t0g
21.06.05, 07:01
Czy ktos moze mi wytlumaczyc taka dziwna rzecz?
Pozwolcie, ze poprzedze zasadnicze pytanie nieco dluzszym wstepem.
Ja uwielbiam jazde na motocyklu. W zamierzchlych czasach, gdy uczeszczalem do
warszawskiego liceum, zorganizowano dla nas kurs na prawo jazdy i ja go
odbylem i wszystkie testy pozaliczalem, tylko prawa nie dostalem, bo okazalo
sie, ze mam za duzo "minusow" w oczach (minusy to sa takie grube soczewki,
ktore ja musze nosic). Zamiast motocykla sprawilem sobie wiec wtedy moped
marki "Rys" i przy jego pomocy zaspokajalem swoja motocyklowa pasje. O
szybszej jezdzie nie bylo mowy, bo poczciwy Rys rozwijal wszystkiego 50 km/h.
Pasja we mnie odzyla po wielu, wielu latach, gdy juz mieszkalem w USA. Pewnej
jesieni jeden ze studentow na uniwersytecie, w ktorympracuje, potrzebowal
natycmiast gotowki i doslownie za bezcen pozbywal sie motocykla. To ja
wyciagnalem zaskorniaka i stalem sie posiadaczem tego potwora. Potrzebowalem
jeszcze prawa jazdy, wiec zapisalem sie na kurs. Byl zupelnie inny, niz tamten
przed laty w Polsce. Niezwykle bogaty program praktycznych cwiczen i bardzo
trudny koncowy egzamin, ktory z ledwoscia zdalem.
Na tym kursie nauczonomnie dziwnej rzeczy. Mianowicie, ze jak sie wchodzi w
zakret na malej predkosci, to przednie kolo trzeba skrecic, jak Pan Bog
przykazal, w strone, w ktora chcemy pojechac.
Natomiast ostrzegano nas multum razy, zeby absolutnie tak nie probowac
wchodzic w zakret na duzej predkosci, bo to sie moze skonczyc zle. Instruktor
nawet ze trzy razy powtorzyl opowiesc o tym, jak, bedac jeszcze poczatkujacym
motocyklista, w ten sposob wladowalsie do rowu przy szybkosci 40 mil/h na
tatusiowym motorze, zabranym bez jegowiedzy.
Instruktor nauczal, ze wchodzac w zkret, nalezy kierownice skrecic dokladnie w
odwrotnym kierunku, niz sugeruje logika.
Kiedy juz dostalem prawoi moglem zaczac szalec na moim potworze, zaraz
toprzetestowale - i okazalo sie, ze instruktor mowil swieta prawde. Kiedy
chce, dajmy na to, wejsc w przwy zakret, to delikatnie skrecam kierownice w
lewo - i motocykl poslusznie skreca w prawo. I vice versa.
(nie wiem na pewno, czy fachowo to sie nazywa "kierownica" w motocyklu - ale
wiadomo chyba, co mam na mysli).
Ja mam to doskonale opanowane w tej chwili, ale nadal zupelnie nie rozumiem,
dlaczego tak sie dzieje. Roboczo przyjalem teorie, ze wsprawe zaangazowana
jest jakas czarna magia. Ale jako fizykowi nie wypada mi tak
myslec,przynajmniej na dluga mete. Mam wiec pytanie - czy ktos moze mi
wytlumaczyc, jaka FIZYKA lezy u podloza tego zadziwiajacego zachowania
motocykli? Bede bardzo wdzieczny za objasnienia.
PS. Mozna tez zakrecac bez poruszania kierownica, tylko przez pochylenie ciala
- ale instruktor nam mowil, ze jest to mniej skuteczny i niezalecany sposob.
Cialo motocyklisty w ogole nie powinno bowiem sie odchylac na boki od
plaszczyzny symetrii pojazdu - taka jazda jest uwazana przez fachowcow za
partacka.