Gość: +++IGNORANT
IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl
11.08.02, 20:44
Witam!
Poprzedni wątek zawiera tak wiele postów prezentującyuch tak niedorzeczne
poglądy na pochodzenie i historię Słowian, że postanowilem założyć nowy
wątek...
Apeluję aby prezentować na nim poglądy oparte o dyscyplinę źródłową i poważne
badania naukowe poważnych autorów.
Bo od historii fantastycznych i nieprawdziwych ani faktograficznie ani
logicznie mamy stary wątek, na którym zamieszczę kilka swoich koncepcji,
równie słabo udokumentowanych.., ale za to dużo bardziej prawdopodobnych.
Zatem miłej lektury o fałszerstwach zwolenników hitlerowskiej archeologii
Słowo wstępne
Zagadnienie praojczyzny Słowian jest nie tylko największym, ale i najstarszym
zagadnieniem slawistyki, ponieważ pierwsze próby rozwiązania go pojawiają się
już u Kosmografa z Rawenny (VII w.), u Geografa bawarskiego (IX w.) i w
kronice Nestora (XII w.). Problem fascynował mnóstwo umysłów i na ten temat
powstała ogromna literatura, jednak nie tu miejsce, by ją omawiać. Trzeba
poprzestać na stwierdzeniu, że w Polsce po wojnie do końca lat
siedemdziesiątych przeważał pogląd, iż praojczyzna Słowian leżała w dorzeczu
Odry i Wisły. Natomiast w roku 1979 nieżyjący już archeolog Godłowski doszedł
do wniosku, że kolebka Słowian była nad Dnieprem, a jego pogląd w krótkim
czasie zyskał wielu zwolenników. Niepokojące jest jednak to, że zwolennicy
tej koncepcji nie uważają za stosowne przestrzegać zasady, iż swoboda
dyskusji stanowi warunek sine qua non postępu nauki. Przejawia się to w
następujących zachowaniach:
1) Przemilczają oni istnienie przeciwników koncepcji Godłowskiego. Na
przykład w Wielkiej historii Polski (tom 1, Kraków 1998, s. 351) czytamy, że
praojczyzna Słowian leżała "w górnym i częściowo środkowym dorzeczu Dniepru",
natomiast nie ma tam żadnej wzmianki o tym, że pogląd ten bynajmniej nie jest
uznawany przez wszystkich. By poprzestać na paru przykładach, wystarczy
wspomnieć o tym, że niedawno zmarły w Stanach Zjednoczonych badacz polski
Gołąb był zdania, iż kolebka Słowian leżała nad górnym Donem, niemiecki
onomasta Udolph lokalizuje ją na północnych zboczach Karpat, gdzieś między
Zakopanem a Bukowiną, moskiewski językoznawca Trubaczow twierdzi, że
praojczyzna Słowian leżała nad środkowym Dunajem, prof. Leciejewicz sytuuje
ją w dorzeczu Odry, Wisły i Dniepru, podczas gdy według mińskiego slawisty
Martynowa znajdowała się ona w dorzeczu Wisły i Odry. Zwolennicy koncepcji
Godłowskiego ukrywają przed opinią publiczną fakt, że koncepcja ta jest nie
jedyną, ale jedną z wielu hipotez odnoszących się do praojczyzny Słowian.
2) Nie podejmują oni dyskusji z przeciwnikami koncepcji Godłowskiego. Na
przykład na początku pierwszego numeru czasopisma "Archeologia Żywa" (1,
1996, s. 3-8) ukazał się wywiad zatytułowany Słowiański Biskupin to naukowa
legenda! Następnie w czasopiśmie Slavia Antiqua (38, 1997, s. 191-194) został
opublikowany artykuł polemiczny pt. Czy słowiański Biskupin to naukowa
legenda?, jednak uczestnik wywiadu zamieszczonego w "Archeologii Żywej"
dyskusji nie podjął.
3) Na konferencje nie zapraszają przeciwników koncepcji Godłowskiego, na
skutek czego w podsumowaniu konferencji w Jadwisinie mogło się znaleźć
następujące zdanie: "nobody who actively participated in the conference in
Jadwisin doubted that their cradle [chodzi o praojczyznę Słowian] was located
in regions along the Dnieper river" (Origins of Central Europe, Warszawa
1997, s. 249).
4) Uniemożliwiają druk przeciwnikom koncepcji Godłowskiego. Podczas gdy w
czasopismach językoznawczych oraz większości czasopism archeologicznych
przestrzegana jest zasada swobody dyskusji, w redakcjach niektórych czasopism
archeologicznych oraz znacznej większości czasopism nienaukowych zasiadają
zwolennicy koncepcji Godłowskiego, którzy odmawiają zamieszczania artykułów
kwestionujących tę koncepcję. Podobna sytuacja panuje w innych środkach
masowego przekazu. Jest rzeczą godną ubolewania, że znaczna większość naszych
dziennikarzy nie zdaje sobie sprawy z tego, iż uniemożliwianie dyskusji na
tematy naukowe jest równie szkodliwe jak stosowanie cenzury w sprawach
politycznych.
Wśród zwolenników koncepcji Godłowskiego najbardziej aktywny jest prof.
Parczewski. Ostatnio wydał on książkę, na której karcie tytułowej czytamy:
Kazimierz Godłowski, Pierwotne siedziby Słowian. Wybór pism, pod redakcją
Michała Parczewskiego, Kraków 2000. Książkę tę prof. Parczewski opatrzył
wyborem najnowszej literatury odnoszącej się do początków Słowiańszczyzny, w
którym między innymi wymienił moją książkę pt. Wieża Babel (Wrocław 1999),
przy czym napisał (na s. 414):
"...wywody W. Mańczaka w sprawie wkładu archeologii do zagadnienia
praojczyzny Słowian (s. 125-127 tej książki) mają charakter najzupełniej
absurdalny i oderwany od rzeczywistości. Trudno powiedzieć, czy to efekt
świadomego zabiegu autorskiego, ale niewątpliwie powstała jedna z
najzabawniejszych "naukowych" wariacji na tematy archeologiczne, jakie
cierpliwy papier przyjął ostatnio na siebie, a Komitet Badań Naukowych
dofinansował z pieniędzy przeznaczonych na badania naukowe".
Jestem już na emeryturze, napisałem 700 prac i w związku z tym mnóstwo
przeczytałem, jednak nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek w życiu w
literaturze naukowej napotkał podobną wypowiedź. Prof. Parczewski nie jest w
stanie podjąć merytorycznej dyskusji ze mną, gdyż nie ma argumentów przeciwko
memu poglądowi na praojczyznę Słowian, ale wyobraża sobie, że argumenty można
zastąpić impertynencjami.
Ku memu zdumieniu okazało się później, że wśród zwolenników koncepcji
Godłowskiego prof. Parczewski nie jest jedynym, który sądzi, iż zamiast
przedstawiać argumenty, wystarczy sięgać po inwektywy. Na przykład w dodatku
Plus Minus do "Rzeczypospolitej" z 10-12.11.2000 r., s. D1, przeczytać można,
co następuje:
"Archeolodzy polscy pracowicie kontynuowali wynalazek Gustafa Kossinny,
gromadzili archeologiczne argumenty na rzecz ideologicznej tezy, adresowanej
do współczesności. Stosując metodę osadniczą, starali się wykazać
prasłowiańskość ziem nad Odrą i Wisłą... Umysłowe ograniczenie, jawny
oportunizm, oczywista prywata w tym przypadku tylko sprzyjały sukcesowi".
W artykule nie został przedstawiony żaden argument przemawiający za
praojczyzną Słowian w dorzeczu Dniepru ani żaden argument przeczący
prakolebce Słowian w dorzeczu Odry i Wisły.
Jeszcze inni zwolennicy koncepcji Godłowskiego lubią określać wszelką krytykę
tej koncepcji jako nienaukową. Na przykład w "Światowicie", tom I (XLII),
1999, s. 177, napisano:
"Tekst ten, przy silnym zaangażowaniu emocjonalnym Autora, mieści się jednak
w granicach polemiki naukowej, czego już, niestety, nie da się powiedzieć
o "patriotycznych" próbach obrony Okopów Św. Trójcy, zdarzających się w
literaturze archeologicznej jeszcze w latach 90-tych. - Cf... T. Malinowski,
O niefrasobliwym i instrumentalnym traktowaniu niektórych fragmentów dziejów
polskiej archeologii, czyli jak nie należy jej popularyzować, ((Archeologia
Środkowego Nadodrza 1)), 1998, s. 225-230".
Nie wolno stawiać ogólnikowego i gołosłownego zarzutu nienaukowości, gdyż na
zarzut taki nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Jeśli już ktoś uważa, że ma
prawo postawić naukowcowi najcięższy z możliwych zarzutów, a mianowicie
przypisać jego wypowiedziom charakter wręcz nienaukowy, to jego obowiązkiem
jest konkretnie powiedzieć, na czym owa nienaukowość ma polegać, w przeciwnym
bowiem razie pozbawia oskarżonego możności obrony.
Wreszcie pragnę wspomnieć o tym, że 2 czerwca 2000 roku w Komitecie Nauk Pra-
i Protohistorycznych PAN w Warszawie odbyło się zebranie "okrągłego stołu",
poświęcone praojczyźnie Słowian. Na zebranie zaproszono 14 osób, a mianowicie
profesorów: Gedigę, Gedla, Kaczanowskiego, Kokowskiego, Kolendę,
Leciejewicza, Makiewicza, Malinowskiego, Mamzera, Mańczaka, Okulicza