Dodaj do ulubionych

Naukowe podstawy oceny zjawisk społecznych

11.08.20, 16:29
Naukowe podstawy oceny istotnych zjawisk społecznych - dodajmy


Są pewne zjawiska społeczne, co do których istnieje zawzięty spór o to, czy mają one podłoże genetyczne czy w zasadzie niemal wyłącznie społeczno-kulturowe.

Jeśli się zgodzimy, że pewne współcześnie powszechnie potępiane zwyczaje kulturowe starożytnych Greków (twórców demokracji) były ewidentnie uwarunkowane kulturowo, zachodzi pytanie o rzeczywiste podłoże analogicznych kulturowych (nadal wszakże - w odróżnieniu od owych demokracji i autokracji ateńskich i spartańskich - marginalnych) wzorców zachowań, które zaczynają sobie rościć pretensje do nadzwyczajnego ich traktowania
Odważny wONtek zainicjowany przez Nicodema123 został usunięty przez moderatorów. Spróbujmy jednak doń powrócić bez zbędnych i nieprzystojnych temu forum emocji.

Wydawać by się mogło, że szczęśliwie Polska jest jedną z ostatnich enklaw wolności słowa na tym kontynencie, co dotyczyło także nauki, a czemu mogliśmy przynajmniej do niedawna dawać dobitny wyraz także na niniejszym forum GW w postaci stawiania i obalania hipotez, których nie sposób przecież przedyskutować w prasie naukowej. (Po to istniały zawsze takie fora i inne obecne i wcześniejsze nieformalne platformy swobodnej wymiany myśli i poglądów pomiędzy badaczami.)
Przetestujmy ten doniedawnaoczywistyfakt powtórnie, tym razem w możliwie kulturalny jednak sposób. Jeśli okaże się, że tak dłużej nie jest, to czy w ogóle warto tu będzie zaglądać?
Obserwuj wątek
    • mlodavy Re: Naukowe podstawy oceny zjawisk społecznych 11.08.20, 21:24
      "powszechnie potępiane zwyczaje kulturowe starożytnych Greków"
      Chodzi o kradzież autorstwa (własności intelektualnej), masowe kopiowanie, wreszcie opanowanie do perfekcji sztuki kłamstwa i fałszowania historii tu Bizancjum.

      Np; Fenicja(Venicja) „mOchus” twórca teorii atomistycznej, skąd pochodzi nauka? ... z kraju Apolla, dalej wychodzi co ukradli i przypisali sobie Grecy.
      en.wikipedia.org/wiki/Mochus
    • w11mil Re: Naukowe podstawy oceny zjawisk społecznych 12.08.20, 09:57
      bonobo44 napisał:

      > Są pewne zjawiska społeczne, co do których istnieje zawzięty spór o to, czy maj
      > ą one podłoże genetyczne czy w zasadzie niemal wyłącznie społeczno-kulturowe.

      A wpływ środowiska w okresie prenatalnym?

      www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3138231/
    • nikodem321 bonobo - homofob obraża te forum 12.08.20, 11:29
      bonobo44 napisał:


      > Odważny wONtek zainicjowany przez Nicodema123 został usunięty przez moderatorów
      > . Spróbujmy jednak doń powrócić bez zbędnych i nieprzystojnych temu forum emocj
      > i.

      Ależ ty nie wzbudzasz żadnych emocji.

      Porównałeś lesbijki i gejów do trucizny DDT
      Dla mnie zaprezentowałeś intelektualny poziom kompletnego ZERA.

      Kreśl sobie te twoje durne kreseczki o SARS-CoV-2. Tam jesteś tylko śmieszny.
      Gdy porównujesz lesbijki i gejów do DDT to stajesz się żałosny.

      "Śmieszny" czy "żałosny" wybór należy do ciebie, kim chcesz być.
      • bonobo44 Letter of expiation 12.08.20, 20:51
        nikodem321 napisał:

        > Ależ ty nie wzbudzasz żadnych emocji.


        Na każde bonobo umieszczone w kontekście społecznym jakichkolwiek innych hominidów przychodzi od czasu do czasu pora przypomnienia sobie o swoich zairskich (nie mylić z zanzibarskimi) korzeniach.

        To prawda, Niko321, że pozwoliłem sobie na wyzerowanie twojego nicku skorcony (małpia przekora) naturalnym biegiem tego ciągu czy to w lewo czy w prawo pisanym 8-)

        Sorki! Autentyczne sorki = wyciągnięciu bonobiastej owłosionej łapy (lub nawet czegoś więcej) do zgody !!!

        Tym bardziej, że pomnę czasy, gdy nie budowaliśmy między sobą barykad z... kresek zwieńczonych łukami 6-barwnych tęczy.

        Jako bonobo o chrzescijańskich zgoła korzeniach powinnom było zadowolić się wystawieniem drugiego (tylnego w przypadku bonob) policzka i w żadnym wypadku nie uciekania się do wojowniczych metod naszych tfffuuu... pobratymców troglodytes.

        Gdybyśmy byli facetami tego samego bonobiego stada, już dawno grupa dominujących nad nami liczbą samic skrzyknęła by się i pourywała nam jaja, coby nasze agresywne geny nie przedostały się przypadkiem do progenitury ich potomstwa. I tyle by zostało z naszych igrekowych namiętności w obliczu tak błogosławionej obfitości bonobianek wszelakich.
        W normalnych warunkach stadnych trącilibyśmy się zatem przezornie na przywitanie i zgodę członkami, podobnie jak nadobne bonobianki pocierają się na przywitanie łechtaczkami (w końcu osobnicy tej samej pci (pomińmy "ł" z uwagi na nieobyczajne namnożenie się tej literki pośród ogłupiałych z kretesem gołych hominidów) najlepiej wiedzą, gdzie leżą ich sfery erogenne 8-) i mowy by nie mogło być o jakimś waleniu się pięchami w klatę lub potrząsaniu krzakami nad Warszawą, po czym i w międzyczasie rzucilibyśmy się w wir uciech otaczającego nas wcześniej rzeczonego dobrostanu. Heej!

        Zatem przyjmij ode mnie, Nikodemie123, wirtulanie wyciągniętego do zgody członka i podejdź no w tym celu do wirtualnego płotu, jako i ja podchodzę (to skuli lokalnego niekoniecznietęczowego kolorytu wierzb rosochatych).

        A co do moich "kresek" przypominających jako żywo pogięte witki owych wierzb, o które się wszystko rozbiło... Nic tak nie mierzi hominidów, jak "czarna niewdzięczność" ;-) i niedocenienie ich "osiągnięć", a nawet próba ich zdeprecjonowania "zamiast" (na zasadzie tak swojskiego naszej nacji pełnego hejtu piekiełka). Nikt przede mną ani po mnie nie potrafił jak dotąd z wyprzedzeniem podać z dokładnością poniżej 5% poziomu zakażeń COVID-19 w Polsce przez kolejne bite 44 dni z górką (a już nawet poprzednie oczko 21 dni wydawało się graniczyć z cudem w porównaniu z prognozami takiego np. ExMetrixu). Tymczasem wynikało to nie tylko z prostej ekstrapolacji aktualnych tendencji (jak wielu mylnie sądziło), ale i z zaprzęgnięcia do tej "karocy" starannie i detalicznie liczbowo, a nie li tylko jakościowo przeanalizowanego modelu brytolskiego, który wciąż wyprzedza resztę Europy o całe stajania. (Idealnie go zatem dobrałem, rozumiejąc od samego początku wbrew niektórym, że brytolska służba zdrowia jest równie, jeśli nawet nie bardziej kulawa niż nasza.)

        Co więcej doprowadziło to do przewidzenia z dokładnością do kilku godzin pierwszej naszej ofiary śmiertelnej COVID-19 (na 2 doby wcześniej, a nie jak to się zdarza większości modelom głównego nurtu - a posteriori), co dodatkowo utwierdziło rzeczone, poddawane tu na wzór kitajski autoekspiacji w tym Litteras ad expiandum, 44-te bonobo co do zasadności poczynionych przez nie założeń.


        Heeej! (Cobyśmy my bonobo jeszcze gadać potrafili, a nie ino stawiać te bazgroły na rostomaitych forumach ;-)

        8-)44

        • nikodem321 bonobo znów pisze swój blog 15.08.20, 18:30
          bonobo44 napisał:


          > Na każde bonobo umieszczone w kontekście społecznym jakichkolwiek innych homini
          > dów przychodzi od czasu do czasu pora przypomnienia sobie o swoich zairskich (n
          > ie mylić z zanzibarskimi) korzeniach. [...]

          I znów sałatka słowna bonobo.
          Tym razem dotycząca lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych
          Oczywiście bez żadnych argumentów naukowych które nadawałyby się do dyskusji.
          • bonobo44 Re: bonobo znów pisze swój blog 16.08.20, 19:23
            czy ty w ogóle czytasz moje posty? gdzie w nim było słowem nawiązanie do : "lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych"?

            > Oczywiście bez żadnych argumentów naukowych które nadawałyby się do dyskusji.

            To, że ty nie jesteś w stanie pojąć istoty przedmiotu dyskusji, nie oznacza jeszcze, że masz prawo podważać prawo innych do jej podjęcia i kontynuowania. Jak w ogóle śmiesz odmawiać innym - na ogół szanowanym naukowcom prawa do swobodnej wypowiedzi? Masz jakąś publikcję w rzeczonym temacie, że uażasz sie za wyrocznię? Zgłaszam tę twoją odpowiedź do moderacji.
            • europitek Re: bonobo znów pisze swój blog 18.08.20, 01:43
              bonobo44 napisał:
              > Masz jakąś publikcję w rzeczonym temacie, że uażasz sie za
              > wyrocznię? Zgłaszam tę twoją odpowiedź do moderacji.

              Proszę o precyzję wypowiedzi, bo jedyną kwalifikacją do uważania się za wyrocznię może być jakaś spełniona przepowiednia. Żadne "publikacje" tu nie mają zastosowania!

              • bonobo44 Re: bonobo znów pisze co pisze 18.08.20, 13:57
                no tak - zapomniałem, że występujemy tu in cogniJto i żadne listy referencyjne, ani nawet punktacyje ministeryjalne wraz z tytułami nawet tymi odprezydenckimi w grę raczej nie wchodzą 8-)
                jedyną miarą wszechŻeczy (a to uparta durnowata AIsza - dopiero po nawiasie na czerwono podkreśliła i odpuściła) RZe tak powiem, jest to, co wygeneruje tu to, co mamy między uszami (i niekoniecznie będzie to li tylko woskowina ani bukowina tatrzańska ;-)
    • majka_monacka Re: Naukowe podstawy oceny zjawisk społecznych 12.08.20, 12:08
      bonobo44 napisał:
      ......
      > Są pewne zjawiska społeczne, co do których istnieje
      > zawzięty spór o to, czy mają one podłoże genetyczne
      > czy w zasadzie niemal wyłącznie społeczno-kulturowe.
      >
      To bardzo ciekawy temat, który rzeczywiście jest przedmiotem poważnej naukowej dyskusji. Dziedziczenie kulturowe, czy genetyczne?
      W tym sporze przejawiają sie także postawy światopoglądowe ludzi, a to budzi emocje, także polityczne, bo może prowadzić do wartościowania ludzi, do nacjonalizmu i szowinizmu.
      Osobiste doświadczenia ludzi są mylące. Każdy sadzi po sobie i indywidualnych doświadczeniach w najbliższym otoczeniu.
      Kradnie, bo musi? Tak, z przyczyn socjalnych. Tak, bo jest kleptomanem (jedno ma charakter kulturowy, a drugie może mieć podłoże genetyczne (zob. analizę psychopatii)
      Należy zapoznać się, co nauka na ten temat mówi. Obowiązkowe minimum to "O naturze ludzkiej" Pinkera. Jeśli ktoś tego dokładnie nie przestudiował, to szkoda czasu na dyskusję. Poglądy nieprzygotowanych ludzi należy ignorować.
      Ja z doświadczenia kolegi, który w wojsku służył w dużych zbiorowiskach mężczyzn wiem, że nie był takiej siły, żeby zdeklarowanym gejom spodobała się jakakolwiek, nawet najpiękniejsza dziewczyna, nawet jeśli byli poddani presji psychicznej i fizycznej. Wrodzona skłonność nie podlegała wpływom kulturowym. I odwrotnie, mężczyznom nie podobają sie na ogół inni mężczyźni i żadne wychowywanie ani wzorce kulturowe tego nie zmienią. Ale sa tez tacy, którym w różnym stopniu podobają się i kobiety i mężczyźni i oni mogą w zależności od warunków kulturowych przejawiać zróżnicowane zachowania.

      Podobnie i z innymi skłonnościami. Natury ludzkie są nieskończenie zróżnicowane, dlatego potrzebna jest maksymalna tolerancja, żeby dało się żyć.
      Przeczytajcie cokolwiek na ten temat, proszę. A potem zastanówcie się, kim jesteście.
      Czy wpływu wychowania na skłonności nie obawiają się najbardziej ci o chwiejnej naturze?
      • suender Re: Naukowe podstawy oceny zjawisk społecznych 12.08.20, 14:35
        majka:

        > To bardzo ciekawy temat, który rzeczywiście jest przedmiotem poważnej naukowej dyskusji.
        > Dziedziczenie kulturowe, czy genetyczne?

        1. Zgadzam się, że temat nader ciekawy.
        2. Dziedziczenie kulturowe i genetyczne, to w pewnym sensie przeznaczenie, gdyż pojedynczy osobnik nie ma za bardzo na to wpływu (choć kto wie, czy do końca?).
        3. Ale jest jeszcze aspekt wolnej woli, czyli wolnego wybory, co gdzieś 90% ludzi uważa jakoby istnieje.

        > Ja z doświadczenia kolegi, który w wojsku służył w dużych zbiorowiskach mężczyzn wiem,
        > że nie był takiej siły, żeby zdeklarowanym gejom spodobała się jakakolwiek, nawet najpiękniejsza
        > dziewczyna, nawet jeśli byli poddani presji psychicznej i fizycznej.

        1. A kto to ma prawo określać, który gej jest ZDEKLAROWANY, a który nie, - ktoś namaszczony?
        Poza tym wiarygodność deklaracji ludzkich jest nie weryfikowalna naukowo, - ot co, .....
        2. Byłem w wojsku i wiem, że tam z powodu małego kontaktu z płcią piękną, żołnierze wymyślili (przed tysiącami lat) metodę zastępczą rozładowania napięcia z tym związanego, np. zabawy męsko-męskie. Ale to nie znaczy, że oni gejami byli, bo tylko z barku laku tak robili. Wniosek: Takich rzeczy potrafi się chłopak nauczyć, jak potrafi się nauczyć jedzenie trotu (sera białego wojskowego) 3 razy w tygodniu zamiast mięsa, - ot co, .....
        Ci wszyscy moi koledzy z pułku wrócili do cywila i się raczej prawie wszyscy pożenili, - i co Majka na to?

        Pozdrawiam naukowo.
        • majka_monacka Re: Naukowe podstawy oceny zjawisk społecznych 12.08.20, 15:15
          suender napisał:

          > 2. Byłem w wojsku i wiem, że tam z powodu małego kontaktu z płcią piękną, żołni
          > erze wymyślili (przed tysiącami lat) metodę zastępczą rozładowania napięcia z t
          > ym związanego, np. zabawy męsko-męskie. Ale to nie znaczy, że oni gejami byl
          > i, bo tylko z barku laku tak robili.
          Wniosek: Takich rzeczy potrafi się chł
          > opak nauczyć, jak potrafi się nauczyć jedzenie trotu (sera białego wojskowego)
          > 3 razy w tygodniu zamiast mięsa, - ot co, .....
          > Ci wszyscy moi koledzy z pułku wrócili do cywila i się raczej prawie wszyscy po
          > żenili, - i co Majka na to?
          >
          Sam sobie odspowidziałeś na pytania, a ja się z nim zgadzam. To były zachowania zastępcze.
          Nie jestem ekspertką w tej dziedzinie, ale słyszałam, że dobra jest i dziura w desce, a czytałam, że i kopiec śniegu. To inny przypadek, jesli zachowania sa wymuszone sytuacją. To tragiczny przupadek prostytucji małych chlopców we wschodniej Azji. To częsty przypadek nekrofilii i zoofilii.
          Czytałam, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i w Katarze blisko 75% populacji to mężczyźni.
          Nie ma problemu, jesli po przywroceniu równowagi sprawy wracają do normy.
          Problemem może byc imprinting , wdrukowanie, kiedy doświadczenia w mlodości wykształcają pragnienia uciążliwe dla dalszego społecznego funkcjonowania. Ale fetyszyzm ? jaki problem?
          • bonobo44 Ale fetyszyzm ? jaki problem? 12.08.20, 22:04
            majka_monacka napisała:


            > Czytałam, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i w Katarze blisko 75% populacji to mężczyźni.

            Którzy - dodajmy - ochoczo ruszają w poszukiwaniu "spełnienia" na podbój liberalnej, tzn. szeroko ich zdaniem rozkraczonej Europy (w porównaniu z burkami i strzeżonymi haremami tych 25% może im się tak wydawać; zwłaszcza w obliczy legalizacji i afirmacji burdeli w tradycji kulturowej heter europejskich). Obawiam się, że nie zadowolą się oni przy tym bielizną, której Europejkom nie będzie się chciało uprać ;-) ani tym bardziej dziurami po sękach bo no bo i tych mają bez liku w importowanych deskach 8-)

            Uznany homosapieński filozof Roger Scruton dowodzi, że ludzie są czymś więcej niż ludzkimi zwierzętami. Są osobami, ze swej istoty wchodzącymi w relacje z innymi ludźmi twarzą w twarz. I nie chodzi tu li tylko o pozycję "na misjonarza", chociaż i o nią też tu chodzi 8-) [nota bonobo, do idealnego poziomu owe relacje podniosły eksterminowane właśnie do końca, ginące bezpowrotnie resztki społeczności Pan Paniscus]

            "Ludzie są zwierzętami, którymi rządzą prawa biologii. Nasze życie i śmierć to procesy biologiczne takiego samego typu, jaki obserwujemy również u innych zwierząt. Mamy biologiczne potrzeby oraz wpływają na nas i ograniczają nas geny, które kierują się własnym imperatywem reprodukcyjnym. Ten genetyczny imperatyw przejawia się w naszym życiu emocjonalnym, przypominając nam o naszym ciele i jego władzy nad nami."

            "Dla Darwina zmysł moralny jest przedłużeniem instynktów społecznych u innych gatunków. W teorii doboru płciowego Darwin zwiększył zakres zasobów, z których może korzystać dobór naturalny, i wysunął sugestię, podjętą w naszych czasach przez Stevena Pinkera i Geoffreya Millera, że wiele spośród „wyższych” przymiotów człowieka, jak sztuka i muzyka, które na pierwszy rzut oka wydają się pozbawione jakiejkolwiek
            funkcji ewolucyjnej, należy postrzegać jako efekt doboru płciowego.
            Następnie Darwin przedstawił opis ludzkich uczuć, w którym ekspresję na twarzy i w gestach porównuje do wyrażania uczuć przez inne zwierzęta. Przyświecał mu w tym następujący cel: chciał pokazać, że pozorna przepaść między nami a naszymi ewolucyjnymi kuzynami nie dowodzi naszego odrębnego pochodzenia."


            To pasuje jak ulał do mojej onegdajszej hipotezy z czasów późnej młodości, że wszystkie "postrzegające" gatunki wykreowały się (zarówno swój kształt fizyczny jak i postać "duchową") metodą świadomego doboru seksualnego (jak z tymi bonobiankami eliminującymi agresywne geny 8-)
            ale również jak np. lirogony, które fascynowały coraz dluższe i bardziej kolorowe pióra,
            w swoistym Lamarckowskim połączeniu ze ślepym doborem naturalnym wczesnego Darwina. To, że ideę tę zarzuciłem wynikło z faktu zapoznania się z późniejszymi pracami Darwina n/t doboru płciowego i jego wpływu na ewolucję gatunków wyższych. Miło słyszeć, że mądrzy hominidzi - o właściwym przygotowaniu akademickim - poszli tym samym tropem.


            I dalej:

            "Koncepcja memu jest atrakcyjna jako metafora, co jednak wnosi na poziomie faktycznym? Z punktu widzenia memetyki absurdalne idee mają taki sam start życiowy jak prawdziwe teorie, a przyznanie im miejsca w ludzkiej kulturze jest tylko retrospektywną nagrodą za sukces reprodukcyjny. Jedynym istotnym rozróżnieniem, którego należy dokonać, wyjaśniając ten sukces, jest rozróżnienie między memami, które korzystnie wpływają na życie swoich gospodarzy, oraz memami, które albo to życie niszczą, albo symbiotycznie z nim współistnieją. Do cech charakterystycznych ludzi należy jednak to, że potrafią odróżnić ideę od przedstawianej przez nią rzeczywistości, rozważać tezy, z którymi się nie zgadzają, oraz pełnić w królestwie idei funkcję sędziów wzywających każdą ideę przed trybunał racjonalnej argumentacji, a następnie akceptujących ją lub odrzucających niezależnie od kosztów reprodukcyjnych."

            Stawia to wyjściowe pytanie tego wątku w nowym uproszczonym świetle: Czy u źródeł owych szczególnych zachowań społecznych leżą/dominują memy czy geny?

            " idee stanowią część świadomej sieci krytycznego myślenia. Oceniamy je pod kątem prawdziwości, poprawności proceduralnej, stosowności moralnej, elegancji, kompletności i uroku. Podejmujemy je i odrzucamy, czasem w ramach poszukiwania prawdy i wyjaśnienia, czasem w ramach poszukiwania sensu i wartości. Oba te rodzaje działań mają dla nas zasadnicze znaczenie. Chociaż kultura nie jest nauką, stanowi świadome działanie krytycznego umysłu."

            to samo dotyczy ideologii gender i LGBT
            • majka_monacka Re: Ale fetyszyzm ? jaki problem? 13.08.20, 12:10
              bonobo44 napisał:

              ..............
              >
              > Stawia to wyjściowe pytanie tego wątku w nowym uproszczonym świetle: Czy u źród
              > eł owych szczególnych zachowań społecznych leżą/dominują memy czy geny?
              >
              .....................
              >
              > to samo dotyczy ideologii gender i LGBT
              >
              Czy możemy się zgodzić, z tym że gender to płeć kulturowa, społeczna, czasem tez psychiczna? Zatem jest to suma cech osobowości, zachowań, stereotypów i ról płciowych, rozumianych w danym społeczeństwie jako kobiece lub męskie, przyjmowanych przez kobiety i mężczyzn w ramach danej kultury w drodze socjalizacji, niewynikających bezpośrednio z biologicznych różnic w budowie ciała pomiędzy płciami? (Wiki)
              Jeśli tak, to co to jest ideologia gender? Jakie są tezy tej ideologii?

              LGBT to osoby o pewnych preferencjach seksualnych. Nie pytam, jakie one mogą wyznawać ideologie. Pytam, co to jest ideologia LGBT? To ideologia twierdząca, że tacy ludzi istnieją, czy że nie istnieją?
              Póki tego nie ustalimy, to nie mamy pola do dyskusji, sorry ....
              • bonobo44 LGBT a gender 13.08.20, 13:05
                majka_monacka napisała:

                > Czy możemy się zgodzić, z tym że gender to płeć kulturowa, społeczna, czasem też psychiczna?

                w żadnym razie nie możemy!

                gender to nie płeć, to sposób mówienia o sprawach płci, wychodzący z pewnych przesłanek ad hoc wziętych z powietrza - słowem ideologia w czystej postaci
                (jak marksizm był sposobem mówienia o relacjach na rynku pracy, rynku w ogóle i relacjach własności na nim;
                negował właśnie własność prywatną, podobnie jak gender neguje istnienie 2 fundamentalnych płci i kardynalnych różnic psychofizycznych między nimi o dymorfizmie płciowym nie wspominając, zastępując je pcią nijaką )

                > LGBT to osoby o pewnych preferencjach seksualnych....

                osobiście uważam, że LGBT to istotnie zbiór osobników o określonej dezorientacji seksualnej (o podłożu - niech ci będzie - głównie kulturowym/memowym i z rzadka ta dezorientacja sięga DNA, tzn. materiału genetycznego) posługujący się ideologią gender (możesz na to przystać?); przypomina to jako żywo zbiór osobników zwanych "komunistami", posługujący się ideologią marksistowską

                ci drudzy tyle z komunizmem rozumianym jako narzędzie do uszczęśliwienia społeczeństw mieli wspólnego, co osobnicy LGBT z seksualnością rozumianą jako narzędzie do przedłużenia gatunku (Jeśli i z tym się zgodzisz, to podążymy wspólnie w stronę wspólnej PPP (Platformy Porozumienia Pionowego); pozostanie jeszcze poszukanie wspólnej platformy PPP (Platformy Porozumienia Poziomego), która (jak wskazują doświadczenia bonob) rozładowuje wszelkie napięcia społeczne i zalecenia jej wszystkim skłóconym osobnikom - Ludzie! Kochajcie się! (Make Love Not War!) - dosłownie 8-)44
                        • kalllka Re: LGBT a gender 14.08.20, 13:59
                          No, ja to wiem, czasem jednak mobilna „edycja” zmienia cię np w kakao. Trudno to po naciśnięciu funkcji -opublikuj-sprostować.

                          W każdym razie, probowalam, jak człowiekowi, wytłumaczyć ci, jak to działa.
                          Już tylko a’propos byłbyś łaskaw wyjaśnić dlaczego swoim, ze tak powiem- niegramatycznym, sposobem bycia:
                          bonobo tak ci się podoba albo -masz prawo, bo no bo masz- ergo -hurtowa produkcja rozkładasz na łopatki, bo nie na argumenty w dyskusji, przecież/ funkcje forum?
                          Uw







                          • suender Re: LGBT a gender 14.08.20, 14:31
                            kalllika:

                            > a’propos byłbyś łaskaw wyjaśnić dlaczego swoim, ze tak powiem- niegramatycznym,
                            > sposobem bycia: bonobo tak ci się podoba ....

                            Do podobania się mnie Bonobowi jeszcze bardzo dużo brakuje.
                            Zacznijmy jednak od tego, że sam sobie nie za bardzo się podobam, - ot co, .....

                            Pozdrawiam naukowo.
                            • bonobo44 Fibonacci 15.08.20, 18:10
                              suender napisał:

                              > Zacznijmy jednak od tego, że sam sobie nie za bardzo się podobam, - ot co, .....


                              Drogi Suenderze, nie wyraziłem Tobie jeszcze dotąd dość wdzięczności za przywołanie tej dyskusji i linku, bo no bo, żyjąc z dala od swego naturalnego środowiska, z tej nowej dla mnie kultury jestem raczej mało wylewnym i mało empatycznym, a dla wielu odstręczająco niesympatycznym z racji niewyparzonej gęby typowej dla Panisca, mentalnym typem samotnika, który z braku laku zadawala się po częstokroć dyskusją z samym sobą.

                              Suenderze, trafiłeś już jakiś czas temu na zieloną listę nielicznych moich przyjaciól na tym Forum, a to, że postrzegasz sam siebie krytycznie oznacza dla mnie jedynie, że wciąż rozwijasz swój intelekt, a nie osiadłeś na dostępnych sobie pannach I.Q. Laurach i innych dojrzałych paniach Wawrzynkach Wiedzy, jak poniektórzy "Ojcowie Zalożyciele" tegoż FN.
                              Także w tamtym ciągu postów uprawiam coś, co niektórzy na tym forum ponownie określą, zapewne, mianem blogowania (a niektórzy - co bardziej zaprawieni w bojach nieliczni na tym forum moi zagorzali wrogowie - nawet trollowania). Istotnie jednak po prostu rozwijam tam interesujący mnie temat na kanwie onegdajszej dyskusji na innym forum, czyniąc to na swój dawny sposób. Zanim "skażę się" opinią innych, staram się jak najdokładniej uformułować własną.

                              Jako ateistyczne bonobo o chrześcijanskich korzeniach kulturowych przyjąłem z tych korzeni pewną istotną doktrynę i nakaz moralno-etyczny jakoż i kantowsko gwiaździsty: "Nie będziesz miał bogów cudzych przeze mną."
                              A ponieważ uważam wyższe istoty rozumne tej planety za jedynych jej bogów i niewykluczone - jedynych bogów tego wszechświata (a mam tu na myśli zarówno schodzących właśnie ostatecznie z kart historii naturalnej Panów z Panisc, słonie, tygrysy, kea i wiele innych, w tym i tych najbardziej zasapanych na punkcie rzekomej swojej wyjątkowej rozumności), to wpierw dokonuję wglądu w siebie, a potem dopiero, już po częściowym przynajmniej wyrobieniu sobie własnej opinii na dowolny temat, pozwalam, aby to inni bogowie jak ja (lub sami nawet diabli wcieleni) podjęli próbę polemiki z moimi najgłębszymi racjami moralnymi i przekonaniami (także tymi w obrębie nauk wszelakich, przy czym szanuję sobie opinie specjalistów wszelkiej maści, ale nigdy nie podchodzę do nich bezkrytycznie właśnie). Bywa to przyczyną zabawnych nieraz "wpadek", ale jest to cena, jaką umysł prawdziwie boski powinien być gotów zapłacić za swą względną wolność i niezależność. Ślepe podążanie za modą (także w nauce) pozostawiam tym wszystkim miernotom, które negują w ten sposób swą boską wyłączność i wyjątkowość, sprowadzając się do ślepych narzędzi w rękach wydrwigroszy i innych pozbawionych takich (a często jakichkolwiek) skrupułów władców ich umysłów.
                              • suender Re: Fibonacci 18.08.20, 10:10
                                bonobo:

                                > ako ateistyczne bonobo o chrześcijanskich korzeniach kulturowych przyjąłem z tych korzeni pewną
                                > istotną doktrynę i nakaz moralno-etyczny jakoż i kantowsko gwiaździsty .......

                                Prezentowanie na FN swego światopoglądu ma swój plus: Wtedy czytelnik postów jako tako wie, co za postawę naukową się od danej osoby spodziewać.
                                Ale ma też swój minus (jak wszystko), że u wielu homosapiensów światopogląd na przestrzeni życia często zmienia się. Zatem, dzisiejszy ogląd świata Bonobo, czy też Kornel-1, ev. innych, np. za rok będzie całkiem inny, - i co wtedy?
                                Czy tacy wtedy zdecydują się na anulowanie swoich poprzednich wpisów, czy raczej będą się tylko dziwić, jak inni ich oceniają na bazie minionej przeszłości ??

                                By nie mieć w przyszłości podobnych rozterek, ja wolę na FN nie popełniać ekshibicjonizmu w zakresie odkrywania tajników mej DUSZY,
                          • bonobo44 Re: LGBT a gender 15.08.20, 15:20
                            kalllka napisała:

                            > W każdym razie, probowalam, jak człowiekowi, wytłumaczyć ci, jak to działa.


                            Tylko nie "człowiekowi" - jako szanujące się bonobo, wypraszam sobie taką poufałość !

                            Jeszcze Majce Mochnackiej to może uchodzić, bo no bo mam do niej pewną słabość na punkcie owej "mochnatości", która przywodzi mi na myśl porzucone na pastwę typowo ludzkich "człowieków", cne i uroczo mochnate bonobianki w Zairze.
                            • kalllka Re: LGBT a gender 18.08.20, 12:40

                              Bujasz wyraźnie.
                              majcemochnackiej, raczej należałoby współczuć, ze jakieś bonobo# ma do niej internetowa słabość.
                              Jak myśle, pada lupem „twoich „upodobań do konfigurowania człowieka z @
                              Dla mnie, z punktu widzenia bezpieczeństwa sieciowego: gdy nie wiadomo o co chodzi to jak i w twoim przypadku, w celowniku, chodzi o kasę.
                              Twoje produkcje są niebezpieczne dla systemu, bo niegramatycznie zapetlone cody sprawiają, ze przyciągasz tyle ze głupstwami.
                              • bonobo44 Re: LGBT a gender 18.08.20, 15:33
                                dobrze postąpiłeś Pomruku, ale zauważ, że niemniej jednak "majcemochnackiej" przyjęło się 8-)

                                a i ja wkrótce najwyraźniej zostanę krezusem 8-)
              • suender Re: Ale fetyszyzm ? jaki problem? 13.08.20, 14:44
                majak:

                > LGBT to osoby o pewnych preferencjach seksualnych. Nie pytam, jakie one mogą wyznawać
                > ideologie. Pytam, co to jest ideologia LGBT? To ideologia twierdząca, że tacy ludzi istnieją,
                > czy że nie istnieją?

                > Póki tego nie ustalimy, to nie mamy pola do dyskusji, sorry ....

                1. Przed chwilą przeczytałem dzisiejszy post Bonobo i widzę, - iż ma dużo racji.
                2. Lbgt to nie ideologia, ale zbiór rożnych koncepcji ideologicznych, bo to niby towarzystwo nie mówi jednym językiem, ale wielotonowym ble, ble ble, - na zasadzie każdy sobie rzepkę skrobie.
                Posłuchaj ich wypowiedzi Majka na tych dziwacznych marszach, i ich wywiady w mediach.
                Takie b. liczne frakcje Lbgtowskie kłócą się stale miedzy sobą, co u racjonalnego odbiorcy wywołuje uśmiech politowania.

                3. Czy tacy ludzie istnieją, albo nie? Ja się pytam jacy ludzie?

                S. Freud twierdzi:
                "że tożsamość nieustannie ulega ewolucji, przemianom, rozwojowi, „wzrostowi” i „dojrzewaniu” doświadczeń w toku życia jednostki, mamy do czynienia z bardzo złożoną sferą zjawisk, obejmującą zarówno to, co jednostkowe, jak i to, co grupowe, obiektywne, a zarazem subiektywne, odrębne, jednostkowe, unikatowe, ale także wspólne, grupowe, społeczne.
                Indywidualistyczne, personalistyczne, psychologiczne modele tożsamości poszukują uzasadnień dla związków człowieka nie tylko z jego biologizmem, organizmem, ale także z grupą, kulturą, życiem społecznym."


                Erik H. Erikson utrzymuje swoją teorię dynamicznej tożsamości jednostki jako zmiennych właściwości psychicznych, duchowych i osobowościowych jednostek, kształtowanych nieustannie w procesie socjalizacji od urodzenia aż do śmierci.

                Zatem jeżeli w/w teoretycy psychologii mają rację (płynność, dynamiczność w czasie) , to trudno oczekiwać od Lbgtowców stabilnych deklaracji ich preferencji, a o wiarygodności ich generowanych werbalnie fantazji nie może być w ogóle mowy.
                Zatem jak najbardziej słuszne me pytanie, czy aby PRAWDZIWI (stabilni i wiarygodni) Lbgtowcy w ogóle istnieją?? Cbdo.
                Wiem, że ma logiczna konstatacja Nieckiego może nieco urazić, ale niech on będzie chłopem na teranie twardej NAUKI, a nie tylko wiecznym malkontentem.

                Pozdrawiam naukowo.
              • suender Re: Ale fetyszyzm ? jaki problem? 13.08.20, 17:19
                A tu Majka masz to, też nadwyraz ciekawe podejście:

                Zasady oceny wiarygodności orientacji seksualnej osób ubiegających się o azyl ze względu na prześladowanie z powodu przynależności do określonej grupy społecznej., A, B I C v. STAATSSECRETARIS VAN VEILIGHEID EN JUSTITIE - Wyrok Trybunału Sprawiedliwości

                sip.lex.pl/orzeczenia-i-pisma-urzedowe/orzeczenia-sadow/c-148-13-zasady-oceny-wiarygodnosci-orientacji-521645448Pozdr.
                • suender Re: Ale fetyszyzm ? jaki problem? 13.08.20, 17:35
                  I na dodatek to;

                  Czy dopuszczalne jest weryfikowanie orientacji seksualnej osoby
                  ubiegającej się o status uchodźcy?
                  www.hfhr.pl/wp-content/uploads/2018/04/TSUE-orzeczenie-C-473-16-1.pdf

                  I co o tym Majka myślisz?

                  Pozdr.
                    • suender Re: Ale fetyszyzm ? jaki problem? 18.08.20, 09:49
                      europitek:

                      > Bardzo ciekawe te papiery.
                      > Zawsze kiedy biorę się za czytanie takich epistoł mam nadzieję,
                      > że w końcu ktoś napisze takową wierszem.

                      1. Są ciekawe, ale za mało spopularyzowane, - PRAWDA?
                      2. Z pewnością dla człowieczego DUCHA poezja jest bardziej strawna, a dla człowieczego intelektu lepsza jest proza, - ot co, .....

                      Pozdrawiam naukowo.
                      • suender Re: Ale fetyszyzm ? jaki problem? 18.08.20, 13:18
                        stefan4:

                        > Więc zebrałem krzywe w pęk unormowany,
                        > wyznaczyłem homologiom funkcje brzegu,
                        > i był wieczór, i noc była, i zaranek
                        > dnia pierwszego.

                        Bardzo mi się podoba jak Stefan4 w sposób naukowy (poprzez poezję) udawania prymat DUSZY nad CIAŁEM.

                        Pozdrawiam ekumenicznie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka