Mieszkańcy innych planet, dlaczego ich nie widzimy

24.01.06, 22:30
Witam
Wszechświat jest tak ogromny, że cały układ słoneczny to "maluteńka kropeleczka w oceanie". Dziwnym się wydaje, by tylko ta jedna drobinka w kosmosie jaką jest Ziemia była zamieszkana. Wyobraźcie sobie kulę o średnicy prawie 2 kilometrów i jedno okrągłe winogronko przy tej kuli - a tak właśnie wygląda Ziemia przy niektórych największych gwiazdach. Nie będę się tu rozpisywał o tym, że jesteśmy pyłkiem w kosmosie, jak chcecie poczytajcie tu:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=35244852&a=35450657
Teraz odniosę się do tytułu mojego postu. Oczywiście to wszystko będzie moja teoria (wymyślona dzisiaj)nie poparta żadnymi dowodami, ale poczytajcie i powiedzcie co o tym sądzicie. Człowiekowi wychowanemu w świecie religii wydaje się, że jest kimś wyjątkowym i Ziemia stworzona dla ludzi przez Boga też jest czymś wyjątkowym i niepowtarzalnym. Gdyby nie nauka, to możnaby nawet sądzić, że jesteśmy centrum wszechświata. Jeżeli trochę poczytamy o kosmosie to zauważymy, że Ziemia jest tylko mikroskopiją, nic nie znaczącą jego cząsteczką. Tak jak jedna mała grudka ziemi z całym życiem wewnątrz (bakterie, jakaś larwa itp)w stosunku do całej kuli ziemskiej.
W tym ogromnym kosmosie może jest bardzo dużo form życia. Może te "istoty" i ich cywilizacje są zrobione z materii dla nas niewidocznej. Nasz świat jakby rozłożyć na najmniejsze cząsteczki to wyjdzie na to, że wszystko łącznie z ludźmi, powietrzem, budynkami, wodą itd. jest energią. Człowiek widzi np. wodę , ale nie widzi powietrza. Może widzimy jakieś planety, ale nie widzimy ich mieszkańców? Może ta forma ich istnienia jest nie do doświadczenia przez nas. Może te cywilizacje nas "widzą", ale nie mogą nawiązać kontaktu, tak jak my widzimy pod mikroskopem bakterie, ale też z nimi nie "porozmawiamy" :)
Może te "istoty" nie mogą zobaczyć "naszej formy energii" i dla nich Ziemia jest tylko pustą planetą tak jak dla nas inne planety. Może wszechświat istnieje "od zawsze" i różne formy "energii" też istnieją od zawsze i jest ich bardzo dużo. Może te "energie" się zmieniają ciągle, tworząc różne formy "życia". To że wszechświat (może w różnych zmieniających się formach)istnieje od zawsze - to myślę, że łatwo by to przyjąć tak , jak większość ludzi przyjmuje, że np. Bóg istniał od zawsze.
    • europitek Re: Mieszkańcy innych planet, dlaczego ich nie wi 24.01.06, 23:06
      Odpowiedź jest chyba bardziej prozaiczna (warianty):
      1. "ich" tam nie ma
      2. są tak samo niedouczeni, jak my
      3. nie chcą się nam pokazywać
      Jestem zdania, że najbardziej prawdopodobny jest wariant trzeci.
    • dokowski Większość popełnia ten sam błąd - zapomina o tym.. 25.01.06, 11:01
      ... żeby uwzględnić czas.

      Zwykle poszukiwacze UFO liczą jakoś tak: mamy w Galaktyce około 1 000 000 000
      (miliarda) planet podobnych do Ziemi - na ilu z nich rozwinęło się życie? A
      jeśli się rozwinęło, to na ilu z nich mamy jakąś cywilizację, a na ilu tylko
      dziką przyrodę w rodzaju dinozaurów? Potem tacy UFOlodzy przyjmują łaskawie
      pesymistyczne założenie, jak to mało jest prawdopodobne, żeby wyewoluował
      gdzieś rozum, a potem pokazują, że mimo tych pesymistycznych założeń i tak
      wychodzi nam, że w Galaktyce jest tak dużo cywilizacji, że już nie długo z
      pewnością nawiążemy Kontakt i osiągniemy Bliskie Spotkanie III Stopnia.

      O jednym tylko ufolodzy zdają się zapominać, że zdolność i chęć nawiązania
      Kontaktu trwa na Ziemi raptem około 100 lat. Chcąc więc racjonalnie i uczciwie
      prowadzić dyskusję na ten temat, musimy uwzględnić tę liczbę 100. Nie możemy
      przecież zakładać, że nasza chęć szukania Kontaktu przetrwa te 100 lat
      bezsensownych wysiłków. Już dzisiaj obserwujemy efekt rozczarowania
      bezowocnością tych poszukiwań. Jest niemal pewne, ze za 10 czy 20 lat kolejne
      rządy będą ograniczać fundusze na takie marnotrastwo.

      Poza tym przyszłość jest zbyt słabo przewidywalna, żeby można było ją
      uwględniać jako założenia do obliczeń. Nasza cywilizacja może się jakoś
      zniszczyć (zagłodzić, zatruć, paść ofiarą jakiejś pandemii) i sprymitywnieć,
      albo może przeciwnie: ograniczyć liczbę ludzi, odtworzyć lasy, zrekultywować
      glebę i oceany - a to są programy kosztowne, więc dla ufologów nie będzie
      żadnych fundusz. A może za 100 lat nasza cywilizacja będzie już tak bardzo
      rozwinięta, że zmienią się nasze marzenia i nie będziemy już chcieli nawiązać
      Kontaktu z tak prymitywnymi i zbrodniczymi cywilizacjami jak nasza teraz. Albo
      nie będziemy chcieli ingerować w ich rozwój.

      Skoro nie wiemy, czy programy poszukiwań Kontaktu nie zostaną zarzucone,
      najuczciwiej i najadekwatniej jest uznać, że próby nawiązania Kontaktu z
      cywilizacją na poziomie Ziemi będą trwały jeszcze najwyżej 50 lat, czyli tyle
      ile trwały dotychczas - stąd mamy tę kluczową i pomijaną w dyskusjach liczbę
      100 lat.

      100 lat, to średni czas, w jakim cywilizacja może nawiązać Kontant z Ziemią.

      Teraz ja, łaskawie, przyjmę pesymistyczne dla moich tez założenie, że pierwsza
      cywilizacja taka jak nasza powstała w Galaktyce 1 000 000 000 lat temu (a
      mógłbym przyjąć, że 10 miliardów) - i że próbowała ona przez 100 lat nawiązać
      Kontakt.

      Najważniejsze pytanie jest takie: jakie jest prawdopodobieństwo, że dwie
      cywilizacje rozwiną się dostatecznie blisko siebie tak, żeby owe 100-letnie
      okresy poszukiwań Kontaktu pokryły się, i żeby zbyt wielka odległość nie
      osłabiła sygnałów.

      Nawet jeśli założymy, że na każdej z miliarda planet, które z początku
      przyjąłem, rozwinęła się lub rozwinie cywilizacja, to i tak wychodzi nam, że w
      całej Galaktyce jest tylko 100 cywilizacji zdolnych do tego, żeby w 100 lat
      zdążyć nawiązać Kontakt. Wnioski nasuwają się same.
      • Gość: Dawkins Re: Większość popełnia ten sam błąd - zapomina o IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.06, 11:59

        Dokowski, tu robisz błąd w założeniach:

        > Najważniejsze pytanie jest takie: jakie jest prawdopodobieństwo, że dwie
        > cywilizacje rozwiną się dostatecznie blisko siebie tak, żeby owe 100-letnie
        > okresy poszukiwań Kontaktu pokryły się, i żeby zbyt wielka odległość nie
        > osłabiła sygnałów.

        Otóż cywilizacja, której szukamy, wcale nie musi już istnieć, kiedy dotrą do nas
        jej sygnały. Albo może już stracić zainteresowanie poszukiwaniami. Mimo to jej
        sygnały nadal bedą się rozchodzić w przestrzeni.
        A nasza zdolność odbierania takich sygnałów stale rośnie. Nie dasz głowy, że za
        30 lat nie będziemy w stanie odebrać sygnału z odległości np. 10 000 lat
        świetlnych. Patrząc na to, jak np. rosnie czułośc potrzebna do odkrywania planet
        pozasłonecznych, mnie wydaje się to prawdopodobne.

        Inna sprawa z samą wymianą sygnałów, tu pojawia się tzw. okno Lema. Ale to
        bardziejs komplikowana bajka ;-P Najpierw coś odnajdźmy, potem zastanawiajmy
        się, czy/co odpowiedzieć i komu :)
        • dokowski Brawo! O to mi właśnie chodzi. 26.01.06, 09:05
          Gość portalu: Dawkins napisał(a):

          > cywilizacja, której szukamy, wcale nie musi już istnieć, kiedy dotrą do
          > nas jej sygnały. Albo może już stracić zainteresowanie poszukiwaniami.

          Starałem się uzasadnić tezę, że nawet przy bardzo optymistycznych założeniach
          jest zupełnie nieprawdopodobne, że uda nam się nawiązać Kontakt, nawet jeśli
          odbierzemy i rozpoznamy sygnały obcej cywilizacji.

          O wiele bardziej prawdopodobne jest, że któraś z wyżej rozwiniętych, odległych
          cywilizacji po prostu do nas zawita
          • Gość: Dawkins Re: Brawo! O to mi właśnie chodzi. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.06, 10:14
            dokowski napisał:

            > Starałem się uzasadnić tezę, że nawet przy bardzo optymistycznych założeniach
            > jest zupełnie nieprawdopodobne, że uda nam się nawiązać Kontakt, nawet jeśli
            > odbierzemy i rozpoznamy sygnały obcej cywilizacji.

            "Zupełnie nieprawdopodobne"... Nie zrobisz sensownego oszacowania, więc to
            tylko twoja intuicja. Nawet tych 100 lat jest jedynie arbitralnym parametrem.

            > O wiele bardziej prawdopodobne jest, że któraś z wyżej rozwiniętych, odległych
            > cywilizacji po prostu do nas zawita

            A tu się nie zgodzę. O wiele bardziej prawdopodobne jest wychwycenie
            błąkającego się sygnału. Ekonomia sie kłania. Na poziomie fizykalnym, więc bez
            zbędnego antropomorfizowania.
            • pomruk Sygnał od kosmitów. 26.01.06, 12:44
              Kiedyś już o tym pisałem, ale przypomnę. Prawdopodobnie odebralismy taki sygnał
              przypadkowo w 1977 roku. Był to tzw. sygnał WOW!, odebrany przez radioteleskop
              Ohio State University. Trwał ponad 30 sekund, był wyjątkowo silny i na pewno
              pozaziemski (odległość źródła - nieskończona). Jedyny szkopuł, że nikt potem
              niczego takiego nie odebrał, a w nauce musimy mieć potwierdzenie niestety :(
              • Gość: Dawkins Re: Sygnał od kosmitów. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.06, 13:45
                F. Drake - ten Drake od wzoru na ilość cywilizacji - o tym pisał w znakomitej
                książce "Czy jest tam kto?", wydanej parę lat temu przez Prószyńskiego.

                Też myślę, że to było to. Tyle, że o tamtej sprawie nikt nie pisze, nie znam
                analizy sygnału współcześnie robionej...
                • pomruk Re: Sygnał od kosmitów. 26.01.06, 15:05
                  Troche piszą, np. jak wystukasz w Google "SETI" i "WOW!" to dostaniesz sporo
                  odnośników. Najczęściej jednak w tonacji krytycznej, bo ludzi rozczarował brak
                  potwierdzenia. Najciekawsze jest jednak to, że sygnał WOW! spełniał wszystkie
                  kryteria sygnału obcej cywilizacji!!!
    • Gość: gość Re: Mieszkańcy innych planet, dlaczego ich nie wi IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 26.01.06, 14:01
      Inteligencja przypomina niezaorane pole.Liczy się tylko koncepcja.Na miarę
      Chucka Norrisa.Czy cywilizacja po 13 miliardach lat istnienia dalej moze używać
      komputerów?Wydaje się to raczej oryginalne.Cywilizacja obserwowana 4 lata
      świetlne od Ziemi jest w obserwowana w stanie sprzed 4 lat.Cywilizacja odległa o
      100 milionów lat świetlnych jest obserwowana jako jej przeszłość sprzed 100
      milionów lat.Czyli gdyby 4 lata temu milion cywilizacji wynalazło radio nie
      usłyszelibyśmy jeszcze żadnej.Czy na ateistach nie robi wrażenia ilość gwiazd i
      planet na niebie w układzie praktycznie stabilnym?Żonglerowi już po kilku
      minutach kilka jabłek może się pomieszać.
      • Gość: p. Re: Mieszkańcy innych planet, dlaczego ich nie wi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.06, 15:23
        Gość portalu: gość napisał(a):

        > Inteligencja przypomina niezaorane pole.Liczy się tylko koncepcja.Na miarę
        > Chucka Norrisa.

        A to Ty gosciu jestes fachowcem od entropii i Chucka Norrisa ?

        > Czy cywilizacja po 13 miliardach lat istnienia dalej moze używać
        > komputerów?Wydaje się to raczej oryginalne.Cywilizacja obserwowana 4 lata
        > świetlne od Ziemi jest w obserwowana w stanie sprzed 4 lat.
        > Cywilizacja odległa o
        > 100 milionów lat świetlnych jest obserwowana jako jej przeszłość sprzed 100
        > milionów lat.Czyli gdyby 4 lata temu milion cywilizacji wynalazło radio nie
        > usłyszelibyśmy jeszcze żadnej.

        Dobrze kombinujesz.

        > Czy na ateistach nie robi wrażenia ilość gwiazd i
        > planet na niebie w układzie praktycznie stabilnym?

        Masz szerokie spektrum zainteresowan:
        od entropii po kosmologie.
        Chyba jednak za duzo czasu poswiecasz dla Chucka Norrisa ;-)

        Moze by sie tak pouczyc odrobine przez ferie ?:-))

        > Żonglerowi już po kilku
        > minutach kilka jabłek może się pomieszać.

        Ale chyba nie takiemu na miare Chucka Norrisa ?;-))
        • Gość: MieszkaniecTej Re: Mieszkańcy innych planet, dlaczego ich nie wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 18:15
          A kto to jest ten Norris? Już w kilku miejscach go spotkałem. Czy to
          intelektualista na miarę Wiśniewskiego lub Mandaryny? Czy on karateka? Umie
          czytać? Tańczy na głowie? Mieszkaniec planet? Czy to ten Ziutek z naprzeciwka?
          A jeśli nie, czy Ziutek go zna? Oświećcie mnie, biednego, bo na Ziutkach to ja
          się nie znam.
          • madcio Re: Mieszkańcy innych planet, dlaczego ich nie wi 26.01.06, 19:33
            Google twoim przyjacielem:

            www.4q.cc/chuck/index.php?topthirty
            (Chuck Norris jest kolejnym zmyślonym supersamcem alfa, dlatego niedoalfieni
            samce tak się nim podniecają. Zwykle jednak rolę supersamca alfa spełnia tzw. Bóg)
      • madcio Re: Mieszkańcy innych planet, dlaczego ich nie wi 26.01.06, 19:36
        > Czy na ateistach nie robi wrażenia ilość gwiazd i
        > planet na niebie w układzie praktycznie stabilnym?

        Hehe, dobry pan bóg je tam umieścił i zakręcił? Pewnie myślisz też, że otoczaki
        wyklepał Jahve, Himalaje zrobił, jak mu się nudziło, a głazy (zwane przez
        ateistów "narzutowymi") upuścił po drodze do świętego piotra.

        Być może się cholernie zdziwisz, ale takie rzeczy skadś się biorą, a nie zostały
        położone przez boga.

        Ciemnota...
    • Gość: kattino Re: Mieszkańcy innych planet, dlaczego ich nie wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 18:48
      Widziałem (w poważnej książce naukowej) taki rysunek z serialu rysunkowego
      "Peanuts":
      Na świecie jest mnóstwo rzeczy niewidzialnych. Niestety, nie wiemy ile ich jest.
    • madcio Re: Mieszkańcy innych planet, dlaczego ich nie wi 26.01.06, 19:28
      Typowa pseudonauka. W ten sposób channelingowcy odpierali zarzuty pod tytułem "a
      gdzie ci Wenusjanie czy Marsjanie?" po pierwszych misjach kosmicznych. Nikt się
      nie przyznawał do pomyłki czy też zmyślania, skądże.

      Po prostu ONI przeszli do siódmej gęstości czy coś w tym stylu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja