Dodaj do ulubionych

dwa wstrząsy........

10.09.05, 21:05
Cztery lata mijają od terrorystycznego zamachu na Amerykę, który wstrząsnął
społeczeństwem, krajem i światem. Życie prędko wróciło do normy, bo takie są
jego prawa, ale tak naprawdę jest to już inne życie. Wraz z 11 września
wkroczyliśmy w nowy świat. Normalnością dzisiaj jest funkcjonowanie na co
dzień w stanie podwyższonego zagrożenia. Pogodziliśmy się szybko i uznaliśmy
za normalne kontrole bagaży na każdym niemal kroku, zwielokrotnioną obecność
policji na ulicach i w metrze oraz zwiększoną inwigilację społeczeństwa. A
nade wszystko staramy się żyć jak najbardziej normalnie, choć przecież
znajdujemy się jako mieszkańcy USA w stanie wojny.
Błędne jest przeświadczenie, że toczy się ona gdzieś daleko od nas - w
Afganistanie czy w Iraku. Toczy się ona w tym kraju przede wszystkim. Nie
tylko dlatego, że ponosimy jej ciężar, że tysiące rodzin ma swoich bliskich,
krewnych i znajomych, którzy pełnią służbę w bezpośredniej konfrontacji z
przedstawicielami walczącego islamu. Toczy się ona tutaj, ponieważ walka,
jaką fundamentaliści islamscy wydali Ameryce i całemu Zachodowi, prowadzona
jest w imię fanatycznej idei, która ma wielu zwolenników. To są ludzie,
którzy chcieliby zaprowadzić porządki radykalnego islamu - wpierw na terenie
istniejących państw muzułmańskich, następnie - na całym świecie. Wydali więc
wojnę Zachodowi, a zwłaszcza Ameryce w imię tej właśnie idei. Nie dlatego
więc - jak twierdzą ich ideologowie, a powtarzają za nimi tysiące
intelektualistów w Europie i w USA - że społeczeństwa zachodnie są
dekadenckie, skrajnie zmaterializowane i hedonistycznie nastawione do życia,
ale wyłącznie dlatego, że Zachód samym swym istnieniem lansuje inny styl
życia, odmienny porządek polityczno-społeczny, który zagraża szansom na
wprowadzenie ich opętańczej koncepcji w czyn. Natomiast Stany Zjednoczone są
główną ostoją liberalnej demokracji, praw człowieka, wolnorynkowej
działalności, prawa do swobodnego rozwoju każdej jednostki ludzkiej. Krótko
mówiąc, tego wszystkiego, co stoi na drodze do realizacji ich planów.
Jest to więc przede wszystkim wojna w sferze idei. Każda wojna stanowi
konflikt porządków wartości. Jak i poprzednie wielkie starcia, również ta
jest wojną światową: przebiega na całej kuli ziemskiej, zaangażowane w nią
są, chcąc nie chcąc, wszystkie społeczeństwa. Toczy się przeciwko ludziom,
nosicielom fanatycznej idei, gotowym zabijać na lewo i prawo w jej imię.
Data 11 września 2001 r. otwiera (symbolicznie) nową epokę w dziejach.
Definitywnie skończył się okres zimnej wojny i inercji postkomunistycznej.
Ujawnił się świat głębszych konfliktów globalnych. jedni zwą go konfliktem
cywilizacji, inni - starciem między tyranią a wolnością, jeszcze inni - walką
odmiennych porządków społeczno-gospodarczych.
Ów wielki wstrząs zmienił nasze wyobrażenie o rzeczywistości międzynarodowej
i nasze do niej nastawienie, jak i samą tę rzeczywistość. Wyznaczył nowe
kierunki działań i przemian. W cztery lata później kolejny wielki wstrząs -
niebywała w skali katastrofa naturalna , która zniszczyła półmilionowe
miasto - zmienił nasze wyobrażenie o społeczeństwie amerykańskim, zwrócił
uwagę istniejące problemy wewnętrzne. Bieda w USA jest kwestią poważniejszą,
niż zwykliśmy o niej myśleć, podziały rasowe i kulturowe - zgoła drastyczne.
Huragan ujawnił drzemiące, ale potencjalnie bardzo groźne wielkie konflikty
społeczne. Wbrew potocznym wyobrażeniom jest to społeczeństwo wciąż
niezintegrowane, wciąż żyjące jakby w różnych czasach, strefach kulturowych.
Amerykę czeka teraz zdwojony wysiłek - walka z terroryzmem na arenie
międzynarodowej i walka o integrację społeczną w kraju.

Quelle: PDN-NY ck


Obserwuj wątek
    • mikronezja Nie róbcie z tego wielkiego halo ! 10.09.05, 23:42
      Nic nie otwiera ani nie otworzyło. To tylko tak ładnie w mediach wygląda jak
      się napisze o "nowym otwarciu". To tylko jeden z wielu przejawów ludzkiego
      kurtyzaństwa, ani większy ani mniejszy niż inne tyle, że rozdęty medialnie do
      granic zagłady Ziemi.
      Ludzie jak się zabijali, tak zabijają i zabijać będą ! Dla pieniędzy, władzy a
      nawet za paczkę zapałek w ciemnej ulicy.
      Ludzie mają obsesję zabijania co widać nawet w filmach (podejrzewam, że wielu
      przestępców czerpało "swoje" pomysły z chorych rojeń filmowców, którzy zjedzą
      nawet własne gie.. przed kamerą byle tylko wycisnąć parę dolarów z pobudzania
      otępiałych zmysłów widzów. Pokazuje się plastikowy sztuczny świat "bohaterów",
      dla których niektórzy gotowi są zabić a jak dojdzie co do czego to bohaterów
      nie ma amiasto zalane bo ktoś oszczędził. Żaden Bruce Willis w pofajdanej
      keczapem koszulce nie przyjdzie z M16 i nie rozstrzela wody terroryzującej
      miasto.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka