Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być dz...

IP: 62.244.137.* 29.07.04, 17:58
Rewelacja!!!
    • Gość: LEZIM Cechy uznawane za zapisane w genach mogą SĄ DZI... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 18:03
      TO ŚMIESZNE ALE TAK NAPRAWDE TO SIĘ ODBYWA PRZEKAZ DO GENÓW I ZMIANY Z SPRAWĄ
      PERCEPCJI
    • Gość: Polak Potrafi OWCZY PĘD IP: *.nowa-wies.sdi.tpnet.pl 29.07.04, 18:28
      Przeca to nic nowego. Od dawna było wiadomo, że istnieje coś takiego jak owczy pęd.
    • Gość: claymore Stary lewicowy mit... IP: *.netten.pl 29.07.04, 18:40
      ... że geny nic nie znaczą, że wszystko jest sprawą kultury i wychowania...
      Tyle że fakty kpią z tych ckliwych marzeń raz za razem.
      • Gość: janek_kos Re: Stary lewicowy mit... IP: *.chem.cornell.edu 29.07.04, 19:04
        Hmm,

        Czy lewicow mit ze geny nic nie znacza a liczy sie wychowanie. To prosze sobie
        poczytac o bardzo prawicowych eksperymentach w sredniowieczu, kiedy zamykano
        bardzo male dzieci w ciemnicy i liczono na to ze zaczna same z siebie mowic
        piekna lacina. Niz z tego nie wyszlo i dzieci nie mowily wcale nic w zadnym
        jezyku.

        janek_kos
        • Gość: Qba Typowa zagrywka lewaka: sensowna teze zastapic IP: 213.17.175.* 30.07.04, 17:26
          absurdalna swoja, potem "odkryc", ze ta druga jest bezsensowna - i na tej
          podstawie "wnioskawac" o nieslusznosci pierwszej...

          Co ma FAKT, ze wiekszosc cech - zaczynajac od koloru wlosow, oczu, skory JEST
          przekazywane genetycznie - nie kulturowo - z trzymaniem dzieci w ciemnicy?
          • grgkh Typowe nierozumienie tekstu artykułu 30.07.04, 17:34
            Ludzieeeeee!

            Przeczytajcie jeszcze raz, a może dopiero po raz pierwszy w całości i ZE
            ZROZUMIENIEM TEKSTU. A jak już dobrze zrozumiecie o co chodzi, to
            komentujcie :)))
      • Gość: asch lewicowy mit? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 15:16
        claymore, sugeruje bys uwazniej czytal, zanim wydasz jaks opinię. nikt tu nie
        sugeruje, że geny nic nie znaczą. autorzy zwracja jedynie uwagę, na duze
        znaczenie kultury w przekazywaniu zachowan. a z tym zgadzaja sie nawet
        psycholodzy ewolucyjni, ktorzy z definicji, przypisują duze znaczenie genom.
        geny czy kultury? - czywiscie jedno i drugie. ten artykul zwraca tylko uwaga
        przede wszystkim na aspekt "kultury". trudno pisac na raz o wszystkim. ale
        przeciez to jest oczywiste, i nie wiem dlaczego od razu rzucac inwektywami?
    • Gość: Korektor Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.cable.wanadoo.nl 29.07.04, 20:51
      Uff! Nie ma to, jak odkryc wode w jeziorze. Artykul przydlugawy, pelen
      redundantych przykladow i tak naprawde nie niesie zadnej nowej tezy. Wszak to
      juz od dawna wiadomo, ze behawior jest ksztaltowane przez geny i kulture.
      Rozumiem, ze teza tekstu jest przesuniecie w interpretacji ilsociowego udzialu
      czy proporcji tych zmiennych. Nalezalo to zaakcentowac, a nie puszczac jako
      sensacje.

      Nie mam juz sil sluchac o tym, jak "gust samic gupika jest zdeterminowany przez
      geny". Albo nalezy sie wyrazac scislej (mowiac o od dawna juz znanej interakcji
      genow i srodowiska - tu juz czuje atak na moje antypopularyzatorskie zapedy!),
      albo wskazac sekwencje DNA, ktora koduje proteine DETERMINUJACA sklonnosc rybek
      do tych czy innych upierzen wspolpartnera, i podac reguly transformacji tej
      sekwencji w okreslony ciag zachowan. Na razie sie to nikomu nie udalo :) i
      raczej przed poznaniem funkcji wszystkich bialek czlowieka (tzw. proteomu)
      niepredko to nastapi.

      • Gość: Ksin Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.ericsson.net 30.07.04, 08:35
        racje to moze i masz
        ale z tego co napisales autor i tak nic nie zrozumie
      • Gość: klawisz Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.04, 16:27
        korektor >> "behawior jest ksztaltowane " a po polsku pisać nie umiesz
        przemądrzałku? behawior? śmieszny jesteś...
        • Gość: Korektor Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.cable.wanadoo.nl 30.07.04, 18:56
          Gratuluje spostrzegawczosci. Mam nadzieje, ze satysfakcja z wytropienia
          literowki w tekscie samego Korektora sprawila, ze poczules sie lepiej ;)
        • Gość: Korektor Post scriptum IP: *.cable.wanadoo.nl 30.07.04, 18:59
          Skoro juz zeszlismy do poziomu literowkowego dyskursu: zdanie zaczynamy wielka
          litera, nie uzywamy znakow ">>". Po "umiesz" w twojej wypowiedzi zabraklo
          przecinka, he, he...

          Z korektorskim pozdrowieniem,
      • zb.wo Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być 30.07.04, 17:09
        Nie wkurzaj się, złość piękności szkodzi. I nie wyrażaj się z taką pogardą o
        reszcie głupiego świata.

        Ten artykuł ukazał sie w dziale "nauka" gazety codziennej i jest przeznaczony
        dla ludzi, którym można podać maleńką dawkę wiedzy. Dobry nauczyciel to nie
        ten, który rzuca redundantnymi i behawiorami lecz taki, który potrafi
        zainteresować odbiorcę. Uczyć powinniśmy się całe życie, a widzę, że Tobie
        jakoś to uczenie innych przeszkadza. Jeśli stać by Cię było na wydatek 2,40, za
        który miałbyś też tygodniowy program w TV, to zauważyłbyś, że tekst w necie
        jest przycięty i brakuje w nim tabelki, w której jest zrobione porównanie "Czym
        się różni przekaz genetyczny od przekazu kulturowego".

        Każdy wie, iż dziki zwierzak wychowany przez ludzi nie potrafi sobie poradzić w
        środowisku naturalnym. A kto ze zwykłych "szaraczków" dobrze zastanowił się
        dlaczego tak się dzieje? O memetyce mało kto słyszał. Szkoda, bo gdybyśmy
        wszyscy w czasie edukacji szkolnej dostali porządną wiedzę na ten temat, to
        może moglibyśmy być bardziej wolnymi ludźmi i nie poddawalibyśmy się tak łatwo
        codziennej manipulacji. Może mniej byłoby żarłocznych ideologii, bo rozłożone
        na czynniki pierwsze dałyby się łatwiej odrzucić.
        • Gość: Korektor Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.cable.wanadoo.nl 30.07.04, 18:55
          Nie mowie, ze wiedze trzeba popularyzowac z uzyciem "behawiorow"
          i "redundantow", tylko, ze teza artykulu jest nienowa i nie zasluguje na
          sensacyjny ton, jakim obdarza ja autor artykulu. To, ze tekst idzie w gazecie
          codziennej nie znaczy, ze teksty nie maja spelniac merytorycznych regul newsa
          prasowego. Czytelnik, bardziej czy mniej wyksztalcony oczekuje od redaktora
          selekcji tresci i podawania mu tego co istotne. Tekst W. Mikoluszki nie wnosi
          nic nowego ani istotnego w dylemat "natura czy kultura". Nie trzeba byc
          antropologiem, by to zauwazyc.

          Wbrew temu, co sadzisz, teksty popularyzatorskie nie sa przeznaczone wylacznie
          dla niefachowcow i prostaczkow. Czytuja je rowniez przedstawiciele innych
          dyscyplin nauki, a takze sami zainteresowani naukowcy, ktorzy czesto nie maja
          czasu na biezaca lekture "Science". Wszyscy w rownym stopniu oczekuja
          przejrzystosci i rzetelnosci.

          I jeszcze uwaga: GW kupic nie moge, bo pisze z zagranicy.
          • zb.wo Odpowiedź :) 30.07.04, 20:40
            Tym razem i ja się "machnąłem" - ta tabelka jest w linkach w ramce obok, tak
            jak i rozszerzenia treści, których nie ma już w tym numerze GW. Każdemu się
            może zdarzyć, nauczka dla mnie na przyszłość, by czytać starannie i do końca :).

            > [...] teza artykulu jest nienowa i nie zasluguje na sensacyjny ton, jakim
            > obdarza ja autor artykulu. To, ze tekst idzie w gazecie codziennej nie
            > znaczy, ze teksty nie maja spelniac merytorycznych regul newsa prasowego.
            > Czytelnik, bardziej czy mniej wyksztalcony oczekuje od redaktora
            > selekcji tresci i podawania mu tego co istotne. Tekst W. Mikoluszki
            > nie wnosi nic nowego ani istotnego w dylemat "natura czy kultura".
            > Nie trzeba byc antropologiem, by to zauwazyc.
            >
            > Wbrew temu, co sadzisz, teksty popularyzatorskie nie sa przeznaczone
            > wylacznie dla niefachowcow i prostaczkow. Czytuja je rowniez
            > przedstawiciele innych dyscyplin nauki, a takze sami zainteresowani
            > naukowcy, ktorzy czesto nie maja czasu na biezaca lekture "Science".
            > Wszyscy w rownym stopniu oczekuja przejrzystosci i rzetelnosci.

            A do Twoich tłumaczeń mam nadal te same zastrzeżenia. Czyżbyś nie rozumiał, że
            nie da się pogodzić przeciętnego czytelnika z tak wymagającym jak Ty?

            > ...sensacyjny ton...
            - Ile osób w całej Polsce słyszało o memach? Jak myślisz? Czy dla nich to nie
            jest pewnego rodzaju sensacja?

            > ...merytorycznych regul newsa prasowego...
            - A jakie są te reguły dla prasy (1) w ogóle, (2) codziennej, (3) na weekend,
            (4) o tak dużym nakładzie, (5) docierającej do tak zróżnicowanego odbiorcy?

            > ... Czytelnik, bardziej czy mniej wyksztalcony oczekuje od redaktora
            > selekcji tresci i podawania mu tego co istotne...
            - Nie jesteś konsekwentny. Kto i czego oczekuje, i jak to w kupie pogodzić?
            Czy byłeś kiedyś wykładowcą, uczyłeś grupę ludzi? Jeśli tak, to czy
            obserwowałeś jak reagują na to co się im przekazuje? Byli skoncentrowani,
            zasłuchani, może zafascynowani tym co słyszeli? Otóż, można mówić dowolnie
            ciekawe lub nudne rzeczy, powtarzać się lub sypać newsy (jak to nazywasz) i
            bardzo szybko przekonać się, że uwaga, zainteresowannie, koncentracja zależą
            TYLKO od formy podania tekstu. To co zostanie im w głowach i jak będzie później
            ważne w ich życiu od tej formy głównie zależą. Mnie się ten tekst w GW podobał,
            mimo że nie wnosił prawie nic nowego do mojej wiedzy. Więcej, zachowam sobie do
            niego link lub skopiuję, bo zdarza mi się rozmawiać z ludźmi, którzy o tych
            sprawach nie mają zielonego pojęcia i łatwiej mi będzie podrzucić im takiego
            właśnie gotowca niż wysilać się w redagowaniu tego od nowa. Jeśli uznam to za
            stosowne to dodam coś od siebie. I tyle.

            > ...Nie trzeba byc antropologiem...
            A tych ci u nas na lekarstwo :).

            > ...teksty popularyzatorskie nie sa przeznaczone
            > wylacznie dla niefachowcow i prostaczkow. Czytuja je rowniez
            > przedstawiciele innych dyscyplin nauki...
            A kim ja jestem? Czy niefachowcy i prostaczkowie to zbiory rozłączne? Czy
            gdybym się poczuł prostaczkiem to powinienem się tego jakoś wstydzić? Możesz to
            jakoś precyzyjniej zdefiniować?
            No, robię sobie jaja. Nie traktuj przypadkiem tych wypocin poważnie :).

            Kończąc, z Twojej wypowiedzi zajechało mi strasznym snobizmem naukowym. Myślę,
            że na przyszłość powinieneś mieć więcej szacunku dla "klas niższych".

            Pzdr

            P.S. Z zagranicy? A skąd? Jesteś tam na stałe?
            • Gość: Korektor Re: Odpowiedź :) IP: *.cable.wanadoo.nl 31.07.04, 09:41
              > Czyżbyś nie rozumiał, że nie da się pogodzić przeciętnego czytelnika z tak
              > wymagającym jak Ty?

              Nie zgadzam sie. Jezyk i styl wypowiedzi to poziom, na ktorym mozna z latwoscia
              pogodzic czytelnika "przecietnego" i "wymagajacego". Oczywiscie, istnieje pewna
              granica w zakresie tematu (np. nie kazdy jest w stanie przyswoic nawet
              najlatwiej napisany tekst nt. logiki wielowartosciowej), ale generealnie
              dziennikarz o odpowiednim warsztacie powinien podolac zadaniu popularyzacji,
              nie tracac z oczu poprawnosci i precyzji przekazywanych tresci.
              >
              > > ...sensacyjny ton...
              > - Ile osób w całej Polsce słyszało o memach? Jak myślisz? Czy dla nich to nie
              > jest pewnego rodzaju sensacja?

              Zgadzam sie, ze nawet znany kazdemu studentowi humanistyki dylemat ("natura"
              vs. "kultura") zainteresuje co poniektorych jako wielki news. Jednak popelniamy
              tu pewnego rodzaju nieuczciwosc: otoz dochodzi tu do zafalszowania prawdziwego
              obrazu rozwoju nauki. Innym slowy, uwazam, ze nalezy jasno przedstawiac, co
              jest nowoscia dnia dzisiejszego, a co konwencjonalnym problemem teorii kultury
              czy innej dyscypliny. Dla tych ostatnich problemow miejsce jest bowiem w
              podrecznikach i popularnych ksiazeczkach, ew. artykulach dydaktycznych. Od
              redakcji dziennika (zwlaszcza) zarowno profesjonalista, jak i dyletant oczekuja
              tego samego: aktualnej informacji o rozwoju danej dyscypliny wiedzy. Wynika to
              z samej definicji medium, w jakim ukazuje sie tekst. To, w jakiej formie
              go "zapodamy" jest juz drugorzedna (aczkolwiek wazna) kwestia warsztatowa.

              > > ...merytorycznych regul newsa prasowego...
              > - A jakie są te reguły dla prasy (1) w ogóle, (2) codziennej, (3) na weekend,
              > (4) o tak dużym nakładzie, (5) docierającej do tak zróżnicowanego odbiorcy?

              Hola, hola! Reguly newsa sa uniwersalne i nie zaleza od srodowiska. Tekst
              powinien byc informacyjny i na aktualny temat. Oczywiscie, zawsze mozna bronic
              tezy, ze temat jest aktualny, bo dotyczy przeciez ostatniej publikacji
              w "Science", ale nawet dla tak nobliwego periodyku nalezy wykazac odrobine
              krytycyzmu i odrozniac tzw. "junk science" od tego, co istotne.

              > > ... Czytelnik, bardziej czy mniej wyksztalcony oczekuje od redaktora
              > > selekcji tresci i podawania mu tego co istotne...
              > - Nie jesteś konsekwentny. Kto i czego oczekuje, i jak to w kupie pogodzić?
              > Czy byłeś kiedyś wykładowcą, uczyłeś grupę ludzi? Jeśli tak, to czy
              > obserwowałeś jak reagują na to co się im przekazuje? Byli skoncentrowani,
              > zasłuchani, może zafascynowani tym co słyszeli? Otóż, można mówić dowolnie
              > ciekawe lub nudne rzeczy, powtarzać się lub sypać newsy (jak to nazywasz) i
              > bardzo szybko przekonać się, że uwaga, zainteresowannie, koncentracja zależą
              > TYLKO od formy podania tekstu. To co zostanie im w głowach i jak będzie
              później

              To, co piszesz, pachnie mi niebezpiecznym formalizmem i relatywizowaniem
              znaczenia przekazu wylacznie do jego formy. Mylisz oddzialywanie retoryczne
              tekstu z niesiona przezen informacja. Oczywiscie, ze jedno nie moze istniec bez
              drugiego i konieczna jest odpowiednia rownowaga w zakresie jezyka / stylu oraz
              tematyki. Co z tego, ze zyskam uwage sluchaczy, skoro w skrajnie uproszczonej
              czy atrakcyjnej formie nie bede w stanie przekazac wszystkiego? Poza tym
              odpowiedzialna gazeta powinna nie tylko piescic i bawic czytelnika, ale takze
              go wychowywac, zmuszac (byle nie za czesto!) do pewnego wysilku.
              >
              > zachowam sobie do
              > niego link lub skopiuję, bo zdarza mi się rozmawiać z ludźmi, którzy o tych
              > sprawach nie mają zielonego pojęcia i łatwiej mi będzie podrzucić im takiego
              > właśnie gotowca niż wysilać się w redagowaniu tego od nowa. Jeśli uznam to za
              > stosowne to dodam coś od siebie. I tyle.

              Potwierdza to moja teze, ze tekst powinien znalezc swoje miejsce raczej
              w "Wiedzy i Zyciu", anizeli w gazecie codziennej (co skadinad nie przynosi mu
              ujmy). No dobra, przesadzam, ale cos w tym jest symptomatycznego, ze trafil do
              twoich wycinkow jako adiuwant w dyskusjach z "zielonymi" wlasnie :)

              > Czy niefachowcy i prostaczkowie to zbiory rozłączne?

              Tak, niefachowcem jest np. biolog czytajacy tekst z fizyki. Jednoczesnie nie
              jest on prostaczkiem :)

              > Kończąc, z Twojej wypowiedzi zajechało mi strasznym snobizmem naukowym.

              I slusznie. Nie wszystko da sie spopularyzowac. Pisanie o nauce to zajecie
              elitarne i szalenie odpowiedzialne, wymagajace wiecej wkladu i umiejetnosci niz
              sie co poniektorym redaktorom wydaje.


              > P.S. Z zagranicy? A skąd? Jesteś tam na stałe?

              Krolestwo Niderlandow, ale niebawem wracam :)

              Pozdrawiam,
            • Gość: Korektor Post scriptum IP: *.cable.wanadoo.nl 31.07.04, 09:58
              Zerknalem w te boczne tabelki ("Czym rozni sie przekaz genetyczny od
              kulturowego"). Niestety, zawiera ona razace bledy:

              1. Przekaz kulturowy to niekoniecznie "mem". Okreslenie "mem" jest nacechowane
              ideologicznie - memetyka (zob. np. pl.wikipedia.org/wiki/Memetyka) to
              zaledwie jedna z wielu teorii kultury, popularna co prawda w kregach zblizonych
              do postmodernizmu i scjentyzmu. W istocie to dosyc marna analogia biologiczna,
              bynajmniej nie zaaprobowana przez wiekszosc badaczy. Nie czas tu na polemike,
              warto jednak zwrocic uwage na nonsens: jednostka dziedziczenia w kulturze sa
              przeciez nie memy, lecz idee, pomysly, wzorce, zwyczaje, mity, tradycje, toposy
              (mem to nazwa zbiorcza dla tych jednostek).

              2. Stwierdzenie, ze informacje kulturowe sa zapisywane w ukladzie nerwowym to
              nonsens i bzdura. Jak na razie nikt nie znalazl neuronalnych odpowiednikow dla
              zapamietanej "Inwokacji" z Pana Tadeusza, gdziezby tu dopiero mowic o "duzych"
              tekstach kultury (chociaz prowadzi sie badania, na razie udalo sie znalezc
              kognitywne odpowiedniki przestrzennej ramy modalnej w strukturach hipokampa).
              Oczywistym jest, ze nosnikiem dla przekazu kulturowego jest jezyk, tekst i inne
              formy symboliczne. Dwoja dla autora tabelki!

              3. Jak mozna w ogole mowic o cechach nabytych w przekazie genetycznym? Jest to
              przyklad niezrozumienia logicznej struktury pojecia "gen". Co to znaczy "cecha
              nabyta" w odniesieniu do fenotypu determinowanego przez gen? Z samego
              okreslenia wynika, ze cos takiego nie istnieje. Z drugiej strony, mutacje w DNA
              to w sposob oczywisty cechy nabyte (Lamarck, he he!), wiec jednak moga byc
              przekazywane!

              4. Nie jest prawda, ze informacje genetyczna mozna uzyskac tylko od rodzicow.
              Banalna zoltaczka (WZW-B) jest przykladem, w ktorym nowa inf. genetyczna
              uzyskujemy od wirusa, nie mowiac o calym zagadnieniu horyzontalnego transferu
              genow wsrod bakterii (proces powszechny w zbiornikach wodnych, nawet miedzy
              roznymi gatunkami,a byc moze miedzy Prokariota i Eukariota). Znowu dwoja!

              Na koniec - rostrzygniecie, czy zwierzeta maja kulture zalezy w duzej mierze od
              definicji tejze. Niestety, kultury typu ludzkiego, z rozwinietym jezykiem,
              etyka, cywilizacja, literatura itd. nie ma zaden zwierzak.


              Pozdrawiam,
          • gotlama Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być 02.08.04, 19:51
            Czemu się kajasz? W końcu jest to forum naukowe. Kto chce się czegoś
            dowiedzieć, to poszuka w internecie albo w bibliotece, gdy któregoś pojęcia
            nie zrozumiał - tylko na "dobre" mu to szukanie wyjdzie. A jak nie chce to
            trudno.
            • Gość: zb.wo do gotlamy IP: *.rgsa.pl 08.08.04, 05:19
              O, adwokat się znalazł :). A może raczej nauczyciel :).

              Jest taka dobra cecha - szanowanie tego, kto słucha lub czyta. Żeby oszczędzać
              jego czas i wysiłek przy wyszukiwaniu, można mówić językiem zawierającym
              POLSKIE synonimy (odpowiedniki) słów. Można tego nie robić przeplatając
              wszystko słowami obcego pochodzenia, np. w suahili. Niech sobie poszuka. Ci, co
              czytają taką nafaszerowaną makaronizmami treść mogą sobie pomyśleć o jej
              autorze -
              (1) nie zna odpowiednich słów polskich (biedaczyna),
              (2) zna je, ale ma innych w ... nosie, (lekceważy innych)
              (3) snobuje się na naukowca (pogardza innymi).
              Najczęściej jest to ten trzeci wariant. Kiedy ja dochodzę do takiego wniosku,
              uśmiecham się z politowaniem i myślę, że moja opinia nie jest odosobniona,
              prawdopodobnie w swoim środowisku jego postawa jest odbierana podobnie również
              przez innych.
              Acha, nie wchodzi w rachubę wariant -
              (4) delikwent jest za granicą i zapomniał polskich słów,
              Na to wskazuje reszta tekstu, jego poprawność gramatyczna, ortograficzna itd.

              Zadziwia mnie, jak czasem ludzie nie zdają sobie sprawy z czytelności pozy,
              którą przyjmują oraz tego, iż zamiast pożądanego, uzyskują odwrotny efekt :).

              Forum naukowe nie wymusza bełkotliwości wypowiedzi, poza tym bełkotać można
              wszędzie, jak ktoś lubi albo musi...
    • Gość: Anglik Re: Gupiki mocno zdziwione IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 08:38
      Rozumiem, że można zaobserwować, jak ptaki bacznie obserwują inne ptaki. Ale
      chciałbym zobaczyć to zdziwione spojrzenie gupików :) Znaczy co, oczy się tym
      rybkom bardziej wybałuszają czy jak?
      • Gość: darkem Re: Gupiki mocno zdziwione IP: *.kon.tvknet.pl / *.tvknet.pl 30.07.04, 09:27
        Chyba wszyscy ci naukowcy, którzy badają relację między wychowaniem a cechami
        dziedzicznymi, oglądali zbyt często "Gdzie jest Nemo?", gdzie rybki posługują
        się taką mimiką twarzy, że Jim Carry mógłby się od nich wiele nauczyć....:-)
        • Gość: ona Re: Gupiki mocno zdziwione IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 09:36
          ja uważam, że to rzeczywiście przełomowe doniesienie w GW, bo przecież dotyczy
          dziedziczności seksualnych preferencji, która jak przypomnę jest powiązana z
          walką ideologiczną o prawa gejów. Oczywiście dla osoby, która ma jakiekolwiek
          podstawowe chociaż pojęcie o genetyce jasnym jest, że nic w tej sprawie nie
          zostało udowodnione, a jednak strona gejowska uparcie twierdzi, że te zachowania
          są uwarunkowane genetycznie, a nie poprzez oddziaływania środowiska...
    • Gość: GARY To jak u ludzi IP: *.com.pl 30.07.04, 10:06
      To jak u ludzi:
      - Ludzkie samiczki wybierają silnych/przystojnych, bo tacy się cieszą ogólnym
      powodzeniem. A przecież silny czy przystojny wcale nie musi być
      lepszym/czulszym/bardziej płodnym/długowiecznym partnerem.
      - I odwrotnie : samce wybierają atrakcyjne samiczki, co ma pewien związek z
      predyspozycjami (zaokrąglone bioderka czy piersi, wąska talia zwiększają
      statystyczne prawdopodobieństwo lepszej płodności czy zdrowia), ale przecież
      ideał wyglądu kobiety się wciąż zmienia - np. od Rubensa do prawie
      anorektycznej szczupłości (ze skrajnością u głodzących się modelek)
      • Gość: Jan ale czy IP: *.ibch.poznan.pl 04.08.04, 18:36
        zmiena sie na lepsze ? i co z tym przekazywaniem kultury - jak popatrzec na
        ogolne schamienie to widac co widac. I czy nie przesadza sie z poszukiwaniem
        celowosc ( teleologii) w przyrodzie - np. takie samiczki gupikow czy wielorybow
        syrobrzyckich musza jakies cechy preferowac u partnerow (chocby te co to
        pomagaja im pozanc ze to sa ich partnerzy a nie urzednicy skarbowki) a tu sie
        dorabia im teorie ze jak upodobaly sobie samczykow kolorowych to sa rozwiazle a
        jak rogatych to chytre, etc. po prostu w CUN jest osrodek przyjemnosci i ow
        musie "cos" lubic.
    • Gość: r39 Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.ifpan.edu.pl 30.07.04, 10:50
      "Podkreślają, że cechy przekazywane genetycznie bardzo trudno
      jest odróżnić od kulturowych. Obie właściwości są przecież
      dziedziczne."
      Naprawdę tak "stało" w oryginale? Nie wierzę.
      Nie tylko urodziłem się bez krawata ale i umiejętności
      czytania jakoś nie udało mi się "odziedziczyć".
      Czyżbym miał wyjątkowego pecha? N.B.: nie jestem
      potomkiem analfabetów.
      • Gość: Korektor Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.cable.wanadoo.nl 30.07.04, 18:46
        Autor teksu mial zapewne na mysli dziedziczenie w sensie wertykalnego i
        horyzontalnego transferu idei czy pomyslow, jaki odbywa sie w ramach kultury,
        jednak rozumiem watpliwosc - zostalo to sformulowane nieprecyzyjnie.
    • Gość: dociekliwiec dane bibliograficzne IP: *.pl / 217.173.202.* 30.07.04, 14:27
      Czy autorzy artykułu byliby uprzejmi podać na jakim konkretnie artykule
      z "Science" się opiarają?
      Przeszukałem wszystkie do Vol. 305 Issue 5681 - 7/9/2004 (via EBSCO) i nie ma
      tam publikacji wymienionych w artylule autorów.

    • Gość: Basia Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.pwgsc.gc.ca 30.07.04, 18:57
      Najpierw trzeba przyznac zwierzetom prawo posiadania kultury lub chocby
      powiedziec glosno ze takowa istnieje.
      • Gość: jan Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.ibch.poznan.pl 04.08.04, 18:38
        a niby kto ma takie prawo - moze ludzie ???
    • Gość: Pasażer busa Re: Dżipp kontra Buss. IP: 195.136.30.* 01.08.04, 09:11
      Proszę mi odpowiedzieć: Dlaczego jak koło busa przejeżdża moj kolega czarnym
      dzipem, a ja jadę żółtym busem to wszystkie pasażerki patrzą się na NIEGO, a
      nie na MNIE? Kiedy zmnieni się mentalność kobiet?
      • Gość: Jan Re: Dżipp kontra Buss. IP: *.ibch.poznan.pl 04.08.04, 18:42
        a zrobiles kontrole negatywna i slepa probe ? jesli tak sprawdz czy zachowanie
        jest dziedziczne i jak sie rozklada dziedziczenie w F1 i F2 (na krzyzowanie busa
        z dzipem musisz miec zgode komisji etyki). Pozdrowienia
    • Gość: Green Re: Cechy uznawane za zapisane w genach mogą być IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 09:56
      Nie chcę nic mówić, ale kulturoznawcy wiedzą to już od dziesięcioleci :)
      bueheheh, ci naukowcy
      • Gość: Jan kulturoznawcy IP: *.ibch.poznan.pl 04.08.04, 18:39
        wiedza swoje a gentycy swoje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja