Gość: Jacek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.05, 21:45 Właśnie czy wiecie coś na ten temat, tzn czy macie jakieś informacje. Czytałem że są już takie pojazdy skonstruowane w USA . Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: scept89 Re: Antygrawitacja -- wiecie coś na ten temat ? IP: *.ljcrf.edu 21.05.05, 01:36 Jacek napisał(a): > Właśnie czy wiecie coś na ten temat, tzn czy macie jakieś informacje. > Czytałem że są już takie pojazdy skonstruowane w USA . My tu Drogi Jacku normalnych samochodow od dawna juz nie uzywamy. Pod materacem kazdy ma maly przycisk z napisem "Gravitation -" i kedy chce jak na latajacym dywanie (to jest materacu) do pracy w pizamie szybuje i to z predkoscia ponadswietlna, oczywiscie nie tylko nie zuzywajac jakiejkolwiek energi a wrecz ja produkujac. W pracy zajmujemy sie glownie konstruowaniem zbioru wszystkich zbiorow, squearing of the circle, wlasciwosciami najwiekszej liczby pierwszej i paroma innymi drobiazgami ktore to ufam pozostali uczestnicy forum dostarcza aby Twoja ciekawosc zaspokoic. Odpowiedz Link Zgłoś
mikronezja Re: Antygrawitacja -- wiecie coś na ten temat ? 21.05.05, 11:44 Tak, tak wprowadzaj ludzi w błąd to zobaczysz, przyleci latający talerz i ci kaszkę wyje tunelem podprzestrzennym ! A antygrawitację to każdy może mieć za darmo, wystarczy, że jest uczciwy i nic mu nie CIĄŻY wtedy czuje się taki LEKKI ! Odpowiedz Link Zgłoś
olo53 Re: Antygrawitacja -- wiecie coś na ten temat ? 24.05.05, 13:52 Podobno pracuja nad jednobiegunowym magnesem:) Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Kolejny mit, którego źródłem jest fuszerski ... 24.05.05, 13:14 ... sposób popularyzacji fizyki przez żądnych sensacji i pieniędzy dziennikarzy o wykształceniu fizyków. Prędkości nadświetlne, układy odizolowane, horyzonty zdarzeń i inne popularne mity już krytykowałem na tym forum. Teraz czas rozpawić się z ujemnym ciśnieniem. Kiedy przyjrzeć się uważnie wzorowi na przyspieszenie (grawitacyjne), to widać, że zależy ono nie tylko od masy źródła, ale także od jego gęstości i ciśnienia (a także od wartości samego przyspieszenia - pole grawitacyjne wzmacnia samo siebie, tak jakby samo miało masę lub powodowało wzrost masy źródła - efekt ten jest analogiczny do wzrostu masy ciała w miarę wzrostu jego prędkości, jednak efekt ten nie ma znaczenia dla tego wątku). Chcąc uzyskać "ujemną" wartoć przyspieszenia, czyli odpychanie grawitacyjne (antygrawitację) zamiast przyciągania, musielibyśmy mieć ujemną masę, albo ujemną gęstość, ewentualnie ujemne ciśnienie. Nikt jeszcze chyba nie był na tyle bezczelny, o ile wiem, żeby sformułować hipotezę stanu materii o ujemnej masie lub ujemnej gęstości. Jedynym ratunkiem dla antygrawitacyjnych marzycieli było wykombinowanie hipotetycznego stanu materii o ujemnym ciśnieniu. "Ciśnienie" nie jest tak łatwe pojęciowo jak masa czy gęstość, więc czytelnicy dali się nabrać na ględzenie o tym, że nawet gdyby próżnia miała stan skupienia o ujemnym ciśnieniu, to i tak byśmy tego nie czuli, bo jesteśmy przecież przez to ciśnienie ciągnięci (dla jasności, ujemne ciśnienie nie pcha ale ciągnie) ze wszystkich stron, a także od środka i do środka, więc i tak wszystkie efekty się równoważą. Kiedy już pseudofizycy rozprawili się z pojęciowymi wątpliwościami dotyczącymi ujemnego ciśnienia, dokonali prostego matematycznego kroku. Założyli mianowicie, że gęstość w tym nowym stanie materii jest malutka, natomiast wartość ujemnego ciśnienia jest ogromna - taka ma być po prostu natura fałszywej próżni (przynajmniej uczciwie nazwali ten nowy stan skupienia). W ten sposób uzyskali do swojego wynikowego przyspieszenia wkład od ciśnienia o większej wartości niż wkład od gęstości - tak dostaliśmy odpychanie grawitacyjne. Konieczna była jeszcze jedna sztuczka. Chodzi o to, żeby siła pochodząca od ciśnienia nie przeszkadzała grawitacji w odpychaniu. Sztuczka ta polega na tym, że grawitacja jest oddziaływaniem uniwersalnym - działa w każdym kierunku, nawet w kierunku prostopadłym jednocześnie do wszystkich wymiarów naszego Wszchświata. Natomiast ciśnienie ujemne fałszywej próżni może działać tylko wzdłuż linii (geodezyjnych) leżących wewnątrz Wszechświata - tak więc siły od ujemnego ciśnienia się równoważą, zaś siła antygrawitacji odpycha jedno ciało od drugiego wzdłuż linii krótszych niż geodezyjne, przechodzących przez podprzestrzeń, przez co nie może być zrównoważona w pełni, gdyż siła antygrawitacji działająca z drugiej strony nie jest dokładnie naprzeciwko z powodu zakrzywienia Wszechświata. W ten sposób antygrawitacja napędza ekspansję Wszechświata. Gdyby komuś udało się zbudować statek na antygrawitację, to statek ten natychmiast odleciałby w nadprzestrzeń (nie mylić z podprzestrzenią). Taka jest "fizyka" antygrawitacji, poważne czasopisma wypisują takie pierdy. Z ujemnego ciśnienia najrozsądniej jest się po prostu śmiać. Jeżeli istnieje we Wszechświecie jakaś nieodkryta siła odpychająca, to z pewnością nie ma ona nic wspólnego z antygrawitacją, ale jest po prostu piątym, nieodkrytym jeszcze rodzajem oddziaływań Odpowiedz Link Zgłoś
frkz Re: Kolejny mit, którego źródłem jest fuszerski . 24.05.05, 16:32 W takich sytuacjach wole myslec, ze po prostu czegos jeszcze nie wiemy :) Ja w kazdym razie wiem jak narysowac antygrawitacje. Najpierw przyjmujemy, ze grawitacja to zakrzywienie czasoprzestrzeni w 4-ym wymiarze (wiele wskazuje ze tak jest rzeczywiscie -poczytajcie) oraz ze wszechswiat jest zakrzywiony do postaci 'sfery'. I teraz: na obrazkach slonce to kula ktora tworzy dolek w przestrzeni. Ale jezeli wszechswiat jest sfera to odpowiednio gleboki dolek moze puknac przestrzen z drugiej strony i zrobic tam gorke, czyli antygrawitacje. Taki dolek moze zapewnic czarna dziura. Po mojemu osobliwosci ucieklaja do srodka sfery i nigdy niczego nie pukaja, chociaz moga slabo odzialywac (odpychac) z odleglosci. Takie zgromadzenie moze byc motorem ekspansji wszechswiata, a jezeli osobliwosci nie powstaja, tylko do srodka rzeczonej sfery daza 'dolki' czarnych dziur to moze bedzie z tego koniec swiata -wywrocenie przestrzeni na lewa strone czy cos. Smiejcie sie smiejcie, ale nie zdziwilbym sie, gdyby ktoregos dnia zostalo odkryte odzialywanie odleglego ciala, ktore teoretycznie powinno byc o wiele slabsze. I na dodatek w druga strone ;) ps Prosze powstrzymac sie od komentarzy w stylu "tancowaly dwa michaly" czy "p*dolisz" Tyle to ja sam wiem. Zreszta moj wywod na pewno nie jest glupszy od twierdzenia ze Amerykance wymyslili statki antygrawitacyjne a Ruscy wode w proszku :P. Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Nie ma znaczenia czy górka czy dołek 24.05.05, 16:47 frkz napisał: > I teraz: na obrazkach slonce to kula ktora tworzy dolek w przestrzeni. > Ale jezeli wszechswiat jest sfera to odpowiednio gleboki dolek moze puknac > przestrzen z drugiej strony i zrobic tam gorke, czyli antygrawitacje. I tak wyjdzie z tego grawitacja Odpowiedz Link Zgłoś
frkz Re: Nie ma znaczenia czy górka czy dołek 24.05.05, 17:42 Kurczaki, rzeczywiscie. Po prostu wokol 'gorki' bylby 'dolek' czyli zwykla grawitacja. Jednak gdyby nazwac to 'zjawisko' jednym slowem... ;) A czy proca jest urzadzeniem antygrawitacyjnym? Chociaz dziala przeciw grawitacji, to nie wykorzystuje sily ktora jest jej przeciwienstwem. Kwestia scislosci -wiec moze Amerykanie rzeczywiscie cos wynalezli. :) Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Dodatek: 24.05.05, 16:48 Najważniejszym błędem koncepcji antygrawitacji jest zapominanie o tym, że obracamy się cały czas w kręgu teorii względności. Najpierw drobne przypomnienie. Wyobraźcie sobie neutron obserwowany z bliska i z daleka. Widziany z bliska pokazuje nam się w pełnej krasie swoich sił wiążących kwarki, widziany z daleka ma po prostu swoją masę jak cząstka punktowa. Dla dalekiego obserwatora nie istnieją żadne energie wiązania kwarków i żaden efekt utraty masy, obserwatorowi bliskiemu wydaje się jednak, że kwarki mają w sumie większą masę, ale energia wiązania część tej masy pożera. W tym wypadku mamy efekt bardzo wyraźny, ale prawo zachowania energii jest prawem uniwersalnym, stosuje się je więc także do niewielkich efektów grawitacji. Wyobraźmy sobie układ Ziemia-Księżyc widziany z daleka tak, że wydaje się cząstka punktową. Z takiej odległości nie widać żadnej energii kinetycznej czy potencjalnej Księżyca obracającego się wokół Ziemi, cała energia z daleka widziana jest jak część masy układu. Gdyby zaś oddalić Księżyc od Ziemi, ale nie za daleko, aby daleki obserwator tego nie zauważył, to w jego oczach masa układu się nie zmieni, chociaż z punktu widzenia bliskiego obserwatora część masy układu zamieniona zostanie na energię potencjalną. Hipoteza antygrawitacji opiera się na punkcie widzenia bliskiego obserwatora, który zna gęstość i ciśnienie układu. Jednak teoria względności powinna umieć opisać antygrawitację także z punktu widzenia dalekiego obserwatora, ponieważ antygrawitacja prowadzi do globalnych dalekich efektów w rodzaju inflacji czy ekspansji. Natomiast oglądane z daleka efekty antygrawitacji byłyby czymś absurdalnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jack Re: Antygrawitacja -- wiecie coś na ten temat ? IP: *.aster.pl 24.05.05, 14:17 Myślę, że powinienieś przeczytać artykuł z tego forum na temat "czarnych dziur" i teorii powstawania tak zwanych grawastarów. Panowie Paweł Mazur i Emil Mottola pracują nad tym. Ich model zakłada, że na poziomie kwantowym przy ogromnych siłach grawitacyjnych (bliskich punktowi osobliwości) materia zmienia stan ( tzw. ciemna energia). Wprowadzenie tego nowego stanu materii jest związane z występowaniem oddziaływań na poziomie kwantowym właśnie antygrawitacyjnych. Czy ten model jest słuszny czy nie czas pokaże. Przed fizykami stoi stworzenie kwantowej teorii grawitacji i kto to zrobi pewnie dostanie Nobla. Odpowiedz Link Zgłoś