Palenie - jak bardzo jesteś uzależniony? [SPRAW...

18.11.11, 10:58
wielu ludzi z otoczenia - strutych w prl celowo nikotyna -palili po 60 paierosow dziennie przez 30 -40 lat. Po 3 dniach wolni od papierosa -> Tabex -najtanszy , najbardziej efektywny srodek nieinwazyjny medycznie. Nie chemia, ale naturalna roslina.

Pytajcie u lekarza i w aptece.
    • erte2 Palenie - jak bardzo jesteś uzależniony? [SPRAW... 18.11.11, 12:04
      Przez długie lata byłem palaczem z tych co to "dwie paczki Ekstra Mocnych dziennie". Nie wyobrażałem sobie wyjścia z domu bez papierosów, a pierwszą czynnościa po wejściu do samochodu było zapalenie. Papieros towarzyszył mi zawsze i wszędzie - od klasy przedmaturalnej (1964) aż do 7. czerwca 2006. I od tej chwili - jak ręką odjął - nawet nie mam takiego pomysłu aby sięgnąć po tę tutkę z suszonym zielskiem; bez żadnych sensacji, stresów, chodzenia po ścianach i tym podobnych przyjemności.
      Jak tego dokonałem ? Nie polecam. Zawał......
      • wasylzly przezyles zawal bo paliles 18.11.11, 15:01
        tak dowodza najnowsze studia amerykanksie:
        www.spiegel.de/wissenschaft/medizin/0,1518,798155,a medycyna jak znam00.html

        jest pewine paradoks w tym wszystkim - palenie doprowadza do zawalu, ale serce palacza lepiej przechodzi zawal jak niepalacza.

        W oglole to cos z ta medycyna jaka znamy cos nie gra. Pojawiaja sie coraz nowsze opracowania, ktore stawiaja dzialalnosc bogow w bialych kitlach pod duzym znakiem zapytania.

        • wasylzly Re: przezyles zawal bo paliles 18.11.11, 15:04
          tu poprawny link
          www.spiegel.de/wissenschaft/medizin/0,1518,798155,00.html
        • stefan4 Re: przezyles zawal bo paliles 18.11.11, 18:30
          wasylzly:
          > przezyles zawal bo paliles
          > tak dowodza najnowsze studia amerykanksie: www.spiegel.de/wissenschaft/medizin/0,1518,798155,00.html

          Nie rozumiem tego artykułu, na oko wygląda mi na bzdurę. Tylko nie wiem, czy złudzeniu statystycznemu podległ badacz, czy coś pokręcił dziennikarz.

          Popraw mnie, jeśli coś źle czytam. Otóż ten John Canto z Florydy ustalił, że wśród ludzi, którzy już dostali zawału, szansa śmierci wynosiła:
          • u starszych ludzi bez innych czynników ryzyka: 14,9%;
          • u ludzi z 1 czynnikiem ryzyka (nie wiadomo, w jakim wieku): 10%;
          • u ludzi z 2 czynnikami ryzyka (nie wiadomo, w jakim wieku): 7,9%;
          • u ludzi z 3 czynnikami ryzyka (nie wiadomo, w jakim wieku): 5,3%;
          • u ludzi z 4 czynnikami ryzyka (nie wiadomo, w jakim wieku): 4,2%;
          • u ludzi z 5 czynnikami ryzyka (nie wiadomo, w jakim wieku): 3,6%.

          Na oko wynika z tego tylko, że wiek jest poważnym czynnikiem ryzyka. Ale i ten wniosek jest złudzeniem, bo naprawdę z tych liczb nie wynika nic. Dopóki nie znamy wielkości tych sześciu grup, wymienionych wyżej (nie znalazłem danych w cytowanym artykule, a oryginału nie chce mi się szukać), same procenty są tylko artefaktami statystycznymi.

          Powiedzmy, że jest tak:

          • w 1000-osobowej grupie ludzi bez identyfikowalnego czynnika ryzyka
          • neuroleptyk Re: przezyles zawal bo paliles 18.11.11, 21:52
            jama.ama-assn.org/content/306/19/2120
            > Na oko wynika z tego tylko, że wiek jest poważnym czynnikiem ryzyka. Ale i ten
            > wniosek jest złudzeniem, bo naprawdę z tych liczb nie wynika nic. Dopó
            > ki nie znamy wielkości tych sześciu grup, wymienionych wyżej (nie znalazłem dan
            > ych w cytowanym artykule, a oryginału nie chce mi się szukać), same procenty są
            > tylko artefaktami statystycznymi.

            Może abstrakt rozwieje wątpliwości, jest tam napisane iż próba składała się z ponad pół miliona osób z pierwszym zawałem.
            • stefan4 Re: przezyles zawal bo paliles 19.11.11, 00:09
              neuroleptyk:
              > Może abstrakt rozwieje wątpliwości, jest tam napisane iż próba składała się z
              > ponad pół miliona osób z pierwszym zawałem.

              Nawet gdyby składała się z pół miliarda, to nadal nic z tych liczb nie wynika, dopóki nie wiemy,
              jaki był procent zawałowców wśród wszystkich ludzi bez czynników ryzyka,
              jaki był procent zawałowców wśród wszystkich ludzi z 1 czynnikiem ryzyka,
              jaki był procent zawałowców wśród wszystkich ludzi z 2 czynnikami ryzyka,
              itd.
              W Twoim abstrakcie nadal nie znalazłem takiej informacji.

              Tytuł ,,przeżyłeś zawał, bo paliłeś'' jest bzdurny
              • neuroleptyk Re: przezyles zawal bo paliles 19.11.11, 00:30
                stefan4 napisał:

                > neuroleptyk:
                > > Może abstrakt rozwieje wątpliwości, jest tam napisane iż próba składała s
                > ię z
                > > ponad pół miliona osób z pierwszym zawałem.
                >
                > Nawet gdyby składała się z pół miliarda, to nadal nic z tych liczb nie wynika,
                > dopóki nie wiemy,
                > jaki był procent zawałowców wśród wszystkich ludzi bez czynników ryzyka,
                > jaki był procent zawałowców wśród wszystkich ludzi z 1 czynnikiem ryzyka,
                > jaki był procent zawałowców wśród wszystkich ludzi z 2 czynnikami ryzyka,
                > itd.
                > W Twoim abstrakcie nadal nie znalazłem takiej informacji.

                Stefanie4 to była grupa zawałowców spełniających okreslone kryteria dodatkowo tzn z pierwszym zawałem.
              • kornel-1 Re: przezyles zawal bo paliles 19.11.11, 10:26
                stefan4 napisał:
                > gdyby nie palił, to nie dostałby zawału i w związku z tym znalazłby się poza próbą rozważaną w tym badaniu.

                O!
                Gdyby palenie zawsze owocowało rakiem płuc i zawałem...
                Gdyby na raka płuc i na zawał umierali tylko palacze...

                Świat byłby piękny i sprawiedliwy, gdyby tak było!

                Kornel
                • stefan4 Re: przezyles zawal bo paliles 19.11.11, 14:24
                  stefan4:
                  > gdyby nie palił, to nie dostałby zawału i w związku z tym znalazłby się poza
                  > próbą rozważaną w tym badaniu.

                  kornel-1:
                  > Gdyby na raka płuc i na zawał umierali tylko palacze...
                  >
                  > Świat byłby piękny i sprawiedliwy, gdyby tak było!

                  No tak, powinienem był napisać coś w rodzaju ,,prawdopodobnie nie dostałby zawału'', albo ,,jego szanse na zawał byłyby znacznie niższe''... Ale starałem się to ująć możliwie prosto, skoro Neuroleptyk nie rozumiał. Nic nie pomogło, bo nadal nie rozumie, więc uproszczenie było na nic. Przepraszam więc za nie.

                  A tak przy aproposie. Ja wcale nie uważam, jakoby takie badanie, dokładnie tak liczone, jak to zrobił John Canto, było bezużyteczne. Lekarz, spotykający się z już gotowym zawałem, powinien wiedzieć, jakie są rokowania pacjenta, niezależnie od tego, jak prawdopodobne było wcześniej, że go ten zawał spotka. Więc takie badanie ma wartość ,,wewnątrzkliniczną''. Natomiast za absurdalną uważam sugestię, że palenie chroni przed śmiercią w zawale, zanim jeszcze ten zawał się zdarzył. Palenie jest czynnikiem ryzyka; to znaczy, że właśnie zwiększa szanse na śmierć w zawale.

                  Myślę, że równie bzdurne jest stwierdzenie w cytowanym niemieckim artykule, jakoby wyniki badania były ,,paradoksalne''. Może zmieniają pogląd lekarzy na rokowania pacjentów w zawale, i dlatego niemiecki kardiolog mówi ,,das ist wirklich eine Überraschung'', ale ze zwykłą potoczną logiką się nie kłócą.

                  - Stefan
                  • neuroleptyk Re: przezyles zawal bo paliles 19.11.11, 15:45
                    stefan4 napisał:
                    > No tak, powinienem był napisać coś w rodzaju ,,prawdopodobnie nie dostałby zawa
                    > łu'', albo ,,jego szanse na zawał byłyby znacznie niższe''... Ale starałem się
                    > to ująć możliwie prosto, skoro Neuroleptyk nie rozumiał. Nic nie pomogło, bo
                    > nadal nie rozumie, więc uproszczenie było na nic. Przepraszam więc za nie.

                    Na jakiej podstawie uważasz, że czegoś nie zrozumiałem?
                    Podałem odnośnik do abstraktu by nie plątać się w interpretacjach w niefachowych czasopismach. Jeżeli krytykujesz pana J.C a wszystko na to wskazuje, to powinieneś to robić na podstawie tego co on napisał czy pod czym się podposał. Nie ma w abstrakcie nic o prawdopodobieństwie dostania zawału.

                    > A tak przy aproposie. Ja wcale nie uważam, jakoby takie badanie, dokładnie tak
                    > liczone, jak to zrobił John Canto, było bezużyteczne.

                    Ważna rzecz. Jakie wnioski wyciągął J.C i inni z obliczeń które wykonali?
        • kornel-1 Re: przezyles zawal bo paliles 19.11.11, 10:16
          wasylzly napisał:
          > przezyles zawal bo paliles tak dowodza najnowsze studia amerykanksie

          > jest pewine paradoks w tym wszystkim - palenie doprowadza do zawalu, ale serce
          > palacza lepiej przechodzi zawal jak niepalacza.


          Badania dotyczyły zgonów w szpitalach. Generalnie (IMHO) chodziło o wyjaśnienie, dlaczego obserwuje się dużą liczbę zgonów wśród osób, u których nie wystąpiło nasilenie czynników ryzyka: "taki zdrowy chłop a umarł".

          Jedną z przyczyn uzyskanego obrazu śmiertelności wśród pierwszozawałowców, autorzy upatrują w tym, że tradycyjne czynniki ryzyka pociągają za sobą lepszą opiekę szpitalną po zawale ("better care, with greater use of evidence-based medications within the first 24 hours after myocardial infarction (MI) and more angiograms and revascularization procedures") - czyli o "zdrowego" zawałowca mniej się dba.

          Innym wyjaśnieniem jest - tak spekulują autorzy - bardziej aktywna profilaktyka przed zawałem ("more aggressive management with aspirin and other medications before their MI"), która poprawia rokowania.
          I trzecie, całkiem "naturalne" wyjaśnienie - pacjenci z wieloma czynnikami ryzyka umarli wcześniej.
          Należy zwrócić uwagę, że odwrotna zależność śmiertelności od liczby czynników ryzyka występowała przed i po uwzględnieniu wieku (co to znaczy?).

          Oczywiście, Stefan ma rację: potrzebna jest znajomość liczności grup z daną liczbą czynników ryzyka. I nawet, gdyby się potwierdziło, że im zdrowszy jest człowiek (mniej czynników ryzyka) tym większa śmiertelność przy pierwszym zawale, to jeszcze nie znaczy, że akurat palenie jest tym czynnikiem, który dobrze rokuje po wystąpieniu zawału

          Kornel
    • saint_just Pół roku palę , następne pół 18.11.11, 12:31
      nie palę,żeby potem było przyjemniej palić i tak w kółko od zawsze i nie widzę problemu z odstawianiem. Dwa-trzy dni lekkiego kryzysu ....i po kłopocie.... Problem jest baaaardzo mocno zdemonizowany...przez producentów farmaceutyków, jak zwykle zresztą...
    • kornel-1 Kretyńska ankieta :-( 18.11.11, 13:20
      Jedna z głupszych ankiet, jaką widziałem.

      Skoro uzależnia nikotyna zawarta w papierosach, to jak można nie odnieść się do jej ilości w papierosie a pytać jedynie o liczbę wypalanych papierosów? Dla mnie - kretynizm.

      NICOTINE, TAR, AND CO CONTENT OF DOMESTIC CIGARETTES


      Jak widać z tabelki zawartość nikotyny w 1 papierosie waha się od 0.1 do 2.0 mg, co oznacza, że wypalając 20 "lekkich" (czy jak to tam, śmierdziele, zwiecie) papierosów spożywa się tyle nikotyny, co w 1 "extramocnym".

      Kornel
      • kornel-1 Prawa autorskie? 18.11.11, 18:40
        Zdałem sobie sprawę, że mój poprzedni post mógłby sugerować, iż to autorka artykułu wymyśliła ten kretyński test na uzależnienie od nikotyny. Nie dziwiłoby to nikogo, gdyż powszechnie znana jest niekompetencja dziennikarzy GW.

        Nic z tych rzeczy!

        Autorka zerżnęła test Fagerströma. Testy kliniczne, psychologiczne i inne mają swoich autorów (w tym wypadku Heathertona, Kozlowskiego, Freckera i Fagerströma) i podlegają prawu autorskiemu. (na przykład linkowany dokument ma oznaczenie: Copyright © 1999-2009 The Regents of the University of California. All rights reserved.).

        Nie można sobie ot tak! zamiezczać cudzego utworu bez podania źródła.

        Kornel
    • bimota Palenie - jak bardzo jesteś uzależniony? [SPRAW... 19.11.11, 15:00
      Mam pytanie do palaczy... Po co zaczynaliscie... ? Ja probowalem tego g. w podstawowce, stwierdzilem, ze to g. i wiecej do tego nie wracalem. PRzeciez to, podomnie jak alkohol, jest trucizna, od razu odrzuca... Gowniarza jeszcze moge zrozumiec, chce byc "dorosly"... Ale jak ktos zaczyna np. w wieku 30 lat... To nieskonczony idiotyzm...
    • northyorkshire Paliłem DWIE paczki 09.03.12, 11:26
      Golden American dziennie! To dawalo ok. 50 papierosów każdego dnia. Czasami więcej. Wiele razy próbowałem zerwać z nałogiem. Czułem się znakomicie: nurkowałem, dwie długości basenu pod wodą, spirometria wyśmienita, narty, wydolność. Wystarczył moment strachu... Poszedłem, zapłaciłem 50 PLN, pomyślałem, nie zbiednieję, a może pomoże. Pani podłączyła mnie do prądu, ha, ha, ha, dokładnie tak: założyła mi jakąś obręcz na głowę, przykleiła elektrody do palców i powiedziała że, to nic nie boli i trwa godzinę... Ale jaja, pomyślałem, tego jeszcze nie próbowałem (próbował znajomy i to on mnie namówił - kuźwa rzucił!!!). Po godzinie poszedłem po zakupy do supermarketu i.... nie kupiłem papierosów!!! Jak nigdy!!! Nie palę od OŚMIU lat, UDAŁO MI SIĘ!!! Nie wiem czy to było oszustwo, nie interesuje mnie to. Jeżeli tak, to niech ta przychodnia nadal "oszukuje". Z dnia na dzień przestałem palić, rozumiecie to???
      Jak uprzedziła mnie Pani w przychodni: zlikwidujemy głód nikotynowy, ale przyzwyczajenia pozostaną, tzn. do dzisiaj nie biorę długopisu czy ołówka między palce, tak jak trzymałem papierosa. Ale to mały koszt i kłopot. Trzymam za Was kciuki, TO DA SIĘ ZROBIĆ!!!
    • mask85 A Allan Carr? A Tabex? 21.03.12, 09:25
      Szkoda, ze autor nie wspomnial o Tabexie. Bardzo skuteczne. Ponad rok po tym nie paliłem. No i jeszcze metoda Easyway opisana w książce: "Jak skutecznie rzucic palenie" Allana Carra. Niesamowite jest to, ze ludziska po przeczytaniu tej książki przestaja palic. Nawet jesli palili duzo. Przeczytac nie zaszkodzi. Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja