Dodaj do ulubionych

Dwie minuty energii Słońca docierającej do Ziemi

20.09.19, 07:23
...to rok energii produkowanej przez człowieka

“Every two minutes, the energy reaching the earth from the sun is equivalent to the whole annual energy use of humanity. All the energy … the cars, lighting, and air conditioning of the world … in one year is equivalent to two minutes of the sun,” said Dr Lamya N. Fawwaz, vice-president for Institutional Advancement and Public Affairs at Masdar Institute of Science and Technology (MIST).
https://images89.fotosik.pl/252/91b60c9a5d8cd61cmed.jpg
Obserwuj wątek
    • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 27.09.19, 19:42
      Ale jakie to ma znaczenie z tą energią i że jest tyle razy większa ? Wyobraź sobie naczynie do którego leci woda - powiedzmy 1l/h, ale odpływa 1l/h , więc mamy stan równowagi i poziom się nie zmieni. Jak dodasz do tego dodatkowy strumień - jedną milionową tego pierwszego, to poziom wzrośnie jeżeli odpływ się nie zmieni dostatecznie. Tego ludzie często nie rozumieją, mówiąc, że natura emituje x razy więcej CO2, więc to nie może być wina człowieka
      AGW nie to nie hipoteza o ogrzewaniu energią ze spalania paliw, tylko kwesta poziomów gazów cieplarnianych - nie dlatego, że włączyliśmy ogrzewanie, tylko dlatego, że zrobiliśmy koszulkę.
      • kornel-1 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 09:05
        neuroleptyk napisał:

        > Wyobraź sobie naczynie do którego leci woda - powiedzmy 1l/h, ale odpływa 1l/h , więc mamy stan równowagi i poziom się nie zmieni. Jak dodasz do tego dodatkowy strumień - jedną milionową tego pierwszego, to poziom wzrośnie jeżeli odpływ się nie zmieni dostatecznie. Tego ludzie często nie rozumieją, mówiąc, że natura emituje x razy więcej CO2, więc to nie może być wina człowieka

        Ludzkich złudzeń jest jeszcze więcej :) Założyłeś w swym przykładzie, że strumień wody dopływającej (i odpływającej) jest niezmienny :)
        Ewentualnie założyłeś, że jego wahania są równe wahaniom strumienia wypływającego :)
        Ewentualnie założyłeś, że amplituda tych wahań jest o parę rzędów wielkości mniejsza niż wartość dodatkowego strumienia wody :)

        Kornel
        --
        Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
        "Kornel: moje podróże"
        • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 17:24
          kornel-1 napisał:

          > neuroleptyk napisał:
          >
          > > Wyobraź sobie naczynie do którego leci woda - powiedzmy 1l/h, ale odpł
          > ywa 1l/h , więc mamy stan równowagi i poziom się nie zmieni. Jak dodasz do t
          > ego
          dodatkowy strumień - jedną milionową tego pierwszego, to poziom wzrośni
          > e jeżeli odpływ się nie zmieni dostatecznie. Tego ludzie często nie rozumieją,
          > mówiąc, że natura emituje x razy więcej CO2, więc to nie może być wina człowie
          > ka

          >
          > Ludzkich złudzeń jest jeszcze więcej :) Założyłeś w swym przykładzie, że strumi
          > eń wody dopływającej (i odpływającej) jest niezmienny :)
          > Ewentualnie założyłeś, że jego wahania są równe wahaniom strumienia wypływające
          > go :)
          > Ewentualnie założyłeś, że amplituda tych wahań jest o parę rzędów wielkości mni
          > ejsza niż wartość dodatkowego strumienia wody :)
          >
          > Kornel

          Podałem prosty przykład obalający pewne błędne wnioskowanie. Przykład można zmodyfikować dodając wahania "sezonowe" poziomu i amplituda tych wahań nie ma tu żadnego znaczenia tzn. np. sinusoida poziomu będzie miała pewne dodatnie nachylenie - tylko po co to tak komplikować od początku, to wymaga już innego rozumienia co mamy na myśli mówiąc o wzrostach poziomu.

          Tego przykładu nie użyłam jako dowodu, że przyczyniamy się do wzrostu poziomu CO2, a jedynie obalenie pewnego schematu wnioskowania, który w głowach pewnych "sceptyków" ma być argumentem. Do tego wystarczy podanie jednego kontrprzykładu, więc Twoje uwagi są daremne.

          To, że CO2 wzrasta z powodu emisji ludzi a nie procesów naturalnych wiemy z ujemnego balansu masy. Masa przyrostów CO2 w atmosferze odpowiada ~50% masy emisji antropogennych, a że nie prowadzimy żadnego znaczącego wychwytu z atmosfery, to te 50% masy musi iść na szalę procesów naturalnych i muszą one łącznie więcej pochłaniać niż emitować do atmosfery.
          • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 19:53
            Ktoś może co prawda nadal twierdzić, że to wina jakiegoś konkretnego procesu naturalnego np. wzmożonej aktywności wulkanów, ale wulkanizm odpada, oceany też odpadają jako źródło. Może więc lądowa biosfera?

            www.biogeosciences.net/16/831/2019/bg-16-831-2019.pdf

            ale delta wynosi 0.8 Gt C na rok, więc biosfera lądowa jest zlewem.

            Nie musimy przywoływać dodatkowych niesprecyzowanych wytłumaczeń jeżeli antropogenne emisje są wystarczające do wyjaśnienia przyczyn.
          • kornel-1 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 22.01.20, 09:36
            neuroleptyk napisał:
            > Podałem prosty przykład obalający pewne błędne wnioskowanie. Przykład można zmo
            > dyfikować dodając wahania "sezonowe" poziomu i amplituda tych wahań nie ma tu ż
            > adnego znaczenia tzn. np. sinusoida poziomu będzie miała pewne dodatnie nachyl
            > enie - tylko po co to tak komplikować od początku, to wymaga już innego rozumie
            > nia co mamy na myśli mówiąc o wzrostach poziomu.
            >
            > Tego przykładu nie użyłam jako dowodu, że przyczyniamy się do wzrostu poziomu C
            > O2, a jedynie obalenie pewnego schematu wnioskowania, który w głowach pewnych "
            > sceptyków" ma być argumentem. Do tego wystarczy podanie jednego kontrprzykładu,
            > więc Twoje uwagi są daremne.



            Trzymajmy się Twojego "prostego przykładu". Pokazuje on, że zakłócenie stanu stacjonarnego (ustabilizowanego) poprzez dodatkowy czynnik (dodatkowy strumień dopływający lub dodatkowy odpływ) prowadzi w określonym kierunku (np. wzrostu poziomu wody).

            Ale to oczywistość, i nie sądzę, by krytycy AGW z tym się nie zgadzali. Kwestią do dyskusji jest skala tego czynnika zakłócającego stan równowagi. i jego wpływ na tempo zmian. W tym wątku wskazano, że udział człowieka w bilansie energii jest niewielki.

            k.
    • qwardian Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 03.12.19, 10:25
      Hmm, prezentuję taką wypowiedź, ciekawe czy można potwierdzić taki scenariusz, który wydaje mi się trochę zabawny, bo masa Ziemi z atmosferą pozostaje chyba niezmienna..

      ...Płonąca Planeta – nie uświadamiamy sobie tego, bo nie widać płomieni – ale żyjemy na bezustannie płonącej planecie. Bez chwili przerwy dzień i noc płoną paliwa kopalne, są spalane dla uzyskania energii ruchu, ciepła, kreacji, światła, zabawy.
      Zanim spalimy, przekształcając miliardy i miliardy ton rocznie w ciepło – zanim spalimy – wydobywamy, używając do tego kolejnych nieprzeliczonych ilości paliw wcześniej wydobytych. Spalamy drzewa, węgiel, ropę naftową, gaz – bezustannie, bez chwili przerwy. Kopiemy coraz głębiej, spalając coraz więcej i więcej.

      Wszystkie te paliwa mają swoją masę – by uświadomić sobie, jakie to są – liczone w miliardach ton rocznie - ilości – wystarczy zajrzeć do roczników statystycznych. Jedne kopaliny wydobywamy wprost dla uzyskania energii, inne do przetworzenia – lecz to przetworzenie również wymaga energii z paliw kopalnych, bo innych źródeł energii w zauważalnej ilości nie mamy.

      Wydobywanie i spalanie ma wpływ na masę Ziemi – ta w miarę postępu wydobycia – maleje. Jeżeli maleje, to zaburzony zostaje układ równowagi planetarno-grawitacyjnej między – Słońcem a Ziemią. Skoro Ziemia jest coraz lżejsza, to Słońce przyciąga ją z coraz większą łatwością, w coraz mniejszym stopniu równoważoną siłą odśrodkową poruszającej się po orbicie Ziemi.

      W związku z czym orbita stopniowo, minimalnie ale bezustannie - się zmniejsza, zatem odczuwalna temperatura Słońca na Ziemi – rośnie – i rosnąć będzie coraz szybciej. Układ raz wybity ze stanu równowagi szalenie trudno do tej równowagi przywrócić – i w takiej sytuacji jako ludzkość na Ziemi – jesteśmy.


      --
      Kosiniak-Kamysz: Tęczowe barwy to barwy spółdzielczości.
      • pomruk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 03.12.19, 12:25
        Oczywiście masa Ziemi pozostaje (z dobrym przybliżeniem) niezmienna. Co więcej - zmiana masy Ziemi (jeśli nastąpi z jakiś powodów) nie wpłynie na jej orbitę! Ta nie zależy bowiem od masy (przyjmuję, że masa ciała centralnego jest o wiele większa). Dla przykładu - przecież jeśli wyniesiemy na orbitę stację kosmiczną to i ona i maleńki odprysk farby który od niej odpadnie - orbitują tak samo...
        • kalllka Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 08.12.19, 11:47
          Trudno sobie wyobrazić jak masa działa/ oddziaływuje, w /na próżni_e.

          Jak widać w w/w przykładzie,
          skomplikowany proces -przekład_ się na wyobraźnie. Po polsku/ w naszej budowie logicznej zdania,/ wyobraźnia jest zaprogramowana i działa tak jak chce zdanie podglad np cojestdoktorku.
          Świetny przykład /kolejny raz danie odpowiedzi qwardianowi/ na temat: : obraz mówi więcej niż tysiąc słów.
          zwłaszcza gdy obraz zbudowany domyślnie i przekierowany.





            • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 11:13
              To ciekawy problem. Promień r ruchu orbitalnego Ziemi o masie m przy jej stałej prędkości v maleje wraz ze zmniejszaniem się masy... Słońca M:
              mvv/r=GmM/(rr)
              nie zależy przy tym od masy Ziemi:
              vv=GM/r
              i wynosi
              r=GM/v
              Oznacza to, że ponieważ Słońce traci masę (w wyniku wypromieniowywania ogromu energii w każdej sekundzie), to Ziemia nieustannie zbliża się do Słońca niezależnie od tego, czy sama traci na masie (w wyniku ucieczki wodoru) czy nie (bo jest bombardowana przez meteory).

              I nie o to tu chodzi. (Chociaż kierunek efektu jest niesprzyjający.)
              Sprawa rozbija się o kumulację dodatkowego ciepła w wyniku efektu cieplarnianego (uwalniania gazów cieplarnianych do atmosfery). Klimat na Ziemi to efekt stanu równowagi termodynamicznej, jaki ukształtował się pomiędzy emisją ciepła przez Ziemię i jego pochłaniania i wytwarzania.
              Dodając z jednej strony niewielką nawet ilość powodujemy z jednej strony dążenie do nowego stanu równowagi, co samo w sobie mogło by mieć istotnie niewielki wpływ na temperaturę w tym nowym stanie. Z drugiej jednak emitujemy gazy, które zapobiegają wypromieniowywaniu energii dokładnie tak jak ściany samochodu zapobiegają unoszeniu ciepła kumulującego się w jego wnętrzu. W efekcie temperatura wewnątrz może bez trudu osiągnąć 40 stopni i więcej w nowym stanie równowagi. Wiemy z doświadczeń 'samochodu', jakim jest Wenus, że temperatura w jego wnętrzu może sięgnąć 500 stopni i więcej. Tylko za jakieś pierwszych 100 stopni odpowiada tu bliższe Słońcu położenie. (Nawet jeśli jest 2 razy bliżej, to temperatura powinna być zaledwie 4 razy wyższa niż na Ziemi.)
              Jeśli temperatury na Ziemi wzrosną w wyniku analogicznego efektu cieplarnianego tylko pięciokrotnie, to osiągną one 100 stopni i nasze oceany się wygotują. Stopniowo (tu już upływ czasu nie będzie miał dla nas znaczenia, bo ludzi, lasów ani zwierząt zwyczajnie nie będzie) Ziemia zbliży się też do Słońca i gdy zajmiemy pozycję Wenus osiągnie jej dzisiejszą temperaturę 500 stopni. Wcześniej jednak Słońce zmieni się w czerwonego olbrzyma i spali/wchłonie zarówno Wenus jak i Ziemię.

              --
              "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
              capital" C N N 2003
              • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 11:43
                >Wiemy z doświadczeń 'samochodu', jakim jest Wenus, że temperatura w jego wnętrzu może sięgnąć 500 >stopni i więcej. Tylko za jakieś pierwszych 100 stopni odpowiada tu bliższe Słońcu położenie. (Nawet jeśli jest >2 razy bliżej, to temperatura powinna być zaledwie 4 razy wyższa niż na Ziemi.

                zaledwie 4 razy wyższa to jakieś 1150 kelwinów :)

                >Jeśli temperatury na Ziemi wzrosną w wyniku analogicznego efektu cieplarnianego tylko pięciokrotnie

                "Znajomość cykli pozwala przewidywać przyszłe okresy zlodowaceń, przy założeniu, że są one za nie odpowiedzialne. Na ich podstawie można prognozować że temperatura powinna się obniżyć przez najbliższe 60 tysięcy lat o 5 °C, w tym o około 0,01 °C w XXI wieku, co jest prawdopodobnie hamowane przez globalne ocieplenie"
                pl.wikipedia.org/wiki/Cykle_Milankovicia
                na razie robimy poduszke bezpieczeństwa pod przyszłe zlodowacenie, tudzież jakieś katastrofy kosmiczne/geologiczne


                --
                diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 13:36
                  Istotnie, mój błąd i to dwukrotny 8-)
                  Wenus jest 0,7 j.a. od Słońca. To sprawia, że dociera do niej 2 razy więcej energii
                  (a nie 4 razy więcej, gdyby była w połowie). Oznacza to, że jej temperatura jest o zaledwie 200 stopni wyższa w wyniku samego efektu cieplarnianego niż byłaby bez niego 8-)
                  Powinna wynosić w tym uproszczonym modelu jakieś 600 K ( 2x więcej niż na Ziemi) a wynosi 800 K.
                  Ostrożne oszacowanie wg poprzednio użytego schematu 800/600=4/3 więcej w Kelwinach (a nie 5 razy więcej w Celsjuszach) czyni z obecnych 300K przyszłe 400 K, tzn. ponad 125 stopni Celsjusza. Woda w ocenach wrze dużo krócej niż w przypadku błędnego oszacowania z poprzedniego mojego postu.

                  Nieostrożne szacowanie to po prostu owe Wenusjańskie 200 stopni więcej ponad brak efektu cieplarnianego (z tego poprawionego modelu Kelwina, a nie błędnego Celsjusza) przyprawi Ziemię o temperaturę 500 K. Jest to temperatura topnienia stopów lutowniczych. Woda wrze gdzieś w okolicy 400K (dokładnie 373K).

                  --
                  "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                  capital" C N N 2003
                  • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 13:57
                    "Na ich podstawie można prognozować że temperatura powinna się obniżyć przez najbliższe 60 tysięcy lat o 5 °C, w tym o około 0,01 °C w XXI wieku, co jest prawdopodobnie hamowane przez globalne ocieplenie"
                    Ponieważ temperatura wzrosła o 1,00 °C w XX wieku, to takie tempo "hamowania" następnego zlodowacenia przez globalne ocieplenie może doprowadzić w perspektywie 600 następnych wieków do wzrostu temperatury Ziemi o 600 stopni, tzn. do jakichś 900°C. Szczęśliwie przestaniemy istnieć w ciągu następnych 4 wieków. I to nie dlatego, że temperatura w takim liniowym modelu może wzrosnąć o 4 °C , lecz z uwagi na wywołany efekt cieplarniany, który znacznie wcześniej doprowadzi nas do 125°C i już żadne globalne zlodowacenie tak wysterylizowanej planecie więcej nie zagrozi.


                    --
                    "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                    capital" C N N 2003
                      • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 14:19
                        gdyby takie efekt cieplarniany mógł sie wydarzyć miąłby miejsce w przeszłosci juz dawno
                        kiedys nie tylko mieliśmy kilkukrotnie wiecej CO2, ale też o wiele większe ciśnienie (prawdopodobnie kilkukrotnie większe)

                        w skali geologicznej wciaz mamy najzimniejszy okres od 450mln lat
                        pl.wikipedia.org/wiki/Zlodowaceniej


                        --
                        diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                        • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 14:27
                          >kiedys nie tylko mieliśmy kilkukrotnie wiecej CO2

                          znaczy kilkukrotnie większe stężenie w kilkukrotnie gęsciejszej atmosferze

                          --
                          diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                        • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 14:28
                          >pl.wikipedia.org/wiki/Zlodowaceniej

                          prawidłowy link
                          pl.wikipedia.org/wiki/Zlodowacenie#Starsze_zlodowacenia
                          --
                          diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                          • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 15:18
                            W ang., niem. i suomi wiki znajdziemy informacje i na ten temat:

                            „Ziemia cieplarnia” to okres, w którym na planecie nie ma lodowców kontynentalnych, poziomy dwutlenku węgla i innych gazów cieplarnianych (takich jak para wodna i metan) są wysokie, a temperatury powierzchni morza ( SST) wahają się od 28°C w tropikach do 0°C w regionach polarnych.
                            Price, Gregory; Paul J. Valdes; Bruce W. Sellwood (1998). "A comparison of GCM simulated Cretaceous 'greenhouse' and 'icehouse climates: implications for the sedimentary record". Palaeogeography, Palaeoclimatology, Palaeoecology. 142 (3–4): 123–138.

                            Ziemia była w stanie cieplarni przez około 85% swojej historii.
                            www.bbc.co.uk/programmes/b01qjj99

                            Tego stanu nie należy mylić z hipotetyczną ziemią cieplarnianą, która jest nieodwracalnym punktem krytycznym
                            odpowiadającym trwającemu niekontrolowanemu efektowi cieplarnianemu na Wenus.

                            www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6099852/




                            --
                            "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                            capital" C N N 2003
                            • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 15:38
                              Z grubsza biorąc chodzi tu o tempo zmian i metastabilny punkt krytyczny (teoria katastrof, w której niewielki impuls może wyprowadzić układ z niestabilnego punktu ekstremalnego, np. maksimum temperatury, na powrót w stronę przeciwnego ekstremum lub odwrotnie - w stronę trwałego maksimum - Jeff Goldblum pięknie demonstruje to na przegubie Laury Dern 8-)
                              To tak trochę jak z wodą przegrzaną. Pozostawiona długim okresom delikatnych losowych zmian, jest w stanie się schłodzić ponownie. Uderzona gwałtownie (np. krótkim gwałtownym szarpnięciem antropocentrycznym) zamieni się w parę (i utrzyma to swoje nowe wyższe ekstremum, które już nie jest ekstremum metastabilnym lecz stabilnym właśnie.
                              pl.wikipedia.org/wiki/Ciecz_przegrzana

                              można ją też uzyskać poprzez bardzo szybkie ogrzanie, tak szybkie, że oceany „nie zdążą” odparować; ale na taką kartę nigdy bym nie postawił przyszłości tej planety 8-( w tym celu oceany musiałyby po prostu być gładkie jak lustro, bez pływów, fal, żadnych łódek ani nawet zabełtania w nim dłońmi z molo czy pływających w nim rybek lub krylu albo spadających doń gwiazd; w teorii możliwe, gdyby nie obecność Księżyca i to tylko wtedy, gdyby całe życie na Ziemi zdążyło wyginąć odpowiednio wcześniej)

                              --
                              "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                              capital" C N N 2003
                              • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 15:46
                                Innymi słowy kardynalne znaczenie może tu mieć to, czy planeta ogrzeje się w obecności gazów cieplarnianych o 4 stopnie w ciągu sześciu czy sześciuset wieków.
                                na miejscy hss wolałbym tego nie sprawdzać
                                (nam, ginącym już bezpowrotnie bonobo, zaczyna to wisieć ze zrozumiałych względów 8-(

                                --
                                "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                                capital" C N N 2003
                            • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 18.01.20, 11:21
                              ten rysunek to manipulacja, bo sugeruje ze epoka lodowcowa jest stabilną normalnoscia, a normalnośc (w skali geologicznej) jest piekłem


                              --
                              diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                              • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 18.01.20, 17:48
                                w myśl tego porównania epoka lodowcowa to raczej rodzaj czyśćca po każdym okresie "normalnego" ziemskiego, tzn. "doczesnego" życia; piekło to stan, do którego każdy taki okres może doprowadzić; analogia się na tym nie kończy, bo no bo każdy okres "doczesnego" życia może równie dobrze doprowadzić owo życie prosto do piekła, zwłaszcza gdy stanie się ono zżyciem występnym, życiem zorientowanym przeciwko samemu sobie, tzn. życiem w istocie samobójczym, jakie gatunek hss prowadzi na tej planecie już z górą wiek cały;
                                martwi w tym obrazku brak nieba (ale to wynik li tylko tego, że gatunek ten przestał spoglądać w jedyne rzeczywiste niebo gwiaździste nad sobą w etycznej równowadze z prawem moralny w sobie, mogącym doprowadzić do zajęcia w tym niebie pozycji godnej bogów. A owa boskość to dla mnie głównie zdolność do odpowiedzialności za wszelkie stworzenie nad którym HSS góruje jak wyimaginowany Bóg czy Allah nad nim.
                                Całe nieporozumienie w kwestii przypisywania takiej potencjalnej boskości hss bierze się stąd, że we wszystkich religiach Bóg sprowadza się do nieodpowiedzialnej istoty, która dokonuje stworzenia
                                i porzuca je na łaskę losu pod pozorem pozostawienia wolności wyboru; jednak dobrzy rodzice sprawują pieczę nad swymi dziećmi nawet jeśli
                                pozostawiają im wybór we wszystkich życiowych kwestiach; Bóg (Allah) tacy nie są. To mściwe byty, które zajmują się tylko pozyskiwaniem dusz do im tylko wiadomych celów, z selekcją w postaci "sądzenia żywych i umarłych". Zero odpowiedzialności. To zatem nie dziwota, że społeczności takich wiernych,
                                naśladując te swoje idole, również nie poczuwają się do odpowiedzialności za swoje poczynania. Katolicy uzyskują bez trudu rozgrzeszenie
                                za najgorsze nawet występki etyczne (wszak Jezus ich wszystkich wybawił od takiej odpowiedzialności a priori). Koran, a zwłaszcza jego uzupełnienia o wspomniany nawias "(niewinne)", rozgrzesza muzułman za każdy najbardziej odrażający nawet akt zbrodni, jeśli tylko znajdą grzech w ofierze takiej swojej zbrodni. Słowa Jezusa: "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem" nie mają dla nich żadnego znaczenia (chociaż i Jezus jest uznawany przez nich a jednego z proroków).
                                Obie religie da się przez konwergencję z tak postrzeganą ideologią świecką zwyczajnej ludzkiej przyzwoitości sprowadzić (wzbogacić) do wspólnej etycznej platformy, poprzez świadome wprowadzenie pojęcia ODPOWIEDZIALNOŚCI na wszystkie (także świeckie) ołtarze.




                                --
                                "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                                capital" C N N 2003
                                  • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 19.01.20, 14:12
                                    zgodnie z tą logiką musi być ze 50mln lat temu gdy nawet na antarktydzie było +20C ŚREDNIO to planeta była jednym wielkim wyżarzonym wegielkiem
                                    no chyba ze nie była i podciąganie obecnych pożarów w australii pod GW jest bez sensu


                                    --
                                    diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                                    • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 19.01.20, 19:14
                                      No cóż... zamiast się powtarzać, przytoczę opinię hss (skoro opinia pp nie ma dla cojestdoktorku znaczenia albo z jakowyś jemu tylko wiadomych przyczyn doktrynalnych nie próbuje on ustosunkować się do sedna mojej argumentacji):

                                      "Pomiary sugerują, że przez ostatnie dziesiątki milionów lat temperatura opadała, a obecny okres jest jednym z chłodniejszych w historii Ziemi.
                                      Ktoś może zapytać - i co z tego, że nawet podniesiemy temperaturę Ziemi o kilka stopni - przecież nasza planeta widziała już takie temperatury. Przed 100 milionami lat, w czasach dinozaurów, średnia temperatura Ziemi temperatura była wyższa o 2-4°C, a w rejonach polarnych znacznie bardziej, nawet do 20°C - w Kanadzie żyły krokodyle, na Spitsbergenie lemury, a na Alasce i Grenlandii rosły drzewa tropikalne, np. bananowce. Tam, gdzie dziś żyją pingwiny i niedźwiedzie polarne, żyły dinozaury. Także ilość dwutlenku węgla w atmosferze najprawdopodobniej bywała nawet kilkukrotnie wyższa niż obecnie - bez tego zresztą nie potrafilibyśmy wytłumaczyć okresów tak wysokich temperatur.
                                      To jaka koncentracja gazów cieplarnianych czy temperatura Ziemi jest właściwa, można zapytać? Trudno powiedzieć, czy temperatura wyższa lub niższa o kilka stopni jest "zła" lub "dobra". To co powoduje problemy to ZMIANY temperatury, a szczególnie SZYBKIE ZMIANY. Oraz kierunek tych zmian.
                                      Z przewidywań naukowców wynika, że do końca XXI wieku temperatura może wzrosnąć w najbardziej prawdopodobnym scenariuszu o 3-4°C, a w scenariuszach z wysoką emisją gazów cieplarnianych i silnymi dodatnimi sprzężeniami zwrotnymi nawet o ponad 6°C. I bynajmniej nie przestanie rosnąć z końcem naszego stulecia. Jednym słowem - w ciągu dekad możemy zmienić klimat planety w skali charakterystycznej raczej dla dziesiątek milionów lat (nawet zmiany epok lodowcowych trwały millenia, a nie dekady).
                                      Sama zmiana temperatury o 2°C przesunie temperatury na powierzchni Ziemi do warunków, jakie nie istniały od 3 milionów lat, czyli od okresu środkowego Pliocenu. Zmiana o 4°C będzie oznaczać, że w przeciągu stulecia przeniesiemy klimat Ziemi do czasów wolnego od lodu świata, który skończył się 35 milionów lat temu. Tymczasem typowy okres istnienia gatunku to tylko 1-3 milionów lat. Najprawdopodobniej więc w przeciągu dekad - geologicznym mgnieniu oka - dokonamy transformacji warunków panujących na naszej planecie do stanu, z którym obecnie żyjące gatunki nie miały nigdy w historii do czynienia.
                                      To eksperyment na skalę planetarną...
                                      A biorąc pod uwagę czas życia dwutlenku węgla w atmosferze liczony w dziesiątkach tysięcy lat - eksperyment ten nie ma możliwości zatrzymania ani cofnięcia..."
                                      ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/81/zmiany-klimatu-w-przeszlosci

                                      Zobrazuję to tak: to czy kula wypełniona nitrogliceryną doleci na wysokość 4 m z prędkością 8 km/s, czy zostanie tam ostrożnie zaniesiona po wysokiej drabinie z prędkością 4 szczebli na minutę ma kardynalne znaczenie. W drugim przypadku nie posunie się ona nawet o mm wyżej niż będziemy w stanie sięgnąć i poczeka spokojnie aż zniesiemy ją z drabiny. W pierwszym... wyleci siłą bezwładu na orbitę, o ile wcześniej nie wybuchnie nam tuż nad głowami!


                                      --
                                      "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                                      capital" C N N 2003
                                      • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.01.20, 09:09
                                        ledwie 11 tys lat temu temperatura nagle spadła o 5 do 7 stopni
                                        pl.wikipedia.org/wiki/M%C5%82odszy_dryas
                                        możliwe ze w kilka miesięcy, góra w kilka lat, była więc znacznie gwałtowniejsza niz ta która obecnie powodujemy i mimo to świat dotrwał do naszych czasów w stanie który absurdalnie uznajemy za idealny

                                        takich zmian z pewnością było wiele skoro cofajac sie juz o 11tys lat już taką zmianę znajdujemy
                                        ta którą powodujemy nie jest więc w żaden sposób wyjątkowa, a jeśli o tempo jest dziesiątki lub setki razy wolniejsza niż ta o której wspomniałem





                                        --
                                        diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                                        • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.01.20, 14:15
                                          " lodowce nie osiągnęły ponownie zasięgu, jakie miały podczas maksimum ostatniego zlodowacenia. " [tamże]
                                          to jest kluczowe - dopiero utworzenie się globalnego lądolodu (zamarznięcie wszystkich mórz i oceanów aż po dno) mogłoby oznaczać osiągnięcie trwałego minimum; inaczej, zaraz po ustąpieniu czynnika, który je spowodował (możliwa zima po uderzeniu małej planetoidy, wybuchu wulkanów lub zatrzymaniu prądu zatokowego) i opadnięciu pyłu, sytuacja wróciła do normy. Najwięcej energii traci się przy budowie lądolodu i wymaga jego stopienie. Ponieważ zmierzamy w kierunku przeciwnym, zmiany są powstrzymywane przez trwający proces topnienia lądolodów.
                                          Jednak w tym tempie, wkrótce na Antarktydzie będziemy mogli rozpocząć uprawę palm daktylowych (po koniecznym przesiedleniu tam całej Afryki). Trudno powiedzieć co z resztą.
                                          Artykuł
                                          www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/nauka-i-technika/ludzie-na-liście-gatunków-zagrożonych-10-lat-do-zagłady/ar-BBZ8JIk?ocid=spartandhp

                                          jest superoptymistyczny, ponieważ zakłada, że po wygotowaniu się oceanów (które potrwa parę wieków po naszej zagładzie) temperatury ustabilizują się na poziomie umożliwiającym przetrwanie przynajmniej niesporczaków w strefach wokółbiegunowych. Nie wiem, co im to da, gdy średnia temperatura globu wyniesie 125 stopni Celsjusza i przestaną padać deszcze. Może wystąpi tam efekt rosy gdzieś na poziomie 80 stopni Celsjusza. Czy to pozwoli im jednak na rozmnażanie się? Szczerze wątpię.


                                          --
                                          "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                                          capital" C N N 2003
                                          • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.01.20, 15:48
                                            Wracając do topnienia lądolodów Grenlandii i Antarktydy. Obecne zmiany wydają się być umiarkowane. Nie, nie żartuję. Takie one są wciąż jeszcze, chociaż ofiarom wielu z gwałtownie wzmożonych na przestrzeni ostatnich 2 dekad zjawisk meteorologicznych mogło by się wydawać, że Armagedon już się rozpoczął. Jest tak jednak tylko dlatego, że nasze wokółbiegunowe lodówki (a właściwie klimatyzatory na wsad lodowy) wciąż jeszcze działają. Jednak lodu w nich wystarczy jeszcze najwyżej na parę dekad. Później 'nitroglicerynowa' bomba klimatyczna, jaką wystrzeliliśmy w ub. wieku osiągnie siłą bezwładności swój nowy stan równowagi... na trwałej orbicie termodynamicznej a la Wenusjańska. Daleko poza zakresem możliwego powrotu do któregoś z metastabilnych ekstremów, pomiędzy którymi klimat tańczył walca spowolnionego do rytmu metronomu bijącego co miliony lat.

                                            Obrazowo:

                                            Gdy stopi się lód w barku naszej lodówki ogrodowej, piwo zacznie ogrzewać się wraz ze stopioną wodą do temperatury otoczenia. Zrobi się ciepłe. Tu analogia się jednak kończy i przebiega dalej tak, jakbyśmy wyjęli butelki i ułożyli je obok siebie na trawie w pełnym słońcu. W ciągu paru godzin piwo zamieni się w gorącego grzańca.

                                            --
                                            "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                                            capital" C N N 2003
                                            • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.01.20, 16:04
                                              Zabiją nas... klimatyzatory
                                              Co pełni tu rolę masy bezwładnej, ktoś zapyta?
                                              Wydaje się, że tego, czym obecnie jest nieustanny wzrost emisji gazów cieplarnianych, nie zechcemy powstrzymać (i odwrócić). Większą mamy determinację do rozwijania narzędzi zagłady (tzw. "broni"). Tyle środków należało by przeznaczyć na przeciwdziałanie zmianom. Ktoś widzi lobby militarne odstępujące swe bilionowe apanaże na ten cel? Bo no bo ja nie wiedzę żadnych szans na to. Już obecnie znaczna część zużywanej energii napędza nasze urządzenia klimatyzacyjne. W niedalekiej przyszłości zużycie energii w takich urządzeniach zacznie narastać lawinowo. Im szybciej będzie się podnosiła temperatura na zewnątrz, tym więcej energii będzie należało zużyć na schłodzenie wnętrz naszych domów i miejsc pracy oraz... zamkniętych, klimatyzowanych systemów szklarniowych pod nasze uprawy.
                                              Habitaty zaczną przypominać te planowane dla Marsa. W skali globalnej na zewnątrz zapanuje piekło. Gdy odparują oceany, trzeba będzie doświetlać nasze uprawy. Jeszcze więcej energii (i nie da się jej już dłużej pozyskiwać jej z energii słonecznej. Temperatury skoczą o kolejną setkę. To oznacza zejście pod ziemię i klimatyzowanie nor w których spróbujemy przetrwać przy radykalnej "naturalnej" depopulacji. Lub migrację na Marsa, który wyda nam się... nowym Edenem.

                                              --
                                              "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                                              capital" C N N 2003
                                          • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.01.20, 19:02
                                            > lodowce nie osiągnęły ponownie zasięgu, jakie miały podczas maksimum ostatniego zlodowacenia. " [tamże]
                                            >to jest kluczowe

                                            to jest kluczowe byś próbował jakoś wybrnąć z tej gafy ze obecne zmiany maja tempo nieporównywalne w historii :)
                                            to zaś gdzie lodowce sięgnęły nie ma żadnego znaczenia, to wręcz Twój strzał w kolano ze tak duze zmiany nie musza wcale zmienic w temacie lodowców! :)
                                            temperatury zmieniły sie o 5 do 7 stopni i tylko to sie liczy i obala teze jakoby obecne zmiany były niezwykle szybkie, palaca sie australia tez jest czymś zwyczajnym, skoro powstanie czegoś takiego jak sahara zajęło moze 100 lat całkiem niedawno

                                            >Nie wiem, co im to da, gdy średnia temperatura globu wyniesie 125 stopni Celsjusza i przestaną padać >deszcze.

                                            moze zanim bedzie te 125C wpierw mozna by podtyskutowac o wzroscie zachmurzenia skutkującym spadkiem nasłonecznienia?
                                            najwieksze sprzeżenie dodatnie to jest w ludzkich głowach, mam wrażenie ze przez wzmożoną propagandy GW skutkującej spiralą strachu wielu ludzi w swoich głowach doświadczyło właśnie tego
                                            tak jest od zawsze, jak gdzies wulkan wybuchnie zaraz pojawiaja sie doniesienia o tym jak to nas wulkany wykończa, jak sie zrobi ciepło to zaraz sie usmażymy, zeszta tak samo sie działo gdy robiło sie zimno:
                                            www.youtube.com/watch?v=zSDLRm3jhc8

                                            myślę ze na to najlepsza odpowiedzią na ten film i na katastrofę o której mówisz jest moja stopka

                                            --
                                            diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                                            • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.01.20, 21:33
                                              i po co ja bonobo się męcze niczym jakiś człowiek 8-)

                                              powtarzam, cykl znalezienia trwałego minimum ochłodzenia wymaga nie tylko gwałtownego obniżenia temperatury o kilka stopni, ale wskazania czynnika bezwładności, który taką tendencję podtrzyma; dopóki cała woda nie zamieni się w lądolód, aby mogła zostać znaleziona nowa temperatura globalnej termorównowagi (tym razem trwałego minimum) dużo poniżej 0 stopni;

                                              wskazałem na taki czynnik bezwładności w przypadku podnoszenia temperatury umożliwiającego dostarczenie wystarczającej ilości ciepła oceanom, aby zdołały się one wygotować w okresie przejściowym względnej ;
                                              to zwiększanie emisji gazów cieplarnianych bez końca wymuszone koniecznością ratowania (przedłużenia agonii) gatunku w klimatyzowanych habitatach dla kilkanaście miliardów mieszkańców, których utrzymanie będzie wiązało się z rosnącym zapotrzebowaniem na energię i w taki oto sposób obłędne kółko bezwładności się domknie;


                                              --
                                              "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                                              capital" C N N 2003
                                              • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.01.20, 21:42
                                                względnej; klimatycznej oazy (nie tyle czyśćca co przedsionka piekieł);
                                                zaraz po tym, gdy ostatnia kropla oceanu zamieni się w gazową postać pary przegrzanej, nastąpi gwałtowna pogoń za nowym poziomem równowagi; zostanie on osiągnięty wkrótce po tym, gdy ostatni bastion hss głęboko pod ziemią zatka się nie będąc dłużej w stanie sprostać rosnącym wymogom chłodzenia w warunkach zbliżonych do wenusjańskiego piekła; atmosfera będzie się składała wyłącznie z dwutlenku węgla i metanu (azot będzie stanowił taki udział jak obecnie dwutlenek węgla); 250 stopni C to zapewne prawidłowo szacowana temperatura nowego stanu równowagi termodynamicznej; niesporczaki są też bez szans;

                                                --
                                                "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                                                capital" C N N 2003
                                            • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.01.20, 22:36

                                              > temperatury zmieniły sie o 5 do 7 stopni i tylko to sie liczy i obala teze jako
                                              > by obecne zmiany były niezwykle szybkie

                                              Problem w tym, że nie....

                                              citeseerx.ist.psu.edu/viewdoc/download?doi=10.1.1.700.4832&rep=rep1&type=pdf
                                              All of the patterns discussed above suggest a northern high latitude origin for the Younger Dryas cold event, because (1) the largest
                                              negative climate anomalies occur in the extratropical Northern
                                              Hemisphere focused around the North Atlantic, (2) there is a variable
                                              expression of the Younger Dryas in both sign and magnitude in the
                                              tropics and subtropics, and (3) modest positive climate anomalies
                                              occur in the extratropical Southern Hemisphere (Figs. 11 and 12).
                                              This is consistent with the Younger Dryas being a redistribution of
                                              heat, as would accompany a reduction in AMOC strength (Fig. 8),
                                              rather than a global-scale cooling event, which requires a change in
                                              the planetary energy balance.
                                              Younger Dryas cooling in the north
                                              does appear to slightly outweigh warming in the south, however,
                                              with a global mean cooling of w0.6 C (Fig. 12b). As greenhouse
                                              gases, insolation, and global ice volume were nearly unchanged from
                                              the Allerød to the Younger Dryas (Fig. 7), a net global cooling could
                                              most plausibly be explained by increased Northern Hemisphere
                                              albedo due to greater snow and sea ice cover and aerosol loading
                                              (Alley, 2000; Denton et al., 2005). This small global mean temperature decrease during the Younger Dryas relative to the global cooling
                                              of w4.9 C at the LGM would suggest that the Younger Dryas was
                                              hardly a return to ice age climate. It is instead on par with the global
                                              cooling of w0.8 C during the Little Ice Age relative to the present
                                              (Mann et al., 2008).
                                              • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 19:43
                                                >Problem w tym, że nie....

                                                no zalezy jakie źrodło cytować, poszukałeś sobie takiego co Ci odpowiada, tyle ze jest wiele innych oprócz wikipedi mówiacych ze te zmiany były wieksze,
                                                w dodatku, ta globalna temperatura (która jak rozumiem jest nową linią obrony) jakie ma znaczenie
                                                jeśli w europie temperatura spadnie o 5K a w USA o tyle wzrosnie to będzie "git"?
                                                ano nie będzie (ale tylko dla Europy), wiec pocieszanie sie globalna temperatura sie nie wiele zmieniała nie ma sensu

                                                jeśli juz nawet ktos udowodni ze w tym "dryasie" nawet i takich zmian nie było to co to zmienia?
                                                przeciez to w zaden sposób nie przeczy faktom zgodnie z którymi wulkany i superwulkany wybuchały, ze asteroidy praktycznie kazdej wielkosci uderzały w tą planetę i wywoływały praktycznie każdą możliwą zmianę jaką sobie teraz wymyslimy
                                                i te zmiany były i wieksze i znacznie gwałtowniejsze niz te które powodujemy my
                                                pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_wulkanu_Toba#Modele_zimy_wulkanicznej_i_globalnego_och%C5%82odzenia
                                                i nawet jak ktoś zaraz zasypie artykułami ze Toba jakims cudem nie zmieniła klimatu to co z tego?
                                                inny wulkan zmienił, albo inna asteroida, bo tak juz na tej planecie jest
                                                nie ma żadnej równowagi jest tylko czas od jednej katastrofy do drugiej

                                                co wazne, wszystkie bardzo duze znane nam zmiany które obserwujemy w zapisie kopalnymi nazywamy "katastrofami" są związane z oziębieniem
                                                koniec "ziemi śnieżki" też był ogromną katastrofą, ale opisujemy tą zmianę jako coś dobrego, jako eksplozję życia a nie katastrofę
                                                tak jest z każdym nie wazne jak nagłym ociepleniem
                                                w naszej ludzkiej historii kazde ocieplenie klimatu wiązało sie z rozwojem i ekspansją, każde oziębienie zaś z głodem, zarazami i śmiercią
                                                teraz będzie znów tak samo, będzie kolejna "pozytywna katastrofa", tego nas uczy historia i ta poztywna "katastrofa" juz trwa, antropocen będzie w przyszłosci końcem ziemi "mini-śnieżki" i bardzo dobrze
                                                www.nasa.gov/feature/goddard/2016/carbon-dioxide-fertilization-greening-earth

                                                ogólnie to wszystkie te straszliwe skutki ocieplenia jakie mają dopiero nadejsc przeciez mozemy obserwowac w miastach, w parkach miejskich
                                                miasta są wyspami ciepła i temperatura w nich jest większa nawet o 10K od temperatury wokół miast
                                                jakie są efekty?
                                                naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27240%2Cdrzewa-w-miastach-rosna-szybciej.html
                                                krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,24242815,naukowcy-z-ur-drzewa-rosna-znacznie-szybciej-niz-kiedys.html


                                                --
                                                diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                                                • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 20:43
                                                  Musisz przytaczać wielkie katastrofy - superwulkany, asteroidy co tylko potwierdza, że obecne zmiany muszą być gwałtowne, a dla nas i szczególnie cywilizacji są to rzadkie zdarzenia.

                                                  Co do erupcji Toba, to zmiana temperatur trwała około dekady i oszacowano na podstawie modelowania też ~3.5 stopni chłodzenia globalnie max, czyli średnio jeszcze mniej. Czy to się dla ciebie liczy już jako zmiana klimatu, czy kilkuletnia wyjątkowa duża anomalia ze względu na krótki okres trwania, tego nie wiem.

                                                  agupubs.onlinelibrary.wiley.com/doi/epdf/10.1029/2010GL045464
                                                  • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 21:04
                                                    jak to rzadkie
                                                    poprzednio 11-14 tysiecy lat temu
                                                    teraz 75tysiecy lat temu
                                                    taka sahara powstała nagle kilka tysiecy lat temu
                                                    tdosłownie co chwila wydarznie o ogromnej skali

                                                    patrzac na przedział czasowy i ekstrapolujac w przeszłość mozna założyć ze na przestrzeni kazdego miliona lat takich katastrof bedzie kilka, kilkanascie moze kilkadziesiat (kilkadziesiąt bo wysoce prawdopodobne ze nie wszystkie wahniecia wyłapujemy)
                                                    wiec czemu nagle kolejna nie wyrózniajaca sie szybkoscia ani skala zmiana ma byc nagle czymś bardzo wyjatkowym w historii? jest wyjatkowa tylko dlatego ze widzimy ja na żywo
                                                    "Toba" nie wydaje sie wyjatkowa bo jej na zywo nie widzielismy

                                                    jestesmy jak starsi widzowie przed TV co widząc "wiadomosci" a w nich jak ktoś kogos zadźgał myślą ze teraz to tylko morderstwa, a kiedys był spokój, a to tylko kiedyś tych wiadomosci po prostu nikt nie pokazywał


                                                    >Co do erupcji Toba, to zmiana temperatur trwała około dekady i oszacowano na podstawie modelowania też >~3.5 stopni chłodzenia globalnie max, czyli średnio jeszcze mniej. Czy to się dla ciebie liczy już jako zmiana >klimatu, czy kilkuletnia wyjątkowa duża anomalia ze względu na krótki okres trwania, tego nie wiem.

                                                    10 - letnia anomalia jest gorsza niz zmiana klimatu
                                                    bo jedna taka anomalia to jak dwie zmiany klimatu w krótkim odstępie 10 lat

                                                    znaczy zaraz... poprawka: taka anomalia to jedna zła zmiana (oziębienie) i jedna dobra (ocieplenie)

                                                    obecny antropocen to bedzie tylko jedna zmiana, ta dobra
                                                    oziębienie byłoby zmiana zła, katastrofą która mogłaby głodem zabić miliardy



                                                    --
                                                    diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                                                  • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 22.01.20, 05:32
                                                    Przedstaw recenzowaną pracę, gdzie są interesujące nas liczby i wnioski na podparcie tego > taka sahara powstała nagle kilka tysiecy lat temu

                                                    Kwestia wulkanów

                                                    www.researchgate.net/publication/227000709_The_size_and_frequency_of_the_largest_explosive_eruptions_on_Earth
                                                    W przeciągu ostatnich 36 mln lat znamy 42 erupcje >M8 czyli nieco ponad 1 na milion lat.
                                                    Górne ograniczenie oszacowano 22 czyli 1 na 45 tys lat. Oczywiście mniejsze erupcje będą występowały częściej, ale efekt prawdopodobnie będzie mniejszy.
                                                    Tambora 1815 r. klasyfikowana o jeden poziom niżej niż Toba, czyli odpowiednio VI-7 i VI-8, nie wywołała jednak dużego chłodzenia tj. ~0,5 C na północnej półkuli.

                                                    > wiec czemu nagle kolejna nie wyrózniajaca sie szybkoscia ani skala zmiana ma by
                                                    > c nagle czymś bardzo wyjatkowym w historii? jest wyjatkowa tylko dlatego ze wid
                                                    > zimy ja na żywo
                                                    > "Toba" nie wydaje sie wyjatkowa bo jej na zywo nie widzielismy

                                                    Sami jesteśmy sprawcami obecnej zmiany. Pełnego zakresu obecnego ocieplenia nie znamy, mamy co prawda prognozy na 2100 r., ale to nie oznacza maksimum ocieplenia i to jest właśnie straszne, bo co będzie w 2200 r., 2300 r., czyli relatywnie niedługo. Wyjątkowy czy niewyjątkowy, to jeżeli problem jest z tych dużych, to nie zmieni się w mały przez brak wyjątkowości.
                                                  • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 22.01.20, 18:10
                                                    Kwestia żywności jest ważniejsza kwestia niż jak rosną drzewa w mieście.

                                                    Czyli nie taka dobra zmiana, kiedy trzeba przeciwdziałać.

                                                    Since the most optimistic climate change scenarios do not lead to a warming below 1.5 °C, crop production losses in West Africa appear to be unavoidable without adaptation, and knowledge of the most effective adaptation methods becomes critical.

                                                    www.nature.com/articles/s41598-019-49167-0#ref-CR2

                                                    Dodatkowo ciekawostki pokazujące, że wzrost CO2 lub temperatury łącznie z CO2 nie musi być pozytywny względem plonów czy jakości.

                                                    orgprints.org/28030/7/28030.pdf

                                                    Tu masz eksperyment

                                                    Efekt samego CO2, CO2+ podwyższonej temperatury, samej podwyższonej temperatury, O3

                                                    [i]Overall grain yield (Fig. 2a) was strongly affected by the climate
                                                    treatments and decreased 28.9% under the two-factor climate scenario of elevated temperature and [CO2]. As for the single-factor
                                                    treatments, elevated temperature decreased overall grain yield by
                                                    55.8% compared to ambient, and elevated [CO2] increased the yield
                                                    by 16.1%. Elevated [O3] was found to decrease grain yield by 14.9%[6/i]

                                                    Pogorszenie jakości przez redukcję białka

                                                    onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1111/j.1365-2486.2007.01511.x
                                                    jako ciekawostka

                                                    Across this group of studies, grain protein concentrations were decreased by 16.4% in low nitrogen treatments compared with 9.8% in high nitrogen treatments, with this difference statistically significant (P=0.038).

                                                    Czyli przy niskim N jest jeszcze gorzej.
                                                  • kornel-1 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 22.01.20, 18:56
                                                    neuroleptyk napisał:

                                                    > orgprints.org/28030/7/28030.pdf
                                                    > Tu masz eksperyment. Efekt samego CO2, CO2+ podwyższonej temperatury, samej podwyższonej temperatury
                                                    > , O3


                                                    A przeczytałeś dokładnie publikację?
                                                    Goście zwyczajnie ususzyli jęczmień podwyższając temperaturę i nie zmieniając wilgotności i nie zwiększając nawadniania (wszystkie 5 eksperymentalnych warunków miało to samo światło, wodę i wilgotność). Trudno się dziwić, że masa plonów mniejsza przy zwiększonej temperaturze.
                                                    Co innego przy zwiększonym % CO2 - Tu plony się zwiększyły znacznie (widać to doskonale na Fot.1). To też oczywistość.

                                                    Generalnie tego rodzaju eksperyment ma małą wartość praktyczną i poznawczą. Każdy rolnik wie czym się kończy suche upalne lato. Każdy miłośnik kwiatów wie, że ich rozwój zależy od tego, czy postawi się na parapecie czy w kuchni.

                                                    Zboża i inne rośliny są hodowane przez wiele pokoleń tak, by zoptymalizować ich cechy dla danych warunków. Nikt polskich ziemniaków nie sadzi w Maroku i odwrotnie. Publikacja opisująca eksperyment z wysiewem jęczmienia i hodowlą w drastycznie zmienionych warunkach - bez hodowli kolejnych pokoleń w zmienionych warunkach - kojarzy mi się z (nieistniejącą) pracą pt. "Wpływ przesiadki z roweru na Airbusa na przeżywalność kierującego."

                                                    k.
                                                  • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 23.01.20, 15:35
                                                    Nie wiem czy każdy rolnik wie czy deficyt ciśnienia pary związany z +5 stopni będzie skompensowany mniejszą transpiracją w wyniku wzbogacenia CO2 ~700 ppm. Z wiadomych względów realistyczny eksperyment co się może stać w 2100 r jest bezsensowny i trzeba skorzystać z modelowania.

                                                    Cojestdoktorku pisał w innej dyskusji, że wzrost temp. wpływa korzystnie na fotosyntezę, jak mu napisałem o zwiększonym parowaniu, to zaczął pisać o opadach. Literatura także ta dotycząca strategii adaptacji do globalnego ocieplenia rzuca cień na przekonanie, że jest to coś pozytywnego i nie należy się tym martwić, skąd pewność czy np. w Sahelu nie będzie katastrofy? Wzrost opadów nie gwarantuje odpowiedniej ich dystrybucji. Słyszałeś o problemie ogólnego ubytku wód gruntowych?
                                                  • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 23.01.20, 17:42
                                                    >Cojestdoktorku pisał w innej dyskusji, że wzrost temp. wpływa korzystnie na fotosyntezę, jak mu napisałem o >zwiększonym parowaniu, to zaczął pisać o opadach.

                                                    chyba bardziej napisałem o aparatach szparkowych
                                                    temperatura zwiększa parowanie ale wzrost stężenia CO2 zmniejsza ilosc aparatów szparkowych lub czas ich otwarcia co zmniejsza parowanie
                                                    inaczej:
                                                    roslina przy stężeniu CO2 = 250ppm traci poprzez transpirację dwa razy mniej wody niz roślina przy stężeniu CO2 = 500ppm w tej samej temperaturze pobierajaca tyle samo węgla z atmosfery
                                                    wzrost temperatury przyśpiesza parowanie ale ten wzrost parowania nie będzie dwa razy większy a taki musiałby być zeby zyski ze wzrostu stęzenia CO2 zaprzepaścic

                                                    sa dane NASA z całej planety i w 35 lat biosfera urosła w bardzo widoczny sposób w czasie tej "katastrofy" która ma obecnie miejsce
                                                    o czym to wiec dyskutowac skoro empiryczny wynik jest jasny
                                                    żadne madre artykuły bardzo mądrych profesorów tego wyniku nie zmienią
                                                    w momencie gdy biosfera rośnie, media krzyczą ze życie na tej planecie się kończy :P
                                                    byłbym gotów załozyć sie o kazde pieniadze ze za kolejne 30 lat biosfera znów urośnie, wzgledem obecnych czasów, bo terraformujemy planetę w kierunku warunków szklarniowych, a te są korzystne dla produkcji biomasy




                                                    --
                                                    diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                                                  • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 23.01.20, 18:52
                                                    cojestdoktorku napisał:

                                                    > >Cojestdoktorku pisał w innej dyskusji, że wzrost temp. wpływa korzystnie n
                                                    > a fotosyntezę, jak mu napisałem o >zwiększonym parowaniu, to zaczął pisać o
                                                    > opadach.
                                                    >
                                                    > chyba bardziej napisałem o aparatach szparkowych
                                                    > temperatura zwiększa parowanie ale wzrost stężenia CO2 zmniejsza ilosc aparatów
                                                    > szparkowych lub czas ich otwarcia co zmniejsza parowanie
                                                    > inaczej:
                                                    > roslina przy stężeniu CO2 = 250ppm traci poprzez transpirację dwa razy mniej wo
                                                    > dy niz roślina przy stężeniu CO2 = 500ppm w tej samej temperaturze pobierajaca
                                                    > tyle samo węgla z atmosfery
                                                    > wzrost temperatury przyśpiesza parowanie ale ten wzrost parowania nie będzie dw
                                                    > a razy większy a taki musiałby być zeby zyski ze wzrostu stęzenia CO2 zaprzepaś
                                                    > cic

                                                    Niestety plony były wyraźnie zmniejszone, to co napisałeś sugeruje inne efekty temperatury a nie ususzenie jak to określił kornel-1 dla którego to było oczywistością, czyli sprowadzając to tylko do kwestii wody tzn. "ususzenia", to nie powinno mieć miejsca - spodziewany wzrost a nie strata w 2xCO2 i +5
                                                    To jest kwestia ewapotranspiracji a nie tylko transpiracji więc upraszczasz sprawę.

                                                  • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 25.01.20, 11:54
                                                    para wodna nie ucieka w kosmos, co odparuje to spadnie
                                                    wiec sumarycznie "ewapo" nie ma znaczenia

                                                    --
                                                    diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                                        • neuroleptyk bzdura 20.01.20, 19:59
                                          cojestdoktorku napisał:

                                          > ledwie 11 tys lat temu temperatura nagle spadła o 5 do 7 stopni
                                          > pl.wikipedia.org/wiki/M%C5%82odszy_dryas
                                          > możliwe ze w kilka miesięcy, góra w kilka lat, była więc znacznie gwałtowniejsz
                                          > a niz ta która obecnie powodujemy i mimo to świat dotrwał do naszych czasów w s
                                          > tanie który absurdalnie uznajemy za idealny
                                          >
                                          > takich zmian z pewnością było wiele skoro cofajac sie juz o 11tys lat już taką
                                          > zmianę znajdujemy
                                          > ta którą powodujemy nie jest więc w żaden sposób wyjątkowa, a jeśli o tempo jes
                                          > t dziesiątki lub setki razy wolniejsza niż ta o której wspomniałem

                                          Szybki i duży spadek temperatury np. na Grenlandii nie oznacza, że to dzieje się na całym globie. Trzeba przeanalizować dane z wielu różnego rodzaju proxy z obu półkul - i zapomnij tu o takiej rozdzielczości, że można stwierdzić zmiany nastąpiły globalnie w kilka miesięcy, góra kilka lat!
                                          Globalna zmianę oszacowano na ~0.6 stopnia, co ciężko porównywać z prognozami na koniec tego stulecia.


                                          citeseerx.ist.psu.edu/viewdoc/download?doi=10.1.1.700.4832&rep=rep1&type=pdf

                                          To extrapolate the Younger Dryas temperature data globally, we
                                          use a similar technique as that employed with the glacial-interglacial
                                          change in temperature (Section 3.2.). We fit a 3rd order polynomial
                                          to the Younger Dryas temperature anomalies as a function of latitude
                                          (r
                                          2 ¼ 0.50, p < 0.0001) and weight by latitudinal area. The result is
                                          a global mean cooling of w0.6 C during the Younger Dryas.
                  • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 02:43
                    bonobo44 napisał:

                    > Istotnie, mój błąd i to dwukrotny 8-)
                    > Wenus jest 0,7 j.a. od Słońca. To sprawia, że dociera do niej 2 razy więcej ene
                    > rgii
                    > (a nie 4 razy więcej, gdyby była w połowie).

                    Temperatura to P^0,25 a P to Dystans^-2, czyli temperatura Wenus to 0,72^-0.5 = 1,18 x temperatura Ziemi wyrażona w K, zakładając takie same albedo równe temu jakie ma Ziemia, to przy 255K dla Ziemi bez efektu cieplarnianego, to daje 301K dla Wenus


                    Oznacza to, że jej temperatura jes
                    > t o zaledwie 200 stopni wyższa w wyniku samego efektu cieplarnianego niż byłaby
                    > bez niego 8-)
                    > Powinna wynosić w tym uproszczonym modelu jakieś 600 K ( 2x więcej niż na Ziemi
                    > ) a wynosi 800 K.

                    Nie, na pewno Wenus nie miałaby 600K, przy albedo Wenus 0,67 i Ziemi 0,367 to daje prawie o połowę mniej energii i 0,85 temperatury przy tym samym dystansie, co daje ostatecznie 255,7 K dla Wenus, czyli albedo Wenus niweluje efekt odległości do Słońca. Zakładając zerowe albedo, to daje dla Wenus 337K
                    • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 13:31
                      1) No tak, swoje oszacowania oparłem na radykalnie uproszczonym modelu, w którym temperatura jest wprost proporcjonalna do energii docierającego promieniowania.

                      2) Albedo rośnie wraz z rosnącą pokrywą chmur (więc dla Wenus jest dużo wyższe niż dla Ziemi, a mimo to głęboki efekt cieplarniany się tam utrzymuje, głównie z uwagi na to, że planeta leży poza ekosferą od jej wewnętrznej strony i brak jest czynnika mogącego ją schłodzić).

                      3) Dotąd oceniano, że w przypadku naszego Słońca 'ekosfera rozciągała się przynajmniej od 0,95 (też nic dobrego)[i] do 1,37 lub nawet do 1,67 jednostki astronomicznej.
                      Naukowcy z amerykańskiego Penn State University, NASA oraz francuskiego uniwersytetu w Bordeaux pod przewodnictwem Jamesa Kasting’a twierdzą, że wewnętrzna krawędź ekosfery może leżeć bliżej orbity Ziemi, niż to wcześniej się wydawało. W pracy naukowej, która została niedawno opublikowana na łamach The Astrophysical Journal, zespół Kasting’a przedstawia wyliczenia sugerujące zakres ekosfery pomiędzy 0,99 a 1,70 jednostki astronomicznej dla naszego Słońca. Wydaje się to być niewielka różnica, jednak dla Ziemi, której orbita zawiera się pomiędzy 0,983 do 1,017 jednostki astronomicznej, wynik może być bardziej „niepokojący”[/i].'
                      kosmonauta.net/2013/03/2013-03-30-ziemia-ekosfera/

                      Oznacza to, że stosunkowo niewielki impuls może nas popchnąć w stronę nieodwracalnej katastrofy typu wenusjańskiego (podczas, gdy - i to jest najwłaściwsza odpowiedź pod adresem ostatniego zapytania cojestdoktorku - nie grozi nam katastrofa w przeciwnym kierunku (musielibyśmy być blisko zewnętrznej krawędzi ekosfery).
                      Po prostu balansujemy na krawędzi w każdym cyklu naturalnym, a jego zaburzenie przez wprowadzenie gwałtownych zmian (w kierunku wzrostu temperatur) może nieodwracalnie przesądzić sprawę.

                      --
                      "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                      capital" C N N 2003
                      • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 13:55
                        cojestdoktorku napisał też wyżej:

                        > ten rysunek to manipulacja, bo sugeruje ze epoka lodowcowa jest stabilną normalnoscia, a normalnośc (w skali geologicznej) jest piekłem

                        w tym świetle (pozostawania Ziemi na gorącym brzegu ekosfery) rysunek ów sugeruje wprost, że gorąca "normalność" to za każdym razem był dotąd przedsionek piekła, a przynosząca chwilową ulgę epoka lodowcowa była każdorazowo tylko krótkotrwałym czyśćcem bez szans na niebo w postaci wyrównania czasu trwania takich okresów;
                        innymi słowy: to, że okresy ciepłej ziemi znacznie górowały nad okresami chłodnej o niczym korzystnym nie świadczy; a już najmniej o "normalności" tych pierwszych; dokładnie tak, jak coraz krótsze i cieplejsze zimy i coraz dłuższe i bardziej gorące lata w naszej umiarkowanej przecież strefie klimatycznej;
                        mamy pecha tkwić na samym brzegu ekosfery naszego Słońca i nawet niewielkie machnięcie skrzydłami naszego cywilizacyjnego motyla może nas na trwale stoczyć na jej gorącą stronę w katastrofalnym efekcie cieplarnianym znamiennym dla Wenus;

                        --
                        "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                        capital" C N N 2003
                        • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 19:47
                          >nawet niewielkie machnięcie skrzydłami naszego cywilizacyjnego motyla

                          historia zna o wiele silniejsze machnięcia niż nasze, czemu tamte nie spowodowały wenus a my to zrobimy?
                          albo inaczej:
                          czemu jakieś 170mln lat temu ziemia nie zamieneiła się w wenus skoro CO2 było ponad 2000ppm i do tego ciśnienie było większe (masa atmosfery większa) wiec i CO2 w atmosferze było wiecej niż wynikałoby to tylko z róznicy stężeń miedzy "dzis" a "wtedy"?
                          qph.fs.quoracdn.net/main-qimg-291ab5ba663d458dc0b36e8199b58208
                          --
                          diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                          • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 22.01.20, 16:38
                            Tak, jak to widzę, to z 2 możliwych powodów, o których wcześniej
                            obszernie mówiłem :
                            (1) wcześniej nie wystąpił czynnik bezwładności (mający tym większe znaczenie im szybsze są zmiany) ; dinozaury nie miały klimatyzatorów, których mogły by zacząć używać w lawinowym stopniu dla przedłużenia agonii swojego rodzaju (w zamian miały miliony lat na przystosowanie się - przekształciły się w ptaki)

                            lub tylko wspominałem:

                            (2) zupełnie niewykluczone, że w ciągu 150 mln lat Ziemia mogła odrobinę przydryfować do samego brzegu ekosfery Słońca (na którym obecnie leży, a właściwie nad którym "stoi w rozkroku"), z racji tej oto, że Słońce stale... traci masę w wyniku wypromieniowywania ogromnej ilości energii i wiatru słonecznego

                            W tej sytuacji intensywne machanie "skrzydełkami" przez naszego cywilizacyjnego motyla powoduje wydychanie przezeń coraz większej ilości CO2 (spalamy w 2 wieki wszystko, co planeta związała przez ostatnie dziesiątki milionów lat) i produkowanie rosnącej ilości metanu, co przypomina otaczanie planety coraz grubszymi ściankami szklarni (zbudowanymi z gazów cieplarnianych). Może i nic by się nie stało, gdyby ni efekt bezwładności. Im bardziej motyl będzie się grzał, tym szybciej zacznie machać skrzydełkami aby się chociaż odrobinę schłodzić. W ten sposób systemy klimatyzacyjne zaczną pochłaniać rosnącą lawinowo część energii produkowaną przez motyla. Aż w końcu siłą rzeczy motyl spłonie w resztkach tlenu, gdyż tarcie jego skrzydełek o powietrze rozgrzeje je do czerwoności.

                            --
                            "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
                            capital" C N N 2003
            • kornel-1 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 21.01.20, 14:32
              tbernard napisał:

              > W próżni ciała są w stanie nieważkości.

              Tak. Widać to na podstawie prostego, szkolnego, doświadczenia: moneta umieszczona w kolbie podłączonej do pompy próżniowej, w miarę obniżania ciśnienia, zaczyna się chybotać a potem łagodnie unosi się w próżni.

              Kornel
              --
              Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
              "Kornel: moje podróże"
        • stasi1 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.02.20, 09:41
          Z tym odpryskiem nie jest to takie proste. Jak farba odpryskneła to znaczy miała jakąś prędkość i w każdej chwili oddala się od stacji. Po drugie większość stacji kosmicznych nie lata w idealnej próżni, zaczepiają jeszcze atmosferę ziemską więc na ten odprysk będzie relatywnie większa siła hamowania działała niż na stację. Po trzecie w kosmosie działa jeszcze dodatkowa siłą, wiatr słoneczny który na ten odprysk będzie relatywnie z większą siłą działał. Więc po jakimś czasie odprysk będzie już na ziemi albo opuści orbitę ziemi, kwestia które siły będą większe
          • kornel-1 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.02.20, 11:17
            stasi1 napisał:

            > Z tym odpryskiem nie jest to takie proste. Jak farba odpryskneła to znaczy miała jakąś prędkość i w każdej chwili oddala się od stacji. Po drugie większość stacji kosmicznych nie lata w idealnej próżni, zaczepiają jeszcze atmosferę ziemską więc na ten odprysk będzie relatywnie większa siła hamowania działała niż na
            > stację.


            Dlaczego? Przecież temu odpryskowi może być nadana prędkość skierowana ku Ziemi (ku gęstszej atmosferze) lub od Ziemi (ku rzadszej atmosferze).

            >Po trzecie w kosmosie działa jeszcze dodatkowa siłą, wiatr słoneczny który na ten odprysk będzie relatywnie z większą siłą działał.

            Dlaczego? Siła wiatru słonecznego jest iloczynem powierzchni i ciśnienia (stała w danym miejscu przestrzeni) Na czym ma polegać ta "relatywność"?

            Więc po jakimś czasie odprysk będzie już na ziemi

            Nigdy nie dotrze na Ziemię...

            > albo opuści orbitę ziemi, kwestia które siły będą większe

            Które siły masz na myśli?

            Kornel
            --
            Cenisz dobre dziennikarstwo? Forum Gazeta.pl
            "Kornel: moje podróże"
            • stasi1 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.02.20, 18:48

              > > stację.[/i]
              >
              > Dlaczego? Przecież temu odpryskowi może być nadana prędkość skierowana ku Ziemi
              > (ku gęstszej atmosferze) lub od Ziemi (ku rzadszej atmosferze).
              To dlatego piszę że taki odprysk nie będzie cały czas przy stacji tylko sobie odleci. Odpowiadam na post że ten odprysk będzie c ały czas w układzie ze stacją
              > >Po trzecie w kosmosie działa jeszcze dodatkowa siłą, wiatr słoneczny kt
              > óry na ten odprysk będzie relatywnie z większą siłą działał.

              >
              > Dlaczego? Siła wiatru słonecznego jest iloczynem powierzchni i ciśnienia (stał
              > a w danym miejscu przestrzeni) Na czym ma polegać ta "relatywność"?
              Eksperymentujemy sobie ze zwykłym wiatrem, Mamy żaglowiec i pancernik o takiej samej powierzchni wystawionej na wiatr co żaglowiec. Jak sądzisz który obiekt osiągnie większą prędkość choć powierzchnia obu obiektów jest ta sama jak też siłą wiatru też?
              >
              > Więc po jakimś czasie odprysk będzie już na ziemi
              >
              > Nigdy nie dotrze na Ziemię...

              Czemu nigdy? Dałem jeszcze drugą alternatywę
              >
              > > albo opuści orbitę ziemi, kwestia które siły będą większe
              >
              > Które siły masz na myśli?
              Siłę hamowania jak też siłę wiatru słonecznego
              > Kornel
              • kornel-1 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 20.02.20, 19:35
                stasi1 napisał:

                > To dlatego piszę że taki odprysk nie będzie cały czas przy stacji tylko sobie
                > odleci. Odpowiadam na post że ten odprysk będzie c ały czas w układzie ze stacj
                > ą

                Autocenzura, ROTFL. Wyciąłeś istotny fragment (cytowany przeze mnie) swojego tekstu "Po drugie większość stacji kosmicznych nie lata w idealnej próżni, zaczepiają jeszcze atmosferę ziemską więc na ten odprysk będzie relatywnie większa siła hamowania działała niż na stację."

                Siła hamowania będzie większa lub mniejsza .

                > Eksperymentujemy sobie ze zwykłym wiatrem, Mamy żaglowiec i pancernik o takie
                > j samej powierzchni wystawionej na wiatr co żaglowiec. Jak sądzisz który obiekt
                > osiągnie większą prędkość choć powierzchnia obu obiektów jest ta sama jak też
                > siłą wiatru też?


                Odróżniasz siłę (działającą na daną powierzchnię ciała) od prędkości (uzyskanej przez to ciało pod wpływem tej siły)?

                > Czemu nigdy? Dałem jeszcze drugą alternatywę

                Spali się. Poza tym podałeś alternatywę a nie drugą alternatywę.

                > Siłę hamowania jak też siłę wiatru słonecznego

                Co to jest siła hamowania?

                k.
    • bonobo44 Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 17.01.20, 14:37
      Płonąca Ziemia

      Z interesującego artykułu
      www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/opinie/australia-w-ogniu-czy-faktycznie-zbliża-się-koniec-świata-komentarz/ar-BBYMAKP?ocid=spartandhp

      dowiadujemy się przy okazji, że:

      "Czy australijskie pożary pogorszą sytuację klimatyczną na Ziemi poprzez olbrzymią emisję dwutlenku węgla? Odpowiedź brzmi: nieznacznie. Ostatnie dane dotyczące emisji CO2 poprzez ogień na najmniejszym z kontynentów pochodzą z 2 stycznia i dotyczą okresu pięciu miesięcy. W tym czasie pożary wyemitowały potężną ilość dwutlenku węgla, wynoszącą 306 milionów ton. Porównując z ogólną emisją tego gazu przez działalność człowieka na całym świecie w całym 2019 r., jest to mniej niż 1 proc. Oczywiście z powodu ciągłych alarmów, podnoszonych przez największe naukowe autorytety, musimy zdawać sobie sprawę, że każda dodatkowa emisja to igranie z ogniem. Niezależnie od wszystkiego, planeta z tym chwilowym zjawiskiem akurat powinna sobie poradzić. "

      Tzn. w ub.r., wytworzyliśmy 100 razy więcej dwutlenku węgla niż płonąca Australia. Tu dymy wytrasowały ich ilość na ogrom widziany bez żadnego retuszu w skali kontynentalnej ze zdjęć satelitarnych. Teraz wyobraźmy sobie nie setkę, tylko jedną czwartą setki takich płonących na okrągło kontynentów jak Australia (która płonęła kwartał).

      7,7 km² powierzchnia Australii
      150 mln km² powierzchnia kontynentów

      7,7x25~200 mln km²

      tzn. na naszym globie płoną bez ustanku (niczym Australia przez ostatnie 3 m-ce)
      nie tylko wszystkie kontynenty, ale dodatkowo obszary oceanów o powierzchni 6 Australii!

      A sama Australia (5% z tej 100 razy większej emisji CO2) spłonęła w ubiegłym roku 5-krotnie z siłą tego żywiołu (lecz bez jego dymu), który obserwowaliśmy przez ostatni kwartał.



      --
      "One explosion was so powerful that it lit up the blacked-out
      capital" C N N 2003
      • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 25.01.20, 13:25
        www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,40440
        www.salon24.pl/u/losek/577430,pirofity-i-pirofile-dowod-na-dzialanie-ewolucji

        czyli australia sie pali bo ma się palic :)

        --
        diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
        • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 27.01.20, 18:24
          Balans biomasy lądowej ~0.8 Gt C na rok, ale to nie jest tematem tej dyskusji.
          Kwestia tyczy się rolnictwa i plonów, szczególnie tam, gdzie następuje duży przyrost ludności a możliwości adaptacyjne są mniejsze niż w krajach rozwiniętych.

          Pomijając ten temat i zakładając, że zmniejszenie zawartości białka jest ogólną konsekwencją +CO2, to oznacza, że zwierzęta muszą przyjmować odpowiednio więcej pokarmu by dostarczyć tą sam ilość, ale przyjmą przy okazji więcej innych składników zakłócając balans.
          • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 28.01.20, 17:10
            > to oznacza, że zwierzęta muszą przyjmować odpowiednio więcej pokarmu by dostarczyć tą sam ilość, ale >przyjmą przy okazji więcej innych składników zakłócając balans.


            to jest załozenie pod z góry dobraną tezę
            skąd założenie ze zwierzeta potrzebuja wiecej białka w roslnach a mniej węglowodanów? skąd penośc ze nie potrzebują wiecej węgli a mniej białka?
            np. krowy generalnie jedzą trawę a białko jest syntezowane w nich przez mikroorganizmy
            a nawet jak zwierzęta potrzebują wiecej białka, to jeśli tak to będziemy siać wiecej soi a mniej zbóż i tyle

            chwilę temu czytam:
            next.gazeta.pl/next/7,172392,25641368,najwieksza-od-dekad-plaga-szaranczy-pozera-uprawy-w-afryce.html#s=BoxOpImg1
            i mysle, gdzie wątek ocieplenia i jest na końcu!

            "Wg klimatologa z Nairobi Abubakra Saliha Babikera ogrzewanie się wód Oceanu Indyjskiego doprowadziło do rekordowych opadów we Wschodniej Afryce w 2019 roku. Mokra i ciepła pogoda sprzyja rozmnażaniu się szarańczy i w ostatnim czasie warunki było do tego "wyjątkowe" - ocenił naukowiec. "

            no w końcu okazało sie ze ocieplenie sprzyja nawodnieniu poprzez większe parowanie (logiczne), ale teraz jak juz bedzie wilgotniej to jednak też źle bo szarańcza




            --
            diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
            • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 29.01.20, 01:08
              cojestdoktorku napisał:

              > > to oznacza, że zwierzęta muszą przyjmować odpowiednio więcej pokarmu by d
              > ostarczyć tą sam ilość, ale >przyjmą przy okazji więcej innych składników z
              > akłócając balans.
              >
              >
              > to jest załozenie pod z góry dobraną tezę
              > skąd założenie ze zwierzeta potrzebuja wiecej białka w roslnach a mniej węglowo
              > danów? skąd penośc ze nie potrzebują wiecej węgli a mniej białka?

              Sugerujesz, że problemem jest względny nadmiar białka?

              > np. krowy generalnie jedzą trawę a białko jest syntezowane w nich przez mikroor
              > ganizmy

              By mieć tą samą pulę azotu gdy N/C spada muszą przyjmować więcej pokarmu.

              > a nawet jak zwierzęta potrzebują wiecej białka, to jeśli tak to będziemy siać
              > wiecej soi a mniej zbóż i tyle
              #3

              Bez dodatkowych nakładów, wystarczy zamienić?
              To jest ogólnie o zwierzętach, dlatego z boku tematu.

              > chwilę temu czytam:
              > next.gazeta.pl/next/7,172392,25641368,najwieksza-od-dekad-plaga-szaranczy-pozera-uprawy-w-afryce.html#s=BoxOpImg1
              > i mysle, gdzie wątek ocieplenia i jest na końcu!
              >
              > "Wg klimatologa z Nairobi Abubakra Saliha Babikera ogrzewanie się wód Oceanu In
              > dyjskiego doprowadziło do rekordowych opadów we Wschodniej Afryce w 2019 roku.
              > Mokra i ciepła pogoda sprzyja rozmnażaniu się szarańczy i w ostatnim czasie war
              > unki było do tego "wyjątkowe" - ocenił naukowiec. "
              >
              > no w końcu okazało sie ze ocieplenie sprzyja nawodnieniu poprzez większe parowa
              > nie (logiczne), ale teraz jak juz bedzie wilgotniej to jednak też źle bo szarań
              > cza

              Balans skali globu pod tytułem "to co odparuje gdzieś spadnie" nie oznacza, że wykluczone są niekorzystne zmiany.
              Przykład nie dowodzi reguły, efekty będą zależne od miejsca, gdy np. w ciągu krótkiego okresu czasu spadnie dużo, lub/oraz wydłuży się czas kolejnych dni bez opadów, to też nie jest dobre. Praktyczny efekt tych sporów jest żaden, bo temat wymaga brania pod uwagę bardzo wielu czynników i modelowania komputerowego, które obecnie nie bierze pod uwagę np. efektów szkodników, jednak ważne uprawy w Zachodniej Afryce mogły już ucierpieć, na co wskazują dotychczasowe symulacje.

              Nie wiem jak będziesz oceniać korzyści gdy ktoś ucierpi a ktoś zyska, nie ustaliliśmy żadnych kryteriów, np. na zachodzie prawdopodobnie nie jest to kwestią bycia w głodzie lub nie, tu problemem jest otyłość i nadwaga, więc ciężko przyjąć np. kontrfaktualny wzrost średniej produkcji światowej za miarę.
              Temat efektów na tym się nie kończy, temat np chorób wektorowych i innych szkód też jest istotny, co jeszcze bardziej komplikuje sprawę.

              Rozwiązywanie problemu kurczących się paliw kopalnianych na Ziemi pociąga za sobą konsekwencje, które odgrywają kluczową rolę zapobiegania AGW, czyli redukcję emisji CO2, więc nie sądzę by w tej kwestii Twoje argumenty miały wpływ na decyzje.
              • neuroleptyk Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 30.01.20, 17:07
                Więcej ciekawostek
                royalsocietypublishing.org/doi/10.1098/rspb.2016.0414

                Nie jest jasne, czy pozielenienie Ziemi jest pozytywne - jest to założenie dobrane do tezy.
                Wolisz przemilczeć kwestie zagrożonych siedlisk na Arktyce, chorób wektorowych, szkodników, lodowców, wzrostu ph oceanów, wzrost poziomu oceanów, anomalii pogodowych. itd. Wymaganie ode mnie pewności, nie jest intelektualnie uczciwe, gdy pomijasz te tematy i w konsekwencji sam nie przedstawiasz dowodu.
                By być zaniepokojonym nie muszę być pewny, że GW jest złe - przykład z koncernami tytoniowymi i szkodliwością palenia pokazuje, że to nie jest konieczne.
                • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 01.02.20, 10:05
                  1. skoro zmiany klimatu maja zabijac faunę i florę i przez to obnizać zazielenienie to dowody na wzrost flory są oczywiscie ze pozytywne, w końcu to tylko kontra do twierdzeń katastrofistów którzy twierdza ze idzie wiecej śmierci, a dane NASA pokazały ze przyszło wiecej życia


                  2 nic nie staram sie przemilczec, po prostu mwóie o tym o czym nie mówią media, o negatywach mówia wszyscy, alarmy o tym ze jakis gatunek wyginie jak grenlandia sie stopi można poczytać wszedzie, ale o tym ze na "roztopionej" grenlandi miejsce tego gatunku zajmie z milion innych to o tym cisza

                  p.h. dzis u mnie jest 10C, ptaki za oknem śpiewają jakby wiosna sie zaczynała, jak rozumiemto złe ptaki powinny być smutne i cierpieć z zimna teraz, powinno byc -10C i ptaków nie powinno być słychać, albo lepiej -20C i niech zamarzniete spadaja z drzew
                  to taki klimatyczny konserwatyzm albo moze klimatyczny fanatyzm




                  --
                  diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                  • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 01.02.20, 10:14
                    >p.h. dzis u mnie jest 10C, ptaki za oknem śpiewają jakby wiosna sie zaczynała, jak rozumiemto złe ptaki >powinny być smutne i cierpieć z zimna teraz, powinno byc -10C i ptaków nie powinno być słychać, albo lepiej >-20C i niech zamarzniete spadaja z drzew
                    >to taki klimatyczny konserwatyzm albo moze klimatyczny fanatyzm

                    nie no, wycofuję sie z tej prowokacji
                    nie chce mi sie już wojowac :)

                    --
                    diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?
                    • cojestdoktorku Re: Dwie minuty energii Słońca docierającej do Zi 01.02.20, 10:18
                      ale to ze ptaki dały sie nabrać i spiewaja jakby wiosna nadchodziła to najprawdziwsza prawda

                      --
                      diabeł w swych metodach kuszenia do grzechu używa przede wszystkim wizji przyszłości. Nigdy nie skupia się na teraźniejszości, na opisie tego co jest, bo opisując to co będzie, jest mu najłatwiej kłamać i oszukiwać. Ma wolność w kreowaniu sądów, bo jakże można zaprzeczyć czemuś, co się jeszcze nie wydarzyło?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka