możliwa trzecia wojna światowa......

25.07.05, 06:49
Amerykanie zaniepokojeni przyszłością ...
Sześciu na dziesięciu obywateli Stanów Zjednoczonych uważa taką wojnę za
całkiem prawdopodobną - wynika z wspólnych badań przeprowadzonych przez
ośrodki Associated Press i Kyodo.
60 lat po zakończeniu II wojny światowej Amerykanom i Japończykom postawiono
pytania na temat stosunku do historii i do przyszłości. Spytano też o ich
przewidywania co do możliwości wybuchu kolejnej wojny światowej.
60 lat po wojennej tragedii mieszkańcy obu państw lubią się i szanują. Ze
wspólnych badań przeprowadzonych przez agencje AP i Kyodo wynika jednak
również, że w ocenie niektórych faktów historycznych oraz w podejściu do
przyszłości Amerykanie i Japończycy nieco się różnią.
Jednym z elementów wspólnych jest podejście do zrzucenia przez USA dwóch bomb
atomowych na japońskie miasta Hiroszimę i Nagasaki. Zarówno Amerykanie, jak i
Japończycy uważają, iż tego ruchu prezydenta Trumana nie da się
usprawiedliwić.
Jak się okazuje, więcej obaw przed kolejną, trzecią wojną światową mają
Amerykanie. Sześciu na dziesięciu uważa wojnę za całkiem prawdopodobną,
podczas gdy podobne zdanie podziela jedynie jedna trzecia Japończyków.
Według specjalistów wynikać to może z zaangażowania wojsk amerykańskich w
różnych rejonach świata i z pewnego pogodzenia się z możliwością odwetu, np.
przez akcje terrorystyczne. "W zasadzie czuję się, jakbyśmy już byli w stanie
wojny" - mówi Susan Aser, pośredniczka obrotu nieruchomościami z Rochester w
stanie Nowy Jork.
Japończycy o wiele rzadziej myślą o wojnie, jeśli jednak zdarzy im się nad
nią zastanowić, wtedy najczęściej wymienianym zagrożeniem jest możliwość
ataku ze strony Korei Północnej.
Gospodarka jest jednak najważniejszym elementem pojednania. Stany Zjednoczone
są największym partnerem handlowym Japonii.

Quelle PDN-NY mo,(r)



    • sothis666 sondaże sa genialne ;) 28.07.05, 16:43
      Najlepszy jaki znam:

      "50% Polaków nie zdaje sobie sprawy że jest połową społeczeństwa"

      -ma tylez sensu co wyniki przytoczonych wyżej "badań":)
    • Gość: kapitalizm Re: możliwa trzecia wojna światowa...... IP: *.oc.oc.cox.net 28.07.05, 18:13
      ...a wojna z islamskim terroryzmem to nie jest swiatowa?

    • Gość: LUCYFER Podobne odpowiedzi padaly w latach 60-tych a wiec IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 29.07.05, 00:14
      w okresie najwiekszego napiecia miedzy NATO i Ukladem Warszawskim. Amerykanie
      dosc szybko panikuja bo ich wiedza o swiecie jest stosunkowo niska w porownaniu
      do Europejczykow. Stad moda na Koniec Swiata np. chrzescijanska Apokalipsa. Jak
      kazda moda ta tez przejdzie do lamusa.
      • Gość: kapitalizm Re: Podobne odpowiedzi padaly w latach 60-tych a IP: *.oc.oc.cox.net 29.07.05, 06:57
        ...o jakim ty napieciu mowisz?

        ja mowie o wojnie, prawdziwej, w ktorej gina tysiace ludzi roznych narodowosci
        z wszystkich 5-ciu kontynentow,

        co do wiedzy o swiecie i panice to nie zapominaj, ze to wlasnie europejczycy sa
        niedojrzalymi spoleczenstwami i wciaz wywoluja wojny, ktore USA musi potem
        gasic i ustawiac rozrabiajaca dziatwe po katach,

        to nie amerykanie zachwycali sie nowinkami socjalistow rosyjskich czy
        niemieckich - a nawet ostrzegali przed ta mada - i co?

        dziatwa nie posluchala i sie pokaleczyla.
        • Gość: LUCYFER Wojny lokalne sa zawsze. W ostatnich 5 tys. lat IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 29.07.05, 16:31
          znanych historykom, bylo tylko 27 lat pokoju globalnego tzn. nie bylo wojny
          NIGDZIE. USA jest dzieckiem Europy pod kazdym wzgledem (ideologicznym,
          etnicznym, kulturalnym). Amerykanie wyszli na arene swiatowa bo zawsze jest
          jakies panstwo lub grupa panstw, ktore dominuja na scenie politycznej
          regionu ,a od kilkuset lat, nawet globu. Mozna powiedziec, ze globalne potegi
          pochodzenia europejskiego oddaly pierwszenstwo potegom pozaeuropejskim jakimi
          sa obecnie USA i pretendenci typu Chiny, Indie, pozniej moze Brazylia. Wojny
          swiatowe nie byly wojnami o lupy w Europie ale o globalne przywodztwo. Teraz
          wlasnie USA znalazly sie na przodzie. Nie jest wiec to "dziatwa europejska"
          lecz raczej "dziadkowie globalnej cywilizacji" i sytuacja braku przyrostu
          naturalnego na Starym Kontynencie odpowiada wiernie temu okresleniu. Jesli
          chodzi natomiast o uspokajanie Europy to te czasy minely,o czym swiadczy
          wzrastajace napiecie miedzy USA a jej partnerami jak Francja czy Niemcy a teraz
          rowniez Hiszpania. Wjna swiatowa na 5 kontynentach nie wybuchnie bo musisz miec
          dwa przeciwstawne bloki wojskowe, ktore chca wygrac Swiat. Trudno nazwac
          terrorystow islamskich takim blokiem.
          • Gość: kapitalizm Re: Wojny lokalne sa zawsze. W ostatnich 5 tys. l IP: *.oc.oc.cox.net 29.07.05, 20:04
            znanych historykom, bylo tylko 27 lat pokoju globalnego tzn. nie bylo wojny
            NIGDZIE. USA jest dzieckiem Europy pod kazdym wzgledem (ideologicznym,
            etnicznym, kulturalnym). Amerykanie wyszli na arene swiatowa bo zawsze jest
            jakies panstwo lub grupa panstw, ktore dominuja na scenie politycznej
            regionu ,a od kilkuset lat, nawet globu. Mozna powiedziec, ze globalne potegi
            pochodzenia europejskiego oddaly pierwszenstwo potegom pozaeuropejskim jakimi
            sa obecnie USA i pretendenci typu Chiny, Indie, pozniej moze Brazylia. Wojny
            swiatowe nie byly wojnami o lupy w Europie ale o globalne przywodztwo. Teraz
            wlasnie USA znalazly sie na przodzie. Nie jest wiec to "dziatwa europejska"
            lecz raczej "dziadkowie globalnej cywilizacji" i sytuacja braku przyrostu
            naturalnego na Starym Kontynencie odpowiada wiernie temu okresleniu. Jesli
            chodzi natomiast o uspokajanie Europy to te czasy minely,o czym swiadczy
            wzrastajace napiecie miedzy USA a jej partnerami jak Francja czy Niemcy a teraz
            rowniez Hiszpania. Wjna swiatowa na 5 kontynentach nie wybuchnie bo musisz miec
            dwa przeciwstawne bloki wojskowe, ktore chca wygrac Swiat. Trudno nazwac
            terrorystow islamskich takim blokiem.


            ...prawie wszystko pokreciles,

            USA nie jest ani ideologicznym, ani etnicznym, ani tym bardziej kulturalnym
            dzieckiem Europy,

            czesto mozna sie spotkac z takim mylnym przekonaniem - w koncu wielu
            mieszkancow pochodzi ze starego kontynentu,

            ale na tym sie podobienstwo niestety (na szczescie dla nas) konczy - samo
            powstanie USA to byl od poczatku bunt i calkowite odrzucenie wartosci (a raczej
            jej braku), kultury i mentalnosci europejskiej,

            nie wiem co rozumiesz pod pojeciem etnicznym - jesli rase, to USA jest
            wielorasowe - bez zaslugi Europy, a moze nawet wbrew,

            zgadzam sie, ze europa to dziadkowie i jako tacy sa traktowani przez USA - jako
            sklerotyczni, niewydolni i zdziecinniali staruszkowie,

            obie wojny swiatowe i dziesiatkich pomniejszych konfliktow na kontynencie
            europejskim zawsze byly i sa o 'lupy' ziemi - sa to zawsze wojny typu
            plemiennego,

            obecna wojna o zasiegu swiatowym jest o wiele grozniejszym konfliktem niz
            jakakolwiek w historii,

            jest to prawdziwy konflikt przeciwstawnych cywilizacji - jednej wychwalajacej
            radosci zycia, drugiej - SMIERC,

            tak jak przed laty niemcy, francuzi, anglicy, wlosi i inni w Europie nie
            widzieli zadnego zagrozenia socjalizmem Hitlera, Stalina i innych
            pomniejszych "religii" ludow, a nawet wrecz byli zauroczeni kazda najnowsza
            moda w polityce i kulturze - tak samo teraz, ani niemcy ani francuzi nie
            chca/nie chcieli sie przeciwstawic zlu - niemcy i francuzi nic sie pod tym
            wzgledem nie zmienili - tak jak przed 70-ciu laty nie chcieli sila
            przeciwstawic sie zagrozeniu, tak samo dzis sa pogodzeni z losem,

            i to wszystko mimo glosu rozsadku plynacego zza oceanu - tak wtedy jak i dzis.
            • Gość: LUCYFER JA wiem jak jest, gdy ty chcesz wierzyc w to IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 30.07.05, 04:45
              co uwazasz za swoja racje. Zostan z nia, masz prawo. Kieruj sie nia, zobaczysz
              jak na tym wyjdziesz. Twoj upor w odrzucaniu faktow swiadczy o tym, ze jestes
              jedna z moich ofiar.
              Przy okazji - poczytaj sobie historie USA. Zobaczysz jakie byly zrodla
              rewolucji chocby Locke i Montesqui. Zobaczysz jaki wplyw wywarli francuscy
              luminarze XVIII wieku na idee wolnosci Ojcow Ameryki. Dowiesz sie, ze do
              dzisiaj intelektualisci Starego Kontynentu maja wplyw na idee rodzace sie nawet
              w Kalifornii (szczegolnie uniwersyteckich autorytetow). Zycze dobrej lektury i
              koncze dyskusje z Wasci. Do zobaczenia w MOJEJ DOMENIE 12 Sierpnia 2014.
              • kapitalizm Re: JA wiem jak jest, gdy ty chcesz wierzyc w to 31.07.05, 07:10
                Gość portalu: LUCYFER napisał(a):

                > co uwazasz za swoja racje. Zostan z nia, masz prawo. Kieruj sie nia,
                zobaczysz
                > jak na tym wyjdziesz. Twoj upor w odrzucaniu faktow swiadczy o tym, ze jestes
                > jedna z moich ofiar.
                > Przy okazji - poczytaj sobie historie USA. Zobaczysz jakie byly zrodla
                > rewolucji chocby Locke i Montesqui. Zobaczysz jaki wplyw wywarli francuscy
                > luminarze XVIII wieku na idee wolnosci Ojcow Ameryki. Dowiesz sie, ze do
                > dzisiaj intelektualisci Starego Kontynentu maja wplyw na idee rodzace sie
                nawet
                >
                > w Kalifornii (szczegolnie uniwersyteckich autorytetow). Zycze dobrej lektury
                i
                > koncze dyskusje z Wasci. Do zobaczenia w MOJEJ DOMENIE 12 Sierpnia 2014.


                ...widze, ze troche mnie nie zrozumiales,

                ja nie twierdzile, ze kultura i cywilizacja ogolnie ujmujac jest latami starsza
                od europejskiej - wrecz odwrotnie - ameryka jest wiekowo duzo mlodsza i przez
                to nie ma tych wszystkich obciazen inne stare kultury maja,

                przewaga amerykanskiej cywilizacji polega nie na ilosci lat, tylko na
                dojrzalosci przyjetych zasad zycia spolecznego w ramach kapitalizmu
                (przedewszystkim prawo wlasnosci, indywidualizm i poszukiwanie wlasnego
                szczescia),

                co do wplywow ludzi z Europy, to sa one do dzisiaj i niektore z nich bolesnie
                odczuwalne - szczegolnie w systemie edukacji publicznej i w wielu srodowiskach
                akademickich (szczegolnie w Kaliforni),

                ale te odchylenia w strone socjalizmu nigdy nie byly i, mamy nadziej nie beda,
                glownym nurtem zycia spolecznego USA,

                wydaje mi sie, ze obaj stoimi po tej samej stronie - stronie wolnosci jednostki
                i zasad moralnych kapitalizmu,

                moze wypowiadamy sie w inny sposob - ale przeslanie to samo.
    • dokowski Lewackie brednie i zwykłe kłamstwo 29.07.05, 12:59
      canaris.jr napisał:

      > zrzucenia przez USA dwóch bomb atomowych na japońskie miasta Hiroszimę
      > i Nagasaki. Zarówno Amerykanie, jak i Japończycy uważają, iż tego ruchu
      > prezydenta Trumana nie da się usprawiedliwić

      Każdy choć odrobinę myślący rozumie, że te bomby uratowały życie kilku milionom
      Japończyków i uchroniły Japonię przed obróceniem w gruzy
      • Gość: LUCYFER Znam wielu Amerykanow, ktorzy teraz zyja bo IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 29.07.05, 16:38
        milion zolnierzy amerykanskich (ich dziadkow) nie musial zginac podczas inwazji
        na Japonie (4 wlasciwe wyspy kraju). Obrona wysp (podobna, choc sadze, ze
        bardziej zacieta niz na Okinawie) cofnelaby Japonie do epoki kamienia lupanego.
        Truman, podejmujac decyzje o uzyciu bomb A, wiedzial doskonale co robi.
        Podwazanie zasadnosci jego decyzji, zgodnie z polityczna poprawnoscia,
        przypomina (w wykonaniu Polakow) ewentualna zgode na oddanie Ziem Zachodnich.
        • dupekzoledny Re: Znam wielu Amerykanow, ktorzy teraz zyja bo 29.07.05, 22:03
          atak na 9/11 miał powstrzymac bandytów amerykańskich nprzed okradaniem
          świata.doladnie jak bomby na hiriszimei n. no nie udało się, nic straconego.
          • Gość: LUCYFER Moj adres: Hell Entrance No 2, Sarnia, Ontario, IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 30.07.05, 04:51
            Canada. Moj zysk to tacy jak ty 'dupki zoledne'. Czekam na Wasci pojawienie sie
            w MOJEJ DOMENIE. Obrona jakiejs racji (amerykanskiej czy japonskiej) nie jest
            moim zadaniem ani celem. JA po prostu wiem bo inne scenariusze historii widac w
            zajsciach we Wspolrzednych Swiatach. Jesli znane jest ci pojecie Multiversow
            powinienes rozumiec o co chodzi.
      • Gość: MaDeR Re: Lewackie brednie i zwykłe kłamstwo IP: *.chello.pl 30.07.05, 10:40
        Kapitulacja Japonii i tak była kwestią czasu i każdy to widział. Atomówki nie
        służyły w ogóle wygraniu wojny, najwyżej przyśpieszeniu kapitulacji. Kiedy się
        waży setki tysięcy ofiar rzeczywistych oraz teoretyzowanie na temat planów
        Japonii na wypadek inwazji, ja stanowczo odrzucam gdybvanie, tylko skupiam się
        na faktach.

        Poza tym, do demonstracji siły wystarczyłaby jedna, a nie dwie bomby, zrzucona
        na stosunkowo wludniony obszar. To by dało wystarczająco do myślenia japońskim
        wojskowym, jakie błyby skutki, gdyby bombę zdetonowano w centrum miasta.
        Dlaczego, według zwolenników użycia broni atomowej przez USA, bezpośredni i od
        razu przeprowadzony atak na dwa miasta miałby być lepszy?

        Tak przy okazji, jaka była definicja terroryzmu? Atak jednego państwa lub
        organizacji na ludność cywilną innego państwa?
        • maaac Re: Lewackie brednie i zwykłe kłamstwo 30.07.05, 17:21
          > Kapitulacja Japonii i tak była kwestią czasu i każdy to widział. Atomówki nie
          > służyły w ogóle wygraniu wojny, najwyżej przyśpieszeniu kapitulacji. Kiedy się
          > waży setki tysięcy ofiar rzeczywistych oraz teoretyzowanie na temat planów
          > Japonii na wypadek inwazji, ja stanowczo odrzucam gdybvanie, tylko skupiam się
          > na faktach.
          >
          Widać mało wiesz o faktach, a opierasz się wyłącznie na gdybaniu porównującym
          Japonię do krajów europejskich. Porównaj sobie czas obrony Polski i Francji na
          atak Niemców. Drobna różnica mentalności i przy większym zaskoczeniu i słabszym
          uzbrojeniu można jednak stawiać znaczący opór. Mentalność Japończyków była
          wtedy i jest po dziś dzień (choć słabiej) zupełnie nie porównywalna do
          europejskiej. Oni naprawdę byli gotowi ginąć w obronie każdego nawet
          najmniejszego skrawka swojej ziemi. Ginąć nawet jak opór był już bezsensowny, a
          okupację amerykańską wogóle nie można porównywać do niemieckiej. Jedynie
          przekonanie Cesarza, dowódctwa Armii Japońskiej i większości obywateli że
          Amerykanie są zdolni zniszczyć cały naród mogło zakończyć tą wojnę. Klęska
          Japonii była już wtedy wyraźna dla każdego ale nigdy kapitulacja...

          > Poza tym, do demonstracji siły wystarczyłaby jedna, a nie dwie bomby, zrzucona
          > na stosunkowo wludniony obszar. To by dało wystarczająco do myślenia japońskim
          > wojskowym, jakie błyby skutki, gdyby bombę zdetonowano w centrum miasta.
          > Dlaczego, według zwolenników użycia broni atomowej przez USA, bezpośredni i od
          > razu przeprowadzony atak na dwa miasta miałby być lepszy?
          >
          W Japonii wyludniony obszar? No nie wiem - było by raczej trudno znaleźć. Fakt,
          że sam się zastanawiam dlaczego nie walnęli bombą w ocean wywołujac tsunami. W
          tym względzie mogli by coś zrobić zmniejszyć ilość ofiar. Dlaczego dwie bomby?
          Jedna to przypadek - dwie wskazywały na to, że jednak to było coś więcej niż
          eksperyment. Uczciwa ocena decyzji podjętej przez Amerykanów wymogała by
          dokładnie tej samej wiedzy którą oni posiadali i wyłącznie tej wiedzy. Ocena
          dziś z naszej perspektywy, z naszą wiedzą z jednej strony uboższą, a z drugiej
          bogatsza jest zupełnie nie adekwatna.

          > Tak przy okazji, jaka była definicja terroryzmu? Atak jednego państwa lub
          > organizacji na ludność cywilną innego państwa?

          Definicja, definicją, a potem trzeba sprawdzać co to jest atak i co to jest
          ludność cywilna...
          • Gość: MaDeR Re: Lewackie brednie i zwykłe kłamstwo IP: *.chello.pl 31.07.05, 19:41
            > Jedynie
            > przekonanie Cesarza, dowódctwa Armii Japońskiej i większości obywateli że
            > Amerykanie są zdolni zniszczyć cały naród mogło zakończyć tą wojnę. Klęska
            > Japonii była już wtedy wyraźna dla każdego ale nigdy kapitulacja...
            To powiedzmy jeszcze brzmi przekonująco, ale przeczytaj niżej, o dwóch atomówkach...

            > W Japonii wyludniony obszar? No nie wiem - było by raczej trudno znaleźć.
            Choćby góry. Potem można pokazać zmienioną nieco geografię palcem cesarzowi i
            powiedzieć "a teraz sobie wyobraź, ze TAKA bomba jest zdetonowana w centrum
            twojego miasta, a mamy niejedną w arsenale".

            > Dlaczego dwie bomby? Jedna to przypadek - dwie wskazywały na to, że jednak to
            > było coś więcej niż eksperyment.
            Nie bądź śmieszny. Nawet, jeśli by uznać, że atak atomowy na ludzkość cywilną
            był uzasadniony, to i tak tylko jedna bombka by w zupełności wystarczyła. Nikt
            by tego ataku w Japonii nie podważał tylko dlatego, że zaatakowano raz, a nie
            dwa razy!!!

            > Uczciwa ocena decyzji podjętej przez Amerykanów wymogała by
            > dokładnie tej samej wiedzy którą oni posiadali i wyłącznie tej wiedzy.
            Uczciwa ocena nazizmu wymaga dokładnie tej samej wiedzy, której oni posiadali (o
            żydowskim spisku zagrażajacemu światu) i wyłącznie tej wiedzy. Sory, ale ten
            argument mnie kompletnie nie przekonuje, gdyż w ten sposób można wybielać i
            usprawiedliwiać każdą zbrodnię. W końcu, jeśli według nazisty żydzi faktycznie
            zagrażają światu, holocaust przestje być potworną zbrodnią, stając się najwyżej
            "przegięciem"...

            Innymi słowy, jesli współczesna wiedza i ocena sytuacji jest inna niż dla
            amerykanów w okresie wojny z Japonią, tym gorzej dla amerykanów. Od kiedy to
            błędna wiedza i ocena sytuacji jest cnotą?

            > Definicja, definicją, a potem trzeba sprawdzać co to jest atak i co to jest
            > ludność cywilna...
            Niektórzy definiują to jako "Atak jednego państwa (z wyłączeniem USA) lub
            organizacji na ludność cywilną innego państwa"... Co najmniej jeden taki się tu
            na tych forach przewija, jeśli często bywasz, to na pewno wiesz, o jakim nicku
            mówię. A jak dla mnie atak i ludność cywilna były i są dobrze zdefiniowane - w
            tym świetle zarówno samoloty w WTC, jak i dwie atomówki na Hiroshimę i Nagasaki
            były aktami zbrodni i terroru.
        • Gość: LUCYFER Na PBS byla dwugodzinna audycja poswiecona IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 31.07.05, 21:22
          Okinawie i ewentualnej inwazji Japonii ( wiec w przypadku nieuzycia broni
          atomowej) Wypowiedzi elit militarno-politycznych Japonii i dokumenty swiadczace
          o przygotowane, uporczywej i bezwzglednej obronie potwierdzaja teze, ze decyzja
          Trumana byla sluszna. Tak np. po pierwszej bombie w Hiroszinmie nawet cesarz
          Hirohito, ktory nie byl az tak zdecydowanym fanatykiem (np. taktyk 'kamikaze')
          jak czesc generalicji nie kontemplowal poddania. Japonczycy nie wiedzieli ile
          bomb atomowych posaiadaja Amerykanie wiec podjeli decyzje dopiero po Nagasaki,
          i tez z duzym oporem. Polityczna poprawnosc nie pozwala na uznanie prawdy, ze
          Japonczycy tamtego czasu to nie Japonczycy obecnie.
          PS. Radzilbym bioracym udzial w dyskusji zapoznac sie z ta znakomita audycja
          PBS. Min. fascynujace sceny spotkania Hirohito w Hiroszimie.
      • losiu4 Re: Lewackie brednie i zwykłe kłamstwo 01.08.05, 14:09
        Doku, nie żartuj... Bomby nie były dla Japończyków, ale dla Rosjan :) znaczy
        zrzucony zostały tam, gdzie zostały zrzucone, ale przesłanie było zupełnie inne

        Pozdrawiam

        Losiu
        • Gość: jojo Re: Lewackie brednie i zwykłe kłamstwo IP: *.ny325.east.verizon.net 09.08.05, 02:43
          Who knows? Mysle tak samo jak TY !!!
Pełna wersja