asteroida2
01.05.12, 11:10
Tydzień temu na Oxford University odbyła się debata na temat możliwości i zasadności opracowania terapii, które radykalnie przedłużą ludzkie życie. Zwolenników reprezentował dr Aubrey de Grey, przeciwników profesor Colin Blakemore. Warto obejrzeć:
www.youtube.com/watch?v=wVnn2bcFcnU
W wielkim skrócie, de Grey argumentował, że istnieje możliwość opracowania terapii, które odsuną w czasie przyczyny powstawania chorób związanych ze starością. Wysiłki włożone w opracowanie tych terapii mogą przynieść o wiele większe zyski dla zdrowia obywateli niż wysiłki włożone w samo zwalczanie chorób wieku starczego, które w jego opinii skupiają się na walce ze skutkami, zamiast na atakowaniu przyczyn. Celem powinno być spowalnianie i odwracanie procesów, które z czasem pogarszają jakość zdrowia. Samo przedłużenie życia byłoby tylko skutkiem ubocznym takich terapii. Według de Greya w ciągu 20-30 lat jesteśmy w stanie opracować terapie, które wyraźnie przedłużą średnią długość życia (o 20-30 lat), co da nam czas na opracowanie kolejnych terapii, jeszcze dalej przedłużając życie itd.
Blakemore oponował, że de Grey próbuje wmawiać ludziom, że da się wszystkie choroby wieku starczego sprowadzić do prostych przyczyn i usunąć te przyczyny, podczas gdy w rzeczywistości sytuacja jest bardzo skomplikowana nawet dla bardzo prostych chorób. Podawał za przykład chorobę Huntingtona, której przyczyną jest prosta mutacja w jednym genie i mimo że od kilkunastu lat wiemy jaka to mutacja, to wciąż rozwój choroby nie został do końca zrozumiany, ani nie ma też skutecznych metod leczenia. I nawet jeśli dziś wynaleziona zostałaby cudowna terapia, to jej przetestowanie i wprowadzenie do powszechnego użycia zajęłoby 10 lat.
To tylko początek. Debata zawiera wiele argumentów po obu stronach.