściąganiu i innym oszustwom
      egzaminacyjnym, sprzedawaniu i kupowaniu prac dyplomowych, wyłudzaniu
      nienależnych świadczeń i innym przejawom łamania norm prawnych i etycznych
      przez studentów.
      Franciszek Ziejka
      • khmara Re: walczący z patologiami 02.07.04, 20:52
        www.forumakad.pl/archiwum/2004/06/03-z_prac_krasp.htm
        O czym przewodniczący KRASP zapomniał wspomnieć?
        - o łamaniu norm etycznych i prawnych przez samodzielnych pracowników naukowych
        - o plagiatach popełnianych przez pracowników naukowych (Łach, Potępa, Płachta -
        głośne sprawy tylko z tego roku)
        - o komisjach dyscyplinarnych i rektorach tuszujących nieetyczne zachowania
        samodzielnej kadry (UG, UO)
        - o dramatycznym spadku jakości bronionych prac doktorskich, produkowanych byle
        szybciej i więcej (od liczby wypromowanych doktorów zależy uzyskanie tytułu
        profesora)
        - o braku kontroli poziomu przygotowania i prowadzenia zajęć dydaktycznych
        prowadzonych przez samodzielnych pracowników naukowych (profesorowie czytający
        własny skrypt na wykładach, promotorzy prac magisterskich i doktorskich bez
        znajomości najnowszych publikacji w reprezentowanej dziedzinie)
        A poza tym, to ja się z wypowiedzią profesora Ziejki zgadzam - należy szkolić i
        informować. Wszystkich.
        • Gość: jw Re: walczący z patologiami IP: *.autocom.pl 02.07.04, 21:49
          O czym zapomniano wspomnieć
          -o komisjach dyscyplinarnych i rektorach tuszujących (nie podejmujących spraw)
          nieetyczne zachowania samodzielnej kadry w tym rektorow UJ

          - należy szkolić i informować. Wszystkich.
          Niestety rektorzy w tym rektor Ziejka nie reaguja na propozycje
          przeprowadzenia takich szkoleń.
          To jest tekst zaslonowy dla patologicznych dzialań rektorów, ktorych program
          jest swego rodzaju plagiatem moich dzialań sprzed lat 20 tu. Widac jakie mają
          spóźnienie z ta jednak róznica, że ja to robilem realnie a oni tylko werbalnie!
          i robia wszystko aby realnie tego nie przeprowadzić bo ilu by z nich zostało na
          stanowiskach ???????


    • Gość: itakdalej Nieco zapomniana akcja KRASP oddz. Poznań IP: *.chello.pl 03.07.04, 20:20
      "Gazeta Wyborcza" przypomniała dziś pewien znamienny list naszych wspaniałych,
      nieomylnych autorytetów naukowych i moralnych sprzed nieco ponad dwóch lat:

      List otwarty w obronie dobrego imienia abp. Paetza z 28-02-2002

      "Godność człowieka jest niekwestionowaną wartością tak na gruncie moralności
      chrześcijańskiej, jak i na gruncie moralności laickiej wpisanej w najlepsze
      tradycje humanistycznej kultury europejskiej. Dobre imię człowieka jest w
      ziemskim porządku rzeczy jego najwyższym dobrem i wartością podlegającą
      ochronie na płaszczyźnie moralnej i prawnej. Głęboko przekonani o zasadności
      takiego stanowiska z niepokojem obserwujemy doniesienia i komentarze w środkach
      masowego przekazu, wywołane oskarżeniem ks. dr. Juliusza Paetza, arcybiskupa
      metropolity poznańskiego, przez dziennikarza "Rzeczypospolitej" w dniu
      23.02.2002 r. Oskarżony został człowiek cieszący się powszechnym szacunkiem, o
      niepodważalnych zasługach dla poznańskiej nauki i kultury, odgrywający wielką i
      konstruktywną rolę w życiu naszego miasta i regionu, integrujący i stymulujący
      różne środowiska do twórczego i owocnego działania dla wspólnego dobra
      społeczności Poznania i Wielkopolski. Ta sytuacja narzuca mediom konieczność
      szczególnej rozwagi i odpowiedzialności. Tymczasem ton niektórych publikacji
      prasowych oraz programów radiowych i telewizyjnych sprawia wrażenie, jakby
      zasadność oskarżenia była już ponad wszelką wątpliwość stwierdzona i
      dowiedziona. Przypomina to skazywanie oskarżonego bez sądu i musi budzić nasz
      stanowczy sprzeciw, jaki zawsze budzą podobne praktyki, bez względu na
      stanowisko i pozycję społeczną obwinionego. Jakiekolwiek próby przesądzania
      sprawy, zanim się wypowiedzą kompetentne władze kościelne lub cywilne, uważamy
      za nieetyczne i społecznie szkodliwe. "

      Podpisali:

      Prof. Stefan Jurga, rektor Uniwersytetu Adama Mickiewicza,
      prof. Stefan Stuligrosz,
      prof. Jerzy Smorawiński, rektor AWF, senator RP,
      dr Jan Kulczyk,
      prof. Jerzy Dembczyński, rektor Politechniki Poznańskiej,
      prof. Lech Drobnik, rektor Akademii Medycznej,
      prof. Emil Panek, rektor AE,
      prof. Jerzy Pudełko, rektor AR,
      prof. Włodzimierz Dreszer, rektor ASP,
      prof. Stanisław Pokorski, rektor Akademii Muzycznej w Poznaniu,
      prof. Joachim Cieślik, prorektor UAM,
      prof. Stanisław Lorenc, prorektor UAM,
      prof. Bronisław Marciniak, prorektor UAM,
      prof. Bogdan Walczak, prorektor UAM,
      prof. Przemysław Hauser, prorektor UAM,
      prof. Antoni Iskra, prorektor Politechniki Poznańskiej,
      dr hab. inż. Anna Cysewska-Sobusiak, prorektor PP,
      prof. Bogdan Maruszewski, prorektor PP,
      prof. Wojciech Müller, ASP,
      prof. Marek Owsian, prorektor ASP,
      prof. Andrzej Banachowicz, prorektor ASP,
      Piotr Voelkel, prezes Vox Industrie SA,
      prof. Jarosław Maszewski, ASP,
      prof. Magdalena Abakanowicz, ASP,
      prof. Jacek Łuczak, Akademia Medyczna,
      Sławomir Pietras, dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu

      ----------------------

      Jak wiadomo, po ok. miesiącu Abp Paetz został usunięty ze stanowiska.

      Przeciwko powyższemu listowi protestowali prodziekani Wydziału Teologicznego
      UAM:
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34385,724038.html
      oraz Rada Wydziału Historycznego UAM:
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34385,739724.html
      Sprawa Abpa Paetza w Archiwum GW:
      serwisy.gazeta.pl/kraj/0,34385,886955.html?str=2
      • Gość: itakdalej Notka o zatrzymanym prof. dr hab. Antonim Jaroszu IP: *.chello.pl 07.07.04, 13:33
        prof. dr hab. inż. Antoni Jarosz
        Dyscypliny KBN: organizacja i zarządzanie, ekonomia
        Specjalności: ekonomika i organizacja turystyki, gospodarka żywnościowa, mikro-
        i makroekonomia, organizacja i zarządzanie przedsiębiorstwem, polityka
        ekonomiczna, polityka regionalna, polityka społeczna, strategie marketingowe,
        zarządzanie marketingowe
        Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: - Instytut Gospodarki
        Turystycznej i Hotelarstwa PWSZ w Jarosławiu - Dyrektor
        - Katedra Ekonomiki i Organizacji Agrobiznesu AR w Lublinie
        - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. ks. Bronisława Markiewicza w Jarosławiu -
        Rektor
        - Wydział Prawa i Ekonomii WSHPSGS w Sandomierzu
        - Wydział Zamiejscowy Nauk Prawnych i Ekonomicznych w Tomaszowie Lubelskim KUL
        Promotor przewodów doktorskich: - 1990: Spółdzielnie kółek rolniczych w rozwoju
        i modernizacji wsi i rolnictwa, Żołdak Marek;
        - 1997: Społeczno-ekonomiczne uwarunkowania rozwoju turystyki w województwie
        rzeszowskim, Kotliński Wacław;
        - 1998: Bezrobocie jako problem społeczny w rejonie Jarosławia w latach 1990-
        1996, Piotrowski Bogusław;
        - 1998: Marketingowe uwarunkowania konsumpcji leków w regionie Małopolski
        Wschodniej, Dyrda Grażyna;
        - 1998: Znaczenie kredytów dewizowych dla rozwoju małych i średnich
        przedsiębiorstw (na przykładzie Polsko-Amerykańskiego Funduszu
        Przedsiębiorczości), Hayder Grzegorz;
        - 1999: Konkurencyjność turystyczna Ziemi Przemyskiej, Weryńska Róża;
        - 1999: Społeczno-ekonomiczne uwarunkowania rozwoju przemysłu rolno-spożywczego
        w województwie przemyskim, Gawrońska Zdzisława;
        - 2000: Implementacja elementów controllingu w kompleksowy system zarządzania
        przedsiębiorstwem, Hamryszczak Janusz;
        - 2000: Społeczno-ekonomiczne problemy bezrobocia w regionie podkarpackim,
        Kożak Tatiana;
        - 2000: Społeczno-ekonomiczne uwarunkowania problemu alkoholizmu w gminach
        powiatu jarosławskiego, Brukwicka Irena;
        - 2001: Społeczne uwarunkowania turystyki pątniczej w regionie podkarpackim,
        Prendecki Krzysztof;
        - 2002: Przeobrażenia społeczno-gospodarcze a podstawy religijna młodzieży
        akademickiej. Socjologiczne studium przypadku, Rejman Krzysztof;
        - 2002: Świadomość ochrony dziedzictwa kulturowego wśród mieszkańców terenu
        Roztocza Wschodniego, Karapyta Mirosław;

      • itakdalej.itakdalej Ludzie, trzymajcie mnie! 25.05.05, 10:54
        Rektor jarosławskiej uczelni będzie ubiegał się o fotel senatora. Czy
        przeniesienie letniej sesji egzaminacyjnej na wrzesień, najgorętszy okres
        kampanii wyborczej, ma zapewnić rektorowi głosy studentów?

        - Na dziś wiem, że rektor Antoni Jarosz wystartuje w wyborach do senatu RP -
        oświadcza Janusz Cholewa, rzecznik rektora. Zapytaliśmy, jakie ugrupowanie
        będzie go popierać. Cholewa nie wie, twierdzi, że rektor jeszcze się waha. Sam
        Antoni Jarosz nie rozmawia z dziennikarzami.

        "Z rektora senator": miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2728392.html

        Pan Profesor dr hab. Antoni Jarosz jest gwiazdą tego wątku oraz wielu artykułów
        prasowych.
        Oto niektóre wcześniejsze posty mu poświęcone.
        REKTORSKA DOLA:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752&a=14013706&t=1117010765826
        Edukacyjny biznes
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752&v=2&s=2
        Sprawa rektora jarosławskiej PWSZ zawieszona
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752&a=19233585
        Magnificencja brutal
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752&a=22183983

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka