Trudno byc Ateista

IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 03.12.04, 18:18
Trudno jest być ateistą.
Urodzony i wychowany w duchu religijnym, nie ma problemu. Jeżeli spotka się z
czymś czego nie rozumie, czego nie może pojąć, przypisuje to bogu, bóg to na
pewno rozumie i wie o co chodzi i wierzący nie ma zamiaru wtrącać się w
sprawy boskie.
Jeżeli ktoś się wychował bez boga, też nie ma problemu, stara się zrozumieć
pewne rzeczy, ale gdy ich nie rozumie, stara się pogłębić swoją wiedze i w
ten sposób znaleźć rozwiązanie.
Natomiast, jeżeli ktoś urodził się i został wychowany w duch religijnym,
następnie przez własne rozumowanie doszedł do tego że bóg nie istnieje, że
człowiek stworzył boga, a nie na odwrót, tu zaczyna się problem, wiary nie da
się wyczyścić, wymieść, doszczętnie z rozumu człowieka i tu właśnie wiara z
niewiarą są w stałej kolizji. Rozsądek nakazuje nie wierzyć i słusznie,
natomiast wiara i bogobojność, której nabawił się za młodu, wiara którą wbito
do głowy, przez strach i bardzo często przez bardzo głupie przykłady robi
swoje.
Dlatego twierdzę że nowo nawrócony na ateizm ma wielkie kłopoty z
rozumowaniem pewnych pojęć.
    • Gość: Prymus Re: Trudno byc Ateista IP: *.mel.iprimus.net.au 04.12.04, 09:24
      Pewnie! Najszczesliwsi sa idioci: jak maja pelne
      zoladki i wytarte tylki, to nic im wiecej
      nie trzeba.
      Klopoty zaczynaja sie z mysleniem, a szczegolnie
      jak sie odrzuci narkotyk zwany religia...
      • Gość: czyzunia Re: Trudno byc Ateista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 10:02
        ale trzeba se z tym radzić.
        • Gość: Prymus Re: Trudno byc Ateista IP: *.mel.iprimus.net.au 04.12.04, 10:39
          Lepiej miec klopoty jako ateista,
          niz byc, jako religiant,
          pozbawiony prawa do samodzielnego myslenia!
          • Gość: Astra A rany julek IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 04.12.04, 17:03
            Teraz ateisci sie skarza. A jak nie skarza to z niegasnacym
            fanatyzmem kaganskim atakuja porzadnych ludzi. Dlaczego?
            Ano bo w cos wierza. Bo staraja sie podazac za trudnymi idealami
            prawdy, piekna i dobra. Bo usiluja odpowiedziec na najglebsze ludzkie pytania:
            skad przychodzimy dokad dazymy.

            Musze Cie Julek rozczarowac: ci co wzieli religie z domu czesto przechodza na
            fanatyczny ateizm. Ten fanatyzm ateistyczny i inne fanatyczne i nietolerancyjne
            poglady lewicy to zaglada swiata.

            Ja sie wychowalam w stricte ateistycznej rodzinie i dzien po dniu z bolem
            widzialam slowa Mistrza "po owocach ich poznacie." Nie jest latwo byc
            wierzacym we wspolczesnym swiecie, szczegolnie w dziecinstwie bo zaraz jakis
            nietolerancyjny fanatyk zwyzywa cie od religiantow albo zacznie nadete
            dyrdymaly ze Boga nie ma jak to zostalo naukowo udowodnione. Niestety wiekszosc
            ludzi malo wie na temat nauki i czesto daja sie wyprowadzac w pole takim
            belkotem tylko dlatego ze jest wyglaszany z agresywna pewnoscia siebie na
            forum nauka.

            A tymczasem rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana. Wyjasnienia naukowe
            maja swoje ograniczenia gdy dochodzi do dyskusji na temat skad przychodzimy
            i dokad zdazamy. Wyjasnienia oparte na logice to czyste sofizmaty podobne
            do greckich sofizmatow sprzed tysiecy lat. Np. Czy Achilles moze dogonic
            zajaca. Alez oczywiscie ze nie, bo najpierw pokonuje polowe drogi do zajaca,
            potem polowe polowy, potem polowe cwierci etc. Nawet gdyby zajac sie nie ruszal
            to Achilles i tak go nie moze dogonic. Logiczne nie? Podobnie z logicznymi
            dowodami na nieistnienie Boga.

            dyr
            • Gość: Prymus Do Astry! IP: 210.50.143.* 05.12.04, 07:54
              A co powiesz, Astro przemdra, co wszystkie rozumy zjadlas,
              i z panem Bogiem codziennie emajle wymieniasz (jego adres to,
              oczywiscie, Pan_Bog@Niebo.org) na moj dowod, ze Ziemia ma
              nie kilkanascie milionow lat, jak to twierdza tzw. uczeni,
              ale gora 12 tysiecy?.
              Pismo Swiete wyraznie pisze, iz Bog stworzyl caly nasz swiat w 6 dni:
              trzeciego dnia utworzyl On Ziemie, rozdzielajac wody gorne od dolnych
              (Genesis, Rozdzial I). W Ksiedze Genesis (po polsku niefortunnie
              "Rodzaju") wyraznie opisana jest tez struktura Wszechswiata:
              jest on wypelniony wodami (Genesis 1:2), posiada sklepienie (niebo)
              oddzielajace wody gorne od dolnych (Genesis 1:6), a miedzy tymi
              wodami jest nasza Ziemia (Genesis 1;9, 10). Taka jest prawdziwa
              struktura Wszechswiata, ktory istnieje najwyzej 12 tysiecy lat.
              Dlaczego 12 tysiecy? Poniewaz czlowiek zostal stworzony przez
              Boga tylko kilka dni po stworzeniu Ziemii, wiec praktycznie
              Ziemia i ludzkosc maja tyle samo lat. A z analizy Pisma Swietego
              Starego Testamentu wynika, ze dodajac lata, ktore uplynely pomiedzy
              kolejnymi pokoleniami potomstwa Adama i Ewy, nawet uwzgledniajac, iz
              nasi praprzodkowie zyli znacznie dluzej niz my, otrzymujemy
              jakies 4 do 10 tysiecy lat do momentu przyjscia na ten Swiat
              Pana Naszego Jezusa Chrystusa. A ze od meczenskiej smierci Pana
              Naszego Jezusa Chrystusa uplynelo okolo 2 tysiace lat,
              to otrzymujemy wiek Wszechswiata i naszej Ziemi zarazem:
              pomiedzy 6 a 12 tysiecy lat.
              Kto inaczej twierdzi, ten (ta) podwaza autorytet Pisma Swietego.
              A ze Pismo Swiete, jak sama nazwa wskazuje, zostalo napisane
              przez Boga, to kazdy kto twietrdzi iz Ziemia jest starsza niz
              12 tysiecy lat, podwaza boski autorytet, a wiec jest bluznierca,
              poganinem, heretykiem i w ogole elementem aspolecznym,
              ktorego (ktora) nalezy resocjalizowac, najleopiej w specjalnych obozach
              prowadzonych pod patronatem Ojca Swietego Jana Pawla II, a kierowanych
              przez Kosciol Prawdziwy, to jest Rzymsko-Katolicki.
              Amen!
              • Gość: Ja(j) Re: Do Kagana! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 14:04
                A co byś chciał przemądry kaganie? Żeby Biblista teorię ewolucji ci w Biblii
                wyłożył i może jeszcze transformację Lorenza podał, plus wewnętrzną sprzeczosć
                prostej w geometrii Euklidesa, przewrotnosć geometrii Łobaczewskiego, zakaz
                różniczkowania i idiotyzm całkowania???
                To co miałbys ty do roboty? Trepie niedostrugany!
                (to trepie niedostrugany, to nie do ciebie ad persona, tak sobie przekląłem
                tylko, zeby ożywić dyskusję).
                Ja(j)
                • Gość: Prymus Re: Do Kagana! IP: *.mel.iprimus.net.au 06.12.04, 06:52
                  Juz ci pisalem, ze Wszechwiedzacy a Wszechmocny
                  moglby z latowscia przedstawic w swym Opus Magnum
                  Ogolna Teorie Wszystkiego tak, aby nie tylko pasterz ja
                  zrozumial, ale tez i jego koza, o psie juz nie wspominajac...
                  • Gość: Ja(j) Bluźnisz kagan, bluźnisz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 21:01
                    Prezeciwko Koranowi też! A jak się dowiedzą australijscy napływowi islamisci,
                    to zakopanie, ukamienowanie lub dekapitacja.
                    A tak na marginesie, w australijskich gazetach też to robisz, czy masz jakby
                    mniejszą odwagę głoszenia swojego słowa. Zaproś nas do swojego forum w bushu.
                    Ja(j)
                    • Gość: Prymas Re: Bluźnisz kagan, bluźnisz! IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:05
                      Nie moge bluznic komus, kto nie istnieje!
                      A co robie na antypodach, to moja sprawa!
              • Gość: Astra Re: Do Astry! IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 05.12.04, 18:07
                W ktorym miejscu Biblia pisze o tych 12 tysiacach lat. Czy kiedys
                slyszales o alegorii?

                Dla mnie Biblia mowi ze Bog stworzyl swiat, ze jest poczatkiem calej
                rzeczywistosci jaka znamy. Ze czlowiek ma zrozumienie dobra i zla.
                Niestety wybiera zlo. Ze zlo we Wszechswiecie zaczelo od wolnego wyboru zanim
                czlowiek zaistnial(nota bene szatana). I ze Bog dal nam gwarancje ze jakos
                wydostaniemy sie z Tego grajdolka jesli zaufamy Chrystusowi i okazemy milosc
                bliznim. Nigdy nie obchodzily mnie te jednostki czasu zreszta Sw. Pawla tez nie
                interesowaly kiedy powiedzial ze u Boga tysiac lat to jak jeden dzien. Dla mnie
                on mial wiecej wyobrazni niz dzisiejsi ateisci i fundamentalisci do kupy.
                • Gość: Prymus Re: Do Astry! IP: *.mel.iprimus.net.au 06.12.04, 06:57
                  Wiek wszechswiata nie jest podany w Biblii bezposrednio,
                  ale uczeni w Pismie tak ow wiek szacuja na podstawie analizy jej tekstu!.
                  Poszukaj, a znajdziesz (na WWW).
                  Bog zas istnieje ponad czasem!
                  Dla niego nieskonczonosc to zero i odwrotnie...
                  Ograniczanie go do przedzialu dzien- millenium to bluznierstwo!
                  Ale ty tego nie pojmiesz, bo masz umysl zaciemniony
                  zydowskimi zabobonami!
                • Gość: Everizon Re: Do Astry! IP: *.info.pl / 213.199.207.* 10.12.04, 19:17
                  Ja przepraszam za moją ignorancję totalną ale co to jest właściwie ta biblia?

                  biblia o ile mi wiadomo to nie istnieje cos takiego jako całość. biblia to
                  tylko zbiór pism które sobie na przestrzeniu lat na początku wybierali różni
                  wpływowi ludzie dopasowując je sobie do własnego światopoglądu.
                  Czyli to uznali za święte a tamto za nieświęte. Co więcej w nam już niedalekich
                  czasach zostały usunięte całe fragmenty z biblii ponieważ nie pasowały do
                  poglądów kościoła !!!

                  I co? to ja mam uważać że to pismo boga?? złożone z pism, listów, jakiś opisów
                  itp. w kupe tysiące zdań które same sobie przeczą? sam wynajduję czytając ją co
                  chwila jakies niezgodności. WIelokrotnie tłumaczone teksty przez ludzi z
                  własnymi poglądami a wiadomo że tłumaczenie pomiędzy językami nigdy nie jest
                  wolne od preferencji tłumacza ponieważ języki są wieloznaczne.

                  NIe mogę czemuś takiemu zaufać. Uważam że conajwyżej biblia jest dokumentem
                  historycznym i to bez większej wartości naukowej ponieważ wszystkie kawałki
                  zebrane i nazwane "pismo święte" za dużo razy były tłumaczone, przeinaczone,
                  dopasowywane, i usuwane.

                  Naprawdę nie potrzeba wielkiej dozy inteligencji i chociaż odrobiny
                  obiektywizmu żeby to zauważyć.

                  Z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
                  • Gość: Kagan Re: Do Astry! IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:53
                    Astra nie ma kontrargumentow!
            • Gość: julek Re: A rany Astro IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 05.12.04, 13:20
              .



              Zaraz , zaraz , czy mam to przyjąć że każdy, kto wierzy jest porządnym
              człowiekiem, a Każdy Ateista, jest złym.
              To znaczy, że jeżeli w „coś” wierzą to już jest dobrze, to już znają całą
              prawdę, skąd pochodzimy i dokąd dążymy. Ja na przykład pochodzę z Wołynia, czy
              to znaczy że znam tylko pół prawdy, no bo jeszcze nie wiem gdzie skończę.
              Dlaczego „usiłują odpowiedzieć na najgłębsze pytanie” skąd i dokąd , wystarczy
              przeczytać biblię, tam jest odpowiedź , bez wysiłku będziesz mogła się
              dowiedzieć skąd i dokąd, Mnie jednak taka odpowiedź nie wystarcza, ja bym
              chciał wiedzieć coś bardziej konkretnego.
              Chyba mnie nie rozczarujesz, mnie wbijano religie do głowy przez wiele, wiele
              lat, na siłę, czy ktoś się z tym zgadzał czy nie, do modlitwy nas goniono 11 (
              jedenaście ) razy dziennie plus nabożeństwa majowe, różańcowe, rekolekcje itp.
              Zabraniano śpiewać polskie piosenki wojskowe, bo w niektórych śpiewało się o
              dziewczynie i o miłości . Kochać nam było można, ale jedynie „ Boga
              najwyższego, Jezusa Chrystusa , matkę jego, Maryję, wszystkich świętych i
              kościół katolicki z papieżem , na czele.
              W jakich okolicznościach Ty się wychowałaś, to twoja sprawa, ale widać że
              jednak czarni dostali się do Ciebie i wyprali Ci umysł i teraz im ufasz. Jeżeli
              dobrze Tobie jest z tym , masz wewnętrzne zadowolenie z życie, jesteś
              szczęśliwa, to żyj z tym, ale nie przyganiaj innym, którzy nie idą twoją drogą,
              że są źli, że brakuje im czegoś, bo nie wierzą w to „coś” jak wspomniałaś.
              Przytaczasz paradoks, głupotę, wyścigu Achillesa z zającem. Nie widzę żadnego
              powiązani, między tym wyścigiem a istnieniem, czy nie istnieniem Boga.
              Odpowiedź , na to pytanie, jest bardzo prosta, tylko nie wiem czy ją potrafisz
              zrozumieć. pzdr
              • Gość: Ja(j) Re: Do julka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 14:14
                Gość portalu: julek napisał(a):

                > [ciach]
                >
                > Chyba mnie nie rozczarujesz, mnie wbijano religie do głowy przez wiele, wiele
                > lat, na siłę, czy ktoś się z tym zgadzał czy nie, do modlitwy nas goniono 11
                (
                > jedenaście ) razy dziennie plus nabożeństwa majowe, różańcowe, rekolekcje
                itp.
                > Zabraniano śpiewać polskie piosenki wojskowe, bo w niektórych śpiewało się o
                > dziewczynie i o miłości . Kochać nam było można, ale jedynie „ Boga
                > najwyższego, Jezusa Chrystusa , matkę jego, Maryję, wszystkich świętych i
                > kościół katolicki z papieżem , na czele.

                To jest tzw. niecierpliwosć kaganistyczna i wyraźnie smierdzi mi kaganem
                podszywajacym się pod wszysko co się da. Miałem już obrzydliwosć się
                ustosunkować tej cechy. Powtórzę: Wytrzymaj te 25 lat jeszcze. Religianci
                czekali 40 parę lat i musieli na siłę śpiewać twoje piosenki "bój to jest nasz
                ostatni...", i kochać wyłącznie twoje "partię, socjalizm i brata". I nie
                odpowiadało im to równie dokuczliwie jak tobie. Tym chętniej spiewją
                teraz "warto było czekać te czterdzieści pare lat ...". Daj im teraz trochę
                szansy. Cierpliwości.

                (wcinam się cichutko i skromnie, jeśli przeszkodziłem w dyskusji to
                przepraszam).

                Ja(j)
                • Gość: julek Re: Do ja IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 05.12.04, 17:09
                  Muszę przyznać, ze smutkiem że Kaganem nie jestem, przede wszystkim nie znam
                  tak dokładnie pisma świętego i nie potrafię cytować biblii tak precyzyjnie jak
                  On, po drugie On mieszka w Australii a ja w Zjednoczonym Królestwie, po
                  trzecie Kagan jest dużo młodszym ode mnie, ja opuściłem Polskę, wraz z rodziną,
                  podczas II wojny udając się na wschód i dopiero po wojnie, wróciłem do
                  cywilizacji . Kagan, przypuszczam, wyjechał z Polski w latach 80tych. Jak widać
                  jesteśmy oddaleni od siebie o pół świata , ale poglądy, na wiarę, kościół, nie
                  tylko katolicki, mamy podobne.
                  O jaką partię chodzi? Nigdy do żadnej partii politycznej nie należałem, miałem
                  co prawda Polski paszport konsularny, wydany w Londynie.
                  Jeżeli chodzi o pieśni, które nam wolno było, bez ograniczeń, śpiewać to:
                  Kiedy ranne, Wszystkie nasze,
                  Boże coś Polskę, wszystkie kolędy, Anioł Pański , itp. Przy spowiedzi dawano
                  nam niektórym po 400 i 500 lat odpustu, jeżeli ktoś okazał skruchę, ze mną to
                  było nieco inaczej, spowiednik , nie tylko że mi nie dawał ani sekundy odpustu,
                  ale wlepiał mi po 400 lub 600 lat czyśćca, a jeżeli to nie pomoże – mówił – to
                  skończysz w piekle, ja się strasznie tego bałem, bo mogłem tam spotkać księdza.
                  pzdr

                  • Gość: Ja(j) Re: Do ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.04, 19:51
                    OK. Mam szacunek do twojej przeszłości.
                    Proszę cię miej i ty do Polaków, którzy wyborów musieli dokonywać w PRL-u, a
                    nie w wolnym kraju. To było naprawdę trudniejsze. I stąd przepiekną znajduję
                    dziś piosenkę Pietrzeka "Warto było czekać ... te czterdzieści pare lat...".
                    Żeby ją sobie zanucić czekałbym nawet następne czterdzieści. Taki jest moj
                    wybór. Tobie pozostają rozterki, czyśbyś kiepsko wybrał? To co to za wybór,
                    bracie?
                    Ja(j)
                  • Gość: Prymus Do Julka IP: *.mel.iprimus.net.au 06.12.04, 07:03
                    Julek, nie przejmuj sie! Mnie tez zawsze atakuja ad personam
                    (a prof. Kotarbinski w "ogice dla prawnikow" napisal, ze
                    to chwyt niegodny, "cios ponizej pasa")...
                    Ja wyjechalem z Polski, bo bylem zbyt aktywny w Solidarnosci.
                    Wtedy jeszcze (1980/81) nie byla ona jeszcze klerykalna.
                    W piekle zas oczywiscie spotkamy ksiezy, ale wtedy to my bedziemy ich
                    wychowywac w imieniu Lucyfera, a nie oni nas!
                    Pozdr. z Melbourne, Australia :)
                    LK
                  • Gość: XXX Re: Do ja IP: 67.131.131.* 08.12.04, 20:10
                    U ciebie sytuacja wygladala inaczej, ale znam przypadek ateisty, ktoremu zadano
                    pytanie czemu nie wierzy w Boga, to on odpowiedzial, ze jakby ci przez cale
                    zycie wpajali ze Boga nie ma to tez bys pewnie nie wierzyl. Pochodzi on z
                    bylego ZSRR...
                    • Gość: julek Re: Do ja IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.12.04, 20:41
                      U ciebie sytuacja wygladala inaczej, ale znam przypadek ateisty, ktoremu zadano
                      pytanie czemu nie wierzy w Boga, to on odpowiedzial, ze jakby ci przez cale
                      zycie wpajali ze Boga nie ma to tez bys pewnie nie wierzyl. Pochodzi on z
                      bylego ZSRR...

                      Ha ha ha Jasne ? gdyby ci wpajali przez całe życie że bóg istnieje, to też byś
                      w to uwierzył
                      • Gość: XXX Re: Do ja IP: 67.131.131.* 08.12.04, 22:08
                        No wiesz, nie na kazdym musi to dzialac, to zalezy tez mysle od samego
                        czlowieka. Mnie nie wpajano, ze Bog istnieje, mnie jak juz to nauczano o Nim, a
                        ja moglem przyjac lub odrzucic te nauke lub w ogole nie brac do siebie to co
                        mnie nauczali i w ogole o tym nie pamietac, tak jak czasem zapominasz jak
                        rozwiazywalo sie zadania z rozniczkami, czy cokolwiek :) Sam do wszystkiego
                        doszedlem i wszystko sam sobie przemyslalem i absolutnie nie zaluje stanu w
                        jakim teraz jestem, bo widze w tym gleboki sens...
                        • Gość: Kagan Re: Do ja IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:55
                          Jestes wyjatkiem potwierdzajacym regule, ze religijnosc jest choroba umyslowa
                          przenoszona droga seksualna z rodzicow na dzieci... :(
                          • Gość: XXX Re: Do ja IP: 67.131.131.* 16.12.04, 15:41
                            Na jakiej podstawie doszedles do takiego wniosku, bo chyba nie przez moj
                            powyzszy post?
              • Gość: Astra Re: A rany Astro IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 05.12.04, 18:16
                Nigdzie nie mowilam o zlych ateistach i dobrych chrzescijaninach.
                Mowilam natomiast o ciaglej agresji wobec religii i ludzi religijnych
                na tym forum. Wyglada to jak komunistyczna propaganda ktorej tak mialam
                dosyc w PRLu.

                Wielu ateistow podswiadomie podaza za wartosciami chrzescijanskimi, nie zdajac
                sobie z tego sprawy. Niemniej jednak, ateizm przemyslany do konca to smierc i
                czarna rozpacz. Europa ateizujac sie nie widzi potrzeby myslenia o przyszlosci,
                o posiadaniu i wychowywaniu dzieci w mysl jakichs wartosci. Dlatego Europa
                umiera a ateisci sa podstawiani przez islamistow. Religia ktora zbudowala
                Europe podstawiana jest przez religie ktora rozlozyla wiele cywilizacji:
                bizantyjska, grecka, perska, egipska i czesciowo rzymska i indyjska.
                Teraz rozlozy europejska ku radosnym aplauzie ateistow.
                • Gość: Prymus A rany Astro-rasistko/fanatyczko IP: 210.50.143.* 06.12.04, 07:09
                  Twa ocena Islamu mnie wrecz przeraza!
                  Uzywasz cyfr arabskich, dzieki uczonym arabskim,
                  ktorzy je "zaimplementowali" w Europie (pochodza one,
                  zdaje sie, z Indii).
                  Bylas w Hiszpanii? Widzialas zabytki zbudowane przez
                  Maurow, tez Arabow? Znasz kulture arabska i Arabow?
                  Pewnie nie, stad twe uprzedzenia i rasizm.
                  Ja zas znam filozofie i kulture arabska, jestem
                  czlonkiem Towarzystwa Przyjazni Polsko-Arabskiej,
                  do ktorego nalezy sporo polskich intelektualistow
                  i studentow (glownie UW, ale nie tylko).
                  Wstydz sie, Astro swego rasizmu i religijnych
                  uprzedzen wzgledem Islamu! Islam to tak samo
                  dobra religia jak katolicyzm rzymski,
                  a doktrynalnie znacznie bardziej spojna!
                  • Gość: Astra Re: A rany Kagan rasisto/fanatyku IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 06.12.04, 08:29
                    Twa ocena chrzescijanstwa mnie wrecz przeraza!
                    itp. itd.

                    Pojedz do jakiegos kraju islamskiego i wyjasnij
                    im ze ich religia to bzdury. Bedziesz mial szczescie jesli
                    nie podzielisz losu Rushdiego czy Theo van Gogha. Zdecydowanie postepowanie
                    islamistow wobec Pani Hassan (Brytyjki ktora cale zycie poswiecila dla islamu)
                    jest objawem tolerancji i spojnosci doktrynalnej.

                    Masz szczescie ze zyjesz w cywilizacji wyroslej na chrzescijanstwie.
                    • Gość: Prymus Re: A rany Kagan rasisto/fanatyku IP: *.mel.iprimus.net.au 06.12.04, 09:02
                      Nie jestem misjonarzem, nikogo na Islam czy inna religie
                      nawracac nie mam zamiaru. Mam zas szczescie, iz wyroslem
                      na kontynecie postchrzescijanskim, czyli w Europie,
                      i ze mieszkam w postchrzescijasnkiej Australii.
                      W Europie podczas rozkwitu chrzescijanstwa bylbym spalony na stosie,
                      jak Gordiamo Bruno...
                      A twa powierzchowna i rasistowska ocena Arabow dowodzi, ze zadna z
                      ciebie uczona, a chrzescijanska fanatyczka...:(
                      • Gość: julek Re: Droga Astro IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 06.12.04, 12:01
                        Droga Astro, Jakoś tak się składa że ja, właśnie spędziłem , swojego czasu, 5
                        lat między arabami, jako katolik, i muszę przyznać że do tej pory nie
                        spotkałem ludzi tak oddanych swojej wierze jak, właśnie arabowie. Nie spotkałem
                        jeszcze chrześcijanina, katolika, któryby klękał, tam gdzie się znajduje i
                        odmawiał pacierze, na Anioł Pański, a właśnie arabowie to czynią na porządku
                        dziennym i nie raz, nie dwa, a 5 razy dziennie, zwróceni twarzą do Mekki ,
                        klękają , oddając hołd Allachowi, odmawiają swoje modły, tak jak Mahomet
                        nakazał.
                        Wygląda na to że dzięki ludziom jak Ty, zaślepionych we własnej wierze,
                        doprowadzają do wojen, na tle religijnym, innych wojen prawie nie ma. Jeżeli
                        chodzi o naukę , to nauka stałaby w miejscu, lub robiłaby postępy w ślimaczym
                        tempie. Dopiero w roku 1993 kościół katolicki przyznał rację dla M. Kopernika
                        i Galileusza, którzy to, ośmielili się głosić herezję, to ziemia krąży do o
                        koła słońca , a nie na odwrót , jak twierdził Archimedes . pzdr.

                        • Gość: Astra Re: Droga Astro IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 06.12.04, 16:32
                          Drogi Julku,

                          alez oczywiscie ze Arabowie sa bardzo oddani swojej wierze
                          podczas gdy Europejczycy radosnie niszczyli swoja wiare.
                          Zauwaz tez ze Kopernik czy Galileusz to katolicy a nie muzulmlanie.
                          Jak to sie stalo ze nauka rozwinela sie w chrzecijanskiej
                          Europie a w islamie zniknela wraz z podbitymi chrzescijanami
                          zanim sie jeszcze zaczela (tj. ok XII wieku). Dlaczego Ty "jako
                          katolik" nie masz pojecia o katolicyzmie i nie wiesz ze z chwila
                          gdy Arabowie zdlawili wszelki rozwoj nauki w XII wieku, Kosciol
                          budowal uniwersytety w calej Europie. Trzeba wyjatkowo zlej woli
                          jesli nie glupoty zeby atakowac korzenie wlasnej cywilizacji
                          a gloryfikowac religie ktora zniszczyla conajmniej piec wielkich
                          cywilizacji a kwitnela tylko zaraz po podbojach na trupach i podatkach
                          podbitych populacji. Kto tu jest zaslepiony?????




                          Gość portalu: julek napisał(a):

                          > Droga Astro, Jakoś tak się składa że ja, właśnie spędziłem , swojego czasu, 5
                          > lat między arabami, jako katolik, i muszę przyznać że do tej pory nie
                          > spotkałem ludzi tak oddanych swojej wierze jak, właśnie arabowie. Nie
                          spotkałem
                          >
                          > jeszcze chrześcijanina, katolika, któryby klękał, tam gdzie się znajduje i
                          > odmawiał pacierze, na Anioł Pański, a właśnie arabowie to czynią na porządku
                          > dziennym i nie raz, nie dwa, a 5 razy dziennie, zwróceni twarzą do Mekki ,
                          > klękają , oddając hołd Allachowi, odmawiają swoje modły, tak jak Mahomet
                          > nakazał.
                          > Wygląda na to że dzięki ludziom jak Ty, zaślepionych we własnej wierze,
                          > doprowadzają do wojen, na tle religijnym, innych wojen prawie nie ma. Jeżeli
                          > chodzi o naukę , to nauka stałaby w miejscu, lub robiłaby postępy w ślimaczym
                          > tempie. Dopiero w roku 1993 kościół katolicki przyznał rację dla M. Kopernika
                          > i Galileusza, którzy to, ośmielili się głosić herezję, to ziemia krąży do o
                          > koła słońca , a nie na odwrót , jak twierdził Archimedes . pzdr.
                          >


                          • Gość: DODO Re: Droga Astro IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:10
                            Kopernik czy Galileusz byli naukowcami wbrew kosciolowi,
                            a nie dzieki niemu! Kopernik byl wiekami na indeksie,
                            Galileusza straszono spaleniem na stosie, jak G. Bruno!
                            Uniwersytety z XII w. byly zas parodia uniwerytetow.
                            Uczono na nich glownie teologii, a takze alchemii
                            i astrologii! Nauka w Europie zaczela sie w Odrodzeniu (XVI wiek),
                            rozkwitla w XVII (Newton) i XVIII (Oswiecenie).
                            Zgoda, nauka upadla w sredniowieczu w swiecie Islamu,
                            ale w Europie odrodzila sie dopiero w XVI w., i to WBREW,
                            a nie dzieki kosciolowi!
                        • Gość: DODO Re: Droga Astro IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:04
                          Wreszcie jakis rozsadny glos o Islamie!
                          Nie jestem religijny, ale nie uwazam tez,
                          ze Islam jest gorszy w czymkolwiek od chrzescijanstwa!
                          Pod wzgledem doktrynalnym jest zas o wiele bardziej spojny!
                          Jest to, obok judaizmu i (czesciowo) Mazdaizmu, jedyna
                          prawdziwie monoteistyczna wiara! Chrzescijanstwo,
                          a szczegolnie katolicyzm to przecoiez de facto politeizm, bo co
                          a roznica, czy twierdzimy iz mamy 3 (4 w katolicyzmie,
                          bo dochodzi de facto bogini Maryja) bogow, czy tez
                          3 (4) boskie osoby?
                      • Gość: Astra Do Kagana z preislamskiej Australii IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 06.12.04, 20:37
                        Ty chlopie masz zezowate szczescie. Codziennie lodki z Indonezyjczykami
                        laduja w Australii. Islam jest najszybciej rosnaca religia bo tzw.
                        "postchrzescijanie" stworzyli proznie religijna.


                        >Mam zas szczescie, iz wyroslem
                        > na kontynecie postchrzescijanskim, czyli w Europie,
                        > i ze mieszkam w postchrzescijasnkiej Australii.
                        • Gość: DODO Re: Do Kagana z preislamskiej Australii IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:00
                          Skad bierzesz te wiedze? Ilu Indonezyjczykow ucieka do Australii?
                          Praktycznie ZERO! Uciekac z pieknej Indonezji do polpustynnej
                          Australii? Po co? East Timor to NIE Indonezja!
                          Lodki z Indonezji laduja zas obecnie bardzo zadko,
                          a w nich sa glownie chrzescijanie, a nie muzulmanie!
                          Mnie Islam nie przeszkadza! Tylko ekstremisci islamscy,
                          ale ich jest taki sam % jak ekstremistow chrzescijanskich
                          czy zydowskich (w tym ostatnim przypadku mamy chyba wiekszy
                          % ekstremistow)... Skad u ciebie ta antysilamska obesja?
                          A co jak Allach jest prawdziwym Bogiem? Pomyslalas o tym?
                      • Gość: XXX Re: A rany Kagan rasisto/fanatyku IP: 67.131.131.* 08.12.04, 20:21
                        Piszac o paleniach na stosie wspominasz czasy sredniowieczne prawda? To byl
                        trudny okres, wczesniej to chrzescijanie zawsze byli ponizani i przesladowani,
                        moze z czasem nabawili sie przez to jakis kompleksow i chcac sie ich pozbyc,
                        zaczeli postepowac jak ich przesladowcy? Napewno podjeli zle kroki, zrobili cos
                        co bylo sprzeczne z wola Boza. Bo nie tego Jezus uczyl, zeby palic na stosach,
                        zabijac niewiernych, sila nawracac na wiare. Jezus tak nie postepowal i nigdy
                        nie pozwolil innym czynic inaczej jak On. Wiara chrzescijanska ma uczyc wiary i
                        milosci do Boga oraz milosci do blizniego, kto postepuje inaczej nie spelnia
                        woli Boga...
                • Gość: Everizon Re: A rany Astro IP: *.info.pl / 213.199.207.* 10.12.04, 19:38
                  No ja cię bardzo przepraszam Astro ale takiego kitu mi nie wciśniesz że dzieci
                  wychowywane w rodzinie ateistycznej nie mają wpajanych wartości.

                  Chrześcijanie nie mają monopolu na dobre wartości (nie takie dobre znowu jak w
                  niektórych innych religiach) a nawet te dobre wartości są tak dobre że nikt
                  praktycznie (a w szczególności właśnie katolicy) ich nie stosuje.
                  Ateista może przekazać dziecku takie wartości jak dobro, sprawiedliwość,
                  miłość, umiarkowanie, szacunek a nawet pokora i to zrobi to bez słowa o jakimś
                  tam bogu, bez straszenia dzieci piekłem, wizjami apokalipsy itp.

                  Na marginesie jeszcze chciałbym zauważyć, spytaj jakiegokolwiek więźnia (czyli
                  osobę z definicji złą np. gwałciciela, złodzsieja, oszusta itp) w co wierzą.
                  Prawie nikt z nie jest ateistą. WSZYSCY prawie bez wyjątku są chrześcijanami a
                  w szczególności katolikami !! Mało kto jest innego wyznania lub bezwyznaniowy.
                  MIMO JAWNEJ SPRZECZNOŚCI Z DOKTRYNAMI CZRZESCIJANSKIMI.
                  No No to dopiero wartości im przekazali (katoliccy np.) rodzice.

                  Pozdrowienia jacekcymerys@poczta.fm
              • Gość: XXX Re: A rany Astro IP: 67.131.131.* 08.12.04, 20:05
                Dlaczego odrazu zakladasz, ze jezeli ktos sie nawrocil to jest to zasluga
                duchowienstwa? Ja najczesciej spotykam sie z przypadkami, ze to oni wlasciwie
                poprzez swoje uczynki zniechecaja ludzi do wiary i ludzie (pomimo ze sam Bog
                nie ma z tym nic wspolnego) odwracaja sie od Niego. Dopiero wlasne poszukiwania
                i posrednia ingerencja Boga sprawiaja, ze czlowiek sie nawraca i podaza za
                Bogiem. Kretynizmem dla mnie jest to gdy ludzie odwracaja sie od Niego z powodu
                ksiezy lub po przeczytaniu Pisma Swietego, bo tak naprawde nie zrozumieli Jego
                przeslania. Bo zamiast starac sie zrozumiec przeslanie Ksiegi, na sucho
                wyczytuja w niej zdarzenia jakie mialy miejsce. Nawet nie probuje zrozumiec
                dlaczego dane zdarzenia mialy miejsce, tylko wyszukuje w danych
                fragmentach "okrucienstwo" Boga.
                Jezeli "wbijano" ci religie do glowy, tak jak o tym piszesz, to nie jest to
                zasluga Boga, tylko ludzi ktorzy nieumiejetnie do ciebie podchodzili. Oni
                powinni cie nauczac a do niczego nie zmuszac, tak jak z apostolami ktorzy
                nauczali o Zbawicielu, ktorzy glosili dobra nowine i ci ktorzy dali temu wiare
                nawracali sie, a ci ktorzy nie uwierzyli szli dalej swoja droga... Byc moze
                wzbudzili w tobie uraz do wiary, ale ty nie powinienes sie z tego powodu
                odwracac od Boga, bo On cie do niczego nie zmuszal, On tylko chce zebys przyjal
                Jego milosc...
            • Gość: zyouri Re: A rany julek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 13:25
              Tu nie chodzi o to, że nie udowodniono, że boga nie ma, ale o to, że nie
              udowodniono, że jest. poza tym, wcale nie musi istnieć jakiś cel, po prostu
              człowiek powstał przez przypadek.
    • Gość: chrześcijanka Re: Trudno byc Ateista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 14:22
      Nikogo do wiary nie można przymusić. To nie będzie wiara. Piszący ewidentnie
      pomylił tradycję i religijność z wiarą. Wiara pochodzi od Boga, rytuały od
      ludzi.

      Na pocieszenie dodam, że jesteś na dobrej drodze. Zobaczyłeś, że religijność
      nie działa. Ateizm też nie wystarcza. Następny krok może być nawróceniem.
      Powodzenia.
      • Gość: julek Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 06.12.04, 14:55
        Dobrze że Ty tak to rozumiesz, ale musimy pamiętać, że właśnie do wiary
        zmuszano siła, lub palono żywcem na stosach, tych którzy wiary,
        chrześcijańskiej, nie chcieli przyjąć. Słyszałaś o Inkwizycji.

        Piszesz „ Następny krok może być nawróceniem” nawróceniem do czego, do
        religii ? Nie daj Boże. Pzdr.
        • Gość: chrześcijanka Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 15:35
          Byłam ateistką przez wiele lat. Wiem o czym mówisz. Chociaż mnie nikt nie
          zmuszał, bo wyrosłam w domu ateistycznym.
          Ale powtażam: DO WIARY NIE DA SIĘ PRZYMUSIĆ. Każde wymuszone wyznanie będzie
          fałszywe, a Bogu nie o to chodzi. On nikogo nie zmusza do wiary. Mamy wolną
          wolę i wybór.
          Inkwizycja była zbrodnią, ale nie mnie to sądzić. Bóg jest sędzią nad
          wszystkimi.
          Wiara a religia to dwie różne rzeczy. Sprawdź dokładne znaczenie i pochodzenie
          tych słów. Wiara to zaufanie, pewność tego czego się spodziewamy ale czego nie
          widzimy. Religia to czary i manipulacja.
          Pozdrawiam.
          • Gość: DODO Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:33
            Biskup Rzymu, glowa "kosciola powszechnego",
            glosi EX CATHEDRA, a wiec "nieomylnie", iz
            nie ma zbawienia poza kosciolem R-K.
            Sama wiara, zdaniem "Ojca Sw." nie wystarczy
            do zbawienia!
            • Gość: chrześcijanka Jak łatwo nabrać ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 10:41
              A Biblia mówi, że Głową Kościoła jest Jezus Chrystus, a Ojcem Świętym nazywać
              będziesz tylko Boga.
              Kto ma uszy do słuchania niechaj słucha, a kto ma rozum niech go użyje.

              Byli tacy co kupowali Pałac Kultury, bo ktoś im powiedział, że sprzedaje.
              Sfrajerzyli się. A ty?
              • Gość: DODO Re: Jak łatwo nabrać ludzi IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 11:48
                Zalezy jakiego kosciola! Moja krolowa (australijska)
                jest tez glowa kosciola, jak najbardziej chrzescijanskiego!
                • Gość: chrześcijanka Re: Jak łatwo nabrać ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:01
                  ja się poddaję pod autorytet Biblii, czyli Pisma św.
                  Biblia mówi, że Głową Kościoła jest nie kto inny a Jezus, więc i ja tak
                  twierdzę.
                  Ojcem św. nazywam Boga, bo tak uczy mnie Pismo.
                  Robię też inne rzeczy, których uczy mnie Biblia.
                  Dla mnie chrześcijaństwo to ciągłe zmiany, wzrost, nauka. Oczywiście czasami
                  robię krok w tył, upadam, ale z Bóg mnie podnosi i pokazuje właściwą drogę. Ja
                  sama z siebie nic nie mogę. W Bogu jest moja siła.
                  • Gość: DODO Re: Jak łatwo nabrać ludzi IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 12:09
                    Quran zas twierdzi, iz tylko ALLACH jest Bogiem,
                    a Muhammad Jego Prorokiem!
                    • Gość: chrześcijanka Re: Jak łatwo nabrać ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:18
                      ok. Po to Bóg dał nam wolną wolę, żebyśmy mogli jej używać. Twój ulubieniec
                      Newton stworzył dynamit dla celów pokojowych, niegdysiejsi badacze twierdzili,
                      że ziemia jest płaska, atom miał być najmniejszą cząstką itp. itd. Ludzie mają
                      to do siebie, że się mylą. Ja też się mylę, ale wiem, że Bóg się nie myli. To
                      co zrobisz ze swoim życiem jest kwestią twojego sumienia i nic mi do tego. A
                      to, że jedni wierzą w Allaha inni w Buddę nie narusza nic a nic mojej wiary.
                      • Gość: DODO Re: Jak łatwo nabrać ludzi IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 12:34
                        Tak, masz racje, wlasnie dostalem ze Londynu Nagrode Newtona.
                        A czy wiesz, ze pierwszym laureatem Newtona byl
                        niejaki Nobel, ten do mechaniki klasycznej i jablek... ;)
                        • Gość: chrześcijanka Re: Jak łatwo nabrać ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:46
                          masz rację, pomyliło mi się. Chodziło mi o Nobla. Ale ja w przeciwieństwie do
                          ciebie nie jestem osobą wykształconą.
                          • Gość: DODO Re: Jak łatwo nabrać ludzi IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 12:55
                            OK, wiec miej nieco wiecej samokrytycyzmu i pokory.
                            Nie pisz, ze "Bog Ojciec i Duch Sw. to ta sama osoba",
                            czy ze ST napisano po starogrecku!
                            Jest, owszem, tlumaczenie ST na starozytna greke, ale oryginal
                            jednak byl po starohebrajsku.
                            Ja sie nie wstydze przyznac, ze slabo znam biblijny
                            hebrajski (jako goj nie mam po co sie uczyc nowohebrajskiego).
                            Pozdr. bo ide spac (u mnie 23:07).
                            Dodo, dawniej Prymus
                    • Gość: XXX Re: Jak łatwo nabrać ludzi IP: 67.131.131.* 08.12.04, 21:03
                      Przeciez Muzulmanie wyznaja tego samego Boga co Zydzi i Chrzescijanie, tylko ze
                      za najwiekszego proroka uwazaja Mahometa. Nie uwazaja boskosci Jezusa, ale
                      uwazaja Go za jednego z prorokow. Wiec caly czas wychodzi na to, ze Bog jest
                      jeden i ten sam, w innych religiach to jest wlasciwie kwestia innego
                      wyobrazenia Boga...
            • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: 67.131.131.* 08.12.04, 20:50
              To moglo miec miejsce wczesniej ale nie teraz. KK naucza, ze wszyscy jestesmy
              powolani do zbawienia. Poczytaj sobie chociaz dokumenty drugiego soboru, tam
              mysle jest wszystko jasno i przejrzyscie opisane. Najsmieszniejsze z tego
              wszystkiego jest to ze jeszcze nie dawno z Jerzym na ten temat dyskutowalem :)
              i tez nie dal sobie przetlumaczyc, choc dostal fakty czarno na bialym...
        • Gość: strzyga Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 06.12.04, 16:30
          > Dobrze że Ty tak to rozumiesz, ale musimy pamiętać, że właśnie do wiary
          > zmuszano siła, lub palono żywcem na stosach, tych którzy wiary,
          > chrześcijańskiej, nie chcieli przyjąć. Słyszałaś o Inkwizycji.

          Julek nastepnym razem jak zaczniesz wypisywac takie bzdury poczytaj troche
          wiecej, niz lewacki belkot, o Inkwizycji. O świeckich sądach, o realiach
          tamtych czasow, itd.
          Mozesz zacząć od tego:
          www.parafia.bozecialo.siedlce.opoka.org.pl/teksty/inkwiz.htm
          a jak razi Cie źródło to możesz też artykuł Ziemkiewicza sobie przeczytać:
          www.datapolis.pl/grzes/inkw_rz.htm
          • Gość: Astra Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 06.12.04, 16:41
            Strzyga, nareszcie ktos normalny. Dlaczego na tym
            forum glownie wypowiadaja sie "katolicy" tacy jak julek
            albo fanatycy jak kagan ktorzy z upodobaniem atakuja
            ktora jest u korzeni calej cywilizacji w ktorej zyja?
            • Gość: strzyga Taki jest niestety charakter internetu IP: *.waw.pl 06.12.04, 17:26
              Internet to twór z założenia bardzo liberalny, dlatego w większości przyciąga
              niestety takie jednostki. Jednostki o poglądach mocno lewicowych,
              liberalnych, "wyzwolone". Jednostki, które bardzo łatwo znajdują oparcie w
              swoich poglądach, ponieważ w internecie jak wiadomo jest wszystko. Szkoda
              tylko, że zamiast starać sie używać własnego rozumu, porównywać różne poglądy i
              zapatrywania na dany temat, wola poddawać się biernie papce, która płynie m.in.
              z mediów, czy to tych telewizyjnych, prasowych, czy multimedialnych...

              Prawda jest taka, że czasy komuny zabiły u nas zdolność własnego rozumowania, a
              wykreowały ślepe wierzenie w to co gadają w TV, czy piszą w gazetach. A jako że
              polityka lewicowa jest bardzo krzykliwa, chwytna i od dawna dominuje w mediach
              (w internecie to już wogóle) to jest jak jest...

              Osoby mówiące coś o wierze, o Bogu, o Kościele, to są wyjątki w internecie,
              zagłuszone przez agresywną lewicowo-liberalną polityke... ale jest tak niemalże
              od zarania świata, zmieniają sie tylko metody wyrazu. Trzeba po prostu robić
              swoje i starać sie mówić to w co sie wierzy. W końcu jaki sens miałoby
              nawracanie tych, którzy wierzą :-) Trzeba właśnie kierować się do tych
              niewierzących.
              • Gość: DODO Re: Taki jest niestety charakter internetu IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:29
                A pytalas sie niewierzacych o to, czy chca oni byc
                "nawracani", i to na twa religie, a nie np. na Islam?
                Czytalas K. Dewhurst i A. W. Beard
                "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
                w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
                str. 497-507 ?
                • Gość: chrześcijanka Re: Taki jest niestety charakter internetu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 10:44
                  fajne pytanie. tak czytałam, bo akurat prenumeruję angielską prasę i to na
                  temat psychiatrii.
                  Ja nikogo nie zmuszam do nawracania. Nie straszę nie przekonuję. Odpowiadam
                  tylko na pytania. Jak nie chcesz słyszeć odpowiedzi to nie zadawaj pytań i tyle.
                  • Gość: DODO Re: Taki jest niestety charakter internetu IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 11:49
                    Oj straszysz. Protestanci sie bardzo boja swego Boga... :(
                    • Gość: chrześcijanka Strach a obawa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:05
                      nie straszę
                      Protestanci szanują Boga.
                      Jest różnica między "bojaźnią" a "strachem". Tu trzeba by się odwołać do
                      oryginału.
                      To, że jesteśmy ostrożni podchodząc do krawędzi na dachu wierzowca, że czujemy
                      obawę i respekt, jest używaniem rozumu danego od Boga.
                      To, że nie jesteśmy w stanie tam podejść, bo paraliżuje nas strach - nie jest
                      od Boga tylko od diabła.

                      Mamy mieć zdrową bojaźń bożą (zwykły rozsądek) a nie panicznie się bać Boga.

                      Rozumiesz te różnice?
                      • Gość: DODO Re: Strach a obawa? IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 12:15
                        Panicznie mozna sie bac tylko Boga PANA, czyli
                        czegos w rodzaju Fauna...
                        • Gość: chrześcijanka lingwistyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:22
                          Wiesz, uważasz się za człowieka tak obeznanego, szczególnie z językami. Ale
                          tylko w polskim słowo "pan" oznacza zarówno bożka gr. jak i pana.
                          W angielskim "lord", w hebr. "addonaj", we włoskim "signore" itd. nie mają
                          wiele wspólnego ze słowem pan.
                          I nie wiem dlaczego miałabym sie panicznie bać fałszywych bogów. Bać (obawiać,
                          mieć w poważaniu, respektować) się należy Boga Prawdziwego.
                          • Gość: DODO Re: lingwistyka IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 12:30
                            Ja tylko pisalem o genezie panicznego leku.
                            Reszta to tylko twe komentarze...
                            • Gość: chrześcijanka Re: lingwistyka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:48
                              ale powiązałeś to ze słowem Pan (Bóg). A to działa tylko w jęz. polskim.
                              Zresztą tu nie ma żadnego związku.
                              Jeżeli tobie Bóg kojarzy się z panicznym strachem to współczuję. Bo mnie nie.
                              • Gość: Kagan Re: lingwistyka IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 08.12.04, 03:22
                                Piszemy tu po polsku, wiec?
                                I nie ja sie boje Boga, a ty...
                                • Gość: chrześcijanka insektopia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 14:49
                                  "nie boję się ciebie" - powiedziała pluskwa do buta.
                • Gość: strzyga Re: Taki jest niestety charakter internetu IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 07.12.04, 11:35
                  Boisz sie tego slowa jak nie przymierzajac Szatan swieconej wody...
                  A jak mialem to nazwac? Ja tylko rozmawiam, ja nikogo nie jestem w stanie
                  nawrocic, jesli on sam tego nie bedzie chcial... w mojej wierze, nie nawraca
                  sie nikogo na sile, kazdy musi dojsc do tego sam.
                  • Gość: chrześcijanka pełne poparcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 11:41
                    nikogo na siłę nie da się nawrócić
                    • Gość: DODO Re: pełne poparcie IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 11:52
                      Przeciez nawracacie "w imie Boga"! Wiec?
                      • Gość: strzyga Re: pełne poparcie IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 07.12.04, 12:04
                        > Przeciez nawracacie "w imie Boga"! Wiec?

                        No i? Co ma piernik do wiatraka? My nawracamy to znaczy, że ktoś sie musi
                        nawrócić? Co ja Ci poradze, że język polski jest taki ubogi ;-)
                        Nauczyciel w szkole uczy, znaczy, że wszyscy się nauczą? Jak Zdzisiek nie
                        będzie chciał się nauczyć matematyki to się nie nauczy, mimo że nauczyciel
                        będzie go uczył... Kapisz?
                        • Gość: chrześcijanka powalił mnie ten przykład - b. mi się podoba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:07
                        • Gość: DODO Re: pełne poparcie IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 12:22
                          Chodzi mi o to, ze macie wypisane na pasach (T-shirts?)
                          GOTT MIT UNS (niekoniecznie po niemiecku). Ale czy to prawda?
                          • Gość: strzyga Re: pełne poparcie IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 07.12.04, 12:41
                            Jeśli do czegoś zmierzasz to mów wprost, a nie owijasz w bawełne...
                      • Gość: chrześcijanka Re: pełne poparcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:06
                        ja tylko dyskutuję, odpowiadam na pytania i trochę głoszę Słowo Boże. Nie mogę
                        nikogo nawróć. To Duch święty przekonuje i nawraca. Ja mogę być tylko
                        narzędziem.
            • Gość: DODO Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:27
              Kagan wyrosl w cywilizacji postchrzescijanskiej!
              Jako Slowianin, uwazam ze me korzenie sa w starozytnej Grecji,
              a nie w starozytnej, zydowskiej wtedy Palestynie, ktora
              przeciez lezy w Azji!
            • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: 67.131.131.* 08.12.04, 21:11
              Zauwazylem ze na Forum GW sporo ateistow bierze udzial i choc ilosciowo tak
              naprawde nie jest ich wiele, to zasypywaniem dyskusji swoimi postami sprawiaja
              wrazenie tlumu. No coz, wszystkie chwyty dozwolone, dopoki nie zaklnie sie i
              post nie zostanie wyrzucony z dyskusji :)
          • Gość: DODO Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:30
            Inwizycja nie palila na stosie. Ona "tylko" oglaszala wyrok.
            Stosy podpalali ludzie swieccy. Kosciol "umywal rece"... :(
            • Gość: strzyga Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 07.12.04, 11:37
              Ehh nie czytales dokladnie, ze zrozumienia tekstu: pała!
              • Gość: DODO Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 11:51
                Jakie masz kwalifikacje, ze tak szafujesz ocenami?
                Jestem wykladowca akademickim, i oblanie studenta
                przychodzi mi bardzo trudno...
                • Gość: strzyga Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 07.12.04, 11:57
                  Sorry myślałem, że Ty to julek, nie wiem nawet czy czytałeś te teksty co mu
                  poleciłem, więc ocena rzeczywiście na wyrost :>

                  Poczytaj może to zrozumiesz chociaż to, że Kościół (w każdym razie katolicki,
                  nie wiem jak inne) od niczego nie "umywa rąk".
                  • Gość: DODO Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 12:13
                    A wyplacil przynajmniej odszkodowania rodzinom
                    przesladowanych przez inkwizycje?
                    W USA trzeba bylo lat, aby KK przyznal sie
                    do znacznie mniejszych win...
                    • Gość: strzyga Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 07.12.04, 12:38
                      No nie wiem troche lat uplynelo od tego czasu :-) Wiem, że w Kościele są
                      prowadzone liczne, dokładne badania, żeby ostatecznie rozliczyć się z
                      Inkwizycją (a nie jest to raczej proste, Orlen Gate wymięka ;-) a czy dadzą
                      komuś za to odszkodowania? Trudno powiedzieć, troche by było to raczej trudne :)
                      Pozatym trudno dawać odszkodowania za coś co w danych czasach było raczej
                      uznawane za norme i w czym Kościół brał dość ograniczoną rolę. Zresztą nie chce
                      mi sie o tym rozpisywać, wiele można wynieść chociażby z artykułu Ziemkiewicza,
                      który podawałem wcześniej... wystarczy go tylko przeczytać...
                      • Gość: DODO Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 12:49
                        Ograniczona role? Zarty sobie stroisz?
                        Ludzi palono w IMIE BOGA!
                        Kosciol Katolicki to organizacja wrecz kryminalna... :(
                        • Gość: strzyga Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 07.12.04, 12:53
                          Hmm a wiec nie czytales. Dyskusja jest wiec troche bez sensu bo ja nie mam sily
                          ani czasu zeby Ci to wszystko tlumaczyc...
                          • Gość: chrześcijanka Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:56
                            nie przejmuj się. On lubi prowokować. Ale tak naprawdę niewielką ma wiedzę. Jak
                            nie wie co powiedzić to wraca do wypróbowanych hasełek: Hitler, Inkwizycja,
                            Joshua vel coś tam...
                            • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: 67.131.131.* 08.12.04, 23:19
                              Ciesze sie, ze nie sam to zauwazylem :) tylko co z tego jak zaraz i tak on
                              bedzie sie czul atakowany "ad personam"... i "stwierdzal" tym samym "fakty", ze
                              brak nam argumentow i uciekamy sie do owych atakow na jego "skromna" osobe.
                              Czlowieka nigdy nie widzialem na oczy, a czuje sie jakbym go znal od lat :)
                        • Gość: chrześcijanka Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:54
                          a ty (Kagan, Prymus, Cenzor, Szatan, Lucyfer itd) podając się za Boga
                          straszyłeś mnie piekłem. Czy działałeś w jego imieniu? Wątpię głęboko.
                          Powiedzieć sobie każdy może cokolwiek zechce, ale to nie uczyni z tego prawdy.
                          • Gość: Kagan Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 08.12.04, 03:26
                            Na zaratch sie nie znasz?
                            • Gość: chrześcijanka Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 14:51
                              na kiepskich - nie bardzo
            • Gość: Everizon Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.info.pl / 213.199.207.* 10.12.04, 19:58
              No nie!! :)))) inkwizycja wydawała wyrok, kościół umywał ręce, a ludzie
              zabijali, poprzrez spalenie żywcem, powieszenie lub scięcie, miliony innych
              ludzi. :))) LUDZIE OBUDZCIE SIE CO WY WYGADUJECIE !!!
              W takim kontekscie kościół to nie ludzie? i inkwizycja to nie ludzie???

              Jedynym faktem któremu nie można zaprzeczyć jest to że przez kościół zginęły
              niesprawiedliwie w ajgorszy z możliwych sposobów MILIONY ludzi!!!
              Nie ważne zupełnie co to jest inkwizycja (dzis ta instytucja nazwya się święta
              kongregacja wiary) i kto tam żądził i kto palił i kto sądził.
              GINELI NIEWINNI BEZBRONNI LUDZIE !!
              I wiecie co?? Gineli tak strasznie i w takich ilościach, że Juliusz Cezar,
              Adolf Hitler, Lenin, Stalin, cała komuna (która notabene nie jest taka zła,
              tylko ludzie kierujący tym ustrojem byli źli, czyli tak jak i teraz) to w
              porównaniu z Inkwizycją wypdają zupełnie jak mały pikuś!! Normalnie Przy
              inkwizycji to bohaterowie pozytywni niemal !!!
              A wiecie (bo nie wiedzie napewno) czemu tak mało się o tym mówi i czemu się tak
              przyrównuje? Bo Obecnie siłą żądzącą w polsce jest kler który mając tu złoty
              interes na półgłówkach zrobi wszystko żeby ludzie nie znali prawdy o kościele !!
              Naprawdę mówię wam dzisiejsi ekstremiśli islamscy to mały pikuś w porównaniu z
              molochem który nazywa się kościół.

              ps. nie zdziwie się jak ten post niedługo stąd zniknie :)))

              Z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
          • Gość: zyouri Re: Trudno byc Ateista- sprobuj chrzescijanko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 14:06
            to się nazywa propaganda
      • Gość: DODO Re: Trudno byc Ateista IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:34
        Do czego ateizm nie wystarcza, a starcza wiara?
        K. Dewhurst i A. W. Beard
        "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
        w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
        str. 497-507
        • Gość: chrześcijanka Re: Trudno byc Ateista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 10:46
          Do tego aby odpowiedzieć na to pytanie.
    • Gość: igor E tam. Jak mi sie nie chce do kosciola jechac to IP: *.detroit-20rh16rt.mi.dial-access.att.net 06.12.04, 17:33
      tez ateista jestem. Pogoda sie poprawia to juz nie.
      Na serio: Jakie masz problemy z ateizmem? Gdybys chociaz byl agnostykiem to
      mozesz miec np. watpiwosci moralne bo nie wiadomo. Ateista to znaczy taki co
      wie, ze nie ma Boga. Po cholere zyjesz czlowiek? Kulka w leb albo po pijaku do
      Wisly z Poniatowskiego i po problemie. Przeciez tam nic Cie nie czeka po
      drugiej stronie. Smialo, zwolnij miejsce tym, co wierza.
      • Gość: julek Re:Do przeciwnikow Ateizm IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 06.12.04, 18:44
        Czytając te wasze wypowiedzi, to aż się nie chce wierzyć, że ja kiedyś miałem
        podobne poglądy, na wiarę i religię. Ale się w końcu opamiętałem, przemyślałem
        i doszedłem do wniosku, że wiara to jest urojenie, wymysł, nie służący niczemu
        innemu, a jedynie dający lekki kawałek chleba i do chleba, tym, którzy
        opowiadają się za pośredniczeniem, miedzy bogiem a wyznawcami. Najbardziej
        zacietrzewieni swoją nową wiarą są, właśnie ci nowo nawróceni, stają się
        absolutni nie tolerancyjni, w stosunku do innych wyznań, uważają, że oni
        przejrzeli, że oni poznali prawdę, że oni wierzą w prawdziwego boga i że oni
        będą zbawieni. Nikt wam tego, dewoci, nie wzbrania, wierzcie w co chcecie i ile
        chcecie, ale dajcie również żyć w spokoju tym ludziom, którzy odeszli od wiary
        lub nigdy jej nie mieli, nie uważajcie się za mądrych, bo to jedynie świadczy o
        głupocie. Nie uważajcie się za prawych, bo to jedynie świadczy o bezprawiu.
        Ja odszedłem od religii i wiary, z własnej i nie przymuszonej woli i teraz
        dopiero czuje swobodę myślenia, swobodę czytania, pism czy książek, które są na
        indeksie kościelnym.
        Nie przejmując się tym że mnie czeka jakaś kara. Ja już nie mam zniewolonego
        umysłu i jestem wolnomyślicielem, nie przejmuję się tym że człowiek może
        grzeszyć; myślą mową i uczynkiem i staram się trzymać zasady „ Nie rób innemu
        co tobie nie miło”

        • Gość: Astra A jednak cos Cie gryzie julek IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 06.12.04, 19:09
          Podobnie zreszta jak kagana. Niby jestes wyzwolony, ale niepewny.
          Kagan produkuje swoje sofizmaty ale niczego nie wyjasnia. Chrzescijanstwo
          wymaga heroizmu a to nie jest dla kazdego. Dlatego era masowego chrzescijanstwa
          juz minela. Twoje chrzescijanstwo bez znajomosci biblii i historii Kosciola
          opieralo sie na formulkach i zakleciach. Podobnie zreszta jak i Twoj ateizm.

          Serdecznie pozdrawiam bo widze ze szukasz. Dlatego nie jestes jeszcze calkiem
          stracony.

          Astra
          • Gość: DODO Re: A jednak cos Cie gryzie julek IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:20
            Jedyne, co mnie gryzie, to troska o zdrowie umyslowe ludzkosci.
            K. Dewhurst i A. W. Beard
            "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
            w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
            str. 497-507
        • Gość: strzyga Re:Do przeciwnikow Ateizm IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 06.12.04, 19:21
          Człowieku, ale o czym Ty wogóle piszesz? Zastanowiłeś sie nad tym troche, czy
          po prostu paplasz tak bez sensu (jak z ta Inkwizycja) zeby paplac?

          > Ale się w końcu opamiętałem, przemyślałem
          > i doszedłem do wniosku, że wiara to jest urojenie, wymysł, nie służący
          niczemu
          > innemu, a jedynie dający lekki kawałek chleba i do chleba, tym, którzy
          > opowiadają się za pośredniczeniem, miedzy bogiem a wyznawcami. Najbardziej
          > zacietrzewieni swoją nową wiarą są, właśnie ci nowo nawróceni, stają się
          > absolutni nie tolerancyjni, w stosunku do innych wyznań, uważają, że oni
          > przejrzeli, że oni poznali prawdę, że oni wierzą w prawdziwego boga i że oni
          > będą zbawieni. Nikt wam tego, dewoci, nie wzbrania, wierzcie w co chcecie i
          ile
          >
          > chcecie, ale dajcie również żyć w spokoju tym ludziom, którzy odeszli od
          wiary
          > lub nigdy jej nie mieli, nie uważajcie się za mądrych, bo to jedynie świadczy
          o
          >
          > głupocie. Nie uważajcie się za prawych, bo to jedynie świadczy o bezprawiu.
          > Ja odszedłem od religii i wiary, z własnej i nie przymuszonej woli i teraz
          > dopiero czuje swobodę myślenia, swobodę czytania, pism czy książek, które są
          na
          > indeksie kościelnym.

          No i świetnie. Tylko kto Ci coś każe, uważa się za mądrzejszego? Nie toleruje
          Cie? Nie wiem czy zauważyłeś, ale wiara katolicka jest właśnie jedną z tych,
          które nie mówią, że człowiek coś _musi_ Wręcz przeciwnie podstwą jest wolna
          wola... ktoś Cię zmuszał do dawania na chleb tym "ktorzy pośredniczą miedzy
          Bogiem a wyznawcami", ktoś Cie zatrzymywał jak odchodziłeś od wiary? Sam
          piszesz, ze "odszedles z wlasnej i nie przymuszonej woli", wiec jak to jest? A
          te ksiazki z "indeksu koscielnego" to co to jest niby? Ktos Ci selekcjonowal
          przedtem co masz czytac, nie miales swobody czytania i interpretacji?

          I wiesz co Ci powiem, ze my katolicy tez mamy ta swobode. Tylko tak jak
          nauczyciel w szkole pomaga Ci interpretowac dziela literackie, tlumaczac np.
          historyczne podloze, dzieje autora, itp. tak mi Kosciol pomaga zrozumiec "co
          takiego autor mial na mysli" jak tworzyl Pismo Swiete. Pomaga mi tez zrozumiec
          pewne fakty z chociazby historii Kosciola, czy wogole swiata, a ktore z taka
          luboscia lubia przytaczac przeciwnicy.

          Wiec jesli ktos Ci zwraca uwage, ze celowo, lub moze przypadkiem wprowadzasz
          ludzi w blad (jak chocby z ta Inkwizycja) to nie obrazaj sie, ze ktos proboje
          sie wywyzszac bo nie o to tu chodzi a o obiektywne poznanie pewnych rzeczy. Bo
          jakie sa utarte poglady lewactwa na pewne sprawy Kosciola to my wiemy od
          wiekow, warto tez czasami zainteresowac sie faktami...
          • Gość: igor Tak mnie ta strzyga przerazilas, ze nie chcialem IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 06.12.04, 22:15
            czytac. Jednak zmusilem sie i bardzo dobrze. ladnie napisane, tak jakbym sam to
            zrobil. Tylko tam gdzie ani moja wiedza ani zrozumienie zawilosci starozytnych
            jezykow nie pozwala na zrozumienie pewnych rzeczy, tam szukam wskazowek od
            Kosciola. Rzadko ale szukam. Ludzie maja najczesciej problemy ze zrozumieniem,
            ze nie ma zbiorowej odpowiedzialnosci za zbawienie. Kazdy czlowiek zgodnie
            z 'wolna wola' jest sam odpowiedzialny za siebie. Wychowanie dziecka w wierze
            jest obowiazkiem rodzicow dlatego, ze to jest dziecko. Pomagac innym jest
            zupelnie na innym poziomie niz dbac o siebie.
            PS. Odkryto podobno gen wiary. Ciekawe?
            • Gość: DODO Re: Tak mnie ta strzyga przerazilas, ze nie chcia IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:18
              Jesli Bog Wszechmocny istnieje, to nsza wolna wola jest
              tylko zludzeniem, bowiem ograniczala by ona wszechmoc Pana!
              • Gość: stop Re: Tak mnie ta strzyga przerazilas, ze nie chcia IP: *.globonet.hu 07.12.04, 13:21
                Prosze zdefiniować: co uznajesz jako wszechmoc?
                Czy coś na kształt "nieskończoności" która Cię tak uwiera w matematyce i
                fizyce? (zresztą nie tylko Ciebie)
                Czy też moc leżącą poza granicami ludzkiego wyobrażenia?
                (Tylko proszę mi tu nie pisać komunałków o "wyobraźni bez granic" ;)
                Oczywiście, możesz też próbować wykpić się paradoksem, że ZMUSZANIE człowieka
                do podjęcia jakiejkolwiek decyzji (nawet bez ingerencji jaka ta decyzja będzie)
                to już jest ograniczanie "wolnej woli", ale przyznam że oczekuję od Ciebie
                trochę więcej wysiłku intelektualnego.
                • Gość: Kagan Re: Tak mnie ta strzyga przerazilas, ze nie chcia IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:56
                  Wszechmoc, podobnie jak nieskonczonosc, nie istnieje w naszym realnym swiecie.
                  Stad nie ma sensu ja definiowac...
          • Gość: DODO Re:Do przeciwnikow Ateizm IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:19
            Dobre! A teraz sie religainci za ciebie wezma!
            K. Dewhurst i A. W. Beard
            "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
            w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
            str. 497-507
          • Gość: XXX Re:Do przeciwnikow Ateizm IP: 67.131.131.* 08.12.04, 23:27
            Tak, i przedewszystkim przestac tkwic w sredniowieczu, jak to robia ateisci i
            protestanci atakujac KK...
            • Gość: Kagan Re:Do przeciwnikow Ateizm IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:57
              Ja atakuje rowno wszelakie religie!
        • Gość: Ja(j) Julek, chłopie, daj ludziom zyć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 20:46
          Nie wyplakuj tu ludziom swoich rozterek. Nie becz w klapy. Zrelaksuj się. Jak
          ci się ateizm nie podoba to wracaj, poczujesz ulgę. Parę krzyżyków na karku, to
          moze warto pomysleć o przyszłości...
          Ja(j)
          • Gość: julek Re: do wieracych IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 06.12.04, 21:57
            A komusz, to ja nie daje zyc?
            Ciekawy jestem, dlaczego moja niewiara tak bardzo przeszkadza niektórym.
            Czy to w obawie o moje sumienie, staracie się przekonać mnie, że wybrałem nie
            właściwą drogę? Proszę więc was, wy się o moje sumienie nie bójcie, a raczej
            zajmijcie się własnymi sumieniami, czy może za nawrócenie mnie z drogi „nie
            prawości” chcecie zarobić sobie na leprze miejsce, na drugim świecie? Ten
            drugi świat się skończy 2 metry pod ziemią, lub w piekarniku.
            Poza tym, jeżeli chodzi o religię, to chrześcijanizm jest jeszcze ciągle w
            powijakach w porównanie z niektórymi religiami ze wschodu, jak Judaizm,
            Buddyzm, Hinduizm, które istnieją od kilku a może nawet kilkunastu tysięcy lat.
            Pzdr.

            • Gość: Astra Re: do wieracych IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 06.12.04, 23:54
              Alez julek w porzadku. Nikt Cie nie chce nawrocic ani przekonac.
              Po co tu jeszcze wsadzasz religie Wschodu. Jak jestes
              ateista to jestes. To ty zaczales ten watek od narzekania
              a teraz twierdzisz ze my jestesmy winni. Przez moment myslalam
              ze czegos szukasz. Ale teraz widze ze wszystko wiesz.
              • Gość: DODO Re: do wieracych IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:12
                Astro! Ja tez szukam, ale wiedzy, a nie jej protezy (wiary w
                nieistniejacego boga).
                Czytalas K. Dewhurst i A. W. Beard
                "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
                w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
                str. 497-507 ?
                • Gość: Ja(j) Re: do wier[c]acych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:18

                  Na post julka Astra odpowiedziała tak jak ja bym tego lepiej nie zrobił. Zatem
                  pozwalam sobie ja wyreczyć w tym przypadku. Otóż

                  Gość portalu: DODO napisał(a):

                  > Astro! Ja tez szukam, ale wiedzy, a nie jej protezy (wiary w
                  > nieistniejacego boga).

                  Ja też szukam wiedzy. Tu się zgadzamy.
                  Także nie szulam protezy wiedzy. Tu się zgadzamy.
                  Nie szukam też wiary w nieistniejącego Boga. Tu się zgadzamy.
                  O co ci chłopie chodzi?

                  > Czytalas K. Dewhurst i A. W. Beard
                  > "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
                  > w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
                  > str. 497-507 ?

                  Nie. Czytałeś Dyrektywę 2000/12/EC Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie
                  tworzenia i działalności instytucji kredytowych? Chyba jest na stronie UKiE
                  nawet w kiepskim polskim tłumaczeniu.

                  Pozderki,
                  Ja(j)
            • Gość: DODO Re: do wierzacych IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:15
              Julek! Niestety, jako ateista jestes narazony, jak ja,
              na ciagle ataki ad personam, bowiem podstaw wiary nie da sie
              udowodnic naukowo, stad religiantom zostaja tylko niegodne
              ataki ad personam na niewierzacych. Oni zostali dobrze opisani w:
              K. Dewhurst i A. W. Beard
              "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
              w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
              str. 497-507.
              • Gość: Ja(j) Re: do wierzacych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:23
                Gość portalu: DODO napisał(a):

                > Julek! Niestety, jako ateista jestes narazony, jak ja,
                > na ciagle ataki ad personam,

                J: A ja mimo to pouviłem cię.


                > bowiem podstaw wiary nie da sie
                > udowodnic naukowo,

                Chyba tylko ty się uparłeś dowodzic naukowo podstaw wiary. Furt to powtarzam -
                gdyby podstawy wiary dały się naukowo dowieść, to byłaby to wiedza. Jestem
                pewien, ze miałbyś wówczas portki pełne.

                > stad religiantom zostaja tylko niegodne
                > ataki ad personam na niewierzacych.

                Kagan?

                > Oni zostali dobrze opisani w:
                > K. Dewhurst i A. W. Beard
                > "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
                > w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
                > str. 497-507.

                Pardon, nie skumałem. Oni tzn. ci niewierzący?



                Pozderki Ja(j)
          • Gość: DODO Re: Julek, chłopie, daj ludziom zyć... IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:16
            Nie strasz, nie strasz, bo sie zes..sz!
            K. Dewhurst i A. W. Beard
            "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
            w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
            str. 497-507
            • Gość: Ja(j) Oj kagan, Kagan... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:27
              Czy w twoim rozumieniu logiki DODO=KANGOO?
              Ja(j)
              • Gość: Kagan Re: Oj kagan, Kagan... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 08.12.04, 03:20
                A wiesz co to jest dodo? ;)
        • Gość: DODO Re:Do przeciwnikow Ateizm IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:23
          Masz 100% racje, Julek, ale pamietaj, ze wiara w boga to choroba
          umyslu, opisana np. w: K. Dewhurst i A. W. Beard
          "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe Epilepsy"
          w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
          str. 497-507. Stad te ataki ad personam na Ciebie, na mnie
          i na innych niewierzacych, bo jak sie nie ma argumentow ad rem,
          to sie uzywa niegodnych "argumentow" ad personam...
      • Gość: DODO Re: E tam. Jak mi sie nie chce do kosciola jechac IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 07.12.04, 10:25
        Znow typowa agresja ze strony religiantow, dobrze opisanych np.
        w K. Dewhurst i A. W. Beard "Sudden Religuious Conversions in Temporal Lobe
        Epilepsy" w British Journal of Psychiatry, vol. 117 z roku 1970
        str. 497-507. Sens zycia to nie wiara w gusla i duchy!
        • Gość: julek Re:Wole jednak byc Ateista IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 07.12.04, 14:09

          Dlaczego tak reklamujesz , te wydania pochodzące z przed 34 lat, muszę przyznać
          że nie tylko że tego nie czytałem, ale nawet o tym nie słyszałem. Będę musiał
          poszukać tego gdzieś, nauczyć się angielskiego i wtedy może to przeczytam.
          Ale widzę żeście się rozgadali, tylko nie kłóćcie się. Mnie przygadują
          niektórzy, nazywając mnie, zdaje mi się, lewakiem, pe-re-elowcem , lub wręcz
          komunistą. Ciekawy tylko jestem, dlaczego nazwanie kogoś komunistą, ma być
          obraźliwe. Widziałem na własne oczy, praktykowanie prawdziwego komunizmu w
          kibucach żydowskich w Palestynie i nawet dość dobrze prosperowali. Mało tego,
          Swojego czasu, nawet w Hiszpanii ksiądz katolicki założył coś podobnego, a
          ludzie którzy chcieli należeć do tej komuny, wcale nie wypierali się swojej
          wiary, ani przynależności religijnej i było dobrze i szło i prosperowali.
          Marks , miał powiedzieć że religia to jest opium, narkotykiem ludności i moim
          zdaniem miał rację.
          To z kolei nie znaczy że ja jestem , byłem, lub mam zamiar zostać, komunistą.
          Należy też pamiętać, że nie każdy komunista jest ateistą i nie każdy ateista
          jest komunistą. Po prostu, ateiści podchodzą do życia bardziej rzeczowo,
          starają się zrozumieć pewne wydarzenia i nie przypisywać nic bogu i nie wierzą
          w cuda. Nawet teraz gdybym chciał przyjąć jakąś wiarę, to tylu jest bogów,
          bożków , bóstw, bogiń itp.
          Nawet w samym KK, było kiedyś Az 3 ( trzech) papieży jednocześnie, a nawet
          polskie duchowieństwo uznawało papieża, którego zwolniono z posady, bo okazało
          się że był uzurpatorem. Nawet był czas gdy kobieta piastowała funkcję papieża
          i dopiero po zajściu w ciążę okazało się że ta osoba była płci pośledniej. Pzdr.
          • Gość: Astra Re:Wole jednak byc Ateista IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 07.12.04, 17:24
            Julek to Ty w Anglii od wojny i angielskiego nie znasz. Nauki nie znasz. Biblii
            nie znasz. Historii tez nie znasz. Nie bede przykra dla Ciebie. Ale na
            przykladzie DODDO-kagana widzisz jak troche wiedzy oddala od Boga. Nigdy nie
            myslalam co robi brak wiedzy. Ale gratuluje!!!



            > Dlaczego tak reklamujesz , te wydania pochodzące z przed 34 lat, muszę
            przyznać
            >
            > że nie tylko że tego nie czytałem, ale nawet o tym nie słyszałem. Będę musiał
            > poszukać tego gdzieś, nauczyć się angielskiego i wtedy może to przeczytam.
            • Gość: julek Re:Wole jednak byc Ateista IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 07.12.04, 17:59
              Jak piszesz, że trochę wiedzy oddala od boga, jak Kagana, choć ja przypuszczam
              że właśnie Kagan ma sporo więcej wiedzy niż ?
              Ciebie jak widać, coś do boga przyciąga, czy to czasem nie brak wiedzy.
              Właśnie widać , że klerowi bardzo zależy na nie uświadamianiu swojej trzody ,
              bo winnym wypadku zaczną gremialnie odchodzić od kościoła, a księża będą
              zmuszeni podjąć jakąś uczciwą pracę.
              Przypuszczam że bierzesz czynny udział w każdej mszy świętej, proszę tylko,
              zwróć uwagę na kapłana odprawiającego mszę, który pod koniec mszy , składa
              pokornie ręce, wznosi oczy do góry, nie wiem dlaczego do góry, i mówi „ Nie
              patrz na grzechy moje, ale na wiarę do kościoła twego” To znaczy że mogę
              grzeszyć, aż mi grzechy będą wychodzić uszami, ale do póki mam wiarę do
              kościoła, nie wiarę w boga, ale wiarę do kościoła, wtedy będzie zbawiona dusza
              moja. Ciekawe, ilu księży naprawdę wierzy w boga. Pzdr.
              • Gość: Ja(j) Julek masz OK adres blujonder, a głupoty gadasz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:35
                Gość portalu: julek napisał(a):

                [ciach]
                > zwróć uwagę na kapłana odprawiającego mszę, który pod koniec mszy , składa
                > pokornie ręce, wznosi oczy do góry, nie wiem dlaczego do góry, i mówi „ N
                > ie
                > patrz na grzechy moje, ale na wiarę do kościoła twego” To znaczy że mogę
                >
                > grzeszyć, aż mi grzechy będą wychodzić uszami, ale do póki mam wiarę do
                > kościoła, nie wiarę w boga, ale wiarę do kościoła, wtedy będzie zbawiona dusza
                >
                > moja. Ciekawe, ilu księży naprawdę wierzy w boga. Pzdr.

                Az z ciekawości bylem w kosciele. Julek popierdzieliło ci się na starość, albo
                juz pamięć nie ta. Ksiądz mowi "na wiare koscioła Twego" a nie "na wiare DO
                koscioła Twego". Idź jeszcze raz i sprawdź. I dla tego jednego
                przesłyszanego "DO" musiałeś się przechrzcić na ateistę? To ci się naprawdę
                dziwię. Gdzie logika? Albo napraw błąd...?
                Ja(j)


                • Gość: Astra Re: Julek masz OK adres blujonder, a głupoty gada IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 07.12.04, 19:23
                  Widzisz julek, chcialam Ci subtelnie przytoczyc co ktos bardzo madry powiedzial
                  (chyba Pasteur), ze troche wiedzy oddala od Boga, duzo wiedzy prowadzi go z
                  powrotem. Ale widze ze tego tez nie zlapales. Moze powiesz mi gdzie pisze i co
                  znaczy mysl ze nie warto rzucac perel miedzy wieprze?

                  • Gość: Ja(j) Astro, mam nieodparte wrazenie .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 20:16
                    ... ze Julek ze swoim bluejondrem to po prostu Kagan. Podobny poziom
                    intelektualny, nie wart dyskusji. Ja(j)
                    [ps. dlaczego nie masz ogonków przy literkach? Obcinasz, czy cuś?].
                    • Gość: Astra Re: Astro, mam nieodparte wrazenie .... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 07.12.04, 20:43
                      Nie mam polskiego alfabetu na moim laptopie.
                      Kagan rzeczywiscie upowszechnial podszywki, ale nigdy
                      nie deklarowal sie jako kompletny idiota ktory zyje
                      70 lat w anglojezycznym kraju i nie zna angielskiego.
                      Z drugiej strony nie jest tak trudno uzyc anonimowego serwera
                      w innym kraju i kagan moze wykreowal sobie idiote zeby
                      moc porozmawiac z alter ego i pokazac ze "religianci" go
                      atakuja. Ten julek to rzeczywiscie przypadek prymitywa ze hej!!!
                      • Gość: Ja(j) Zgadzam się ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 20:52
                        Witam prawie on-line.
                        Wybaczam ogonki.
                        Oceniając wspomniane posty jednak chyba lepiej byc zdecydowanym religiantem niż
                        niezdecydowanym fanatykiem-ateistą. Podoba mi się, jak sobie to poukładałaś.
                        Trzym się tego.
                        Ja(j)
                        • Gość: Astra Re: Zgadzam się ... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 07.12.04, 21:07
                          Ja rowniez witam. Nie wiem dlaczego religijni ludzie maja
                          byc w defensywie tylko dlatego ze ateistyczni fanatycy ubieraja sie
                          w naukowe piorka. Juz to widzialam zyjac w PRLU. Po tylu latach
                          w nauce co ja kazdy widzi ze religia i nauka to oddzielne sfery ludzkiego
                          zycia. Najwiecej religijnych ludzi jest wlasnie wsrod kosmologow i fizykow.
                          Coraz bardziej ludzie zdaja sobie sprawe ze aby przezyc musza sie trzymac
                          wartosci moralnych. Niestety te nie wynikaja z nauki tylko transcendentnego
                          systemu raligijnego. Usun religie na kilka pokolen a usuniesz spolecznosc.
                          Takie sa prawa biologii i dlatego ateizm nie przezyl selekcji naturalnej.

                          Serdecznie pozdrawiam,

                          Astra


                          >Witam prawie on-line.
                          > Wybaczam ogonki.
                          > Oceniając wspomniane posty jednak chyba lepiej byc zdecydowanym religiantem
                          niż
                          >
                          > niezdecydowanym fanatykiem-ateistą. Podoba mi się, jak sobie to poukładałaś.
                          > Trzym się tego.
                          > Ja(j)


                          • Gość: ksz50 Re: Zgadzam się ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 23:05
                            Kagan przy pomocy metrówki murarskiej chce zmierzyć dł fali światła
                            z faktu że metoda jest naukowa a pomiar niemożliwy
                            wysnówa logiczny wniosek że światła nie ma
                            i dzieli śię tym odkryciem
                            Prymusie nie ma empirycznej metody opisania zbioru korzystając z podzbioru
                            a dlaczego bóg nie wyłożył w bibli ogólnej teori wszystkiego
                            tak żeby nawet koza zrozumiła
                            to równie dobrze mógł porozwieszać bombki atomowe na wierzbach
                            po co ludzie mają się trudzić
                            oj Kagan,Kagan gdybyś ty był doradcą boga
                            to myślisz że nie znalazłby się prymus który i tak by stwierdził że ciebie nie
                            ma bo świat mógłby być inny
                            • Gość: Kagan Re: Zgadzam się ... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 08.12.04, 03:37
                              Znow atak ad personam na Kagana?
                              Dlugosc fali mozna latwo zmierzyc poprzez pomiar jej czetotliwosci!
                              Slyszales o tym?
                              Zbiory zas to twory wirtualne, istniejace tylko w naszych mozgach.
                              Gdyby Biblia byla napidsana przez Wszechwiedzacego i Wszechmocnego,
                              to w prostych slowach wylozylaby OTW (TOE). Jesli twoierdzisz inaczej,
                              to imputujesz, ze Bog nie jest ani wszecwiedzacy, ani tez wszechmocny...
                              • Gość: ksz50 Re: Zgadzam się ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 16:59
                                gdzie tu widzisz atak na swoją osobę
                                odnoszę się tylko do twoich metod które uważasz za naukowe
                                ale stosujesz właśnie takie metody jak ta którą zasugerowałem
                                odpowiedz jasno i prosto na pytanie
                                DLACZEGO BÓG MIAŁBY POSTĘPOWAĆ WG TWOICH WSKAZÓWEK
                                ciągle piszesz jakie popełnił błędy i co powinien zrobić
                                oraz wyciągasz wnioski że ponieważ tak nie postąpił to nie istnieje
                                i to cała twoja metoda
                                ale tylko ty wyciągasz takie wnioski z postawionych tez
                                imputujesz także innym że sa religiantami nawet osobom które wyrażnie deklarują
                                że nie przynależą do żadnego kościoła sekty lub stowarzyszenia o charakterze
                                religijnym
                                to jakiego typu są to ataki
                                co ich obchodzą poglądy papieża lub metody inkwizycji
                                oni odżegnują się od inkw tak samo jak ty
                                poza tym śmiało imputuję kaganie bóg nie jest wszechmocny ani wszechwiedzący w
                                sposób jaki ty przedstawiasz
                                wogóle nie masz chyba pojęcia co te przymioty oznaczają
                                patrzysz z punktu widzenia 5 latka
                                co ty byś zrobił ggybyś był jak bóg
                                ale bóg jest także odpowiedzialny
                                i napisałem ci chyba w innym wątku że nie porozwieszał bombyk a przecie mógł
                                ja uważam że głównym przymiotem boga jest miłośc
                                a ty chyba że powinien tobie na twój sposób udowodnić swoją wszechmoc lub
                                wszechwiedzę
                                jesteś zbyt zapatrzony w siebie nie chcesz dostrzec i nie chcesz patrzeć więc
                                jak można ci coś udowodnić

                                wiem co to dodo PRZYNAJMNIEJ w jęz polskim być może w australi jest to jakiś
                                synonim ale takiej wiedzy nie posiadam
                                słyszałem też i dokonywałem pomiaru dł światła ale nigdy nie próbowałem metrówką
                                mimo róznic poglądów z poważaniem
                                ksz
                                • Gość: Kagan Re: Zgadzam się ... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 04:21
                                  Znow nic nie zrozumiales! Ja nie pisze, ze "Bog powinien robic tak a tak",
                                  ale ze primo doskonaly Bog nie mogl stworzyc niedoskonalego swiata, i secundo,
                                  ze Bog nie musial tworzyc materialnego swiata, bo wytarczylaby mu symulacja
                                  tegoz w jego "duchu" (Bog jako idealny superkomputer). Ale ty tego nie
                                  zrozumiesz, bo jako religiant boisz sie myslec samodzielnie, wiec za ciebie jak
                                  i za Astre mysli i decyduje kler...
                          • Gość: Kagan Re: Zgadzam się ... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 08.12.04, 03:46
                            Odkad to Astro jestes ekspertem w naukach spolecznych?
                            Widzisz, ja mam doktorat (PhD) z filozofii, specjalnosc
                            nauki spoleczne, a wiec moge z cala pewnoscia stwierdzic,
                            ze piszesz bzdury. Religia to rodzaj nowotworu zlosliwego na
                            zdrowej tkance spoleczenstwa. Spoleczenstwo istnieje nie dzieki,
                            ale wbrew religii. Zgoda, religia i nauka to oddzielne sfery ludzkiego zycia.
                            Stad nie mieszaj religii do nauki.
                            naukla o moralnosci zas nie zna zadnych "transcendentalnych" zrodel wartosci
                            moralnych. Moralnosc pochodzi od spoleczenstwa, a nie od boga.
                            Najlepszy dowod to zmiennosc norm moralnych. W niewolnictwie moralne
                            bylo posiadanie i wyzyskiwanie niewolnikow, w feudalizmie chlopow
                            panszczyznianych, w kapitalizmie moralne jest wyzyskiwanie formalnie
                            wolnych robotnikow, a w systemie przyszlosci kazdy wyzysk bedzie
                            uwazany za niemoralny. Zgoda, ludzkosc moze zakonczyc swe istnienie w
                            kapitalizmie, np. na skutek konfliktu nuklearnego. Ale to inna sprawa...

                            • Gość: Astra Re: Zgadzam się ... IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.12.04, 05:37
                              Nie bedziemy sie licytowac co do tytulow. Faktem jest jednak ze doktorat
                              z "nauk spolecznych" powodowal duzo ryku wsrod tych co zrobili doktoraty
                              w "hard sciences." Duzo mi mowi ze Twoim partnerem intelektualnym jest julek i
                              wbrew temu co piszesz i nikt go nie atakuje. Zaatakowal sie sam jak sie
                              pochwalil ze jest w Anglii od wojny i nie zna angielskiego.

                              Nie jestem ekspertem w naukach spolecznych, nie konczylam WUMLU i nie bylam
                              kapitanem SB. Tyle wiem wylacznie z Twoich przechwalek.


                              Gość portalu: Kagan napisał(a):

                              > Odkad to Astro jestes ekspertem w naukach spolecznych?
                              > Widzisz, ja mam doktorat (PhD) z filozofii, specjalnosc
                              > nauki spoleczne, a wiec moge z cala pewnoscia stwierdzic,
                              > ze piszesz bzdury. Religia to rodzaj nowotworu zlosliwego na
                              > zdrowej tkance spoleczenstwa. Spoleczenstwo istnieje nie dzieki,
                              > ale wbrew religii. Zgoda, religia i nauka to oddzielne sfery ludzkiego zycia.
                              > Stad nie mieszaj religii do nauki.
                              > naukla o moralnosci zas nie zna zadnych "transcendentalnych" zrodel wartosci
                              > moralnych. Moralnosc pochodzi od spoleczenstwa, a nie od boga.
                              > Najlepszy dowod to zmiennosc norm moralnych. W niewolnictwie moralne
                              > bylo posiadanie i wyzyskiwanie niewolnikow, w feudalizmie chlopow
                              > panszczyznianych, w kapitalizmie moralne jest wyzyskiwanie formalnie
                              > wolnych robotnikow, a w systemie przyszlosci kazdy wyzysk bedzie
                              > uwazany za niemoralny. Zgoda, ludzkosc moze zakonczyc swe istnienie w
                              > kapitalizmie, np. na skutek konfliktu nuklearnego. Ale to inna sprawa...
                              >

                              • Gość: Prymus Re: Zgadzam się ... IP: *.mel.iprimus.net.au 08.12.04, 11:45
                                Znow: atakujesz mnie ad personam. Wartosciujesz nauki na
                                podstawie nienaukowych kryteriow. Czy wedlug ciebie Malinowski,
                                Znaniecki, Kalecki czy tez Kotarbinski byli gorszymi naukowcami
                                niz ich koledzy matematycy, fizycy albo chemicy? Nauki spoleczne nie sa
                                ani gorsze, ani lepsze niz scisle. Maja inny przedmiot badan
                                i nieco inna szczegolowa metodologie. Wysmiewajca sie z nauk
                                spolecznych, udowandniasz, ze nie masz pojecia o nauce
                                i ze brak ci elementarnej kultury osobistej!
                                Atakujac Julka ad personam tez sie kompromitujesz! Ten czlowiek
                                przeszedl pieklo w stalinowskiej Rosji Sowieckiej! To, czy ktos
                                zna dobrze angielski czy tez nie, nie stanowi o wartosci czlowieka.
                                Byle angielski bandzior zna angielski lepiej niz 99.99% urodzonych
                                w nieangielskojezycznym kraju. A co do insynuacji, ze jako ateista
                                musze byc b. SBkiem, to szkoda slow. W Australii niewierzacy sa druga
                                grupa "wyznaniowa" po chrzescijanach. I jesli chcesz wiedziec, to w Polsce
                                skonczylem SGPiS (ekonomika przemyslu), a w Australii ekonometrie
                                i politologie. Nauki polityczne wywodza sie zas przynajmniej od
                                Arystotelesa. Ale co ja bede tobie wyjasniac, ty i tak wiesz
                                wszystko lepiej...
                      • Gość: Kagan Re: Astro, mam nieodparte wrazenie .... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 08.12.04, 03:47
                        Znow atakujecie Julka ad personam i go obrazacie.
                        Nieladnie!
                    • Gość: Kagan Re: Astro, mam nieodparte wrazenie .... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 08.12.04, 03:28
                      Znow tylko ataki ad personam?
                      Wykazcie swa wyzszosc intelektualna i moralna poprzez
                      przedstwaienie argumentow ad meritum, zamiast atakowac ateistow
                      ad personam!
                  • Gość: Kagan Re: Julek masz OK adres blujonder, a głupoty gada IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 08.12.04, 03:32
                    Troche wiedzy przyblizyc moze do boga, ale wieksza jej
                    ilosc musi prowadzic do jego odrzucenia.
                    Jeden cytat z Pasteura niczego nie dowodzi.
                    Pasteur nie byl ani filozofem, ani kosmologiem,
                    a bakteriologiem. Nie zastanawial sie, czemu dobry Bog
                    stworzyl tyle wstretnych chorobsk, przenoszonych m. in.
                    przez bakterie. O wirusach nie mial pojecia,
                    po o nich nic nie ma w Biblii. Czy wedlug przemadrej Astry
                    wirusy sa zywe, czy tez nie? W ktorym dniu je Bog stworzyl?
                • Gość: Kagan Re: Julek masz OK adres blujonder, a głupoty gada IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 08.12.04, 03:33
                  Znowq tylko potraficie czepiac sie trzeciorzednych szczegolow...
                  Wstyd! Ladnie tak atakowac Julka ad personam?
                  • Gość: julek Re: Julek masz OK adres blujonder, a głupoty gada IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.12.04, 08:31
                    Drogi Kaganie, dzięki za obronę.
                    Mówisz że mnie atakują, ad persona, Ciebie to dopiero atakują, ale jak
                    wnioskuję z Twoich wypowiedzi, Ty, się tym, nie wiele przejmujesz i masz rację.
                    Wyjaśnienie, otóż w Anglii jestem od 1947 roku, a nie od wojny, część wojny
                    spędziłem w sowieckim raju, a od 1942 byłem na środkowym
                    i bliskim wschodzie, w polskiej szkole junackiej.
                    Po angielsku już się nieco naumiałem, ale jednak są tu Polacy i nie tylko,
                    którzy po przeszło 60 latach, potrafią powiedzieć „Good Morning” i nie wiele
                    więcej, najgorzej jednak mówią po angielsku, ci którzy się pożenili z ąngielkami
                    • Gość: julek Re: Julek masz OK adres blujonder, a głupoty gada IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.12.04, 08:35
                      "Blujonder" nie jest moim adresema, a jedynie "servwerem" i nie blujonder a
                      blueyonder. pzdr.
                      • Gość: Ja(j) Re: Julek masz OK adres blueonder..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 18:33
                        Sorka. Myslałem, ze po angielski nie przeczytasz.
                        Ja(j)
                      • Gość: Ja(j) Choroba, "y" mi się gumą przykleiło. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 18:45
                        Ja(j)
                    • Gość: Prymus Re: Julek masz OK adres blujonder, a głupoty gada IP: *.mel.iprimus.net.au 08.12.04, 11:31
                      Nie przejmuj sie tymi atakami. One tylko dowodza,
                      ze religianci nie maja zadnych argumentow poza tymi,
                      ktore stosowala inkwizycja, czyli torturami i stosami
                      oraz zapisami cenzury...
                      O Polonii w UK wiem co nieco, bo tam spedzilem
                      (z przerwami) prawie rok: glownie w Londynie
                      i okolicach, choc znam tez Midlands i Szkocje (niestety,
                      glownie Lowlands).
                      Pozdr. :)
                      • Gość: Astra Moze rzeczywiscie to nie byl WUML IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.12.04, 17:16
                        gdzie studiowales ale doktorat z nauk spolecznych w *PRLu* to rzeczywiscie byl
                        powod do ryku wsrod scislowcow. Zreszta Twoj marksistowski udar mozgu objawia
                        sie w obsesyjnym ataku na religie. Metody jakich uzywasz podsylajac podszywki
                        nt. homoseksualizmu Wojtyly sa tez odrazajace. A co do stopnia kapitana ktory
                        sobie przypisywales, to nie mogl byc z armii. Jesli ktos sie dal wrobic w
                        wojsko po studiach to zostawal porucznikiem. Nigdy nie slyszalam o
                        Arystotelesie bo jestem religiantka. Mam nadzieje ze to nie kolega julka ktory
                        udaje Greka.
                        • Gość: Kagan Re: Moze rzeczywiscie to nie byl WUML IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 04:17
                          Znow bezczelnie przekrecasz fakty!
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18418578
                          Wyraznie pisalem na tym forum, i to wiele razy, ze mam PhD, a wiec
                          musialem te PhD otrzymac nie w PRLu! W PRLu skonczylem ekonomike przemyslu na
                          SGPiS (obecnie znow SGH). Doktorat (PhD) z nauk politycznych zrobilem w
                          Australii, podobnie jak Masters z ekonometrii! Oba wyzsze stopnie (Masters i
                          PhD) zrobilem na uczelniach w pierwszej 50-ce swiatowej (The Times Higher
                          Education Supplement). W pierwszych 200 Timesa nie ma zadnej polskiej uczelni!
                          I pomylilas moje "wcielenie" jako pulownika SS na tym forum, z kapitanem
                          Klossem. A wojsko (LWP) skonczylem jako podoficer-podchorazy, jak by sie kto
                          pytal... Atakuj me poglady, a nie ma osobe!
                          1. Atak ad hominem (a szczegolnie jego ostra, niegodna uczciwego
                          dsyskutanta forma ad personam): “Sokrates jest paskudny z wygladu, ergo jego
                          poglady i pomysly sa tez ochydne” – wiaze sie to scisle z falszywym lancucem
                          przyczynowo-skutkowym (p. 6) - brzydki wyglad zewnetrzny nie musi przeciez
                          oznaczac niskiej inteligencji czy tez malej wiedzy.
                          • Gość: Astra Re: Moze rzeczywiscie to nie byl WUML IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.12.04, 04:49
                            I jesli dobrze znasz polski to ohydne pisze sie przez "h"
                            • Gość: Prymus Re: Moze rzeczywiscie to nie byl WUML IP: *.mel.iprimus.net.au 10.12.04, 12:33
                              Native speakers czesto robia bledy w pisowni. Ale dla innych
                              native speakers, to zaden problem. Nie pisalem, ze znam
                              doskonale polski, ale ze to moj "mother tongue"...
                              Wiec czego sie czepiasz? Odpowiedz ad rem, a nie ad personam!
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18418578
                  • Gość: Ja(j) Trzeciorzedne szczegóły. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 18:43
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Znowq tylko potraficie czepiac sie trzeciorzednych szczegolow...
                    > Wstyd!

                    Arcybezczelne trepostwo. A ty sam sobie nadałeś prawo w swojej argumentacji
                    posługiwać się takimi szczegółami jak: żydek, imie tego zydka, mamcia tego
                    zydka.... itd.? A komus odmawiasz. I to jest godne naukowca, baranie (tzn.
                    chciałem powiedzieć - baronie)? Może to się wynosi z nauk społecznych? Bo nie
                    zauważylem takiej logiki u hard sci. grad.


                    > Ladnie tak atakowac Julka ad personam?

                    Julka lubimy. I jestem przekonany, ze Julek też mnie polubił. Lubisz mnie
                    Julek, nie?
                    Naprawdę, nie wiem o co ci chodzi.

                    Ja(j)


                    • Gość: julek Re: Chyba zostane Ateista IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.12.04, 20:35
                      Przypuszczałem że dyskusja polega na argumentach, mniej lub bardziej
                      przekonywujących, na wymianie poglądów, ale nie na osobistych obrazach. Że ktoś
                      źle ułożył zdanie, lub użył z, z kropką zamiast rz. To nie znaczy że jest
                      nieukiem, Tu powinno chodzić o zrozumienie się, a przede wszystkim o
                      zrozumienie tematu dyskusji. Dyskusja staje się tym ciekawsza im różnica
                      poglądów jest większa. Często przyglądam się dyskusji w TVP, gdzie ludzie,
                      zdawałoby się na poziomie, skaczą sobie do ócz, jeden drugiemu przerywa, nie
                      daje dokończyć myśli, lub innego nie chce w ogóle dopuścić do głosu, a
                      najczęściej zupełnie uciekają od tematu.
                      Wiem że mój język polski jest dość kiepski, ale zważywszy że opuściłem nasz
                      kraj mając niespełna 10 lat, dziś już skończyłem 74 lata, mam nadzieję że mi,
                      może przynajmniej, niektórzy wybaczą.
                      Dlaczego lubię Kagana? Bo ma własne zdanie i nie mówi co wie, ale wie co mówi.
                      Nie można nie lubić kogoś, dlatego tylko że ten ktoś inaczej myśli nuż ja, czy
                      ma odmienne zdanie, może właśnie, ten ktoś widzi tę samą sytuację, ale pod
                      innym kątem z innego punktu widzenia. Jestem ateistą, nie nastąpiło to w
                      przeciągu kilku chwil, myślałem i zastanawiałem się nad tym przez kilkanaście
                      może i kilkadziesiąt lat, miałem wiele dyskusji z klerem, ale żaden nie miał na
                      tyle dobrych argumentów aby mnie przekonać o istnieniu boga, raczej opowiadali
                      mi różne bajeczki, które były dobre dla małych dzieci, straszyli piekłem,
                      kusili rajem i aniołkami.” Pzdr.
                      • Gość: Astra Re: Chyba zostane Ateista IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.12.04, 20:45
                        Julek, slyszelismy juz te tasme. Nie slyszelismy dlaczego 10-letnie
                        dziecko, nawet o przecietnej inteligencji, nie poszlo do szkoly zeby nauczyc
                        sie angielskiego. Czego sie julus nie nauczyl, julek nie bedzie umial. To cos
                        tak jak z tymi sekretarzami partii w PRL ktorzy nie mieli zadnej edukacji, ale
                        wiedzieli jak udowodnic ze Boga nie ma, bo czytali broszurki propagandowe.
                        Podobnie brzmia Twoje dywagacje ponizej brzmia jak bajeczki. Jak to sie stalo
                        julek ze w wieku lat 74 zachowales nienaruszony umysl czteroletniego dziecka?

                        > miałem wiele dyskusji z klerem, ale żaden nie miał na
                        > tyle dobrych argumentów aby mnie przekonać o istnieniu boga, raczej
                        opowiadali
                        > mi różne bajeczki, które były dobre dla małych dzieci, straszyli piekłem,



                        --------------


                        • Gość: Kagan Re: Chyba zostane Ateista IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 04:05
                          Najwybitniejszy polski ekonomista, Michal Kalecki (do dzis cytowany na
                          zachodzie) nie mial nawet magistra. I nie wiesz tez, jak trudna byla sytuacja
                          Polakow w UK po wojnie. Angole sie chcieli ich pozbyc, bynajmniej nie zachecali
                          do nauki, a wrecz przeciwnie... :(
                      • Gość: Ja(j) Re: Chyba zostane Astrą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 21:42
                        Gość portalu: julek napisał(a):

                        > Przypuszczałem że dyskusja polega na argumentach, mniej lub bardziej
                        > przekonywujących, na wymianie poglądów, ale nie na osobistych obrazach.

                        J: Julku kochany. Jeśli używasz argumentów polegajacych na tym, ześ się w
                        kosciele przesłyszał i to cię pogrążylo w ateiźmie, to nie oczekuj lepszych
                        argumentów od interlokutorów (tj. rozmówców). Tłumaczę ci wielokrotnie: wiara
                        to twój krok, twój wybór. Tak to zostało cwanie urządzone, ze ty musisz
                        najpierw zdecydować. Nie oczekuj od nikogo i nieczego twojej dzecycji. Gdybyśmy
                        wierzyli w oparciu o dowód, to nie byłaby wiara, tylko strach. Wierzyłeś w
                        swojego szefa? Chyba raczej nie bo go widziałeś. Tu wiara jest niepotrzebna.

                        > Że ktoś
                        > źle ułożył zdanie, lub użył z, z kropką zamiast rz. To nie znaczy że jest
                        > nieukiem, Tu powinno chodzić o zrozumienie się, a przede wszystkim o
                        > zrozumienie tematu dyskusji. Dyskusja staje się tym ciekawsza im różnica
                        > poglądów jest większa.

                        Nie przesadzaj. Po tych sześćdziesięciu latach w niepolskojezycznym srodowisku
                        chylę czoła przed twoim poziomem polszczyzny. Nam po tej stronie, szczególnie
                        na kompie, też sie palec obśizgnie (zapytaj Kagana jak mu się palec na proxy
                        omsknął, to swoją babę w pozach pornograficznych pokazało, niezła zabawa w
                        necie była).

                        > Często przyglądam się dyskusji w TVP, gdzie ludzie,
                        > zdawałoby się na poziomie, skaczą sobie do
                        > ócz,
                        > jeden drugiemu przerywa, nie
                        > daje dokończyć myśli, lub innego nie chce w ogóle dopuścić do głosu, a
                        > najczęściej zupełnie uciekają od tematu.
                        > Wiem że mój język polski jest dość kiepski, ale zważywszy że opuściłem nasz
                        > kraj mając niespełna 10 lat, dziś już skończyłem 74 lata, mam nadzieję że mi,
                        > może przynajmniej, niektórzy wybaczą.

                        No i patrz. Tej pięknej staropolskiej formy liczby mnogiej "oczy" mało juz kto
                        w Polsce uzywa. Wy to przechowujecie. I mowię to bez ironii. Podobnej, choć
                        starszej formy staropolszczyzny można sie doszukać tylko w naszym staropolskim
                        pacierzu, przypomniej sobie... Jeśli chodzi o wiek - to czy ja ci biadolę ile
                        mam lat? I jak się ma moja siwizna? Czy to mają być argumenty dla mojego
                        religianctwa czy twojego ateizmu? Weź no się ty i zastanów.

                        > Dlaczego lubię Kagana? Bo ma własne zdanie i nie mówi co wie, ale wie co
                        mówi.

                        J: Tu nie za bardzo się z toba zgadzam. Mianowicie - Kagan wie czego chce. A
                        chce prostej rzeczy - obrzygać religiantów pomyjami swojej frustracji, za
                        wszystkie swoje niepowodzenia. Stąd się bierze jego "żydek Joszua", "jego
                        mamusia" "złośliwy jehowa" itp. Oczywiście to nie są ataki ad personam, bo
                        Kagan się do takich chamskich metod nie ucieka. On to nazywa ARGUMENTACJĄ. Czy
                        naprawdę za to lubisz Kagana?

                        > Nie można nie lubić kogoś, dlatego tylko że ten ktoś inaczej myśli nuż ja,
                        czy
                        > ma odmienne zdanie, może właśnie, ten ktoś widzi tę samą sytuację, ale pod
                        > innym kątem z innego punktu widzenia.

                        J: ja cię polubiłem. O co ci tu chodzi? Nie lubisz mnie?

                        > Jestem ateistą, nie nastąpiło to w
                        > przeciągu kilku chwil, myślałem i zastanawiałem się nad tym przez kilkanaście
                        > może i kilkadziesiąt lat, miałem wiele dyskusji z klerem, ale żaden nie miał
                        > na tyle dobrych argumentów aby mnie przekonać o istnieniu boga, raczej
                        opowiadali
                        > mi różne bajeczki, które były dobre dla małych dzieci, straszyli piekłem,
                        > kusili rajem i aniołkami.”

                        J: ja też się nad tym zastanawiałem sporo lat. I miałem dyskusje z klerem. I
                        jakoś mnie tak nie pogięło. A w bajeczki też nie wierzę. Ale cóż parę latek nam
                        jeszcze zostało, myślmy...
                        O ile wiem Astra też się mocno nad tymi sprawami zastanawiała - a babka jest
                        uczona i na bajeczki nie też lubi się nabierać. Staruszku, ona jest
                        KOSMOLOGIEM. A wiec musiała parę poważniejszych książek łyknąć. To co, my stara
                        gwardia chcemy być mądrzejsi od madrych? Przyznam ci się, że ja też trochę
                        wiedzy łyknąłem. Tytułami nie muszę się z kaganem prześcigać. Do czegoś swoimi
                        rękami i wiedzą doszedłem. I jakoś nie wpadłem na pomysł wzbicia się na wyżyny
                        ateizmu. Ba, jestem z tego dumny nie mniej niz ty.

                        > Pzdr.

                        J: Takoż.

                        • Gość: Prymus Re: Chyba zostane Astrą... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 04:02
                          Znow niegodny atak na Kagana, ze niby swa kobite pokazuje w stylu porno...
                          Masz dowod, ze to byla osoba, o ktorej mowisz?
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18418578
                          1. Atak ad hominem (a szczegolnie jego ostra, niegodna uczciwego
                          dsyskutanta forma ad personam): “Sokrates jest paskudny z wygladu, ergo jego
                          poglady i pomysly sa tez ochydne” – wiaze sie to scisle z falszywym lancucem
                          przyczynowo-skutkowym (p. 6) - brzydki wyglad zewnetrzny nie musi przeciez
                          oznaczac niskiej inteligencji czy tez malej wiedzy.
                          Takze "autorytet" Astry: 2. Argument oparty na (najczesciej falszywym)
                          aurorytecie, np. Biblli,
                          charyzmatycznego przywodcy (np. Walesy z latach pierwszej “S” czy wczsniej
                          Hitlera a obecnie G. Busha jr.). Autorytety
                      • Gość: Kagan Re: Chyba zostane Ateista IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 04:07
                        Widzisz, Julek, ty moze nie masz superwyksztalcenia, ale masz wysokie IQ.
                        Oceniasz ludzi po tym, co reperezentuja, a nie po tym, czy sie staraja
                        przypodobac tzw. wiekszosci, jak to robi np. Astra...
                    • Gość: Astra Re: Trzeciorzedne szczegóły. IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.12.04, 20:35
                      > Julka lubimy.

                      Tylko ciagle nie wiemy dlaczego w ciagu 60 lat nie nauczyl sie angielskiego
                      siedzac w Anglii. I czy ateizm julka mozna wyjasnic koszmarem stalinizmu jakby
                      tego chcial kagan czy absolutna nieumiejetnoscia uczenia sie i analizowania
                      czegokolwiek. O rany julek!!!!
                      • Gość: Astra No dobrze julek IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.12.04, 20:53
                        Przeczytalam teraz Twoja historie zycia. Wyobraz sobie ze mam
                        bardzo podobna historie, za wyjatkiem ze za granica znalazlam sie
                        po trzydziestce in musialam sie nauczyc angielskiego od podstaw. A ci co sie
                        pozenili z Angielkami i nie znaja angielskiego to tez ateisci.

                        Najwyrazniej ateisci nie wierza ze angielski istnieje, a z zonami i dziecmi
                        porozumiewaja sie na migi.
                        • Gość: Kagan Re: No dobrze julek IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 03:56
                          Nieladnie Astro!
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18418578
                          8. Powolywanie sie na obserwacje ograniczonej ilosci przykladow oraz
                          niewlasciwe uogolnianie (tzw. fallacy of composition). Przyklad: W ksiazce
                          pisza, ze 20% ludzi to Chinczycy. Ja znam setki ludzi, ale zadnego Chinczyka.
                      • Gość: cezary Re: Biedna Astra IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 08.12.04, 21:02
                        Droga Astro widać ze nie masz juz wiele dobrych "zdrowych" argumentów, wiec
                        chcesz mnie upokorzyć przez twierdzenie ze brak znajomości języka angielskiego
                        nie kwalifikuje mnie do bycia Ateistą. Wolę jednak szlifować język polski, tu
                        na forum w dyskusji z Tobą, a powiedz mi droga Asterko iloma językami ty
                        władasz? Bo ja znam dość dobrze ….

                        • Gość: Ja(j) Julek, daj spokój. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 21:49
                          Chwilowo nie ma Kagana (bo u nich zdaje się jeszcze noc i podobno do góry
                          nogami chodzą). Nie wkurzaj się, tylko rzeczowo zapytaj: co chciałbyś naprawdę
                          od prawdziwych religiantów się dowiedzieć. Kagan nie przeszkadza, to odpowiemy.
                          Jak nam z tym jest? - Dobrze.
                          Jak godzimy wiare z nauką? - W nauce - wiemy, w wierze - wierzymy.
                          Jeszcze coś ciekawego?
                          Ja(j)
                          • Gość: Kagan Re: Julek, daj spokój. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 03:53
                            To nie ja wam przeszkadzam, ale glos waszego sumienia...
                        • Gość: Astra Re: Biedna Astra IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 08.12.04, 21:56
                          Nie wiem ile znam jezykow, zadnego dobrze:

                          W dziecinstwie otarlam sie o ukrainski i rosyjski. Potem polski, lacine i greke
                          i przymusowy rosyjski. Po roku w Niemczech dobrze sie porozumiewalam po
                          niemiecku. We Francji spedzilam piewszy rok na emigracji co zmusilo mnie do
                          porozumiewania sie po francusku. Wreszcie od przyjazdu do USA po angielsku.
                          Plynnie mowie tylko po polsku i angielsku. Ale dobrze rozumiem niemiecki,
                          francuski i rosyjski.
                          • Gość: julek Re: Prosze Ja IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 09.12.04, 00:30
                            Drogi Ja, najpierw wziąłem Ciebie za księdza, gdy zacząłeś, mi przy pijać, iż
                            źle cytowałem, urywek ze mszy, ale to było raczej przez nie uwagę, gdyż, często
                            podczas mszy, miałem głowę zaprzątniętą myślami, które nie miały wiele
                            wspólnego z seansem który się odbywał, mogłem się pomylić, nie musi to
                            znaczyć że jestem pomylony, przynajmniej w moim pojęciu, choć wiem że to
                            powiedzenie, pomylony, da trochę amunicji, anty ateistom.
                            Może to i dobrze zrobi, bo argumenty niektórych wierzących, tracą na wartości.
                            Ale wróćmy do Ja, powiedz, jeżeli to nie jest tajemnicą, czym Ty się zajmujesz
                            i jak zarabiasz na kieliszek chleba. Wiemy już że np. Kagan jest Filozofem,
                            Astra jest Kosmologiem, ja, (Julek) jestem niczym, emerytem.
                            Chciałem jeszcze dodać, że będąc ateistą, też nie wierzę w teorię ewolucji
                            C.Darwina. pzdr
                            • Gość: Prymus Re: Prosze Ja IP: *.mel.iprimus.net.au 09.12.04, 01:22
                              Julek, nie przejmuj sie tymi atakami!
                              Niech ci, co w ciebie rzucaja (wirtualnymi) kamieniami
                              na tym forum, najpierw ocenia siebie, czy maja kwalifikacje oceniac
                              innych!
                              I ja tez NIE wierze w teorie ewolucji Darwina!
                              Primo w nic nie wierze, a wiec nie wierze w Darwina czy w ewolucje.
                              Secundo teoria Darwina posiadala powazne bledy, poprawione przez
                              uczonych w ostatnich dziesiecioleciach.
                              Tertio uznaje teorie ewolucji taka, jaka jest obecnie wykladana
                              na czolowych uczelniach na tzw. zachodzie. Jak naukowcy
                              wprowadza do niej poprawki, to jesli poprawia oni jakosc
                              tej teorii, np. bedzie lepiej, (czyli np. zgodniej z faktami),
                              opisywac powstanie i ewolucje zycia na Ziemi, to uznam,
                              na podstawie podanej ewidencji, owe zmiany (albo je odrzuce,
                              jesli uznam, ze owa ewidencja nie jest dostatecznie przekonywujaca).
                              Posluguje sie bowiem obiektywna, racjonalna metoda naukowa,
                              a nie wiara w zydowskie bajki i gusla... Pozdr. :)
                            • Gość: Astra Re: Prosze Ja IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.12.04, 01:27
                              Julek, jestes rozbrajajacy. Niedaleko jestes od Krolestwa Niebieskiego.
                              Wyobraz sobie ze ja bedac "religiantka" jak to sie wyrazaja niektorzy fanatycy,
                              jestem absolutnie przekonana o fakcie ewolucji. Wlasciwie uwazam ze
                              fundamentalisci chrzescijanscy to obraza nauki a ludzie ktorzy daja mi
                              natchnienie to np. Pierre Teilhard de Chardin (jezuita) czy Theodosius
                              Dobzhansky (Dobrzanski) ktory napisal ze nic w biologii nie ma sensu za
                              wyjatkiem w swietle ewolucji. Dodam jeszcze ze Dobrzanski byl wielkim
                              genetykiem i wielkim "religiantem"(czytaj chrzescijaninem). Nawet pierwsi
                              apostolowie nie wyobrazali sobie zeby Bog kleil cos z gliny a nastepnie
                              wdmuchiwal w to dusze. Ale jak Bog mogl wyjasnic ze dzielo stworzenia
                              Wszechswiata i nastepne etapy ewolucji zycia to jeden i ten sam proces
                              stworzenia. Fundamentalisci, jak niejaki jehowita kagan, uwazaja ze Bog
                              pracowal osobiscie nad kazdym szczegolem stworzenia. Nie przyjdzie im do glowy
                              ze mogl stworzyc cudowna maszyne zwana Wszechswiatem ktora rozwija sie w czasie
                              ktory (nb. dla Boga czas nie istnieje bo ON jest poza czasem o czym juz
                              wiedzial sw. Pawel.) Dlatego te jehowickie dywagacje o 12 tysiacach lat bylyby
                              zabawne gdyby nie byly przedmiotem irytujacego bzykania komarow umyslowych.

                              A propos gigantow umyslowych to przytocze sw. Augustyna ktory doskonale
                              rozumial proces stworzenia jako ewolucyjny. Otoz Augustyn powiedzial ze Bog nie
                              bawil sie w antropomorficzne lepienie czegos z gliny, ale stworzyl cos co
                              nazywa "rationes seminales" (rodzaj prototypow ktore rozwinely sie w zycie).
                              Pomyslec ze czlowiek nie znal kosmologii, chemii czy biologii a opierajac sie
                              na biblii doszedl ponad 1500 lat temu do wnioskow o ktorych sie nawet kaganowi
                              nie snilo.





                              > Chciałem jeszcze dodać, że będąc ateistą, też nie wierzę w teorię ewolucji
                              > C.Darwina. pzdr

                              • Gość: Kagan Re: Prosze Ja IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 03:37
                                Astro! Znow uzywasz tricku typu straw man.
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18418578
                                Nazywasz mnie "jehowita" ("swiadkiem JHWH", rozumiem), gdy ja tylko powolalem
                                sie na jedynie mozliwa, to jest doslowna interpretacje Biblii. Te 12 tys. lat
                                odnosi sie do nas, a nie do Boga! Dla Boga czas nie jest, jak dla nas
                                ograniczeniem. Ale powiedz mi czemu Idealna Istota, z definicji
                                samowystarczalna, wszystkowiedzaca bawilaby sie w eksperymenty typu tworzenie
                                materialnego swiata? Bog, jako idealny superkomputer, moze przeciez
                                przeprowadzic dowolna ilosc symulacji dowolnej ilosci wszechswiatow, nie musi
                                tworzyc materialnego swiata, aby zaspokoic swa ciekawosc! Jestes ciagle w epoce
                                przedkomputerowej, Astro! Bog nie musi tworzyc materialnych prototypow, aby
                                przetestowac swe hipotezy, Astro!
                                A co do jezuity Pierre Teilhard de Chardin, to primo byl on marnym biologiem,
                                dal sie latwo nabrac na trick zrobiony dla zartu przez A. Conan-Doylea (tego od
                                Sherlocka Holmesa i dr. Watsona) - kombinacja czaszek ludzi i malp. Secundo,
                                kosciol oglosil go heretykiem, i tylko smierc pozwolila mu uniknac wykluczenia
                                ze stanu kaplanskiego. Probowal on pogodzic "wode z ogniem",
                                szukal tzw. trzeciej drogi miedzy Biblia a nauka, a to jest, z definicji
                                niemozliwe, bo Biblia zawiera poglady sprzed tysiecy lat, ktore nie moga byc
                                zmienione, zas nauka idzie (w dluzszym okrewsie czas) zawsze do przodu,
                                odrzucajac po drodze stare, nieaktualne teorie, np. geocentryczna kosmologie.
                                • Gość: Astra Re: Prosze Ja IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.12.04, 04:19
                                  Jedynie mozliwa i jedynie sluszna interpretacja to moze z punktu widzenia nauk
                                  spolecznych ale nie Sw. Pawla czy sw. Augustyna.

                                  --------
                                  Nazywasz mnie "jehowita" ("swiadkiem JHWH", rozumiem), gdy ja tylko powolalem
                                  sie na jedynie mozliwa, to jest doslowna interpretacje Biblii.
                                • Gość: Astra Chwyty ponizej pasa IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.12.04, 04:29
                                  Kiedy to Kosciol oglosil Teilharda heretykiem?
                                  Moze tez powiesz ze wykluczyles Dobrzanskiego z nauki
                                  bo byl religijny, rozumial ewolucje i genetyke.
                                  Ja wiem ze tow. Stalin i nauki spoleczne nie uznawaly
                                  genetyki ale mnie to malo wzrusza.

                                  > Astro! Znow uzywasz tricku typu straw man.
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18418578
                                  > Nazywasz mnie "jehowita" ("swiadkiem JHWH", rozumiem), gdy ja tylko powolalem
                                  > sie na jedynie mozliwa, to jest doslowna interpretacje Biblii. Te 12 tys. lat
                                  > odnosi sie do nas, a nie do Boga! Dla Boga czas nie jest, jak dla nas
                                  > ograniczeniem. Ale powiedz mi czemu Idealna Istota, z definicji
                                  > samowystarczalna, wszystkowiedzaca bawilaby sie w eksperymenty typu tworzenie
                                  > materialnego swiata? Bog, jako idealny superkomputer, moze przeciez
                                  > przeprowadzic dowolna ilosc symulacji dowolnej ilosci wszechswiatow, nie musi
                                  > tworzyc materialnego swiata, aby zaspokoic swa ciekawosc! Jestes ciagle w
                                  epoce
                                  > przedkomputerowej, Astro! Bog nie musi tworzyc materialnych prototypow, aby
                                  > przetestowac swe hipotezy, Astro!
                                  > A co do jezuity Pierre Teilhard de Chardin, to primo byl on marnym biologiem,
                                  > dal sie latwo nabrac na trick zrobiony dla zartu przez A. Conan-Doylea (tego
                                  od
                                  >
                                  > Sherlocka Holmesa i dr. Watsona) - kombinacja czaszek ludzi i malp. Secundo,
                                  > kosciol oglosil go heretykiem, i tylko smierc pozwolila mu uniknac
                                  wykluczenia
                                  > ze stanu kaplanskiego. Probowal on pogodzic "wode z ogniem",
                                  > szukal tzw. trzeciej drogi miedzy Biblia a nauka, a to jest, z definicji
                                  > niemozliwe, bo Biblia zawiera poglady sprzed tysiecy lat, ktore nie moga byc
                                  > zmienione, zas nauka idzie (w dluzszym okrewsie czas) zawsze do przodu,
                                  > odrzucajac po drodze stare, nieaktualne teorie, np. geocentryczna kosmologie.


                            • Gość: Ja(j) Re: Prosze Julka, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 19:29
                              Gość portalu: julek napisał(a):

                              > Drogi Ja,

                              J: Julek umówmy sie najpierw co do jednego - wal mi "ty". Nawet nie musi byc z
                              dużej litery. Jeśli się uprzesz to wal "drogi ty".

                              > najpierw wziąłem Ciebie za księdza,

                              J: Ha! Mogłem przecież byc takze księdzem.

                              > gdy zacząłeś, mi przy pijać, iż
                              > źle cytowałem, urywek ze mszy, ale to było raczej przez nie uwagę, gdyż,
                              często
                              >
                              > podczas mszy, miałem głowę zaprzątniętą myślami, które nie miały wiele
                              > wspólnego z seansem który się odbywał, mogłem się pomylić,

                              J: To jest trochę poważniejsza sprawa. Bowiem ty uzyłeś tego skrzywionego
                              cytatu "lecz na wiarę DO swojego Koscioła" jako argumentu, iz księża nakazuja
                              wierzyć w kościół, a nie w Boga (prawde mowiąc religianci rozumieją słowo
                              Kosciół chyba trochę szerzej niż ty, ale to zupełnie inna sprawa). Ja ci ten
                              cytat prostuję. Argument zatem znika! Więc co wypada wracać do Boga! Dobrze
                              rozumiem ten wątek dyskusji? Czy masz jakieś inne argumenty, bo wydawało mi
                              się, ze ten zgłosiłeś jako najpoważniejszy.

                              > nie musi to
                              > znaczyć że jestem pomylony, przynajmniej w moim pojęciu, choć wiem że to
                              > powiedzenie, pomylony, da trochę amunicji, anty ateistom.

                              J: Eeeee tam.

                              > Może to i dobrze zrobi, bo argumenty niektórych wierzących, tracą na
                              wartości.

                              J: Które?

                              > Ale wróćmy do Ja, powiedz, jeżeli to nie jest tajemnicą, czym Ty się
                              zajmujesz
                              > i jak zarabiasz na kieliszek chleba.

                              J: Tytułu doktoratu juz nie pamiętam w przeciwieństwie do Kagana. Konczę
                              habilitację z wplywu fundamentalizmu ateistycznego na frustrację osobowościową
                              na przykladzie zajadłości ekstremalnego kaganizmu w warunkach australijskich. Z
                              kieliszeczkiem trochę gorzej - nie służy, ale za to piwko almost everyday.
                              Niestety toleruję tylko przyzwoite, co mnie czyni wyjątkowo drogim w
                              eksploatacji (Julek pij beksa, no może jeszcze haseroedera, nothing else - nie
                              wpuszczaj się w te angielskie kwachy, długo wówczas pociągniesz). Pracę mam
                              taką jaką lubię, a zarabiam tak, że mogłbym więcej, ale zbluźniłbym bardzo
                              ciężko gdybym narzekał. Jednak nauka idzie mocno do przodu i moje narzedzia i
                              aparat trochę się jakby wyczerupją. Ciagle jednak młodsi uczą się ode mnie i
                              myslę, że tak dociągne do emerytury (dzielę się wiedzą nie patrząc kto
                              religiant a kto ateista).

                              > Wiemy już że np. Kagan jest Filozofem,

                              J: Stary! Czym on nie jest! On sam nawet nie wie jakimi jezykami gada. On
                              przypadkiem się dowiaduje jak chce z obcymi pogadać - ktoś mu po serbsku, a on
                              patrzy - umie. Ostatnio powiedział, ze jest też ekonometrykiem! Chyba go
                              pogieło. To jak on asymptotyczne własnosci estymatorów bada, jak pojecie
                              granicy mu nie leży? Wiesz dobrze, ze wyjechał, bo mało że nas rozkradają , to
                              ten by nas jeszcze rozłożył z takim swoim prognozowaniem.

                              > Astra jest Kosmologiem,

                              J: Zebys wiedział jak ta dziedzina mi się podoba!

                              > ja, (Julek) jestem niczym, emerytem.

                              J: A ja właśnie tym bym chciał być. Staruszku - laćki, piweczko, foteliczek, Ja
                              chybe bedę się do tego nadawał. Cóż, trzeba jednak poczekać.

                              > Chciałem jeszcze dodać, że będąc ateistą, też nie wierzę w teorię ewolucji

                              J: No to ładnie. Kagan moze cię opieprzeć. To co - dinozaury też bajeczka? Ale
                              swoją drogą okazuje się, że w niewiele rzeczy wierzysz.

                              > C.Darwina. pzdr

                              J: B. Showa. pzdr. też.
                              Ja(j)
                          • Gość: Kagan Re: Biedna Astra Samochwala IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 03:52
                            Ja zas znam dobrze tylko polski, jedyny jezyk, ktorym mowie jako tzw. native
                            speaker (dogadam sie tez z Kaszubami). Nie jestem dwujezyczny jak moj syn, czy
                            nawet trojjezyczny, jak moja corka (chodzila do szkoly w RPA). Inne jezyki znam
                            slabo: po angielsku mowie wciaz z polskim akcentem, podobnie po rosyjsku.
                            Niemiecki kalecze niemilosiernie, niemniej Niemcy sa o wiele bardziej
                            tolerancyjni niz anglosasi, wiec nie mam klopotow w porozumiewaniu sie w
                            niemieckojezycznych krajach. Znajac rosyjski, znam tez jego zachodnnie dialekty
                            (bialoruski i ukrainski), bylem wiele razy w Czechach, Slowacji i na Luzycach,
                            i tez sie tam dogadywalem z tubylcami. Bylem tez wiele razy w Jugoslawii, i
                            niedawno okazalo sie w konwersacji, ze znam tez jezyk bosniacki, mimo iz nigdy
                            sie go nie uczylem (a tylko serbochorwackiego), a w Bosni spedzilem tylko 1
                            dzien (ze 20 lat temu)... A wiec "Pewna Astra-samochwala, co to w kacie sobie
                            stala, i tak nam opowiadala: madra jestem nieslychanie, niczym dla mnie twe
                            pytanie, bo madrosci wszystkie zjadlam, choc dokucza mi podagra...";)
                            • Gość: Astra Re: Biedna Astra Samochwala IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.12.04, 04:24
                              Widzisz, ciebie nikt nie pytal o jezyki, ja odpowiedzialam na pytanie julka.
                              Co do angielskiego, prowadzilam wyklady w tym jezyku przez ponad dwadziescia
                              lat i w rodzinie posluguje sie prawie wylacznie angielskim. A ze Slowakami czy
                              innymi Slowianami nie jest sie trudno dogadac, ale nie uwazam tego za znajomosc
                              obcych jezykow.
                              ------
                              > Ja zas znam dobrze tylko polski, jedyny jezyk, ktorym mowie jako tzw. native
                              > speaker (dogadam sie tez z Kaszubami). Nie jestem dwujezyczny jak moj syn,
                              czy
                              > nawet trojjezyczny, jak moja corka (chodzila do szkoly w RPA). Inne jezyki
                              znam
                              >
                              > slabo: po angielsku mowie wciaz z polskim akcentem, podobnie po rosyjsku.
                              > Niemiecki kalecze niemilosiernie, niemniej Niemcy sa o wiele bardziej
                              > tolerancyjni niz anglosasi, wiec nie mam klopotow w porozumiewaniu sie w
                              > niemieckojezycznych krajach. Znajac rosyjski, znam tez jego zachodnnie
                              dialekty
                              >
                              > (bialoruski i ukrainski), bylem wiele razy w Czechach, Slowacji i na
                              Luzycach,
                              > i tez sie tam dogadywalem z tubylcami. Bylem tez wiele razy w Jugoslawii, i
                              > niedawno okazalo sie w konwersacji, ze znam tez jezyk bosniacki, mimo iz
                              nigdy
                              > sie go nie uczylem (a tylko serbochorwackiego), a w Bosni spedzilem tylko 1
                              > dzien (ze 20 lat temu)... A wiec "Pewna Astra-samochwala, co to w kacie sobie
                              > stala, i tak nam opowiadala: madra jestem nieslychanie, niczym dla mnie twe
                              > pytanie, bo madrosci wszystkie zjadlam, choc dokucza mi podagra...";)



                              • Gość: Astra I kto tu jest samochwala? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 09.12.04, 04:33
                                Kagan, kto cie pytal ile znasz jezykow? Ja wiem ze prymuski wyrywaja sie
                                bez pytania. Nie wtracaj sie jesli pytanie nie jest do ciebie.
                                ----------
                                • Gość: Prymus Re: I kto tu jest samochwala? IP: *.mel.iprimus.net.au 10.12.04, 12:30
                                  Primo ja sie wcale nie chwalilem! Gdybys cos wiedziala o
                                  jezykach, to bys wiedziala o istnieniu tzw. continuum jezykowego
                                  w krajach slowianskich, polegajacego na tym, ze jesli ktos zna
                                  dobrze jeden jezyk slowianski, to porozumie sie z osobnikiem,
                                  ktory zna inny jezyk slowianski. To jest specyfika jezykow
                                  slowianskich. Hiszpan nie zrozumie Portugalczyka, mimo
                                  iz sa sasiadami i oba jezyki sa romanskie. Podobnie Niemiec
                                  Holendra czy Anglika. Wyjatki to jezyki skandynawskie, oraz
                                  niderlandzkie (holenderski, flamandzki i afrikaans to praktycznie
                                  jeden jezyk).
                                  Wiec jesli znam polski, to nic dziwnego, ze znam luzycki itd.
                                  Nic nie zrozumialas z mego postu...
                                  • Gość: Ja(j) Przepraszam ze się wtracam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 20:24
                                    Gość portalu: Prymus napisał(a):

                                    > Primo ja sie wcale nie chwalilem! Gdybys cos wiedziala o
                                    > jezykach,

                                    J: To ty juz wszystko wiesz o jezykach?

                                    > to bys wiedziala o istnieniu tzw. continuum jezykowego
                                    > w krajach slowianskich, polegajacego na tym, ze jesli ktos zna
                                    > dobrze jeden jezyk slowianski, to porozumie sie z osobnikiem,
                                    > ktory zna inny jezyk slowianski. To jest specyfika jezykow
                                    > slowianskich.

                                    J: Ahaaaaaaaaaaaa!

                                    > Hiszpan nie zrozumie Portugalczyka, mimo
                                    > iz sa sasiadami i oba jezyki sa romanskie.

                                    J: Ahaaaaaaaaaaaa!

                                    > Podobnie Niemiec
                                    > Holendra czy Anglika.

                                    J:Ahaaaaaaaaaaaaa!

                                    > Wyjatki to jezyki skandynawskie, oraz
                                    > niderlandzkie (holenderski, flamandzki i afrikaans to praktycznie
                                    > jeden jezyk).

                                    J: Na jak to dobrze, że to forum objaśniłeś, bo by ludziska w ciemnocie całą
                                    resztę zycia spedzili.

                                    > Wiec jesli znam polski, to nic dziwnego, ze znam luzycki itd.
                                    > Nic nie zrozumialas z mego postu...

                                    J: To znaczy, ze ja też znam łużycki? Nieźle.
                                    W takim razie cię przebijam:
                                    Jo jesce panocku znom goralski, ale ten spod bukowiny, no i ten spod
                                    murzasihla, a potem ten spod gubałówki. Ino ten spod gubałówki to barzy
                                    ceperski, kruca, bo sie nie móg zohylić coby sie zachować. Hej.

                                    Ja(j) (aha, zapomniałem wspomnieć o sląskim)
                                    • Gość: Dodo Re: Przepraszam ze się wtracam... IP: *.kbsnetwork.net / 203.220.32.* 12.12.04, 05:42
                                      Widzisz, dopiero ja ci uswiadomilem jaki z ciebie lingwista! ;)
                        • Gość: Kagan Re: Biedna Astra IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 03:54
                          Aby dyskutowac na tym forum, calkowicie wystarcza w miare dobra znajomosc
                          jezyka polskiego!
                      • Gość: Kagan Re: Trzeciorzedne szczegóły. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 03:58
                        Widzialem "na wlasne oczy" mieszkancow Wysp Brytyjskich, tamze urodzonych,
                        co bardzo slabo znaja angielski. Nie tylko w Szkocji, ale i w Londynie!
                        Szczegolnie we wschodnich dzielnicach (cockney) i tam, gdzie mieszkaja Polacy
                        (ciezki, hinduski akcent)...
                    • Gość: Kagan Re: Trzeciorzedne szczegóły. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.12.04, 04:10
                      Jezus (Jeszua ben Miriam) byl, jak jego zydowska mamusia Miriam (Maryja) zydem,
                      zdrobniale zydkiem, szczegolnie jak byl tzw. dzieciatkiem Jezus!
                      No coz, prawda w oczy kole! Nie musisz lubiec zdrobien, tak popularnych w j.
                      polskim, a praktycznie niestosowanych w literackim angielskim...
              • Gość: XXX Re:Wole jednak byc Ateista IP: 67.131.131.* 09.12.04, 15:43
                Alez absolutnie mozna byc wierzacym i rownoczesnie nie opornym, wrecz lachym na
                wiedze i to nie tylko ta zwiazana z wiara, ale rowniez z nauka. Jedno drugiemu
                nie przeszkadza i jedno z drugim sie nie gryzie. Obie wiedze mozna swietnie
                wykorzystac, nie tylko do dzielenia sie nimi z innymi, ale rowniez do
                doskonalenia samego siebie...
                • Gość: XXX Re:Wole jednak byc Ateista IP: 67.131.131.* 09.12.04, 19:02
                  Nie rozumiem tutaj jednej rzeczy. Mianowicie, kazdy z nas (dyskutujacych tutaj)
                  wybral swoja droge i podaza ta droga i kazdemu z nas jest dobrze byc w sytuacji
                  w jakiej sie teraz znajduje. Jest to swojego rodzaju cel zycia lub jego czesc.
                  Warunkiem naszych wyborow jest nie szkodzenie blizniemu, nie zmuszanie go do
                  czegokolwiek i na dluzsza mete tak tez to wyglada, przynajmniej na tym forum.
                  Jedynie na czym problem polega, to zarzucanie komus czegos co mija sie czesto z
                  prawda, wysuwanie zbyt pochopnych wnioskow, czy tez zbyt pochopna ocena
                  adwersarza. Jezeli ja mowie, ze wierze w Boga i uzasadniam dlaczego w Niego
                  wierze, co mnie popchnelo w strone wiary (prosze nie czytac przypadkiem "kto"
                  bo to jest znaczna roznica) to kazdy mysle powinien to uszanowac. Wierze, ze
                  Bog jest i wiem, ze Go potrzebuje. On jest moja sila, moim drogowskazem, moja
                  miloscia, sensem zycia. Jezeli ktos nie wierzy i nie chce wierzyc, jest to jego
                  wolnym wyborem, ja nawet nie zamierzam naciskac, szanuje jego wybor i uwazam,
                  ze nie mnie jest oceniac takiego czlowieka, ale nie moge tak poprostu pozwolic
                  zeby osoba taka ublizala Temu w ktorego wierze, poniewaz uznaje ona, ze jezeli
                  nie wierzy, to "grom z jasnego nieba" nie moze go trafic... Najbardziej
                  denerwuja mnie "lekkie" podejscia do wypowiedzi poszczegolnych forumowiczow.
                  Jezeli staram sie wyczerpujaco przedstawic swoje stanowisko, to spodziewam sie
                  tego rowniez od mojego adwersarza. Mam nadzieje ze wystaraczajaco pelnie
                  odpowiadam na poszczegolne posty, zeby nie pozostawiac watpliwosci co do mojego
                  punktu widzenia, o wiedzy juz nie wspomne, bo to jeszcze wiecej szczegolow
                  wymaga, dlatego staram sie w sumie w pewnych przypadkach opisac pewne rzeczy
                  zwiezle ale obrazowo...
        • Gość: Kinga K. Re: E tam. Jak mi sie nie chce do kosciola jechac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 17:31
          Nie. Sens życia to na pewno nie wiara w gusła i duchy.
          Ale gdzie wobec tego sens znaleźć? I gdzie go szukać?
          Ja nie wierzę i jest mi bardzo trudno, bo wszystko wydaje się bezsensowne i
          przypadkowe. Oczywiście nie zacznę wierzyć w bzdury, żeby było mi latwiej, ale
          powiedz, o co w takim raie w życiu chodzi? Bo odkąd tak myślę to mi się żyć
          odechciało zupełnie.
      • Gość: Everizon Re: E tam. Jak mi sie nie chce do kosciola jechac IP: *.info.pl / 213.199.207.* 10.12.04, 20:09
        A to są słowa przykłądnego katolika !! Kulka w łeb dla każdego kto myśli
        inaczej !! :)
        Kochaj bliźniego swego... ech co za świat.
        Jeżeli już tu (na świecie) jestem to napewno nie miłe mi by było zabijanie się
        ponieważ żywy organizm dąży do prokreacji i jak najdłużeszgo życia.
        Zaczynając od najprostszej bakterii czy nawet wirusa wszystkie żywe istoty na
        świecie stronią o śmierci ponieważ to nie gwarantuje przetrwania gatunku.
        Człowiek tak samo (bo niczym w gruncie rzeczy się nie wyróżnia od zwierząt)nie
        zabije się chyba że właśnie ma nakopane w głowie (np. przez religię)

        Nie od dziś wiadomo że najgorszymi bestiami, żadnyi krwi "bliźniego swego" są
        tacy jak Ty katolicy, czy inni maniacy religijni.

        Z poważaniem i życzeniami długiego i szczęsliwego życia

        jacekcymerys@poczta.fm

        moralny, czyły na krzywdy innych, ateista.
    • Gość: a-mazur@o2.pl Re: Trudno byc Ateista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 23:20
      Jest na to jedna odpowiedź:
      Bóg istnieje, ale wiele rzeczy da się przypisać nauce, a nie ingerencji boskiej.
      Przykład: powstanie wszechświata - wiemy co się stało sekundę po wybuchu, ale
      nie co spowodowało wielki wybuch, ani co było przed nim.
      Gdyby wszechświat się rozszerzał o tysięczną bilionowej części sekundy szybciej
      lub wolniej, nie było by nas dzisiaj (czyżby ingerencja boska ?).
      Chcesz znaleźć Boga - znajdziesz go, jeśli dowiesz się co było przed wielkim
      wybuchem.
      • Gość: julek Re: Trudno byc Ateista IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.12.04, 11:49
        Znów z tym wybuchem ? A co to wybuchło ? gdzie i kiedy. Skąd Ty masz takie
        wiadomości?
        Najpierw należy sobie wyobrazić co to jest to „NIC” to co niby miało być przed
        wybuchem, przede wszystkim, nie ma przestrzeni, o ile nie ma przestrzeni, więc
        jest NIC, to nie jest pustka, bo pustka jest przestrzenią, pustka musi się
        gdzieś znajdować. No! Poruszajmy głowami, może ktoś podsunie jakąś dobrą myśl,
        którą będzie można rozwinąć.
        Hawking, który rozmawiał kiedyś z papieżem, nic nowego nie odkrył , wymyślił
        teorię o czarnych i białych dziurach, ale tego nie można udowodnić. W rozmowie
        z papieżem , papież się nawet zgodził, że wszechświat kiedyś miał początek,
        tylko jak ten początek wyglądał i kiedy się zaczął, tego Hawking papieżowi
        powiedzieć nie mógł. Zasugerować miał wielki wybuch, dobrze, papież się nawet z
        nim się zgodził,
        - ale - powiedział papież i pozwolił Hawkingowi na badanie sprawy od Wielkiego
        Wybuchu, Nie zagłębiajcie się – mówił papież - w tajemnicę, co było przed
        Wielkim Wybuchem i dodał że przed Wielkim Wybucham, był Bóg, a sprawy boski
        należą do Boga i my , ludzie, tej tajemnicy nie rozgryziemy i zabronił
        Hawkingowi myśleć o tym co mogło być przed Wielkim Wybuchem. A znacie,
        powiastkę o św. Augustynie, który chciał zbadać tajemnicę Trójcy św. I co z
        tego wyszło ?
        • Gość: Prymus Co bylo przed BIG BANGiem? IP: *.mel.iprimus.net.au 10.12.04, 12:43
          Dobrze to ujales! Ale nauka zaczyna zglebiac tajemnice
          tego, co bylo przed BIG BANG (zakladajac, ze mial on
          "czasomiejsce", bo wciaz dowody na BIG BANG nie sa w 100%
          przekonywujace).
          Przed BIG BANGiem niekoniecznie musiala byc jakas sila
          metafizyczna typu boga. Sila metafizyczna nie bylaby
          zreszta zainteresowana tworzeniem materialnego swiata,
          zadowolilaby sie jego symulacja, podobna do symulacji
          w komputerze...
          A jesli BIG BANG byl, to stworzyl on najpierw czas
          i przestrzen, a pozniej dopiero materie, bo materia,
          jaka znamy, nie moze istniec bez czasoprzestrzeni.
          Cgyba, ze byla skompresowana w tzw. singularity,
          czyli ze czasoprzestrzen bylaby tak "zagieta",
          ze czas by stanal zupelnie, a przestrzen we wszystkich
          wymiarach skurczyla do zera. Niemniej fluktuacje
          kwantowe nie sa wykluczone w takim stanie materii, a
          one mogly dac poczatek BIG BANGOWI.
          Ale ja nie jestem fizykiem czy astronomem, wiec tylko
          sobie tak spekuluje.
          Pozdr. :)
          • Gość: ksz50 Re: Co bylo przed BIG BANGiem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 16:42
            Dobrze to ujales! Ale nauka zaczyna zglebiac tajemnice
            > tego, co bylo przed BIG BANG (zakladajac, ze mial on
            > "czasomiejsce", bo wciaz dowody na BIG BANG nie sa w 100%
            > przekonywujace).
            kagan co ty bredzisz jaka nauka jakimi metodami
            bada i tym bardziej już zgłębia
            żeby zgłębić najpierw trzeba coś wiedzieć
            a tylko tobie się imaginuje że wiesz co było przed wybuchem
            bo potem to dla ciebie wszystko jest już jasno określone
            przypominam ci że uczeni radzieccy w 1956 stworzyli sztyczne zirno pszenicy
            o czym to doniosła polska prasa w tym czasie
            to już najwyższy czas dla cibie stworzyc parę lepszych wszechświatów
            kiedy będziesz rozdawał planety nie zapomnij o swoich kumplach
            prymusie dodo trąbalskim itd itp
            • Gość: Ja(j) Dobrze to ujałeś, ksz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 20:13


              Gość portalu: ksz50 napisał(a):

              > kagan co ty bredzisz jaka nauka jakimi metodami
              > bada i tym bardziej już zgłębia
              > żeby zgłębić najpierw trzeba coś wiedzieć

              Ja: Dodam tylko, że kagan jest wybitnym australijskim ekonometrykiem - on może
              na jednoelementowej próbie istniejącego wszechswiata ekstratolować dosłownie
              WSZYSTKO. I na tym oprzeć swoją philosophy.

              > a tylko tobie się imaginuje że wiesz co było przed wybuchem
              > bo potem to dla ciebie wszystko jest już jasno określone

              J; No oczywiscie fluktuacje kwantowe - tylko nie chciało im się wcześniej
              spowodować BB.

              > przypominam ci że uczeni radzieccy w 1956 stworzyli sztyczne zirno pszenicy
              > o czym to doniosła polska prasa w tym czasie
              > to już najwyższy czas dla cibie stworzyc parę lepszych wszechświatów
              > kiedy będziesz rozdawał planety nie zapomnij o swoich kumplach
              > prymusie dodo trąbalskim itd itp

              Sczególnie mi się podoba to "czasomiejsce" - chodzi o to czy było na lewo czy
              na prawo (no i oczywiście od czego?).

              Nie dziwię się, ze trudno mu byc ateistą.

              Hej, ksz.

              Ja(j)
            • Gość: julek Re: Witam Everizona IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.12.04, 20:13
              Witam Everizona, przyznaję z szacunkiem, że ująłeś to o czym rozmawiamy w
              bardzo elegancki sposób, wielkie dzięki, można, jak widać z Twojego postu,
              jednak bez ubliżania i wywyższania się, przekazać szlachetne myśli, zapraszam
              do dalszych wypowiedzi, na pewno z przyjemnością będę je czytał. Pozdrawiam

              • Gość: Ja(j) Hej, julek.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 20:29
                Myslałem, ze cię nie ma. A ty widzę brata w frustracji witasz.
                No a mój post wisi bez twojej odpowiedzi?
                Ja(j)
              • Gość: julek Re: Zgadzam sie IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.12.04, 20:38
                Właśnie ja, mam podobne zapatrywania. Jesteśmy tutaj, nie po to aby miłować
                boga, czy kościół. Po prostu jesteśmy tutaj i aby prolongować życie, życie nie
                jednego człowieka ale ludzkości, jesteśmy jakoby nosicielami życia. Życie,
                które otrzymałem od swoich rodziców, nie od boga, przekazałem je swoim
                dzieciom, które z kolei przekazały, to życie, swoim dzieciom itd. Bronimy życia
                za wszelką cenę, nie dlatego, aby miłować boga, ale właśnie dlatego aby to
                życie utrzymać przy życiu i przekazać je naszym potomkom, za nim sami skończymy
                żyć. A skończyć żyć każdy musi, bez względu, na to, czy się to komuś podoba
                czy nie. Pzdr
                • Gość: Ja(j) Re: Zgadzam sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 20:52
                  Gość portalu: julek napisał(a):

                  > Właśnie ja, mam podobne zapatrywania. Jesteśmy tutaj, nie po to aby miłować
                  > boga, czy kościół.

                  Ja: No z tym kosciolem to sobie chyba juz wyjaśniliśmy. A po co tu jesteśmy, to
                  tylko twoja hipoteza. Religianci mają swoja wiarę.

                  > Po prostu jesteśmy tutaj i aby prolongować życie, życie nie
                  > jednego człowieka ale ludzkości, jesteśmy jakoby nosicielami życia. Życie,
                  > które otrzymałem od swoich rodziców, nie od boga, przekazałem je swoim
                  > dzieciom, które z kolei przekazały, to życie, swoim dzieciom itd.

                  J: A twoi rodzice, dziadkowie, pra..... - skąd je mieli. Aha, fluktuacje
                  kwantowe. OK, ale mnie to nie przekonało.

                  > Bronimy życia
                  > za wszelką cenę, nie dlatego, aby miłować boga, ale właśnie dlatego aby to
                  > życie utrzymać przy życiu i przekazać je naszym potomkom, za nim sami
                  skończymy
                  >
                  > żyć.

                  J: a po co przekazywać je dalej? I tak WSZYSTKO czeka Big Crunch.

                  > A skończyć żyć każdy musi, bez względu, na to, czy się to komuś podoba
                  > czy nie. Pzdr


                  Pozdr. Ja(j)
        • Gość: Everizon Re: Papież zabronił hawkingowi IP: *.info.pl / 213.199.207.* 10.12.04, 20:28
          :))) no nie papież zabronił i hawking przestał momentalnie o tym myśleć.
          A kto to jest ten papież cały? Bóg jakiś?? równy, syn jego syn syna? :)
          Papież jest NIKIM WAŻNYM tak jak i Hawking
          Każdy ma prawo myśleć o czym mu się podoba. Ja muśle o takich rzeczach
          codziennie, myślę bo po to mam rozum, myślę więc jestem!!
          A bóg niekoniecznie znajduje się na początki Big Bangu (nie był to wybuch to
          niefurtunna nazwa zle odzwiercieldlająca to co naukowiec chciał przekazać)
          wszechświat wogóle nie musiał powstać, mógł powstać sam bez ingerencji a także
          jest mnóstwo (może nawet niskończenie wiele) możłiwości a bóg to tylko jedna z
          nich i to w dodatku nienajszczęśliwsza, bo pełna sprzeczności.
          Teorie naukowe tez nie są doskonałe, mają sprzeczności ale teorie chociaż
          opierają się na obserwowalnych faktach i cos wyjasniają, w przeciwieństwie do
          religii. Amen

          jacekcymerys@poczta.fm
          • Gość: Ja(j) Re: Papież zabronił hawkingowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 20:43
            Gość portalu: Everizon napisał(a):

            > Papież jest NIKIM WAŻNYM tak jak i Hawking

            J: Nie odważylbym się tego napisać nie będąc równie ważnym jak tych dwóch
            wymienionych. Ale cóż, samoocena moze byc jaka chce.

            > Każdy ma prawo myśleć o czym mu się podoba.

            J: Myśl.

            > Ja muśle o takich rzeczach
            > codziennie, myślę bo po to mam rozum, myślę więc jestem!!

            J: Doszedłeś do czegoś podobnego jak Hawking, albo papież. Może dasz jakiegoś
            linka to z przyjemnoscią poznamy wyniki twoich przeyśleń.

            > A bóg niekoniecznie znajduje się na początki Big Bangu

            J: Zgadzam się w 100%. On był duzo wcześniej.

            > (nie był to wybuch to
            > niefurtunna nazwa zle odzwiercieldlająca to co naukowiec chciał przekazać)

            J: Z tym bym się nie wychylał. Bo juz tu była mowa o takim autorze, co miał OTW
            w Biblii napisać, a mu się nie napisało, co jest bardzo krytykowane przez tobie
            podobnych. Naukowiec przekazuje nie to co chciał, a to co jest i krpka.


            > wszechświat wogóle nie musiał powstać,

            J: na podstawie ilu obserwacji ta teza?

            > mógł powstać sam bez ingerencji a także
            > jest mnóstwo (może nawet niskończenie wiele) możłiwości a bóg to tylko jedna
            z
            > nich i to w dodatku nienajszczęśliwsza, bo pełna sprzeczności.

            J: stary przeleć historię postów kaganistycznych, to się dowiesz wiele na temat
            tych sprzecznosci. Kagan do dziś nie moze ich doprecyzować, to tobie radzę nie
            imaj się ich.

            > Teorie naukowe tez nie są doskonałe, mają sprzeczności ale teorie chociaż
            > opierają się na obserwowalnych faktach i cos wyjasniają, w przeciwieństwie do
            > religii. Amen

            J: A kto ci znów nagadał, ze religia postawiła sobie za cel objaśniać
            rzeczywistość? To przeca nie fizyka!

            > jacekcymerys@poczta.fm

            Ja: Czy uzycie "amen" oznacza, ze podałeś swoje credo? Ciekawe by było. Bo nie
            rozumiem.

            Ja(j)
            • Gość: julek Re: Ja,Ja. IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.12.04, 20:59
              > A bóg niekoniecznie znajduje się na początki Big Bangu

              J: Zgadzam się w 100%. On był duzo wcześniej.

              julek: jak duzo wczesniej? myslalem, ze wedlug wierzen, bog nie mial poczatku
              • Gość: Ja(j) Re: Ja,Ja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 21:13
                Gość portalu: julek napisał(a):

                > myslalem, ze wedlug wierzen, bog nie mial poczatku

                J: A gdzie ja napisałem, że On miał początek? ON BYŁ przed... (czytaj juleczku
                trochę wplniej, a moze dużymi literami pisać?)

                Ja(j)
              • Gość: Everizon Re: Ja,Ja. IP: *.info.pl / 213.199.207.* 10.12.04, 22:06
                Jo Julek: dobry tok myślenia :)
                szacunek i pozdry.
                • Gość: Ja(j) Re: Ja,Ja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 12:01
                  Everizon, masz kłopoty z rozumowaniem. Lepiej zajmij się pociąganiem prętów. Ja
                  (j)
                  • Gość: Everizon Re: Ja,Ja. IP: *.info.pl / 213.199.207.* 11.12.04, 12:10
                    Albo Ty masz kłopoty z pojmowaniem mojego toku rozumowania. :)
                    Ani ja nie twierdze że mam rację ani nie dopuszczam w stu procentach że inny
                    rozmówcy ją mają.

                    Szacuneczek!
                    • Gość: Ja(j) Re: Ja,Ja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 12:45
                      Gość portalu: Everizon napisał(a):

                      > Albo Ty masz kłopoty z pojmowaniem mojego toku rozumowania. :)
                      > Ani ja nie twierdze że mam rację ani nie dopuszczam w stu procentach że inny
                      > rozmówcy ją mają.
                      >
                      > Szacuneczek!

                      J: aaaa, w takim razie nie przeszkadzam. Kombinuj, kombinuj... bez Ja(j)
            • Gość: Everizon Re: Papież zabronił hawkingowi IP: *.info.pl / 213.199.207.* 10.12.04, 22:00
              Juz odpowiadam szanownemu Ja(j)u :)
              N wstępie chciałbym zaznaczyć, że niektóre z moich wypowiedzi utrzymuję w
              sarkastycznym lekko stylu, by zaznaczyć mój stosunek do wypowiedzi osób które
              utrzymują odmienne stanowisko (które samo przez się wiadomo jest odmienne).
              Teraz wobec wypunktowanych moich zdań (niektórych wyjętych z kontekstu
              niestety):
              Wszechświat (wszechświaty) mogły ale niemusiały powstawać wcześniej, nie wiem
              co znajduje się wcześniej, nie wiem również czy pytanie o "wcześniej" niż np
              pierwsza stumilionowa mikrosekundy ma sens.
              Uważam natomiast że jeżeli (a jest to wielkie jeżeli) wszechświat powstał, to
              nie stało się to w czasie ponieważ czas tak jak i przestrzeń powistał w tym
              samym momencie.
              Bóg (z dużej tylko dlatego że to początek zdania) nie musi istnieć w takiej
              sytuacji żeby stworzyć wszechświat. Nie mógł istnieć wcześniej
              ponieważ "wcześniej" to pojęcie odnoszące się do czasu którego nie było przed
              powstaniem wszachświata.
              Pozatym Czy wszechświat nie mół powistać z niczego a bóg mógł?
              albo inaczej(uprzedzając): czy bóg ma prawo istnieć od zawsze, a wszechświat
              nie ma prawa?
              Big Bang to określenie w czasie poza który nie możemy zajrzeć ponieważ oznacza
              re:einsten osobliwość z której nie można juz wyciągnąć żadnych informacji.
              Tak więc być może wszechświat istniał wcześniej, być może powstał sam z
              niczego, być może... i być może.
              NIe jestem wszechwiedzący. I ja mam pytania na które nie mam odpowiedzi. Uważam
              jednak że skoro mam rozum to pytam i jestem ciekawy. Zdobywam wiedzę i ją
              analizuję. Tak doszedłem do wnioski że TEORIA istnienia boga jest o wiele mniej
              prawdopodobna niż teorie które tu naświtliłem (w koniecznym skrócie niestety).

              A co do papieża czy hawkinga, to dlaczego miałbym się wykazać odwagą żeby takie
              teksty zamieszczać? Boisz się papieża? może to on cię wyśle do piekła? (to żart)
              Odpowiadam: tak, jestem równy papieżowi, i równy hawkingowi i Tobie i równy
              wszystkim innym istotom. Nie jestem wywyżwszający się ani poniżający się.
              Nie ma lepszych i gorszych, głupszych i mądrzejszych,
              NIE MA DOBRA I ZŁA TYLKO MYŚL NASZA CZYNI TO I OWO TAKIM (WIliam Shakesperae)
              Wobec powyższego nie ma potrzeby istnienia boga. Prawa fizyki są konstrukcją
              wszechświata i NIE ZNAM ani nikt inny ich do końca. Tylko dlatego możemy gdybać
              na te (i wszystkie inne) tematy.
              Z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
          • Gość: julek Re: Papież zabronił hawkingowi IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.12.04, 20:51
            No właśnie, Kim jest papież, lub kim jest Hawking? Jednego nie wyznaję a
            drugiego nie uznaję.
            Hawking , kiedyś opisywał swoje spotkanie z papieżem, w ten sposób, w jednej ze
            swoich dwu książek. Śmieszne co nie?
            • Gość: Ja(j) Re: Papież zabronił hawkingowi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 20:55
              Gość portalu: julek napisał(a):

              > No właśnie, Kim jest papież, lub kim jest Hawking? Jednego nie wyznaję a
              > drugiego nie uznaję.

              J: A jeśli chodzi o wyznawanie, to o kogo z tych dwóch ci chodzi?

              > Hawking , kiedyś opisywał swoje spotkanie z papieżem, w ten sposób, w jednej
              ze
              >
              > swoich dwu książek. Śmieszne co nie?

              J: Dla mnie było niesamowicie ciekawe. A szczególnie pozytywne jest to, ze
              facet o tak duzej wiedzy nie stawia sobie za cel walczyc zajadle z religiantami.

              Ja(j)
              • Gość: Haha Re: Ja,Ja. IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.12.04, 21:04
                Starasz sie kpic, ale jakos Ci nie wychodzi, widac brak argumentow. pzdr.
                • Gość: Ja(j) do HaHa - blu-jonder IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.04, 21:17
                  Julek, zeby stosować kaganistyczną technikę podszywania się to musiałbyś
                  jeszcze server zmienić. Czyli ateisci lubią takie tricki?
                  Ja(j)
                  • Gość: julek Re: Ja,Ja. IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 10.12.04, 21:22
                    Biedny Ja, jaka szkoda. pzdr.
                    • Gość: XXX Re: Ja,Ja. IP: 67.131.131.* 10.12.04, 23:27
                      Przeciez nikt wam nie broni miec wlasnego zdania i myslec pod tym katem pod
                      jakim wypowiedzieliscie sie powyzej... Wam logika podpowiada tak, nam inaczej.
                      Wy nie akceptujecie naszej logiki, my uwazamy ze w waszym rozumowaniu jest
                      wiele niedociagniec a logika jaka sie poslugujecie rowniez pozostawia wiele do
                      zyczenia... Julek dba o to zeby zeby "podtrzymac gatunek" pladzac dzieci, jego
                      dzieci kolejne dzieci i tak dalej, ale nie zastanawia sie na tym ze istota
                      ludzka jest tak podla, ze w jednej chwili moze caly ten jego plan schrzanic
                      zrzucajac jakas mocniejsza bombke i powodujac naraz setki tysiecy ofiar. Twoje
                      plany i sens zycia moze sie bardzo szybko pokrzyzowac. Ale jak ty to nazwiesz
                      wtedy Julku, walka o przetrwanie? silniejszy zabija slabszego? do takiego
                      poziomu jestes gotow nas przyrownac? Ja z miejsca dziekuje. Nawet jak
                      wyewoluowalismy z jakiejs prymitywniejszej formy, to byl w tym cel. A celem tym
                      byl czlowiek, ktory posiada dusze, inteligencje, wolna wole z ktorej powinien
                      korzystac kierujac sie rozumem. Uwazam, ze jestesmy stworzeniami ktorych celem
                      nie jest tylko urodzic sie, dorastac, uczyc sie, potem harowac, chwile pozyc w
                      niedolestwie, umrzec i na tym koniec. Do tego powinien pracowac nad samym
                      soba, w ciagu zycia doskonalic sie. Nie tylko poprzez zdobywanie wiedzy ale tez
                      swojej osobowosci. Bo co mi da chocby wiedza tego swiata ja postawe bede mial
                      zalosna i wzbudzal swoja osoba litosc?:) Wiem, ze nasuwa wam sie pytanie w
                      ktorym miejscu potrzebny jest tutaj Bog... To wszystko nalezy robic na chwale
                      Jego. Doskonalac sie powinnismy pamietac o Nim, ze to dzieki Niemu wciaz nie
                      skaczemy po drzewach jak szympansy (jezeliby utrzymywac teorie ewolucji),
                      poniewaz stworzyl On czlowieka i jako jedyne stworzenie szczegolnie sobie
                      upodobal, dajac mu wlasnie takie cechy jakie posiadamy i ktore w sposob
                      szczegolny odrozniaja nas od innych stworzen... Takze ten kto mowi ze jestesmy
                      jednymi ze zwierzat, niech mowi sam za siebie. Ja jestem czlowiekiem, istota
                      ktora Bog szczegolnie sobie upodobal i dal wladze na ziemi...
                      • Gość: Everizon Re: Ja,Ja. IP: *.info.pl / 213.199.207.* 11.12.04, 00:07
                        Oczywiście odpowiedż pozostawiam "Julkowi" ale nie mogę się nie ustosunkować do
                        powyższego;)
                        Przede wszystkim wszystkie kataklizmy, czy to losowe czy to z ręki człowieka
                        nie zmienią faktu dąrzenia wszystkich żywych organizmów do prokreacji. Więc o
                        czym mowa? te dwa tematy są przecież rozłączne.
                        Natomiast co do tego że celem był człowiek. W którymmś poscie wskazałem iż nie
                        istnieje cel jako taki. Wszystko ma swoją przyczynę i samo jest przyczyną. Ale
                        gdyby nawet był cel to dlaczegóżby miałby nim być człowiek?? A może to celem
                        istnienia wszechśiwata miała być bomba wodorowa stworzona przez człowieka? a
                        może celem jest sztuczna bakteria?
                        Akurat niezależnie czy wierze w istnienie boga czy nie uważam że nie jesteśmy
                        celem "końcowym" organizmy ewoluują, to już dowiedliśmy i
                        nawet "przenajświętrzy :)" watykan juz się ustosunkował w swoich publikacjach
                        do tego pozytywnie. Ewolucja również trwa teraz w tej chwili. Zmieniamy się bez
                        celu, ale zgodnie z potrzebą przystosowania do życia.
                        Jest coś co niestety zakłóca (nieodwracalnie) ten proces. To nasze myślenie
                        które stwarzyło na nasze nieszczęscie i ku naszej zgubie boga. Dla tego mamy
                        wojny, dlatego mamy bomby wodorowe, wąglika, i microsoft(sic). Wojny zawsze są
                        na tle jakiejś ideologii, a najczęsciej i najkrwawsze są na tle religijnym.
                        Sami sobie będziemy winni jak przerwiemy ten proces ewolucji.

                        A co do szczególnych cech którymi się wyróżniamy od zwierząt to proszę podać
                        przykłady a ustosunkuję się do niech natychmiast.
                        Według mnie różnimy się wyraźnie od zwierzat tylko okrucieństwem. Taka mała
                        wada w naszych mózgach. Boska cząstka nie ma co!! :)
                        Pozdrawiam jacekcymerys@poczta.fm
                        • Gość: Ja(j) Re: Ja,Ja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 12:15
                          Gość portalu: Everizon napisał(a):

                          > [ciach]
                          > ... faktu dąrzenia wszystkich ....
                          > ... "przenajświętrzy :)" ...

                          J: moze jednak lepiej rozciągaj te pręty?

                          > To nasze myślenie
                          > które stwarzyło na nasze nieszczęscie i ku naszej zgubie boga. Dla tego mamy
                          > wojny, dlatego mamy bomby wodorowe, wąglika, i microsoft(sic). Wojny zawsze
                          > są na tle jakiejś ideologii, a najczęsciej i najkrwawsze są na tle
                          > religijnym.

                          J: Lenin?

                          > A co do szczególnych cech którymi się wyróżniamy od zwierząt to proszę podać
                          > przykłady a ustosunkuję się do niech natychmiast.

                          J: Mowa, jezyk?

                          > Pozdrawiam jacekcymerys@poczta.fm

                          J: Wiesz co - rozciągaj te pręty, moze predzej rozwalisz OTW niz stworzysz nową
                          filozofię.

                          Ja(j)
                          • Gość: Everizon Re: Ja,Ja. IP: *.info.pl / 213.199.207.* 11.12.04, 12:36
                            Przedmówca broni Inkwizycji !! :) Uwierzycie w to? Pozatym wielbi watykan i
                            papieża (a nie boga lub boga tez) A nie znajdując kontrargumentów i do moich
                            wypowiedzi burzących jego światopogląd zaczyna się denerwować i czepiać słówek
                            insynuując mi i innym współrozmówcom sprawy nie dotyczące forum.

                            Pręty i druty ci się kojarzą? ciągnięcie też? zapraszam na jakies forum o
                            seksie, tam tez mogę godzinami pisać:)

                            Wobec powyższego niech będzie że w moim eksperymencie używam deski. Może być?

                            Każda istota na ziemi (zwierzę i nawet niektore rośliny) posługuje się formą
                            komunikacji specyficzną do użytych do tego celu organów. Nawet bakterie!!
                            posługują się sygnalizacją chemiczną. Mam w domu kotkę i jej cztery kocięta.
                            Mam w domu psy i świnki morskie. Wszystkie te zwierzęta rozmawiają ze sobą w
                            swoich językach!! Niewerbalnych ofkors w przeciwieństwie do człowieka ale
                            posługują się skomplikowaną mową. Delfiny (nie mam ich :) ) z badań naukowców
                            wynika, że mają o wiele bardziej skomplikowany język niż ludzki. Jest
                            trójwymiarowy, holograficzny przekazujący pojęcia w trzech wymiarach, o czym my
                            możemy sobie jedynie pomarzyć. Nawet komputery nie są wstanie złamać tego
                            języka, poza trywialnymi sparwami (jeść, ból, siusiu, chory).

                            filozofia? małpy patrzące na słońce, czy księżyc, czy dumające nad zmarłą
                            matką, synem mają jakąś filozofię. Albo by się tak nie zachowywały.

                            Acha. Ja rzadko rozumiem swojego kota jak coś chce. Musi się starać aż się
                            złości póki nie załapie że chodzi mu o np. "Kotek mi wpadł do wiadra i nie może
                            wyjść". Natomiast moja kotka niemal wlot rozumie co do niej mówie, lub często
                            nawet o niej. Czy nie dowodzi to inteligencji? Może nawet większej niż ludzka?
                            A napewno innej. Tylko człowiek w swoim zadufani u przekonaniu o wyższości
                            (najwyższości?) postawił siebie nad zwierzętami.

                            Pozdrawiam jacekcymerys@poczta.fm
                            • Gość: Ja(j) Re: Ja,Ja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 13:00
                              Gość portalu: Everizon napisał(a):

                              > Przedmówca broni Inkwizycji !! :) Uwierzycie w to?

                              J: w moim poscie tak broniłem inkwizycji jak ty bronileś w swoim łagrów
                              leninowskich.


                              > Pozatym wielbi watykan i
                              > papieża (a nie boga lub boga tez)

                              J: Skądeś to waćpan wytrzasnął????

                              > A nie znajdując kontrargumentów i do moich
                              > wypowiedzi burzących jego światopogląd zaczyna się denerwować i czepiać
                              słówek
                              > insynuując mi i innym współrozmówcom sprawy nie dotyczące forum.

                              J: Swoimi argumentami i wyrafinowanym słownictwem nie jesteś w stanie naruszyć
                              mojego swiatopoglądu. Popraw tylko ledziuteńko ortografię (współrozmówcy bedą
                              cię lepiej odbierać).

                              > Pręty i druty ci się kojarzą? ciągnięcie też? zapraszam na jakies forum o
                              > seksie, tam tez mogę godzinami pisać:)

                              J: A ja myślałem, ze założyłeś inny wątek o pręcie dł. 300 tys. km do
                              przekraczania predkości swiatła. A ty masz jeszcze szersze horyzonty. No, no,
                              no..., pogratulować renesansizmu.

                              > Wobec powyższego niech będzie że w moim eksperymencie używam deski. Może być?

                              J: Pytanie pozostaje - skąd wytrzaśniesz we Wszechswiecie deskę DOSKONALE
                              sztywną.

                              > Każda istota na ziemi (zwierzę i nawet niektore rośliny) posługuje się formą
                              > komunikacji specyficzną do użytych do tego celu organów. Nawet bakterie!!
                              > posługują się sygnalizacją chemiczną. Mam w domu kotkę i jej cztery kocięta.
                              > Mam w domu psy i świnki morskie. Wszystkie te zwierzęta rozmawiają ze sobą w
                              > swoich językach!! Niewerbalnych ofkors w przeciwieństwie do człowieka ale
                              > posługują się skomplikowaną mową. Delfiny (nie mam ich :) ) z badań naukowców
                              > wynika, że mają o wiele bardziej skomplikowany język niż ludzki. Jest
                              > trójwymiarowy, holograficzny przekazujący pojęcia w trzech wymiarach, o czym
                              my
                              >
                              > możemy sobie jedynie pomarzyć. Nawet komputery nie są wstanie złamać tego
                              > języka, poza trywialnymi sparwami (jeść, ból, siusiu, chory).
                              >
                              > filozofia? małpy patrzące na słońce, czy księżyc, czy dumające nad zmarłą
                              > matką, synem mają jakąś filozofię. Albo by się tak nie zachowywały.
                              >
                              > Acha. Ja rzadko rozumiem swojego kota jak coś chce. Musi się starać aż się
                              > złości póki nie załapie że chodzi mu o np. "Kotek mi wpadł do wiadra i nie
                              może
                              >
                              > wyjść". Natomiast moja kotka niemal wlot rozumie co do niej mówie, lub często
                              > nawet o niej. Czy nie dowodzi to inteligencji? Może nawet większej niż ludzka?
                              > A napewno innej. Tylko człowiek w swoim zadufani u przekonaniu o wyższości
                              > (najwyższości?) postawił siebie nad zwierzętami.

                              J: I co? z tymi pretami to też pomysł twojej kotki? Czy moze małpy w tym
                              kierunku kombinują. Ale po twoim wywodzie zaczynam powolutku wierzyć, ze jezyk
                              nie odróżnia ludzi od zwierząt.

                              >
                              > Pozdrawiam jacekcymerys@poczta.fm

                              Ja(j)
                        • Gość: XXX Re: Ja,Ja. IP: 67.131.131.* 13.12.04, 16:14
                          Kiedys gdzies slyszalem, ze gdyby Bog nie dal nam orgazmu, to rodzaj ludzki
                          szybko by wyginal :) Skoro porownujesz nas do zwierzat i uwazasz, ze nic nas od
                          nich nie rozni, to po co ustanawiane sa jakiekolwiek prawa i wymagane jest ich
                          przestrzeganie? Skoro przeciez moglibysmy jak reszte zwierzat zyc wolni z
                          prawami natury... Gosciu wszedlby na moj teren to odstrzelilbym go nie ponoszac
                          za to zadnych konsekwencji, bo bylby dla mnie intruzem. Jakby jakas laska mi
                          sie opierala to przydusilbym ja mocniej, uleglaby mi i poprzez sile moglbym
                          miec kazda kobiete z ktorymi moglbym poprzez kopulacje powiekszac populacje :)
                          Zwierzeta kieruja sie instyntem, my ludzie mamy rozum i jestesmy jedynymi
                          istotami na ziemi tak wysoko rozwinietymi. My potrafimy kochac, zwierzeta
                          kieruja sie instynktem, my potrafimy sie nieprzecietnie rozwijac, zwierzeta
                          kierujac sie prawami natury, egzystuja i zyja tak jak kieruje nimi natura.
                          Moglym chyba spokojnie zaryzykowac stwierdzenie ze my zyjemy ponad natura, choc
                          wlasciwie jest to niezaprzeczalny fakt... My mozemy w pelni kontrolowac nasze
                          zachowania, ale tego nie robimy bo tak jest nam wygodniej. Mamy mozliwosc
                          doskonalenia sie i mamy tego pelna swiadomosc. Czlowiek dostal rozum, ale nie
                          zawsze potrafi z tego daru korzystac, ale czy to odrazu znaczy ze jest takim
                          samym zwierzakiem jak kazda inna istota? My mozemy to wszystko przebic a czy
                          zwierzeta moga?
                          • Gość: Everizon Re: Ja,Ja. IP: *.info.pl / 213.199.207.* 13.12.04, 17:27
                            Ale teraz wyobraź sobie, że nie ma ludzi na ziemi. I co? świat bez nas się
                            kręci dalej. Nie jest zatruwany, nie zagrażamy innym gatunkom.
                            Jeżeli byśmy naszymi umysłami (które mają też i zwierzęta i najwyraźniej choć
                            prostsze to lepsze od naszych) nie ingerowali w ten świat, nie tworzyli
                            bezsensownych praw i obowiązków, to też byśmy sobie żyli. Uważam też (inaczej
                            niż XXX) że skoro myślimy już to nie znaczy że mamy mieć jakiś umysłowy cel
                            zaraz. Prokreacja jest tylko niezbędna do życia i panie XXX jak byśmy żyli bez
                            praw i obowiązków to byś pan nie mógł mieć broni żeby mnie zaciukać nią jak
                            Panu wejdę na teren. Szanse byłyby wobec tego wyrównane i tak jak by się pan
                            obawiał mnie tak i ja bym się obawiał pana. Czyli
                            sprawiedliwie. "Sprawiedliwość" to pojęcie stało się pojęciem wyłącznie
                            abstrakcyjnym niestety :(

                            Acha. No ja uważam że nie żyjemy ponad naturą. Jesteśmy jej częścią i to nie
                            najlepszą niestety. (Ewolucja jest ślepa bo nic na świecie nie ma celu.
                            Istnieje tylko przyczynowość).

                            pozdrowienia jacekcymerys@poczta.fm
                            • Gość: XXX Re: Ja,Ja. IP: 67.131.131.* 14.12.04, 17:27
                              No widzisz, mimo wszystko mamy odmienne punkty widzenia (choc nie ukrywam, ze w
                              pewnym momencie mimo wszystko sie zgodzimy, ale jednak nie), ale co tam, mozna
                              dalej probowac :)
                              Uwazam, ze niewiele jest rzeczy (jezeli w ogole takie sa) ktore sa prostsze i
                              lepsze. Ja bym to raczej nazwal, ze moga byc momentami praktyczniejsze, ale to
                              nie oznacza ze sa lepsze... Nie jestem zwolennikiem prostoty. Im bardziej jest
                              cos skomplikowane ty wieksze mam wyzwanie, tym bardziej moge sie sprawdzic, tym
                              bardziej moge wysilic moj umysl, tym bardziej ukazuje swoja wyzszosc nad
                              innymi. Ale nie to zebym sie wywyzszal, ale raczej ukazywal, jak warto
                              korzystac z tego daru jaki posiadamy a jakim jest rozum... Oczywiscie ty
                              powiesz, ze zwierzeta tez maja rozum i sie zgodze z toba, tyle ze ja powiem, ze
                              one maja swojego rodzaju rozum i nie mozemy porownywac go do naszego. W koncu
                              my ludzie stanowimy inteligencje, cos czego nie mozemy porownywac do tego co
                              posiadaja zwierzeta. To bardzo wyraznie nas od nich rozni i cos musialo byc
                              przyczyna, ze my tak znacznie wyewoluowalismy do przodu w porownianiu do innych
                              istot. Ty uwazasz, ze jest to takie zrzadzenie losu, przypadek, ja uwazam
                              inaczej, ze cos musialobyc tego przyczyna i widze w tym doskonalego Tworce,
                              powiedzialbym nawet, ze "niesamowitego artyste ":)
                              A jak mialbym sobie wyobrazic ziemie bez ludzi? No coz, kiedys tak nawet bylo i
                              swiat wygladal zupelnie inaczej. Nic nie zaklocalo porzadku ktory wtedy panowal
                              i wszystko bylo moznaby powiedziec pieknie, dopoki nie pojawil sie czlowiek,
                              ktory swoja wyzszoscia nad innymi istotami niezle namieszal, a moglby przeciez
                              rzadzic na tym swiecie jak Bog przykazal i moglibysmy naprawde stworzyc juz raj
                              na ziemi. Przez grzeszna nature czlowieka wydaje sie to byc niemozliwe...
                              • Gość: Everizon Re: Ja,Ja. IP: *.info.pl / 213.199.207.* 14.12.04, 23:37
                                Ależ panie xxx jak to się stało że jeżeli stworzył nas wszechmogący, nieomylny,
                                wszechwiedzący i wogóle doskonały bóg, to jesteśmy wogóle grzeszni??? przecież
                                musiał wiedzieć że tak narozrabiamy. Wiedział to już zanim nas stworzył, to po
                                co nas tworzył? żebyśmy cierpieli a potem żeby nas uśmiercić za grzechy których
                                sam jest winny bo nas takich stworzył?? a na koniec żeby 99 procent ludzkości
                                za grzechy i grzeszki skazać na wieczne cierpienie w jakimś piekle?
                                Powadam ci (zaprawdę? :) ) że żaden bóg nas nie stworzył bo wszystko temu
                                przeczy!

                                A co do zwierząt i ich braku inteligencji. Podaj mi definicję tej twojej
                                inteligencji (czyli opis co ona oznacza) a ja ci znajdę takie zwierzę (i
                                akademicko udowodnię ) które się nią posługuje.
                                Zwierzęta mówią, myślą, mają wyobraźnie, mają uczucia, potrafią liczyć, śmiać
                                się i płakać, kochać, budować miasta, hodować zwierzęta, zakładać
                                społeczeństwa...
                                acha nie umieją: nie umieją nienawidzić, torturować, prowadzić wojen... no, no
                                to faktycznie się róznimy od zwierząt. Już kiedyś to napisałem, boska cząstka
                                nie ma co.

                                z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
                                • Gość: XXX Re: Ja,Ja. IP: 67.131.131.* 15.12.04, 16:34
                                  Bog stworzyl nas, zeby dac nam szanse. Badz co badz dal nam dar dzieki ktoremu
                                  mozemy wolnie kierowac soba, postepowac tak jak uwazamy za sluszne. Mamy
                                  sumienie, ktorym kierujemy sie wybierajac "sciezke" ktora potem bedziemy
                                  podazac, z ktorej zawsze mozemy zawrocic, jezeli uznamy, ze bylo to zly wybor.
                                  No wlasnie, dokonujemy wyboru, podejmujemy decyzje, a to wszystko
                                  dzieki "skomplikowanemu mechanizmowi" ktory tchnal w nas Bog a ktory tak bardzo
                                  oddala nas od zwierzat... Bog nie stworzyl nas bez przyczyny, tak jak nie bez
                                  przyczyny my teraz dyskutujemy... Nasze cierpienia, radosci, smutki, choroby i
                                  wszystko inne z tym zwiazane sa nasz wiedza Everizonie... Naszym zadaniem jest
                                  wybor jak chcemy naprawde zyc i przyjmowac z pokora to na co nie mamy wplywu a
                                  co moze byc dla nas przykre, bo jest to swojego rodzaju sprawdzian. Jezeli
                                  wierzysz w Boga, ufasz Mu i caly czas jest On w twoim sercu, zadna tragedia nie
                                  moze cie dotknac, zlo owszem, ale nie tragedia...
                                  A inteligencja? Tak brzmi jej definicja:
                                  "INTELIGENCJA [łac.], psychol. cecha umysłu warunkująca sprawność czynności
                                  poznawczych, takich jak myślenie, rozwiązywanie problemów; od i. zależy sprawne
                                  korzystanie z nabytej wiedzy, a także skuteczne zachowanie się wobec nowych
                                  sytuacji i zadań."
                                  Ktore ze zwierzat potrafi rozwiazywac problemy? Owszem, zwierzeta na swoj
                                  sposob potrafia korzystac z nabytej wiedzy, ale nie uwazasz ze daleko im jest w
                                  tym do nas? Czy pies, malpa albo kot potrafia sie tak dzielic wiedza tak jak
                                  powiedzmy ja z toba, albo dzielic sie swoimi obserwacjami, punktami widzenia
                                  itd.?
                                  Everizonie, tak bardzo bronisz tezy przez siebie postawionej, ze jestesmy
                                  zwierzetami jak wszystkie inne istoty zyjace na ziemi, ze nie moge ci zabronic
                                  byc jednym z nich, (nawet bym nie smial), ale prosze cie, nie mieszaj w to
                                  mnie. Ja jestem czlowiekiem, istota znacznie lepiej rozwinieta pod wieloma
                                  wzgledami jak zwierzeta...
                                  • Gość: Everizon Re: Ja,Ja. IP: *.info.pl / 213.199.207.* 16.12.04, 14:02
                                    NIe zabronisz mi być jednym ze zwierząt :)) Akurat te same słowa często słyszę
                                    od Swiadków Jehowy kiedy przychodzą, zapraszam ich do rozmowy i na herbatę a
                                    potem swoimi wywodami doprowadzam do białej gorączki :) (Raz jedna wyprowadzona
                                    z równowagi taka świątobliwa osoba rzuciła we mnie szklanką, ale ku twej
                                    rozpaczy pewnie, uchyliłem się :) )
                                    I ja i ty jesteśmy zwierzętami nie różniącymi się bardziej niż wszystkie inne
                                    zwięrzęta od siebie nawzajem.
                                    Mniejsza różnica jest między nami a szympansami niż między szympansami a
                                    gorylami !!

                                    Wszystkie te cechy posiadają i zwierzęta i na swój sposób ich używają.

                                    > "INTELIGENCJA [łac.], psychol. cecha umysłu warunkująca sprawność czynności
                                    > poznawczych, takich jak myślenie, rozwiązywanie problemów; od i. zależy
                                    sprawne
                                    >
                                    > korzystanie z nabytej wiedzy, a także skuteczne zachowanie się wobec nowych
                                    > sytuacji i zadań."

                                    każde zwierzę się uczy i uczy inne (np. kot uczy swoje mode polować na myszy)
                                    Większość ptaków uczy latać swoje pisklęta. A nie uczą ich matematyki?? A po co
                                    im to? przecież nie mają cywilizacji technicznej.
                                    NIe myślą? nigdy nie widziałeś zamyślonego psa? albo skupionego na czymś co
                                    widzi, słyszy czy czuje?
                                    Myślisz że zwierzęta nie rozwiązują problemów? nie zrobi ci zadania z fizyki,
                                    ale dla niego problemem może być wyjście z rowu w który wpadł, sprytne
                                    uniknięcie innych zwierząt które na niego polują (rozumna jak najbardziej praca
                                    w grupie).
                                    I Każde zwierzę umie się zachować stosownie do okoliczności w których wystąpiła
                                    sytuacja. Gdyby tak nie było to każdy kot wieszałby się jak twój komputer gdyby
                                    zobaczył, czy usłyszał coś czego wcześniej nawet nie podejżewał istnienia. Np.
                                    jak mi się urodziło dziecko (noworodków wrzeszczących to on noigdy nie widział
                                    a nie musiałem jej (kotki) resetować.

                                    Otóż i cała twoja definicja inteligencji

                                    Zresztą jedna z wielu. Bo nie ma zgody co to jest inteligencja. Dopóki
                                    komputery nie grały w szachy to inteligencja polegała na umiejętności gry w
                                    szachy. Dopóki komputery nie mówiły (synteza! nie odtwarzanie) to inteligencja
                                    była zdolność mówienia, itd itd. Coraz więcej tej inteligencji mają komputery i
                                    coraz więcej zachowań u zwierząt definiujemy jako inteligentne.
                                    Koniec tej drogi jest tak oczywisty że ślepcy (umysłowi jej nie widzą)

                                    "Najbardziej ślepy cżłowiek to ten co nie chce widzieć"
                                    nie wiem kto to pierwszy powiedział

                                    z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
                                    • Gość: XXX Re: Ja,Ja. IP: 67.131.131.* 16.12.04, 16:37
                                      Widze, ze jestes wielkim przyjacielem zwierzat :) nawet wyszukujesz w nich tych
                                      samych cech co ludzkie :) powiedz mi jeszcze jedna rzecz, czy zwierzeta maja
                                      wyobraznie?
                                      Widzisz, cokolwiek to co opisujesz na temat "umyslu" zwierzat ja biore za
                                      instynkt. Bo to wlasnie instynkt pozwala im uczyc, polowac, latac, uciekac
                                      przed niebezpieczenstwem, ratowac sie w przypadku zetkniecia sie z
                                      niebezpieczenstwem. A wszystko to bo maja one to juz wszystko zakodowane i
                                      instynkt pozwala im rozwiazywac te problemy... Zwroc uwage ze wszystkie te
                                      zachowania sa niezmienne, ta opiekunczosc, ratunek przed niebezpieczenstwem czy
                                      inne.
                                      Rozumiem ze zapewne ty masz jakies zwierzaki u siebie w domu i poprostu je
                                      obserwujesz i porownujesz je do zachowan ludzi, ale wedlug mnie nie ma nic
                                      bardziej blednego i uwazam tak na podstawie badan przeprowadzonych przez
                                      naukowcow nad zachowaniem zwierzat. Zwierzecy instynkt a ludzka inteligencja to
                                      sa dwie bardzo rozne sprawy, ja bym tego do jednego worka nie wrzucal... Ty
                                      sobie rob jak uwazasz...
                      • Gość: julek Re: Kiedy to sie zaczelo? IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 11.12.04, 12:00
                        Człowiek umiera, od chwili poczęcia i nie tylko człowiek, każde inne życie, się
                        rodzi po to aby to życie przekazać następnym pokoleniom. To jest jedyny cel
                        życia, moim zdaniem.
                        Czy wszechświat miał początek, przypuszczam że nie ( Steady state Theory).
                        Wszechświat się ciągle zmienia, jedne planet, gwiazdy, gwiazdozbiory, całe
                        galaktyki, wypalają się
                        (umierają ) na ich miejsce rodzą się inne galaktyki i jest ciągłość, jedne żyją
                        miliardy lat, inne życia, trwają zaledwie sekundy lub krócej i z tego składa
                        się wszechświat.
                        Wychodząc z założenia, że wszechświat nie miał początku, że ciągle istniał,
                        więc też nie będzie miał końca. Nasza ziemia się skończy, nasze słońce się
                        wypali, cała mleczna droga, przestanie istnieć, ale wszechświat będzie trwać,
                        ja tak myślę. Do czego jest, więc, potrzebny bóg, do stworzenia tego co już
                        istnieje, do stworzenia życia? Właśnie tu przede wszystkim, chodzi o życie, czy
                        życie miało początek, może właśnie wszystkie istoty tak bronią tego życie, żeby
                        nie wyginęło. Pzdr.
                        • Gość: Everizon Re: Kiedy to sie zaczelo? IP: *.info.pl / 213.199.207.* 11.12.04, 12:08
                          Popieram przedmówcę. Ciekawe właściwie dlaczego naukowcy uważają że był
                          początek czasu ale nie widzą jego końca. Czyżby się to wzięło z historii nauki
                          gdzie nie dopuszczało się myśli o liczbach mniejszch od zera ale dopuszczało
                          nieskońćzenie wielkie dodatnie?

                          Ale wracając. Wszechświat ewoluuje i po jakims czasie moze wogóle nie
                          przypominać współczesnego. Dopóki nie dowiedziałem się o możliwości parowania
                          czarnych dziur. Uważałem że cału wszechświat skońćzy w kolapsie grawitacyjnym
                          takowej. Wtedy skońćzy się też czas, wiec nie bedzie żadnego "potem". Natomiast
                          skoro czarne dziury parują jednak, śmiem przypuszczać że czas jest nieskończony
                          w przyszłość (a więc także i w przeszłość) a przynajmniej nieograniczony (to
                          nie to samo np. powierzchnia piłki jest skończona ale nie ma granic)

                          Z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
                          • Gość: Ja(j) Re: Kiedy to sie zaczelo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 12:23
                            Gość portalu: Everizon napisał(a):

                            > Popieram przedmówcę. Ciekawe właściwie dlaczego naukowcy uważają że był
                            > początek czasu ale nie widzą jego końca.

                            J: Może te naukowce rzeczywiście są głupie.

                            > Czyżby się to wzięło z historii nauki
                            > gdzie nie dopuszczało się myśli o liczbach mniejszch od zera ale dopuszczało
                            > nieskońćzenie wielkie dodatnie?

                            J: zapomniałeś o urojonych.

                            > Ale wracając. Wszechświat ewoluuje i po jakims czasie moze wogóle nie
                            > przypominać współczesnego. Dopóki nie dowiedziałem się o możliwości parowania
                            > czarnych dziur. Uważałem że cału wszechświat skońćzy w kolapsie grawitacyjnym
                            > takowej. Wtedy skońćzy się też czas, wiec nie bedzie żadnego "potem".
                            Natomiast
                            >
                            > skoro czarne dziury parują jednak, śmiem przypuszczać że czas jest
                            nieskończony
                            >
                            > w przyszłość (a więc także i w przeszłość)

                            Ja(j) parujaca singularity? To się nadaje do publikacji. Ale uwaga na Kagana bo
                            on nie cierpi nieskonczonosci.

                            > a przynajmniej nieograniczony (to
                            > nie to samo np. powierzchnia piłki jest skończona ale nie ma granic)

                            J: Stary dobrze, że to wytłumaczyłeś na tym forum. Bi ci naukowcy co to czytają
                            za moment by o tym zapomnieli.

                            > Z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm

                            Ja(j)
                            PS. Radzę ci dobrze stary, weź się lepiej za rozciąganie pretów.
                            • Gość: Everizon Re: Kiedy to sie zaczelo? IP: *.info.pl / 213.199.207.* 11.12.04, 12:40
                              Od naukowców to ja się staram uczyć.
                              A forum jest po to żeby pisać o tym co się wie, bo może ktoś z tego skorzysta.

                              Nie zapomniałem ani o urojonych ani o zespolonych ani virtualnych,
                              rzeczywistych, niewymiernych, ułamkowych itp.

                              Kończę dysputę na temat "przekarzamanie bez celu byleby mieć ostatnie zdanie"

                              Dowidzenia Panu/Pani

                              jacekcymerys@poczta.fm

                              • Gość: Ja(j) Re: Kiedy to sie zaczelo? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 13:04
                                Gość portalu: Everizon napisał(a):

                                > Od naukowców to ja się staram uczyć.
                                > A forum jest po to żeby pisać o tym co się wie,

                                Ja(j): jak się wie , to tak.

                                > bo może ktoś z tego skorzysta.

                                J: Oczywiście, np. Kagan.
                                >
                                > Nie zapomniałem ani o urojonych ani o zespolonych ani virtualnych,
                                > rzeczywistych, niewymiernych, ułamkowych itp.
                                >
                                > Kończę dysputę na temat "przekarzamanie bez celu byleby mieć ostatnie zdanie"
                                >
                                > Dowidzenia Panu/Pani

                                Ja: Takoż, DO WIDZENIA.


                                > jacekcymerys@poczta.fm

                                Bez Ja(j)
                                • Gość: julek Re: Ja. Ja. szkoda Cie IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 11.12.04, 14:43
                                  Tonący chwyta się brzytwy. W podobny sposób (w przenośni) Ja, chwyta się bez
                                  wartościowych argumentów, aby pokazać że jego wiara jest silniejszą i lepszą,
                                  od np. mojej nie wiary, w co ja wątpię. Dlaczego to robi, przecież to jest
                                  tylko dyskusja, na temat, który mnie i nie tylko, bardzo interesuje, po prostu
                                  wymieniamy poglądy i jeżeli chcemy aby nasz pogląd był brany poważnie i
                                  szanowany, róbmy to samo w stosunku do poglądu, który jest naszemu przeciwny.
                                  Proszę nie unośmy się i nie wywyższajmy, bo to tylko o nas źle świadczy, a już
                                  nie kpijmy z innych zapatrywań, przytaczajmy prawdziwe argumenty, bo wtedy
                                  dyskusja staje się naprawdę ciekawą. Pzdr.
                                  • Gość: Everizon Re: Trudno być ateistą IP: *.info.pl / 213.199.207.* 11.12.04, 15:36
                                    Wracając do tematu chciałbym z góry przeprosić że nie przeczytałem wszystkich
                                    już prawie tysiąca postów więc nie wiem czy ktoś o tym pisał.

                                    Ciekawi mnie fakt, że niektóre osoby z mojego otoczenia (fizycznego, nie na
                                    forum) deklarują się mi że są ateistami, nie chodzą do kościała, czy na żadne
                                    zbory innych religii / odłamów itd, a mimo to np. zapytane o to czy będą
                                    chrzcić swoje dziecko odpowiadają: No jak to tak bez chrztu!!!!??? :)
                                    Nie wydaje się wam to śmieszne? Takie przykłady mógłbym mnożyć: komunia, ślub
                                    kościelny, pasterka święta itd.

                                    Tak np u mnie wygląda to tak. Mam kobietę, jest ateistką, jest w ciąży ale bez
                                    chrztu ani rusz :) Do kościoła nie chodzi, albo chodzi żeby się pokazać
                                    znajomym że chodzi, slub kościelny obowiązkowy(w cztery oczy słuszę: ja też w
                                    te bzdury religijne nie wierzę), ale oficjalnie to broń boże bo to jakieś
                                    nieszczęście sprowadzi :)

                                    Wydaje mi się że jest bardzo dużo ludzi którzy trochę przeglądają na oczy,
                                    trochę myślą o świecie, ale są tak zastraszeni indoktrynacją religijną (nie
                                    tylko katolicką zresztą) że broń boże (sic) się tu wyróżniać!!

                                    To dlatego nasze państwo jest państwem religijnym (jak u islamistów), to
                                    dlatego w szkołach jest religa, szkoły wysyłają na rekolekcje (dają wolne).
                                    To dlatego księża pchają się w politykę (co ma wspólnego z domniemanym bogiem?)
                                    Wolno nam obrażać półksiężyc, pluć na ateistów, straszyć piekłem, śmiać się z
                                    buddystów. I to publicznie!! ale teraz spróbujcie publicznie obrazić krzyż czy
                                    coś takiego!! Inkwizycja już nie pali ludzi na stosach. "święta kongregacja
                                    wiary" już pilnuje żeby takich ludzi ukrać. Są karani grzywnami, idą do
                                    więzienia, zakazuje im się wykonywania różnych czynności, ponieważ chcą ludziom
                                    otworzyć oczy i pokazać że świat jest inny, lepszy, i możliwy bez krępującej i
                                    zniewalającej wiary.
                                    Faktycznie w polsce trudno być ateistą bo ateizm w tym wypadku oznacza wolność
                                    od umysłowej niewoli i wolność wypowiedzi. A tego w naszym kraju to nie ma.

                                    Pozdrowienia jacekcymerys@poczta.fm
                                    • Gość: julek Re: Everizon -Trudno być ateistą IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 11.12.04, 16:56
                                      To mi sie podoba, dobrze mowisz.pzdr.
                                      .

                                      • Gość: Dodo Re: Everizon -Trudno być ateistą IP: *.kbsnetwork.net / 203.220.32.* 12.12.04, 05:33
                                        :)
                                    • Gość: Dodo Re: Trudno być ateistą IP: *.kbsnetwork.net / 203.220.32.* 12.12.04, 05:35
                                      Bardzo ciekawe i trafne spostrzezenia. Moze Unia cos zrobi, aby w Polsce
                                      zapanowala calkowita separacja kosciola od panstwa, oraz calkowita wolnosc
                                      sumienia!
                                      • Gość: Everizon Re: Trudno być ateistą IP: *.info.pl / 213.199.207.* 12.12.04, 14:08
                                        Tak,mam nadzieje że to państwo wyznaniowe się szybko skończy.
                                        Przeciez po oddzieleniu kościoła od państwa pawdziwi wierni i tak pozostaną
                                        przy przy swoim (korycie? :) )
                                        NIby nie mają się kościelni czego bać! co nie? a może boją się o pieniądze, bo
                                        im się wtedy utnie?
                                        Co to za regliga? Maszynka do robienia kasy. Dziwie się że tyle ludzi jest
                                        zaslepionych.

                                        Pozdrawiam jacekcymerys@poczta.fm
                                        • Gość: julek Re: Trudno być ateistą IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 12.12.04, 16:44
                                          Właśnie na tym sztuka polega, żeby wbijać dzieciom do głów, nauki kościelne,
                                          religię i bojaźń bożą, już od zarania, żeby dziecko w tym wyrosło i niestety w
                                          większości to pozostaje do końca życia, niektórzy tylko, potrafią się od tego
                                          uwolnić. To jest pranie, zniewalanie umysłów. Powiedział kiedyś jakiś tam
                                          jezuita – dajcie mi dziecko w siódmym roku życia, a ja wam dam katolika –
                                          Dlatego dzieci chrzci się tuż po narodzeniu i przyjmuje się je do kościoła, po
                                          to właśnie żeby ujarzmić umysł dziecięcy jak najwcześniej. Nie odnosi się to
                                          tylko do religii katolickiej, inne wyznanie stosują te samą metodę. Mnie kiedyś
                                          uczono katechizmu na pamięć, w podobny sposób jak islamiści uczą dzieci Koranu.
                                          Pzdr.
                                          • Gość: Everizon Re: Trudno być ateistą IP: *.info.pl / 213.199.207.* 12.12.04, 20:04
                                            Zgadzam się całkowicie! Do tego chciałbym dodać że taka indoktrynacja jest z
                                            góry zaplanaowana i przemyślana. W dodatku wielostronna ponieważ nie tylko
                                            dzieciom na religiach się wpiera takie bzdety. Dzieci są dyskryminowane przez
                                            nauczycieli, jak nie chcą chodzić na religię. Dzieci są dyskryminowane jak nie
                                            mają chrztu, jak nie idą do komunie. Dziecie nie mając zasad moralnych wpełni
                                            ukształtowanych są najgorszymi oprawcami wobec rówieśników. Druga strona dzieje
                                            się w katolickich rodzinach. Dzieci są zmuszane (tak ja byłem) chodzić do
                                            kościoła pod groźbą kary ! nawet bicia ! dzieci są zmuszane pod groźbami do
                                            bezmyślnego klepania paciorków (ja też byłem tak zmuszany i klepałem, a
                                            znaczenie słów które mówiłem to dopiero teraz do końca taknaprawdę rozumiem).
                                            Wszystko to rodzice robią z dziećmi bo ... TAK ICH NAUCZYŁA WIARA (pisze o
                                            katolikach tylko jako jeden z wielu przykłądów a najdrastyczniejszy)

                                            Zanim takie dziecko się otrząśnie z ciemnoty (niemal średniowiecznej) już ma
                                            tak nakopane w głowie że samo jak dorośnie (najczęściej i na szczęście nie
                                            zawsze) będzie katować umysł swoich dzieci.

                                            Szok!! co nie? :)

                                            aczywiście wierni katolicy wzruszą ramionami bo i tak maniaków niczym nie
                                            przekonamy

                                            z powżaniem jacekcymerys@poczta.fm
                                            • Gość: Prymus Re: Trudno być ateistą IP: *.mel.iprimus.net.au 13.12.04, 14:14
                                              No coz, wiara religijna to choroba umyslowa
                                              przenoszona droga seksualna z rodzicow na dzieci.
                                              Cytuje za Dawkinsem, o ile dobrze pamietam...
                                              • Gość: Everizon Re: Trudno być ateistą IP: *.info.pl / 213.199.207.* 13.12.04, 15:40
                                                Wobec tego aż 95% wszystkich ludzi na świecie jest chorych umysłowo! :) Czyż to
                                                nie przerażająca perspektywa? W dodatku ci chorzy uważają pozostałe 5% za
                                                chorych a siebie za normalnych! :)

                                                Ktoś powiedział kiedyś (i wg mnie miał rację) że nawet jak wszyscy są coś mówią
                                                w jednym tonie, to jeszcze może być i tak że nikt nie ma racji :).
                                                Naszczęście :)

                                                Pozdrawiam jacekcymerys@poczta.fm
                                                • Gość: Prymus Re: Trudno być ateistą IP: 210.50.143.* 14.12.04, 11:19
                                                  A czemu nie? 95% chorych umyslowo pieknie wyjasnia wojny,
                                                  wariatow i glupkow na kluczowych stanowiskach (Reagan, Bush jr),
                                                  i w ogole marna kondycje ludzkosci...
                                                  • Gość: Everizon Re: Trudno być ateistą IP: *.info.pl / 213.199.207.* 14.12.04, 11:36
                                                    Biblia mówi na początku o utraconym przez człowieka raju. No i jako dokument
                                                    historycny, choć zniekształcony do postaci legendy, ma rację.
                                                    Otóż na ziemi byłby raj do tej pory, gdyby cżłowiek nie zaczął wymyślać jakiś
                                                    bogów i związanych z tym (czasem całkiem paranoidalnych) reguł. Gdyby nie
                                                    wierzenia w jakies istoty doskonałe, nie byłoby wojen (przyajmniej na tak
                                                    wielką skalę),tortur itp.
                                                    Mielibyśmy ten raj na ziemi. Niestety choć nie udowodniono że ta choroba jest
                                                    przenoszona genetycznie, to jednak jakoś jest i nie wygasa niestety :(.

                                                    Chociaż katolicy nieświadomie próbują przeciwdziałać tej chorobie zakazując
                                                    księżą stwarzania rodziny :). Eliminuje to już jedną przykrą cechę chociaż.
                                                    Dziedziczoną skłonność do fanatyzmy religijnego :).


                                                    Pozdrawiam jacekcymerys@poczta.fm
                                                  • Gość: XXX Re: Trudno być ateistą IP: 67.131.131.* 14.12.04, 17:47
                                                    A pomyslales o tym, ze byloby zupelnie inaczej gdyby czlowiek zechcial chociaz
                                                    przestrzegac prostego Dekalogu? W to co sie dzieje na swiecie nie mieszaj Boga,
                                                    to wszystko co wymieniasz jest naszym "dzielem" i robimy to z wlasnej nie
                                                    przymuszonej woli. Jak sobie poscielilismy tak teraz spimy. Powinnismy miec
                                                    pretensje wylacznie do siebie... Walka o wiare wcale nie jest wola Boska, to
                                                    jest jakas bzdura...
                                                  • Gość: Kagan Re: Trudno być ateistą IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:51
                                                    Kosciol mordowal swych wrogow, wbrew Dekalogowi. I dzis "new born"
                                                    chrzescijanin Bush morduje, ze az niemilo... :(
                                                  • Gość: XXX Re: Trudno być ateistą IP: 67.131.131.* 16.12.04, 16:47
                                                    To ty tak sobie tlumaczysz Kagan, ale oczywiscie mam prawo sie z toba nie
                                                    zgadzac :)
                                                  • Gość: Kagan Re: Trudno być ateistą IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:51
                                                    Sorry, mialo byc "bor again". Nie ten przesad!
                        • Gość: Dodo Re: Kiedy to sie zaczelo? IP: *.kbsnetwork.net / 203.220.32.* 12.12.04, 05:41
                          Za Dawkinsem: sensem naszego zycia jest prekazanie naszych genow
                          nastepnemu pokoleniu. Nie ma zycia bez smierci! Smierc ma sens,
                          bo inaczej Ziemia bylaby przeludniona, a mlodzi nie mieli szans, bo
                          tysiacletnie i starsze, ale wciaz na chodzie staruszki plci objga nie ustapili
                          by im miejsca... Albo bysmy mieli, jak u Swifta, rzesze niesmiertelnych, ale
                          niezdolnych do samodzielnego zycia...
                          • Gość: julek Re: Kot, kogo uczy IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 14.12.04, 15:26




                            Mądra stara kotka, nauczyła mnie wiele, ja natomiast nie mogę przekazać jej
                            żadnych wiadomości. Czego ona mnie nauczyła ? Nauczyła mnie rzeczy
                            podstawowych, zasadniczych, takich z których składa się życie co dzienne.
                            Okazuje się że nasza kotka ma nieograniczoną cierpliwość, czego mnie brakuje.
                            Kotka ma swoje miejsce do jedzenia, mały spodek i kubeczek z wodą, mleka nie
                            pije. Gdy jest głodna, siądzie obok spodeczka i czeka, nic nie mówi tylko
                            cierpliwie czeka, choć czasami wyda malutki głosik, gdy to czekanie się
                            przedłuża, po to by zwrócić moją uwagę. Teraz już wiem, już mnie nauczyła, że
                            gdy siądzie koło spodeczka, to znaczy że jest głodną i że trzeba jej dać jeść.
                            Z kolei siada koło drzwi i znów cierpliwie czeka, aż się otworzy drzwi, wtedy
                            poważnie powoli wychodzi na dwór, żeby załatwić swoje potrzeby i znów czeka,
                            ale tym razem na zewnątrz i znów należy otworzyć drzwi, tylko tym razem, drzwi
                            są otwarte, zimno nachodzi do mieszkania, ja stoję i marznę, a kotka jakoby
                            dawała mi nauczkę, że drzwi należy otwierać od razu i się nie ociągać, bo ona
                            będąc na dworze też chłód czuje i dlatego teraz zamiast wejść do mieszkania,
                            zaczyna się przeciągać, ziewać, usiądzie i zaczyna lizać te miejsca, które
                            człowiek wyciera papierem po załatwieniu się, nasza kotka papieru nie używa, a
                            wszystko to robi w zwolnionym tempie, jakoby chciała powiedzieć, ja czekałam
                            teraz ty poczekaj. Już teraz wiem, że gdy kotka siada koło spodka, koło drzwi,
                            należy natychmiast przystępować do akcji, aby okazać jej że nauka w las nie
                            poszła. Najgorzej jest w nocy, gdy kotka jest na dworze, drzwi są pozamykane a
                            on chce wejść do mieszkanie, on wie, kto ją tego nauczył nie mam pojęcia, że w
                            nocy my śpimy w sypialni i czekanie koło drzwi będzie bez owocne. W ten czas
                            wskakuje na parapet i drapie pazurami po szybie, szyba drapana pazurem, wydaje,
                            przeraźliwie skrzeczący oddźwięk, to nie jest głośne, ale przeszywające na
                            wskroś, to przebudzi najbardziej twardego śpiocha, wstaję błyskawicznie,
                            otwieram okno i wpuszczam kotkę do środka, bardzo często mokrą, tu są czeto
                            deszcze, kotka wchodzi na szafkę, która stoi pod oknem, teraz dopiero otrząsa
                            się z deszczu, opryskując wszystko dookoła, razem ze mną, rozgląda się po
                            pokoju, widać że szuka miejsca na przespanie reszty nocy. Ja zamykam okno,
                            niestety nasze okno w sypialni, już od jakiegoś czasu się nie domyka i należy
                            go dopchnąć z zewnątrz, żeby nie wiało, będę to musiał kiedyś naprawić, ale
                            zapominam i dopiero gdy kotka zechce przez to okno, w deszczową noc, wejść,
                            przypomina mi się ten szczegół, nakładam, więc, coś na siebie, biorę parasolkę
                            i biegnę dookoła domu, sypialnia jest z tyłu, domykam okno i biegnę z powrotem.
                            Teraz składam parasolkę, zdejmuję szlafrok i go rozwieszam, jest mokry,
                            zdejmuje obuwie i też je osuszam, na dworze błoto, idę do łazienki wymyć ręce i
                            wytrzeć się, wracam do sypialni, ale dla mnie na łóżku miejsca już nie ma,
                            kotka skręcona w kłębek śpi na samym środku łóżka. I kto mówi że bydlaki nie
                            mają rozumy. Pozdrawiam.
                            • Gość: Everizon Re: Kot, kogo uczy IP: *.info.pl / 213.199.207.* 14.12.04, 23:25
                              Ależ, jestem gorącym zwolennikiem tezy iż zwierzęta mają rozum i to często nie
                              od parady! :) Sam mam kupe zwierzaków w domu i niejednokrotnie się przekonałem
                              że są mądrzejsze (w zachowaniu i współżyciu społecznym(domowym) od niejednego
                              znanego mi człowieka. Od mojej kotki uczyłem się być rodzicem:) To nie żart.
                              Jak widziałem jak dba i opiekuje się swoimi dziećmi to wiem że wiele ludzkich
                              matek mogłoby się od niej wiele uczyć. Traktowała je czule i.. surowo. Dbała o
                              higienę ich i pozwalała by wyjadały jedzenie chociaż sama była głodna. Ale jak
                              trzeba było, bo sie któryś rozpastwił zabardzo to i w łepek dostał aż zarył w
                              dywan:)
                              Czy to nie oznacza że taka kotka bywa o wiele lepsza od człowieka (tu w domysle
                              matki)?
                              A co do jedzenia, spania i wyprowadzania to fakt. Wyglada na to że całkiem
                              nieźle mnie wyszkoliła :)). Do tego rozumie co do niej mówie o wiele lepiej niż
                              ja rozumiem co ona mówi(po kociemu) do mnie. Czy to nie oznacza że być może
                              jest nawet mądrzejsza? Nie zna się na teorii względności i nie ma poprane w
                              głowie żadną religią ale jest mądrzejsza po kociemu.
                              Zresztą psy też jak widzę (bo mam) i nawet świnki morskie są mądrymi i
                              inteligentnymi stworzeniami. Taki jest świat WYSTARCZY ROZMYŚLNIE NIE ZAMYKAĆ
                              OCZU a zobaczycie jak bardzo jesteśmy podobni!

                              Reasumując: ludzie są równi zwierzętom a zwierzęta nam. Niczym się nie różnimy.
                              Tylko nam się tak wydaje bo jesteśmy zadufani w sobie - nadęte bufony. Wydaje
                              się nam że skoro już mówimy i mamy kciuki żeby stworzyć cywilizację techniczną
                              to jesteśmy najwyraźniej od razu mądrzejsi.
                              I znowu się przyczepię religinych, traktują zwierzęta jak przedmioty! Dla nich
                              to niemal urządzenia dane im przez boga by nimi rozporządzali do woli!
                              Pamiętajcie że to chrześcijanie zniewalali tysiące czarnych ludzi traktując ich
                              jak zwierzęta!! Wielki skandal! Wszystko w imię boga! Ale i na zmianę stosunku
                              do zwierząt przyjdzie czas. Śmiejecie się panowie katolicy? Katolicy kiedyś też
                              się smiali jak im mówiono że murzyn to człowiek!.

                              pozdrowienia jacekcymerys@poczta.fm
                              • Gość: ksz50 Re: do Everizona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.04, 23:35
                                chciłbym zapytać czy jestes przekonany że można udowodnić nieistnienie boga
                                posługując się nauką logiką itp
                                • Gość: Everizon Re: do Everizona IP: *.info.pl / 213.199.207.* 14.12.04, 23:40
                                  Uważam że nie można udowodnić nieistnienia boga, ani udowodnić że istnieje.
                                  W żaden sposób ani tego ani tamtego nie można zrobić. Można jednak obserwować
                                  świat w którym żyjemy i na podstawie tych obserwacji wnioskować co jest
                                  prawdziwe a co nie.

                                  z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
                                • Gość: julek Re: Ach te bogi IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 15.12.04, 00:05
                                  Dlaczego ktoś powinien udowodnić że bóg nie istnieje? Chyba, należałoby
                                  udowodnić istnienie boga.
                                  Jak można udowodnić, nie istnienie, nie istnienia.
                                  Ile właściwie jest bogów? Czy bóg islamski jest tym samym bogiem, którego
                                  wyznają Chrześcijanie, czy Buddyści, czy Hindusi czy nawet Żydzi? Przypuszczam
                                  że nie, bo jedynie bóg chrześcijański miał nie ślubnego syna z żydówką, którego
                                  sami żydzi się wypierają.
                                  • Gość: Everizon Re: Ach te bogi IP: *.info.pl / 213.199.207.* 15.12.04, 00:13
                                    I widzicie? :) nawet mnie (zatwardziałego ateistę) udało się zapędzić do
                                    odpowiedzi na bezsensowne pytania :) oczywiście że jeżeli ktoś uważa że coś
                                    istnieje to niech to udowadnia, a nie każe innym (w domyśle tylko każe)
                                    udowadniać jego nieistnienia. ;)

                                    A co do tej histori rodem z telenoweli o żydówce itd. To ja mam jeszcze jeden
                                    problem :)

                                    Jak to się stało że żydzi zabili jezusa mając czyste ręce po fakcie, a dali w
                                    ten sposób zarobić katolikom a nie sobie!! :)

                                    pozdrowienia jacekcymerys@poczta.fm
                                  • Gość: ksz50 Re: Ach te bogi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.04, 01:01
                                    > że nie, bo jedynie bóg chrześcijański miał nie ślubnego syna z żydówką,
                                    którego
                                    drogi julku czy nigdy nie czytałeś mitów greckich lub rzymskich
                                    tamtejsi bogowie mają dzieci nieślubnych na pęczki
                                    > Dlaczego ktoś powinien udowodnić że bóg nie istnieje? Chyba, należałoby
                                    > udowodnić istnienie boga.
                                    ja nie prosiłem o dowody istnienia lub nie boga
                                    pytałem o osobiste zdanie everizona
                                    czy ten fakt podlega dowodzeniu
                                    i otrzymałem zadawalającą mnie odp
                                    zgodną z moim poglądem na tę sprawę
                                    jest tu jeden kolega który uważa że dysponuje przytłaczającymi dowodami w
                                    powyższej sprawie i obraża np mnie jeżeli twierdzę że jego dowody są po prostu
                                    dziecinadą
                                    • Gość: Everizon Re: Ach te bogi IP: *.info.pl / 213.199.207.* 15.12.04, 10:28
                                      Miło mi to słyszeć. Wypowiedziałem się dziś w posicie obok trochę bardziej
                                      zdecydowanie. Pewnie z powodu moje zmiennego i burzliwego trochę usposobienia :)

                                      Pozdrawiam jacekcymerys@poczta.fm
                                  • Gość: Kagan Re: Ach te bogi IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:48
                                    Bog zydowski twierdzi, ze nie byl ojcem Jeszui ben Miriam!
                                    Bog zydowski wskazuje na Rzymianina Pantare!
    • Gość: Abp. Alfons Nossol Re: Trudno byc Ateista IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.12.04, 17:06
      "Być ateistą nie jest zresztą łatwo - autentycznym ateistą,
      a nie ot takim sobie gnuśnym "bezbożnikiem".
      Być ateistą to wielki wysiłek, zwłaszcza w Polsce,
      jak zwykł mawiać Kotarbiński."
      Abp. Alfons Nossol, ordynariusz opolski
      • Gość: Kagan Re: Trudno byc Ateista IP: 128.250.217.* 16.12.04, 05:46
        Ten Nossol to na pewno papiezem nie zostanie, a szkoda...
    • 100krotki Re: Trudno byc Ateista 17.12.04, 09:37
      a czy trzeba nim być, aby poznawać rzeczywisty świat?

      problem ateistów polega na tym, że uwalniając się od religijności jednocześnie
      chcą zaprzeczyć istnieniu czegoś, czego nie mogą ogarnąć swoim rozumem.
      a wystarczyłoby powiedzieć jedynie-nie wiem, nie rozumiem teraz, ale może jak
      lepiej poznam otaczającą mnie i tkwiącą we mnie rzeczywistość to stwierdzę, że
      problem Boga nie istnieje, że tylko ludzie sobie PROBLEM ISTNIENIA BOGA
      stworzyli, bo nie umieli sobie poradzić z problemem swojego istnienia
      • Gość: Dodo Re: Trudno byc Ateista IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 17.12.04, 10:47
        Jestem ateista. Nie potrafie mym rozumem ogarnac
        np. calej wspolczesnej fizyki, w tym np. cala mechanike
        kwantowa, opisujaca jezykiem matematyki swiat mikro,
        ale bynajmniej na tej podstawie nie neguje istnienia elektronow,
        nukleonow czy tez kwarkow...
        • 100krotki Re: Trudno byc Ateista 17.12.04, 11:28
          Gość portalu: Dodo napisał(a):

          > Jestem ateista.

          ja takie określenie też przyjmuję jako...a czy ja znam kwarka?
          albo...wyszłam z czarnej dziury?

          nazwać to sobie można wszystko
          ale czy ta nazwa jest tym co nazywa?
          jesli jest to już jest....rzeczywistość
          ale czy jest?ty możesz się nazwać ateistą, ale dla mnie to oznacza jedynie, że
          zaprzeczyłeś istnieniu Boga oraz religii
          i nic więcej słowo ateista dla mnie nie znaczy
          może po prostu nie umiesz oddzielić Boga od religii?
          i znając negatywy religii jednocześnie zaprzeczasz istnieniu Boga
          wcale ci się nie dziwię
          Bóg nie mógłby dobrowolnie uczestniczyć w tym wszystkim co religie jako całość
          ze sobą niosą
          religie Boga zniewalają, a to jest wbrew jego fundamentalnego boskiego prawa
          • Gość: julek Ateisci gora IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 17.12.04, 14:30
            Ateiści górą, dlaczego górą? mógłby się ktoś zapytać. Po prostu mamy leprze
            mocniejsze, bardziej przekonywujące argumenty.
            Kilka lat temu, słuchałem w radiu, audycji księdza, anglikańskiego, który miał
            własną parafię i do tego uczył religii w szkołach anglikańskich, ale dość
            szybko doszedł do przekonania, że ucząc religii w szkołach, czy głosząc
            kazania, podczas mszy, które odprawiał, wprowadzał dzieci w szkołach i
            parafian, na mszach, w błąd. Doszedł do przekonanie, przez myślenie, że to co
            głosił nie było zgodne z prawdą, słowo , które rozpowszechniał był wyssane z
            palca. Zdawałoby się że człowiek wykształcony w duchu chrześcijańskim, ukończył
            chrześcijańską szkołę, uczęszczał do chrześcijańskiego seminarium, w końcu
            został chrześcijańskim księdzem (pastor) , pozostało mu tylko teraz, rozszerzać
            naukę chrystusową i żyć w beztrosce aż do emerytury. Ta nauka, którą głosił,
            jednak, nie była zgodna z jego własnym sumieniem i poglądami, która od jakiegoś
            czasu spędzały mu sen z ócz, wiedział że wprowadzał ludzi w błąd, że to co
            głosił nie było zgodne z jego sumieniem i to co głosił, nie było prawdą, lecz
            było wymysłem ludzkiej wyobraźni. Pewnego dnia zrzekł się probostwa, przestał
            uczyć w szkole, głosząc że bóg, o którym tyle mówił, nie istnieje. Teraz ksiądz
            ten zajmuje się pisaniem, jest autorem. Mieszka nie daleko mnie, wybieram się
            do niego, na pogaduszki, chciałbym wiedzieć, dlaczego doszedł do takiego
            wniosku. Pozdrawiam.

            • Gość: XXX Re: Ateisci gora IP: 67.131.131.* 17.12.04, 15:48
              Jezeli chodzisz do niego na pogaduszki to czemu sie go nie spytasz? Sam jestem
              ciekaw :)
            • Gość: ksz50 Re: Ateisci gora GDZIE TA GÓRA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 17:01
              Gość portalu: julek napisał(a):
              > Ateiści górą, dlaczego górą? mógłby się ktoś zapytać. Po prostu mamy leprze
              > mocniejsze, bardziej przekonywujące argumenty
              drogi julku podaj choć jeden nie w stylu kagana mocny argument
              a jak podasz bardziej przekonujący to też podaj kogo
              • Gość: Dodo Re: Ateisci gora GDZIE TA GÓRA IP: 210.50.143.* 18.12.04, 11:01
                Zobacz na poczatek watku DE NONEXISTENTIA DEI
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=18429332
                oraz na RACJONALISTE www.racjonalista.pl
            • 100krotki Re: Ateisci gora 17.12.04, 20:51
              Gość portalu: julek napisał(a):

              > Pewnego dnia zrzekł się probostwa, przestał
              > uczyć w szkole, głosząc że bóg, o którym tyle mówił, nie istnieje. Teraz
              ksiądz
              >
              > ten zajmuje się pisaniem, jest autorem. Mieszka nie daleko mnie, wybieram się
              > do niego, na pogaduszki, chciałbym wiedzieć, dlaczego doszedł do takiego
              > wniosku. Pozdrawiam.
              >

              "przestał
              uczyć w szkole, głosząc że bóg, o którym tyle mówił, nie istnieje."

              wygląda na to, ze ten pastor (były pastor) jest przede wszystkim uczciwy i
              odważny w ogłoszeniu swojej uczciwości
              ale uczciwosć to zaledwie szczyt jednej góry
              powinien być dostępny kazdemu
              bez względu na to czy ateista czy nie ateista
            • Gość: Dodo Re: Ateisci gora IP: 210.50.143.* 18.12.04, 10:58
              Podziwiam tego ex pastora. Mial ciepla posadke do konca
              zycia (emerytura panstwowa), a jednak wybral PRAWDE.
              Ilu religiantow jest tak uczciwych jak on?
              Obawiam sie, ze ZERO...
              Pozdr. z Melbourne
          • Gość: Dodo Re: Trudno byc Ateista IP: 210.50.143.* 18.12.04, 10:55
            Kwarki istnieja tak samo realnie jak elektrony.
            A chyba nie uwaszaz, ze w komputerach siedza aniolki
            (lub diabelki, jak kto woli), ktore je "napedzaja"?
            Przyjmujesz nauke selektywnie, ale boisz sie jej
            glebszych konsekwencji (mowa tu o kosmogonii, a nie np.
            o broni A i H)...
            • Gość: julek Re: Bog jest !!!! Ateista IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 29.12.04, 17:59
              Bóg jest!!!!!!
              A oto dowód. Wertując strony Internetu, któregoś dnia, przed swietami,
              natrafiłem na stronę z cyfrowymi aparatami do robienia zdjęć. Zainteresowało
              mnie to, lubię robić zdjęcia i drukować te najlepsze. Żona, która stała za mną,
              zauważyła – co znów szukasz aparatu? Przecież masz jeden, to po co ci więcej!!-
              dodała -, no mam – odpowiedziałem, ja je tylko oglądam i nie mam zamiaru
              kupienia nowego aparatu – odpowiedziałem.
              -No, a ile one kosztują ?- zapytała żona, bez entuzjazmu.
              -Są różne i w różnych cenach i leprze i gorsze – odrzekłem.
              -A ten ci się podoba?– zapytała żona, pokazując palcem na najtańszy aparat na
              ekranie.
              -No ! mógłby być nieco lepszy- powiedziałem. Żona zaczęła wypytywać o
              szczegóły, tej tanizny.
              -A jakiej to jest marki i gdzie go można dostać, czy to jest japoński itd. itp.
              Bo to idą święta- powiedziała w zamyśleniu i wyszła z pokoju. Struchlałem,
              chyba ona nie ma zamiaru
              kupować to barachło dla mnie na święta, pomyślałem, bo jak już kupić to coś
              dobrego, coś z czego będę mógł się cieszyć i chwalić, ale nie tą taniznę. Nie
              miałem na tyle odwagi, aby zapytać żonę, co ona ma zamiar robić, bo jeżeli chce
              kupić to świństwo, dla mnie jako niespodziankę pod choinkę, to by, to, zepsuło
              efekt i z niespodzianki stałoby się spodzianką. Co więc miałem robić? Zacząłem
              się modlić i prosić boga, ażeby on ją natknął, żeby wpłynął na nią, aby
              zmieniła zdanie i nie kupowała tego aparatu, bo to tylko zepsuje mi święta.
              Przyjeżdżają wnuki i synowie z żonami więc chciałbym spędzić te święta w
              przyjemnym nastroju. Alu tu jest właśnie problem, czy bóg wysłucha ateistę.
              Okazuje się że wysłuchał i użył swojej nieskończonej mocy, żona, pod wpływem
              siły najwyższej z nieba, zmieniła zdanie, aparatu nie kupiła, dowiedziałem się
              o tym że nie kupiła dopiero po świętach. Tylko według mnie, bóg wyszedł trochę
              po za granicę swojej wszechmocy, bo tak wpłynął na moją żonę i żona nie tylko
              że nie kupiła tego najtańszego aparatu z Internetu, ale na święta nie kupiła mi
              nic. Miałem wspaniałe święta, bawiłem się z wnukami i nie musiałem robić
              żadnych zdjęć na pamiątkę. Pzdr.


              • Gość: Dobre! :) Re: Bog jest !!!! Ateista IP: *.98.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 30.12.04, 09:53
                No txt
    • Gość: manatwork Re: Trudno byc Ateista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 21:21
      rozum ci mówi że Boga nie ma ale ktoś niby wbił ci do głowy wiarę?? Co za brednie! Jak mozesz sie bać Kogoś o kim twój "rozum" (hehe) mówi że Go nie ma?
      Twoj tekst to raczej nieudolna prowokacja.
      • Gość: julek Re: Trudno byc Ateista IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 11.01.05, 13:01
        rozum ci mówi że Boga nie ma ale ktoś niby wbił ci do głowy wiarę?? Co za
        brednie! Jak mozesz sie bać Kogoś o kim twój "rozum"
        (hehe) mówi że Go nie ma?
        Twoj tekst to raczej nieudolna prowokacja.


        Wiarę wbito mi do głowy, nie pytając mnie o zgodę. Było to już bardzo dawno,
        ale ciągle pamiętam bardzo dokładnie, jak każdego wieczora, moja babka, kazała
        mi klękać przed łóżkiem, złożyć ręce, przeżegnać się i zacząć klepać, coś co
        dla mnie nie miało wielkiego znaczenia, nie rozumiałem treści ani sensu, w tym
        co mówiłem. Zaczynało się to od : Ojcze nasz, potem, Zdrowaś Mario, następnie,
        Wierze w Boga ojca, potem, Dziesięcioro przykazań, Siedem grzechów głównych,
        przykazania kościelne, potem aby dodać wagi do tego co plotę, trzy zdrowaśki,
        Aniele Boży stróżu mój. Doszło do tego że najbardziej nie lubiłem chodzić
        spać, bo przed każdym spaniem musiałem klepać. Teraz jeszcze powiedz pa pa,
        boziu, przypominał babcia i dodawała, jako ekstra, Boziu daj zdrowie, mamusi,
        tatusiowi babci dziadziowi siostrzyczce i braciszkom, papieżowi, księżom i
        wszystkim dobrym ludziom , złym nie, na świecie. Miałem 7 lat gdy babcia zmarła
        w 1937 roku. Od tego czasu mogłem się nieraz wymigać od klepania pacierza,
        mama nie zawsze miała czas dopilnować, należało dopilnować gospodarstwa. Ale to
        co wbiła, do mojej głowy babka, pozostało przez długi okres czasu, po prostu,
        bałem się nie odmówić pacierza, bałem się że mnie spotka jakaś kara, że mi się
        coś stanie, że pan bóg, choć nie rychliwy ale sprawiedliwy. Dopiero gdy miałem
        swobodę samo myślenie, gdy zrozumiałem każde słowo w pacierzu, doszedłem do
        przekonania że to co mówię, nie ma żadnego znaczenia, że mówię na „ wiatr” że
        tego nikt nie słucha. Odważyłem się analizować wiarę w boga i rezultat jest
        taki że odstąpiłem od tego wszystkiego, co mi wbiła do głowy babka i księża na
        lekcjach religii. Uważam że teraz mam umysł wolny i nie skażony, teraz nie
        boję się myśleć i dyskutować przeciw kościołowi, przeciw wierze w boga. Nie
        boję się kary za grzech, którą jest śmierć, bo umrzeć każdy musi, bogaty czy
        biedny, bogobojny czy ateista, „święty czy wyklęty” Konic przyjdzie na
        każdego. Pozdrawiam

        • Gość: ... Re: Trudno byc Ateista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 13:12
          Ciekawe julku to co napisaleś...ale...
          Jedyne pytanko-skąd wziąłeś tę rewelację, że karą za grzech jest śmierć?
          Pozdrawia ...
        • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista IP: 67.131.131.* 11.01.05, 14:38
          No Julek, jezeli tak historia jest prawdziwa, to babcia cie prawde
          mowiac....skrzywdzila. Nastapil w tobie uraz, do tego jest on bardzo trwaly,
          ale czy slusznie? Probowales sam "szukac" Boga? Probowales sam Go doswiadczyc?
          To jest bardzo wazne, bo jezeli juz pozostales przy obojetnosci wobec Niemu....
          to moze to byc dla ciebie wielka strata. Bo jest to niesamowite uczucie,
          jednoczyc sie z Bogiem we wlasnej modlitwie (nie tych klepanych formulkach).
          Jest to wtedy jak rozmowa z Nim. On do ciebie bezposrednio nie mowi, ale
          czujesz Go w glebi duszy, bo jestem pewien, ze Bog "dotyka" twoja dusze, gdy Go
          przezywasz... Oczywiscie zawsze postapisz tak jak bedziesz uwazal to za
          sluszne. Choc kto wie, byc moze Bog wybaczy ci ten uraz. Tak czy owak, nie
          powinienes miec do Niego pretensji za taki stan rzeczy. To czlowiek popelnil
          blad tak cie wychowujac, nie Bog i ty przez czlowieka "odwrociles sie" od
          Boga... On caly czas na ciebie czeka. Nie miales nigdy uczucia tesknoty za
          Bogiem?
          • Gość: julek Re: Trudno byc Ateista IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 12.01.05, 13:14
            Przez wiele lat chodziłem, szukałem i nie znalazłem nic co mogłoby mnie
            utrzymać przy wierze.
            Miałem wiele dyskusji z duszpasterzami, ale dość powiedzieć, że ich obchodziła
            moja kieszeń dużo bardziej niż zbawienie mojej duszy.
            Dziś, jak już powiedziałem, wyzwoliłem się z tego ujarzmienia umysłu, i
            spoglądając wstecz, widzę to czego kiedyś dostrzec nie mogłem, że to co mi
            wbijano do głowy przez wiele lat, na siłę, nie ma żadnego znaczenia, a wbijano
            mi do głowy, tylko dlatego że im to również wbito do głowy, z tym wyrośli i
            uważali to za sposób życia, bojąc się myśleć krytycznie o wierze i o bogu. Ja
            się też kiedyś bałem, grzeszyć myślą, teraz już się nie boję, bo wiem że bóg
            to jest stwór ludzkiej wyobraźni, a co najważniejsze, wiem że życie poza
            grobowe nie istnieje, że tu się wszystko kończy z chwilą oddania ostatniego
            tchu. Wiem bo byłem tam, byłem bez życia przez 5 godzin, na stole operacyjnym,
            a że ciągle jestem tu i mogę pisać do forum, to tylko i wyłącznie zawdzięczam
            sprawności chirurgom, zespołowi operacyjnemu i pielęgniarkom.
            Mówisz że bóg mi może wybaczy? Przede wszystkim, przestałem wierzyć w boga,
            tym samym nie może mi przebaczać ktoś, kto nie istnieje i za co?
            • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista IP: 67.131.131.* 12.01.05, 14:34
              Byles w bardzo trudnej sytuacji. Ja moge tylko dziekowac Bogu ze sam sie w
              takiej nie znalazlem :) Ale ja mysle ze z kazdego doswiadczenia, jakiekolwiek
              ono jest czy dobre czy zle, powinnismy wyciagac jakas lekcje. Wszystko
              powinnismy sobie skrupulatnie przemyslec, co moglo byc przyczyna. Ja teraz
              nigdy bym nie poddal jakiegokolwiek doswiadczenia slepemu losowi, tymbardziej
              ze we wszystkim udaje mi sie odnalesc odpowiedz. A to wszystko skupia sie na
              moim postepowaniu...
              Julku, bedac na stole operacyjnym 5 godzin nie znaczy odrazu ze byles bez
              zycia... Sam bylem pod narkoza. Nie wiem kiedy "odjechalem", jak dlugo trwala
              operacja i wielkim zaskoczeniem byla dla mnie pobudka, bo obudzilem sie nagle,
              w innej sali, pelno ludzi, na swoj sposob niesamowite doswiadczenie :) Dlatego
              uwazam ze na stol operacyjny nie mogli cie polozyc martwego, chyba ze na sekcje
              zwlok... Ale ty zyjesz i na stole wciaz tez zyles, tyle ze uspiony i nie miales
              swiadomosci... No jakos inaczej sobie tego nie wyobrazam... Gdy zapadasz w
              gleboki sen tez nie masz do konca swiadomosci, wlasciwie jak mozesz ja miec to
              tylko jej przeswity. Nie mozesz przeciez wtedy powiedziec ze byles w tym czasie
              martwy :)
              Tak czy owak, nie wiem w jakis sposob "szukales" Boga. Bog "odezwie sie" do
              ciebie sam slyszac twoje wolanie... Zniechecanie sie wcale na dobre ci nie
              wyjdzie, zreszta do czegokolwiek bedziesz dazyl, potrzebujesz wysilku
              mniejszego lub wiekszego, cierpliwosci, checi, no i przydaloby ci sie
              jakies "oparcie" w kims na kogo zawsze moglbys liczyc, ale to juz w sytuacjach
              gdzie trzeba wlozyc wiecej wysilku...
              Przebaczyc zawsze jest za co. Nie ma czlowieka doskonalego...
              • Gość: julek Re: Trudno byc Ateista IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 14.01.05, 17:24
                Każdy człowiek rodzi się Ateistą, z rozumem nie zaprzątniętym niczym, dopiero
                w miarę dorastanie, zaczyna się pranie jego mózgu. Pcha mu się do głowy, rzeczy
                potrzebne, mniej potrzebne i wręcz śmiecie. Rozum człowieka dorastającego jest
                otwarty i wchłania wszystko co mu się tam pakuje. Mówią że to jest wychowanie
                człowieka, aby ten człowiek odróżniał dobro od zła, aby wiedział kogo można
                zabić bez grzechu, komu można ukraść, kogo można okłamać, kogo można skrzywdzić
                i za nic nie mieć grzechu, ale nawet gdyby się zgrzeszyło, to od czego jest
                spowiedź, idzie się do spowiedzi, powie się spowiednikowi, swe brzydkie
                uczynki, swe nie grzeczne myśli, z kim i o czym się rozmawiało i po odmówieniu
                zadanej pokuty jest się czyściutkim i można grzeszyć na nowo. Ateista takiego
                przywileju nie ma, sam jest odpowiedzialny za siebie i swoje czyny, nie wini
                bliźniego, że to przez niego, za jego herezję i nie wiarę, bóg zesłał jakiś
                kataklizm każąc tym kataklizmem wszystkich, za przewinienia niektórych. Często
                się zdarzało, ażeby przeprosić dobrego i litościwego boga, który miłuje
                wszystkich, za tych którzy spowodowali tę karę boską, wyłapywano ludzi
                podejrzanych, uśmiercając ich w jak najbardziej okrutny sposób. Za zwyczaj
                najbardziej cierpieli ci, którzy nie chodzili do kościoła i nie składali ofiar
                w tymże przybytku, a więc ateiści, nie którzy nawet, bojąc się tortur i palenia
                żywcem na stosie, przyjmowali wiarę taką jaką im narzucano, najczęściej
                chrześcijanizm. Pozdrawiam
                • Gość: Poemoklet tabula rasa ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 17:52
                  A może jest raczej tak, że każdy człowiek rodzi się z dyspozycjami genetycznie
                  odziedziczonymi po swoich rodzicach(czy będac bardziej ścisłym po prostu
                  odziedziczonymi) i potem dziedziczy jeszcze to wszystko co w pozagenetycznym
                  przekazie informacji (kultura) otrzyma ze swojego otoczenia? Nadużyciem chyba
                  jest to co niedopowiedziane w Twoim poscie Julek lub wyrażone w nim
                  implicite!Próbujesz obronić (?) jako słuszny pogląd, że przekaz genetyczny
                  zawiera w sobie ładunek informacyjny, który to jest właściwy przekazowi
                  pozagenetycznemu (kultura). Jaki jest natomiast człowiek bez wychowywania wśród
                  ludzi wiemy z nielicznych przykładów, które u samych podstaw przypominają
                  (odarte z wszelkiej przez fantazję literacką rozwiniętej fabuły i happy end'ów)
                  przypadki tzw. Tarzana czy Mougli z Księgi Jungli... "dzikie dzieci" wyrażały
                  dla nas w sensie światopogladowym to co goryle czy wilki i nie ma mowy o tym
                  żeby poznać ich stosunek wobec np. dogmatów religijnych czy empirycznej wiedzy
                  naukowej natomiast możnaby było np. poznać ich upodobania do bananów czy mięsa,
                  to czy były czy nie akceptowane przez stado, gdzie sypiały, gdzie znajdowały się
                  w hierachii, czy były przedmiotem zachowań seksualnych innnych zwierząt itd.
                  Tylko wiesz co ? Jakoś nikt na to nie wpadł tylko wyrwał je z ich "naturalnego"
                  (przepraszam, ale nie mogłem sie powstrzymac od uzycia cudzysłowu)środowiska i
                  otoczenia i starał się "ucywilizować"... chyba tez bym tak zrobił, ale nie wiem
                  dlaczego. Pozdr.
                  • Gość: XXX Re: tabula rasa ? IP: 67.131.131.* 14.01.05, 18:35
                    No wlasnie. Ciekawy jestem jakim stalby sie czlowiek gdyby od narodzin robic
                    tylko to co niezbedne do jego funkcji zyciowych, czyli karmic go i utrzymywac w
                    czystosci, nic poza tym. Gdyby go poza tym pozostawic tylko w kontakcie z
                    otoczeniem, ale w zaden sposob na niego nie wplywac, innymi slowy nie "ruszyc
                    palcem" w jego wychowywanie. Czyli poza karmieniem i utrzymywaniem w czystosci
                    (no i w razie koniecznosci oczywiscie odpowiedznie zadbanie o zdrowie),
                    czlowieczek ten od narodzenia musialby sobie radzic sam.
                    • Gość: KING-KONG Re: tabula rasa ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 19:15
                      Okrótny i dziwaczny to byłby eksperyment (może Mengele próbował ?). Chyba
                      zachowywałby się jak szympans w podobnej sytuacji (w końcu zdaniem naukowców
                      róznica jednego chromosomu to niewielka róznica), raczej niewiele nowych
                      ciekawostek byśmy się dowiedzieli ...
                      • Gość: XXX Re: tabula rasa ? IP: 67.131.131.* 14.01.05, 19:42
                        Czyli wychowanie jest niezbedne. Nalezy to jednak robic "z glowa". Przekazac
                        dziecku znane nam wartosci, zobrazowac wszelkie znane nam "doswiadczenia
                        zyciowe", dawac dziecku przede wszystkim duzo do myslenia. Wtedy mysle dziecko
                        wchodzac w zycie dorosle bedzie gotowe do podjecia decyzji jaka droga chce
                        podazac, bedzie swiadome swojego postepowania i w ogole bedzie czul sie
                        samodzielny...
                • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista IP: 67.131.131.* 14.01.05, 18:14
                  No ja bym tego tak nie okreslil. Predzej powiedzialbym ze z czasem czlowiek
                  staje sie wierzacym lub staje sie ateista, bo nie przekonuja go prawdy wiary...
                  Z tym praniem mozgu widze ze opierasz to chyba tylko na wlasnym przykladzie, a
                  przeciez jest mnostwo ludzi ktorzy z wlasnej nieprzymuszonej woli wybieraja
                  sobie droge, ktora potem podazaja (ba, powiedzialbym nawet ze jest takich ludzi
                  znaczna wiekszosc). Chodzac do szkoly, zwykle byle nieuwaznym uczniem i mysle
                  ze spowodowane to bylo tym, ze nauczyciele nie potrafili przykuc uwagi uczniow.
                  Wiedze pochlanialem wiec z ksiazek, ktore o wiele bardziej byly interesujace
                  jak "biadolenie" nauczyciela. Wiec w ktorym miejscu mozemy tutaj mowic o praniu
                  mozgow? Wychowujac mlodego czlowieka, trzeba to robic w sposob umiejetny. Robic
                  wszystko zeby uniknac sytuacji ktoremu samemu nie chcialoby sie miec
                  stycznosci. Umiec zainteresowac dziecko, a nie wbijac mu do glowy swoje morale.
                  Podchodzic z sercem, zeby dziecko mialo pelna swiadomosc, ze jest kochane i ze
                  miloscia wiecej zdziala jak zloscia, nienawiscia, brutalnoscia... Uswiadamiac
                  go o rzeczach powszechnie znanych co jest zle a co jest dobre, jakie moga byc
                  konsekwencje poszczegolnego wyrzadzonego zla...
                  Jezeli chodzi o sakrament pokuty, to nie zgodzilbym sie z toba, ze wystarczy
                  pojsc do spowiedzi, wyznac grzechy, zostac "oczyszczonym" i miec to z glowy. To
                  zadna spowiedz i mnie tez boli to, ze tak jest ona postrzegana i niestety tak
                  praktykowana. Prawdziwy chrzescijanin jest swiadomy swoich grzechow i zla jakie
                  przez nie mogl wyrzadzic. W konfesjonale z zalem wyznaje swoje grzechy, zaluje
                  ich i robi potem wszystko zeby ich unikac. W praktyce to wyglada inaczej, ale
                  moim zdaniem to juz jest kwestia sumienia... zreszta w koncu nie w kazdym
                  przypadku tak jest...
                  Wy ateisci cale zlo przypisujecie chrzescijanstwu. Z jednej strony mozna to
                  usprawiedliwic tym, ze macie z tym bardziej bezposredni kontakt jak z innymi
                  religiami... ale nigdy nie biezecie pod uwage z historii faktow kiedy
                  chrzescijanie byli przesladowani i masowo zabijani... Z czasem sytuacja ta sie
                  odmienila i to chrzescijanie zaczeli przesladowac, czego przykladem jest
                  inkwizycja, ale jest to grzech ktory w koncu przeminal i teraz jest inaczej.
                  Czyli wychodze z zalozenia ze jezeli wspominacie przeszle grzechy chrzescijan
                  to powinniscie rowniez przypomniec o ich mordowaniu, albo nie wspominac nic z
                  tamtych dziejow, inaczej zarzuci wam sie braku obiektywnosci.
                  Dalej, ze z czasem sytuacja sie zmienila, napewno nie bylo to spowodowane
                  pobotkami "zemsty". Czlowiek jakos sobie ubzdural, ze powinno sie likwidowac
                  tych ktorzy sa "rzekomo" przeciwko Bogu. Zapewne niektore przypadki byly
                  prawdziwe, ale wiele bylo kiedy skazany mial poprostu inne poglady jak
                  koscielne, lub herezja byla na nim wymuszana. Ale takie sytuacje mialy miejsce
                  raczej na tle politycznym niz religijnym... Religia byla raczej przykrywka, bo
                  sama wiara chrzescijanska nigdy by nie dopuscila do czegos takiego. Te sytuacje
                  byly wbrew jej naukom...
                  • Gość: xyz Re: Trudno byc Ateista IP: *.aster.pl 14.01.05, 21:36
                    No ja bym tego tak nie okreslil. Predzej powiedzialbym ze z czasem czlowiek
                    > staje sie wierzacym lub staje sie ateista, bo nie przekonuja go prawdy
                    wiary...

                    Od razu przyznaje sie, ze czytalam pobieznie i nieuwaznie.
                    Od zawsze bylam ateistka bo taki byl moj dom, szkoly i towarzystwo w ktorym sie
                    obracalam.
                    Nigdy sie nie, nie mialam, nie mam i zapewne nie bede miala potrzeby wiary.
                    Napisalam zapewne bo starosc jest mi jeszcze nieznana.
                    Wedlug mnie ludzie czesto po traumatycznych przezyciach szukaja pocieszenia w
                    religii albo jak nie radza sobie z problemami.

                    • Gość: xyz Re: Trudno byc Ateista IP: *.aster.pl 14.01.05, 21:40
                      Mialo byc - Nigdy sie nie modlilam, nie mialam, ....
                    • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista IP: 67.131.131.* 14.01.05, 21:57
                      No wiesz, ja nie wykluczam zadnych przypadkow. Ten ktory ty przedstawilas,
                      poprostu przeoczylem, choc potwierdzam ze duzo sie tez "wynosi" z domu,
                      niekoniecznie kierujac sie wlasnymi przemysleniami. Choc tych przemyslen moze
                      tez w ogole nie byc, poprostu czlowiek przystosowuje sie do zycia tak jak
                      zostal nauczony...
                      Czyz ateista nie ma tez zadnej "wiary" w ludzi, zeby znalesc w nich oparcie, ze
                      moze sie uciec w koncu do Boga? Jakze slabymi ludzmi okazuja sie ci, ktorzy
                      wczesniej odrzucajac wiare w Boga, w czasie niepowodzen i nieradzenia sobie z
                      nimi zaczynaja Go w koncu wolac... Ale On jest cierpliwy i jezeli wolania te
                      beda szczere zawsze przyjmie tego ktory chce do Niego wrocic...
                      • aster11 Re: Trudno byc Ateista 14.01.05, 22:32
                        No wiesz, ja nie wykluczam zadnych przypadkow. Ten ktory ty przedstawilas,
                        > poprostu przeoczylem, choc potwierdzam ze duzo sie tez "wynosi" z domu,
                        > niekoniecznie kierujac sie wlasnymi przemysleniami. Choc tych przemyslen moze
                        > tez w ogole nie byc, poprostu czlowiek przystosowuje sie do zycia tak jak
                        > zostal nauczony...
                        > Czyz ateista nie ma tez zadnej "wiary" w ludzi, zeby znalesc w nich oparcie,
                        ze
                        >
                        > moze sie uciec w koncu do Boga? Jakze slabymi ludzmi okazuja sie ci, ktorzy
                        > wczesniej odrzucajac wiare w Boga, w czasie niepowodzen i nieradzenia sobie z
                        > nimi zaczynaja Go w koncu wolac... Ale On jest cierpliwy i jezeli wolania te
                        > beda szczere zawsze przyjmie tego ktory chce do Niego wrocic...
                        Potrojny X nie mam potrzeby wiary w Boga, dla mnie to "ziemia nieznana".
                        Moze Ci Kagan to lepiej wytlumaczy. Ja w nic nie wierze.
                        Moj chory kuzyn i przed smiercia odganial w szpitalu od siebie ksiedza i byl
                        do konca ateista.A Jego matka byla bardzo bogobojna i otrzymal porzadne
                        katolickie wyksztalcenie w dziedzinstwie i w mlodosci.
                        Na swojej drodze, najczescie spotykalam wspanialych ateistow, czego nie
                        moglabym napisac o katolikach.

                        • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista IP: 67.131.131.* 14.01.05, 22:46
                          Poprostu wybralas swoja droge, wiesz co dla ciebie jest prawda. Ja to szanuje,
                          ale niech i ktos uszanuje moj wybor. Pisze to, bo rownie dobrze moglbym
                          napisac, ze nie musze sie liczyc z tymi ktorzy uszanowac tego nie potrafia. Ale
                          w koncu wszyscy jestesmy ludzmi, a czy to prawy ateista, czy pobozny katolik,
                          zaden z tych krzywdy drugiemu nie robi. Wiec po co te zlosliwosci?
                        • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista IP: 67.131.131.* 14.01.05, 23:03
                          Jeszcze jedno, czy twoj kuzyn z czasem przestal wierzyc, czy wierzyl wczesniej,
                          czy tak jak w przypadku Julka, wiara w niego byla "wpajana" i przez to nastapil
                          w nim bunt? Czy moze zawsze nie wierzyl, a zrobil katolickie wyksztalcenie bo
                          nie chcial "zranic" swoich rodzicow i moze dopiero potem jak juz byl w pelni
                          dojrzaly nie ukrywal swojej niewiary? Czy umarl ze spokojem? ( nie przyjmuj
                          tego przypadkiem jako jakiegos sugerowania, chcialbym tylko to porownac ze
                          znanymi mi przypadkami, oczywiscie jezeli odpowiedz nie bedzie stanowila dla
                          ciebie zadnego problemu)
                          • Gość: xyz Re: Trudno byc Ateista IP: *.aster.pl 15.01.05, 09:30
                            Gdzie ja bylam zlosliwa?
                            Z kuzynem nigdy nie rozmwialismy o religii bo oboje bylismy ateistami, tylko ja
                            naturalnie bo tak zostalam wychowana.
                            jako dziecko nie mial wyboru, jako mlodzieniec odrzucil jak mowil zabobony i
                            zaczal czytac i sie ksztalcic.
                            Umarl spokojny do konca bedac przekonany o swoich racjach !
                            • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista IP: 67.131.131.* 17.01.05, 14:51
                              Przepraszam, te "po co te zlosliwosci" nie bylo skierowane do ciebie :) to bylo
                              uogolnione pytanie...
                              Domyslam sie, ze bedac ateistami nie wchodziliscie na tematy wiary, bo jaki by
                              to tak naprawde mialo cel?:) Sam nie poruszam tematu wiary dopoki sam ktos nie
                              zacznie. Jestem otwarty na ten temat, ale zyje sam i wlasciwie z moja
                              najblizsza rodzina w wierze, a do dyskusji jest jeszcze wiele innych tematow.
                              Wiec tutaj wlasciwie tez korzystam "z okazji".
                              Nie zgodze sie tutaj z jedna rzecza, mianowicie (spotykam sie z tym juz nie
                              poraz pierwszy) ze ateisci uwazaja wiare za zabobon. Uwazam takie podejscie za
                              ignoracje, bo prawdziwa wiara jest glebokim przezyciem. W prawdziwej wierze nie
                              ma strachu, bo czego mozna sie bac majac czyste sumienie i milosc do Boga?
                              Ogolnie tak sie przyjelo, straszenie pieklem... Jezus nie po to umarl za nasze
                              grzechy, zebysmy zbaczajac ze "sciezki" odrazu zostali za to potepieni. Trzeba
                              byc naprawde swiadomym tego co sie robi i dzialac z premedytacja, odrzucic
                              swiadomie milosc boza, zeby potem byc "odrzuconym" przez Boga. Takze te
                              wasze "zabobony" tak naprawde w ogole nie maja uzasadnienia, a wiara jest zle
                              interpretowana...
                              • Gość: xyz Re: Trudno byc Ateista IP: *.aster.pl 17.01.05, 15:33
                                Gość portalu: XXX napisał(a):

                                > Przepraszam, te "po co te zlosliwosci" nie bylo skierowane do ciebie :) to
                                bylo
                                >
                                > uogolnione pytanie...
                                > Domyslam sie, ze bedac ateistami nie wchodziliscie na tematy wiary, bo jaki
                                by
                                > to tak naprawde mialo cel?:) Sam nie poruszam tematu wiary dopoki sam ktos
                                nie
                                > zacznie. Jestem otwarty na ten temat, ale zyje sam i wlasciwie z moja
                                > najblizsza rodzina w wierze, a do dyskusji jest jeszcze wiele innych tematow.
                                > Wiec tutaj wlasciwie tez korzystam "z okazji".
                                > Nie zgodze sie tutaj z jedna rzecza, mianowicie (spotykam sie z tym juz nie
                                > poraz pierwszy) ze ateisci uwazaja wiare za zabobon. Uwazam takie podejscie
                                za
                                > ignoracje, bo prawdziwa wiara jest glebokim przezyciem. W prawdziwej wierze
                                nie
                                >
                                > ma strachu, bo czego mozna sie bac majac czyste sumienie i milosc do Boga?
                                > Ogolnie tak sie przyjelo, straszenie pieklem... Jezus nie po to umarl za
                                nasze
                                > grzechy, zebysmy zbaczajac ze "sciezki" odrazu zostali za to potepieni.
                                Trzeba
                                > byc naprawde swiadomym tego co sie robi i dzialac z premedytacja, odrzucic
                                > swiadomie milosc boza, zeby potem byc "odrzuconym" przez Boga. Takze te
                                > wasze "zabobony" tak naprawde w ogole nie maja uzasadnienia, a wiara jest zle
                                > interpretowana...

                                Tak mawial moj kuzyn. Ja nigdy tak bym nie powiedziala bo szanuje uczucia
                                ludzi.
                                Wychowalam sie w tolerancyjny domu gdzie czlowiek byl wartoscia najwyzsza
                                bez wzgledu na status spoleczny, religie czy orientacje seksualna.
                                Nie mam wiec zadnych uprzedzen.
                                Nie odrzucalam nigdy milosci Bozej ale tez nigdy jej nie czulam.
                                pozdrawiam



                                • Gość: XXX Re: Trudno byc Ateista IP: 67.131.131.* 17.01.05, 17:31
                                  Stad twoja niewiara. Ale czy probowalas kiedykolwiek "szukac"? Skoro mimo
                                  wszystko zainteresowalas sie tematem, probowalas wniknosc glebiej w wartosci
                                  wiary, czym ona tak naprawde jest, jaki jest jej prawdziwy cel, jakie sa jej
                                  prawdy? Nie mowie o tym co na codzien w zyciu widoczne, bo gdybym ja sie tym
                                  kierowal to moja wiara byla by bardzo "plytka". Wierzylbym bo inni wierza, bo w
                                  moim domu wierza i nie znalbym jej prawdziwego sensu a tu przeciez nie o to
                                  chodzi. Dopiero szukajac samemu poznaje glebie mojej wiary. Wiec wszystko
                                  zalezy od podejscia...
                                  • Gość: xyz Re: Trudno byc Ateista IP: *.aster.pl 17.01.05, 19:43

                                    > Stad twoja niewiara. Ale czy probowalas kiedykolwiek "szukac"? Skoro mimo
                                    > wszystko zainteresowalas sie tematem, probowalas wniknosc glebiej w wartosci
                                    > wiary, czym ona tak naprawde jest, jaki jest jej prawdziwy cel, jakie sa jej
                                    > prawdy? Nie mowie o tym co na codzien w zyciu widoczne, bo gdybym ja sie tym
                                    > kierowal to moja wiara byla by bardzo "plytka". Wierzylbym bo inni wierza, bo
                                    w
                                    >
                                    > moim domu wierza i nie znalbym jej prawdziwego sensu a tu przeciez nie o to
                                    > chodzi. Dopiero szukajac samemu poznaje glebie mojej wiary. Wiec wszystko
                                    > zalezy od podejscia...

                                    X-sie milo mi sie z Toba gawedzi ale nie mozna szukc czegos , czego sie nie
                                    zgubilo. Ja nigdy nie mialam wiary wiec jak moge jej szukac ??
                                    Mialabym odrzucic nauki ojca?
                                    trzymaj sie i ciesz swoim szczesciem i wiara
                                    ateistka

    • Gość: Sosna-wierzący Re: Trudno byc Ateista-WAŻNE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.01.05, 22:12
      Zapatrzyłeś się na kapłanów i na ich czyny nieprawe to poprostu można przestać
      wierzyć we wszystko(nawet,że żyjemy w obecnej chwili.
      Zajrzyj w głąb BIBLII i staraj się ją zrozumieć.ZADAJ SOBIE PYTANIA np:
      -czy to co czytam ma solidne podstawy w nauce,
      -czy gdybym ja sam postępował według tego co czytam i,gdyby inni też tak do
      tego podchodzili,czy dalej bym niewierzył w Boga
      -czy rozmyślając na temat tego co czytamczy też patrzę na otaczający mnie świat
      i widzę tylko to co uczynili ludzie,czy coś więcej(przeczytaj List do
      Hebrajczyków rozdz.3 wers.4 i rozdz.4 wers.12)
      Życzę miłej i pouczającej lektury.Oby Pismo Święte pomogło Ci spojrzeć na życie
      z Bożego punktu widzenia.
    • Gość: kISIEL I KOSA [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 08:21
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: magda Re: Trudno byc Ateista IP: 212.182.107.* 28.01.05, 23:08
      Obserwuję podobnie. Nie da się nigdy pozbyć do końca tego, czym nasiąkło się za
      młodu. Dzieciństwo rzutuje na nasz kręgosłup psychiczny i zawsze trudno jest w
      przyszłości próbować go zmieniać. Religia, tradycja, czy przekonania idące w
      parze z dużym ładunkiem emocjonalnym przekazywane w rodzinie, czy w najbliższym
      otoczeniu maja zawsze niebagatelny, poważny wpływ na człowieka i jego resztę
      życia.
      Dlatego w przyszłości trudno jest po prostu być... kimś innym. Im większe było
      nasze lub otoczenia przywiązanie do idei, kultury tym trudniej się od nich
      uwolnić.
      Oczywiście duży wpływ ma także społeczeństwo. W naszym kraju np dość dziwne
      byłoby stwierdzenie, że odejście od ateizmu jest w praktyce trudniejsze niż
      odejsćie z Kościoła. Oczywiście zależy najwięcej od presji najbliższych,
      jednak... większość społeczeństwa stoi po stronie chrześcijaństwa, adoruje je i
      jednocześnie jest nieufna w stosunku do ateizmu/ateistów. Stąd przejście od
      ateizmu do wiary, jest nie tyle porzuceniem czegoś, odnalezniem - w tym
      przypadku wiary, nawróceniem się. Wyobrażam sobie, że w kraju gdzie dominuje
      ateizm, a religia funkcjonuje w stanie szczątkowym, każde porzucenie wiary
      witane byłoby z radością, natomiast rozwój czy chęć wiary kwitowany
      słowami: "zagubiłeś się", "poszukujesz".

      Gdy w dorosłym życiu dochodzi się do pewnych rzeczy rozumem, uzyskuje się inną,
      odmienną świadomość od tej, do której już się przywykło, największym problemem
      zawsze pozostają emocje. One nie raz jeszcze "zdradzają" człowieka w sytuacjach
      codziennych, bo najtrudniej zmienić właśnie tę sferę naszej osobowości czy
      umysłu - sferę uczuciową, automatycznie reagującą.
      Nie dziwi mnie z tego powodu częsty zarzut wierzących, skierowany w stronę
      ateistów, który brzmi następująco: "jak trwoga to do Boga". W społeczeństwie,
      gdzie pierwsze skrzypce gra religia - głównie jedna religia, która (czemu
      trudno zaprzeczyć) funkcjonuje i kształci się za pośrednictwem strachu, jest to
      zupełnie zrozumiałe. W świadomości (a raczej w podświadomości) ateisty
      wychowanego w strachu przed Bogiem, w przekonaniu boskiej ingerencji i władzy
      nad życiem i śmiercią, cząstka tej "wiary" (najczęściej w formie lęku) zawsze
      pozostanie.
      • Gość: julek Re: Trudno byc Ateista - Magda IP: *.cable.ubr05.wolv.blueyonder.co.uk 29.01.05, 12:04
        Jestem Ateistą, a jednak. Zgadzam się z Magdą, że zawsze co po religii
        pozostanie, a pozostała u mnie jakaś podświadoma bojaźń boża. Odstąpiłem od
        religii i wiary, zupełnie świadomie i dobrowolnie, bez, mam nadzieję, żadnych
        wpływów zewnętrznych, po prostu, przez analizowanie tzw. Pisma świętego, gdzie,
        moim zdaniem jest wiele bzdur, bajek, nie ścisłości i samo zaprzeczenia. Weźmy,
        na przykład, ucieczkę żydów z Egiptu, gdzie 800 000 człowieka zgromadziło się w
        jednym miejscu i na dany sygnał od Mojżesza wszyscy ruszyli w drogę i doszli do
        morza czerwonego, gdzie Mojżesz wyciągnął ręce i morze się rozstąpiło i żydzi
        przeszli suchą nogą na drugą stronę. No niby proste, prawda? Weźmy teraz pod
        uwagę, że było ich około 800 000 z bydłem tobołami, starcami, kobietami i
        dziećmi. Jak długo taka przeprawa, mogła trwać ? wziąwszy pod uwagę że może
        czerwone ma około 300 klm. szerokości przeciętną głębokość na 500 metrów.
        Długo, biedny Mojżesz musiał by trzymać swoje ręce wyciągnięte, bo wątpię czy
        taka gromada ludzi z manelami i bydłem, dała by się przeprawić na drugą stronę
        szybciej niż w przeciągu 6 miesięcy.
        Nigdy nie, ani przed nikim, nie ukrywam swojej nie wiary, chętnie dyskutuję na
        ten temat, najczęściej, jednak uzasadniam swoim dyskutantom, dlaczego doszedłem
        do decyzji odstąpienia od wiary w boga. Religie często, podkreślają z wielką
        dumą i zadowoleniem, że jakaś znana osobistość przystąpiła do ich społeczeństwa
        i wyznaje ich wiarę w ich boga, ale jeszcze nie zauważyłem aby jakiś odłam
        religijny, żegnał jakąś osobistość, która postanowiła zmienić swą wiarę i
        odstąpić od ich wyznania.
        U mnie może pozostał gdzieś, jakiś szczątek, tego co mi kiedyś wbili do głowy,
        ale wątpię żeby to zaczęło kiedyś kiełkować .Pozdrawiam
    • Gość: pan Cogito Re: Trudno byc Ateista IP: *.238.96.174.adsl.inetia.pl 29.01.05, 12:44
      Dobrym czlowiekiem tez trudno byc... Co nie oznacza ze nie nalezy byc
      takimze ;) Tak jak sam napisales: wiara zwalnia z obowiazku myslenia. Nie
      trzeba myslec, wystarczy wierzyc. Dlatego ja od religii wole filozofie :)
      • Gość: kapitalizm Re: Trudno byc Ateista IP: *.oc.oc.cox.net 31.01.05, 05:56
        popieram,

        kilka punktow filozoficznych do przemyslenia:

        - aby istniala jakakolwiek swiadomosc, rowniez wyzej rozwinieta od nas, ta
        swiadomosc musi byc swiadoma czegos,

        - a wiec musi istniec materia (to 'cos') najpierw,

        - kazdy organizm czy kazda materia ma jakies pochodzenie (zwiazek przyczynowo-
        skutkowy),

        - nic nie moglo powstac z niczego, (jak wierza religianci - Bog powstal z
        niczego - byl zawsze),

        - poniewaz materia jest niezniszczalna (zmienia tylko forme) nie mozna jej
        rowniez stworzyc (bez uzycia innej materii),

        - kazda materia powstala z innej materii, i tak jak nie ma pierszej (czy
        najmniejszej) materii tak i nie ma ostatniej materii (najwiekszej),
        • Gość: Kagan Latow byc Ateista! :) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 31.01.05, 06:46
          Bowiem to nie do ateistow nalezy dowod istnienia boga, ale do tych, co w niego
          wierza.
          A takiego dowodu dotychczas nikt nie byl w stanie doprowadzic do szczesliwego
          konca. Z hipoteza istnienia Boga, istoty wszechpoteznej i wszechwiedzacej
          oraz wszechobecnej i jednoczesnie nieskonczenie (idealnie) dobrej nie da sie
          np. pogodzic istnienie zla, w tym zla ekstremalego, np. tego w Oswiecimiu
          podczas II Wojny Swiatowej. Juz wiec samo istnienie zla anuluje hipoteze zerowa
          (Bog istnieje) na rzecz hipotezy alternatywnej (Boga nie ma), ktora tym samym
          staje sie ogolnie obowiazujaca teoria, a jej liczne potwierdzenia w postaci
          wszechobecnego zla, czynia ja uniwersalnym prawem NIE istnienia Boga...
          :)
          • Gość: scept89 bog filozofow vs bog chrzescijanstwa IP: *.ljcrf.edu 03.02.05, 10:08
            Masz racje ze chrzescijanska koncepcja boga zawiera wewnetrzne sprzecznosci.
            Skutecznej teodyceji jakos nikt jeszcze nie dokonal. Na tym watku nasi dzielni
            chrzescijanie sa w stanie "uzasadnic" morderstwa i tortury pacholat niewinnych
            wolna wola (niezmierzona miloscia boza jakos na to pozwala), choroby i tsunami
            grzechem pierworodnym /kara za inne grzechy/ "probami" etc.

            Z drugiej strony mozna sobie wyobrazic istote bez lancuszka przymiotnikow naj-,
            tyle ze z katolicyzmem to ten twor nie bedzie mial wiele wspolnego i oczywiscie
            dalej nie stanie sie rzeczywisty, tyle ze odpadna mu problemy etyczne.

            Polecam dwie lektury:
            - "Atheism, case against God" Smith'a
            autor udowadnia m.in ze chrzescijanski bog to "agnostic god with window dressing"

            - "Non serviam" Lema
            Komputerowy Berkeley
            • editor_in_chief Re: bog filozofow vs bog chrzescijanstwa 03.02.05, 10:33
              Witam!
              Oczywiscie ze masz racje, ale poczytaj na tym forum watki "kagana"
              na temat prawa nieistnienia boga i zydow w Oswiecimiu,
              a zobaczysz, z jaka agresja religiantow spotyka sie
              na tym forum prawie kazdy, kto sie osmieli otwarcie
              podwazyc dogmaty katolicyzmu... :(
              Obie ksiazki oczywiscie znam - druga tylko z Lemowego
              streszczenia ;)
              Pozdr. :)
              • Gość: scept89 Kaufman IP: *.ljcrf.edu 03.02.05, 13:14
                A czy natrafiles tez na "Critique of Religion and Philosophy" Walter A. Kaufmann?

                Zabieram sie za to ale czasu mi jakos nie staje ;-(
    • Gość: lady nowoodwrocona bardzo trudno byc nowoodwroconym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 20:12
      jak dobrze czyta sie o swoim problemie jako o sprawie upowszechnionej.szkoda,ze
      takie sobie czytanie niczego nie rozwiazuje...pozostaje nadzieja najednoznaczne
      ustawienie spokojnej glowy kiedys w przyszlosci...
    • dokowski Ale jak miło. Czujesz się wolny i kochasz ludzi. 20.03.05, 15:50
      Ale jest jeszcze ważniejsza różnica. Człowiek wierzący żyje jakby we mgle,
      ateista zaś czuje się tak, jakby szedł sobie grzbietem górskim, a przejrzyste
      powietrze pozwala mu widzieć wszystko.

      Oczywiście trudno jest iść przez góry, łatwiej siedzieć w mroku kościoła
      zasnutego dymem kadzidła.
      • Gość: Everizon Re: Ale jak miło. Czujesz się wolny i kochasz lud IP: *.info.pl / 213.199.207.* 20.03.05, 20:50
        Popieram i pozdrawiam !!

        Nie było mnie tu ze dwa miesiące a tu dalej ten sam temat !! :)))
        Jak miło :) jeśli dobrze pamiętasm to byłem autorem 100 postu :)

        Tylko ludzie nieco inni... a ja nie mam juz czasu pisać :(
        Teraz mam duużo pracy i dzidziusa co ma tydzien :)

        pozdrawiam !

        ateista jacekcymerys@poczta.fm
Inne wątki na temat:
Pełna wersja