Dodaj do ulubionych

Kret nie poradził sobie z Marsem

15.01.21, 22:56
www.rmf24.pl/nauka/news-polski-kret-na-marsie-konczy-misje,nId,4988784
Polskiej konstrukcji sonda do badania temperatury gruntu, popularnie zwana "kretem", stanowiąca element marsjańskiej sondy InSight nie zdołała wbić się na zaplanowaną głębokość z powodu odmiennej niż zakładano charakterystyki gruntu. Służący do zagłębiania kreta mechanizm młotkowy zdołał wbić go jedynie na kilkadziesiąt cm, zamiast zakładanej głębokości 5 m. Po dwuletnich próbach i rozmaitych kombinacjach 9 stycznia 2021 NASA ostatecznie zrezygnowała z kontynuowania wbijania kreta.

Nasuwa mi się pytanie, na które jakoś nie mogę znaleźć odpowiedzi. Dlaczego zdecydowano się na taką koncepcję, z kretem połączonym kablem z sondą i wbijanym że tak powiem młotkowo? Czy chodziło o koszty? czy jakieś inne przyczyny?

Gdyby kret nie musiał był połączony kablem, sonda mogłaby po prostu zrzucić go w trakcie lądowania z odpowiednio wyliczonej wysokości, tak by nabrał prędkości niezbędnej do zagłębienia się w grunt tak głęboko jak trzeba. A wyniki pomiarów przekazywałby sondzie drogą radiową.

Jako pasjonat wszelkiego rodzaju technicznych militariów, współczesnych, historycznych i futurystycznych, pragnę tu przypomnieć historię z czasów wojny wietnamskiej, z II połowy lat 60., przełomu 60./70., coś w tych okolicach. W ramach operacji Igloo White Amerykanie monitorowali ruch na wietnamskich drogach komunikacyjnych (Szlak Ho Chi Minha) za pomocą różnego rodzaju czujników, w tym zrzucanych z powietrza - akustycznych, sejsmicznych, magnetycznych i in. Był wśród nich sejsmiczny czujnik ADSID (Air-delivered Seismic Intrusion Detector). Miał on kształt takiej "rakietki" - cylindryczno-stożkowy z usterzeniem na końcu kadłuba, dodatkową tarczą za nim, zapobiegającą zbytniemu zagłębieniu się w grunt oraz wystającą z tyłu anteną, ucharakteryzowaną na pęd rośliny. W najcięższych wersjach ważył 17 kg i miał długość korpusu 96 cm (plus ok. 1,5 - 2 m antena, było ich kilka rodzajów imitujących różne rośliny). Mógł być zrzucany ręcznie przez drzwi ładowni samolotów transportowych czy śmigłowców, ale też z lotniczych zasobników kasetowych, również przez myśliwce odrzutowe.

Po wylądowaniu czujnik rejestrował drgania gruntu wywołane ruchem ludzi i pojazdów i przekazywał informacje drogą radiową przez samoloty-retransmitery do centrum dowodzenia programu w Nakhon Phanom w Tajlandii. Tam z wykorzystaniem komputerów IBM 360 (a co, nowoczesność w domu i zagrodzie :)) kompilowano dane z dziesiątków czy setek czujników (przez całą wojnę rozmieszczono ich ponad 20 tys.) i na tej podstawie monitorowano aktywność wojsk północnowietnamskich, lokalizację składów zaopatrzenia, planowano ataki na nie itd. mniejsza już o te szczegóły, bo to nie należy do tematu. Baterie czujnika zapewniały jego pracę przez okres do 30 dni.

en.wikipedia.org/wiki/Operation_Igloo_White
I przypomnę, że było to 50 lat temu. Od tego czasu dokonał się niewiarygodny wprost postęp w dziedzinie układów elektronicznych, baterii elektrycznych a także materiałów konstrukcyjnych. Z pewnością dałoby się zapewnić pracę podobnego czujnika dziesiątki jeśli nie setki razy dłuższą, nie mówiąc już o bezpiecznym lądowaniu. Czemu więc nie zdecydowano się na takie rozwiązanie, czujnika-kreta spadającego swobodnie i łączącego się z macierzystym lądownikiem przez radio? Co przemawiało przeciwko temu?
Obserwuj wątek
    • mateusz572 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 16.01.21, 13:15
      Dziwię się, że lądownik wart prawie miliard dolarów sprawdzi się tylko jako stacja pogodowa. Nic właściwie więcej nie osìągnie, a droga była daleka, czas konstrukcji sondy długi no i tak jak powyżej koszty ogromne. Dla porównania koszt New Horizons 720 mln. dolarów. Osiągnięcia obydwu misji niewspółmierne. Dla mnie InSight to strzał kulą w płot biorąc pod uwagę koszty.
    • kornel-1 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 16.01.21, 19:18
      speedy13 napisał:
      > Czemu więc nie zdecydowano się na takie rozwiązanie, czujnika-kreta sp
      > adającego swobodnie i łączącego się z macierzystym lądownikiem przez radio? Co
      > przemawiało przeciwko temu?

      Może to, że energia kinetyczna (która w pierwszym przybliżeniu jest proporcjonalna do głębokości penetracji) jest czterokrotnie mniejsza na Marsie? I dla osiągnięcia prędkości pocisku rzędu 700 m/s potrzebne jest zrzucenie "kreta" z wysokości 60 km?
      Taka prędkość jest potrzebna, by wbić się na głębokość 5 metrów w beton - jako miłośnik historycznych ciekawostek militarnych z pewnością znasz ten dokument z lat 70. (Fig. 7).

      A teraz na logikę :-p
      Nadajesz sondzie pewną prędkość (energię kinetyczną) w swobodnym spadku. Na jaką głębokość się zagłębi? Przecież to zależy od parametrów gruntu :) Może się trafić skaliste podłoże i wtedy sonda zagłębi się zbyt płytko lub na miękkie podłoże i wtedy zagłębi się zbyt głęboko. Jak chcesz kontrolować głębokość penetracji zrzucając sondę? Ba, jak chcesz określić głębokość, na którą faktycznie wbiła się sonda?

      Kornel
      • speedy13 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 16.01.21, 21:15
        Hej

        kornel-1 napisał:

        > Może to, że energia kinetyczna (która w pierwszym przybliżeniu jest proporcjona
        > lna do głębokości penetracji) jest czterokrotnie mniejsza na Marsie? I dla osią
        > gnięcia prędkości pocisku rzędu 700 m/s potrzebne jest zrzucenie "kreta" z wyso
        > kości 60 km?
        > Taka prędkość jest potrzebna, by wbić się na głębokość 5 metrów w beton - jako
        > miłośnik historycznych ciekawostek militarnych z pewnością znasz ten dokument z lat 70. (Fig.
        > 7).

        Ha :) ale:

        1. Mars nie jest z betonu :)

        2. Nawet jeśli trzeba by zrzucić kreta z kilkudziesięciu km - no to co? Jedyne ryzyko to takie, że upadnie za daleko od miejsca lądowania sondy by nawiązać z nią łączność, albo np. po drugiej stronie pagórka czy coś w tym rodzaju. Ale myślę że dałoby się zaplanować lądowanie tak, by zminimalizować takie prawdopodobieństwo. W tej rzadkiej atmosferze wiatr by go pewnie za mocno nie zniósł. Taki kret to zresztą na oko dosyć proste urządzenie, można by zrzucić np. 2-3, jakby załapały wszystkie to super, byłyby pomiary z kilku miejsc, a jak tylko np. 1 to taka sytuacja o jaką chodziło obecnie.

        > A teraz na logikę :-p
        > Nadajesz sondzie pewną prędkość (energię kinetyczną) w swobodnym spadku. Na ja
        > ką głębokość się zagłębi? Przecież to zależy od parametrów gruntu :) Może się t
        > rafić skaliste podłoże i wtedy sonda zagłębi się zbyt płytko lub na miękkie pod
        > łoże i wtedy zagłębi się zbyt głęboko. Jak chcesz kontrolować głębokość penetra
        > cji zrzucając sondę? Ba, jak chcesz określić głębokość, na którą faktycznie wbi
        > ła się sonda?

        Sonda mogłaby mieć kształt długiego wąskiego cylindra, w wersji hardcore zakończonego elementem mierzącym odległość. Ten ostatni miałby postać płaskiej tarczy, o średnicy większej od cylindra, zamocowanej na elemencie rozsuwającym się teleskopowo lub na lince odwijanej ze szpuli. Prędkość uderzenia trzeba by skalkulować tak, by sonda z wysokim prawdopodobieństwem zagłębiła się na całą swą długość. Tarcza o dużej średnicy stawiłaby opór i nie zagłębiłaby się w grunt; gdyby sonda poruszała się dalej, następowałoby wysuwanie z jej tylnej części elementu teleskopowego lub rozwijanie linki ze szpuli. Prosty mechanizm określałby, na jaką długość wysunął się teleskop lub ile linki odwinęło się ze szpuli. Zdaję sobie sprawę, że nie byłoby to 100% skuteczne i chyba nie dałoby się zrobić tak, by to działało w każdym dokładnie podłożu (i w skale, i w piasku, i w śniegu o ile tam jest i w wodzie, której zapewne tam nie ma). Ale gdyby ograniczyć się do optymalizacji tylko do różnych rodzajów piasku, to chyba by styknęło.

        Być może zresztą nie trzeba by kombinować aż tak. Być może wystarczyłoby zaprojektować sondę takiej długości, na jaką ma się zagłębić, zakończoną taką tarczą hamującą jw., która po wniknięciu sondy w grunt na całą długość zahamowałaby jej dalszy ruch w dostatecznie szerokim przedziale prędkości z zadowalającym prawdopodobieństwem.
        • kornel-1 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 16.01.21, 22:02
          speedy13 napisał:

          > 1. Mars nie jest z betonu :)

          A czytałeś punkt 18 z tego dokumentu?
          18. Canfield and Clator have conducted a series of penetrationtests in concrete, which is similar in some ways to intact (unjointed,unfractured) rock.
          a dalej:
          Figure 7 shows the concrete penetration data obtained byCanfield and Clator for a 76-mm projectile. In the Canfield and Clator tests, the unconfined compressive strengthwas 3.145 x 108dyne/cm2, and the density 2.88 gm/cm3

          Przecież to jest właśnie ten pechowy przypadek, na który trafił marsjański kret :)

          > Ale myślę że dałoby się zaplanować lądowanie tak, by zminimalizować takie prawdopodo
          > bieństwo. W tej rzadkiej atmosferze wiatr by go pewnie za mocno nie zniósł.

          Oczywiście, są kierowane bomby ;-)


          > Sonda mogłaby mieć kształt długiego wąskiego cylindra, w wersji hardcore zakońc
          > zonego elementem mierzącym odległość. Ten ostatni miałby postać płaskiej tarczy
          > , o średnicy większej od cylindra, zamocowanej na elemencie rozsuwającym się te
          > leskopowo lub na lince odwijanej ze szpuli.


          No, etat w NASA w kieszeni. Trzeba tylko jeszcze ładnie poprosić spadającą sondę, aby wywierciła dziurę o stałej średnicy

          > Prędkość uderzenia trzeba by skalkulować tak, by sonda z wysokim prawdopodobieństwem zagłębiła się na całą swą długość.

          Wracamy do początku. Przecież nie znasz twardości gruntu, w który trafi sonda spadająca z wysokości kilkudziesięciu km...

          NASA też liczyła prawdopodobieństwo, że w zasięgu kreta będzie odpowiednia skała do wiercenia.
          > Być może zresztą nie trzeba by kombinować aż tak. Być może wystarczyłoby zaproj
          > ektować sondę takiej długości, na jaką ma się zagłębić, zakończoną taką tarczą
          > hamującą jw., która po wniknięciu sondy w grunt na całą długość zahamowałaby je
          > j dalszy ruch w dostatecznie szerokim przedziale prędkości z zadowalającym praw
          > dopodobieństwem.


          Albo wykopać dołek o odpowiedniej głębokości i tak wycelować sondę, by weń trafiła.
          LOL

          Kornel
          • speedy13 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 16.01.21, 23:06
            Hej

            kornel-1 napisał:

            > A czytałeś punkt 18 z tego dokumentu?
            > 18. Canfield and Clator have conducted a series of penetrationtests in concr
            > ete, which is similar in some ways to intact (unjointed,unfractured) rock.

            > a dalej:
            > Figure 7 shows the concrete penetration data obtained byCanfield and Clator
            > for a 76-mm projectile. In the Canfield and Clator tests, the unconfined compr
            > essive strengthwas 3.145 x 108dyne/cm2, and the density 2.88 gm/cm3

            > Przecież to jest właśnie ten pechowy przypadek, na który trafił marsjański kret
            > :)

            Hm tu jest mowa o jakiejś spękanej skale. A wg tego co NASA twierdziła, kret nie zatrzymał się z uwagi na zbyt twarde podłoże (czy może zmienili już zdanie?)

            > Oczywiście, są kierowane bomby ;-)

            Ja raczej zamierzałem pojechać "po taniości". Ale spoko, jeśli dopuszczamy zastosowanie kierowania, to problemu z podłożem nie ma - możemy nakierować "bombę" na rejon oddalony od skalistych obszarów.

            >
            > No, etat w NASA w kieszeni. Trzeba tylko jeszcze ładnie poprosić spadającą sond
            > ę, aby wywierciła dziurę o stałej
            > średnicy


            Sorry, ale to co zalinkowałeś, nie ma nic do rzeczy w odniesieniu do rozważanego tu tematu. To są profile ran postrzałowych pozostawianych przez pociski z broni palnej w tkance ludzkiej czy zwierzęcej, a tak naprawdę w imitującej ową tkankę specjalnej żelatynie balistycznej. Więc po pierwsze, jest to plastyczno-elastyczny ośrodek, zawierający z 80% wody, bardzo odległy od rozważanych tu przeszkód w rodzaju piasku, gruntu czy skały. Po drugie pociski penetrują go na głębokość równą kilkunastu - kilkudziesięciu swoim długościom. A rozważana przez nas sonda gruntowa miałaby zagłębić się mniej więcej na 1 swą długość. Po trzecie nie ma powodu, by owa marsjańska sonda była stabilizowana obrotowo, a wszystkie prawie przedstawione tam pociski są stabilizowane obrotowo (poza śrutem, który stabilizowany nie jest). Stąd bierze się po czwarte ta niejednorodna średnica kanału trwałego rany - ta zaciemniona część rysunku. Pociski o stabilizacji obrotowej bowiem, wnikając w tkankę zaczynają koziołkować. W momencie, kiedy pocisk (zwłaszcza karabinowy, z uwagi na wydłużenie) koziołkując, porusza się bokiem, drąży on kanał trwały o większej średnicy niż gdy porusza się w pozycji osiowej.

            Wszystko to razem nijak się ma do niniejszych naszych rozważań.

            >
            > > Prędkość uderzenia trzeba by skalkulować tak, by sonda z wysokim prawd
            > opodobieństwem zagłębiła się na całą swą długość.

            >
            > Wracamy do początku. Przecież nie znasz twardości gruntu, w który trafi sonda s
            > padająca z wysokości kilkudziesięciu km...

            Jeśli już zakładasz kierowanie, to z dużym prawdopodobieństwem możesz ją nakierować na region gdzie spodziewasz się określonego rodzaju gruntu. I powtarzam, w misji należałoby wykorzystać przynajmniej 2-3 takie sondy, mało jest prawdopodobne by wszystkie zawiodły.

            > Albo wykopać dołek o odpowiedniej głębokości i tak wycelować sondę, by weń traf
            > iła.

            He, a kto go wykopie? :) Zresztą czy w świetle podnoszonych przez ciebie zastrzeżeń, to coś zmienia? Skoro nie masz pewności w które miejsce nakierować sondę by wbiła się w grunt, to nie masz też chyba pewności, w którym miejscu wykopać dołek, no nie? A jak już posłałeś na Marsa lądownik z maszyną do kopania dołków, to może mogłaby ona zakopać przy okazji wspomnianą sondę gruntową? I obeszłoby się bez bombardowania?

            Bo kopanie dołków to jednak nie byle co. Wymaga sporo energii, a w tych lądownikach raczej jej nie ma za wiele i trzeba się ściubić. Dlatego przecież wymyślono ten system młotkowy, bo zrobienie czegoś bardziej klasycznego w rodzaju wiertni wymagałoby właśnie dużo energii do wiercenia. I byłoby jeszcze niebezpieczeństwo, że w razie napotkania przez wiertło za dużego oporu sama wiertarka będzie chciała się obracać i np. wywróci lądownik. I przy kopaniu jakąś koparką łyżkową czy czerpakową chyba byłoby podobne zagrożenie i też potrzebna masa energii do jej napędu. Więc jakbyś się już na to zdecydował i wysłał lądownik z jakimś potężnym źródłem energii i koparką czy wiertnią na pokładzie tobyś sobie mógł już tę sondę gruntową łatwo umieścić.
            • kornel-1 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 16.01.21, 23:40
              speedy13 napisał:

              > Hm tu jest mowa o jakiejś spękanej skale.

              intact (unjointed,unfractured) = Niespękanej :)

              > Ja raczej zamierzałem pojechać "po taniości". Ale spoko, jeśli dopuszczamy zast
              > osowanie kierowania, to problemu z podłożem nie ma - możemy nakierować "bombę"
              > na rejon oddalony od skalistych obszarów.


              Ale NASA interesował akurat TEN obszar, gdzie trafił lądownik... Tyle że grunt okazał się zbyt twardy...


              > Sorry, ale to co zalinkowałeś, nie ma nic do rzeczy w odniesieniu do rozważanego tu tematu. To są profile ran postrzałowych pozostawianych

              Oj tam. Wziąłem pierwsze z brzegu obrazki pokazujące problem. Tu są inne obrazki pokazujące dziury zrobione pociskami w metalu. Nie mam pod ręką zdjęć z dziurami w skale :(

              > Jeśli już zakładasz kierowanie, to z dużym prawdopodobieństwem możesz ją nakier
              > ować na region gdzie spodziewasz się określonego rodzaju gruntu. I powtarzam, w
              > misji należałoby wykorzystać przynajmniej 2-3 takie sondy, mało jest prawdopod
              > obne by wszystkie zawiodły.


              No, to ja też powtórzę: z dużym prawdopodobieństwem "kret" miał trafić na grunt, w którym miał zrobić 5-metrową dziurę. Przesuwanie "kreta" w różne miejsca jest odpowiednikiem zwielokrotniania zrzucanych sond.


              > He, a kto go wykopie? :) Zresztą czy w świetle podnoszonych przez ciebie zastrz

              Przecież to był żarcik.

              k.
              • speedy13 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 17.01.21, 00:11
                kornel-1 napisał:

                > speedy13 napisał:
                >
                > > Hm tu jest mowa o jakiejś spękanej skale.
                >
                > intact (unjointed,unfractured) = Niespękanej :)

                Racja! Mój błąd, sorry.

                >
                > > Ja raczej zamierzałem pojechać "po taniości". Ale spoko, jeśli dopuszc
                > zamy zast
                > > osowanie kierowania, to problemu z podłożem nie ma - możemy nakierować "b
                > ombę"
                > > na rejon oddalony od skalistych obszarów.

                >
                > Ale NASA interesował akurat TEN obszar, gdzie trafił lądownik... Tyle że grunt
                > okazał się zbyt twardy...

                OK rozumiem to - myślę jednak, że różnica w "twardości" piasku, która okazała się krytyczna dla "kreta młotkowego", dla takiej sondy wbijanej kinetycznie byłaby bez znaczenia.

                >
                > Oj tam. Wziąłem pierwsze z brzegu obrazki pokazujące problem. Tu są inne obrazk
                > i pokazujące dziury zrobione pociskami w metalu. Nie mam pod ręką
                > zdjęć z dziurami w skale :(

                Mars nie jest również z metalu :) poza tym te zdjęcia raczej przeczą twojej tezie. W większości pokazanych tam przypadków pociski pozostawiły w przeszkodzie cylindryczny kanał o stałej średnicy. Na pierwszym zdjęciu przestrzelina ozn. nr 9 jest faktycznie bardziej niekształtna, co jest spowodowane eksplozją pocisku po zagłębieniu się w przeszkodę (widać ślady po odłamkach).

                >
                > No, to ja też powtórzę: z dużym prawdopodobieństwem "kret" miał trafić na grunt
                > , w którym miał zrobić 5-metrową dziurę. Przesuwanie "kreta" w różne miejsca j
                > est odpowiednikiem zwielokrotniania zrzucanych sond.

                No właśnie, to też byłoby jakieś rozwiązanie - ale z tego co wiem sonda InSight nie ma mechanizmu do wyciągania kreta i przesuwania go w różne miejsca. Można było spróbować tylko raz.

                > Przecież to był żarcik.

                Nie no spoko; ja zaś jestem zwolennikiem burzy mózgów, uważam że nawet rozwiązania proponowane żartem zasługują na rozważenie, bo niekiedy przynoszą dobre rezultaty.
    • qwardian Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 19.01.21, 11:21
      Młot pneumatyczny ważący 20 kilo w ręku górnika nie wywierci w skale otworu o długości 5 metrów. Zrobi to maszyna zwana exploration diamond drilling na głębokość 200-300 metrów, ale te ważą kilkadziesiąt ton. Obawiam, że porwano się z motyką na Słońce..
      • speedy13 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 19.01.21, 12:00
        qwardian napisał:

        > Młot pneumatyczny ważący 20 kilo w ręku górnika nie wywierci w skale otworu o d
        > ługości 5 metrów. Zrobi to maszyna zwana exploration diamond drilling na głębok
        > ość 200-300 metrów, ale te ważą kilkadziesiąt ton. Obawiam, że porwano się z mo
        > tyką na Słońce..

        Ale tam nie zamierzano drążyć otworu w skale, tylko wbić sondę termiczną w piasek.

        Zresztą i na skałę znalazłby się jakiś patent. Z racji moich militarnych zainteresowań nawet coś tam wymyśliłem, ale nie za bardzo mi się to podoba. Bo wiązałoby się z zastosowaniem materiałów wybuchowych/ pirotechnicznych , których produkty zanieczyściłyby miejsce użycia i mogłyby wpłynąć na wyniki badań.
          • speedy13 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 19.01.21, 15:06
            kalllka napisała:

            > ... nie mówiąc o tym, ze do ich użycia/ pożądanego efektu/ musiałbyś mieć, zie
            > mskie powietrze/ oraz wieloletnie statystyki.. geologiczne/

            Nie no, bez przesady. Materiały wybuchowe generalnie nie potrzebują do szczęścia powietrza (poza bardzo szczególnymi przypadkami, które nie wchodzą tu w rachubę). A kwestia efektu myślę że jest do policzenia. Tylko jak mówię, obawiam się wpływu tej technologii na wyniki pomiarów.

            Do kopania dołków może służyć coś takiego, jak saperski ładunek wybuchowy do "kraterowania" - niszczenia nawierzchni dróg, lotnisk, torowisk, tego typu rzeczy. a także jakichś płytkich podziemnych instalacji, tuneli, ziemianek itp. Składa się on z dwóch części: kumulacyjnego prekursora i głównej głowicy burzącej, zaopatrzonej w silnik rakietowy (czyli takiej powiedzmy rakiety). Jako pierwszy detonuje prekursor, wybijając kanał w podłożu. W ten kanał wnika następnie rakieta, podążając nim tak głęboko, jak zdoła, po czym detonuje, kopiąc dół zgodnie z założeniami, czy też niszcząc owe podziemne cosie.

            Tu przykładowy amerykański M180 Cratering Demolition Kit xbradtc2.com/2015/01/08/cratering-charge/ Składa się z 15 lb (6,8 kg) prekursora i 40 lb (18 kg) głowicy burzącej (to są masy brutto, samego m.w. jest mniej, ale nie chce mi się szukać teraz dokładnych liczb). Prekursor drąży otwór o głębokości 6-9 stóp (1,8 - 2,7 m), a powstały krater ma średnicę 12-22 ft (3,7 - 6,7 m) zależnie od właściwości gruntu.

            W rozważanym tu przypadku osadzenia takie sondy jaka tam na Marsie miała się wkopać, prekursor wybiłby otwór w który sonda zostałaby wstrzelona. Ale jak mówiłem nie do końca mi się podoba ten pomysł. Sonda miała mierzyć temperaturę gruntu, zapewne z bardzo dużą dokładnością, ułamków stopnia. Strumień kumulacyjny po pierwsze podgrzałby grunt, który w zasadzie nie wiadomo jak długo wracałby do normy, po drugie zapewne wpłynąłby na jego strukturę, np. sprasowałby, czy zeszklił piasek, albo przeciwnie spowodował spękanie i rozdrobnienie jakiejś twardszej skały, w każdym razie pewnie wpłynęłoby to na szybkość przepływu ciepła.
            • kornel-1 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 19.01.21, 17:37
              speedy13 napisał:
              > Ale jak mówił
              > em nie do końca mi się podoba ten pomysł.


              Faktycznie, bez sensu. I nie dlatego, że skały/grunt długo by stygły, tylko dlatego, że powstaje szeroki krater. Na jego dnie temperatura będzie taka jak na powierzchni, gdyż szybko się wyrówna.

              Mierząc temperaturę w ustach, zamyka się je, prawda? Dlatego, aby wyznaczyć profil temperaturowy gruntu marsjańskiego, potrzebny jest wąski kanał, w którym umieszczony jest czujnik temperatury.

              k.
              • speedy13 Re: Kret nie poradził sobie z Marsem 19.01.21, 19:15
                Hej

                kornel-1 napisał:

                > Faktycznie, bez sensu. I
                > nie dlatego, że skały/grunt długo by stygły, tylko dlatego, że powstaje szerok
                > i krater. Na jego dnie temperatura będzie taka jak na powierzchni, gdyż szybko
                > się wyrówna.
                >
                > Mierząc temperaturę w ustach, zamyka się je, prawda? Dlatego, aby wyznaczyć pro
                > fil temperaturowy gruntu marsjańskiego, potrzebny jest wąski kanał, w którym um
                > ieszczony jest czujnik temperatury.
                >
                > k.

                Ależ nie. Ten szeroki krater wybija wybuch drugiej części zestawu, głowicy burzącej, której w danym przypadku nie należałoby używać (w jej miejsce weszłaby ta sonda termiczna). Sam kumulacyjny prekursor wybija w gruncie kanał o średnicy orientacyjnie kilku, kilkunastu, 20-kilku cm.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka