Gość: Kagan
IP: *.vic.bigpond.net.au
17.03.02, 02:06
Nieskonczonosc istnieje np. w geometrii euklidesowej, czyli na
otwartej, niograniczonej plaszczyznie. W tej geometrii dwie linie
proste nie krzyzuja sie (nie przecinaja) TYLKO wtedy, gdy kat miedzy
nimi jest dokladnie rowny 0 stopni.
Jesli kat ten jest on tylko nieznacznie rozny od zera (np. 1 sekunda katowa,
lub nawet 0.001 sekundy katowej), to linie te sie krzyzuja. W tej geometrii
istnieje abstrakcyjne pojecie nieskonczonosci. Niemniej jest ona
nielogiczna, bo w/g niej mozna np. poprowadzic z punktu A do punktu B
(A rozne od B) NIESKONCZONA ilosc odcinkow, jako iz odcinek (odcinek
prostej) ma tylko jeden wymiar (dlugosc), NIE ma on w/g Euklidesa szerokosci
(albo szerokosc=0). Nie zgadza sie to oczywiscie z doswiadczeniem,
bo doswiadczalnie mozna poprowadzic tylko jeden prosty odcinek
miedzy dwoma roznymi punktami na plaszczyznie.
Stad mamy inne geometrie, ktore bardziej zgadzaja sie z empiria.
Jedna z nich jest geometria na powierzchni kuli. W tej geometrii
nie jest istotne, jaki kat jest miedzy dwoma liniami prostymi,
ale jak sa one polozone na powierzchni kuli. Jesli sa one odpowiednio
polozone wzglem siebie, to nawet jak sa wobec siebie o 90 stopni, to sie
one NIE przecinaja (proponuje wziac globus, pilke itp. model kuli i wykonac
kilka prostych eksperymentow, np. przytknac dwie obraczki do powierchni
kuli: obraczka to model prostej na powierchni kuli). Co wiecej, linie proste
na powierzchni kuli NIE sa nieskonczone: maja one skonczona dlugosc
(maksymalnie 2 razy "pi" razy promien kuli, czyli nie wiecej niz 8 razy
promien kuli, bo "pi" jest liczba niewymierna, ale na 100% mniejsza niz 4).
Nieskonczonosc wiec NIE istnieje w tej geometrii!
I teraz NAJWAZNIEJSZE: najlepszym modelem naszego wszechswiata jest
wlasnie powiekszajaca sie kula (np. nadymajacy sie kulisty balon). Kula ma,
jak wiadomo, skonczona objetosc (ok. 1/2 razy srednica do szescianu,
na pewno mniej niz 0.6 razy d^3, gdzie "d" jest srednica kuli) i
skonczona powierchnie ("pi" razy srednica do kwadratu, czyli mniej niz 4
razy d^2). Nieskonczonosc wiec w niej NIE wystepuje, bo zarowno
wnetrze jak i powierzchnia naszego wszechswiata jest skonczona
(olbrzymia, ale dajaca sie wyrazic liczba rzeczywista i skonczona...).
Stad bredzenia Cantora i jego nasladowcow o tzw. nieskonczonosci
sa czysta abstrakcja, nie majaca niec wspolnego z realna, fizyczna
rzeczywistoscia. Matematycy sie czesto bawia w tworzenie roznych,
abstrakcyjnych, "swiatow" (przestrzeni), niektore znajduja czasem
zastosowanie w fizyce (np. 11 wymiarowa przestrzen w teorii superstrun),
ale wiekszosc z nich to czyste abstrakcje, bez zadnego lacznika z
realna rzeczywistoscia fizyczna nassego wszechswiata. Stad tzw.
nieskonczonosc istnieje tylko w matematyce teoretycznej, ale NIE ma
ona prawa bytu w naszym realnym wszechswiecie, a wiec i w fizyce go
opisujacej. We wszechswiecie, ktorego najlepszym obecnie modelem jest
nadymajaca sie kula, o olbrzymimm, ale SKONCZONYM promieniu, nie ma
nieskonczonosci, bo ow wszechswiat jest po prostu skonczony w czasie
i przestrzeni (zarowno jego wiek jak i wymiary dadza sie wyrazic
skonczonymi liczbami rzeczywistymi)!...
Oczywiscie, jesli ten model zostanie zastapiony innym, lepszym,
to jestem gotow zmienic me poglady, ale na razie, dopoki
fizyka przyjmuje model czasoprzestrzeni jako powiekszajacej sie kuli,
to nie masz nieskonczonosci w naszym wszechswiecie.
Kagan (nie udajacy ani matematyka, ani fizyka).