Dodaj do ulubionych

Dowod na istnienie Boga.

IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 12.06.04, 12:34
Warunkiem istnienia Boga jest istnienie Jego przeciwwagi czyli szatana. Gdyby
nie bylo szatana, nie istnial by problem Boga. Zywym przykladem szatana jest
Kagan, co konczy dowod na istnienie Boga. I wcale nie traktuje tego w
kategoriach humorystycznych.
Obserwuj wątek
    • Gość: dziki Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.dyn.optonline.net 13.06.04, 09:40

      Ale bez zartow.
      Kiedys znalazlem dowod wlasnie na istnienie Boga,
      i juz nie pamietam linku do tego.
      Ale bylo to cos w tym stylu:

      A wiec,najpierw byla definicja boga;
      ktora brzmiala jak cos takiego "Bog to istota ktora wie wszystko...".
      Ta wszechwiedza Boga jest tu kluczowa w tym dowodzie.
      A zatem skoro Bog wie wszystko to nie moze nie istniec,bo musialby o tym
      wiedziec,ale skoro nie istnieje to nie moglby o tym wiedziec,a zatem
      musi istniec.
      Krotko mowiac cos co wie wszystko MUSI istniec,a takim jest wlasnie Bog
      z definicji.
      To jest chyba najprostszy dowod na istnienie Boga.
      :)
      • Gość: artur Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 12:53
        Kompletna bzdura.
        Po kolei.

        Piszac "Bog, to istota, ktora wie wszystko" mozna miec na mysli jedna z dwoch
        rzeczy:

        1) definicje: ,,Bogiem'' nazywamy istote, ktora wie wszystko.
        2) twierdzenie: Bog istnieje i wie wszystko.

        Jesli chodzi o 1), to z samej definicji nie wynika fakt istnienia obiektow ja
        spelniajacych. Wezmy takie przyklady: "Gob, to dzien tygodnia wystepujacy po
        srodzie a przed czwartkiem", albo "Gob, to kazda liczba naturalna wieksza od 5 a
        mniejsza od 6".

        Jesli chodzi o 2), to takie twierdzenie wymaga dowodu i oczywiscie nie moze byc
        uzyte jako przeslanka w dowodzie siebie samego.
        Z 2) wynikaja ponadto twierdzenia:

        2a) Bog istnieje.
        2b) istnieje istota, ktora wie wszystko.

        Nie wiadomo dokladnie co oznacza twierdzenie 2a), bo nie mamy definicji
        ,,Boga''. Autorowi posta chodzilo wiec prawdopodobnie o podanie dowodu
        twierdzenia 2b). Gdyby to sie udalo, moznaby zdefiniowac Boga jako istote, ktora
        wie wszystko, a ktorej istnienie udowodnilismy, i chyba wszyscy teisci byliby
        zadowoleni.

        ,,dowod'' idzie tak:

        (...) skoro Bog wie wszystko to nie moze nie istniec,
        bo musialby o tym wiedziec,ale skoro nie istnieje to nie
        moglby o tym wiedziec,a zatem musi istniec
        [interpunkcja oryginalna]

        Mozna by to zapisac w porzadniejszy sposob jakos tak:

        Zalozmy, ze istnieje istota, ktora wie wszystko (w skrocie: B).
        Nazwijmy to zalozenie (Z1).
        Nastepnie dowodzimy, ze B nie moze nie istniec przez sprzecznosc:

        Zalozmy, ze B nie istnieje
        • Gość: artur Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.04, 13:04
          Zapomnialem o konkluzji: dowod podany przez Dzikiego jest oczywiscie dobry, tyle
          ze nie do znacznie mniej ciekawego twierdzenia ;-). Dowodzi, ze jesli istota
          wszechwiedzaca istnieje, to istnieje. Nie ma to oczywiscie nic wspolnego z
          dowodem istnienia (lub nie) takiej istoty. Mozna w podobny sposob dowodzic, ze
          istniejacy jednorozec istnieje, ze jesli dzis czwartek, to dzis czwartek itd.

          Artur
          • Gość: dziki Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.dyn.optonline.net 02.07.04, 01:28

            Szanowny forumowiczu,

            A wiec zabiore tu glos,jeszcze raz,wbrew mojemu przyrzeczeniu,
            a to wlasnie ze dlatego,zeby zaspokoic Twoje pragnienia i uszanowac
            czas jaki tutaj poswieciles.
            Dziekuje,za zainteresowanie sie moimi wywodami i poswiecenie
            im swojego drogocennego,niewatpliwie czasu.
            Pomijajac wiele niedokladnosc w Twoim rozumowaniu,i zbyt pospieszne
            sadzanie moich dowodow,chcialbym tylko powiedziec,ze moj dowod na istnienie
            Boga poprzez zalozenie Jego Wszechwiedzy dowodzi sie jak slusznie zauwazyles
            sam poprzez siebie. A to dlatego,ze jezeli go zdefiniujemy jaka istote,ktora
            wie wszystko,to poprzez to jest On juz okreslony sam poprzez siebie, i to
            wsposob absolutnie totalny pod wzgledem logicznym.
            Stad od razu wrecz wynika,ze Bog isntnieje poniewaz istnieje,lub
            Bog wie wszystko,a zatem wie wszystko,czyli istnieje,itd.
            Ja podalem ten dowod (ktory nie jest trywialny!,jesli chodzi o Boga) po to
            aby zobaczyc jacy to tutaj orly zabieraja glos w tej sprawie na czele z Toba,
            i wielu innymi,ktorzy maja obsesje Boga.
            Wykorzystalem natomiast te wlasnosc niezaleznie w moim wyjasnieniu ("dowodzie")
            na Wchechmoc Boga,ktory jest dowodem teologicznym.
            Dowodow na istnienie Boga jest tysiace,na niesintnienie troche mniej,zaden
            z nich nie podlega empirycznej weryfikacji, i czasami wymagaja one dosc
            zaawansowanej wiedzy,aby je moc studiowac.
            Tutaj,ze wzgledu na publicznosc forum wydaje mi sie nalezy mowic dosc prosto?
            Wracajc po raz ostatni do mojego dowodu,dowodzi on ograniczonosci logiki
            ludzkiej i jest zgodny ze slowami samego Boga "Ja jestem tym,ktory jest",jak
            rowniez(choc troche bardziej somplikowanie)"Zanim Abraham stal sie,ja jestem".

            Radze,moze zatem na poczatek przeczytac i przeanalizowac natepujace:

            www.its.caltech.edu/~nmcenter/sci-cp/sci85071.html

            Nie mam zamiaru nikogo tutaj juz wiecej przepraszac,gdyz zrobilem to juz
            wiele razy.
            Pozdr.
            dziki,:)


            • Gość: artur Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.04, 20:21
              > Dziekuje,za zainteresowanie sie moimi wywodami i poswiecenie
              > im swojego drogocennego,niewatpliwie czasu.

              Eee, bez przesady.


              > Pomijajac wiele niedokladnosc w Twoim rozumowaniu i zbyt pospieszne
              > sadzanie moich dowodow,

              Alez nie pomijaj, wskaz choc jedna! W przeciwnym przypadku bedziesz goloslowny.
              Ja w kazdym razie zamierzam wytknac Ci bledy w Twoim rozumowaniu.
              Dlaczego uwazasz, ze zbyt pospiesznie sadzilem Twoj dowod (dotarlem tylko do
              jednego, czy podawales jeszcze jakies inne)?


              > ze moj dowod na istnienie
              > Boga poprzez zalozenie Jego Wszechwiedzy dowodzi sie jak slusznie zauwazyles
              > sam poprzez siebie.

              Raczej tak bym tego nie sformuowal. Zauwazylem, ze w Twoim dowodzie teza uzyta
              jest jako zalozenie. Jesli uwazasz, ze taki dowod jest cos wart, to chyba nie
              mamy o czym rozmawiac...


              > A to dlatego,ze jezeli go zdefiniujemy jaka istote,ktora
              > wie wszystko,to poprzez to jest On juz okreslony sam poprzez siebie, i to
              > wsposob absolutnie totalny pod wzgledem logicznym.

              To zdanie jest tak niejasne, ze nawet nie bede probowal polemizowac. Co to moze
              znaczyc ,,absolutnie totalny pod wzgledem logicznym''?


              > Stad od razu wrecz wynika,ze Bog isntnieje poniewaz istnieje,lub
              > Bog wie wszystko,a zatem wie wszystko,czyli istnieje,itd.

              ,,A poniewaz B'' to nie jest zdanie logiczne
      • Gość: Wazzup Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.ban.pl / *.ban.pl 01.08.04, 20:52
        Ale jeśli w twoim założeniu dodamy takie małe słówko nie
        to wtedy jakiś mały ateista mógłby powiedzieć: Jeżeli Boga nie ma, to jego
        definicja jest bezsensowna ("Bog to istota ktora wie wszystko...".) więc jeśli
        takiej istoty by nie było to nie mogłaby o tym wiedzieć (Jak nic może coś
        wiedzieć????)
        • Gość: Wazzup Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.ban.pl / *.ban.pl 01.08.04, 21:59
          poza tym jak możesz powoływać się na definicje mimo iż nie masz dowodu na jej
          poprawność?
          Czy zatem nie ma dowodu na istnienie Boga?
          otóż jest nim 1/3 świata która ci powie że istnieje a w ogóle jest jeszcze
          Pismo Święte I stwierdzenie "Jak powstał Wszechświat jeśli to nie Bóg go
          stworzył??"
          przyczym TWÓJ dowód jest taki sam jak masło jest maślane bo jest z masła
    • Gość: dziki Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.dyn.optonline.net 16.06.04, 07:24
      K: Prawdziwy Bog z def. wie wszystko.
      >
      Czyli najpierw ustalasz definicje Boga, a nastepnie opierajac sie NA
      NIEJ "udowadniasz" jego istnienie. Czyli: Bog istnieje poniewaz jest istota
      wszechwiedzaca, a JEST istota wszechwiedzaca, poniewaz zalozono, ze taka istota
      w ogole istnieje. To bledne kolo a nie dowod, nie ma tu zadnej logiki, tylko
      perpetuum mobile.

      Pozdrawiam.

      Przepraszam,ale z tego co piszesz to nie wiesz co to jest "perpetum mobile"
      (wyjasniam,ze jest to urzadzenie,ktore mogloby wykonywac prace,nie pobierajac
      zadnej energii z jego otoczenia).
      Jezeli,zas chodzi o Boga,to zeby dowodzic ze istnieje (zreszta widzac,ze jestes
      czlowiekiem dosyc mlodym i obca Ci jest matematyka),trzeba najpierw to cos
      zdefiniowac.
      Jezeli chcesz zdefiniowac Boga inaczej,to prosze bardzo,ale nie zaprzeczaj
      tutaj,bo dowodu tego nie rozumiesz poprostu.
      To tyle,moj biedny chlopaczku.Jeszcze wiele musisz sie nauczyc,poznac i
      wreszcie zrozumiec,aby moc mowic o Bogu.Niestety.
      Ale,nie martw sie,czas leczy wszelkie rany,nawet takie jak ta Twoja proba
      dyskusji tutaj.Poczekaj troche,a wtedy pogadamy.

      pozdr,

      dziki,:)


        • kamila_z_nz Re: Dowod na istnienie Boga. 16.06.04, 08:13
          Gość portalu: dziki napisał(a):

          >
          > podobne uwagi dotycza niejakiego "arcykr".
          >
          > Kiepsko u was Panowie z logika i w wogole mysleniem.
          >
          > Zycze powodzenia,
          K: Znow tylko ad personam, zamiast ad meritum?
          >
          > dziki,:)
      • kamila_z_nz Re: Dowod na istnienie Boga. 16.06.04, 08:15
        Gość portalu: dziki napisał(a):
        K: Prawdziwy Bog z def. wie wszystko.
        - Czyli najpierw ustalasz definicje Boga, a nastepnie opierajac sie NA
        NIEJ "udowadniasz" jego istnienie. Czyli: Bog istnieje poniewaz jest istota
        wszechwiedzaca, a JEST istota wszechwiedzaca, poniewaz zalozono, ze taka istota
        w ogole istnieje. To bledne kolo a nie dowod, nie ma tu zadnej logiki, tylko
        perpetuum mobile.
        Pozdrawiam.

        = Przepraszam,ale z tego co piszesz to nie wiesz co to jest "perpetum mobile"
        (wyjasniam,ze jest to urzadzenie,ktore mogloby wykonywac prace,nie pobierajac
        zadnej energii z jego otoczenia).
        K: To byla przenosnia! ;)

        - Jezeli,zas chodzi o Boga,to zeby dowodzic ze istnieje (zreszta widzac,ze jeste
        s czlowiekiem dosyc mlodym i obca Ci jest matematyka),trzeba najpierw to cos
        zdefiniowac. Jezeli chcesz zdefiniowac Boga inaczej,to prosze bardzo,ale nie
        zaprzeczaj tutaj,bo dowodu tego nie rozumiesz poprostu.
        To tyle,moj biedny chlopaczku.Jeszcze wiele musisz sie nauczyc,poznac i
        wreszcie zrozumiec,aby moc mowic o Bogu.Niestety.
        Ale,nie martw sie,czas leczy wszelkie rany,nawet takie jak ta Twoja proba
        dyskusji tutaj.Poczekaj troche,a wtedy pogadamy.
        K: Ad personam, i nic wiecej... :(
        > pozdr,
        >
        > dziki,:)
        >
        >
    • Gość: dziki Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.dyn.optonline.net 16.06.04, 08:28

      A teraz chialbym sie po trosze odniesc do mysli Kagana.
      Niestety,ale nie bedzie to latwe.
      Zawsze uwazalem,ze forum powinno byc miejscem,gdzie ludzie
      rozni, wyrazaja swoje mysli,ale "SWOJE",a nie gdzies tam zaslyszane,
      i nie rozumieja poprzez to ich.
      A zatem wracajac do naszego "nieszczesnego" Boga,to masz jak najbardziej
      racje w tym,ze Bog jako Wszechmocny moze kreaowac zlo.
      Tylko,ze wyrazilbym to troche inaczej,a mianowicie,ze kazde zlo jest
      przejawem (wyrazem,lub tez ukrytym zamiarem) dobra.
      Na tym wlasnie polega ta plecionka dobra ze zlem w naszym swiecie,
      przy czym dobro zawsze jest z powodow powyzszych na wierzchu.
      Czasami zajmuje to dosc duzo czasu w sensie ludzkim,ale napewno nie jest
      rzecza obojetna dla kogos kto kocha swiat.
      Zreszta czas tu nie ma znaczenia,i byc moze moje poprzednie zdanie jest
      na wyrost,ale chyba wiemy o co chodzi.
      Krotko mowiac,Bog dopuszcza zlo,a to po to,aby zwyciezyc go dobrem;
      to taka jego zabawa,ktora On jak mi sie wydaje uwielbia.

      Zreszta odzwierciedlenie tego myslenia jest u wielu jak mi sie wydaje
      filozofow,ktorych juz nie pomne,z reszta wlasnie chodzi o to,jak napisalem
      aby mnie wierzono,a nie komus kto jest znany na caly swiat,bo problem polega
      na jego istocie,a nie osobie ktora go reprezentuje.

      Jest to dosc trudny problem,i zajmowal on poprzez wieki wiekie umysly tego
      swiata.
      Polega on na tym prostym pytaniu : "W jaki sposob Bog jest zdolny ingerowac
      w ten swiat,gdzie wszystko przeczy Jego Woli?".
      Innymi slowy,jak mozna poznac Boga bedac tutaj na tym swiecie?
      Czy jest to mozliwe?
      I wiele innych podobnych ale bardzo trudnych pytan powstaje.
      Wydaje mi sie,ze odpowiedz na nie jest wlasnie w tzw.Lasce Bozej
      czyli dotknieciu Boga.I ci ktorzy tego doznali sa wybrani,inni musza
      walczyc o to owe dotkniecie.To wszystko.

      pozdr,

      dziki,:)

      • kamila_z_nz Re: Dowod na istnienie Boga. 16.06.04, 08:48
        Gość portalu: dziki napisał(a):
        A teraz chialbym sie po trosze odniesc do mysli Kagana.
        Niestety,ale nie bedzie to latwe.
        K:;)

        - Zawsze uwazalem,ze forum powinno byc miejscem,gdzie ludzie
        rozni, wyrazaja swoje mysli,ale "SWOJE",a nie gdzies tam zaslyszane,
        i nie rozumieja poprzez to ich. A zatem wracajac do naszego "nieszczesnego"
        Boga, to masz jak najbardziej racje w tym,ze Bog jako Wszechmocny moze kreaowac
        zlo. Tylko,ze wyrazilbym to troche inaczej,a mianowicie,ze kazde zlo jest
        przejawem (wyrazem,lub tez ukrytym zamiarem) dobra.
        K: Jestes chyba jezuita...;)

        - Na tym wlasnie polega ta plecionka dobra ze zlem w naszym swiecie,
        przy czym dobro zawsze jest z powodow powyzszych na wierzchu.
        K: ??? Powiedz to glodnym, chorym na raka, bezrobotnym, bezdomnym i zyjacym
        ponizej minimum socjalnego, a takze ofiarom przemocy, w tym sexualnej... :(

        - Czasami zajmuje to dosc duzo czasu w sensie ludzkim,ale napewno nie jest
        rzecza obojetna dla kogos kto kocha swiat.
        K: Skad to zalozenie, ze Bog MUSI kochac swiat? A moze go wlasnie nienawidzi?
        Zabronisz mu yego moze?

        - Zreszta czas tu nie ma znaczenia,i byc moze moje poprzednie zdanie jest
        na wyrost,ale chyba wiemy o co chodzi.
        K: Ja raczej nie wiem: wyrazaj sie jasniej...

        - Krotko mowiac,Bog dopuszcza zlo,a to po to,aby zwyciezyc go dobrem;
        K: Czyli, ze sie bawi z nami w kotka i myszke: wyrzadza zlo, aby nam pokazac
        primo, ze dobro jest lepsze niz zlo, secundo, aby nam przypomniec, ze nie ma
        takiego wielkiego zla, ktorego bog nie moglby nam zeslac... :(

        - to taka jego zabawa,ktora On jak mi sie wydaje uwielbia.
        K: ;)

        - Zreszta odzwierciedlenie tego myslenia jest u wielu jak mi sie wydaje
        filozofow,ktorych juz nie pomne, z reszta wlasnie chodzi o to,jak napisalem
        aby mnie wierzono,a nie komus kto jest znany na caly swiat,bo problem polega
        na jego istocie,a nie osobie ktora go reprezentuje.
        K: ???

        - Jest to dosc trudny problem,i zajmowal on poprzez wieki wiekie umysly tego
        swiata. Polega on na tym prostym pytaniu : "W jaki sposob Bog jest zdolny
        ingerowac w ten swiat,gdzie wszystko przeczy Jego Woli?".
        K: Nic nie moze przeczyc Jego woli: jesli jest tak i tak, w tym tez i skrajnie
        zle, to znaczy, ze Bog chcial tak wlasnie, a nie inaczej!

        - Innymi slowy,jak mozna poznac Boga bedac tutaj na tym swiecie? Czy jest to
        mozliwe?
        K: Oczywiscie ze NIE! Istota z def. skonczona nie moze poznac czegos, co jest
        bez granic i istnieje POZA czasem i przestrzenia...

        - I wiele innych podobnych ale bardzo trudnych pytan powstaje.
        Wydaje mi sie,ze odpowiedz na nie jest wlasnie w tzw.Lasce Bozej
        czyli dotknieciu Boga.I ci ktorzy tego doznali sa wybrani,inni musza
        walczyc o to owe dotkniecie.To wszystko.
        K: Aby wyjasnic jedna sprzecznosc (istnienie zla w swieciee stworzonym i
        kierowanym przez podobno dobrego a wszechmocnego i wszechwiedzacego Boga),
        wprowadzasz inna sprzecznosc, czyli byt zbedny, tzw. laske boza, ktora jest nie
        do wykrycia metodami empirycznymi, a wiec ulega anihilacji przy uzyciu tzw.
        brzytwy Ockhama...;(
        Pozdr.
        Kagan
        • Gość: dziki Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.dyn.optonline.net 16.06.04, 09:05

          To co piszesz jest bardzo wartosciowe.

          Niemniej nie rozumiesz pojecia Laski Bozej,tak zreszta
          jak chyba wiekszosc ludzi wierzacych,ktorzy mysla,ze beda
          zbawieni,bo chodza do kosciola i nikomu nie zrobili nic zlego.
          To za malo!!!
          Mozesz zamordowac i mozesz byc przed nimi.
          Na tym polega owa Laska Boza,(nawiasem mowiac nie bardzo mi te
          slowa pasuja,ale niestety,to juz nie moja sprawa).
          Kto chce wierzy,kto nie chce nie wierzy.
          Pelna demokracja,jak za dawnych dobrych czasow.

          pozdr,

          dziki,:)

          • Gość: pap Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.czarna-bialostocka.sdi.tpnet.pl 16.06.04, 14:08
            No właśnie. Przedostatnie zdanie to istota całego problemu. Istnienia Boga nie
            da się udowodnić empirycznie (moim zdaniem). Najważniejsze jest czy ktoś w niego
            wierzy czy nie (ja osobiście nie). Wierzący i niewierzący nie powinni sobie
            nawzajem "udowadniać" jego istnienia czy nieistnienia bo i tak prawdopodobnie
            nie dojdą do porozumienia. Najważniejsze żeby nie krzywdzić innych i umieć wybaczać.

            Pozdrawiam katolików, ateistów, świadków jehowy, buddystów, hinduistów,
            dżinistów, taoistów, judaistów i innych (wierzących i niewierzących). Trzymajmy
            się razem.
            • rajchman Re: Dowod na istnienie Boga. 16.06.04, 14:46
              Gość portalu: pap napisał(a):
              No właśnie. Przedostatnie zdanie to istota całego problemu. Istnienia Boga nie
              da się udowodnić empirycznie (moim zdaniem). Najważniejsze jest czy ktoś w
              niego wierzy czy nie (ja osobiście nie). Wierzący i niewierzący nie powinni
              sobie nawzajem "udowadniać" jego istnienia czy nieistnienia bo i tak
              prawdopodobnie nie dojdą do porozumienia. Najważniejsze żeby nie krzywdzić
              innych i umieć wybaczać.
              K: A takze, poniewaz nie ma obiektywnego dowodu na istnienie boga, to powinien
              byc on wylacznie sprawa prywatna w niego wierzacych. Koscioly, nauka religii
              itp. nie powinny miec wiec nic wspolnego z panstwem, edukacja (poza kosciolami
              i koscielnymi instytucjami, utrzymujacymi sie bez pomocy panstwa), a
              szczegolnie pieniedzmi podatnikow. I oto mi glownie chodzi...

              - Pozdrawiam katolików, ateistów, świadków jehowy, buddystów, hinduistów,
              dżinistów, taoistów, judaistów i innych (wierzących i niewierzących). Trzymajmy
              się razem.
              K: To nie mozliwe, bo wierzacy chca zawsze dostepu do kasy niewierzacych... :(
          • rajchman Re: Dowod na istnienie Boga. 16.06.04, 15:00
            Gość portalu: dziki napisał(a):
            To co piszesz jest bardzo wartosciowe.
            K: Dziekuje! :)

            - Niemniej nie rozumiesz pojecia Laski Bozej, tak zreszta jak chyba wiekszosc
            ludzi wierzacych, ktorzy mysla, ze beda zbawieni,bo chodza do kosciola i nikomu
            nie zrobili nic zlego. To za malo!!!
            Mozesz zamordowac i mozesz byc przed nimi.
            Na tym polega owa Laska Boza, (nawiasem mowiac nie bardzo mi te
            slowa pasuja, ale niestety,to juz nie moja sprawa).
            Kto chce wierzy,kto nie chce nie wierzy.
            Pelna demokracja,jak za dawnych dobrych czasow.
            pozdr.
            dziki,:)
            K: Zgoda, jesli wierzysz w Boga jedynego a Wszechpoteznego, wtedy oczywiscie
            logicznie JEDYNYM zrodlem zbawienia jest owa LASKA BOZA, bowiem Bog jest z
            definicji Najwyzszym Sedzia, i jednoczesnie Najwyzszym Prawodawca, i moze robic
            co chce: ukarac srogo papieza (chocby za jego pyche i wynoszenie sie ponad
            innych ludzi, albo za co innego: Bog sie przed nikim nie musi przeciez
            tlumaczyc), a wynagrodzic szczodrze najgorszego przestepce, jesli taka bedzie
            Wola Boska, i juz, a nam, smiertelnikom, nic do tego. Dobry przyklad to
            Mojzesz: jeden z najbardziej swietych zydow, ktoremu jednak Jahweh zabronil
            wejscia do Ziemii Obiecanej. Wiec jesli Bog Jahweh mogl tak ukarac Mojzesza,
            czlowieka, ktory byl wyjatkowo blisko owego Boga Jahweh, to wyobrazmy sobie,
            jak moze Bog ukarac zwyczajnych smiertelnikow, szczegolnie tych, co sie podaja
            za jego zastepce na tym nedznym padole, a takze tych, ktorym sie wydaje, ze
            biorac udzial w pustych, koscielnych obrzadkach, zasluzyli sobie na owa
            Laske... :( Laske Boza bowiem sie otrzymuje wlasnie z laski Boga, a nie
            zapracowuje na nia... Ale wytlumacz to naszym katolikom, czy nawet uczonym
            teologom z KULu... :(
            Pozdr. :)
            Kagan
            • arcykr Re: Dowod na istnienie Boga. 17.06.04, 17:51
              rajchman napisała:

              Laske Boza bowiem sie otrzymuje wlasnie z laski Boga, a nie
              > zapracowuje na nia... Ale wytlumacz to naszym katolikom, czy nawet uczonym
              > teologom z KULu... :(
              A ktory teolog z KULu twierdzi, ze na laske mozna zasluzyc?
              • Gość: kagan Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.06.04, 21:30
                arcykr napisał:
                rajchman napisała:
                Laske Boza bowiem sie otrzymuje wlasnie z laski Boga, a nie
                zapracowuje na nia... Ale wytlumacz to naszym katolikom, czy nawet uczonym
                teologom z KULu... :(
                - A ktory teolog z KULu twierdzi, ze na laske mozna zasluzyc?
                K: Kazdy, chocby xiadz prof. Kowalczyk, ktory wyraznie twierdzi, ze nie ma
                zbawienia (czyli tez i laski bozej) poza kosciolem kat.






                --------------------------------------------------------------------------------

                Poleć ten adres swoim znajomym | Ustaw ten serwis
                • arcykr Re: Dowod na istnienie Boga. 18.06.04, 13:53
                  Gość portalu: kagan napisał(a):

                  > - A ktory teolog z KULu twierdzi, ze na laske mozna zasluzyc?
                  > K: Kazdy, chocby xiadz prof. Kowalczyk, ktory wyraznie twierdzi, ze nie ma
                  > zbawienia (czyli tez i laski bozej) poza kosciolem kat.
                  No wlasnie, czyli innymi slowy ksiadz profesor zgadza sie z tym, ze laske
                  otrzymuje sie na innej drodze niz droga zaslugi wczesniejszej od laski.
                  Przyklad: dziecko katolickiech rodzicow w chwili chrztu staje sie katolikiem i
                  otrzyluje laske uswiecajaca a trudno utrzymywac, ze to niemowle ma jakies
                  zaslugi.
    • Gość: bogunot BOGA ??? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 14:14
      JAKIEGO Boga ?
      CZYJEGO Boga ?
      KTÓREGO Boga ?

      A jeśli chodzi o TWOJEGO Boga, to wystarczającym warunkiem jego istnienia jest
      twoja wiara. I nic więcej.

      PS: Nadmieniam, iż MÓJ Bóg wciąż nie dał mi jakichkolwiek przesłanek na
      podstawie których mógłbym posądzać go o zdolność do samodzielnego bytu...
      • rajchman Re: BOGA ??? 16.06.04, 14:42
        Gość portalu: bogunot napisał(a):
        JAKIEGO Boga ? - Zydowskiego (Jehowy i jego syna Jeszui)
        CZYJEGO Boga ? - j.w.
        KTÓREGO Boga ? - j.w.
        - :)
        A jeśli chodzi o TWOJEGO Boga, to wystarczającym warunkiem jego istnienia jest
        twoja wiara. I nic więcej.
        K: ;)

        PS: Nadmieniam, iż MÓJ Bóg wciąż nie dał mi jakichkolwiek przesłanek na
        podstawie których mógłbym posądzać go o zdolność do samodzielnego bytu...
        K: ;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        • Gość: darkonza Re: BOGA ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.04, 13:48
          dziki napisal:

          Niemniej nie rozumiesz pojecia Laski Bozej,tak zreszta
          jak chyba wiekszosc ludzi wierzacych,

          Mozesz zamordowac i mozesz byc przed nimi.
          Na tym polega owa Laska Boza,(nawiasem mowiac nie bardzo mi te
          slowa pasuja,ale niestety,to juz nie moja sprawa).

          witam, podobal mi sie dowod n aistninie Boga, ale prosze jeszcze o dowod na
          istnienie Laski Bozej, bez niego dowod na istnienie Boga ma zbyt male dla nas
          znaczenie
          pozdrawiam
          • rajchman Re: BOGA ??? 17.06.04, 14:07
            Gość portalu: darkonza napisał(a):
            dziki napisal: Niemniej nie rozumiesz pojecia Laski Bozej,tak zreszta
            jak chyba wiekszosc ludzi wierzacych, Mozesz zamordowac i mozesz byc przed nimi.
            Na tym polega owa Laska Boza,(nawiasem mowiac nie bardzo mi te slowa pasuja,ale
            niestety,to juz nie moja sprawa).
            - witam, podobal mi sie dowod n aistninie Boga, ale prosze jeszcze o dowod na
            istnienie Laski Bozej, bez niego dowod na istnienie Boga ma zbyt male dla nas
            znaczenie
            K: Jesli Bog istnieje, to istnieje tez jego laska. Jesli uwierzysz w istnienie
            boga, to uwierzysz pozniej we wszystko... ;)
              • rajchman Re: BOGA ??? 17.06.04, 16:08
                Gość portalu: darkonza napisał(a):
                no rozumiem, ale chcialbym poznac defincje laski boskiej, bez definicji to
                laska moze byc rownie dobrze to co bog je na sniadanie
                mam nadzije ze dziki mnie uswiadomi jak on to widzi
                pozdrawiam
                K: Laska Boza to jest to, co mozemy, ale nie musimy dostac od Boga, jak jest On
                w przychylnym dla nas nastroju... ;)
                • arcykr Re: BOGA ??? 17.06.04, 18:06
                  www.newadvent.org/cathen/06689a.htm
                  www.newadvent.org/summa/210900.htm
                  www.newadvent.org/summa/211000.htm
                  www.newadvent.org/summa/211100.htm
                  www.newadvent.org/summa/211200.htm
                  www.newadvent.org/summa/211300.htm
                  www.newadvent.org/summa/211400.htm
                    • Gość: dziki Re: BOGA ??? IP: *.dyn.optonline.net 18.06.04, 05:32
                      Gość portalu: darkonza napisał(a):

                      > no rozumiem, ale chcialbym poznac defincje laski boskiej, bez definicji to
                      > laska moze byc rownie dobrze to co bog je na sniadanie
                      > mam nadzije ze dziki mnie uswiadomi jak on to widzi
                      > pozdrawiam

                      Przepraszam,ale moj komputer zostal zaatakowany poprzez 225 wirusow i
                      to azjatyckich,tak ze musialem przeladowywac caly system.Podobno,jak
                      twierdzi Microsoft ponad 200 nowych wirusow powstaje co miesiac,i oni biedacy
                      musza produkowac coraz to inne programy zwalczajace je.
                      Podobno robia to ludzie w wieku nastoletnim,poprostu dla checy.
                      Mnie uratowal w tym przypadku nie Microsoft,ale moj syn,ktory juz nie jest
                      nastolatkiem,i pracuje jako zawodowy komputerowiec;bez niego pewnie dalej
                      bym siedzial na niczym.
                      Pewnie to byla kara Boza,za to co ja tutaj wygaduje?

                      Ale bez zartow.Pomijajac to,ze znowu urwal mi sie space w pisaniu,
                      co jest trudne,a ja nie wiem jak go przywrocic,ale pal szesc.

                      Otoz,oczekujesz ode mnie defincji Laski Bozej?
                      Jest to dosc trudne,i juz "arcykr" podal Ci kilka sitow,gdzie mozesz
                      to znalesc.
                      Ja tylko moge sprobowac i to w pierwszym podejsciu jakos Ja okreslic.
                      Zrobil to zreszta juz "rajchman",mowiac ze,
                      "Laska Boza,to jest to,co mozemy,ale nie musimy dostac od Boga...".
                      Koniec cytatu opuscilem,bo byl ironiczny.

                      A zatem,wracajac do mojej pewnie nieudolnej "definicji" Laski Bozej,
                      moge powiedziec za nim,ze
                      Laska Boza,to jest to,co mozemy,ale nie musimy dostac od Boga,
                      ale to nie On o tym decyduje ale my!
                      tzn.o tym czy jest to warte Jego Laski.
                      Jak widac z tego,to Bog,to dosc biedna Istota,ktora tylko czeka na nasza
                      milosc,i jest bardzo w tym "zazdrosny".
                      Ma On wielka moc dzieki owej Lasce,ale musi czekac,az my sie do Niego zwrocimy,
                      Krotko mowiac Laska Boza to jakby spotkanie z Nim,jego dotyk,i wtedy czujemy
                      sie inaczej,jakby swiat sie zmienil,chociaz jest taki sam;
                      to cos takiego jak pierwsza milosc,gdzie czlowiek o wszystkim zapomina,
                      staje sie lepszym dla innych,i czeka na spotkanie z ukochana istota.
                      Nie potrafie tego lepiej przekazac.

                      podr.

                      dziki,:)








                      • Gość: darkonza Re: BOGA ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 08:32
                        witam

                        dziekuje za cierpliwe tlumaczenie mi przez Kagana dzikiego i arcykr czym jest
                        laska boska, wlasciwie dawno temu ksiadz mi to mowil, mysle ze wszystkich myli
                        slowo "laska" od razu kojarzy sie z czyms dobrym, ale skad wiemy ze
                        otrzymujemy "laski boskie" a nie "plagi boskie", to tylko kwestia nazewnictwa,
                        to ze my nazywamy to "laska" nie daje gwarancji ze to cos dobrego, skad to
                        sobie wszyscy zakladaj ze jak bog jest to od razu musi byc dobry?
                        wlasciwe to Kagan juz chyba o tym pisal tylko w inny sposob

                        tak wogole to dziki z tym dowodem nas nabral, to jakas sofistyka, nigdy mnie
                        nie uczono logiki ale sprobujmy:

                        zalozenie: bog to istota wszechmogaca (w niczym to zalozenie nie jest lepsze
                        ani gorsze od "wszechwiedzaca")
                        idac dalejzadajemy pytanie: czy moze stworzyc tak ciezki kamien zeby nie mogl
                        go podniesc?
                        i dwie mozliwe odpowiedzi:
                        nie moze stworzyc takiego kamienia - nie jest wiec wszechmogacy a wiec i nie
                        istnieje
                        moze stworzyc taki kamien, ale go nie podniesie wiec rowniez nie jest
                        wszechmogacy wiec nie istnieje
                        oto dowod ze boga nie ma
                        jestem pewien ze taki ciag logiczny, prowadzacy do "niesistnienia boga" mozna
                        wyprowadzic na zalozeniu dzikiego ze bog jest wszechwiedzacy, ale niech ktos
                        inny sprobuje jak mam ochote, ja leniwy z natury jestem


                        • Gość: dziki Re: BOGA ??? IP: *.dyn.optonline.net 18.06.04, 08:55

                          Ja tutaj zabralem glos tylko po to,aby byl slyszalny
                          poprzez tych co go slyszec chca.
                          Z Twojej wypowiedzi wynika zas wrecz cos przeciwnego.
                          Mnie nie interesuje,ze TY nie rozumiesz roznicy pomiedzy
                          wszechwiedza,a wszechmoca.To Twoja sprawa.
                          A zatem ten Twoj dowod mozna wyrzucic na smietnik.
                          Jezeli chcesz go pielegnowac,to rob to dalej,nikt Ci tego nie zabrania.
                          Ale,wiedz,ze jestes w nim sam i tylko sam,i z czasem zrozumiesz to,
                          pozostajac we wlasnej samotnosci.
                          Moze wtedy Bog przyjdzie do Ciebie,bo On uwielbia ludzi samotnych,opuszczonych
                          tak do konca,jak wlasnie TY.
                          I bardzo prosze nie zadawac mi wiecej pytan,gdyz zauwazylem,ze rozmawiam
                          z czlowiekiem,na ktorego zadne argumenty nie beda w stanie dzialac,jak tylko
                          sila,sila koniecznej rzeczywistosci i uplywu czasu,to Cie nauczy zycia.
                          A zatem,pozwol mi odpoczac od Twoich pytan,i idz tam gdzie sa lepsi ode mnie
                          nauczyciele,czyli idz w czas.

                          pozdr.

                          dziki,:)


                          • Gość: darkonza Re: BOGA ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 09:34
                            dziki napisal:
                            Ja tutaj zabralem glos tylko po to,aby byl slyszalny
                            poprzez tych co go slyszec chca.
                            Z Twojej wypowiedzi wynika zas wrecz cos przeciwnego.
                            Mnie nie interesuje,ze TY nie rozumiesz roznicy pomiedzy
                            wszechwiedza,a wszechmoca.To Twoja sprawa.

                            ok, spokojnie, ja nie mam zamiaru byc agresywny, tylko prosze wytluacz mi
                            dlaczego bog ma byc wszechwiedzacy a nie wszechmocny, skad wiemy ze jest
                            wszechwiedzacy a nie wszechmocny? nie wiemy tego, oznacza to ze jedno i drugie
                            zalozenie jest tak samo prawdziwe/nieprawdziwe

                            dziki napisal:
                            A zatem ten Twoj dowod mozna wyrzucic na smietnik.

                            mozna pod warunkiem jednak ze wyrzuciusz swoj.....

                            dziki napisal:
                            Moze wtedy Bog przyjdzie do Ciebie,bo On uwielbia ludzi samotnych,opuszczonych
                            tak do konca,jak wlasnie TY.

                            sorry, no jak tak mozna, to juz awersja do mojej osoby...jest odwrotnie, mam
                            bardzo wielu przyjaciol, z przewaga kobiet, to zasluga wzrostu, silowni,
                            solarium i zelu do wlosow, zalety umyslowe maja niestety wieksze znaczenie dla
                            plci meskiej...

                            dziki napisal:
                            I bardzo prosze nie zadawac mi wiecej pytan,gdyz zauwazylem,ze rozmawiam
                            z czlowiekiem,na ktorego zadne argumenty nie beda w stanie dzialac,

                            nic na mnie nie dziala z wyjatkiem argumentow - przez dwa dni bylem pewien
                            istnienia boga dzieki Twojemu dowodowi, teraz jednak znow sam sobie ta pewnosc
                            odebralem...jesli znajde dowod na jego istnienie bede wierzyl a tak szanse
                            ustawiam na 50/50

                            pozdr

                              • Gość: darkonza Re: BOGA ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 10:22
                                :)
                                no tak, mowie 50/50 bo nie wiem jak je inaczej okreslic, zadnych przeslanek nie
                                ma....wiec jak napisze 1/99 to sie obraza wierzacy jak 99/1 to nie
                                wierzacy...50/50 to taka dyplomacja

                                a z ta kartka to sie czepie 50/50 ze spadnie w lewo albo w prawo :)
                                nie no zartuje wiem o co chodzi

                                pozdr
                            • Gość: Ja Re: BOGA ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 21:57
                              Gość portalu: darkonza napisał(a):

                              >..jesli znajde dowod na jego istnienie bede wierzyl a tak szanse
                              > ustawiam na 50/50

                              Oj, Darkonza, Darkonza. To są skutki zadawania się z teoretykami logiki
                              formalnej pokroju mgr Kagana (robi także za głównego ekonomistę kraju i za
                              fizyka teoretyka jądrowego - raptem jedno, no moze dwa jadra i wielkie halo).
                              Mam nadzieję, ze umiesz udowodnić, ze suma kątów w trójkacie to 180 stopni.
                              Masz dowód. I co, WIERZYSZ, że suma kątów w trójkacie jest 180 stopni ....?
                              Chyba, że chcesz utożsamiać WIARĘ i WIEDZĘ...
                              Pozdróweczki
                          • Gość: darkonza Re: BOGA ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.04, 09:51
                            dziki
                            wyrwales mnie z lenistwa, przekoczylem dzieki Tobie nergie aktywacji, zmusiles
                            mnie do myslenia wiec:

                            bog jako istota wszechwiedzaca:
                            pytanie: czy bog moze sie dowiedziec o czyms czego nie wie?
                            dwie mozliwe odpowiedzi:
                            moze sie dowiedziec ale to znaczy ze tego nie wiedzial - nie jest wszechwiedzacy
                            nie moze sie dowiedziec - nie jest wszechwiedzacy
                            bog jako istota wszechwiedzaca nie moze wiec istniec

                            takie tam mi wyszlo :)....mysle ze mozna to sformulowac lepiej i poprawniej....
                            pozdrawiam
                            • Gość: Jarek Re: BOGA ??? IP: 67.131.131.* 18.06.04, 17:52
                              Nie ma takiej rzeczy o ktorej Bog by nie wiedzial, wiec nie moze dowiedziec sie
                              o czyms czego nie wie, bo On wie wszystko. Zna nawet nasze naglebiej ukryte
                              mysli, nawet wie o czym mozemy pomyslec. My tego jeszcze nie wiemy, a On to juz
                              wie. To jest niesamowite, On zna nas znacznie lepiej niz my sami siebie. Wie
                              jak postapilibysmy w roznych sytuacjach, nawet takich, w ktorych my nawet nie
                              wyobrazamy sobie jak moglibysmy sie zachowac. Ale mysle, ze to jest jedno z
                              najprostszych rzeczy jakie mozemy sobie wyobrazic, ze Bog wie... Tam gdzie
                              ludzki rozum nie moze dojsc, czego nie moze pojac, Bog poprostu wie. Nasze
                              poznanie jest bardzo mozna by powiedziec ograniczone. To co my poznajemy, to w
                              czym dazymy zeby poznac, co jest dla nas tajemnica, Bog wie. Oczywiscie ktos
                              moze zapytac, czemu wiec Bog nam tego nie ujawni, tylko patrzy jak ludzie
                              umieraja na nieuleczalne choroby? Ja mysle ze to jest jak z uczniem, jak nie
                              zmusisz go do myslenia, tylko za niego odrobisz zadanie, wtedy sie nie nauczy i
                              nie bedzie tego pojmowac. A ci co z pokora przyjeli cierpienia w postaci
                              choroby ktora ich nawiedzila, to i tak po smierci, ktora jest tylko przejsciem
                              do nastepnego zycia, zycia wiecznego, otrzymuja nagrode w postaci zycia w
                              wiecznej szczesliwosci, gdzie nie ma bolu, nie ma chorob, nie ma zmartwien, nie
                              ma smutku i nie ma wszelkich innych rzeczy ktore sprawialy ze w jakikolwiek
                              sposob czlowiek mogl sie poczuc zle jak sie moze czuc na ziemi. Poza tym
                              czlowiek nie choruje bez powodu, to sa zawsze jakies zaniedbania. Wiem z zycia
                              ze w czlowieku choroba dochodzi do bardziej zaawansowanego stadium wlasnie
                              poprzez zaniedbanie, mozna czlowieka uratowac, mozna zapobiec chorobie, ale
                              trzeba dzialac odpowiednio wczesnie i w takich wypadkach to wlasnie czlowiek
                              jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy. Wojny tez nie wybuchaja bez powodu,
                              wystarczy ze ktos podpusci i moze dojsc do nieszczescia. Bog o wym wszystkim
                              wie i do tego dopuszcza,a to miedzy innymi dlatego zebysmy sie opamietali,
                              zebysmy nie utopili sie w grzechu. My sami wybieramy zlo, bo okazuje sie ze
                              zycie w spokoju jest zbyt nudne, ludzie lubia jak cos sie dzieje, dlatego mamy
                              tak jak mamy. Bog nas zna, wie jak postapimy, ale zebysmy nie doprowadzili do
                              wlasnej zguby doswiadcza kazdego z nas. Tylko jeszcze zebysmy z tych
                              doswiadczen potrafili wyciagnac wnioski...
                                • Gość: Jarek Re: BOGA ??? IP: 67.131.131.* 21.06.04, 14:36
                                  Kagan, przypomne ci twoje slowa, tak na wszelki wypadek, zebys nie wcinal
                                  swoich zlosliwych komentarzy :) "Widze, ze nie jestem juz tu potrzebny, bo
                                  watek zaczal zyc wlasnym zyciem...
                                  Powodzenia, mili dyskutanci!"
                                  Nie jestes tu juz potrzebny, dziekuje ci za uwage. Moze inni tez ci
                                  podziekuja :)


                                • Gość: Annathar Re: BOGA ??? IP: *.chello.pl 22.09.04, 18:38
                                  Bóg jest wymysłem ludzkiej wyobraźni ludzie już od prehistorii msieli w coś
                                  wierzyć i łatwiej im było zwalać na swój odczynnik wiary niż na siebie tu np.
                                  piorun wali w drzewo, (choć to wina atmosfery) drzewo zaczyna się palić, wtedy
                                  ludzie głupi mówią; "ach to ten mój bóg tak wali wyładowaniami atmosferycznymi
                                  to chyba znaczy, że trzeba dać mu znów ofiarę (tutaj odnoszę się do wiary
                                  chrześcijańskiej). Tak więc bóg to słowa nie ma dowodów na jego istnienie, a i
                                  chrystus nie zmartwychwstał byłem przy badaniach nad kośćmi znalezionymi w
                                  grobowcu pod babilonem i badania wyszły, hm hm zatuszowane ze względu na jezuso-
                                  wiernych. Dobra ja tu gadu gadu a nauka czeka Narka będę wpadał jeszcze...
                                  Annharat Pozdrawia Wszytkich i życzy SATAŃSKIEGO dnia. Pozdro
                            • Gość: dziki Re: BOGA ??? IP: *.dyn.optonline.net 19.06.04, 02:02
                              Gość portalu: darkonza napisał(a):

                              > dziki
                              > wyrwales mnie z lenistwa, przekoczylem dzieki Tobie nergie aktywacji,
                              zmusiles
                              > mnie do myslenia wiec:
                              >
                              > bog jako istota wszechwiedzaca:
                              > pytanie: czy bog moze sie dowiedziec o czyms czego nie wie?
                              > dwie mozliwe odpowiedzi:
                              > moze sie dowiedziec ale to znaczy ze tego nie wiedzial - nie jest
                              wszechwiedzac
                              > y
                              > nie moze sie dowiedziec - nie jest wszechwiedzacy
                              > bog jako istota wszechwiedzaca nie moze wiec istniec
                              >
                              > takie tam mi wyszlo :)....mysle ze mozna to sformulowac lepiej i
                              poprawniej....
                              > pozdrawiam

                              Przpraszam,ze sie troche ostatnio unioslem,coz nie lubie czczej gadaniny.

                              A wiec,najpierw to co tutaj piszesz,nie trzyma sie troche kupy, i sam to
                              zreszta zauwazasz.Bog z defincji wie wszystko (bo tak Go sie definiuje),
                              a zatem nie moze sie niczego juz dowiadywac,bo nie musi tego robic,a nie
                              nie moze sie dowiedziec,co nie jest tym samym co moze sie dowiedziec,
                              gdyz tu podwojne zaprzeczenie nie jest tym samym,gdyz mowimy o tym co jest
                              wszystkim lub niczym,czyli poslugujemy sie inna logika niz elementarna.
                              Dalej,
                              wracajac do Jego Wszechmocy.
                              Otoz roznica pomiedzy wszechwiedza a wszechmoca polega na tym,ze ta pierwsza
                              jest Jego wlasnoscia jakby "immanentna",czyli On nia jest;
                              natomiast wszechmoc nie,bo zalezy ona od Jego Woli.
                              Podobnie jak Ty jestes wszechmocny w stosunku do slabego niemowlecia,mozesz
                              z nim zrobic co chcesz,ale nie chcesz go skrzywdzic,a zatem nie wykorzystujesz
                              calej swej wszechmocy w sposob jakikolwiek.
                              Podobnie jest z Bogiem,chociaz dosc znacznie inaczej.
                              Wlasnie pokazal On nam Swoja Wchechmoc,bo oddal Swoja wladze Ksieciu tego
                              swiata (czyli stworzyl kamien,ktorego nie moze podniesc).
                              A zrobil to z olbrzymiej (nieskonczonej) milosci do tego swiata;
                              to tak jak ojciec oddaje wladze swemu zbuntowanemu synowi,aby ten zrozumial
                              na czym polega ta wladza i robi to w bolu nieskonczonej milosci.
                              Zna On (Bog) skutki takiej decyzji,i pragnie ich konsekwencji;
                              (nie chce podnosic tego kamienia),bo taka jest Jego Wola!
                              Chce natomiast,aby swiat sam przyszedl spowrotem do Niego,bo tylko wtedy
                              moze go naprawde kochac,chocby odbylo sie to kosztem zniszczenia swiata
                              (kamien musi sie sam podniesc).

                              oczywiscie,nie jest to wszystko takie znowu jak jest napisane,bo napisac
                              trudno,(myslec o tym mozna tylko pewnymi obrazami,slowa tutaj sa bezradne,
                              i bezradna jest nasza logika) a zatem wracamy do wiary jako punktu wyjscia,
                              to ona jest najwazniejsza,wiedza zas chociaz wazna nie potrafi sobie z tym
                              poradzic i nie przyjmuje Boga,na co tylko Szatan czeka,aby go w nas odrzucic.

                              pozdr.

                              dziki,:)




                    • arcykr Re: BOGA ??? 18.06.04, 13:48
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      > Odkad to Adwetysci (zakladam, ze dnia siodmego) stali sie Linkowcami?
                      To sa linki jak najbardziej rzymskokatolickie. :-)
                      Wszystkie z wyjatkiem jednego odsylaja do dziela sw. Tomasza z Akwinu. :-)
    • Gość: Kasyx Jeśli Bóg istnieje to wszystko wolno! IP: 213.25.168.* 20.06.04, 12:58
      Wszystko co robimy dzieje się z woli bożej, a woli Boga nie można się
      sprzeciwiać. Jeśli więc np. był holocaust to znaczy, że Bóg tak chciał, a
      Hitler, Himmler i inni wypełniwszy w miarę swych możliwości wolę Boga poszli po
      śmierci prosto do Nieba. Sprzeciwianie się holocaustowi to podważanie
      nieskończenie mądrych wyroków boskich, bowiem wszystko co Bóg robi jest dobre i
      nic nie dzieje się bez Jego woli. Tak więc holocaust stał się z woli bożej i
      był dobry.
      • arcykr Re: Jeśli Bóg istnieje to wszystko wolno! 20.06.04, 19:16
        Gość portalu: Kasyx napisał(a):

        Sprzeciwianie się holocaustowi to podważanie
        > nieskończenie mądrych wyroków boskich,
        Sprzeciwianie sie holokaustowi bylo nie mniej dopuszczone przez Boga niz sam
        holokaust.

        bowiem wszystko co Bóg robi jest dobre
        Co robi sam Bog, a niekoniecznie, co sam dopuszcza.
        • treker_1987 Dowod na istnienie Boga 20.06.04, 19:58
          Bóg i wiara są czymś dziwnym. Jeśli nie masz wiary - nigdy jej nie zrozumiesz, a jeśli ją posiadasz żadne wyjaśnienia nie są potrzebne.
          Ja należe do pierwszej grupy i w istnienie Boga uwieże dopiero po przedstawieniu wiarygodnego dowodu NAUKOWEGO a nie FILOZOFICZNEFO.
          • Gość: Ja Następny ...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.04, 20:27
            treker_1987 napisał:

            > Bóg i wiara są czymś dziwnym. Jeśli nie masz wiary - nigdy jej nie zrozumi
            > esz, a jeśli ją posiadasz żadne wyjaśnienia nie są potrzebne.
            > Ja należe do pierwszej grupy i w istnienie Boga uwieże dopiero po przedsta
            > wieniu wiarygodnego dowodu NAUKOWEGO a nie FILOZOFICZNEFO.

            Ja: Przeczytaj post Ja z 18.06 powyżej.
            Wynika stąd, że jak CHCESZ to wierzysz, a jak NIE CHCESZ to nie wierzysz. I
            ważniejsze jest CHCENIE niż dowód. Z dowodem nie musisz wierzyć (bo wiesz), bez
            dowodu masz wybór (wierzysz albo nie). Wybieraj i nie biadol (zakładam, że z
            tym "uwieże" się omsknąłeś).
            • Gość: Kagan Tertulian IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.04, 11:14
              OK! Jesli ktos ma odwage powtorzyc za Tertulianem CREDO QUIA ABSURDUM, to jest
              OK! Mnie chodzilo o te zalosne proby teologow, w tym praktycznie calego KULu,
              ATK, ChAT etc. udowodnienia istnienia Boga, bowiem Bog, jesli jest, to jest z
              definicji niepoznawalny...
            • treker_1987 Re: Następny ...? 21.06.04, 15:50
              Gość portalu: Ja napisał(a):

              > treker_1987 napisał:

              > Wynika stąd, że jak CHCESZ to wierzysz, a jak NIE CHCESZ to nie wierzysz. I
              > ważniejsze jest CHCENIE niż dowód. Z dowodem nie musisz wierzyć (bo wiesz),
              > bez dowodu masz wybór (wierzysz albo nie). Wybieraj i nie biadol (zakładam,
              > że z tym "uwieże" się omsknąłeś).

              Generalnie sie zgadzam, choć wieRZę, że sama wiara nie wyklucza możliwości naukowego poznawania.
              • Gość: Ja Re: Następny ...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.04, 19:53
                > Gość portalu: treker_1987 napisał:

                > Generalnie sie zgadzam, choć wieRZę, że sama wiara nie wyklucza możliwości
                > naukowego poznawania.

                Ja: Twoje "generalnie" wskazuje na wątpliwości co do szczegółów, które jak mi
                się wydaje określasz po wyrazie "choć". Otóż WYDAJE mi się, że szczegółem tym
                także się nie różnimy - take głęboko WIERZĘ, że ani przyjęcie wiary ani też jej
                odrzucenie nie zakazuje uczyć się. Zatem obowiązkowo uczmy się i poznawajmy, a
                przy tym dokonujmy wyboru co do wiary.
                Pozdrówa dla trekera
                (ps. czy zauważyłeś, że Kagan coś jakby ostanio warunkowo formułował swoje
                sądy - "jeśli bóg istnieje ...", a już nie tak kategorycznie. Albo faceta
                pogięło, albo się podlizuje, albo się nawraca ..., czy cholera wie co?)
        • Gość: dawid prawda IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.09.04, 20:36
          ludzie sie boja prawdy,boją sie kroczyć samemu po świecie boja sie
          odpowiedzalności za własne czyny.niechcą byc sami wola mić swojego nawet
          wymyślonego boga żeby mieć na kogo zwalic wszystko cosię dziej złego,albo do
          kogo sie zwrucić. ludzie chcą wiezyć w boga bo boja sie samotności.
    • Gość: aaggaatt Re: Dowod na istnienie Boga. IP: 62.233.191.* 22.06.04, 16:55
      Nie zgadzam się przede wszystkim z założeniem, że Bóg musi mieć swoje
      przeciwieństwo, jeśli zatem istnieje Raj, czy i tam będzie szatan? wizją
      ostateczna jest przecież pokonanie szatana. nie zawsze zło musi być równiważone
      przez dobro i odwrotnie, na tym polega sławetna niesprawiedliwość tego świata.
      Dla Boga nie ma warunków by istnieć lub nie, to my musimy mieć ściśle okreslone
      granice, by połapać się w abstrakcyjnej przestrzeni, dlatego szukamy warunków i
      dowodów. Gdyby takowe rzeczywście istniały, wiedzielibyśmy o nich na pewno.
    • Gość: Kasyx Dowód Dzikiego jest wewnętrznie sprzeczny. IP: 213.25.168.* 26.06.04, 10:55
      "A wiec,najpierw byla definicja boga;
      ktora brzmiala jak cos takiego "Bog to istota ktora wie wszystko...".
      Kas: Jest to więc definicja niepełna, bo Bóg w naszym europejskim znaczeniu
      posiada też inne cechy.

      Ta wszechwiedza Boga jest tu kluczowa w tym dowodzie.
      A zatem skoro Bog wie wszystko to nie moze nie istniec,bo musialby o tym
      wiedziec,
      Kas: A jak coś co nieistnieje może wiedzieć o swym nieistnieniu??? To jest
      sprzeczne logicznie.

      ale skoro nie istnieje to nie moglby o tym wiedziec,
      Kas: No właśnie. Skoro nie istnieje to nie może (w sensie logicznym) wiedzieć,
      że nie istnieje. Natomiast zdanie: „Ktoś, kto istnieje, nie wie o swym
      istnieniu (bo jest np. aż tak głupi).” jest poprawne pod względem logicznym.

      a zatem musi istniec.
      Kas: To tak: nieistniejąca istota wszechwiedząca musi wiedzieć o swym
      nieistnieniu. Ale nieistniejąca istota wszechwiedząca nie może wiedzieć o swym
      nieistnieniu – więc nie jest już wszechwiedząca. Tak więc, żeby móc wiedzieć,
      że nie istnieje, istota wszechwiedząca musi istnieć A więc nieistniejąca istota
      wszechwiedząca musi istnieć żeby wiedzieć, że nie istnieje. NIEISTNIEJĄCA
      ISTOTA WSZECHWIEDZĄCA ISTNIEJE, ISTNIEJE NIEISTNIEJĄCA ISTOTA WSZECHWIEDZĄCA.
      CZyli po prostu ISTNIEJE NIEISTNIEJĄCA ISTOTA. Do takiego oto bezsensu
      doszliśmy. Gdzie ty znalazłeś ten cały „dowód”?
      O nieistnieniu w rzeczywistości istoty wszechwiedzącej mogą wiedzieć tylko inne
      istoty, istniejące w tym świecie.


      Krotko mowiac cos co wie wszystko MUSI istniec,a takim jest wlasnie Bog
      z definicji.
      To jest chyba najprostszy dowod na istnienie Boga.
      Kas: „Prosty” w złym tego słowa znaczeniu. W życiu nie widziałem tak
      nielogicznego rozumowania. Tak przy okazji, naprawdę poprawny dowód na
      istnienie Boga (którego nigdy w filozofii nie przeprowadzono) musiałby
      uwzględniać WSZYSTKIE przypisywane Mu cechy: nie tylko wszechwiedzę, ale też
      wszechmoc, nieskończoność, bycie praprzyczyną itp.
      Jeżeli uda nawet się udowodnić istnienie wszechmocnej istoty to nie wiadomo czy
      jest to też istota wszechwiedząca albo będąca pierwszą przyczyną wszystkiego,
      nie wiem czy jest to rzeczywiście Bóg bo może istnieje też jakaś inna istota
      wszechmocna, ale nie posiadająca innych własności Boga. Jeżeli udowodnię też,
      że istnieje istota, która stworzyła świat, to nie mam podstaw sądzić, że jest
      ona tą samą istotą, co ta istota wszechmocna.
      Natomiast, żeby udowodnić nieistnienie Boga wystarczy udowodnić nieistnienie
      tylko jednej cechy. Jeżeli np. istnieje istota wszechmocna, nieskończona ale
      nie jest pierwszą przyczyną (bo np. nieistnienie takiej istoty udowodniłem) to
      już nie jest Bogiem nawet jeśli ma wszystkie pozostałe cechy. Żeby być Bogiem
      musi też być pierwszą przyczyną wszystkiego, transcendentną wobec swiata, musi
      mieć wszystkie przypisywane Bogu cechy, jeśli nie ma jednej nie jest już Bogiem.
      Tak więc filozofowie przeprowadzający dowody na istnienie Boga popełniali ten
      sam błąd: wybierali tylko jedną przypisywaną Mu cechę i z niej wyprowadzali swe
      wnioski. To więc nie były to żadne dowody, ale zwykłe zabawy myślowe.

      :)
      Kas: :(
      W miejsce Boga możemy jeszcze wstawić np. tygrysa. Istnieje tygrys, który wie
      wszystko. Nie może więc nie istnieć bo musiałby o tym wiedzieć, ale skoro nie
      istnieje to nie mógłby o tym wiedzieć, a zatem musi istnieć. Tak więc tygrys,
      który wie wszystko musi istnieć.
      • Gość: dziki Re: Dowód Dzikiego jest wewnętrznie sprzeczny. IP: *.dyn.optonline.net 29.06.04, 01:52

        Nie moge znalesc tego situ,ale tam to wszystko bylo wylozone
        dosc matematycznie w oparciu o wiele wzorow z teorii mmnogosci.

        W kazdym badz razie,pomijajc to (tzn. te wzory) to ja to troche
        skrocilem,bo nie pamietam wszystkiego.
        Zreszta nie o to chodzi.Wydaje mi sie,ze ten dowod ktory przedastawilem
        jest dosc jasny i przejrzysty,jesli tylko definicje Boga ograniczymy
        do jego wszechwiedzy?
        Wydaje mi sie,ze (przepraszam,jezeli w czyms urazam) Ty nie rozumiesz
        zawartego tutaj sposobu rozumowania,ktory jest dosc prosty i na poziomie
        szkoly sredniej chyba.
        Otoz,wiele twierdzen dowodzi sie tzw. metoda sprowadzenia do sprzecznosci.
        Opiera sie ona skolei na tzw. zasadzie kontrapozycji,czyli w logice
        elementarnej implikacje p->g i nie q->nie p, sa sobie rownowazne,czyli
        czyli zawsze maja te sama ocene logiczna.
        Zatem czesto dowodzi sie tej drugiej i to dowodzi prawdziwosci pierwszej.

        W tym przypadki "p->g" moze byc "Jesli Bog wie wszystko to istnieje",
        a druga "jesli nie istnieje to nie wie wszystkiego".
        Ta druga jest oczywiscie prawdziwa,bo jak nie istnieje to nie wie o tym
        a zatem nie wie wszystkiego,a zatem pierwsza jest taka sama czyli tez prawdziwa
        zgodnie z prawami logiki.
        Twoj przyklad z tygrysem jest smieszny,bo slowo Bog tu nic nie znaczy,a
        jedynie pewna zmienna logiczna ktora mozesz nazwac jak chcesz np. x,y,z,
        tygrys,malpka,aaaddfsds,bog,god,kkfudsmd,
        to sa zmienne logiczne;dlatego ten Twoj "tygrys" akurat mnie troche ubawil.
        Jak chcesz mozesz Boga nazywac tygrysem,lub misiem,to wszystko jedno.

        Widze,ze nie za bardzo u Ciebie z podstawami logiki elementarnej.
        A wiec moze zostawmy tu juz,i porzucmy te jalowe dyskusje,bo jak sie
        do czegos zabierasz to musisz miec chociaz jakies podstawowe wyksztalcenie.

        Problem z Wszechmoca jest znacznie trudniejszy,a wiec nie mamy o czym mowic.
        Zreszta,wyjasnilem go juz jak moglem najprzystepniej w moim tu ostatnim
        poscie.
        Jeszcze raz przepraszam,jezeli w czyms urazilem i chialbym juz zakonczyc
        te dyskusje.

        pozdr,

        dziki,:)



        • kapitalizm Re: Dowód Dzikiego jest wewnętrznie sprzeczny. 29.06.04, 02:08
          Wydaje mi sie, ze pytanie jest bledne. Zeby odpowiedziec na pytanie czy cos
          isnieje musimy to najpierw zdefiniowac.
          Wszystko w zyciu zawdzieczamy rozumowemu podejsciu, od zdobywania jedzenia do
          podbojow kosmicznych.
          A wiec nie mozemy powiedziec, ze cos nam sie wydaje istnieje a potem
          traktowac 'to' jako fakt.
          Poprosze o pelna rozumowa definicje tego co nazywasz 'bog' a wtedy bedziemy
          mogli rozwazac czy 'to' isnieje.
          Inaczej to ma tyle sensu co pytanie czy Winti istnieje?

          Na marginesie, czy wiezysz w Winti?

          • Gość: dziki Re: Dowód Dzikiego jest wewnętrznie sprzeczny. IP: *.dyn.optonline.net 29.06.04, 02:18
            kapitalizm napisał:

            > Wydaje mi sie, ze pytanie jest bledne. Zeby odpowiedziec na pytanie czy cos
            > isnieje musimy to najpierw zdefiniowac.
            > Wszystko w zyciu zawdzieczamy rozumowemu podejsciu, od zdobywania jedzenia do
            > podbojow kosmicznych.
            > A wiec nie mozemy powiedziec, ze cos nam sie wydaje istnieje a potem
            > traktowac 'to' jako fakt.
            > Poprosze o pelna rozumowa definicje tego co nazywasz 'bog' a wtedy bedziemy
            > mogli rozwazac czy 'to' isnieje.
            > Inaczej to ma tyle sensu co pytanie czy Winti istnieje?
            >
            > Na marginesie, czy wiezysz w Winti?
            >

            Jestem tu jeszcze a wiec odpowiadam i to po raz ostatni.

            Prosze dokladniej czytac moje posty.
            W tym dowodzie na istnienie Boga definuije go jako istote ktora wie
            wszystko.
            Potem napisalem post wlaczajac do niej wlasnosc wszechmocy.
            To wszystko.
            Napewno nie sa to dowody na istnienie Boga jakiegos tam.
            Pierwszy byl na istnienie Boga nr.1,drugi nr.2 i tak mozna dodawac
            jego rozne cechy i probowac to dowodzic.
            Mnie sie tym nie chce zajmowac.To zadanie teologow.
            dziekuje i pozdrawiam.
            dziki,:)

        • Gość: Kasyx Re: Dowód Dzikiego jest wewnętrznie sprzeczny. IP: 213.25.168.* 03.07.04, 12:13
          > Otoz,wiele twierdzen dowodzi sie tzw. metoda sprowadzenia do sprzecznosci
          Kas: No i właśnie udowodniłeś, że jeśli istota wszechwiedząca nie istnieje to
          musi wiedzieć o swym nieistnieniu. Jeżeli nieistnieje to nie wie o swym
          nieistnieniu (niemożliwe logicznie - bezsens) więc musi istnieć. Czyli
          nieistniejąca istota wszechwiedząca musi istnieć by wiedzieć o swym
          nieistnieniu - czyli bez sensu.W jednym pzrypadku masz sprzeczność i w drugim
          też. Czyli coś jest źle z tym dowodem. To chyba jasne, co napisałem.
          A to, że w tym dowodzie były jakieś skomplikowane wzory matematyczne nie
          świadczy jeszcze o jego wartości.
          A przykład z tygrysem był po to, żebyś zrozumiał, że takie "dowody" czysto
          rozumowe są nic nie warte, bo tak wszystko można udowodnić, gorzej tylko z
          logicznym sensem takiego dowodu.
    • Gość: Kagan Re: Dowod na istnienie Boga. IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.06.04, 16:08
      Język religijny
      Autor: Gość: Kasyx IP: 213.25.168.*
      Data: 26.06.2004 10:42
      --------------------------------------------------------------------------------
      TEraz kolejna kwestia. Wiele twierdzeń religijnych, jeśli nawet nie wszystkie
      jest pozbawionych sensu. Ma się wrażenie, że słowa te nie mają żadnego
      znaczenia. Wierzący tłumaczą, że to jest tajemnica.
      Mamy np. twierdzonko „Bóg wskrzesi żywych i umarłych”. Załóżmy, że przeżyliśmy
      swą śmierć cielesną. Ale skąd wtedy będziemy wiedzieć, że to właśnie Bóg nas
      wskrzesił? Skąd będziemy wiedzieć, że właśnie z Nim się spotkaliśmy?
      Mówienie „dowiesz się po śmierci” jest bezsensowne, bo jeśli teraz nie wiem co
      powinienem ujrzeć, żeby był to Bóg, to co ma do tego śmierć fizyczna?
      Jeśli nie mam żadnego pojęcia jak wygląda lew, to będąc w ZOO lub Afryce nie
      potrafiłbym rozpoznać lwa.
      Można powiedzieć: „Bóg jest tym co ujrzysz po śmierci”. To znowu bezsens.
      Przede wszystkim skąd akurat wiadomo, że od razu ujrzę Boga? Może to np. będzie
      diabeł, który będzie udawał Boga? Mogę ujrzeć albo dusze błogosławionych, albo
      potępionych, w zależności gdzie trafię. Będzie to dla mnie nowy świat z nowymi
      niespodziankami. Na jakiej podstawie będę wtedy mógł stwierdzić, że spotkałem
      Boga?
      Mówienie, że Bóg jest to co ujrzę po śmierci i co się będzie absolutnie różniło
      od wszystkiego innego z czym się kiedykolwiek zetknąłem też nie jest dobre. Po
      śmierci nie będę miał narządów zmysłów którymi to wszystko dostrzegałem, Boga
      nie będę przecież widział oczami, więc jak poznam, że się różni? Ten argument
      miałby sens, gdybym Boga widział normalnie oczami jak rzeczy w życiu, bo tylko
      wtedy mógłbym porównać. Można z kolei powiedzieć, że Bóg będzie się różnił od
      wszystkiego innego co ujrzę po śmierci, a wszystkie istoty, z którymi zetknąłem
      się pośrednio i bezpośrednio w ziemskim życiu będę mógł i w zaświatach poznać.
      Poznam więc po śmierci swoich krewnych, przyjaciół, znajomych itp. Będę
      wiedział, że to akurat oni, a nie Bóg. Lecz będę mógł tylko powiedzieć czym Bóg
      nie jest. Ale jak odróżnię Boga od „nicości”? Skąd będę wiedział, że to akurat
      Bóg, a nie po prostu „nic”?
      Teraz weźmy zdanie: „Bóg kocha dzieci swoje”. Wiemy co musi zachodzić, żeby
      twierdzić, że np. Nowak kocha swoje dzieci. Wiemy też co oznacza, że Nowak
      swych dzieci nie kocha, potrafimy to poznać empirycznie. Ale jak to odnieść do
      Boga? Tyle zła na świecie, wojen, głodu, chorób nieuleczalnych, przemocy,
      cierpienia, a cały czas się twierdzi, że Bóg nas kocha. Co więc musi zajść by
      powiedzieć, że Bóg nas nie kocha? Obojętnie co się by stało teiści zawsze będą
      mówili, że Bóg nas kocha. Ale wtedy to twierdzenie nic konkretnie nie opisuje.
      Jeśli zwykli rodzice pozwalają by ich dzieciom działa się krzywda, to nikt nie
      mówi, że są kochającymi rodzicami.
      Jaka jest więc różnica między zdaniem „Bóg nas kocha”, a zdaniem „Bóg nas nie
      kocha”?
      Przyjmowanie tych twierdzeń na wiarę jest złe, jak mam wierzyć w coś czego nie
      rozumiem? Za wiarą, jeśli ma być sensowna, muszą przemawiać jakieś racje
      rozumowe. Mogę wam powiedzieć, istnieje dgfhhhfjjjjsh. Spytacie: „że co?” A ja
      na to: przyjmijcie to na wiarę.
      Swoją drogą chrześcijaństwo jest chyba zbiorem najbardziej bezsensownych
      twierdzeń w historii: Bóg będący nieskończoną miłością i jednocześnie
      tolerujący zło; jeden Bóg w 3 Osobach; jednocześnie Bóg i człowiek; Bóg, który
      ma matkę; opłatek stający się Ciałem Chrystusa; Bóg będący istotą
      transcendentną, spoza naszego świata, ale równocześnie istniejący w każdym
      punkcie tego naszego świata (nie jest już wtedy transcendentny)...
      Te i podobne „twierdzenia” są zbywane krótkim „to tajemnica” albo od setek lat
      bezskutecznie „udowadniane” i „tłumaczone” przez rozmaitych teologów.



        • Gość: Astra Re: Dowod na istnienie Szatana IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.07.04, 17:24
          Nie ciesz sie. Od czasow smierci Chrystusa na krzyzu twoj czas jest policzony.

          A co do dowodow istnienia Boga, nigdy nie inspirowaly mnie sofizmaty.
          Wole dowody empiryczne. Po pierwsze spolecznosci ktore zyja majac na mysli
          tylko wlasne podworko, upadaja bardzo szybko. Tylko te populacje przezyly
          (ewolucyjnie rzecz biorac), ktore patrzyly transcendentnie czyli poza wlasne
          zycie. Ateizm byl najwyrazniej religia smierci, bo nie przezyl. Im wiecej
          ateizmu, tym mniej kreatywnosci i wiecej rozkladu i dekadencji. Jesli uwazacie
          ze Chiny sa wyjatkiem, przyjedzcie do USA gdzie Chinczycy wyslani na studia
          masowo poszukuja religii. Europa, odrzucajac Boga zaczyna sie szybko pograzac w
          dekadencji: najpierw depopulacja potem inwazja "barbarzyncow" inspirowanych
          religia. Na koniec Europa znow bedzie religijna, chociaz zgodnie z teora
          Kopernika zly pieniadz moze wypierac dobry. Jest tylko jeden dowod na istnienie
          PRAWDZIWEGO Boga: "po owocach". Kiedy barbarzynska Europa zamieniala sie na
          centrum swiatowej cywilizacji to byl jeden dowod. Kiedy zas cywilizowany Egipt,
          Persja, Bizancju, etc. zamienialy sie na barbarzyncow to byl drugi dowod.

          c.b.d.o.

          > Bylem, jestem i bede!
          > Szatan

          • Gość: obcy Re: Dowod na istnienie Szatana IP: *.dyn.optonline.net 14.07.04, 07:00

            Masz racje Saztanie.
            Byles,jestes i bedziesz.
            w przeciwienstwie do Boga,ktory
            zanim byl,jest!
            Taka jest niestety miedzy wami roznica,ze podlegly jestes smierci,
            chociaz nie jest wiadomym jak dlugo jescze bedziesz zyl,ale umrzec
            musiesz,a to dlatego ze byles,jestes i bedziesz ale tylko do tego czasu
            ktory ci jest wyznaczony.
            Bog natomiast nie ma wyznaczonego czasu,bo jest poza nim,i ty dobrze
            o tym wiesz.
            Schowaj sie do mysiej dziury,bo juz nic ci nie pozostalo,tylko jeszcze
            mozesz zniszczyc swiat,a to nie znaczy,ze zniszczysz Boga!
            :((

            • Gość: bogunot Re: Dowod na istnienie Szatana IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.04, 22:31
              obcy napisał kilka mądrych słów :

              > zanim byl,jest!
              > ale umrzec musiesz,a to dlatego ze byles,jestes i bedziesz
              > Bog natomiast nie ma wyznaczonego czasu,bo jest poza nim,

              A ja napiszę coś jeszcze mądrzejszego :
              Bóg jest samym sobą i wszystkim jednocześnie, a bedąc tu od zawsze był wszędzie
              od teraz !!!
              Co więcej, nie umarł zanim nie zmartwychwstał, a potem był od zawsze i
              wszędzie !
              I od samego końca do samego początku !
              Ale jest człowiekiem bedąc bogiem w kazdym calu, nieskończoności i
              wieczności !!!
              A czyniąc wszystko od zawsze, dokonał tego czego nikt nie zdołał przed nim !

              Chwalmy Pana !

              Czy to cos wnosi do dyskusji ?
          • Gość: obcy Re: Dowod na istnienie Szatana IP: *.dyn.optonline.net 19.07.04, 00:31
            Gość portalu: Astra napisał(a):

            > Nie ciesz sie. Od czasow smierci Chrystusa na krzyzu twoj czas jest policzony.
            >
            > A co do dowodow istnienia Boga, nigdy nie inspirowaly mnie sofizmaty.
            > Wole dowody empiryczne. Po pierwsze spolecznosci ktore zyja majac na mysli
            > tylko wlasne podworko, upadaja bardzo szybko. Tylko te populacje przezyly
            > (ewolucyjnie rzecz biorac), ktore patrzyly transcendentnie czyli poza wlasne
            > zycie. Ateizm byl najwyrazniej religia smierci, bo nie przezyl. Im wiecej
            > ateizmu, tym mniej kreatywnosci i wiecej rozkladu i dekadencji. Jesli
            uwazacie
            > ze Chiny sa wyjatkiem, przyjedzcie do USA gdzie Chinczycy wyslani na studia
            > masowo poszukuja religii. Europa, odrzucajac Boga zaczyna sie szybko pograzac
            w
            >
            > dekadencji: najpierw depopulacja potem inwazja "barbarzyncow" inspirowanych
            > religia. Na koniec Europa znow bedzie religijna, chociaz zgodnie z teora
            > Kopernika zly pieniadz moze wypierac dobry. Jest tylko jeden dowod na
            istnienie
            > PRAWDZIWEGO Boga: "po owocach". Kiedy barbarzynska Europa zamieniala sie na
            > centrum swiatowej cywilizacji to byl jeden dowod. Kiedy zas cywilizowany
            Egipt,
            > Persja, Bizancju, etc. zamienialy sie na barbarzyncow to byl drugi dowod.
            >
            > c.b.d.o.
            >

            Przepraszam,ze nie zauwazylem dosc znacznie mysli zawartych w tym poscie.
            Ateizm nie zawsze jest destruktywny,czasami moze byc "oczyszczajacy",
            co niewatpliwie przydaloby sie niejednemu "wierzacemu",ale Bog zsyla
            ateizm na bladzacego tylko wtedy, kiedy sie juz w nim naprawde zakocha.
            Co do reszty to tak,masz racje,i to "po owocach" jest mysla zawarta w moim
            tutaj ostatnim poscie,chociaz niewypowiedziana,ale wydaje mi sie dosc
            oczywicie wynikajaca z jego tresci.
            Widze z Twoich postow,ze widzisz swiat podobnie do mnie chociaz jestes chyba
            humanistka,a ja jestem fizykiem.
            Wynika z tego,ze sposob widzenia swiata nie zalezy od kierunku wyksztalcenia,
            ale moze od samego wyksztalcenia,chociaz moze i tak byc,ze taka z Ciebie
            humanistka jak ze mnie fizyk i na odwrot;ale to sa juz szczegoly.
            pozdrowienia,
            obcy,:)