"Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu

21.06.05, 07:01
Czy ktos moze mi wytlumaczyc taka dziwna rzecz?
Pozwolcie, ze poprzedze zasadnicze pytanie nieco dluzszym wstepem.

Ja uwielbiam jazde na motocyklu. W zamierzchlych czasach, gdy uczeszczalem do
warszawskiego liceum, zorganizowano dla nas kurs na prawo jazdy i ja go
odbylem i wszystkie testy pozaliczalem, tylko prawa nie dostalem, bo okazalo
sie, ze mam za duzo "minusow" w oczach (minusy to sa takie grube soczewki,
ktore ja musze nosic). Zamiast motocykla sprawilem sobie wiec wtedy moped
marki "Rys" i przy jego pomocy zaspokajalem swoja motocyklowa pasje. O
szybszej jezdzie nie bylo mowy, bo poczciwy Rys rozwijal wszystkiego 50 km/h.

Pasja we mnie odzyla po wielu, wielu latach, gdy juz mieszkalem w USA. Pewnej
jesieni jeden ze studentow na uniwersytecie, w ktorympracuje, potrzebowal
natycmiast gotowki i doslownie za bezcen pozbywal sie motocykla. To ja
wyciagnalem zaskorniaka i stalem sie posiadaczem tego potwora. Potrzebowalem
jeszcze prawa jazdy, wiec zapisalem sie na kurs. Byl zupelnie inny, niz tamten
przed laty w Polsce. Niezwykle bogaty program praktycznych cwiczen i bardzo
trudny koncowy egzamin, ktory z ledwoscia zdalem.

Na tym kursie nauczonomnie dziwnej rzeczy. Mianowicie, ze jak sie wchodzi w
zakret na malej predkosci, to przednie kolo trzeba skrecic, jak Pan Bog
przykazal, w strone, w ktora chcemy pojechac.

Natomiast ostrzegano nas multum razy, zeby absolutnie tak nie probowac
wchodzic w zakret na duzej predkosci, bo to sie moze skonczyc zle. Instruktor
nawet ze trzy razy powtorzyl opowiesc o tym, jak, bedac jeszcze poczatkujacym
motocyklista, w ten sposob wladowalsie do rowu przy szybkosci 40 mil/h na
tatusiowym motorze, zabranym bez jegowiedzy.

Instruktor nauczal, ze wchodzac w zkret, nalezy kierownice skrecic dokladnie w
odwrotnym kierunku, niz sugeruje logika.

Kiedy juz dostalem prawoi moglem zaczac szalec na moim potworze, zaraz
toprzetestowale - i okazalo sie, ze instruktor mowil swieta prawde. Kiedy
chce, dajmy na to, wejsc w przwy zakret, to delikatnie skrecam kierownice w
lewo - i motocykl poslusznie skreca w prawo. I vice versa.

(nie wiem na pewno, czy fachowo to sie nazywa "kierownica" w motocyklu - ale
wiadomo chyba, co mam na mysli).

Ja mam to doskonale opanowane w tej chwili, ale nadal zupelnie nie rozumiem,
dlaczego tak sie dzieje. Roboczo przyjalem teorie, ze wsprawe zaangazowana
jest jakas czarna magia. Ale jako fizykowi nie wypada mi tak
myslec,przynajmniej na dluga mete. Mam wiec pytanie - czy ktos moze mi
wytlumaczyc, jaka FIZYKA lezy u podloza tego zadziwiajacego zachowania
motocykli? Bede bardzo wdzieczny za objasnienia.

PS. Mozna tez zakrecac bez poruszania kierownica, tylko przez pochylenie ciala
- ale instruktor nam mowil, ze jest to mniej skuteczny i niezalecany sposob.
Cialo motocyklisty w ogole nie powinno bowiem sie odchylac na boki od
plaszczyzny symetrii pojazdu - taka jazda jest uwazana przez fachowcow za
partacka.
    • Gość: Speedy Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: 217.17.35.* 21.06.05, 11:18
      Co prawda na motocyklach znam się tak bardziej teoretycznie (też mam bardzo
      dużo minusów :) )...

      > PS. Mozna tez zakrecac bez poruszania kierownica, tylko przez pochylenie ciala

      ... ale można przyjąć roboczą hipotezę że własnie o to chodzi. Przechylenie sie
      do wnętrza zakrętu jest bardziej efektywne niż niewielki ruch kierownicą. A
      więc wykonujesz niewielki skręt w lewo, siła "odsrodkowa" pochyla cię w prawo,
      i w efekcie wychodzi ci efektywny skręt w prawo. Może być?
      • t0g Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu 21.06.05, 16:10
        Gość portalu: Speedy napisał(a):

        > Co prawda na motocyklach znam się tak bardziej teoretycznie (też mam bardzo
        > dużo minusów :) )...

        Ameryka to dobry kraj dla "minusowcow", nie pytaja ile ich masz, tylko
        sprawdzaja, czy dobrze widzisz w tych swoich szklach. Nawet, o dziwo, gdy robisz
        amatoska licencje na samoloty jenosilnikowe.

        >
        > > PS. Mozna tez zakrecac bez poruszania kierownica, tylko przez pochylenie
        > ciala
        >
        > ... ale można przyjąć roboczą hipotezę że własnie o to chodzi. Przechylenie sie
        >
        > do wnętrza zakrętu jest bardziej efektywne niż niewielki ruch kierownicą.

        Idzisz, ja tak samo myslalem az do dnia, kiedy probowalem na drodze, ktora juz
        dobrzez znalem, pojechac z szybkoscia ponad 100 km/h. W pewnym momencie na dosc
        lagodnym zakrecie w prawo zaczelo mnie znosic na lewa strone i poczulem, ze juz
        nie mam absolutnej kontroli nad potworem . I wtedy w ulamku sekundy
        przypomnialem sobie zalecenia tamtego instruktora (niestety, tej techniki wciaz
        nie mam "we krwi", gdy nie mysle, to nadal zakrecam przez nachylenie sie do
        wewnatrz luku). Nacisnalem odpowiednio na kierownice... i natychmiast poczulem,
        ze znow mam pelna kontrole nad sytuacja.

        To byl lagodny zakret, w prawo, jak mowie, wiec najwyzej na ostatnimodcinku bym
        sie znalazl na lewym pasie. A z przeciwka nikt nie nadjezdzal. Wiec nic by sie
        wtedy nie stalo. Ciarki mnie jednak zaraz przeszly na mysl, co by bylo, gdzyby
        zakret byl w lewo -wynosilo by mnie wtedy do rowu - albo gdyby jednak ktos
        jechal z przeciwka.

        A
        > więc wykonujesz niewielki skręt w lewo, siła "odsrodkowa" pochyla cię w prawo,
        > i w efekcie wychodzi ci efektywny skręt w prawo. Może być?

        To jest jedno wytlumaczenie, o ktorym myslalem. I dokladnie wrecz tymi samymi
        slowami myslalem. Z tym, ze ja sam od wielu lat ucze studentow na podstawowych
        kursach fizyki, ze sily odsrodkowej NIE MA, ze to bledne pojecie. Wiec trzeba by
        tutaj odrobine to zmodyfikowac....


        Jest jeszcze drugi mechanizm, o ktorym mysle. Efekt zyroskopowy. Jezeli jedziesz
        do przodu, to wektor momentu pedu L kola skierowany jest w lewo. "Markujac"
        skrecanie kierownicy w lewo, wywierasz moment sily, ktorego wektor jest
        skierowany w gore (regula korkociagu, ktorej, jako stary pijak, najchetniej
        uzywam). Prawo Newtona dla momentu pedu mowi, ze dL/dt = (moment sily) - co ja
        tlumacze zawsze studentom na "ludzki jezyk" w ten sposob: wektor L "chce sie
        odchylac" w kierunku wektora momentu sily (stad te wszystkie kretynskie
        zachowania zyroskopu). Zatem jesli ja wywieram moment skrecajacy kierownice w
        lewo, to koniec wektora momentu pedu kola chce "ku gorze" - czyli pochyla mnie w
        prawo, jak doprawego zakretu. I vice versa.

        Pytanie tylko, ktory z tych dwoch efektow odgrywa dominujaca role?

        Probowalem sprawdzic, jak to jest przy jezdzie na rowerze. W rowerze kola sa
        zdecydowanie mniej masywne, wiec efekt zyroskopowy powinien byc daleko slabszy
        przy tej samej szybkosci. Tylko wlasnie... tej samej. Na rowerze ja moge
        rozwianac wszystkiego moze 30 km/h. A przy tej szybkosci to efekt i dla
        motocykla jeszcze nie jest zbyt silny. Wiec obserwacje z roweru nie wydaly mi
        sie zbyt "rozstrzygajace".
        • Gość: Kagan Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 22.06.05, 11:20
          Gość portalu: Speedy napisał(a):
          Ameryka to dobry kraj dla "minusowcow", nie pytaja ile ich masz, tylko
          sprawdzaja, czy dobrze widzisz w tych swoich szklach. Nawet, o dziwo, gdy robis
          z amatorska licencje na samoloty jenosilnikowe.
          - Stad jest tam tyle wypadkow robionych przez slepych, ale licencjonowanych
          pilotow-amatorow... :(
    • devegas Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu 21.06.05, 16:20
      Wszystko zależy na jakim motorze jedziesz. Są motocykle ( szczególnie w USA) które mają przednie koło na tzw. długim widelcu, czyli mocno wypuszczone do przodu. Jeżeli byś wykonał ten manewr zalecany przez Twojego instruktrora na takim motocyklu to gwarantuję, że byłaby to Twoja ostatnia przejażdżka na motocyklu również.
      Ale w znacznej liczbie motocykli prawdopodobnie można taki zabieg jak opisujesz wykonywać.
      Działa tutaj zjawisko opisywane mianem nadsterowności motocykla i to ono jest odpowiedzialne za możliwość skręcania poprzez pochylanie motocykla bez potrzeby skręcania kierownicą.
      Wyjaśniając to skrótowo to zjawisko nadsterowności ( czyli zacieśniania zakrętu) jest wynikiem położenia środka masy układu motocykl-motocyklista.
      W motocyklach ten środek masy leży z reguły ( tak mi się wydaje)znacznie bliżej przedniego koła niż tylnego.
      Nie wchodząc w szczegóły rozkładu sił bo wymagałoby to dodatkowych rysunków, to w wyniku pochylenia motocyklu powstają momenty sił z osią prostopadłą to podłożą. Gdyby środek masy leżał dokładnie w połowie odległości między kołami to powstające dwa momenty skręcające od przedniego i tylnego koła by się znosiły i nawet duże "położenie" motoru nie spowodowałoby skręcania ( zacieśniania toru jazdy). W przypadku gdy środek masy jest przesunięty w przód powstaje moment skręcający wypadkowy (większy od tylnego koła niż przedniego), który stara się "obrucić" motor w kierunku zgodnym z pochyleniem albo inaczej patrząc wyrzucać tylne koło na zewnątrz. Im bardziej się pochylasz na motorze tym większy moment skręcający.
      I teraz, przy dużej prędkości wartość tego momentu jest na tyle duża że pochylenie (nawet bez skrętu kierownicą zgodnie z zakrętem) odpowiadające prędkośći spowodowałoby zbyt ciasny zakręt i trzebaby albo ująć gazu albo się nie pochylać tak mocno. Aby pokonać zakręt przy dużej prędkości z maksymalnym wychyleniem to musimy lekko skontrować kierownicą aby maszyna zbyt mocno nie zacieśniła zakrętu. Inaczej mówiąć skręcamy kierownicę lekko w drugą stronę aby przy maksymalnym wychyleniu i dużej prędkośći spowodować aby motocykl zbyt mocno nie zacieśnił zakrętu wywołanego nadsterownością.
      Karykaturalnym przykładem jest motocykl żuzlowy gdzie motocykliści wykorzystując moment skręcający zrywają przyczepność tylnego koła i przekręcają "kontrują" przednie koło kierownicy dosyć znacznie przeciwnie do skrętu.
      Nie jeżdżę na motorze stąd te moje rozważania są czysto teoretyczne i może niezbyt precyzyjne.
      • t0g Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu 21.06.05, 17:30
        Dzieki za obszerne wywody, bardzo ciekawe.

        Ja nie mam zadnej z tych karykaturalnych maszyn budowanych na bazie Harleya,
        tylko japonska Yamache. Rok produkcji 1981, 4 cylindry, 750 cm3, masa ok. 250
        kg. Ma niezwykle "rasowy" wyglad motocykla z tamtych lat. Wiec z calapewnoscia
        stosuje sie do niej "standardowy model" motocyklowej dynamiki.

        Z tym zakrecaniem to jest tak, zeby bylo jasne - przylozenie "odwrotnego"
        momentu skrecajacego do kierownicy jest tym, co wprowadza maszyne w skret. Mozna
        siedziec absolutnie sztywno i ten efekt jest natychmiast wyczuwalny.

        Jesli nie jezdzisz na motorze - to zaluj! Fantastyczna frajda.
        Ja oczywiscie mam o tyle dobrze, ze Orgon, gdzie mieszkam, jest bardzo slabo
        zaludniony (jedna dziesiata gestosci zaludnienai Polski) i sa tu wciaz duze
        obszary dziewiczego lasu (przy ktorym Puszcza Bialowieska wyglada jak dobrze
        wymanikurowany park). Jest wiec duzo drog, po ktorych mozna jechac kilometrami i
        nie napotkac zadnego innego pojazdu. A wiec raj dla motocyklisty.

        Sa tez i drogi z duzym natezeniem ruchu, ale ja na takie zwyczajnie sie boje
        wjezdzac. Na szczescie tych pustych jest tyle, ze na te ruchliwe nie musze wcale
        wjezdzac.

        Ja ruch na polskich drogach dobrze znam, bo praktycznie kazdego lata przyjezdzam
        i staram sie odwiedzic wiele osob i miejsc, wiec robie prawie zawsze pare
        tysiecy kilometrow samochodem. Powiem Ci - przy obecnym ruchu to ja i w
        samochodzie miewam czesto dusze na ramieniu. Motorem w ogole bym sie bal
        wyryuszyc w droge. Jak obserwuje, liczba motocyklistow w Polsce niezwykle
        wzrosla w ostatnich latach i ci ludzie maja naogol swietne maszyny i swietnie
        jezdza, co raduje oko. Ale ja to juz jestem "starszym panem", nie zdobede sie na
        taka odwage, jak mlodzi ludzie. Sam nawet na pustych oregonskich drogach
        niczesto przekraczam 120 km/h - musi byc prosty odcinek i absolutnie zadnego
        innego pojazdu w polu widzenia (oczywiscie policyjnego przede wszystkim, bo
        dozwolona predkosc na bocznych drogach jest 55 mil/h. czyli 88 km/h). A w Polsce
        poza miastem to chyba "nie wypada" jechac motorem wolniej, niz 150 km/h i do
        tego jeszcze robic slalom wsrod aut!

        Dla mnie jedna ogromna atrakcja motocykla sa - nie uwierzysz - ZAPACHY. W
        samochodzie powietrze, ktore naplywa do srodka, juz nie pachnie tak jak to na
        zewnatrz. A jak jedziesz motorem i otoczenie sie zmienia, tu las, tu pole - to
        czujesz wszystkie zapachy "na swiezo". Szczegolnie wiosna i wczesnym latem
        wrazenia potrafia byc fantastyczne.

        Coz, prawdopodobnie rowerzysci maja frajde jescze wieksza, bo na dodatek nie
        maja tego paskudnego warkotu. Ale trzeba za to sie zdrowo napracowac nozyskami,
        a ja za tym tak szczegolnie nie przepadam.

        Serdecznie pozdrawiam, t0g
        • devegas Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu 21.06.05, 22:47
          Jazda na motorze to na pewno duża frajda. Kiedyś nawet miałem ochotę zakupić takiego ścigacza i poszaleć ale statystyki wypadków przywróciły mi rozsądek.
          Nie chcę powiedzieć że Ty jesteś nie rozsądny ale ja znam siebie i wiem że niestety nie byłbym poprawnym motocyklistą ( wnoszę to po mojej jeździe samochodowej i rowerowej).
          Jestem za to namiętnym rowerzystą i jak tylko mam wolne chwile to wypuszczam się na krótsze i dłuższe wycieczki. Polecam zamiast motoru, może mniej adrenaliny ale na pewno zdrowiej.
          • cyborg.jr Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu 21.06.05, 22:55
            znam ten ból....kończe bo gdy przypominam sobie "otarcie o smierć" na qrwie
            (czyt,zakrecie) to na prawdę trzeba być idiotą by nie nie wierzyć w boga...
            jak z tego wyszłem ? jest to to tajemnica stworcy....w racjonalnych kategoriach
            winienem być od 20lat w "piaskownicy"...
            • Gość: Kagan Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 22.06.05, 11:38
              Skad u ciebie ta pewnosc, ze to Bog ci uratowal zycie?
              Czemu mialby to zrobic akurat tobie, a nie setkom innych motocyklistow,
              ktorych skazal (poprzez celowa nieaktywnosc, bo On przeciez
              wszystko widzi i wszystko moze) na smierc, czesto w meczarniach?
              Co takiego w zyciu zrobiles, ze uwazasz, iz Bog jest za toba?
              Hitlerowcy mieli na klamrach pasow wypisane BOG Z NAMI
              (GOTT MIT UNS), a zobacz jak marnie skonczyli: dostali w doope
              od bezboznych Sowietow!
              • arcykr Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu 22.06.05, 15:23
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Skad u ciebie ta pewnosc, ze to Bog ci uratowal zycie?
                > Czemu mialby to zrobic akurat tobie, a nie setkom innych motocyklistow,
                > ktorych skazal (poprzez celowa nieaktywnosc, bo On przeciez
                > wszystko widzi i wszystko moze) na smierc, czesto w meczarniach?
                Niezbadane są wyroki Boskie.

                > Co takiego w zyciu zrobiles, ze uwazasz, iz Bog jest za toba?
                > Hitlerowcy mieli na klamrach pasow wypisane BOG Z NAMI
                > (GOTT MIT UNS), a zobacz jak marnie skonczyli: dostali w doope
                > od bezboznych Sowietow!
                Boga nie można przekupiś wypisywaniem haseł.
                • Gość: Kagan Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 23.06.05, 02:23
                  Ani tez modlami!
          • t0g Bezpieczenstwo - niezwykle istotny czynnik, zgoda 22.06.05, 02:01
            Na tym kursie, o ktorym pisalem, polowa czasu to byly cwiczenia praktyczne, a
            polowa - czesc teoretyczna i ta byla w ogromnej wiekszosci poswiecona sprawom
            bezpieczenstwa. Instruktor wbijal nam do glowy kilka rzeczy: raz, ze ogromna
            wiekszosc wypadkow motocyklowych to sa zderzenia z samochodami. Druga rzecz,
            ktora podkreslal - motocyklista powiniem bez przerwy miec czynna wyobraznie i w
            kazdej sytuacji wyobrazac sobie mozliwie najgorszy scenariusz. I w odpowiedni
            sposob postepowac.

            Ja bylem tym kursem zachwycony. W Ameryce nie ma wymogu chodzenia na kurs na
            samochodowe prawo jazdy. Wiec ja myslaem, ze ten motocyklowy tez bedzie czyms
            takim na "od....l sie". Tymczasem organizatorzy niezwykle rzetelnie podeszli do
            rzeczy. Byc moze dlatego, ze to nie byla impreza panstwowa, tylko zorganizowana
            przez klub entuzjastow sportu motocyklowego, ktory uzyskal oficjalna licencje na
            prowadzenie tego szkolenia. Kurs kosztowal przy tym grosze.

            W Oregonie nikly ruch na bocznych drogach wynika nie tylko z faktu, ze jest malo
            ludzi. Rowniez z tego, ze tych drog jest duzo. Do niedawna podstawa gospodarki
            stanu byla eksploatacja lasow. Drewno trzeba bylo wozic do tartakow i z tego
            powodu zbudowano bardzo gesta siec drog, z ktorych wiele ma calkiem przyzwoita
            nawierzcnie.

            Teraz eksploatacja lasow bardzo oslabla, bo juz i tak za duzo wyrabano. Ale
            drogi, oczywiscie, pozostaly. Jest wiec gdzie jezdzic i auta na takich trasach
            napotyka sie bardzo rzadko. Wiekszym niebezpieczenstwem sa... sarny. Tych jest
            mnostwo. Dlatego w lesie trzeba zawsze zwolnic, nawet, jak droga jest prosciutka.

            Ja nie jestem wielkim entuzjasta roweru, ale za to lubie wycieczki piesze w
            lesie. Dziewicze lasy - a wciaz jeszcze ich sporo zostalo i ogromny obszar
            zaczyna sie zaraz kolo naszego miasteczka - sa fantastyczne. Jak wczesniej
            napisalem, Puszcza Bialowieska wyglada przy nich jak dobrze zadbany park
            miejski. Jest tutaj taki gatunek jodly, "Douglas Fir" (polska nazwa jest
            "daglezja") ktora potrafi wyrosnac na 70 m. Nie wyglada to az tak
            spektakularnie jak las na ostatniej czesci "Gwiezdnych Wojen" - tamten las to
            byly redwoody (jeden z dwoch gatunkow sekwoi) w polnocnej Klaiforni. Ale
            oregonski starodrzew nie wyglada duzo mniej efektownie.

            Oczywiscie o poruszaniu sie na przelaj przez taki las nie ma mowy, ale na
            szczescie jest sporo sciezek turystycznych. Ja mam swoja ulubiona trase, do
            ktorej musze dojechac 10 minut od domu samochodem, a potem wedruje 5 km,
            pokonujac przy tym 500 m. w pionie. Wiele razy mi sie zdarzylo przebyc cala
            trase tam i z powrotem i nie napotkac zywej duszy.

            Serdecznie pozdrawiam, t0g
          • Gość: Kagan Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 22.06.05, 11:28
            Tak, motocykl to frajda. Ale po moim pierwszym (i mam nadzieje
            ostanim) wypadku motocyklowym, z ktorego (na szczescie) wyszedlem
            calo, przestawilem sie jednak na samochod. Wiekszosc motocyklistow
            to jednak samobojcy albo osoby bez wyobrazni. Potrafia tak zajezdzac
            droge, czy tez wyprzedzac bez dawania jakichkolwiek sygnalow,
            ze az sie dziwie, ze tak malo ich ginie na drogach... Przeciez na motorze
            nic ciebie praktycznie nie chroni. Chelm moze nieco ochrania glowe,
            ale reszta ciala jest praktycznie odkryta. A w samochodzie masz
            pasy, poduszki i strefy zgniotu... Motocyklisci placa stanowczo
            zbyt niskie stawki ubezpieczeniowe!
            Pozdr.
    • Gość: Martynka Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: 167.206.206.* 21.06.05, 18:34
      To zjawisko nazywa sie efektem zyroskopowym :) moj fizyku...
      Skoro motocykle sa Twoja pasja - byc moze zainteresuje cie takze ta strona:
      peyter2000.republika.pl/porady/poradystare.html
      • t0g Nie przeczytalas wszystkiego, com napisal, Mar- 21.06.05, 22:04
        ...tynko.

        Podalem nawet wzor: dL/dt= (moment sily), czyli II prawo Newtona dla ruchu
        obrotowego i zarazem postawa efektu zyroskopowego.
    • Gość: Carmen S. CV w pogotowiu. IP: *.lr.centurytel.net 21.06.05, 21:02
      Szykuje sie wakat w Oregon.
    • Gość: Madball Speedway! IP: *.kom / *.kom-net.pl 21.06.05, 21:41
      Co powiesz zatem o technice jazdy na motocyklu żużlowym?

      Zagadka?
    • Gość: Watson Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 23:12
      Użyj googla a świat stanie się bardziej zrozumialy.
      Slowa ktorego szukasz to countersteering

      Tu masz link ulatwiacz --> tinyurl.com/a2v72

      Zycze milego czytania.
      Watson
      FJR & EXC
      • t0g Slowo znam, oczywiscie. Fakt, nie przyszlo mi do 21.06.05, 23:17
        ...glowy uzyc googla. Dziekuje.
    • t0g Do d... sa te informacje z Googla, Watsonie. 21.06.05, 23:36
      Widac od razu, ze pisanne przez ludzi, ktorzy moze sa dobrymi praktykami od
      jazdy, ale o mechanice teoretycznej maja pojecie dosc blade.

      Pare osob uzylo terminu "gyroscope effect, ale nikt nie wydaje sie dobrze
      rozumiec, o co chodzi. Jeden facio znow twierdzi, ze nieprawda, ze gyroscope
      effect is irrelevant.

      Faktem jest, ze wiekszosc ludzi nie rozumie dobrze efektu zyroskopowego, bo do
      tego trzeba umiec powiedziec, jak jest skierowany wektor momentu sily i wektor
      momentu pedu. I wiedziec, co to jest pochodna wektora wzgledem czasu.
      To juz przekracza poziom wiedzy fizycznej bardzo wielu ludzi, nawet takich po
      politechnice.
      • mariderek Re: Do d... sa te informacje z Googla, Watsonie. 22.06.05, 01:45
        Przez ten pobyt w US chyba Cie odmozdzylo jak "tutejszych". Poczytaj sobie
        dokladnie i ze zrozumieniem o tym co napisal Ci Watson.

        Pozdrawiam z IL

        PS: jestem fizykiem (Ph.D. w trakcie) ale Twoje zubozone teorie z najprostszej
        mechaniki maja sie do tych zakretow i do motocykla jak piesc do nosa...
        • t0g Re: Do d... sa te informacje z Googla, Watsonie. 22.06.05, 02:03
          mariderek napisał:

          > PS: jestem fizykiem (Ph.D. w trakcie) ale Twoje zubozone teorie z najprostszej
          > mechaniki maja sie do tych zakretow i do motocykla jak piesc do nosa...

          Mianowicie?
          • Gość: Gość Re: Do d... sa te informacje z Googla, Watsonie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 02:15
            Może czas zmienić przedmiot ktorego nauczasz na np WF
            Moratar
            • Gość: Pies na gości [...] IP: *.usd493.com / *.ded.swbell.net 22.06.05, 04:10
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Duncan Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: 213.227.78.* 22.06.05, 08:59
      Faktycznie przydługawy ten Twój wstęp. Ale po jego przeczytaniu nasunęły mi się
      jedynie dwie uwagi.
      Po pierwsze ten niby rzekomo bogaty kurs i trudny egzamin najlepiej ocenić
      przez pryzmat jednego z pytań, które mój kolega otrzymał na egzaminie na prawo
      jazdy który zdawał w Chicago parę lat temu "Na imprezie wypiłeś sporą ilość
      alkoholu. Co robisz po imprezie - A. wsiadasz w samochód i jedziesz do domu
      bardzo szybko B. wsiadasz w samochód i wracasz bardzo powoli i uważnie C.
      zostawiasz samochód na parkingu i wracasz metrem". Oto stopień trudności jaki
      zadawany jest na egzaminach na prawo jazdy (i nie tylko) w USA.
      Po drugie t nie przypominam sobie ani z tekstu Biblii ani z lekcji religii,
      ażeby Pan Bóg komukolwiek kazał skręcać koło w prawo czy w lewo. Tak więc Boga
      nie mieszaj do swoich nudnych opowieści.
      • t0g Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu 22.06.05, 11:36
        Gość portalu: Duncan napisał(a):

        > Faktycznie przydługawy ten Twój wstęp. Ale po jego przeczytaniu nasunęły mi się
        >
        > jedynie dwie uwagi.
        > Po pierwsze ten niby rzekomo bogaty kurs i trudny egzamin najlepiej ocenić
        > przez pryzmat jednego z pytań, które mój kolega otrzymał na egzaminie na prawo
        > jazdy który zdawał w Chicago parę lat temu

        W Chicago może być tak, a w Northwescie może byc siak. Zobacz sobie na mapie,
        gdzie Chicago, a gdzie Zachodnie Wybrzeże.

        Tak więc Boga
        > nie mieszaj do swoich nudnych opowieści.

        Dziękuje, Drogi Księżulku, za bezpłatną lekcję religii - ale będe robił po
        swojemu, wybacz.
    • Gość: deF Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.05, 10:19
      Poczytaj sobie tu:

      www.erkom.pl/piotrgpx/tips/tip048.htm
      i tu:

      tinyurl.com/bj3vk
      Powinno sie rozjasnic.
    • polski_francuz Jako inzynier 22.06.05, 10:58
      po politechnice (najlepszej w Polsce bo wroclawskiej ale tylko politechnice),
      widze to tak, ze przy duzej predkosci skretem kierownicy w lewo (skrecajac w
      lewo rzecz jasna) blokowal bys kolo, ktore mialo by tendencje do dalszego
      skretu w lewo i hamowanie jego ruchu obrotowego. I aby je wyprostowac musilabys
      uzyc znaczej sily.

      Skrecajac troche kierownice w prawo, blokujesz troche mniej bo wypadkowa sil
      dziala bardziej w kierunku obracanie sie kola.

      Ktos tu uzyl slowa zuzel. Tak rzeczywiscie sie jezdzi. Kazde dziecko z
      wroclawskiego Sepolna ci to powie. Bo tam jest najlepszy klub zuzla na
      swiecie "Sparta Wroclaw", ktora chyba juz przechrzcili.
    • Gość: Kagan Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.83.221.203.acc52-dryb-mel.comindico.com.au 22.06.05, 11:18
      Doopa z ciebie a nie motocyklista. Przy wiekszych szybkosciach
      w ogole nie uzywa sie jadac motocyklem kierownicy, a kieruje sie,
      podobnie jak na rowerze, calym cialem. Styl z kierownica
      w przeciwna strone stosuja zuzlowcy, ale oni jezdza stosunkowo
      wolno i na zuzlu... I podawaj szybkosc w ludzkich, czyli
      METRYCZNYCH, a nie imperialnych jednostkach!
      • Gość: Radek Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 11:27
        Technika ta nazywa sie countersteering, i KAZDY kto jezdzi na motocyklu
        szybciej niz 50 km/h powinien ja znac i w praktyce stosowac. Nie wdajac sie w
        szczegoly, skrecajac kierownice w przeciwna strone do skretu powodujemy pochyl
        motocykla w dobra strone co powoduje ladne zlozenie sie w zakret i skret.
        Pochyl mozna wtedy kierownica kontrolowac, z poslizgiem tylu nie ma to nic
        wspolnego. Wychylanie sie na boki ma na celu przesuniecie srodka ciezkosci tak
        by dociazyc powierzchnie styku opony z asfaltem (przy pochyle ta powierzchnia
        styku przesuwa sie na brzeg opony). To by bylo na tyle, kazdy kto twierdzi
        inaczej nie wie o czym mowi.
        • t0g Radku - dzięki, od razu czuje sie, żeś fachowiec 22.06.05, 11:38

          • Gość: Radek Re: Radku - dzięki, od razu czuje sie, żeś fachow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 11:42
            Jak chcesz wiedziec wiecej przeczytaj ksiazke A twist of a wrist 2 goscia o
            imieniu Keith Code. Countersteering jest tam bardzo ladnie wyjasniony poza tym
            jest cala teoria operowania gazem i wybierania najlepszego toru w zakrecie itp
            itd.
            • t0g Dzięki raz jeszcze. Właśnie tego mi było trzeba! 22.06.05, 11:57

            • t0g Dzięki po raz trzeci! Książke Keitha Code mozna 22.06.05, 23:54
              ...łatwo kupic za sumę ok. 40 złotych, okazuje się.
      • t0g Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu 22.06.05, 11:30
        Gość portalu: Kagan napisał(a):

        > Doopa z ciebie a nie motocyklista. Przy wiekszych szybkosciach
        > w ogole nie uzywa sie jadac motocyklem kierownicy, a kieruje sie,
        > podobnie jak na rowerze, calym cialem. Styl z kierownica
        > w przeciwna strone stosuja zuzlowcy, ale oni jezdza stosunkowo
        > wolno i na zuzlu... I podawaj szybkosc w ludzkich, czyli
        > METRYCZNYCH, a nie imperialnych jednostkach!

        Tere fere kuku! Podręczniki mówią coś zupełnie innego. Nie zajrzałeś nawet do
        linków, które tu ludzie obficie podali, leniu jeden!
        • Gość: Kagan Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 23.06.05, 02:22
          Zobacz jak jezdza wyscigowcy! Oni na zakretach przechylaja
          sie niemalze o 90% zgodnie z kierunkiem zakretu, zanim zaczniesz
          wypisywac bzdury! Na kursach ucza zas roznych bzdur: jako imigrant
          z Europy powinienes uzyc wlasnego rozumu, a nie wierzyc na slowo
          amerykancom! Styl zuzlowy nie jest dobry do szybkiej jazdy
          po asfalcie! Zuzlowcy maja zupelnie inne motocykle niz te
          uzywane do jazdy po szosie. I jeszcze inne sa do motocrossu.
          O anomaliach typu "Harley" nie mowie, bo uzywaja je tylko
          gangi motocyklowe. Harley robi kupe halasu, ale osiagi
          ma mizerne i jest bardzo niebezpieczny! Do jazdy po szosie
          nadaja sie tylko BMW, Hondy, Yamachy, Suzuki i Moto Guzzi (czy
          jak im tam), a nie te amrykanskie dziwactwa co wygladaja jak
          skrzyzowanie roweru z maszyna do szycia...
          • t0g Re: Kagan, siądź Ty gołym tyłkiem w zimną wodę 23.06.05, 02:27
            Przeczytaj sobie, co pisza o zaawansowanych technikach jazdy - wcale nie
            wyścigowych - w podręcznikach.
            • Gość: Kagan Re: Kagan, siądź Ty gołym tyłkiem w zimną wodę? IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.06.05, 11:15
              Pokaz mi kogos, kto sie nauczyl jezdzic motocyklem
              z lektury podrecznika!
          • t0g Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. 23.06.05, 02:59
            Wchodzenie w zakręt przez wychylanie ciała to jest, owszem, polski wsiowy styl
            dla takich, co jeżdża wuefemkami i eshaelkami.

            Harley ma słaba moc, jak na swą monstrualna pojemność, ale również z jej powodu
            ma kolsalny moment obrotowy i dlatego daje wspaniały odjazd z równie
            wspaniałymi (jeśli kto lubi) efektami akustycznymi. Silnik V-2 to wszakże dla
            mnie żałosny technolofgiczny prymityw, poziom technologii ten sam, co w polskim
            przedwojennym motocyklu "Sokół". Na tamte czasy był to poziom, owszem, dobry.
            Dziś to epoka kamienna.

            Jak pisałem, ja mam nie żadnego Harleya, tylko Yamachę, cztery cylindry, 750 cc.
            Z roku 1981, ale w bardzo dobrym stanie, bo kupiłem ja 5 lat temu z minimalnym
            przebiegiem. Stała całe życie w garazu. Ma sliczna "klasyczną" sylwetkę.

            Kupiłbym chętnie nowy z większym silnikiem, ale dzieci w college'u. Wiadomo jak
            to w USA wpływa na budżet rodziny.

            Countersteering pracuje na niej bardzo dobrze. Ja od początku zrobiłem bład
            pisząc "skręcić kierownicę w odwrotną stronę". Tu nie chodzi o skręcenie, tylko
            o przyłożenie momentu skręcającego. Moja staruszka na to błyskawicznie
            reaguje. Nigdy sie nie przypatrywałem, czy przednie koło się przy tym
            rzeczywiście skręca. Na moje wyczucie, nawet jeśli, to może o stopień-dwa.

            Qrwa, tu się wszyscy bez przerwy wymądrzają! Niedawnojeden koleś, sympatyczny
            skądinąd, na Aktualnościach mnie przekonywał, że nie ma amunicji rewolwerowej
            0.44 macro. Dopiero jak mu posłałem zdjęcie mojego "forty four" i naboi, to mu
            rura zmiękła.
            • Gość: Kagan Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.06.05, 11:18
              Ja tez! Byl niedawno taki amerykansko-polski mistrz jazdy
              szybkiej na motocyklu co sie chyba Kocinski nazywal (wymawiali
              go cos jak "kozinski"), i on wlasnie jezdzil tym stylem okreslanym
              przez ciebie jako "wiejski"...
              A to, ze frajerze placisz za to, co jest nawet w Australii za darmo,
              czyli edukacje dzieci, to juz tylko i wylacznie woja wina... :(
              • t0g Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. 23.06.05, 11:46
                Gość portalu: Kagan napisał(a):


                > A to, ze frajerze placisz za to, co jest nawet w Australii za darmo,
                > czyli edukacje dzieci, to juz tylko i wylacznie woja wina... :(

                Ta sprawa nie jest taka zupełnie prosta. Żadna edukacja nie jest za darmo. Po
                prostu w wielu krajach koszt uniweryteckiego wykształcenia dziecka Pana
                Kowalskiego jest rozłozony na wszystkich obywateli. Więc ludzie płacą, tylko w
                formie podatków. Nawet, jak ich dzieci nie idą na studia, to płacą.

                Co zaś do mnie konkretnie - no nie wiem, czy jednak w ogólnym bilansie nie
                wypada to jednak korzystniej, niż gdybym mieszkał w jakimś innym kraju. Wszystko
                zależy od tego, jak w danym kraju cenią to, co ja umiem zawodowo robić.
                • Gość: Kagan Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 27.06.05, 14:25
                  Korzysci z wyksztalcenia jednostek czerpie cale spoleczenstwo,
                  chyba, ze jest podzielone, jak w Indiach czy USA na nieprzenikalne
                  kasty... Stad w NORMALNYM spoleczenstwie (do ktorego amerykanskie
                  sie oczywiscie nie zalicza), WSZYSCY placa za edukacje jednostek, bo
                  tez wszyscy z tejze edukacji czerpia korzysci!
                  Pozdr.
                  cicercumcaule.blox.pl/html/
                  • t0g Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. 27.06.05, 19:42
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Korzysci z wyksztalcenia jednostek czerpie cale spoleczenstwo,
                    > chyba, ze jest podzielone, jak w Indiach czy USA na nieprzenikalne
                    > kasty... Stad w NORMALNYM spoleczenstwie (do ktorego amerykanskie
                    > sie oczywiscie nie zalicza), WSZYSCY placa za edukacje jednostek, bo
                    > tez wszyscy z tejze edukacji czerpia korzysci!

                    Dziekuje, ale wystarczjaco duzo propagandy juz "zaliczylem" w PRL-u, naprawde
                    nie musisz mi zasuwac kolejnej porcji.

                    > Pozdr.
                    > cicercumcaule.blox.pl/html/
                    • Gość: Kagan Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. IP: *.94.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 28.06.05, 11:25
                      1. W USA masz teraz wiecej propagandy, na dodatek klamliwej,
                      niz w PRLu. Ostatecznie PRL nie zaczynal wojen pod calkowicie
                      zmyslonymi pretekstami, a wedlug amerykanskiej rzadowej
                      propagandy Irak mial miec bron masowego razenia...
                      2. Widziales te zdjecie z motocyklista demonstrujacym
                      prawidlowa technike szybkiego pokonywania zakretow?

                      • t0g Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. 28.06.05, 11:36
                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                        > 2. Widziales te zdjecie z motocyklista demonstrujacym
                        > prawidlowa technike szybkiego pokonywania zakretow?
                        >
                        Drogi Kaganie, zrozum: mnie nie chodzi o techniki wyczynowe, tylko o jazdę po
                        drogach publicznych.Wyczynowcy to zupelnie inna para kaloszy.
                        • Gość: Kagan Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. IP: 203.49.200.* 30.06.05, 03:52
                          Tu chodzi o szybkosc, a jadac ponad powiedzmy 60 km/h majlepiej sie
                          kontroluje motocykl jak na zdjeciu przeze mnie zamieszczonym!
                          Pozdr. i nie bierz tego zbyt osobiscie do siebie!
                      • Gość: gosc Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 28.06.05, 16:23
                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                        > 1. W USA masz teraz wiecej propagandy, na dodatek klamliwej,
                        > niz w PRLu.

                        Dla obiektywności trzeba by też powiedzieć coś o Białorusi RP i Australii.USA
                        wystąpiły już w tym wieku w roli poszkodowanego co z zasady jest nie do przyjęcia.

                        > 2. Widziales te zdjecie z motocyklista demonstrujacym
                        > prawidlowa technike szybkiego pokonywania zakretow?

                        Warto ostrzec,że opisywane zjawisko dla inaczej reagujących modeli jednośladów
                        kończy się zapewne pokaźną katastrofą drogową.

                        • t0g Przepadam doprawdy za tym, jak ludzie z poza USA 29.06.05, 00:34
                          ...robią mi wykłady o tym, jak to jest w USA. Szczególnie zas wprzypadku, kiedy
                          noga "wykładowcy" nie postała na amerykańskiej ziemi. Godzinami moge słuchać
                          takich opowieści!

                          Chętnie bym dalej słuchał - ale tutaj, chciałem zaznaczyć, jest akurat wątek
                          dotyczący motocykli, a nie USA! Wiec upominam, to nie jest odpowiednie miejsce
                          na roztrząsnanie tych spraw.
                          • Gość: Kagan Re: Przepadam doprawdy za tym, jak ludzie z poza IP: 203.49.200.* 30.06.05, 03:56
                            W USA bylem rok i poznalem ten kraj od LA do Washington DC i NYC!
                        • Gość: Kagan Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. IP: 203.49.200.* 30.06.05, 03:55
                          Ad propagandy to zobacz jak USA ukrywa fakt, ze im stracaja w Afganistanie
                          helikoptery jak dawniej Ruskim (Radzieckim).
                          Ad motoru: nie musisz sie az tak przechylac jak zawodowcy, ale oni demonstruja
                          PRAWIDLOWA technike szykiej (t.j. ponad ok. 60km/h) jazdy na motocyklu nie
                          bedacym Harleyem!
            • Gość: deF Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 11:45
              > Wchodzenie w zakręt przez wychylanie ciała to jest, owszem, polski wsiowy styl
              > dla takich, co jeżdża wuefemkami i eshaelkami.

              Juz ci chcialem napisac ze jestes kretynem i pojecia bladego nie masz, o czym piszesz. Juz prawie to
              nawet wyslalem. Ale po namysle, doszedlem do wniosku, ze w sumie to bardzo mile, ze styl jazdy
              zawodnikow Moto GP nazywasz "polski wsiowy". To bardzo nobilitujace dla wszystkich polskich
              "wiesniakow" jezdzacych na zabytkach rodzimej motoryzacji.


              > Silnik V-2 to wszakże dla
              > mnie żałosny technolofgiczny prymityw, poziom technologii ten sam, co w polskim
              > przedwojennym motocyklu "Sokół". Na tamte czasy był to poziom, owszem, dobry.
              > Dziś to epoka kamienna.

              Buchacha. Ty jednak naprawde jestes idiota. W dodatku mocno niedoinformowany.
              No chyba ze firmy motocyklowe pt. Honda (XL1000V VARADERO, XL650V TRANSALP, NT650V
              DEAUVILLE, + V4: VFR, ST1300A PAN-EUROPEAN), Suzuki (SV650. SV1000, V-Strom 650, V-Strom
              1000), Yamaha (MT-O1, Bulldog), Moto-Guzzi (wszystkie), Ducati (nie chce mi sie juz sprawdzac, ale
              zdaje sie ze wszystkie), Aprillia (j.w.) KTM (wszystkie o pojenosci pow. 640) itp itd nie wiedza co robia i
              brna w tym zacofaniu technologicznym, wmawiajac naiwnym klientom, ze tak jest dla nich lepiej...
              ROTFL.
              Przestan juz sie moze osmieszac, co?

              deF
              • t0g [...] 23.06.05, 12:20
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • Gość: deF [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 12:50
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • t0g [...] 23.06.05, 13:00
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • Gość: deF [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 13:59
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Kagan Re: Wypraszam sobie traktowanie mnie jak idioty. IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 27.06.05, 14:27
                Dear "deF",
                See cicercumcaule.blox.pl/html/
                Regards
                Kagan(owski)
          • t0g Zobacz Kagan jakiego "Harleya" mam, hi, hi... 23.06.05, 03:11
            groszek.741.com/Aktualnosci/yamaha.JPG
            Na temat broni strzeleckiej też tak mędrkujesz? Bo samopały to tez moje maleńkie
            hobby...
            • Gość: Kagan Re: Zobacz Kagan jakiego "Harleya" mam, hi, hi... IP: *.95.221.203.acc50-dryb-mel.comindico.com.au 23.06.05, 11:21
              Pamietaj, ze kazda bron palna strzela sama raz do roku.
              Uwazaj, bo cie postrzelic moze ktos z rodziny przy okazji
              najblizszej klotni rodzinnej. W Europie koncza sie one
              najwyzej potluczeniem talrzy, w USA strzelanina i trupami... :(
              Mnie ochota zabawy bronia palna przeszla w wojsku.
              Widac, ze ciebie z kategoria "D" do woja wziac nie chcieli!
              • t0g Samopały 23.06.05, 11:35
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Widac, ze ciebie z kategoria "D" do woja wziac nie chcieli!

                Kategorię miałem akurat "C", ku mojej wielkiej rozpaczy, bo na "D" bardzo
                liczyłem. Uważałem to za wielką niesprawiedliwośc: na prawo jazdy nie byłem
                wystarczająco dobry (nawet samochodowego początkowo mi odmówili!), a do woja to
                się nadawałem! Więc postrzelałem sobie i z AK47, i z armat p-lot 57 mm i 85 mm.
                I nie przeszło mi, z tym, że dla mnie istnieje wyłącznie strzelanie do tarczy.
                Sama myśl o polowaniu, strzelaniu do czegokolwiek co żyje, budzi we mnie
                wstręt. Powiem Ci, że ja nawet pająków w domu nie tłukę, tylko je łapię i
                wynoszę do ogródka.

                A prawo dotyczace broni palnej w USA jest zdecydowanie za liberalne, zgadzam się.
                • Gość: Kagan Re: Samopały IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 27.06.05, 14:22
                  Z kat. C to chyba wojsko w kuchni albo kanclelarii spedziles, czego ci szczerze
                  i sedecznie zazdroszcze, bo najbardziej lubilem sluzbe w kuchni (dostep do
                  oficerskiego zarcia) i w kancelarii (najlepsze opyerdalanie sie jakie jest w woju
                  mozliwe). A jak jezdza na zakretach zawodowcy to zobacz na:
                  cicercumcaule.blox.pl/html/Pozdr.
                  Kagan(owski)
                • m.rycho Re: Samopały 27.06.05, 23:45
                  t0g napisał:
                  >Kiedy chce, dajmy na to, wejsc w prawy zakret, to delikatnie skrecam
                  kierownice w lewo - i motocykl poslusznie skreca w prawo. I vice versa.<
                  To jest nieprawda.Zawsze gdy chcesz skręcić pierwszy ruch kierownicą musi być
                  dokładnie w tą stronę co chcesz skręcić i prędkość jazdy nie ma na to
                  najmniejszego znaczenia.Kierownicą "kontrujesz" tylko w przypadku poślizgu
                  tylnego koła które w takiej sytuacji jest wyrzucane na zewnątrz i gdybyś tego
                  nie robił to motocykl obróciłby się o 180 stopni.
                  Jeżeli masz wątpliwości czy to prawda to weź jakikolwiek pojazd
                  dwukołowy,zablokuj kierownicę tak by koła były w jednej linii i zobaczysz,że
                  nie ma możliwości zmiany jego kierunku jazdy ,skręcić może jedynie gdy ruszysz
                  kierownicą ale zawsze będzie skręcał w zgodnie z ruchem kierownicy.
                  • t0g Drogi Rychu: 28.06.05, 03:19
                    Niezupelna prawda jest akurat to co Ty mowisz. Nie zgadza to sie ani z tym, co
                    pisza ksiazki, ani z moimi osobistymi obserwacjami. Kurcze, ja juz na mojej
                    maszynie zrobilem z 10 000 km, duzo z tego po kretych drogach i cos niecos wiem!

                    Ja caly czas mowie o jezdzie po asfaltowej szosie, nie zadnych zwirowych drogach
                    czy jezdzie przelajowej, gdzie tylne kolo latwo wchodzi w poslizg.

                    A na jakiej Ty maszynie jezdzisz?
                    • Gość: Rycho Re: Drogi Rychu: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 15:36
                      Odpal motor i spróbuj zakręcić na dowolnej prędkości w przeciwnym kierunku niż
                      ruch kierownicą.Ja jestem pewien,że coś takiego Ci się nie uda.Jeżeli jakimś
                      cudem to zrobisz będzie to oznaczało,że Ciebie ogólne prawa fizyki nie
                      obowiązują:-)
                      • t0g Re: Drogi Rychu: 28.06.05, 18:58
                        Gość portalu: Rycho napisał(a):

                        > Odpal motor i spróbuj zakręcić na dowolnej prędkości w przeciwnym kierunku niż
                        > ruch kierownicą.Ja jestem pewien,że coś takiego Ci się nie uda.Jeżeli jakimś
                        > cudem to zrobisz będzie to oznaczało,że Ciebie ogólne prawa fizyki nie
                        > obowiązują:-)

                        Przepraszam, NA PEWNO się uda i jestem tego pewien, bo ja to robię kilka razy na
                        przejechany kilometr, z wyjątkiem zakrętów, które biorę bardzo wolno (np.
                        skręcając w poprzeczną ulicę).

                        Zapytaj innych ludzi na Forum "Motocykle", jeśli masz wątpliwości.

                        Tutaj, jak mi sie wydaje, wypowiedziało się wielu forumowiczów, którzy w ogóle
                        na motorze nie jeżdżą. Na Forum Motocykle, gdzie są prawie sami praktycy,
                        reakcja była całkiem inna. Nikt mi nie wymyślał od debili, jak wielu ludzi tutaj.

                        Powtarzam moje pytanie, czy jeździsz na motorze?

                        Pozdrowienia, t0g

    • Gość: racjonalista Re: "Nielogiczny" sposob zakrecania na motocyklu IP: *.toya.net.pl 22.06.05, 12:21
      Zaraz wprzęgniecie do tych rozważań mechanikę kwantową ;-)
      A weźcie pod uwagę, szanowni nobliści kształt opony. I co by było, gdyby była
      płaska na styku z jezdnią.
    • t0g [...] 28.06.05, 19:41
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Rycho Re: DO TYCH, KTÓRZY MNIE NAZWALI "DEBILEM" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.06.05, 22:09
        Wytłumaczę Ci to tak jak ja to rozumiem.
        Za punkt wyjścia przyjmujemy,że:
        na dużej prędkości by skręcić w lewo muszę kierownicą skręcić w prawo.
        W takim przypadku ciąg wydażeń jest następujący:
        1.ruch kierownicą w prawo
        2.powoduje to przechył motocykla w lewo
        3.ponieważ motocykl jest przechylony w lewo musisz"skontrować" kierownicą w lewo
        4.wchodzisz w lewy zakręt
        A teraz wyjaśnienie:przy pierwszym ruchu kierownicy w prawo motocykl,a ściślej
        koła,zaczynają jechać również w prawo lecz siła odśrodkowa powoduję wychylenie
        maszyny w lewo i wtedy możesz wejść ostro w lewy zakręt.Cała ta czynność
        odbywa się na tyle szybko,że jak bliżej się w to nie zgłębisz wyjdzie Ci
        paradoks który opisujesz a w rzeczywistości wszystko jest w zgodzie z prawami
        fizyki.W skrócie ten manewr nazywa się "złożenie do zakrętu" i faktycznie
        pokonywanie zakrętu w lewo zaczynasz od skręcania w prawo.
        Mam nadzieję,że teraz wszystko jasne
        Pozdr Rycho.
        • t0g No, dobra, Rychu, to proponuję zrobić eksperyment 29.06.05, 00:26
          Ja na mojej staruszce zainstaluję jakiś wskaźnik, ktory bedzie pokazywal kąt
          skrecenia kierownicy. I pojadę na trasę i zacznę brać zakrety. I jakoś spróbuję
          tak zamocować aparat, żeby to wszystko filmował, i połozenie wskaźnika, i sam
          zakręt (jeszcze nie wiem, jak to zrobić - jakos chyba do hełmu trzeba będzie
          aparat przymocowac). No i jak będzie gotowe, to wrócimy do dyskusji. Z tym, że
          to może troche potrwać.

          Po raz trzeci pytam - na jakiej maszynie jeździsz?

          Serdeczniepozdrawiam, t0g.
          • Gość: Rycho Re: No, dobra, Rychu, to proponuję zrobić ekspery IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.06.05, 08:33
            Eksperyment jak najbardziej, tylko czy będziesz miał odpowiednio dokładne
            oprzyrządowanie by cały ciąg zdarzeń związanych ze skręcaniem zanotować tak
            precyzyjnie by poddać go dokładnej analizie.Zauważ,że będziesz się poruszał w
            przedziałach milisekund i ułamków stopni kątowych.
            Jadąc wolno gołym okiem widzisz zdarzenia i wszystko jasne,jadąc szybko
            wszystko to ulega bardzo dużym zawężeniom ale i tak musi być tak samo dla
            każdej prędkości.
            Na motorze ostatnio jeździłem 35lat temu,ale jeździłem dużo,były to:
            WSK , Junak, Jawa i MZ czyli prawie wszystko na czym w PRL tamtych czasów się
            jeździło.
            Uważam jednak,że nie ma to żadnego znaczenia do rozpatrywania problemu który
            istnieje dla Ciebie,bo wg.mnie wszystko jest jasne.
            • t0g Rychu, specjalnie sie przejechałem dziś... 01.07.05, 09:55
              ..i patrzyłem, o ile ja tę kierownice skręcam robiąc "przeciwskręt". No wiec, to
              rzeczywiście wygląda na ułamki stopnia.

              Jak to rejestrować? Uhmmm... mam pewne pomysły, ale to nie będzie super-łatwe.
              Chyba musze to odłozyc na sierpień, czyli na po powrocie z urlopu. Myśle o takim
              jakby systemie dwóch dźwigni, które by kąt skręcenia kierownicy zwielokrotniły.

              Nowoczesny sposób to pewnie byłby elektroniczny czujnik kąta, a odczyt by był
              zapisywany co parę milisekund w laptopie... No, ale to już stanowiłoby ogromny
              projekt, gra na pewno nie jest warta świeczki.

              Serdecznie pozdrawiam, t0g

              PS. A czemu porzuciłes motocykl?
              • m.rycho Re: Rychu, specjalnie sie przejechałem dziś... 01.07.05, 10:16
                Im większa prędkość tym te ruchy będą mniejsze,w warunkach "domowych" pewnie
                będzie trudno to wszystko dokładnie pomierzyć i przeanalizować.Ten przeciwskręt
                jest potrzebny tylko do bujnięcia maszyny byś mógł wejść w zakręt odpowiednio
                pochylony.
                Mam pewien pomysł,napewno zawodowo ścigający się na wyścigach motocyklowych
                mają to wszystko rozpracowane w najdrobniejszych szczegółach ,może dotrzesz
                do "stajni" kogoś dobrego w te klocki a napewno Ci to wyjaśnią.
              • Gość: Rycho Re: Rychu, specjalnie sie przejechałem dziś... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.05, 11:42
                >gra na pewno nie jest warta świeczki.<
                Pewnie masz rację tym bardziej,że napewno już ktoś to teoretycznie rozpracował.
                Co do motocykla to jestem na etapie dojrzewania do kupna.
                Pozdr Rycho(m.rycho to też ja)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja