1:1 dla Dokowskiego

07.04.05, 22:53
Chciałem tylko donieśc, że uzyskałem kolejną opinę na temat sporu, który tu
niedawno wynikł w sprawie ekspansji Wszechświata. Odpisał mi dziś pan, który
jest bardzo znaną postacia w środowisku polskich astrofizyków. Prosiłem go o
przeczytanie wiadomego artykułu w "Scientific American". Zrobił nawet więcej -
zapoznał sie też z samą dyskusją na tym forum.

Według niego, Dokowski ma racje w tym, że nie ma galaktyk uciakających od nas
z prędkościa większą, niz prędkość swiatła. Zatem punkt dla Doku.

Z drugiej strony, o ile zrozumiałem, mój rozmówca jest chyba zdania, że Doku
nie ma racji wtym, co mówi w wątku "Dlacze gomodel rozszerzającego sie
balonu..." . Czyli wychodziłoby na 1:1.

Zapytam jeszcze tego pana, czy pozwoli zacytować odnosne fragmenty listu (bez
podawania osoby autora, oczywiści) - to byłoby lepsze, niż moje streszczanie.
Wiec na razie prośba o nieczepianie się mnie, lepiej bedzie polemizować z
samym listem. Ja tu działam głownie jako listonosz.


Mnie w całej sprawie nie chodzi o dowodzenie "swojej racji", bo jako
nie-ekspert od danych zagadnien, nie mam takiego "własnego zdania", którego
chciałbym koniecznie bronic. Bardziej mi chodzi o dowiedzenie się, "jak to
naprawdę jest", no i dlatego chciałbym poznać opinie wiekszej liczby
kompetentnych osob. No i sądze, ze takie opinie mogą byc też interesujące dla
innych Forumowczów zainteresowanych cała tą dyskusją.

Jeśli usłyszy sie kilka opinii, które ze soba są niezgodne, to też to ma dla
nie-fachowca wartość - mianowicie, wskazuje to, że w gronie samych fachowców
nie uzyskano dotychczas wystarczająco jasnego poglądu na sprawę. Na razie
zaczyna miwyglądać na to, że tak własnie jest z tymi galaktykami - środowisko
badaczy jest w tej sprawie podzielone.
    • eloi Nie dla galaktyk na łyżwach 07.04.05, 23:43
      Nie jestem ekspertem od fizyki, ale z mojego skromnego matematycznego
      wykształcenia nie wydaje mi się prawdopodobne, że jeśli przestrzeń się
      rozszerza w hiperwymiarze, to musi ona rozpychać galaktyki które wobec efektu
      bezwładności ślizgają się po tej przestrzeni jak na łyżwach.
      • t0g Re: Nie dla galaktyk na łyżwach 08.04.05, 00:00
        Nie wiem - ale ten pan, o którym piszę, twierdzi chyba, ze własnie tak.

        Jak wygląda inercja w "puchnącej" przestrzeni, o tym nie mam pojęcia. Moja
        zainteresowania naukowe akurat koncentrują sie nie mikro-swiecie, a objektach w
        "nanoskali" i tej wielkiej skali jestem akurat neptek. Ale poczekajmy na to, co
        mi odpowie moj rozmowca - czy pozwoli przytoczyc swoj list tutaj.

        Niestety, on z góry zapowiedzial, ze w dyskusji na forum nie wezmie udzialu, bo
        jest zbyt zajęty...
    • t0g Przytaczam treśc listu od znanego polskiego... 10.04.05, 21:15
      ...astrofizyka. Zgodził się na to, pod warunkiem, że utrzymam w tajemnicy jego
      nazwisko, bo on juz nie chce więcej się angażowac w tę dyskusję - a mając
      nazwisko, nietrudno byłoby go "dopaśc" poprzez Internet.

      ============ Fragmenty listu odnosnie kwestii ============================

      W calej tej dyskusji jest kilka watkow prawdziwych i kilka falszywych.

      ........

      Przeczytalem artykul w SA,
      faktycznie czasami autorzy zbyt upraszczaja i pisza rzeczy pod ktorymi
      bym
      sie nie podpisal, jak galaktyki oddalaja sie z predkoscia wieksza od
      predkosci swiatla (i tu dokowski ma racje, takich zjawisk nie
      obserwujemy). Dokowski nie ma jednak racji, kiedy stwierdza, ze
      galatkyki
      nie sa unoszone "z przestrzenia". Rozszerzanie sie wszechswiata i tak
      zawana ucieczka galaktyk jest scisle zwiazana z rozszerzaniem sie
      przestrzeni (dokladniej, lokalnie galaktyka spoczywa wzgledem
      przestrzeni
      a przestrzen rozszerza sie i wobec tego obserwujemy ucieczke galaktyk).
      Galaktyki grupuja sie w gromady galaktyk i wowczas poruszaja sie tez
      pod
      wplywem wzajemnych sil grawitacyjnych, wtedy ich predkosci moga sie
      roznic
      od predkosci wynikajacych z prawa Hubble'a.

      Mam nadzieje, ze to wyjasnia Twoje watpliwosci. Niestety dyskusje
      internetowe generuja "lot of noise and confusion".

      ============== Koniec ===============
      • dokowski A co ze spontanicznym łamaniem symetrii? 10.04.05, 22:05
        t0g napisał:

        > Dokowski nie ma jednak racji, kiedy stwierdza, ze
        > galatkyki
        > nie sa unoszone "z przestrzenia". Rozszerzanie sie wszechswiata i tak
        > zawana ucieczka galaktyk jest scisle zwiazana z rozszerzaniem sie
        > przestrzeni (dokladniej, lokalnie galaktyka spoczywa wzgledem
        > przestrzeni
        > a przestrzen rozszerza sie i wobec tego obserwujemy ucieczke galaktyk

        Powyższe można napisać tylko pod wpływem wiary w modele idealnie symetryczne,
        tak jak powierzchnia sferycznego balonu, na którym siły rozdymające balon są
        idealnie prostopadłe do powierzchni, więc pchana galaktyka nie może się w żadną
        stronę zeslizgiwać na bok. Jednak w naszych dyskusjach już w zasadzie
        zgodziliśmy się, że idealna symetria nie istnieje, więc bezwładność galaktyk
        zawsze oprze się rozszerzającej się przestrzeni i pozostanie w miejcu, a
        przestrzeń będzie się spod galaktyki wyślizgiwać.

        Czy Twój konsultant nie wierzy w kwantową naturę wszystkiego? A może jego
        specjalizacja nie pozwoliła mu zgłębić fizyki kwantowej?

        Dużo lepszą hipotezą niż ta z idealną symetrią jest hipoteza przedstawiona
        przez Bonobo, czyli przestrzeń tak sprytnie się rozszerzająca pomiędzy
        galaktykami, że wszystkie kierunki tak się rozszerzają, że wydłużają się
        wszystkie linie geodezyjne tak, że mimo zasady Fermata wydaje się, że
        odległości między galaktykami rosną, bo licząc "wzdłuż" naszej przestrzeni
        rzeczywiście by w takim modelu rosły. Ja zaś wyraziłem wątpliwość, czy z punktu
        widzenia geometrii wielowymiarowej takie rozszerzanie jest możliwe, bo wydaje
        mi się, że pomysł Bonobo wymaga ujemnej i wzrastającej krzywizny Wswzechświata,
        a to jest sprzeczne z obserwacjami.
        • t0g Re: A co ze spontanicznym łamaniem symetrii? 10.04.05, 22:54
          dokowski napisał:


          > Czy Twój konsultant nie wierzy w kwantową naturę wszystkiego? A może jego
          > specjalizacja nie pozwoliła mu zgłębić fizyki kwantowej?
          >
          Tak sie akurat złozyło, ze mój konsultant prowadził ze mna ćwiczenia do kursu
          Pierwszych Kwantów, kory brałem na trzecim roku studiów (wykładał nam to prof.
          Iwo Birula-Białynicki, wonczas docent). Wiec przypuszczalnie mechanike kwantową
          on zna.

          Mógłbys to dalej dyskutowac z autorem listu, ale - jak powiedziałem - on nie
          chce tutaj na Forum wystapic. Trudna, na to nic nie moge poradzić. Mogę tylko
          dodac, że jest on niewątpliwiue znaną postacią w miedzynarodowym środowisku.

          Ja sam na łamaniu symetrii w kosmologii sie nie znam - liznąłem tylko troche
          wiedzy o spontanicznym łamaniu symetrii w przejsciach fazowych II rodzaju. Ale
          to zupełnie inna para kaloszy.

          Głownym celem, który mi przyświecal przy przytoczeniu listu, było, by
          ziluistrować, że nawet wśród ekspertów panuje obecnie rozbieznośc poglądów
          dotyczących fundamentalnych zagadnień.
          • dokowski Ale poza tym, to bardzo się cieszę, bo nic tak... 10.04.05, 22:59
            t0g napisał:

            > nawet wśród ekspertów panuje obecnie rozbieznośc poglądów
            > dotyczących fundamentalnych zagadnień.

            ... mnie nie martwi jak to, kiedy naukowcy nie odróżniają wiary w prawdziwość
            od dowodu na prawdziwość.
            • t0g Dokowski, dyskutuj z ekspertami. 10.04.05, 23:12
              Ja żałuje, ze w ogóle w tę dyskusję wlazłem - zrobiłem ruch "w dobrej wierze",
              chcąc zwrócic uwagę na świeża publikację, o której Forumowczw z "Nauki" mogli
              jeszcze nie wiedzieć. No i rezultacie wdałem się w niezła awanturę.

              Na przyszłosc będe ostrożniejszy i będę sie wypowiadał tylko w takich sprawach,
              w których czuję, ze "stoję na mocnym gruncie". Jak np. w pewnych sprawach
              dotyczącyc spintroniki.
              • dokowski To nie zależy ode mnie. Nie ja wybieram dyskutantó 10.04.05, 23:32
                • t0g Re: To nie zależy ode mnie. Nie ja wybieram dysku 11.04.05, 05:29
                  Drogi Dokowski: źle się wyraziłem. Powinienem był powiedzieć: "Dyskutuj to już
                  lepiej z takimi, którzy mają ochotę i czują się kompetentni w temacie".

                  Ja się nie czuję, więc już nie chcę zabierać głosu.
                  • lolita10 Re: To nie zależy ode mnie. Nie ja wybieram dysku 11.04.05, 12:57
                    Drogi TOg-u,
                    nie zrażaj sią zbyt łatwo.
                    Wykonałeś naprawdę fajną robotę.
                    To jest FORUM.
                    Na forum się dyskutuje i wymienia poglądy.
                    Jeśli dyskusja przybiera ostrzejszą formę
                    zaczynamy się denerwować. To naturalne.
                    Ale doku nie jest aż tak agresywny, byś
                    musiał się obrażać.
                    Niektóre jego spostrzeżenia napradę -
                    Jak sam zresztą zauważyłeś, oraz Twój
                    kolega naukowiec - są ciekawe.
                    Wrzuć na luz i nie opuszczaj nas!

                    Całuski
                    Lola
                    • t0g Re: To nie zależy ode mnie. Nie ja wybieram dysku 12.04.05, 02:23
                      lolita10 napisała:

                      > Drogi TOg-u,
                      > nie zrażaj sią zbyt łatwo.
                      > Wykonałeś naprawdę fajną robotę.
                      > To jest FORUM.
                      > Na forum się dyskutuje i wymienia poglądy.
                      > Jeśli dyskusja przybiera ostrzejszą formę
                      > zaczynamy się denerwować. To naturalne.
                      > Ale doku nie jest aż tak agresywny, byś
                      > musiał się obrażać.
                      > Niektóre jego spostrzeżenia napradę -
                      > Jak sam zresztą zauważyłeś, oraz Twój
                      > kolega naukowiec - są ciekawe.
                      > Wrzuć na luz i nie opuszczaj nas!
                      >
                      > Całuski
                      > Lola

                      Alez ja sie bron Boze nie obrazam! Ja tylko "matter-of-factly" stwierdzam, ze
                      sie nie znam na sprawie na tyle, by zabierac glos.

                      Czlowiek nie moze znac sie na wszystkim. Ja czuje, ze nie sledze dostatecznie
                      dobrze literatury w mojej wlasnej stosunkowo waskiej dzidzinie badan - ale nie
                      mam po prostu dosc czasu. Wiec o wglebianiu sie w jakies zupelnie "egzotyczne"
                      zagadnienia szkoda juz marzyc...

                      Natomiast zwracanie sie do specjalistow w dziedzinie to jest czyms zupelnie
                      normalnym i naturalnym wsrod ludzi zajmujacych sie zawodowo robieniem badam
                      naukowych. Badania naukowe to dzis dzialanie zbiorowe, praca zespolowa.
                      Przypadki, ze ktos sam dokona istotnego postepu to tylko wyjatki, ktore
                      potwierdzaja regula. I jak w kazdej "zdrowej" zbiorowej dzialanosci ludzkiej:
                      jesli sam nie wiem, to zwracam sie o pomoc do innych.

                      Dokowski ma nieprzyjemne zagrania w swojej metodzie dyskusji i to jest
                      najwiekszuy problem. Polityka "malych afrontow". Jesli ja mu mowie, ze autor
                      przytoczonego listu jest jedna z czolowych postaci w polskiej astrofizyce, to
                      zadawanie pytan w rodzaju "czy twoj rozmowca aby na pewno zna mechanike
                      kwantowa?" jest aroganckim zagraniem na poziomie licealisty.


                      Dokowski rozpoczyna ciekawe watki. Ponadto cenie go za odwage wyglaszania
                      niepopularnych pogladow (czesto zbieznych z moimi wlasnymi) na forach
                      politycznych., i ja go za to cenie, ale te jego ciagle "male afronty" mnie
                      irytuja do imentu.

                      Kiedys napisalem w sympatycznym tonie komentarz do jakiejs wypowiedzi
                      Dokowskiego na forum politycznym i on mi na to powiedzial: takie dyskusje to ja
                      nazywam "lizaniem sobie fiutow". To ja pomyslalem, "dobra w takim razie CHCWD,
                      Dokowski", no i od tamtej pory juz nie pisze zadnych komentarzy do postow
                      Dokowskiego na forach politycznych. Mysle, ze z tych samych wzgledow lepiej tez
                      bedzie trzymac sie od niego troche dalej na forum naukowym.
                      • dokowski Cieszę się, że nie jestem taki pamiętliwy 12.04.05, 20:54
                        > Alez ja sie bron Boze nie obrazam!
                        (...)
                        > Kiedys napisalem w sympatycznym tonie komentarz do jakiejs wypowiedzi
                        > Dokowskiego na forum politycznym i on mi na to powiedzial: takie dyskusje to
                        ja
                        > nazywam "lizaniem sobie fiutow".

                        Całkiem sympatycznie (nie chwaląc się)

                        > To ja pomyslalem, "dobra w takim razie CHCWD,
                        > Dokowski", no i od tamtej pory juz nie pisze zadnych komentarzy do postow
                        > Dokowskiego na forach politycznych. Mysle, ze z tych samych wzgledow lepiej
                        tez
                        > bedzie trzymac sie od niego troche dalej na forum naukowym.

                        Dobrze, że nie zwracam uwagi i nie zapamiętuję często nicków dyskutantów, bo
                        też miałbym takie problemy
                        • bonobo44 Re: Cieszę się, że nie jestem ... 12.04.05, 21:42
                          dokowski, czy ty jestes zboczony, chlopie ?
                          • dokowski Nie zauważyłem. A jakie zboczenie masz na mysli? 12.04.05, 22:17
                            bonobo44 napisał:

                            > dokowski, czy ty jestes zboczony, chlopie ?

                            O czym marzysz? Zresztą na mnie nie licz.
                            • bonobo44 no coz, doku - ten casus moze... 12.04.05, 23:14
                              nauczy cie wiekszej odpowiedzialnosci za wlasne slowa

                              • bonobo44 moze powinienen napisac lapsus... 12.04.05, 23:15
                                a moze... nie... nauczy 8(
                              • dokowski Masz na myśli lizanie sobie fiutów? 13.04.05, 23:26
                                bonobo44 napisał:

                                > nauczy cie wiekszej odpowiedzialnosci za wlasne slowa

                                Przecież to nikogo nie obraża. Przeczytaj sobie, co napisał Haszek po pierwszym
                                tomie "Szwejka", na temat dobierania słów ładnych i takich brzydkich be.
                        • t0g Wozak nie spamieta wszystkich ludzi, ktorym... 13.04.05, 03:01
                          ..."po wozacku" nawrzucal. A ktos, kto nie jest przyzwyczajony ani innych tak
                          traktowac, ani sam byc traktowany w wozacki sposob, zapamieta sobie taki epizod
                          na dlugo. Proste? Ten sam mechanizm zadzialal tutaj...
                          • dokowski Ależ ja nikomu nie nawrzucałem pierwszy 13.04.05, 23:22
                            t0g napisał:

                            > ..."po wozacku" nawrzucal

                            To bezpodstawny zarzut (czy to nie do Ciebie miałem pretensje o manierę
                            zmyślania zarzutów bez podpierania ich cytatem?). "Lizanie sobie fiutów" jest
                            rubaszną przenośnią, ale nie ma nic wspólnego z "nawrzucaniem".
                            • t0g Dokosiu, "wozak" nie miało broń Boże odnosić 14.04.05, 09:08
                              sie do Ciebie,. Miał to byc tylko przykład ilustrujący to, że ludzie mogą w
                              rózny sposób pamiętać epizody z przeszłosci.

                              Ja Ciebie naprawdę cenię, bo zakładasz wartosciowe wątki. Tylko niepotrzebnie
                              czasem używasz tonu, który można odbierac jako pogardliwy w stosunku do rozmówcy.

                              Na przykład, ja bym nigdy tutaj nie przytaczał opinii kogoś i nie nazwałbym
                              takiego kogoś "ekspertem", gdyby ten ktos był dyletantem w którejś z
                              podstawowych dziedzin fizyki. Co do znajomości fizyki kwantowej, to uważam za
                              wcale prawdopodobne, że autor tego listu, który przytoczyłem, Ciebie by prędzej
                              zagiął z kwantów niz Ty jego. Wiec z takim drwiącymi pytaniami mógłbyś sie
                              powstrzymać.
                              • dokowski Chemik z pewnością potrafi zagiąć biologa ... 15.04.05, 16:10
                                > autor tego listu, który przytoczyłem, Ciebie by prędzej
                                > zagiął z kwantów niz Ty jego.

                                ... ewolucyjnego z budowy DNA, a biolog ewolucyjny zażyje chemika z funkcji
                                DNA. Nie jest ważne kto kogo prędzej zażyje, ale na jakim polu.

                                > Wiec z takim drwiącymi pytaniami mógłbyś sie powstrzymać.

                                Nigdy intencja nie jest czysta. Ja nie tylko oświecam na forum, ale też dobrze
                                się bawię, podłapuję trochę nowej wiedzy, dowartościowuję siebie jakoś, ... -
                                sądzę, ża na takim forum odrobina drwiny jest całkiem na miejscu.
                                • t0g Dokosiu, Twoja znajomość QM mi sie przyda... 15.04.05, 19:19
                                  ...bo niebawem już zamierzam opublikować tutaj zapowiadany od dwóch lat dowód na
                                  to, ze przedkosc ciemnosci jest nieskończona (w odróznienau od skończonej
                                  przedkosci światła).

                                  Dowódu, niestety, nie mozna podac bez pewnej porcji matematyki i pojeź z
                                  mechaniki kwantowej. Konkretnie, będzie oparty na rozłozeniu paczki falowej
                                  światła (od wytworzenia której rozpocznie sie gedankeneksperiment, na którym
                                  cały dowód jest oparty) na eigenstany i poźniej na "złozeniu" jej z powrotem z
                                  tych eigentanów (zeby pokazać, ze rozłozenie na eigenstany było przeprowadzone
                                  poprawnie). Ja będe musiał się przy tym wielokrotnie odwoływac do pojec i
                                  operacji matematycznych, których wytłumaczenie zajełoby zbyt wiele miejsca i
                                  "rozwodniło" cały wywód. Wiec w takich momentach zamierzam pisać: "Dokowski moze
                                  potwierdzić, że to jest prawda". Na przykład,przy składaniu paczki falowej na
                                  powrót ja uzyję jednej z reprezentacji funkcji Delta Diraca, o której nie każdy
                                  może wiedziec (znaczy, o tej konkretnej reprezentacji), wiec napisze wtedy
                                  "Dokowski może potwierdzić, że to wyrażenie całkowe rzeczywiście jest poprawną
                                  reprezentacją Delty Diraca". Równiez samo pojecie superpozycyjnego stanu
                                  kwantowego i to, ze on jest kombinacja eigenstanów i jak sie go na te
                                  eigenstany rozkada, moze nie być materiałem, z którym wszyscy PT Uczestnicy
                                  Forum Nauka sa dobrze obeznani, więc tez bede musiał sie pare razy odwołac do
                                  Ciebie dla poparcia moich słow.

                                  Wcale nie łgam z tym dowodem, juz pozostaje mi go tylko spisać.

                                  Sprawa wzieła sie stąd, że kiedy pare lat temu przepytywałem córke z fizyki
                                  przed klasówką, która miała mieź w szkole następnego dnia, zapytałem ją, czy
                                  wie, jaka jest prędkosc swiatła. Ona nie wiedziała, ale zeby to ukryc przede
                                  mną, odszczeknęła: "A czy ty wiesz, jaka jest prędkośc ciemności?" Dało mi to do
                                  myślenia i po pewnym czasie i wielu przemyśleniach doszedłem do wniosku, ze
                                  prędkośc ciemności jest własnie nieskończona.
                                  • Gość: Smalec z okna Re: Dokosiu, Twoja znajomość QM mi sie przyda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.05, 23:22
                                    Ciemność jest nieskończona tak jak Wasz spór jest nieskończony .Amen.
                                  • dokowski Czy prędkość dziury w półprzewodniku może być... 16.04.05, 21:55
                                    t0g napisał:

                                    > ...bo niebawem już zamierzam opublikować tutaj zapowiadany od dwóch lat
                                    > dowód na to, ze przedkosc ciemnosci jest nieskończona

                                    ... większa niż prędkość światła?
                                    • t0g Re: Czy prędkość dziury w półprzewodniku może być 16.04.05, 22:34
                                      Nie, ale prędkośc dziury w serze może. O ile ten ser znajduje się w galaktyce
                                      oddalającej się od na s prędkością nadswietlną.

                                      Z traktatu naukowego (naukawego?), który niebawem przedstawię tutaj, dowiesz
                                      się, że ciemność jest superpozycyjnym stanem kwantowym i stan ten rozchodzi się
                                      z predkością nieskończoną.

                                      Będę oczekiwał Twojej pomocy, bo mój traktat naukowy (naukawy?) bedzie z
                                      koniecznosci zawierał nieco matematyki. Nie na takim znów super-zaawansowanym
                                      poziomie, ale na poziomie na tyle wysokim, ze te wiadomości mogły juz wielu
                                      Forumowiczom wyparować z głowy od czasu, gdy je przerabiali - a inni mogli z
                                      kolei nie miec okazji sie z nimi w ogóle zapoznać (w grę wchodza tranformaty
                                      Fourierowskie i analiza Fourierowska, całkowanie funkcji zespolonych, funkcja
                                      Delta Diraca i pewne jej reprezentacje, i parę jeszcze innych ohydztw z tego
                                      cyklu). Bede oczekiwał, ze na użytek takich ludzi Ty potwierdzisz, iż
                                      przedtawione operacje matematyczne są poprawnie przeprowadzone.
                                      • lolita10 Prędkość ciemnościi kryjących wszechświat... 17.04.05, 23:19
                                        Cześć Wam Panowie!
                                        cytaty trochę zmianione z adresu:
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=22117558&a=22852457&t=1113771463232
                                        Lajkonik:
                                        > Mamy zatem wszystko, bez nadymania szklanej kuli. Jesli zaczniemy ją
                                        nadymać to
                                        > skomplikujemy chlrnie. Co ty na to?
                                        Ja: No właśnie!



                                        (………)
                                        Model 3-sfery działającej w czasie ( 4-sfery czasoprzestrzennej Lajkonika)
                                        uproszczona do 1-sfery działającej w czasie t
                                        (2-sfery czasoprzestrzennej Lajkonika) to okrąg.

                                        Mamy dwa okręgi - 2-sfery czasoprzestrzenne (x,t),
                                        które charakteryzują się innym sposobem działania
                                        w czaso-przestrzeni.
                                        Pierwszy okrąg (x)zapiszmy jako 2pi t = x, gdy rośnie jego promień (t),
                                        rośnie także obwód (x).
                                        Drugi okrąg zapiszmy jako 2 pi t– gdy rośnie promień (t),
                                        obwód (x)nie ulega zmianie.

                                        Porównajmy teraz oba modele pod wzlędem „fizycznym”
                                        uwzględniającym energiomaterię: Geometrycznie energiomaterii
                                        odpowiadają obwody okręgów (x = E).
                                        Fizyczne właściwości pierwszego okręgu są takie,
                                        że energiomateria ( obwód okręgu) ulega zmianie w czasie
                                        – powinien następować przyrost energiomaterii
                                        bo gry rośnie promień, rośnie też obwód (E = 2 pi t).
                                        Fizyczne właściwości drugiego są takie, że energiomateria
                                        (obwód okręgu) nie ulega zmianie (E = 2 pi r) bez
                                        względu na zmiany promienia, ponieważ działanie to zachodzi
                                        w czasoprzestrzeni uwzględnieniem wymiaru (podwójnego)
                                        "krzywizny kołowej".


                                        > NASZ wszechświat to nie powierzchnia szklanej kuli. Czy mozesz jeździć po
                                        > szklanej kuli wte i we wte? Także po wymiarze czasowym? Mozesz tylko po
                                        > recepturce. Nasz wszechświat to RECEPTURKA przesuwająca się po powierzchni
                                        > szklanej kuli - ogólniej to przestrzeń im. doka w "ruchu" wzdłuż wymiaru
                                        > czasowego (rozszarzająca się).
                                        Moja Recepturka Wszechświatem?! Nareszcie! :-o
                                        żarty żartami, ale recepturka to raczej odpowiednik
                                        geometryczny energiomaterii naszego Wszechświata, a
                                        ta druga jest odpowiednikiem "przestrzeni" czyli tego
                                        czegoś, co to niby nie istnieje...;-), Tego czegoś,
                                        którego energiomateria nie musi być constans.To coś
                                        prostu otwiera się na przyjęcie energiomaterii naszego
                                        wszechświata i JEJ powierzchnia (tej cosi) wzrasta
                                        w przeciwieństwie do powierzchni recepturki. Czyli prędkość
                                        tej COSI, jak sobie życzył t0gu jest nieskończona! Bo nie
                                        ograniczają jej wymiary takie jak kołowy (Kaluzy-Kleina)
                                        czy wymiar (mój) wymiar krzywizny kołowej.
                                        Całuski
                                        Lola
                                        • t0g Re: Prędkość ciemnościi kryjących wszechświat... 18.04.05, 10:27
                                          lolita10 napisała:

                                          Czyli prędkość
                                          > tej COSI, jak sobie życzył t0gu jest nieskończona!

                                          Poczekaj na mój Traktat Naukowy (Naukawy?). Jeszcze pare dni mi zajmie
                                          spisywanie, bo tam musze dużo matmy wsadzic. Pisze w LaTex-ie, co wolno idzie,
                                          choc mam wprawę - ale trzeba bez przerwy sprawdzać, czy sie nie zrobiło byka.
                                          Nic jednak nie daje tak estetycznego wygladu dokumentu, jak LaTex, jeśli jest
                                          dużo formuł matematycznych.
        • dokowski Przepraszam, to był Swiatlo a nie Bonobo 10.04.05, 23:30
          dokowski napisał:

          > hipoteza przedstawiona przez Bonobo
          • lolita10 Re: Przepraszam, to był Swiatlo a nie Bonobo 11.04.05, 13:03
            Witaj Doku!

            napisałeś:
            >Dużo lepszą hipotezą niż ta z idealną symetrią jest hipoteza przedstawiona
            >przez ...
            czyli przestrzeń tak sprytnie się rozszerzająca pomiędzy
            >galaktykami, że wszystkie kierunki tak się rozszerzają, że wydłużają się
            >wszystkie linie geodezyjne tak, że mimo zasady Fermata wydaje się, że
            >odległości między galaktykami rosną, bo licząc "wzdłuż" naszej przestrzeni
            >rzeczywiście by w takim modelu rosły. Ja zaś wyraziłem wątpliwość, czy z punktu
            >widzenia geometrii wielowymiarowej takie rozszerzanie jest możliwe, bo wydaje
            >mi się, że pomysł Bonobo wymaga ujemnej i wzrastającej krzywizny Wswzechświata,
            >a to jest sprzeczne z obserwacjami.

            Czy sprzeczne z obserwacjami? Jeśli wzajemne odpychanie się galaktyk jest
            obserwowalne, a za odpychanie to byłyby odpowiedzialne siły anty-grawitayjne, to
            czy krzywizna ujemna nie mogłaby być cechą sił anty-grawitacyjnych?

            Całuski
            Lola
            • dokowski Nie jest obserwowalne. Jest to tylko hipoteza... 11.04.05, 23:47
              lolita10 napisała:

              > Czy sprzeczne z obserwacjami? Jeśli wzajemne odpychanie się galaktyk jest
              > obserwowalne

              ... wyjaśniająca, dlaczego obserwujemy nieco inne zachowanie się niektórych
              supernowych w przeszłości niż dzisiaj (i parę jeszcze mniej przekonujących
              obserwacji).

              > czy krzywizna ujemna nie mogłaby być cechą sił anty-grawitacyjnych?

              Tego już za wiele dla Okhama z brzytwą! Odmienna geometria fałszywej próżni i
              odmienna geometria przestrzeni grawitacyjnej!? Mnożąc byty można sypać
              hipotezami jak z rękawa. Zapomniałaś chyba, że dyskusję tę rozpętałem zarzutem,
              że ktoś hipotezę nazwał faktem. A że to był poważny autor, więc akuratni
              forumowicze wyrazili swoje oburzenie.

              Tak więc mnożąc hipotezy, stajesz niechcący po mojej stronie.

              Całuski
              Doku
    • mikronezja Re: 1:1 dla Dokowskiego 17.04.05, 15:19
      Swoją drogą to się zastanawiam czy dobrą analogią do rozszerzania się
      Wszechświata było by rosnące ciasto (zakładam równomierny wzrost we wszystkich
      kierunkach względem punktu centralnego). Rodzynki (galaktyki) i inne smaczne
      rzeczy :) początkowo są skupione a potem zaczynają oddalać się od siebie i od
      środka ciasta.
      • dokowski Oczywiście niedobrą. Rodzynki względem ciasta... 21.04.05, 12:50
        mikronezja napisał:

        > czy dobrą analogią do rozszerzania się Wszechświata było by rosnące ciasto

        ... nie mogą poruszać się bez tarcia, natomiast w rzeczywistości między
        hipotetyczną ekspandującą przestrzenią a materią tarcie nie istnieje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja