Przeczytajcie ten temat .

IP: *.sulechow.net 04.08.05, 19:31
Czesc .
Chcialem poruszyc kwestei wlasnie noli czyli niezidentyfikowanych obiektow
latajacych.
Czy ktos z was pamieta jak pare miesiecy temu w wiadomosciach na jedynce
pokazywali jak facet w usa amatorską kamerą nakrecił jakiś obiekt na niebie.Jak
póżniej się okazało obiekt byl większy od największego samolotu pasażerskiego i
nie był to meteoryt .
Czy ktoś z was to pamięta.Ciekawe jest że ta informacja bardzo szybko została
zapomniana.
Jeżeli nie był to meteroyt ani samolot a był większy od samolotu pasażerskiego t
oco to było?
Proszę o poważne ale nie obrażliwe odpowiedzi
    • Gość: p. Re: Przeczytajcie ten temat . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.05, 23:29
      Przeciez sobie odpowiedzialie ;-)

      tylko po co zakladasz kolejna dyskusje na ten sam temat ?

      To jest dosyc specjalistyczny temat, bo niewiele ludzi to
      obserwowalo samodzielnie. Jeszcze mniej zdawako sobie sprawe co obserwuje.
      A jeszcze mniej ma chote o tym dyskutowac.

      Wiec stoisz troche na straconej pozycji.

      Skoro to zaobserwowano nad USA to sprobuj znalezc jakies dyskusje o tym
      zdarzeniu na forach w USA a jak cos znajdziesz to daj znac.
      Tylko nie zakladaj jeszcze jednej dyskusji na ten sam temat
    • dev32 Re: Przeczytajcie ten temat . 05.08.05, 00:14
      Dlaczego rozpoczynasz dwa wątki traktujące o tym samym?

      Sprawa UFO (NOL-i po spolszczeniu) jest mimo wszystko bardzo niejasna. Oficjalna nauka ignoruje zjawiska, które mogą wypaczać nasze utarte schematy rozumienia świata. Hermetyczność naukowców (tłumaczona także nieufnością) jest jednak do pewnego stopnia zrozumiała - człowiek nauki powinien umieć odróżniać ślady potencjalnego wielkiego odkrycia od zwykłego oszustwa, jakim niewątpliwie jest powyżej 90% obszernego materiału dowodowego mającego jakoby potwierdzać istnienie NOL-i. Nauka nieoficjalna (przez większość profesorów traktowana z rezerwą lub wyszydzana) jest jednak żywo zainteresowana problemem - nagłośnienie tegoż chociażby na kanałach popularnonaukowych (vide Discovery Original, Ds. Science, National Geographic) świadczy o wcale nieobojętnym stosunku do UFO wielu naukowców. Jasne jest, że większość środowiska akademickiego czy naukowego nigdy oficjalnie nie przyzna się do popierania "niepoważnych badaczy latających talerzy", chociaż będą zmuszeni (jako naukowcy) przyznać, iż nie są w stanie jednoznacznie wykluczyć, iż takie zjawiska mają miejsce i, co ważniejsze, są autentycznym dowodem istnienia pozaziemskiej inteligencji.

      Co do pojawiających się co jakiś czas doniesieniach o zaobserwowaniu takiego lub innego zjawiska na nieboskłonie:
      1. znaczna część materiału filmowego i zdjęciowego to sprytnie przygotowane fotomontaże (przy zastosowaniu współczesnej techniki obróbki grafiki można przygotować dość realistyczne - oczywiście nie profesjonalne - zdjęcie UFO za pomocą domowego PeCeta);
      2. na części filmów i zdjęć pojawiają się obrazy naturalnych zjawisk atmosferycznych (np. w odpowiedni sposób oświetlona chmura, unoszące się nad wulkanami kłęby dymu tworzące pętle i okręgi, także zwykłe zorze polarne i tuzin innych zjawisk hydroatmosferycznych);
      3. na wielu fotografiach utrwalono sztuczne, zbudowane przez człowieka obiekty (balony meteorologiczne, wysoko lecące samoloty o gładkiej, odbijającej światło powierzchni itp.);
      4. pojawiają sie także utrwalone dowody na ingerencję z przestrzeni kosmicznej... małych odłamków meteorytów lub metalowych śmieci (pozostałości po wczesnych astronautycznych misjach orbitalnych), które spalają się w atmosferze w skutek tarcia;
      5. pozostaje jednak kilka procent dowodów trudnych do obalenia lub bardzo zagadkowych (jak chociażby obiekt sfotografowany nad wyspą Trindade - trwają gorące dyskusje nad autentycznością tego zdjęcia - lub to zdjęcie, wykonane przez geostacjonarnego satelitę).

      Niemniej jednak sceptycy dysponują jeszcze jedną, potężną bronią - nauką i dość dobrze rozwiniętą wiedzą fizyczną. Bardzo trudno jest bowiem odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie o pochodzenie hipotetycznych obiektów - z jednej strony do tej pory nie otrzymaliśmy żdnego (a przynajmniej o nich nie wiadomo) potwierdzenia obecności w przestrzeni cywilizacji rozwiniętej na tyle, aby mogła wysyłać w kosmos odpowiednio duże dawki fal elektromagnetycznych, możliwych następnie do zarejestrowania przez siatkę radioteleskopów. Z drugiej jednak strony jest to zrozumiałe ze względu na gigantyczne odległości między gwiazdami chociażby w naszej galaktyce (światło potrzebowałoby wielu, wielu lat aby do nas dotrzeć, podobnie fale radiowe, zatem nawet, jeżeli przyjmiemy obecność dostatecznie rozwiniętej cywilizacji pozaziemskiej, nie będziemy w stanie dowiedzieć się o niej przez najbliższe, powiedzmy, kilkaset lat), poza tym wcale nie mamy pewności, że profil technologiczny obcych pozwoli im na nawiązanie kontaktu drogą elektromagnetyczną, nie bez znaczenia także pozostaje ich mentalność i prozaiczna chęć nawiązania takiego kontaktu. Nawet, jeżeli przyjmiemy, że w bliżej niesprecyzowanym miejscu galaktyki istnieje cywilizacja techniczna zdolna budować pojazdy odporne na działanie ogromnych energii, pól magnetycznych i przyspieszeń, jakich musiałyby doznawać podczas startu, przekraczania I i II pr. kosmicznej i lądowania, to pozostaje niezbywalna kwestia pokonywania olbrzymich odległości w krótkim czasie. Tu na pomoc wychodzą nam STW i OTW, ale fakt, że co prawda dla załogi takiego okrętu międzyplanetarnego minie kilka lat, a na powierzchni planety kilka tysięcy, nie jest zbyt pocieszający - jakiż sens miałaby wyprawa naukowa organizowana przez obcych, jeżeli załoga nie dawałaby znaku życia przez tak długi czas (nie ma oczwiście mowy o przekraczaniu prędkości swiatła), a i wyniki badań i pomiarów dotarłyby z takim opóźnieniem? Można oczywiście, posługując się OTW, wyjaśnić ten paradoks zakrzywieniami czasoprzestrzennymi, ale jak wiadomo do dostatecznej zmiany relatywnej geometrii przestrzeni potrzeba olbrzymich ilości energii i znajomości nowych prawideł fizycznych - ciągle, poza kwestią czysto teoretyczną, pozostaje praktyczny problem barier technologicznych: taka cywilizacja musiałaby wyprzedzać nas w rozwoju o setki lat (co jednak jest możliwe), aby być w stanie kontrolować wymagane do skoku hiperprzestrzennego ogromne ilości energii.

      Reasumując: z całą pewnością istnienie UFO jest możliwe (nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jak duże to pradopodobieństwo jest), acz z mojego punktu widzenia mało prawdopodobne (co nie zmienia oczywiście faktu, że interesuję się tym zjawiskiem i z chęcią zaakceptowałbym istnienie innej, inteligentnej rasy, która odwiedza nas czasami :) ). Istnienie życia na innych ciałach niebieskich jest bardzo możliwe, z mojego punktu widzenia nawet dziwne byłoby, gdybyśmy prędzej czy później go nie odnaleźli np. w ciepłych oceanach Europy czy pod powierzchnią Marsa. Wiemy, że dzięki swoim fantastycznym, ewolucyjnym zdolnościom adaptacyjnym życie jest w stanie przetrwać nawet w tak ekstremalnych warunkach, jak zagotowana woda w pobliżu podwodnych kraterów wulkanicznych czy wnętrze meteorytu w próżni kosmicznej.
      • Gość: MaDeR Re: Przeczytajcie ten temat . IP: *.ima.pl 05.08.05, 08:34
        Nie sądze, żeby problem był w olbrzymich odległościach. Dla mnie istnieje ktoś
        tam, w górze, który sam spogląda na wszechświat i chce poznać jego tajemnice.

        Po prostu, ten ktoś ma lepsze rzeczy do roboty niż straszenie Ziemian w swoich
        "UFO". Znacznie lepsze. Dla mnie UFO intepretowane jako statki kosmiczne innych
        cywilizacji to opowiastka podobna do bajek na temat czarownic latających nago na
        miotle. Innymi słowy każdy czas i każdy okres ma swoje bzdury i wymysły, którym
        wiare daje jakaś część populacji.
        Najzabawniejsze są teksty, które wyglądają tak, jakby podmieniono tylko słowo
        "żydzi" na "kosmici". Dobrze, że tych drugich trudniej spalić w stodole....
        • Gość: p. Re: Przeczytajcie ten temat . IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.05, 09:56
          Gość portalu: MaDeR napisał(a):

          > Nie sądze, żeby problem był w olbrzymich odległościach. Dla mnie istnieje ktoś
          > tam, w górze, który sam spogląda na wszechświat i chce poznać jego tajemnice.
          >
          > Po prostu, ten ktoś ma lepsze rzeczy do roboty niż straszenie Ziemian w swoich
          > "UFO".
          ...

          Czyli problemu nie ma bo Bog byl zbyt zajety by ich stworzyc ;-)

          Bardzo naukowe podejscie do zagadnienia.

          p
          • Gość: MaDeR Re: Przeczytajcie ten temat . IP: *.ima.pl 05.08.05, 12:26
            > > Nie sądze, żeby problem był w olbrzymich odległościach. Dla mnie istnieje
            > > ktoś tam, w górze, który sam spogląda na wszechświat i chce poznać jego
            > > tajemnice.
            Może określenie "ktoś tam, w górze" było nienajszczęśliwsze, bo się kojarzy z
            Bogiem. No to może "ktoś w niebie"? Cholera...! O, już wiem. "ktoś tam, gdzieś w
            kosmosie". Teraz już chyba wyraźnie widać, o kogo chodzi.

            > > Po prostu, ten ktoś ma lepsze rzeczy do roboty niż straszenie Ziemian w
            > > swoich "UFO".
            > Czyli problemu nie ma bo Bog byl zbyt zajety by ich stworzyc ;-)
            Nie. Problemu nie ma, bo obca inteligencja ma ważniejsze rzeczy do roboty niż
            infantylna zabawa w chowanego z Ziemianami.
        • dev32 Re: Przeczytajcie ten temat . 05.08.05, 12:37
          Gość portalu: MaDeR napisał(a):

          > Nie sądze, żeby problem był w olbrzymich odległościach. Dla mnie istnieje ktoś
          > tam, w górze, który sam spogląda na wszechświat i chce poznać jego tajemnice.

          Cóż, jeżeli tak jest, to, zakładając odpowiedni poziom rozwoju technologicznego ewentualnej cywilizacji oraz ich profil techniczny, można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że także szukają sposobu łatwego pokonywania dużych odległości. Jeżeli są na tyle rozwinięci, że znają podstawowe prawidła (przez nasz nazwane astrofizyką, OTW i STW) panujące we wszechświecie, to być może także prowadzą badania nad sposobami zakrzywiania lokalnie płaskiej czasoprzestrzeni i wytwarzania i wykorzystywania w tym celu ogromnych ilości energii.

          > Po prostu, ten ktoś ma lepsze rzeczy do roboty niż straszenie Ziemian w swoich
          > "UFO". Znacznie lepsze. Dla mnie UFO intepretowane jako statki kosmiczne innych
          > cywilizacji to opowiastka podobna do bajek na temat czarownic latających nago n
          > a
          > miotle.

          Tak, prawdopodobnie jest to prawda... Z drugiej jednak strony czy CIA (lub jakakolwiek inna, rządowa organizacja) byłaby w stanie tak fabrykować dowody, tworzyć setki dokumentów, wprowadzać opinię publiczną w błąd (słynne MJ 12) tylko po to, aby ukryć własne próby stworzenia idealnego samolotu szpiegowskiego lub odwrócić uwagę od zimnowojennych gier na linii USA - ZSRR? Tak, w pewnym stopniu można w to uwierzyć. Badanie Boba Lazara (który miał pracować jako inżynier w bazie nad jeziorem Groom, potocznie zwaną Strefą 51) wykrywaczem kłamstw nie przyniosło podobno jednoznacznego potwierdzenia spiskowych opinii sceptyków. Wiadomo, że w Area 51 testowano supertajne technologie szpiegowskie, przełomowe jak na tamte czasy (m. in. samoloty U-2, SR-71 Blackbird i F-117A Nighthawk), zatem tworzona przez wojskowych, ewentualna zasłona dymna w postaci informacji nt. Roswell czy współpracy naukowców z Groom Lake z ich pozaziemskimi opowiednikami mogły paradoksalnie pomóc rządowi, odwracając uwagę od faktycznych utajnionych programów i skupiając uwagę łowców sensacji na tym jednym, zmitologizowanym już miejscu, jakim niewątpliwie jest baza Groom. Teraz z całą pewnością budynki te są opróżnione ze wszystkiego, co mogłoby rozwiać niepewności otaczające całą sprawę UFO, a baza jest teatrzykiem, utwierdzającym ludzi w przekonaniu, że zamiast kontrolowanej syntezy termojądrowej lub zimnej fuzji, amerykański świat nauki zajmuje się latającymi talerzami.
      • Gość: LUCYFER Do tego co dev32 napisal chce dodac trzy rzeczy IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 05.08.05, 18:04
        1. Wiekszosc dyskusji o UFO (NOL) nie podejmuje tematu kosztow jakie kazda
        cywilizacja musi poniesc aby przedsiewziac loty kosmiczne. Nie jest bowiem
        mozliwe powstanie cywilizacji logicznie myslacych istot bez technologicznego
        rozwoju a wiec i ekonomii a wiec liczenia kosztow spolecznych przerabiania
        materii martwej i zywej w potrzebne rzeczy.
        2. W momencie wprowadzenia 'digital technology' i rozpowszechnienia kamer,
        telefonow komorkowych z video i aparatow fotograficznych, ilosc zdjec UFO nie
        wzrosla lawinowo a wrecz przeciwnie: JEST ICH CORAZ MNIEJ.
        3. Jeszcze kiedy zyl prof. Sagan, mialem przyjemnosc byc na spotkaniu z nim
        wlasnie o lotach kosmicznych. Zapytalem czy nie jest dziwne, ze UFO-wcy maja
        dziwna tendencje do kontaktow z najmniej waznymi lub najmniej wyksztalconymi
        przedstawicielami homo sapiens. Istotnie, okazuje sie, ze brak wsrod nich
        naukowcow (szczegolnie fizykow, astronomow, psychiatrow itp.).
        Sumujac: UFO musi byc banda idiotow nie liczacych kosztow, latajacych bezcelow
        po Kosmosie aby spotkac sie z idiotami planetarnymi. Jednakze maja jedna ceche -
        otoz dbaja bardzo o to aby nie zostawic ani jednego obiektu ich cholernie
        rozwinietej cywilizacji.
        Stad osobiscie odrzucam nawet istnienie UFO jako cywilizacji. Jesli juz, to
        zostanmy przy tym, ze pewnych zjawisk przyrody moze jeszcze nie znamy lub nie
        potrafimy odpowiednio interpretowac.
Pełna wersja