NASA: grozi nam światowa powódź

15.12.11, 19:35
Ciekawe czy swoje wyniki opiera na równie mądrych przesłankach jak ten koleś który mierzył stężenie CO2 w atmosferze na zboczu czynnego wulkanu....
    • 1zorro-bis Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 11:43
      to chyba sobie lodke kupie.....:S
    • w111mil Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie te 17.12.11, 12:04
      mperatury Antarktydy (na poczatek google)
      b) przypomienie sobie temperatury topnienia lodu
      c) wyciągnięcie wniosków

      "Gdyby rozpłynęły się wszystkie lodowce "siedzące" na Grenlandii, morza urosłyby o 7 m. Antarktyda może natomiast im "dołożyć" aż 60 m."

      • stefan4 Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 13:17
        w111mil:
        > a) sprawdzenie temperatury Antarktydy (na poczatek google)
        > b) przypomienie sobie temperatury topnienia lodu
        > c) wyciągnięcie wniosków

        Profesor Hansen sobie poradzi, nawet jeśli nie przeczyta Twojego postu. Tobie natomiast zalecam przypatrzenie się, w jaki sposób taje lód na rzece.

        Zaczyna się od dobrego mocnego lodu o temperaturze sporo niższej niż zero. Potem ona rośnie lokalnie i lód się łamie. Zaczynają płynąć kry
        • w111mil Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 13:54
          stefan4 napisał:
          > Lodowce znacznie zimniejsze niż zero ,,spływ
          > ają'' do oceanu, tworząc przybrzeżny szelf.
          sugerujesz więć ze profesor pomyli topnienie lodowcow z "cieleniem się" lodowców; a wiec wyjasniam profesorowi, ze to drugie zjawisko nie intensyfikuje sie z ze wzrostem temperatury
          "Gdyby rozpłynęły się wszystkie lodowce "siedzące" na Grenlandii, morza urosłyby o 7 m. Antarktyda może natomiast im "dołożyć" aż 60 m."
          • stefan4 Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 18.12.11, 22:02
            w111mil:
            > sugerujesz więć ze profesor pomyli topnienie lodowcow z "cieleniem się"
            > lodowców; a wiec wyjasniam profesorowi, ze to drugie zjawisko nie
            > intensyfikuje sie z ze wzrostem temperatury

            Sugeruję, że prof. Hansen niczego nie pomylił. I że zarówno prędkość spływania lodowca w dolinę (ku morzu) jak prędkość jego rośnięcia w górze (nad lądem) zależy od jego temperatury.

            Jeśli wiesz coś odwrotnego, to wyjaśnij
            • w111mil Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 18.12.11, 23:11
              "zależność od temperatury" i "nie intensyfikuje się ze wzrostem temperatury"
              powyzsze stwierdzenia niosą odmienne tresci

              doprecyzuję: w poprzednim poscie chodzilo mi o fundamentalny mechanizm powodujący iż lod schodzi z powierzchni Antarktydy. Wzrost temperatury latem moze spowodowac jedynie krotkotrwale przyspieszenie cielenia sie w strefie styku ląd-morze. Po zatrzymaniu procesow tworzenia lodowca cielenie sie zatrzyma.

              Straszenie ze zejda lodowce z Antarktydy (i nas zatopią) z powodu globalnego ocieplenia jest błedem.

        • mapokl Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 14:33
          stefan4 napisał:

          > Ale od momentu spłyn
          > ięcia lodu do morza, już wypiera on wodę, podnosząc jej poziom. Góra lodowa mo
          > że sobie teraz płynąć w stronę tropików, tając bardzo powoli, ale to tajanie na
          > poziom wody w oceanach już nie wpływa.

          LOL. Lądolody już częściowo w wodzie się znajdują. Góry lodowe nie ześlizgują się do wody z lądu. One już tam są, tylko odłamują się od lądolodu i odpływają. Co prawda góra lodowa wpada do wody i ją wypiera :D, ale lądolód jest o ten kawałek lżejszy i "wypiera" mniej wody. Problemem jest to, że lód który znajduje się "nad oceanem" topnieje i zwiększa ilość wody w oceanach.
          • neuroleptyk Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 15:42
            mapokl napisał:

            > stefan4 napisał:
            >
            > > Ale od momentu spłyn
            > > ięcia lodu do morza, już wypiera on wodę, podnosząc jej poziom. Góra lod
            > owa mo
            > > że sobie teraz płynąć w stronę tropików, tając bardzo powoli, ale to taja
            > nie na
            > > poziom wody w oceanach już nie wpływa.
            >
            > LOL. Lądolody już częściowo w wodzie się znajdują. Góry lodowe nie ześlizgują s
            > ię do wody z lądu. One już tam są, tylko odłamują się od lądolodu i odpływają.
            > Co prawda góra lodowa wpada do wody i ją wypiera :D, ale lądolód jest o ten kaw
            > ałek lżejszy i "wypiera" mniej wody. Problemem jest to, że lód który znajduje s
            > ię "nad oceanem" topnieje i zwiększa ilość wody w oceanach.

            Żeby było jasne najważniejszy jest bilans masy lądolodu, jeżeli jest ujemny to znaczy, że poziom będzie się podnosił (ceteris paribus). Góry lodowe powstają z lodowców szelfowych, a a degradacja tych lodowćw może przyspieszyć degradację lądolodu.

            en.wikipedia.org/wiki/File:Glacier-ice_shelf_interactions.svg
            • scrag Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 15:53
              neuroleptyk napisał:

              > Żeby było jasne najważniejszy jest bilans masy lądolodu, jeżeli jest ujemny to
              > znaczy, że poziom będzie się podnosił (ceteris paribus). Góry lodowe powstają z
              > lodowców szelfowych, a a degradacja tych lodowćw może przyspieszyć degradację
              > lądolodu.

              No dobrze,ale co z takiej madrosci wynika? Przybywa wody czy nie?
              • neuroleptyk Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 16:05
                scrag napisał:

                > neuroleptyk napisał:
                >
                > > Żeby było jasne najważniejszy jest bilans masy lądolodu, jeżeli jest ujem
                > ny to
                > > znaczy, że poziom będzie się podnosił (ceteris paribus). Góry lodowe pows
                > tają z
                > > lodowców szelfowych, a a degradacja tych lodowćw może przyspieszyć degra
                > dację
                > > lądolodu.
                >
                > No dobrze,ale co z takiej madrosci wynika? Przybywa wody czy nie?

                Jeżeli nie będzie to skompensowane przenisieniem odpowiadającej masy wody z oceanu(ów) na lądy, to poziom oceanu(ów) wzrosie, bo to, że ta woda ucieknie do kosmosu możemy raczej spokojnie odrzucić.
                • w111mil Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 16:24
                  neuroleptyk napisał:
                  > Jeżeli nie będzie to skompensowane przenisieniem odpowiadającej masy wody z oce
                  > anu(ów) na lądy, to poziom oceanu(ów) wzrosie, bo to, że ta woda ucieknie do ko
                  > smosu możemy raczej spokojnie odrzucić.

                  Przechodzenie lodu z Anatarktydy do oceanu jest powodowanie własnie "przenoszeniem odpowiadającej masy wody z oceanu(ów) na lądy"
                  straszenie ze zaleje nas woda z anatarktycznego lodu bo tempertura wzrasta jest dowodem ignorancji autora
                  • neuroleptyk Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 16:43
                    w111mil napisał:

                    > neuroleptyk napisał:
                    > > Jeżeli nie będzie to skompensowane przenisieniem odpowiadającej masy wody
                    > z oce
                    > > anu(ów) na lądy, to poziom oceanu(ów) wzrosie, bo to, że ta woda ucieknie
                    > do ko
                    > > smosu możemy raczej spokojnie odrzucić.
                    >
                    > Przechodzenie lodu z Anatarktydy do oceanu jest powodowanie własnie "przenoszen
                    > iem odpowiadającej masy wody z oceanu(ów) na lądy"
                    > straszenie ze zaleje nas woda z anatarktycznego lodu bo tempertura wzrasta jest
                    > dowodem ignorancji autora

                    Zniekształciłeś moją wypowiedzi. Chciałem zaznaczyć iż ubytek wody z Antarktydy spowoduje podniesienie się poziomu ocenów jeżeli z ocenów tyle samo wody nie trafi na ląd, tzn bilans oceny-ląd będzie dodatni.
                    • w111mil Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 16:45
                      piszac o autorze nie mialem Ciebie na mysli

                      neuroleptyk napisał:

                      > > dowodem ignorancji autora
                      >
                      > Zniekształciłeś moją wypowiedzi
          • stefan4 Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 18.12.11, 21:58
            mapokl:
            > Góry lodowe nie ześlizgują się do wody z lądu. One już tam są, tylko odłamują
            > się od lądolodu i odpływają.

            A kiedy już wszystkie się odłamią i odpłyną, to co się stanie?

            No właśnie, przyjdą nowe na ich miejsce. To się nazywa ,,płynięciem lodowca''. Lód tym między innymi różni się od granitu, że potrafi się poruszać w dół pod wpływem własnego ciężaru. Tak właśnie ,,spływają'' do dolin lodowce górskie, na długo przed stajaniem. Tak kiedyś nadciągnął na Polskę lód z północy, pchając przed sobą dzisiejsze moreny.

            I tak samo z Antarktydy ,,spływa'' coraz nowy lód do oceanu. W momencie ,,dopłynięcia'' do wody wypiera ją. Dalsze jego zmiany temperatury i stanu skupienia już na poziom oceanu nie wpływają, bo góra lodowa wypiera tyle samo wody zamarznięta jak roztopiona.

            - Stefan
        • scrag Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 17.12.11, 15:35
          stefan4 napisał:

          > Antarktyda taje w podobny sposób. Lodowce znacznie zimniejsze niż zero ,,spływ
          > ają'' do oceanu, tworząc przybrzeżny szelf. Ten szelf się łamie i odpływa w po
          > staci gór lodowych, w których wnętrzu nadal jest mroźnie. Ale od momentu spłyn
          > ięcia lodu do morza, już wypiera on wodę, podnosząc jej poziom. Góra lodowa mo
          > że sobie teraz płynąć w stronę tropików, tając bardzo powoli, ale to tajanie na
          > poziom wody w oceanach już nie wpływa.

          Wszystko sie zgadza tylko od tych lodowcow znacznie zimniejszych zamarza woda.
          Tworzy sie wiec nowy lod o temperaturze posredniej i w ten sposb przybywa "ladu"
          Antarktydy.Czyli ubywa i przybywa.
          Ponadto zeby stopic lody zanurzone w wodzie i polaczone z masa lodu ladu woda musi
          byc cieplejsza od zera a skad ja wziasc jak te masy wody co przyplywaja ochladzaja sie
          po drodze.To jest cykl zamnkniety i jezeli jakies wahania wystepuja to maja tylko
          ochylenia od sredniej w jedna czy druga strone.



          • stefan4 Re: Profesorowi Hansenowi zalecam: a) sprawdzenie 18.12.11, 22:10
            scrag:
            > Wszystko sie zgadza tylko od tych lodowcow znacznie zimniejszych zamarza
            > woda. Tworzy sie wiec nowy lod o temperaturze posredniej i w ten sposb
            > przybywa "ladu" Antarktydy.

            Wszystko, co się dzieje z lodem w morzu, nie wpływa już na poziom oceanów. On się podnosi w chwili, gdy lód podparty dotąd przez ląd, traci to podparcie i zaczyna płynąć po wodzie. Dalej już może sobie zamarzać lub topnieć
    • 1_jack NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 13:03
      Ocieplenia i ochłodzenia sa spowodowane odległością Ziemi od Słońca.

      ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/81/zmiany-klimatu-w-przeszlosci
      Ja wiem że fakty na które nie mamy wpływu nie generuja grantów na badania, ale ci którzy próbuja zniszczyć naszą gospodarkę dla paru srebrników nie powinni być promowani nawet jesli mają tytuł prof.
      • m_16 Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 15:53
        Ja zaś wiem że klimat zmienia się bardziej niż to może wynikać że zmian orbity lub aktywności słońca.....

        rspa.royalsocietypublishing.org/content/463/2086/2447.full
    • v-2-1 NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 13:06
      I będzie tak:podrożeje cement i materiały budowlane-trzeba budować wysokie falochrony, ziemia na terenach górskich skoczy w górę ,trzeba będzie tam budować osiedla mieszkaniowe ,trzeba będzie też budować stacje kosmiczne gdzie będą mieszkać uczeni tacy jak pan Hansen!!!
    • neuroleptyk Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 13:38
      arzamas5 napisał:

      > Ciekawe czy swoje wyniki opiera na równie mądrych przesłankach jak ten koleś kt
      > óry mierzył stężenie CO2 w atmosferze na zboczu czynnego wulkanu....

      Problem z tą krytyka jest taki iż poziom Co2 jest mierzony nie tylko na Mauna Loa,
      już nie wchodząc w dyskusję czy pomar na zboczu czynnego wulkanu jest wielkim problemem.
      • mapokl Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 14:22
        Ale często nie bierze się pod uwagę tego, że stacja meteorologiczna która 100 lat temu znajdowała się we wsi pod Warszawą czy na innej pipidówie teraz znajduje się w centrum miasta, lub na samych jego obrzeżach. A wiadomo, że w mieście jest cieplej i więcej jest CO2.
        • neuroleptyk Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 15:17
          mapokl napisał:

          > Ale często nie bierze się pod uwagę tego, że stacja meteorologiczna która 100 l
          > at temu znajdowała się we wsi pod Warszawą czy na innej pipidówie teraz znajduj
          > e się w centrum miasta, lub na samych jego obrzeżach. A wiadomo, że w mieście j
          > est cieplej i więcej jest CO2.

          Nie tyle jest istotne czy się często nie bierze, ale czy w przypadku pomiarów CO2 się nie bierze..
          I niestety dla twojej krytki mam złą wiadomość, która brzmi - bierze się.

          www.esrl.noaa.gov/gmd/ccgg/about/global_means.html


          The global estimate is based on measurements from a subset of network sites. Only sites where samples are predominantly of well-mixed marine boundary layer (MBL) air representative of a large volume of the atmosphere are considered. These “MBL” sites are typically at remote marine sea level locations with prevailing onshore winds. Measurements from sites at altitude (e.g., Mauna Loa) and from sites close to anthropogenic and natural sources and sinks (e.g., Park Falls, Wisconsin) are excluded from the global estimate. The use of MBL data results in a low-noise representation of the global trend and allows us to make the estimate directly from the data without the need for an atmospheric transport model.
          • w111mil Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 16:33
            Fig.1 d - od zeszlego roku zaczela spadac stala sloneczna - przedtem nie bylo zadnych trendow
            skad autorzy wzieli te "oppositely directed trends?
          • w111mil Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 16:43
            fig3 d
            autorzy wykryli trend na poziomie 0,05 W/m2
            powstaje pytanie o to czy zmiana stalej slonecznej na takim poziomie jest statystycznie istotna
            tu wartosci stale slonecznej przedstawione sa bez miejsc dziesietnych:
            acrim.com/TSI%20Monitoring.htm
          • w111mil Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 16:51
            za punkt odniesienia autorzy biora "the mean for 1951–1980"
            usrednili zmiennosc temp. w okresie 30 lat zeby zilustrowac zmienność temp. w okresie 35 lat - moim zdaniem to błąd
            • miroslove słusznie ale... 17.12.11, 18:01
              Stary(a), piszesz rozsądnie ale proszę, używaj bardziej języka polskiego.
        • stefan4 Re: NASA: grozi nam światowa powódź 18.12.11, 22:25
          mapokl:
          > Ale często nie bierze się pod uwagę tego, że stacja meteorologiczna która 100
          > lat temu znajdowała się we wsi pod Warszawą czy na innej pipidówie teraz
          > znajduje się w centrum miasta, lub na samych jego obrzeżach.

          I dopiero Ty wziąłeś to pod uwagę? I to od Ciebie pochodzi termin ,,miejska wyspa ciepła''? Oczywiście, że bierze się poprawkę na takie zjawiska, i to od początku XIX wieku.

          Kiedy przychodzisz z zewnątrz do jakiejś dobrze ugruntowanej dziedziny nauki z nowym wspaniałym pomysłem, to
          • jest wielka szansa, że ten pomysł wynika z nieznajomości zagadnienia,
          • jest mniejsza szansa, że pomysł jest dobry, ale od dawna powszechnie znany,
          • jest całkiem mikroskopijna szansa, że naprawdę wykryłeś coś nowego.

          Tak czy tak, najpierw pytaj, dopiero potem twierdź.

          - Stefan
    • kornel-1 Spoko, to tylko Ulanowski 17.12.11, 15:53
      Ulanowski:
      "Jeszcze w tym wieku poziom morza napędzany globalnym ociepleniem wzrośnie o kilka metrów - przewiduje prof. James Hansen z NASA."

      Lynch:
      "Data from NASA's Gravity Recovery and Climate Experiment (GRACE) satellite is already consistent with a rate of ice sheet mass loss in Greenland and West Antarctica that doubles every ten years. The GRACE record is too short to confirm this with great certainty; however, the trend in the past few years does not rule it out, Hansen said. This continued rate of ice loss could cause multiple meters of sea level rise by 2100, Hansen said." [podkr. - Kornel]

      W rzeczywistości Hansen pisze o możliwości podniesienia poziomu światowego oceanu o kilka metrów, jeśli utrzyma się oszacowany trend w szybkości topienia się lodu ( a tempo topienia się jest - jak podkreśla Hansen - obarczone dużą niepewnością).


      Jak to się dzieje, że dziennikarze amerykańscy, francuscy i niemieccy (łatwo sprawdzić) wiernie przedstawiają wypowiedź naukowca (tj. piszą o możliwości a nie pewności) a polski "dziennikarz" ją przekręca? Gdzie rzetelność dziennikarska i odpowiedzialność za słowo?
      To "Fakt" czy "Gazeta"?

      Kornel
    • miroslove Sprzeczność wewnętrzna artykułu 17.12.11, 17:45
      Najpierw kilka cytatów:
      1. "średnia temperatura interglacjału eemskiego była o niecały stopień wyższa od obecnej. Natomiast średni globalny poziom morza był o 4-6 m wyższy niż dziś."
      2. "jeśli do końca wieku średnia temperatura podniesie się o 2 st. C w porównaniu z erą przedprzemysłową, warunki panujące na naszej planecie będą przypominać te z epoki pliocenu kilka milionów lat temu. Poziom morza był wówczas aż o 25 m wyższy od dzisiejszego"
      3. "Z badań paleoklimatycznych przeprowadzonych przez amerykańskiego uczonego wynika, że każdy stopień ocieplenia oznacza ostateczny wzrost średniego poziomu morza aż o 20 m"

      Najpierw podano informację (cytat 1), z której wynika, że temperatura wyższa o 1 stopień to poziom morza wyższy o 4-6 m. Potem (cytat 2), że temperatura wyższa o 2 stopnie to poziom wyższy o 25 m (12,5 m na 1 stopień). Wreszcie z cytatu 3 wynika, że 1 stopień to podwyższenie poziomu morza o 20 m. Z tej "ewolucji" poziomu morza przypadającego na 1 stopień wynika, że gdyby autor pisał artykuł dalej mógłby dojść do poziomu znacznie przekraczającego zdrowy rozsądek.
      I wreszcie, nie podano dowodów (bo pewnie nie istnieją), że wyższa temperatura na ziemi to wynik emisji gazów cieplarnianych przez człowieka.
    • mecenas3 zmniejszyc populacje Ziemi Natychmiast!!! 17.12.11, 18:42
      zmniejszyc populacje Ziemi Natychmiast!!!
      ... i problem sam sie rozwiaze.
      mniej ludzi = minej zapotrzebowania na energie, mniej zapotrzebowania na wolowine, itd, itp.
      • w111mil tę ideę propagują chińscy ekolodzy rządowi 17.12.11, 19:12
        forum.gazeta.pl/forum/w,32,131610082,131610082,jak_tanio_walczyc_z_Globalnym_Ociepleniem.html
        ja w tym wątku zaproponowalem dalszą racjonalizacje zwiększajacą efektywność chinskiej metody
    • mozart Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 21:10
      Porownanie pokryw lodowych z 12/15/1996 i 12/15/2011
      arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/deetest/deetmp.31395.png
      Sa bardzo podobne, a podobno teraz jest cieplej.

      Z innej beczki...
      Abrazja to planeta w gwiazdozbiorze Wieloryba, na której, prócz mieszkańców licznych państw mieszka też smok (choć do smoka nie podobny). Duża cześć gospodarki tych krajów (skupionych w Związku Współpracy Ekonomicznej) nastawiona jest na dokarmianie smoka, w zamian za raczej wątpliwe korzyści. Istnieją też różne placówki badawcze smoka i oceniające skutki jego obecności (URSS - Urząd Regulacji Skutków Smoka). Smok tylko żre i rośnie, ale jakiekolwiek głosy mówiące o tym, by przestać go karmić, napotykają silną krytykę. Główne argumenty przeciw opierają się na fakcie, że przemysł i nauka związana ze smokiem (z którego nie ma nic w zamian), dają zatrudnienie i napędzają gospodarkę.

      Opowiadanie Stanislawa Lema pasuje jak ulal do histerii wokol klimatu, gdyby zamienic smoka na CO2. Przemysl wokol CO2 istnieje-cala branza "ekologiczna", "green chemistry", wiatrakowa, solarna to rowniez miejsca pracy i ogromne pieniadze. A gdzie przemysl, tam decyzje polityczne. I oto toczy sie gra". O zachowanie ogromnych pieniedzy, wplywow i miejsc pracy...
      • neuroleptyk Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 21:30
        mozart napisała:

        > Porownanie pokryw lodowych z 12/15/1996 i 12/15/2011
        > rel="nofollow">arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/deetest/deetmp.31395.png
        > Sa bardzo podobne, a podobno teraz jest cieplej.

        To co tu zrobiłeś to się nazywa zgrabnie po angielsku "cherry picking" :)
      • neuroleptyk Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 21:44
        mozart napisała:

        > Porownanie pokryw lodowych z 12/15/1996 i 12/15/2011
        > rel="nofollow">arctic.atmos.uiuc.edu/cryosphere/deetest/deetmp.31395.png
        > Sa bardzo podobne, a podobno teraz jest cieplej.

        en.wikipedia.org/wiki/File:Plot_arct_sea_ice_extent.svg
        en.wikipedia.org/wiki/File:Plot_arctic_sea_ice_volume.svg
    • smalltownboy Re: NASA: grozi nam światowa powódź 17.12.11, 23:20
      Mam pytanie do wszystkich ekoterrorystów:
      w artykule napisano:
      Od 1880 r. temperatura wzrosła o 0,8 st. C. oraz
      Z badań paleoklimatycznych przeprowadzonych przez amerykańskiego uczonego wynika, że każdy stopień ocieplenia oznacza ostateczny wzrost średniego poziomu morza aż o 20 m.
      Pytanie:
      O ile podniósł się poziom morza od 1880 r.?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja