Gigantyczne koszty zamykania brytyjskich elektr...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.05, 18:59
Trzeba uczyć się na błędach innych. To tak a propos planów budowy elektrowni
atomowej u nas.
    • Gość: Ed Re: Gigantyczne koszty zamykania brytyjskich elek IP: *.hctx.net 17.08.05, 19:46
      Niech na zyczenie politycznie poprawnych Zielonych oszolomow zamkna wszystkie
      elektrownie jadrowe i zaczna sprowadzac wiecej ropy z Bliskiego Wschodu do
      napedzania turbin w konwencjonalnych elektrowniach. Wowczas wyznawcy proroka-
      pedofila beda mieli jeszcze wiecej pieniedzy na walke z niewiernymi. W koncu
      bedziemy mieli radioaktywnie czysty Londonistan.
      • Gość: LUCYFER Emigracja jest tez z krajow nieskazonych postepem IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 17.08.05, 20:02
        technicznym do krajow "straszliwie" zniszczonych ekologicznie, jak twierdza
        Zieloni. Skoro jednak emigranci latynoscy, afrykanscy, azjatyccy sa
        takimi "idiotami", to niewatpliwie, Zieloni (ludzie wyksztalceni, inteligentni
        i dbajacy o ekosfere) powinni wykorzystac sytuacje i zajac miejsce milionow
        uchodzcow z Bangladeszu, Nigerii, Somalii, Algierii i setki innych panstw
        (znowu zgodnie z Zielonymi) czystych ekologicznie. Nigdzie jednak nie spotkalem
        ani takiej idei ani tez emigracji w druga strone. Dziwne doprawdy?
        • Gość: Ed Re: Emigracja jest tez z krajow nieskazonych post IP: *.hctx.net 17.08.05, 20:17
          Calkowicie sie z Toba zgadzam.
    • patman Zgaś żarówkę, zapal świeczki 17.08.05, 20:49
      Gość portalu: Kamil napisał(a):

      > Trzeba uczyć się na błędach innych. To tak a propos planów budowy elektrowni
      > atomowej u nas.

      Kup rower, sprzedaj samochód, bo twoje kochane paliwa kopalne (63$ za baryłkę ropy) powodują nieporównywalnie większe szkody niż energia nuklearna. A najlepiej zamieszkaj w jaskinii.
    • boytek zielona energia 17.08.05, 23:28
      swoja droga to nie ma idealnego sposobu na produkcje energii elektrycznej:
      "wiatraki" powoduja halas i szpeca krajobraz;
      tamy, sztuczne zbiorniki z turbinami w dole rzeki, to katastrofy ekologiczne;
      elektrownie wykorzystujace plywy przeszkadzaja lawicom ryb;
      e. atomowe - radioaktywnosc;
      e. sloneczne sa drogie i zawodne...
      co tu zrobic? chyba rzeczywiscie trzeba bedzie zamieszkac w jaskini.
      A tak powaznie to moze biopaliwa? tylko nie 5, ale 100% oleju rzepakowego. Problem w tym, ze poki co malo ktory silnik to wytrzyma
      • Gość: LUCYFER Nie ma tez jeszcze sposobu usuwania ciepla IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 18.08.05, 00:01
        powstajacego w jakiejkolwiek produkcji energii. Jest pewne, ze kazda
        cywilizacja techniczna musi przejsc przez etap przegrzania wlasnej planety.
        Jedynie przeniesienie produkcji poza miejsce zamieszkania (w przypadku ludzi
        np. Ksiezyc) moze wydatnie to zmniejszyc. Dopoki sie tego nie osiagnie (chocby
        z powodu kosztow), pytanie jest wiec, co bedzie szybsze: destrukcja balansu
        cieplnego Ziemi albo radykalnie inne sposoby wytwarzania energii.
        • Gość: ExIsT Re: Nie ma tez jeszcze sposobu usuwania ciepla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 08:57
          >destrukcja balansu cieplnego Ziemi albo radykalnie inne sposoby wytwarzania
          energii.

          a dlaczego ja mam wrażenie, że Ziemia sobie poradzi.
          balast jest dobry - wahania temperatur beda wieksze.
          • Gość: ExIsT Re: Nie ma tez jeszcze sposobu usuwania ciepla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.05, 08:59
            myslalem o czyms innym niz pisalem ;)
            oczywiscie ze nie balast
        • Gość: r39 Re: Nie ma tez jeszcze sposobu usuwania ciepla IP: *.ifpan.edu.pl 18.08.05, 13:01
          No, Lucyferku, tu Cię mam. Nie wierzę, że nie przyszło
          Ci do głowy, że nie tylko "wytwarzanie" (ha, ha, hi, hi!)
          energii ale i jej użytkowanie nieuchronnie prowadzi do
          jej przemiany w ciepełko. Skądkolwiek dostarczysz
          ekstra energię na Ziemię - w efekcie musisz Ją podgrzać,
          piekielniku jeden.
          • Gość: LUCYFER Lubie cieplo. Ale na serio, wytwarzanie energii IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 18.08.05, 15:05
            i jej konsumpcja sa oczywiscie zawsze cieplodajne. Nie bylo tu moim zamiarem
            podwazac nauki. Temat byl po prostu poswiecony produkcji energii.
            • Gość: Inżynier Czy na pewno zawsze podgrzeją? IP: *.gates.com 23.08.05, 00:15
              Nieprawdę prawicie Wasze. Przykład: energia z elektrowni słonecznych. Jeśli nie
              zostanie przechwycona w ogniwach słonecznych, lub słonecznych turbinach
              cieplnych, to tak naprawdę praktycznie CAŁA ta energia zostałaby zmieniona w
              ciepło (zwłaszcza na terenach pustynnych gdzie nie ma roślinności).

              Dlatego prąd z tych elektrowni (zwłaszcza gdyby pochodził głównie z widma
              podczerwonego) nie doda nic do bilansu cieplnego Ziemi. Może nawet ująć, bo
              część tej energii użyta do wytworzenia energii mechanicznej nie zostanie
              zmieniona w ciepło a w pracę.

              Taka jest moja opinia.
              Dla ścisłości - nie jestem broń Boże propagatorem elektrowni słonecznych.
              Uważam że są to marnowane pieniądze, bo elektrownie te nigdy nie będą w stanie
              zaspokoić ułamka naszych rosnących potrzeb energetycznych. Nie tędy droga.
              Użyłem ich jedynie jako przykładu.
              • Gość: LUCYFER Chcesz dokladnie. Promieniowanie sloneczne na IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 23.08.05, 01:22
                pustyni w wiekszosci jest wypromieniowane w przestrzen. W momencie
                przeksztalcenia go w rezerwe (baterie) albo tez przeslania go poza pustynie,
                bedzie wykorzystany tam gdzie ostatnio wzrosly srednie temperatury, a wiec w
                regionach juz 'podgrzanych'. Mowiac o bilansie cieplnym planety musimy tez brac
                pod uwage lokalne anomalie, ktore sa najbardziej notowane w krajach
                rozwinietych.
                • Gość: Inżynier Jest dużo prawdy w tym co mówisz. IP: *.gates.com 23.08.05, 19:02
                  W końcu ciepło to domena diabła.
                  • Gość: LUCYFER Dziekuje. Moje problemy z braciszkiem rozpoczely IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 23.08.05, 20:34
                    sie kiedy ON stwierdzil, ze JA posluguje sie logika a on udaje milosc i tworzy
                    nieszczesliwe istotki tu i tam. Co do ciepla, to czlowiek (produkcja energii i
                    jej dispersja w czasie uzywania) produkuje go mniej niz 1% otrzymywanej za
                    darmo energii slonecznej. Bilans cieplny planety zalezy najbardziej od zmian w
                    promieniowaniu slonecznym, pokrywie chmur, absorpcjii przez oceany, odbicia
                    przez snieg i lodowce itd. niz od ludzkiej technologii. Wystarczy np. kilka dni
                    dluzej pokrywy sniegu na polkuli polnocnej przez kilka lat i moze zaczac sie
                    epoka lodowcowa.
                    • Gość: Inżynier Kaloryfer jeszcze grzeje IP: *.gates.com 23.08.05, 23:37
                      Albo lekkie ocieplenie planety by... Europa BŁYSKAWICZNIE pokryła się lodem.
                      Niezły paradoks. Jeśli symulacje się potwierdzą, to globalne ocieplenie zamrozi
                      nas...

                      Chodzi o coś, czego nie wzięliśmy jeszcze niedawno pod uwagę (ile rzeczy
                      jeszcze nie przewidzieliśmy w swojej arogancji?). Otóż ocieplenie powoduje
                      topienie się lodowców. Te z kolei zasilą ocean na północy dużą ilością słodkiej
                      wody lżejszej od tej która jest w oceanie, a która to warstwa nie będzie się
                      tak szybk mieszała z wodą w oceanie. Ta warstwa zaburzy i w konsekwencji
                      zatrzyma Gusfstrom który w tej chwili pięknie transferuje ciepło z gorącego
                      równika na półkulę północną - zwłaszcza do Europy. W konsekwencji strefa
                      równikowa zacznie się gotować a my zamarzać.
                      Niektóre symulacje pokazują, że zatrzymanie Gulfstromu może dokonać się w
                      błyskawicznym tempie - bodaj w czasie jednego pokolenia.

                      Nie znam innych metod wytwarzania energii elektrycznej, które by miały mniejszy
                      efekt na ocieplenie naszej planety niż energia atomowa. To tak
                      apropo "zielonych demagogów", którzy przywiązując się do bram elektrowni
                      atomowych, mogą w efekcie wyłączać nam w Europie kaloryferek rodem z piekła.

                      Jakaś szansa że kaloryfer pogrzeje trochę dłużej Lucyferku?
                    • Gość: Inżynier Re: Dziekuje. Moje problemy z braciszkiem rozpocz IP: *.dsl.sfldmi.ameritech.net 24.08.05, 04:27
                      Widzę po twoim IP Lucyfer, że mieszkasz w Detroit. Co za zbieg okoliczności -
                      ja też. Chociaż jadąc 7-mą milą, i bez twojego IP powinienem się był domyśleć
                      gdzie diabeł ma główną siedzibę.

                      PS. Ciekawe jak większość to robi, że ich IP nie jest wyświetlany.

                      Pozdro
    • Gość: Tomasz Re: Gigantyczne koszty zamykania brytyjskich elek IP: 195.20.110.* 18.08.05, 10:26
      Złomowanie samochodu sprzed 20 lat to też tragedia. A z nowymi nie ma już
      problemu.
    • Gość: gipsiu Radioaktywne odpady na księżyc IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 18.08.05, 10:55
      Energia atomowa to chyba najczystrzy i najbardziej pro ekologiczny sposób
      pozyskiwania energii. Problem jedynie z odpadami. Czy nie najłatwiej będzie
      składować na księżycu, gdzie nikomu by nie przeszkadzały a Ziemia byłaby wtedy
      czyściutka ??
      • rudy102_t_34_85 Re: Radioaktywne odpady na księżyc 18.08.05, 12:17
        Pomysł piękny,tylko trzebaby to paskudztwo jakoś na księżyc
        przetransportować.Wyobrażmy sobie że taka wielka rakieta towarowa z odpadami
        radioaktywnymi ulega awarii i pali się w atmosferze...Czarnobyl-bis.To już
        bezpieczniej składować to na naszej planecie.
    • toja3003 czyli atom okazał się ślepą uliczką 18.08.05, 11:25
      cywilizacji, podobnie jak załogowe loty kosmiczne.
      • patman Ludzkość jest ślepą uliczką ewolucji 18.08.05, 16:01
        Twoje myślenie jest bardzo ciekawe - nie mniej pamiętaj: ludzkość jest ślepą uliczką, wszechświat też jest ślepą uliczką. Wszystko jest ślepą uliczką, bo wszystko się skończy. Najlepiej okręcić sobie sznur od żelazka na szyi i zrobić skok na bandżi w WC, jeśli przyjmie się twój tok myślenia.
        • toja3003 nie ekstrapoluj tak daleko patman, w końcu 18.08.05, 17:02
          ten sznur od żelazka też się gdzieś kończy nie?
          Popatrz np. na rozwój transportu morskiego
          - chyba widzisz różnice w jego ciągłym rozwoju
          od pirogi do kontenerowca i tak jest w bardzo
          wielu przypadkach ale akurat nie w kwestii
          lotów załogowych i atomu i to było od początku
          wątpliwe, bo forsowane nie naturalnymi i długofalowymi procesami rynkowymi
          ale arbitralnymi decyzjami polityczno-wojskowymi.
          A życie takie bańki mydlane szybko weryfikuje.
          Kto dziś chce atomu? Chyba tylko Iran i KoreaPłn.
          • patman Re: nie ekstrapoluj tak daleko patman, w końcu 18.08.05, 18:25
            Zabawne - próbujesz udowadniać, że Ziemia jest płaska. Jestem liberałem, ale obce mi jest twierdzenie, że rynek jest w stanie zastąpić wszystko. To nie prywatni przedsiębiorcy przyczynili się do rozwoju lotnictwa tylko politcy i wojskowi - patrz I i II Wojna Światowa. II WŚ to pierwsze realnie działające maszyny cyfrowe powstały na zlecenie wojska dla celów dekrypcji. Jak fajnie jest używać Internetu - wynalazku zleconego przez Pentagon. Mało przykładów, że to sam wolny rynek nie jest w stanie wymyśleć wszystkiego, że nie da się pominąć roli odgórnej państwa?
            • Gość: d Re: nie ekstrapoluj tak daleko patman, w końcu IP: *.ols.vectranet.pl 18.08.05, 23:36
              a co nie jest płaska ? --> flate.org/pl_index.htm
            • toja3003 mało tych przykładów niestety patmanie, bo żadnego 22.08.05, 10:31
              spójrz na kalendarz i nie epatuj mnie przykładami z minionych epok;
              na tym właśnie wtedy problem polegał, że kompleks
              polityczno-wojskowy zawłaszczał znaczną część rynku
              technologiczno-naukowego przeróżnymi koncesjami, licencjami, dotacjami
              i nie pozwalał na prawdziwie demokratyczne procesy rynkowe;
              dziś ma to miejsce w mniejszym stopniu.
          • bonobo44 loty kosmiczne a elektrownie atomowe 19.08.05, 21:36
            toja3003 napisała:

            > ten sznur od żelazka też się gdzieś kończy nie?
            > Popatrz np. na rozwój transportu morskiego
            > - chyba widzisz różnice w jego ciągłym rozwoju
            > od pirogi do kontenerowca i tak jest w bardzo
            > wielu przypadkach ale akurat nie w kwestii
            > lotów załogowych i atomu i to było od początku
            > wątpliwe, bo forsowane nie naturalnymi i długofalowymi procesami rynkowymi
            > ale arbitralnymi decyzjami polityczno-wojskowymi.
            > A życie takie bańki mydlane szybko weryfikuje.
            > Kto dziś chce atomu? Chyba tylko Iran i KoreaPłn.


            zabawne, jak ludzie wrzucają do jednego worka, co tylko im przyjdzie do głowy 8)
            to, że elektrownie atomowe okazują się absurdem (nie tylko, chociaż jak widać z
            tego, co się dzieje - obecnie niemal głównie) ekonomicznym), to nie oznacza to
            bynajmniej, że to samo dotyczy załogowych lotów kosmicznych (Ziemia to kolebka,
            a ludzkosć już dużo dłużej nie przetrwa, jesli nie zacznie w porę
            przynajmniej... raczkować);

            akurat loty kosmiczne (I TO WŁAŚNIE ZAŁOGOWE !!!) mogą pomóc w uporaniu się z
            problemem braku energii bez uciekania się do budowy elektrowni atomowych...
            najskuteczniejszą formą pozyskiwania energii słonecznej będzie w przyszłosci
            pozyskiwanie jej na "słonecznych fermach" w przestrzeni kosmicznej (z maserową
            (?), mikrofalową (?) transmisją na Ziemię, czy gdzie tam będzie przeniesiona
            większosć produkcji dóbr materialnych); to zarazem odpowiedź na problem
            przegrzania planety; albo to osiągniemy albo rychle... przeminiemy, jak onegdaj
            Marsjanie czy Wenusjanki ;)

            --
            "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
            wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25057657&v=2&s=0
            • Gość: MaDeR Re: loty kosmiczne a elektrownie atomowe IP: *.chello.pl 21.08.05, 13:56
              > z maserową (?), mikrofalową (?) transmisją na Ziemię,

              No i ma jeszcze to jedną zaletę - mamy potężny "laser" orbitalny. Starczy, by
              odparować co ważniejsze ośrodki wojskowe i cywilne każdego państwa, które
              ośmieli sie podskakiwać aktualnemu Wielkiemu Bratu (a kogo innego by stać na
              takie farmy?). Brawo.
            • toja3003 mógłbyś konkretnie pokazać jaki problem 22.08.05, 10:35
              da się rozwiązać tylko lotami załogowymi?
              Bo ja twierdzę, że baterie słoneczne możemy
              udoskonalać na ziemi za ułamek sum potrzebnych w kosmosie.
              daj mi milion a ja z 10-ką naukowców
              zacznę działać w ziemskim laboratorium; ty za 10 milionów
              musisz najpierw je zbudować w kosmosie!
            • Gość: Inżynier Always test your assumptions. IP: *.gates.com 23.08.05, 00:39
              Założenie które sobie zrobiłeś wziąłeś jako pewnik. Błąd. To TY myślisz (nie
              wiem dlaczego), że, cytuję: "elektrownie atomowe okazują się absurdem
              ekonomicznym". Otóż skąd te informacje? Pokaż dane. Moje dane mówią zupełnie co
              innego. Otórz są jednymi z najekonomiczniejszych, najczystszych i
              najzdrowszych - tak najzdrowszych dla środowiska. Nawet ilość śmiertelnych
              wypadków i obrażeń na wyprodukowaną MWh jest niższa niż nawet w słonecznych i
              wiatrowych. I w to wliczony jest Czarnobyl.

              Francja ma większość prądu z elektrowni atomowych i jest szczęśliwa. Koszty
              likwidacji są w tej chwili tak wysokie, bo założono ich kompletną likwidacją w
              ciągu 25 lat. Czyjeś widzimisie. Dlaczego nie w ciągu 125 lat jak założono
              pierwotnie? Wyłączone elektrownie, po zabezpieczeniu już i tak nikomu nie
              zagrażają. Zostały zaprojektowane, że nic im się przez 150 lat nie stanie, mogą
              stać. Zresztą ten koszt trzeba podzielić na ilość elektrowni i wtedy okazuje
              się że nie przypada aż tak dużo na elektrownię.

              Always test your assumptions.
              • toja3003 ok, powiedzmy że JA popełniam błąd ale 23.08.05, 09:24
                jak to możliwe, że czołowe państwa świata
                takie jak RFN czy Anglia likwidują
                energetykę atomową. Ci wszyscy nobliści,
                eksperci, którzy tam doradzają rządom popełniają błąd?
                No to przynajmniej jestem w dobrym towarzystwie.

                A te "dane" nie są moje tylko z powyższych źródeł
                wiąc możesz się z nimi zapoznać bezpośrednio
                w rządowych analizach tych ministerstw
                ale oczywiście dla ciebie to tylko "widzimisię".
                • Gość: Inżynier Re: ok, powiedzmy że JA popełniam błąd ale IP: *.gates.com 23.08.05, 19:01
                  Z tego samego powodu dlaczego zaprzestano budowy elektrowni atomowych w USA już
                  kilkadziesiąt lat temu:
                  1. Niemożliwość prowadzenia racjonalnego dialogu z "zielonymi" którzy blokują
                  wydawanie pozwoleń na nowe elektrownie. Żaden polityk nie odważy się na
                  zrujnowanie swojej reputacji przez szkalujące go kapanie jako „siedzącego w
                  kieszeni wielkiego biznesu” i nieczułego na „krzywdę ludzką i środowisko”.

                  2. Przeforsowanie zupełnie nieracjonalnych systemów zabezpieczeń (z podwójnego
                  na bodaj pięciokrotny), co znacznie podwyższa koszt.

                  Ale głównie ten pierwszy powód.

                  Choć ostatnio dokonał się przełom. Po katastrofalnych brakach energii
                  elektrycznej w Kaliforni, będących właśnie efektem tego co wyżej, prezydent
                  wydał dekret „energy fast track”, czyli przyspieszony proces wydawania zezwoleń
                  na budowę nowych elektrowni, pomijający konieczność zgody wszystkich środowisk.
                  Pewnie niedługo zobaczymy nowe elektrownie atomowe w Stanach.

                  A tymczasem szkoda już się dokonała, bo Stany straciły fachowców i
                  doświadczenie w budowie elektrowni nowych generacji. Jedną z propozycji jest
                  zakup technologii lub nawet całych elektrowni z Francji.
        • Gość: LUCYFER Brawo!! Kocham samobojcow. Czekam. IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 18.08.05, 21:38
    • Gość: r39 Re: Gigantyczne koszty zamykania brytyjskich elek IP: *.ifpan.edu.pl 18.08.05, 13:05
      Pewnie, że trzeba się uczyć od innych i na ich błędach.
      Warto też wyciągać sensowne wnioski z takich nauk.
      Mój np. wniosek jest taki, że już wiemy coraz więcej
      jak powinna być zbudowana porządna elektrownia atomowa.
      M.in. ma nie przeciekać, nawet po 50 latach od powstania.
      I to się daje zrobić, nawet z jeszcze większym zapasem.
      • picard2 Re: Gigantyczne koszty zamykania brytyjskich elek 18.08.05, 21:51





        Pewnie ze trzeba sie uczyc od innych:
        -gdyby WB popatrzyla co sie dzieje we Francji to bydowala by reaktory z mysla
        o ich wymianie i szczegolnie wlaczyla by koszty tej operacji w cene
        sprzedawanej energji;Mimo wrzystko Francja ma ceny KWh najnizsze na swiecie.
        -gdyby Niemcy i Szwecja nie sluchaly swoich Zielonych toby teraz na gwalt nie
        musialy szukac zrodel energi.
        P.S Kiedys bardzo dawno temu (chyba w 1994) uczono mnie na Politechnice
        praw termodynamiki i cos mi sie zdaje ze proces przemiany energi (np w cieplo)
        jest( z dokladnoscia do strat) odwracalny.Wiec mozna prasowac spodnie zelazkiem
        elektrycznym nie tylko na ksiezycu.
        > Pewnie, że trzeba się uczyć od innych i na ich błędach.
        > Warto też wyciągać sensowne wnioski z takich nauk.
        > Mój np. wniosek jest taki, że już wiemy coraz więcej
        > jak powinna być zbudowana porządna elektrownia atomowa.
        > M.in. ma nie przeciekać, nawet po 50 latach od powstania.
        > I to się daje zrobić, nawet z jeszcze większym zapasem.
    • Gość: Fizyk Milo sie czyta teorie filozofow i ekonomistow :) IP: *.fkp.uni-hannover.de 19.08.05, 16:47
      Energia z elektrowni atomowych (dokladnie energia jadrowa z rozpadu), jest
      najczystszym, najwiekszym znanym ludziom zrodlem pradu. Jedynie elektrownie
      atomowe (tym razem fuzja wodoru) wydaja sie wydajniejsze i czystsze, i w nich
      jest jedynie przyszlosc, nie ma innego wyjscia.
      Wiatraczki to sobie mozna na rowerze zamontowac :) baterie sloneczne sa duzo za
      slabe.
      Najbardziej zabojcze sa w kolejnosci elektrownie weglowe (jakos nikt ich nie
      zamyka), olejowe, i gazowe jeszcze ujda :)

      Pozdrawiam

      PS napewno ktos sie odezwie o autach na ogniwa wodorowe, jedynym problemem jest
      to ze trzeba ten wodor skads brac :DDDD
      • picard2 Re: Milo sie czyta teorie filozofow i ekonomistow 19.08.05, 20:45

        Slowa goscia Fizyka to swieta prawda ,ale gloszenie jej jest niebespieczne bo
        podwaza dogmaty ideologiczne Ecospecialistow.Wszystkim jes wiadomo ze
        przemiana energi nuklearnej na elektryczna nie tylko brudzi powietrze ale
        nawet wybucha.
        Wystarczy wziasc srednia szybkosc wiatru (3m/sec w Europie) aby sie przekonac
        ze cala powierzchnia np.Polski nie wystarczy na zasilanie kilku miast.Bilans
        jest jeszcze gorszy dla energi slonecznej.
        Kilka rachunkow elementarnych wykazuje ze budowa silowni wiatrowej na
        1MW zuzywa wiecej energi niz ta silownia moze wyprodukowac przez 10 lat.
        Mimo wszystko jutro sprobuje wmontowac kilka wiatraczkow do mojego roweru.
    • cyborg.jr Re: ONLY YOU ...... 19.08.05, 21:00
      www.stromonline.ch/8wind/8schaubild.html
    • ogabignac Re: Gigantyczne koszty zamykania brytyjskich elek 22.08.05, 00:54
      Hej entuzjaści czystej i taniej ekonomicznie energii atomowej!
      Jeszcze raz do komentowanego artykułu!
      Tam czarno na białym napisano, że po 30 latach użytkowania przestaje być taką
      tanią. Można taniej - eksploatować 50 lat aż sama pierdutnie i zalać to
      betonem - jak w Czarnobylu.
      W Polsce mamy:
      1. Energię geotermiczną - średniodokładnie na linii Bieszczady - Szczecin.
      2. Niewykorzystane areały klepiących biedę rolników - biopaliwo czyli olej
      rzepakowy i etanol.
      3. Pokłady węgla w pozamykanych przez przemądrzałych ekonomistów kopalniach.
      A propos węgla - Niemcy nie uważają go za nienowoczesne źródło energii, po
      zamknięciu w ciągu 30 lat wszystkich elektrowni jądrowych wracają do węgla.
      • Gość: Inżynier Re: Gigantyczne koszty zamykania brytyjskich elek IP: *.gates.com 23.08.05, 00:44
        Hej Ogabignac - nikt nie mówi żeby nie korzystać z innych energii które mamy.
        Dlaczego nie, zwłaszcza jeśli są ekonomiczne i "czyste". Jedyny problem że
        wszystkie razem nie zaspokoją nawet 5% naszych zapotrzebowań.

        Ale nie pisz o rzeczach o których nie wiesz, zwłaszcza o cenie pradu z
        elektrowni atomowych. Jest znacznie tańszy niż z naszego węgla, a biorąc pod
        uwagę koszt zamykania elektrowni - wciąż wychodzi taniej.

        Dobranoc
        • toja3003 Ile kosztuje ludzkie życie? 23.08.05, 13:40
          Co to znaczy „tańszy prąd“? Wszystko zależy jak tą cenę kalkulować. Czy jest w
          niej np. cena ludzkiego strachu? Radioaktywne pary, które przedostają się do
          środowiska nawet podczas bezawaryjnej pracy „atomówki”, zawieraja pierwiastki
          promieniotwórcze, krążące w przyrodzie przez tysiące lat i zabijające
          wielokrotnie. Czy twoje kalkulacje też to uwzględniają? Wątpię.

          Do tego należy dodać wycieki radioaktywne z innych ogniw łancucha obiegu paliwa
          jądrowego, bez którego elektrownia działać nie może.
          Awarie w elektrowniach atomowych są nieuniknione. Według raportów
          Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej od początku lat 70- tych zdarzyło się
          na świecie ok. 400 wypadków tzw. poważnych. Dokładnie ile ich było – nie
          wiadomo, gdyż nie ma obowiązku informowania MAEA i opinii publicznej o
          awariach. Informacje na ten temat są ukrywane, bądź manipulowane aby nie
          straszyć ludzi i nie hamować rozwoju energetyki atomowej. Chmura radioaktywna
          ma te „zaletę,” że jest niewidoczna. Nikt jednak nie zliczy ilu ludzi i innych
          żywych istot dotąd zabiły i ilu jeszcze usmiercą, bezpośrednio czy pośrednio.

          Energetyka jądrowa niesie ze sobą jeszcze jeden nierozwiazywalny problem –
          pozbywanie się odpadów. Dasz gwarancje, że jakiekolwiek miejsce na Ziemi oraz
          jakikolwiek pojemnik wytrzymają w nienaruszonym stanie pół miliona lat? Bo tyle
          właśnie pluton – 239- najbardziej śmiercionośna substancja stworzona przez
          czlowieka – powinien być odizolowany od środowiska. Aby nie unicestwić
          ludzkości energetyka jądrowa wymaga absolutnie niezawodnych technologii oraz
          doskonale perfekcyjnego człowieka. Ty ni jesteś? Wątpię. A tatem twoje atomowe
          marzenia należy zakwalifikować jako nierealne i groźne.

          Normalne jest, że maszyna czasem się psuje a człowieka nieomylnego prózno by
          szukać. Kazda technologia powinna to uwzglednić. A już mówienie
          o „wkalkulowaniu Czarnobyla” jest zwykłym cynizmem i proponuję uszanować choćby
          ofiary tej strasznej katastrofy i nawet nie pytam jaką wartość w złotych czy
          dolarach przyjąłeś dla ludzkiego życia.
          • Gość: sceptyk Re: Ile kosztuje ludzkie życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.05, 14:21
            Pytasz, ile kosztuje ludzkie życie w kontekście pozbywania się odpadów
            radioaktywnych. Więc podam przykład, który mnie swego czsu zaszokował.
            Nie pamiętam już dokładnych liczb - cytuję z pamięci.
            W USA przeznaczobno sumę rzędu setek mln USD na poprawę bezpieczeństwa przy
            usuwaniu odpadów. Ta suma pozwoliła uratować jedno życie ludzkie w ciągu 10 lat.
            Gdyby dokładnie tę samą sumę przeznaczono na poprawę jakości żywienia (a
            wystarczy tu czasem zwykła kampania propagandowa), uratowano by życie od 100
            tys. do 1 mln. osób.
            Tyle kosztuje ludzkie życie, jeśli kierujemy się emocjami, nie rozumem.
            PS. Wyborcy w ogromnej większości poparli ten sposób wydawania pieniędzy.
            • toja3003 masz rację, gdyby tych radioaktywnych odpadów 23.08.05, 14:59
              nie było to w ogóle nie trzebaby tam nic poprawiać prawda?
              • Gość: Onżynier Re: masz rację, gdyby tych radioaktywnych odpadów IP: *.gates.com 23.08.05, 18:39
                Toja - mogę odpowiedzieć tylko tyle - nie ma sensu z tobą dyskutować bo
                uprawiasz propagandę i demagogię, bez najmniejszej znajomości tematu i faktów.
                Żadne argumenty do ciebie i tak nie trafią.

                Najwyraźniej nie masz najmniejszego pojęcia o tym, że radioaktywność w
                przyrodzie istnieje też samoistnie, czy ci się podoba to czy nie. "Dodatkowa"
                radioaktywnosć elektrowni jest niższa niż naturalna radioaktywność w niektórych
                miejscach gdzie mieszkają ludzie.

                Spędź troszkę czasu i sama znajdziesz bezstronne dane i analizy które czarno na
                białym pokazują, że ilość wypadków, przypadków śmiertelnych i chorób
                spowodowanych elektrowniami atomowymi (na MWh), jest niższa wywołana
                elektrowniami wodnymi i innymi elektrowniami odnawialnymi. Dla laika paradoks,
                prawda?

                Według ciebie, Francuzi są samobujcami i idiotami, bo WIĘKSZOŚĆ energii jaką
                wytwarzają pochodzi z elektrowni atomowych? Tak? Brak mi słów kiedy osobie z
                którą rozmawiam brak racjonalnych argumentów.

                PS. Mieszkam 50 km od elektrowni atomowej, mój brat 20km, i żadnen z nas, ani
                naszych sąsiadów nie traci minuty snu z tego powodu. Poziom radioaktywności w
                domu mojego brata jest 5 razy niższy niż średnia na Śląsku, i identyczny z
                poziomem radioaktywnoście w podkarpackiej wsi. To tyle, i nie będę więcej
                wdawał się w polemikę z tobą.
                • toja3003 z pewnością nieiwielki jest sens dyskusji gdy 24.08.05, 10:05
                  ktoś, tak jak ty, nie rozumie, że są ludzie,
                  którzy po prostu mają inne zdanie i używasz miast argumentów,
                  emocjonalnych zwrotów typu "uprawiasz propagandę i demagogię, bez najmniejszej
                  znajomości tematu i faktów". Zauważ, że z takich twierdzeń
                  nic nie wynika, przecież ja też mam klawiaturę i bez trudu
                  mogę napisać "nie znasz się na tym o czym mówisz, jesteś
                  całkowitym dyletantem, robisz ludziom wodę z mózgu" itp. itd.

                  To są stwierdzenia nieweryfikowalne i całkowicie subiektywne
                  i nie posuwają dyskusji naprzód. Skąd możesz wiedzieć
                  jakie ja mam "pojęcie" na temat naturalnej radioaktywności?
                  Wyobraź sobie, że mam recenzowane publikacje w tej dziedzinie.
                  Oczywiście oburzysz się, że jaka uczelnia dała mi dyplomy
                  i co to za wydawnictwa, które drukują nieuków. Twoja sprawa.

                  Nigdzie też nie napisałem, że "Francuzi są samobujcami i idiotami"
                  (oczywiście samobójcy chciałeś napisać przez ó).

                  Twój problem polega na żonglowaniu tylko danymi ze sfery
                  technicznej, częściowo ekonomicznej, bez uwzględniania
                  np. społecznego wymiaru problemu a ten jest
                  trudno mierzalny acz nie do pominięcia w demokratycznym
                  społeczeństwie. Zresztą już z ekonomią jest problem,
                  bo nie jest to nauka aksjomatyczno-dedukcyjna, jak np.
                  matematyka, ale aposterioryczno-indukcyjna czyli
                  bazująca na sądach uogólnionych empirycznie ale
                  o niższym współczynniku wiarygodności prognostycznej.

                  Możesz mieszkać koło elektroni atomowej i być jej zwolennikiem
                  ale musisz się niestety pogodzić z tym, że są ludzie
                  o innych poglądach i ja do nich należę a model poznawania
                  świata oparty włącznie o wąsko rozumiany scjentyzm
                  tkwiący korzeniami w skrajnym racjonalizmie jest mi obcy
                  i na szczęście nie jesteś w stanie mi tego zabronić
                  a gwarantuje, że jeszcze nieraz będę zdecydowanie
                  występował przeciw energetyce atomowej i to w sposób
                  daleko wykraczający poza prywatne dyskusje na
                  inernetowych forach.

                  Dziękuję za dyskusję. Miłego dnia.

          • Gość: MaDeR Re: Ile kosztuje ludzkie życie? IP: *.chello.pl 24.08.05, 18:16
            > Dasz gwarancje, że jakiekolwiek miejsce na Ziemi oraz
            > jakikolwiek pojemnik wytrzymają w nienaruszonym stanie pół miliona lat?

            Dno Rowu Mariańskiego lub indukcja w magmę przez skorupę ziemską jest dobrym
            rozwiązaniem (proch do prochu, radioaktywność do radioaktywności).

            To znaczy, byłoby, gdyby nie potworne koszta. Ale miejsce jest, i to takie w
            którym nienaruszalność pojemnika nie ma znaczenia, a przeciwnie.
    • pomruk ZGROZA! 23.08.05, 19:39
      Dopiero teraz włączyłem sie w dyskusję i zgroza mnie ogarnęła.
      Inżynier tłumaczy Toi 3003: (skrót)
      "Najwyrażniej nie masz pojęcia o tym, że promieniotwórczość w przyrodzie istnieje".
      Ludzie! Przecież nie istnieliście bez promieniotwórczości!
      a) składacie się z pierwiastków cięższych niż hel (np. tlen, wapń, węgiel). Skąd
      one się wzięły ??? Składacie się z odpadów radioaktywnych!
      b) "ekologiczna" energia słoneczna to przecież gigantyczny wybuch termojądrowy -
      bez porównania większy, niż mógłby to zrobić człowiek. Wybuch spowodowany przez
      człowieka trwał mikrosekundy, Słońce "wybucha" już od 5 mld lat.
      c) ciepło Ziemi pochodzi z radioaktywnego rozpadu, czy Wam się podoba to, czy
      nie. Skorupa Ziemi to gigantyczne śmietnisko odpadów.
      d) naturalne reaktory jądrowe "zaśmiecały" środowisko tak jak Czarnobyl, ale nie
      przez kilka dni, ale kilkaset tysięcy lat (mówię o tym w Afryce).
      e) bez promientwórczości w Waszym organiźmie zginęlibyście w ciągu
      kilkudziesięciu sekund. Jestem pewien (w 99.9%), że nie wiecie, o co mi chodzi.
      Otóż przyjmijcie do wiadomości że potas ("pierwiastek życia") jest radioaktywny.
      ZGROZA!
      Wszystko to świadczy o żałosnym poziomie edukacji w zakresie nauk
      przyrodniczych. Ponieważ pozostaję anonimowy, więc mogę zauważyć, że na mojej
      uczelni mierzyliśmy radioaktywność nawozów potasowych.
    • pomruk Re: Gigantyczne koszty zamykania brytyjskich elek 23.08.05, 19:45
      I jeszcze jedno: przeczytajcie post sceptyka "ile kosztuje ludzkie życie". Nie
      znam danych liczbowych, którymi się on posługuje, ale tekst jest WYJĄTKOWO trzeżwy.
      Trzeźwości życzy pomruk.
      • picard2 Jeszcze troche trzezwosci 23.08.05, 22:06

        Trudno jest odpowiadac na argumenty sentymentalno-ekologiczne (typu toja3003)
        lub pseudo-naukowe (typu bonobo) ale jak widze duzo rozumnych autorow
        na forum rozwiazalo ten problem bez trudu.Ja chcialbym dodac kilka uwag do
        mojego poprzedniego postu:
        -kolega "inzynier" podal dwie przyczyny zatrzymnia rozwoju elekrowni
        nuklearnch w Stanach Zjenoczonych ; ja mysle ze nie nalezy pomijac trzeciej
        przyczyny a mianowicie "lobby" Przemyslu Naftowego grajacego tutaj duza role.
        Petrol Lobby wynalazl slynne prawo " na kazdy litr zuzytej ropy naftowej od-
        krywa sie na swiecie dwa nowe litry" to prawo mialo obowiazywac conajmniej
        do 2050 roku i gwarantowac stale koszty paliwa.
        -jesli przypuscimy ze "farmy" sloneczne sa mozliwe (co uwazam jako
        fikcje naukowa mile widziana w ksiazkach Stanislawa Lema )niech ktos
        zdrowo myslacy wytlumaczy jak bedzie mozna przeslac produkowana energje
        na ziemie.
        -nie znam radioaktywnosci w Polsce ale wiem ze we Francji najwieksza
        radiaktywnosc naturalna zmierzono na wschodniej plycie Vercors jak
        najbardziej oddalonej od silowni jadrowych.
        Jesli "zieloni" roznych masci dadza przyklad swiatu nie uzywajac
        elektrycznocsi i chodzac tylko pieszo (bo produkcja roweru tez wymaga
        pewnej ilosci produktow energetycznych) to bedzie mozna z nimi rozmawiac.
        • pomruk Re: Jeszcze troche trzezwosci 23.08.05, 22:26
          Mała uwaga, picard2: jako fan Stanisława Lema ośmielę się zauważyć, że on akurat
          w sprawach energetycznych zachowywał się "trzeżwo", gdyż potrafił wykonywać
          elementarne (z mego punktu widzenia) rachunki. Nigdy więc nie opisywał Ziemi
          opasanej wiatrakami, czy panelami fotoogniw. Natomiast dość fantastyczną była
          jego koncepcja b. rozwiniętej cywilizacji, która energię czerpie z energii swej
          planety w studni potencjału własnego Słońca. Powoduje to, oczywiście zmianę
          energii orbitalnej macierzystej planety, ale okazuje się, że skrócenie roku
          (okresu obiegu wokół Słońca) wywołane w ten sposób jest niezauważalne.
          No, to trochę oderwałem się od Ziemi.
    • pomruk TERAZ PROWOKACJA. 23.08.05, 22:56
      Jak wszyscy wiedzą, największą katastrofą w dziejach energetyki jądrowej był
      Czarnobyl, rok 1986. W ciągu kilkunastu dni zginęło ponad 30 osób.
      Jak wszyscy wiedzą, największą katastrofą w dziejach energetyki węglowej był
      ..................... , rok .............. . W ciągu paru minut zginęło
      kilkanaście tysięcy ludzi (a może znacznie więcej, gdyż dane są wciąż utajnione).
      Drodzy przeciwnicy atomu, wpiszcie w wolne miejsca miejsce i rok.
      Odezwę się za dobę i porozmawiamy o tym, ile warte jest ludzkie życie i ile
      warta jest wiedza o nim.
      Tych, którzy sądzą, że to jakaś bzdura, zapewniam że są to dane powszechnie
      dostępne i (z wyjątkiem ilości ofiar) przez nikogo nie kwestionowane.
      • picard2 Re: TERAZ PROWOKACJA. 23.08.05, 23:38
        Pomruku , nie znam katastrofy tego rodzaju ale mam usprawiedliwienie
        jestem zwolennikiem atomu.Wiem tylko ze najwieksza katastrofa w dziejach
        energetyki weglowej we Francji bylo Courriéres w 1906 roku gdzie zginelo
        bezposrednio 806 gornikow a posrednio (zawalenia ziemi etc) okolo 2000 osob.
        Domyslam sie ze katastrofa gdzie zginelo tyle ludzi mogla sie zdarzyc w
        Chinach.
        Dobranoc.
        • Gość: Inżynier Bez prowokacji IP: *.gates.com 23.08.05, 23:49
          Co wciąż jest niczym, przy setkach tysięcy ofiar rocznie, spowodowanych
          przedwczesnymi chorami wywołanymi produktami spalania węgla. No i wkład w
          produkcję CO2, czyli ocieplenie, czyli możliwe szybkie zamrożenie Europy -
          przeczytaj mój komentarz do Lucyfera "Kaloryfer jeszcze grzeje".

          Jakaś szansa na energię termojądrową w dającej się przewidzieć przyszłości?
          • pomruk Re: Bez prowokacji 24.08.05, 00:07
            Zgadzam się z Tobą, ale przeciwnicy atomu powiedzą tak: zginęło bezpośrednio 30
            osób, a ile zmarło wskutek powikłań? Dlatego skoncentrowałem się na nagłej
            śmierci. Brzmi to obrzydliwie, wiem, ale chcę przedstawić proporcje, by choć
            część czytających zaczęła mieć wątpliwości i zacząć się zastanawiać. Prowokacje
            dobrze nadaja się do tego celu, gdyż przyciągają uwagę nawet osób słabo
            zainteresowanych - taka jest nasza natura.
          • pomruk Re: Bez prowokacji 24.08.05, 00:20
            A w najbliższej przyszłości widzę sprawę tak (subiektywnymi oczyma chemika).
            Najpierw był węgiel kamienny -a więc C.
            Potem górę wzięła ropa naftowa - na każdy atom C przypadały dwa atomy wodoru H.
            Póżniej gaz ziemny - tu na jeden C przypada już 4 H.
            Wyraźnie widać tendencję - coraz mniej węgla, coraz więcej wodoru.
            Więc gdy czytam artykuły o tym, że wkrótce wodór będzie paliwem powszechnie
            stosowanym, to ja w to wierzę.
            Chyba że nastąpi w przeciągu najbliższych 10 - 20 lat prawdziwy przełom typu
            opanowania zjawiska fuzji (syntezy) termojądrowej typu "zimna fuzja" (w którą to
            zupełnie nie wierzę), albo typu wykorzystania helu-3 (co wydaje się raczej
            odległe w czasie, choćby dlatego, że hel-3 musimy sprowadzać z Kosmosu, a nie
            wydaje się, byśmy w przreciągu 20-30 lat opanowali ekonomiczne środki transportu
            kosmicznego).

            • Gość: Inżynier Wodór IP: *.gates.com 24.08.05, 01:58
              Pytajac o przyszłość energii jądrowej, miałem na myśli elektrownie termojądrowe
              w przeciwieństwie do atomowych.

              W wodór nie wierzę, a jako chemik wiesz dlaczego. Laikom tłumaczę - wodór nie
              występuje w stanie wolnym - trzeba go produkować zużywając wielkich ilości
              energii i uwalniając do atmosfery ogromne ilości CO2. Więc jaki to ma sens?
              Chyba tylko po to by paliwo było drogie. Jedyny realny obecnie sposób
              uzyskiwania znaczących ilości wodoru to przeróbka gazu ziemnego. Niestety - jak
              wyżej. Dużo większy sens ma przestawienie się na gaz ziemny, którego jest dosyć
              dużo, a i jest mniej uciążliwy dla środowiska. Osobiście nie wiem dlaczego się
              to nie dzieje. Chociaz co ja mówię, więm. Po prostu ropa jest wciąż tańsza lub
              praktyczniejsza od gazu, a cena gazu też idzie w górę. Tym niemniej na
              zachodzie istnieje już ogromna ilość elektrowni opalanych gazem ziemnym.

              Wodór - tak, ale jeden warunek musi być spełniony. Ten o który nie bez powodu
              zapytałem: kiedy elektrownie termojądrowe? To już nie ja, ale poważni naukowcy
              prubują krzyczeć - że bez bardzo taniej i czystej energii elektrycznej nie
              będzie ekonomii wodorowej. Elektroliza wody - jedyny czysty sposób produkcji
              wodoru jest niczym innym jak zamianą wyprodukowanej już energii na paliwo
              wodorowe, które znowu trzeba będzie spalić, by... wyprodukować energię.
              Niestety potrzebne są do tej produkcji NIEWYOBRAŻALNE wprost ilosci prądu.
              Jedynie nie istniejące wciąż elektrownie termojądrowe mają szansę taką ilość
              prądu dostarczyć i to bez zanieczyszczania środowiska.

              Dlaczego jak papugi powtarzamy słowa "nowa ekonomia wodorowa"? Bo po pierwsze
              politycy nie mieli do tej pory zielonego pojęcia jak kosztowna, energochłonna,
              brudna i bezsensowna jest produkcja wodoru(uwaga - to się zmienia!). A po
              drugie - ulegali lobbingowi zielonych, którzy mieli w nosie przedstwianie
              społeczeństwu prawdy o wodorze (a większość z nich nawet nie miała o tym
              zielonego pojęcia). Teraz, gdy prawdziwe pieniądze trzeba na ten obiecany wodór
              wyciągać, a perspektywa ekonomii wodorowej szybciej się oddala niż przybliża -
              zaczyna wychodzić na światło dzienne, że król jest nagi, i niektórzy politycy
              już nawet robią na tym karierę.

              Jest możliwość, że ekonomii wodorowej nigdy nie będzie. Po prostu przeskoczymy
              ją, jeśli jakimś dziwnym przypadkiem, choć mało prawdopodobnym, uda się komuś
              stworzyć baterię, która będzie miała pojemnosć energetyczną porównywalną z
              bakiem pełnym benzyny. Bo tak naprawdę tylko po to jest nam ten wodór potrzeby.
              Do zasilania samochodów. Jak powiedziałem wyżej - prądu z wodoru robić nie ma
              sensu, bo najpierw trzeba ten wodór wyprodukować. Gdyby istniał w stanie wolnym
              w ogromnych ilościach - sprawa wyglądała by zupełnie inaczej.

              Tak się składa, że długo pracowałem nad konstrukcjami pojazdów z napędami
              alternatywnymi, a ostatni z nich właśnie wycofano z produkcji, bo... był
              pomysłem bez sensu. Pracowałem, bo tak jak innym, płacono nam za to, nie że
              wierzyliśmy w ich przyszłość. Dopiero teraz, po wielu latach kamień spada mi z
              serca, kiedy głos wołających na puszczy zaczyna być słyszany a czasami nawet
              brany pod uwagę. Szkoda tylko że miliardy zostały już wyciągnięte z kieszeni
              podatników i wyrzucone w błoto.

              Pocieszam się, że może da się uratować miliardy, które jeszcze wyrzucone nie
              zostały. I mówiąc o miliardach, nie przesadzam ani odrobinę. Miliard na jeden
              tylko, nie największy program...
              • pomruk Re: Wodór 24.08.05, 12:19
                Masz rację - mówiąc o technologii wodorowej miałem na myśli to, że do samochodu
                wstawisz raczej wodór, a nie minireaktor termojądrowy. Choć kto wie, co
                przyniesie przyszłość? Gdyby "zimna synteza" termojądrowa Fleichsmana i Ponsa
                była prawdą, nawet to byłoby możliwe.
                Mam też wrazenie - ale nie poparte faktami, ot - domysły - że byc może znajdzemy
                niedługo sposób (niedrogi, praktyczny) przechowywania dużej ilości energii w
                małej objętosci.
      • pomruk Re: PROWOKACJA-odpowiedź. 24.08.05, 19:23
        Było to katastrofalne trzęsienie ziemi w pobliżu miasta Tangshan (Chiny) w roku
        1976. Tangshan było ośrodkiem przemysłowym i wydobywczym (kopalnie węgla).
        Podana liczba dotyczy górników, którzy zginęli pod ziemią i na powierzchni.
        Ktoś się obruszy: przecież to był naturalny kataklizm! Dobrze, ale zawalenie się
        chodnika wywołane wstrząsami tektonicznymi jest uwazane za katastrofę górniczą.
        Zresztą, gdyby trzęsienie rozwaliło dwie elektrownie atomowe, czy nie zostałoby
        to użyte jako argument przeciwko energetyce jądrowej?
        Na pewno zdziwicie się: dlaczego nie słyszałem o tak wielkiej katastrofie?
        Rzeczywiście, było to drugie co do liczby ofiar trzęsienie w historii ludzkości.
        Otóż chodzi o sprawy propagandy: rząd komunistyczny z natury tuszował złe
        wiadomości, a na dodatek chińczycy przyjęli to jako widomy znak "niełaski
        niebios". Wiadomości były więc b. skąpe, na dodatek nie przyjęli pomocy
        międzynarodowej.
        Siła wstrząsu: 7,5 według Chńczyków, 8,2 wg sejsmologów zagranicznych (skala
        Richtera).
        Liczba ofiar śmiertelnych: 240 tys. wg Chińczyków, kilkakrotnie więcej wg
        sejsmologów. (najczęściej podawana jest liczba ok. 750 000 ofiar śmiertelnych).
        Liczba zabitych górników; oficjalnie nie podano, są jednak np. doniesienia, że w
        samym tylko budynku Instytutu Górnictwa zginęło ponad 2000 studentów.
        Jeśli chcecie szczegółów, wystukajcie "Tangshan" na wyszukiwarce, uprzedzam
        jednak, że najczęściej podawana jest oficjalna wersja, a prawda jest (nawet
        przez poważne źródła) raczej sugerowana.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja