Gość: pizzicato IP: *.gdynia.mm.pl 23.09.05, 16:07 dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księżyca , podczas gdy on obraca się ciągle wokół własnej osi ? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
atrapa_kierownika Re: dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księ 23.09.05, 16:52 Bo obraca się właśnie z taką szybkością, żeby mieć cały czas tą samą stronę zwróconą do Ziemi. Inaczej mówiąc, okres jego obrotu wokół własnej osi jest taki sam, jak okres obiegu wokół Ziemi. Ot, co. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpsting Re: dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księ IP: 12.152.252.* 23.09.05, 17:16 ..Sie chyba nazywa "tidal lock"... nie wiem jak przetlumaczyc to na polski. Wynika najwidoczniej z nierownego rozlozenia masy naszego satelity. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księ 23.09.05, 17:25 Jest to częsta sprawa w przypadku satelitów: ich obrót zahamowany jest tak, że okres obrotu jest równy okresowi obiegu. Stąd np. wiele satelitów Saturna zawsze zwraca się jedną stroną do niego. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Na poważnie - cos dorzucę, co wiem 24.09.05, 08:19 Zahamowanie rotacji satelitów i planet jest skutkiem istnienia sił pływowych - nie znam sie na tym, ale tak piszą w wielu podręcznikach. Może dojśc do takiego spowolnienia, że jeden okres własnego obrotu satelity staje sie równy okresowi jego obiegu orbitalnego, no i wtedy zawsze satelita jest zwrócony ta sama stroną do swego "gospodarza", jak w przypadku Księżyca. Już bardziej rotacji spowolnić sie nie da. Ale rotacja może byc też mniej spowolniona i moze nastąpić efekt zwany "lock-in" w przypadku, gdy okres obiegu orbitalnego i okres rotacji mają sie do siebie jak jak liczby proste. Tak jest w przypadku Merkurego, który robi dokładnie trzy obroty wokół własnej osi na dwa okresy obrotu orbitalnego wokół Słońca. Natomiast czytałem kiedys artykuł polskiego fizyka, Mikołaja Sawickiego (zbieżnośc z nazwiskiem ministra Sawickiego przypadkowa, choć on też fizyk) w którym jest wyjaśnione, że zahamowanie rotacji Księzyca nie nastąpiłoby, gdyby masa była idealnie symetrycznie rozłozona w jego wnętrzu (w odniesieniu do osi rotacji). Mimo kształtu bardzo zbliżonego do kuli, jedna ze stron musi być "bardziej masywna" od drugiej. I w artykule było wyjaśnione, która. Tylko juz nie pamiętam - czy ta półkula, którą my widzimy, jest bardziej masywna, czy ta druga? Artykuł był wółaśnie na ten temat, że intuicja w tym przypadku podpowiada nam niewłaściwą odpowiedź. Tymczasem mnie intuicja tutaj w ogóle niczego nie podpowiada... Co do samych pływów - na Księzycu nie ma oceanów, ale pływom podlega i płynna magma we wnętrzu ciał niebieskich, a nawet zestalone skaly - każde ciało się odksztalca pod wpływem przyłożonych sił. Siły pływowe odrobine zmieniaja kształt Księzyca. Mozna to wyjaśnic tak: Ruch satelitarny Księżyca odbywa sie pod wpływem siły dośrodkowej, która jest przyciąganie grawitacyjne ze strony Ziemi. Z tym, że przyciagnaniu grawitacyjnemu podlega każdy element masy i wszystkie te siły sie sumuja w jedna wypadkową. Ale ponieważ przyciaganie grawitacyjne maleje z odległoscia (jak jak odwrotność kwadratu, wiadomo), to na półkule zwrócona do nas działa większa siła, niz na pólkulę odwrócona od nas. W rezultacie, w układzie samego Księzyca, pojawia się siła, która chciałaby jakby te dwie pólkule rozerwać. Oczywiście, własna grawitacja Księzyca na to nie pozwala, ale w rezultacie tej "rozrywającej" składowej Księzyc sie robi odrobinę "jajowaty". W artykule Sawickego było też kilka słów na temat ziemskich pływów oceanicznych. Otóż autor twierdzi, że znaczna wiekszość podręczników akademickich niezupełnie poprawnie wyjaśnia mechanizm tego zjawiska i on znalazł całkowicie poprawny opis tylko w dwóch czy trzech i podał do nich odnośniki. Niestety artykuł zgubiłem, więc nie wiem do dziś, na czym polegają te podręcznikowe błedy. Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: Na poważnie - cos dorzucę, co wiem 24.09.05, 23:21 t0g napisał: > Tymczasem mnie intuicja tutaj w ogóle niczego nie podpowiada... Gdyby zatrzymać Księżyc w jego ruchu obrotowym wokół Ziemi, przy założeniach, że ten może się obracać dokoła własnego środka, ale coś go tam trzyma, by nie spadł na Ziemię, stan, gdy jego bardziej masywna strona byłaby dalej, wydaje się niestabilny. Stąd intuicja mi podpowiada, że w układzie Ziemia - Księżyc bardziej masywna strona Księżyca jest zwrócona stale w kierunku Ziemi. Ale to pewnie właśnie jest źle, bo nic tu o ruchu wokół Ziemi nie ma ;-). Odpowiedz Link Zgłoś
stefan4 Jesli poważnie, to chyba jest odwrotnie 25.09.05, 10:04 rs_gazeta_forum: > Gdyby zatrzymać Księżyc w jego ruchu obrotowym wokół Ziemi, przy założeniach, > że ten może się obracać dokoła własnego środka, ale coś go tam trzyma, by nie > spadł na Ziemię, stan, gdy jego bardziej masywna strona byłaby dalej, wydaje > się niestabilny. Stąd intuicja mi podpowiada, że w układzie Ziemia - Księżyc > bardziej masywna strona Księżyca jest zwrócona stale w kierunku Ziemi. Co rozumiesz przez ,,środek'' Księżyca? To coś, co biegnie po eliptycznej orbicie wokół Ziemi i przez co przechodzi oś wirowania Księżyca, to jest środek masy a nie środek geometryczny kuli. Który z nich masz na myśli? Jeśli podeprzesz ciało w jego środku masy, to każdy jego stan jest tak samo stabilny. Wpływ rozkładu mas w Księżycu na sposób jego wirowania to jakaś bardziej subtelna sprawa i mnie również intuicja niczego nie podpowiada. - Stefan www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Re: Jesli poważnie, to chyba jest odwrotnie 25.09.05, 14:37 stefan4 napisał: ... Masz rzecz jasna rację co do tych dwóch środków - a moja późnonocna intuicja ograniczyła się do geometrycznego. Dokładniej, to miało to kolejność odwrotną niż w poście - skoro miała mnie prowadzić intuicja, a nie rozumowanie, to najpierw zapytałem sam siebie, co bym obstawił, a potem zadałem sobie pytanie, dlaczego tak wybrałem - i to doprowadziło mnie do tego opisu ;-). Jeśli miałbym teraz odpowiedzieć, co mówi mi moja intuicja, to po uwzględnieniu Twoich uwag mówi, że bliżej Ziemi ulokuje się "kawałek znajdujący się na dłuższym ramieniu" - czyli odwrotnie niż w poprzednim poście. Ale nie będę się już silił na próby poznania, dlaczego tak intuicja mi mówi... Natomiast intuicja mówi mi też, że ciało podparte w środku masy, jeśli ma masę rozłożoną nierównomiernie względem środka geometrycznego nie pozostaje zazwyczaj w stanie równowagi (w sensie braku obrotu), jeśli na te masy działają nierówne (tak jak to opisał t0g) siły. P.S. > Wpływ rozkładu mas w Księżycu na sposób jego wirowania to jakaś bardziej > subtelna sprawa i mnie również intuicja niczego nie podpowiada. Oczywiście rozumiem, że to wasza głębsza znajomość tematu "tępi" waszą intuicję, ale podejrzewam, że nie o ostrożność w ocenie sytuacji chodziło p. Mikołajowi we wspomnianym artykule, stąd pozwalam sobie swoje intuicje opisać, traktując je zresztą tylko jako punkt wyjścia do pytań o właściwą odpowiedź. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nordpol Re: dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księ 23.09.05, 18:04 księzyc sam się obraca wokół swojej osi , ale dokładnie tak ,że widzimy tylko jedną jego stronę: obraca się on mianowicie podczas jednego obrotu wokół ziemi dokładnie raz wokół swojej osi. Gdyby się nie obracał , widzielibysmy regularnie także jego tylną stronę. By móc sobie to lepiej przedstawic , można samemu „grać księżyca” wchodząc na orbitę krzesła . Podczas jednego okrążania krzesła ,obracając się jeden raz samemu wokół siebie , można zawsze mieć na oku krzesło. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księ 23.09.05, 19:03 Gość portalu: pizzicato napisał(a): > dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księżyca , podczas gdy on obraca się > ciągle wokół własnej osi ? Moze powinienes wiecej podrozowac? Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Medal o tylo jednej stronie 24.09.05, 07:41 Wielkim sukcesem nauki ostatnio było rozwiązanie odwiecznego problemu "drugiej" czy też "odwrotnej" strony medalu. Problem ten przestał w zasazie juz istnieć, poniweważ udało się wreszczie, po latach żmudnych badań i prac rozwojowych, wytworzyć medal posiadający WYŁĄCZNIE JEDNĄ STRONĘ. Medal ten ma kszałt wstęgi Moebiusa wytworzonej ze złota, platyny, srebra bądź brązu. Dla dopełnienia sprawy, medalu tego sie nie przypina, a wiesza się na szyi, też na wstędze Moebiusa. Z kolei prace nad wytworzeniem medalu trójstronnego dotychczas nie zakończyły sie sukcesem. Odpowiedz Link Zgłoś
abprall Re: Medal o tylo jednej stronie 24.09.05, 07:53 t0g napisał: Z kolei prace nad wytworzeniem medalu trójstronnego dotychczas nie zakończyły sie sukcesem. ---------------------------- natomiast sukcesem zakonczyły się prace ludzkości nad modelem trójkąta małżeńskiego... pzdr ---------- p.c. Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Medal o tylo jednej stronie 24.09.05, 08:20 abprall napisał: > t0g napisał: Z kolei prace nad wytworzeniem medalu trójstronnego dotychczas nie > > zakończyły sie sukcesem. > ---------------------------- > natomiast sukcesem zakonczyły się prace ludzkości nad modelem trójkąta > małżeńskiego... :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))!!!! > pzdr > ---------- > p.c. > > Wzajemnie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Butelka Kleina 24.09.05, 10:21 Od wstęgi Moebiusa gorsza jest butelka Kleina. Takie coś nie ma brzegów, a ma tylko jedną stronę! Strona zewnętrzna jest wewnętrzną! I zamiast jednostronnych medali czy orderów można by nosić taką buteleczkę z sobą. Niestety, czy może ona służyć jakio piersiówka? Jaką ma objętość, gdybym chciał nalać rumu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q? Re: Medal o tylo jednej stronie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 10:23 > wiesza się na szyi, też na wstędze Moebiusa. Od kiedy szyja ma kształt wstęgi Moebiusa? Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Medal o tylo jednej stronie 24.09.05, 10:27 Skąd wiesz, jaka szyję ma ten facet ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q? Re: Medal o tylo jednej stronie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 11:47 >Od wstęgi Moebiusa gorsza jest butelka Kleina. Ta butelka, to nie jest przypadkiem taka zapętlona rura? Jeżeli tak, to ona ma zerową objętość. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Medal o tylo jednej stronie 24.09.05, 11:54 Owszem, spawdziłem, zerową. To żadna butelka - na piersiówkę nie nadaje się zupełnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcinlet Re: dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 09:39 Ponieważ ta druga strona jest ciemną stroną księżyca (Dark Side Of The Moon), dlatego jej nie widać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q? Re: dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 10:26 Można z tego wywnioskować, że Ziemia też powinna kiedyś zostać 'zahamowana' grawitacją Słońca. Z jednej strony będzie zawsze dzień, a z drugiej noc. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: dlaczego widzę zawsze tylko jedną stronę księ 24.09.05, 12:07 W bardzo długim okresie czasu rzeczywiście - obrót Ziemi powinien zostać zahamowany, bo nie jest ona dokładnie kulistosymetryczna, mówiąc uczenie. Ale w przyrodzie wystepuje też zjawisko rezonansu, kt. powoduje, że np. trzem obiegom wokół Słońca odpowiadają cztery obroty wokół osi i taka sytuacja będzie "zahamowana". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q. doba krótka jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 13:03 Zatem kiedyś tam - kilkaset/dziesiąt milionów lat doba była dłuższa niż 24h. Pewnie stąd moje problemy z dostosowaniem trybu życia do 24h doby - ciągle brakuje mi kilku godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZielonogórzaninX Re: doba krótka jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 13:50 Oj, prawda! Też mam takie problemy1 Jakieś 27-28 godzin byłoby OK! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q. Re: doba krótka jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 14:23 Kiedyś słyszałem o takim eksperymencie: odizolowano kompletnie grupę kilku ludzi od świata zewnętrznego, zabrano im zegarki; no tak sobie żyli w zamknięciu. Po jakimś czasie okazało się, że długość ich 'cyklu życiowego' ma około 25 godzin, a nie 24. Tłumaczono to właśnie tym, że organizm człowieka ma jeszcze ślady dostosowania do tej dawnej dłuższej doby. Jednak nie wiem, czy można to udowodnić. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: doba krótka jest 24.09.05, 14:28 Ja też słyszałem, to był jakis eksperyment w jaskini, ludzie odcięci od rytmu dobowego. Tylko ni cholery nie mogę źródeł znaleźć (czytałem to przed epoka netu). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q. Re: doba krótka jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 15:36 Coś mi chodzi po głowie: 'eksperyment kalifornijski', ale to nie to. Ten to, coś z teleportacją przy zastosowaniu silnego pola magnetycznego, czy jakieś inne takie brednie... Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: eksperyment kalifornijski 24.09.05, 15:43 Tak, legenda o tym eksperymencie to (wg mnie) całkowita bzdura. Chodziło o to, że pole magnetyczne miało zapewnić niewidzialność statkom, a w rezultcie przeniosło je w przestrzeni lub czasie (wg różnych wersji). Typowa pseudonaukowa legenda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Chyba eksperyment filadelfijski ? n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 16:05 Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Chyba eksperyment filadelfijski ? n/t 24.09.05, 16:59 Oj, rzeczywiście masz racje - pomyliłem się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Kalifornijski to ten ze Schwarzeneggerem ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 17:14 w roli gubernatora ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Kalifornijski to ten ze Schwarzeneggerem ... 24.09.05, 17:44 Ale w Kaliforni nie udał się eksperyment: Schwarzenegeer nie teloportuje się, ani nie przesuwa w czasie... Biedak, to nie film... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Re: Kalifornijski to ten ze Schwarzeneggerem ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 18:02 eksperyment jeszcze w toku to czy sie udal zobaczymy przy nastepnych wyborach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q. Re: Kalifornijski to ten ze Schwarzeneggerem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.05, 18:12 Jak to nie udało się... A Terminator, to niby co? Nosi go po całej czasoprzestrzeni i jeszcze trochę (światy równoległe)! Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Do Q, P i innych: jak z tą długością doby 24.09.05, 19:29 Gość portalu: q. napisał(a): > Zatem kiedyś tam - kilkaset/dziesiąt milionów lat doba była dłuższa niż 24h. > Pewnie stąd moje problemy z dostosowaniem trybu życia do 24h doby - > ciągle brakuje mi kilku godzin. Akurat tutaj, myśle, mogę Wam "zabezpieczyć pełną wyjaśnialność", jak mawiał nieodżałowanej pamięci Kolega Kierownik z "60-ciu minut na godzunę". Moja żona robi własnie w zegarach biologicznych i dlatego odkad ją poznałem, to stale otych zegarach słyszę. Tobie, Q, brakuje zawsze kilku godzin, bo Twój osobisty zegar biologiczny, który ustala tzw. "cykl okołodobowy" (circadian rhytm) dla Twojego organizmu, chodzi troszeczkę wolniej niż zegarki, które nosimy wszyscy na ręku. Pewnie lubisz się zasiadywać do poźna i zbyt wczesne wstawanie to dla Ciebie męka? Jeśli tak, to gdybyś został zamknięty w jaskini w totalnej izolacji od świata, to ustaliła by Ci sie Twoja własna doba o długości większej, niz 24 godziny. Eksperymenty z ludźmi w jaskiniach itp. rzeczywiście robiono, i NAJBARDZIEJ znany z nich i najbardziej cytowany w literaturze odbył się w Polsce - na Ziemiach Odzyskanych (jestem osobnikiemstarej daty, stad ta staroświecka nazwa...) w jakiś bunkrach pohitlerowskich, gdzie można było ochotników umieścic cuś 30 m pod ziemią. Z tym, że to chyba nie Polacy, tylko naukowcy z jakiejś innej nacji przeprowadzali ten eksperyment, a Polska tylko gościnnie udostępniła te bunkry. Bodajże czy nie były one w Zielonogórskiem właśnie? Ale tu się mogę mylić. Inni mogą mieć swój własny cykl okołodobowy KRÓTSZY od 24 h, i to są te tzw. "ranne ptaszki". Cykl dobowy światło-ciemność odgrywa role "synchronizatora". Podobnie w elektronice, są takie typy generatorów, które zawierają element synchronizujący (np. pętlę sprzęzenia zwrotnego z rezonatorem kwarcowym) i bez tego elementu też będą generować drgania, tylko częstotliwość sobie "oddryfuje" do jakiejś innej wartości (Kolega P, którego jeden z dwóch dyplomów inżynierskich jest z elektroniki, może na pewno wyjaśnić tutaj więcej). Ciekawe jest, że zegary biologiczne powstały na bardzo wczesnym etapie ewolucji i dlatego nie znajdują sie one wyłącznie w tkance nerwowej. Robiono sporo doświadczeń, wykazujących, że tkanka nie zawierająca żadnych komórek nerwowych i odizolowana od reszty organizmu, utrzymywana przy życiu w eksperymencie typu "in vitro", nadal wykazywała rytm okołodobowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p. Male sprostowanie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.05, 20:06 udalo Ci sie cudownie rozmonzyc moj dyplom ;-) - mechaniki zaliczylem tylko 4 semestry. A z synchronizacja naszego rytmu z rytmem dobowym to sprawa raczej prosta. Gdyby nasz naturalny zegar mial okres krotszy od doby wtedy mielibysmy powazne problemy z dostosowaniem sie do rytmu dobowego. Zasypialibysmy i budzilibysmy sie coraz wczesniej. Nawet gdybysmy probowali zasypiac pozniej niz nakazywalby nam to organizm, to kolejnego dnia coraz wczesniej bylibysmy zmeczeni i senni. W przypadku gdy nasz niesynchronizowany okres aktywnosci jest dluzszy niz doba sprawa jest prosta, bo zasypiajac synchronizujemy nasz rytm do rytmu dobowego. Podobnie jak w telewizorze z kineskopem, czy starym monitorze komputerowym synchronizowana jest praca generatora odchylania poziomego z sygnlem wizyjnym tak by kolejne linie obrazu ukladaly sie dokladnie pod soba. Okres pracy tego generatora gdy pracuje on bez synchronizacji jest dluzszy od okresu z jakim pojawiaja sie kolejne linie w sygnale wizyjnym. Co w naszym przypadku odpowiada kolejnym dobom. Odpowiedz Link Zgłoś
alsor Re: Male sprostowanie... 24.09.05, 20:42 Ja to bym z tym zasypianiem, gdzie popadnie nie przesadzał. W końcu ten zegar biologiczny, to nie jakaś wyrocznia i na pewno podlega jakiejś modyfikacji. Z tego, co wiem to jedynie reakcje jądrowe mają stałą, niczym nienaruszalną prędkość. A zresztą, o jakim zegarze biologicznym, tu mowa. Ktoś go widział? To pewnie ten kawałek kwarcu w okolicach ucha środkowego! Co? Odpowiedz Link Zgłoś
t0g Re: Male sprostowanie... 25.09.05, 09:29 alsor napisał: > Z tego, co wiem to jedynie reakcje jądrowe mają stałą, > niczym nienaruszalną prędkość. > Hi, hi, hi! Mój były student ożenił sie z wnuczką tego facia, który dostał Nobla za zegar cezowy.... Ciekawe, co on by powiedział na powyższe stwierdzenie?... Odpowiedz Link Zgłoś
t0g BioZegary chodzą wolniej, ale też szybciej niz 24h 25.09.05, 09:45 Dlatego mówi sie o cyklu, który regulują, "okołodobowy". W tej chwili już identyfikuje sie geny, które są odpowiedzialne za "budowanie" zegara w każdym z nas. Zanim jeszcze to nauczono sie robic, sprawy te badano metodami genetyki klasycznej i też ustalono ponad wszelka wątpliwośc, że to, czy nasz zegar "śpieszy się" czy "późni się" w stosunku do doby, jest dziedziczone po przodkach. Oczywiście, jak w bardzo wielu badaniach z dziedziny genetyki klasycznej, ważna role odegrały w tym badania rodzin mormońskich. Dlaczego akurat Mormoni? Nie chce mi sie teraz tłumaczyć, ale, jeśli chcesz znac odpowiedź, to jest książka, gdzie to jest dobrze wytłumaczone. Wiec była taka rodzina mormońska, w której zegar szedł rekordowo szybko. Ci ludzie z zapadnieciem zmroku dosłownie padali, a budzili się około 3 nad ranem i zaczynali dzień. I nie byłożadnej siły, by ich "przestawić", żeby np. kładli sie o 10-tej i wstawali 0 7-mej. To sie ciągnęło od kilku pokoleń w tej rodzinie. Ja mam teraz pod moim dachem całą niemal czołówkę polskich specjalistów od zegarów biologicznych. Tylko wszyscy śpia kamiennym snem, bo przed paru godzinami przywiozłem całe bractwo z lotniska, po locie z Warszawy. A leci sie w sumie ok. 15 godzin. Więc nie moge teraz o nic zapytać. Z generatorami jest chyba tak, że musza mieć dłuśzy cykl, i tylko wtedy można je synchronizować kwarcem? Wiec analogia nie jest specjalnie dobra, nie za dobrze to wymyśliłem. Odpowiedz Link Zgłoś
alsor Re: BioZegary chodzą wolniej, ale też szybciej ni 25.09.05, 14:39 Zatem jak jest z tymi reakcjami jądrowymi, bo nie wiem co znaczy tamto hi hi? A czas połowicznego rozpadu uranu itp.? Odpowiedz Link Zgłoś