Dodaj do ulubionych

Rocznica ostatniego lądowania promu Discovery

12.03.12, 08:39
Parę dni temu tj. 9 marca o godzinie 17:57 czasu polskiego minął rok od ostatniego lądowania w swojej historii, amerykańskiego wahadłowca Discovery. kilka miesięcy poźniej Atlantis także zakończył swoją działalność. czy sądzicie ze to był dobry krok amerykanów - ze zakończyli program tych wahadłowców?
Discowery - ostatnie lądowanie - rocznica
Obserwuj wątek
    • asteroida2 Re: Rocznica ostatniego lądowania promu Discovery 12.03.12, 09:55
      > czy sądzicie ze to był dobry krok amerykanów - ze zakończyli program tych
      > wahadłowców?

      To oczywiście kwestia opinii, ale sądzę że bardzo dobry.

      Światem rządzi pieniądz, ale niektórzy uparcie nie chcą wyciągać z tego wniosków. Dla podboju kosmosu kluczowe znaczenie mają koszty lotów w kosmos. Gdyby NASA poświęciła ostatnie 30 lat na ich zmniejszanie, to dziś być może mielibyśmy już regularne kursy na Marsa. Bo potrzebną technologię mamy.
      Ale NASA niczym takim się nigdy nie zajmowała, bo dla rządowych agencji zrobienie czegoś taniej nie jest aż tak ważne.
      • dawwwkins2 Re: Rocznica ostatniego lądowania promu Discovery 12.03.12, 13:00
        Sprowadzanie wszystkiego do pieniędzy - przynajmniej na razie - jest moim zdaniem błędem.
        Gdyby przyjąć, że decyduje rachunek zysków i strat, ISS albo nie powinna powstać, albo już dawno należało ją porzucić. Trzyma ją na orbicie... polityka.
        Asteroida, przynajmniej na razie astronautyka załogowa nie wydaje mi się biznesem. Raczej połączeniem kilku elementów:
        - wojskowości
        - polityki
        - biznesu.
        Zatem nie zgadzam się z tobą, aczkolwiek rozumiem sens twojej wypowiedzi tak, że w dłuższej perspektywie astronautyka będzie się komercjalizować. Pewnie, że będzie. Ale daleko nie wszystkie jej gałęzie, w tym problem.
        • pomruk Re: Rocznica ostatniego lądowania promu Discovery 12.03.12, 14:20
          Poruszone przez Ciebie sprawy zasługiwałyby na dłuższe rozważania. Na razie wtracę: masz rację z tym że... W przypadku ISS wszyscy byli świadomi kosztów jakie ponoszą i - o ile wiem - nie wzrosły one tak bardzo jak w przypadku wahadłowców. W przypadku wahadłowców koszta lotów okazały się dużo większe niż początkowo zakladano, czestotliwość lotow dużo mniejsza, kłopoty zwiazane z bezpieczenstwem większe - okazały się sporo mniej "operacyjne" niż sądzono uprzednio.
          Tym niemniej być moze obserwujemy pewien renesans pojazdów wielokrotnego użytku. Amerykanski, wojskowy X-37B krąży już rok (!) na orbicie. W przygotowaniu jest Dream chaser firmy Sierra Nevada. Podobne, małe pojazdy bezzałogowe zdaje się są rozważane przez Chiny i Rosję (wiadomosci są skąpe). Z wyjątkiem Dream Chasera plany te są wyraźnie zwiazane z wojskowością.
          • dawwwkins2 Re: Rocznica ostatniego lądowania promu Discovery 12.03.12, 14:29
            > Poruszone przez Ciebie sprawy zasługiwałyby na dłuższe rozważania. Na razie w
            > tracę: masz rację z tym że... W przypadku ISS wszyscy byli świadomi kosztów jak
            > ie ponoszą i - o ile wiem - nie wzrosły one tak bardzo jak w przypadku wahadłow
            > ców.

            A jednak - i dlatego porównuję program SS do ISS. Zobacz:
            Początkowo budżet programu na okres od roku 1994 do ukończenia budowy miał zamknąć się w kwocie 17,4 miliarda dolarów, lecz do momentu wystrzelenia pierwszego modułu w końcu 1997 roku wzrósł ponad dwukrotnie, do 40 miliardów dolarów. To z Wiki, ale gdzie indziej też o tym czytałem.
        • asteroida2 Re: Rocznica ostatniego lądowania promu Discovery 12.03.12, 15:29
          > Sprowadzanie wszystkiego do pieniędzy - przynajmniej na razie - jest moim
          > zdaniem błędem.
          > Gdyby przyjąć, że decyduje rachunek zysków i strat, ISS albo nie powinna powstać,
          > albo już dawno należało ją porzucić. Trzyma ją na orbicie... polityka.

          Ano właśnie. Więc może jednak nie powinna powstać?

          Sprowadzanie wszystkiego do pieniędzy jest jedynym sposobem, żeby przemysł kosmiczny zaczął się rozwijać. Jeśli będziemy to robić tylko dla nauki, to będziemy mieć rozwój liniowy. Za 300 lat będziemy mieć naukowe bazy na Księżycu, Marsie i Ceres i nic poza tym. Będziemy rok po roku ładować w kosmos góry pieniędzy, dostając w zamian nowe ciekawe dane naukowe, tak jak to się dzieje od pierwszego lotu w kosmos.

          A przecież podbój kosmosu może się opłacać ekonomicznie. Elektrownie orbitalne mogłyby rozwiązać problemy energetyczne naszej planety, a razem z nimi problem zanieczyszczenia środowiska i efektu cieplarnianego. Trzeba tylko opracować metodę budowania ich z materiałów spoza Ziemi. To wymaga wielkich nakładów, ale te nakłady zależą przede wszystkim od tego, jak kosztowne będą loty w kosmos. Dlatego przede wszystkim należy pracować nad tym, żeby zmniejszyć koszty lotów w kosmos.

          Jeśli przekroczymy granicę opłacalności, to potem już żadne dodatkowe publiczne nakłady nie bedą potrzebne. Przedsiębiorczy ludzie zaczną inwestować prywatne pieniądze i rynek zacznie się rozwijać w sposób wykładniczy. A wtedy w ciągu 50 lat powstaną setki baz na orbicie i na innych planetach.

          To jest według mnie kluczowa różnica. Rozwój z publicznych pieniędzy to rozwój w sposób liniowy. Rozwój z pieniędzy prywatnych to rozwój wykładniczy. Dlatego na początku należy inwestować publiczne pieniądze, żeby rozwój w ogóle wystartował. Ale w perspektywie zawsze trzeba mieć to, żeby doprowadzić do rozwoju ze środków prywatnych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka