Dwie dekady po tragedii Challengera

IP: *.kom / *.os1.kn.pl 27.01.06, 19:00
Czesc ich pamieci. To wielka kleska w dziejach ludzkosci, ale i nauka plynaca na przyszlosc...
    • Gość: calcinus Co za bzdury!!! IP: *.m.pppool.de 27.01.06, 20:36
      "W efekcie astronauci musieli naprawiać powłokę statku na orbicie. Inżynierowie
      z NASA podejrzewają też, że w chwili startu z silnika Discovery wyciekał tlen!
      Mogło to doprowadzić do katastrofy podobnej do tej, która w 1986 r. spotkała
      Challengera."
      no nie, bez komentarza..... :(
      • Gość: am Re: Co za bzdury!!! IP: *.aster.pl 28.01.06, 22:00
        dlaczego bzdury? twoj komentarz jest niezrozumialy. autor pierwszego postu
        zawarl wszystko co bylo do powiedzenia
        • w_sasnal_csw Re: Co za bzdury!!! 28.01.06, 23:25
          Czasem nie chodziło o Endavour z tym wyciekiem paliwa? Ale tego nie musieli się
          domyślać, skoro to po prostu stwierdzili, to była pierwsza misja z kobietą -
          dowódcą. Uszkodzone były przewody wodoru na dyszy silnika głównego, służące do
          jej chłodzenia.
          • Gość: calcinus Juz tlumacze te bzdury: IP: *.m.pppool.de 28.01.06, 23:38
            Juz tlumacze te bzdury:
            primo: Nie bylo ZADNEJ naprawy na orbicie poniewaz orbiter nie zostal uszkodzony
            w zaden sposob a to ze wyciagnieto parocentumetrowy kawalek fugi spomiedzy
            plytek ochrony termicznej mialo tylko na celu przetestowanie pewnych procedur.
            secundo: To z tym wyciekiem paliwa mialo miejsce ale w zupelnie innym locie!!!
            Wtedy pilotem owszem byla Collins ale to bylo pare lat temu, wtedy wyniesiono
            rentegowski teleskop Chandra. Jesli ktos chce jakies szczegoly odnosnie tego
            lotu to moge chetnie wyjasnic o co chodzilo z tym wyciekiem.
            • Gość: calcinus Jeszcze wiecej bzdur: IP: *.m.pppool.de 28.01.06, 23:42
              W locie STS-113 pianka nie zrobila zadnej dziury w skrzydle!!! Uszkodzila panel
              RCC ktory zreszta odpadl prawdopodobnie dopiero na orbicie. Jest jeszcze pare
              pomniejszych bzdur w tym artykule, przyczepilem sie tylko do tych najwiekszych :)
            • w_sasnal_csw Re: Juz tlumacze te bzdury: 28.01.06, 23:46
              Tak, faktycznie miało to miejsce parę lat temu, z tego co pamiętam, że czytałem,
              uszkodzenie tych przewodów spowodowane było jakimś wyładowaniem el., jakieś
              zdjęcie nawet było. Efektem było iluś procentowy spadek mocy i ileś tam ton
              dodatkowo spalonego paliwa. To było w zestawieniu w Skrzydlatej Polsce parę lat
              temu, nie mniej jednak jestem ciekaw jakie masz informacje( Skrzydlata nie jest
              autorytetem w tej dziedzinie).
              • Gość: calcinus Re: Juz tlumacze te bzdury: IP: *.m.pppool.de 29.01.06, 00:18
                Nie, winny byl korek ze zlota o wymiarach bodaj 2:30mm ktorym zaczopowano (juz
                na wyrzutni) mala dziurke w dyszy silnika. Oczywiscie cisnienie wypchnelo go i
                przebil dysze niemal na wylot co spowodowalo wyciek wodoru (z ukaldu chlodzenia
                dyszy) i tym samym spalilo sie go troche wiecej - silniki zakonczyly prace o
                1/10 sek. wczesniej co prowokowalo niewybredne zarty w stylu "pierwsza kobieta w
                roli dowodcy a NASA sie pyta kto nie zatankowal do pelna" :)
                A z tym wyladowaniem to bylo tak ze w wahadlowiec uderzyl podaczas staru piorun
                i spowodowal konkretne spiecie, w ogole te misje trapily rozne klopoty ale
                Collins spisala sie na medal :)
                • w_sasnal_csw Re: Juz tlumacze te bzdury: 29.01.06, 00:45
                  Korek ze złota? Ciekawy materiał na korek do dyszy. Masz niezłe źródło
                  informacji:) Troszku się interesowałem zagadnieniem promu, ale to parę lat temu..
            • Gość: mitffoch Jedna bzdura a dwie nie. IP: *.hsd1.tx.comcast.net 29.01.06, 08:38
              1. Oto co ma NASA do powiedzenia odnosnie incydenty z Discovery:

              "NASA's Spacewalking Astronaut Completes Unique Repair "
              "NASA wanted to ensure the protruding fillers would not add extra heating to the
              tiles, as Discovery re-entered the atmosphere."

              Wyglada mi na naprawe zewnetrznej powloki a nie "testowanie pewnych procedur".

              2.
              Panele RCC sa umieszczone na skrzydle wiec to tak jakby ktos powiedzial, ze
              czlowiek zostal zabity przez jadacy samochod a Ty "bzdura bo to byl zderzak". A
              moze dlatego, ze autor uzyl slowa "dziura" a wedlug Ciebie powinno byc
              "uszkodzenie"? Znow odsylam do raportu NASA:

              "... Superheated air penetrated the cavity behind the RCC panel"

              A teraz odsylam do slownika aby przetlumaczyc slowo "cavity"....
              • Gość: calcinus Re: Jedna bzdura a dwie nie. IP: *.m.pppool.de 29.01.06, 10:59
                1. "... Unique Repair" - sluchaj, to jest tak: to co pisze NASA to jest jedna
                sprawa a to co sie naprawde stalo to jest inna sprawa. Oczywiste jest ze NASA
                pociska pod publiczke rozne epitety typu "Unique", "Wonderfull" itd... bo gra
                idzie o kosmiczne pieniadze. W tej misji byl potrzebny byl propagndowy sukces
                wiec jako "sukces" odtrabiono nawet procedure obrotu orbitera podczas zblizania
                do ISS (zeby go mozna bylo sfilmowac) - zobacz, pokazaly totelewizje calego
                swiata mimo ze to zadne halo i orbiter obraca sie na orbicie caly czas. Upierasz
                sie przy "naprawie zewnetrznej powloki" a ja sie pytam w takim razie: w ktorym
                miejscu byla uszkodzona i jak? Wysunal sie kawalek fugi o wymiarach 5cm:5cm,
                uwazasz to za uszkodzenie? To poczytaj troche o wahadlowcach :)

                2. pianka NIE WYBILA ZADNEJ DZIURY W SKRZYDLE. Koniec. Kropka. Nawet nie wybila
                dziury w panelu, on odpadl dopiero na orbicie i przyczyna bylo nie tylko
                uderzenie pianki. Jesli juz cytujesz raport CAIB to chociaz przeczytaj go
                najpierw :)
                • Gość: mitffoch Propagandowy chwyt NASA odkryty na polskim forum IP: *.hsd1.tx.comcast.net 29.01.06, 16:15
                  1. Wiec wedlug Ciebie zeby uzyskac "propagandowy sukces" NASA oglosilo, ze
                  wahadlowiec zostal uszkodzony podczas startu przez oderwana pianke izolacyjna.
                  Czyli NASA pracuje przez pare lat i wydaje ogromne sumy pieniedzy na znalezienie
                  sposobu zeby pianka nie odpadla w czasie startu a nastepnie w przebieglym celu
                  propagandowym podaje ze jednak odpadla i jeszcze uszkodzila wahadlowiec.
                  Astronauci musieli rowniez w tej zmowie, jeden nawet wyszedl na zewnatrz i
                  udawal ze cos tam naprawial.

                  2. Nie wiem, moze raport CAIB to tez jakas konspiracja, ale na stronie 23 pisze:
                  "The data indicate that the area of damage to the left wing was between RCC
                  panels 5 and 9. The damage was most likely equivalent in size to a 6 to 10 inch
                  diameter HOLE...."
                  Czyli wedlug NASA pianka uderza podczas startu w lewe skrzydlo i robi w nim 6-10
                  calowa dziure (tak dziure - hole). Czy to tez jakis propagandowy chwyt, ktorego
                  logiki narazie nie moge zrozumiec?

                  • Gość: calcinus Re: Propagandowy chwyt NASA odkryty na polskim fo IP: *.m.pppool.de 29.01.06, 16:45
                    Po co sie wymadrzasz skoro nie masz pojecia? W ktorym miejscu pianka uszkodzila
                    Doscovery podczas staru, no w ktorym? Odpowiem: W ZADNYM. Koniec. Kropka.
                    Wyciagnieto parocentymetrowy kawalek fugi spomiedzy plytek i nie mialo to NIC
                    WSPOLNEGO z pianka odpadajaca z ET!!!! Czlowieku, obejrzyj sobie jeszcze raz
                    start Discovery, tam widac wyraznie ze PIANKA NIE UDERZYLA W ORBITER!!! Tak
                    trudno to zrozumiec? A jesli mi nie wierzysz (nie wiem z jakich powodow) to
                    zajrzyj na pl.sci.kosmos to tam Ci wytlumacza, zreszta tlumaczono to juz
                    niejednemu ale chetnie Ci paru fachowcow wyjasni o co chodzi. Ja juz nie mam sily.
                    • Gość: calcinus Pare linkow: IP: *.m.pppool.de 29.01.06, 16:55
                      Poczytaj sobie co fachowcy z pl.sci.kosmos mysla o takich jak Ty :) Wiecej nie
                      chce mi sie szukac ale to Ci powinno uswiadomic w koncu ze piszesz bzdury. Chyba
                      ze jestes zwyklym trollem co sie chce poklocic troche ale na mnie nie licz.

                      groups.google.com/group/pl.sci.kosmos/browse_thread/thread/f38f80eacb13bb0e/10c96496267b2f22?lnk=st&q=discovery+pianka&rnum=17&hl=pl#10c96496267b2f22
                      groups.google.com/group/pl.sci.kosmos/browse_thread/thread/6c7ca6dd7973aefb/b1dc52d54d78ebeb?lnk=st&q=discovery+pianka&rnum=13&hl=pl#b1dc52d54d78ebeb
                      groups.google.com/group/pl.sci.kosmos/browse_thread/thread/ffbc0f4ed431486f/c0ca08a775736e2f?lnk=st&q=discovery+pianka&rnum=12&hl=pl#c0ca08a775736e2f
                    • Gość: mitffoch Grupy dyskusyjne pelne fachowcow IP: *.hsd1.tx.comcast.net 29.01.06, 22:01
                      Moj post to reakcja no Twoje wymadrzanie sie. Autor artykulu pisze, ze:
                      "Podczas startu odpadła i zrobiła w skrzydle Columbii dziurę. Plazma, która w
                      trakcie lądowania dostała się do środka promu, rozerwała go na strzępy."

                      Ty piszesz:
                      "Bzdura...pianka nie zrobila zadnej dziury w skrzydle!!! Uszkodzila panel
                      RCC ktory zreszta odpadl prawdopodobnie dopiero na orbicie. "

                      Ja podaje informacje z dokumentu NASA:

                      "The data indicate that the area of damage to the left wing was between RCC
                      panels 5 and 9. The damage was most likely equivalent in size to a 6 to 10 inch
                      diameter HOLE...."
                      ""... Superheated air penetrated the cavity behind the RCC panel""

                      Zdanie z artykulu Gazety Wyborczej zgadza sie informacja podana przez NASA. Ale
                      Ty mnie odsylasz do jakies grupy dyskusyjnej bo tam eksperci wiedza lepiej.

                      Podobnie z druga "bzdura" co to niby NASA wprowadza propagande sukcesu
                      oglaszajac, ze nie udalo im sie zrobic tego nad czym pracowali przez pare lat.
                      Ale jak juz nie masz sily, to moze wystarczy na dzisiaj.
                      • Gość: calcinus Re: Grupy dyskusyjne pelne fachowcow IP: *.m.pppool.de 29.01.06, 22:18
                        W ogole nie odniosles sie w merytoryczny sposob do tego co napisalem. Pytam sie
                        wiec jeszcze raz: co takiego naprawial Noguchi na orbicie, w ktorym miejscu
                        pianka uszkodzila orbiter i na czym polegala naprawa???

                        "Ale Ty mnie odsylasz do jakies grupy dyskusyjnej bo tam eksperci wiedza
                        lepiej." - no wiec jestes zwyklym trollem ktory malo iz nie rozumie tekstu
                        pisanego to jeszcze nie ma najmniejszego pojecia o astronautyce :) "Jakies
                        grupy" - a wiesz kto pisuje na te grupe? To poczytaj troche to Ci kopara do
                        samej ziemi opadnie jesli w ogole cos z tego zrozumiesz bo z rozumieniem tekstu
                        pisanego to u Ciebie cos nie bardzo. Pisze tam np. czlowiek ktory pracuje na
                        codzien z astonautami i zna to o czym pisze Z AUTOPSJI a nie z mediow :) LOL,
                        chlopie poczytaj cos, mam wrazenie ze jestes zakompleksionym 15-latkiem ktory
                        nie moze sie pogodzic z tym ze ktos wie wiecej od niego :)
                        Chcialem Ci potlumaczyc o obserwacjach radarowych ktore naprowadzily sledczych
                        na fakt ze RCC odpadl DOPIERO NA ORBICIE, o skorodowanym lewym skrzydle Columbii
                        itd... ale nie ma sensu bo Ty przeczytales wyrwane z kontekstu zdanie "pianka
                        zrobila dziure" i jestes najmadrzejszy, co tam dla Ciebie PSK, Ty przeciez wiesz
                        lepiej :) LOL!
                        "Podobnie z druga "bzdura" co to niby NASA wprowadza propagande sukcesu
                        oglaszajac, ze nie udalo im sie zrobic tego nad czym pracowali przez pare lat."
                        - po jakiemu to jest napisane, nie mow ze po polsku :) O NASA i jej procedurach
                        NIE WIESZ NIC, ale nic dziwnego jezeli to co napisza media jest dla Ciebie
                        swiete :)
                        Wiesz, czasami dla takich jak Ty pisze sie "pianka zrobila dziure" bo
                        tlumaczenie rzeczywistych powofow katastrofy nie ma sensu bo nie zrozumieja :)
                        LOL, nie czyta PSK i twierdzi ze wie cos o astronautyce :)
                        Ale po co sie mecze, zdan bardziej zlozonych niz "pianka zrobila dziure i tak
                        nie rozumiesz :)
                        • Gość: mitffoch Re: Grupy dyskusyjne pelne fachowcow IP: *.hsd1.tx.comcast.net 30.01.06, 01:24
                          Chce zebys Ty sie najpierw ustosunkowal merytorycznie. To nie jest wyrwane z
                          kontekstu zdanie, jest ono umieszczone we wnioskach z przeszlo 200 stronicowego
                          raportu. Wytlumacz jak wniosek moze byc wyrwany z kontekstu.
                          1. "During the first stage of ascent, before SRB separation, the left wing of
                          Columbia was struck by debris from the ET-Y bipod foam ramp. "

                          Zdanie prawdziwe czy nieprawdziwe?

                          2. "There is data indicating that an object departed the orbiter on flight day 2
                          with a small relative separation velocity. [...] Data are inconclusive in
                          determinig the identity of the flight 2 object [...].

                          NASA nie wie dokladnie co odpadlo z wahadlowca w drugi dzien lotu (jezeli w
                          ogole cos odpadlo). Moze sie skontaktuj z nimi skoro Ty doskonale wiesz.

                          3. " Indications from modeling are that the damage size could have produced
                          heating equivalent to a 6 to 10 inch hole diameter in the lower panel 8 area."

                          NASA znowu z uporem maniaka o tej nieszczesnej dziurze. Ale to, jak mowisz, dla
                          niedouczonych 15latkow, ktorzy nie potrafia zrozumiec co NAPRAWDE sie stalo. To
                          juz tylko dla wtajemniczonych na polskim forum google.

                          Moze ja jestem zakompleksionym 15 latkiem, natomiast Ty z kolei robisz wrazenie
                          typowego uczestnika polskiego forum dla ktorego nic co jest oficjalnie podane
                          nie moze byc prawdziwe. Oficjalny dokument NASA? Nieeee, mamy lepsze wiadomosci
                          od czlowieka na forum ktory pracuje z astronautami i ma tam wtyki. To chyba
                          jeszcze pozostalosci z komuny - nie wiem.


                          • Gość: calcinus [...] IP: *.m.pppool.de 30.01.06, 17:41
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • Gość: calcinus To juz slowo "troll" jest niecenzuralne? IP: *.m.pppool.de 30.01.06, 21:57
                              Ladnie Gazeto, idziecie w slady Onetu :(
    • Gość: Dawkins Re: Dwie dekady po tragedii Challengera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.06, 20:56
      Z tym zjadaniem własnego ogona bym nie przesadzał. Serwisowanie satelitów, sporo
      badań... no i serwisowanie Hubble'a.
      A co do MSK, to przecież trudno było przewidzieć, że ZSRR upadnie, a Rosja
      niemal wycofa się z lotów i badań kosmicznych. Mądrzyć sie po fakcie łatwo...

      Inna sprawa, wierzycie w te nowe statki za cztery lata? Bo ja jakoś nie bardzo...
      • polsek Re: Dwie dekady po tragedii Challengera 27.01.06, 23:56
        Troche informacji, jak sprawa aktualnie wyglada:
        www.polsek.org.pl/wiesci/547
        Wydaje sie, ze wahadlowce po tych dwoch katastrofach pojda do kasacji,
        wlsnie zaprzestano budowy nastepnych zbiornikow zewnetrznych.
        A jak bedzie przerwa po 2010 roku, no coz, to ruskie troche zarobia;-)
        • zigzaur Re: Dwie dekady po tragedii Challengera 29.01.06, 10:13
          A słyszałeś coś o cudzie rosyjskiej tiechniki "Buran"?
          • Gość: calcinus Re: Dwie dekady po tragedii Challengera IP: *.m.pppool.de 29.01.06, 11:57
            Burana juz nie ma.
            • Gość: JZ Re: Dwie dekady po tragedii Challengera IP: *.net.autocom.pl 31.01.06, 00:23
              A właśnie że jest:

              maps.google.com/maps?hl=en&t=k&ll=55.728645,37.596781&spn=0.003287,0.00869&t=k
          • losiu4 Re: Dwie dekady po tragedii Challengera 03.02.06, 13:21
            zigzaur napisał:

            > A słyszałeś coś o cudzie rosyjskiej tiechniki "Buran"?

            ja słyszałem. Ruskie po prostu dały sie podpuścic, ale jako mądrzejsi szybko
            sie zorientowali że wahadłowce to wcale nie jest taki dobry pomysł i szybciutko
            sie z niego wycofali :)

            Pozdrawiam

            Losiu
    • stopdlasyjonizmu Re: Dwie dekady po tragedii Challengera- przyczyna 27.01.06, 21:17
      warto przypomnieć ,że przyczyną katastrofy była wada technologiczna pierścienia
      gumowego który nie uszczelnił włąsciwie przewodów paliwowych gdyż zawiodły
      obliczenia związane z rozszerzalnością cieplną tej gumy.
      wykrył tą przyczyne R.Feynman wielki fizyk i wspaniały człowiek
      ( nie syjonista!)
      niedługo po tym zmarł.
      • Gość: 6UL DV8 Re: Dwie dekady po tragedii Challengera- przyczyn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 21:22
        stopdlasyjonizmu napisała:

        > wykrył tą przyczyne R.Feynman wielki fizyk i wspaniały człowiek
        > ( nie syjonista!)

        A gdyby przyczynę usterki wykrył syjonista, to co by to zmieniło?
        • Gość: no ba! ;-) Re: Dwie dekady po tragedii Challengera- przyczyn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 23:25
          Przecież syjoniści o wszystkim wiedzieli.
          • absurdello Na schematach ideowych był ... 28.01.06, 02:37
            żyd wnet w literę przerobiony ale błędnie i to się zemściło ...
        • stopdlasyjonizmu Re: dlaczego R.Feynman nie był syjonistą !? 29.01.06, 14:22
          feynman nie syjonista bo nie popierał agresji syjonistów na palestynę
          sprzeciwiał sie okupacji palestyny przez syjonistów protestował przeciwko
          czystkom etnicznym przeprowadzanym przez syjonistom na palestyńczykach
          w liczbie ok 4,5 mln ludzi wypędzonych ze swojej ojczyzny palestyny
          nigdy nie rozwijał badań nad bronia jadrową i nie pomagał syjoniastom w
          kradzieży militarnych technologi jadrowych.syjoniści pogwałcili w palestynie
          prawa człowieka , demokracje iprawa narodu palestyńskiego do samostanowienia
          sa okupantami i utworzyli państwo wyznaniowo-policyjno-terrorystyczne
          po prostu był humanistom i w swoich badaniach nie kierował sie ideologia
          która ma wpisane mity o darowiżnie palestyny wybrańcom syjonistycznym z narodu
          wybranego ani nie uważal sie za nadczłowieka a raczej był podczłowiekiem
          gdyz syjoniści nadludzie byli mu całkiem obcy i miał ich w pogardzie.
          w swoich wspomnieniach po prostu zrywał boki gdy opisywał syjonistyczne
          argumenty o ich nadczlowieczenstwie.
          to ma znaczenie jakim człowiekim był feynman jako uczony.
          zatem ważne jest że był normalnym uczonym a nie nawiedzonym paranoja syjonista.


          ola

          polska , brudna cuchnąca świnia

          tak polaków określaja syjoniści w swoich komiksach!!
          • pomruk Re: dlaczego R.Feynman nie był syjonistą !? 29.01.06, 23:56
            Hej, coś Ci się popieprzyło. Richard Feynmann był pracownikiem projektu
            "Manhattan", więc sprzedawał swą wiedzę by stworzyć ATOMIC BOMB. Zupełnie inna
            sprawa, że prawdopodobnie był "Kasjuszem" - jednym z wielu ruskich szpionów w
            Manhattan Project. Proponuję wspomnienia Sudopłatowa.
            • pomruk Re: dlaczego R.Feynman nie był syjonistą !? 30.01.06, 00:01
              Sorry, nie "Kasjuszem" ale raczej "Perseuszem" . Tych szpiegów było tyle, ze
              zaczynam się gubić. Np. - czy "Karol" to był Fuchs czy Fermi? A kim był "Editor"?
              • Gość: mi2 Re: dlaczego R.Feynman nie był syjonistą !? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 00:13
                "karol" to z pewnością był Fuchs - skazano go za to. "Editor" to Fermi, zaś
                '"Star" to Oppenheimer. Ten głupek nawet chyba nie wiedział, że jest "źródłem
                osobowym". Inna sprawa, ze do dziś ukrywa się kontakty ludzi z projektu
                Mannhatan z niejakim Ławrentijem Berią.
                • mannaznieba4 Re: dlaczego R.Feynman nie był syjonistą !? 31.01.06, 01:18
                  feynman nie został oskarzony o szpiegostwo!
                  nie ma zadnych wiarygodnych danych na ten temat ,że był.
                  fermi szpiegiem sovietów ! także nie spotkałem żadnych danych.
                  jakis platonow nie jest autorytetem on uprawia fikcje literacką
                  swoja droga feynman po zakończeniu II W.Ś. nie zajmował sie technologią
                  militarną i nie pracował w los alamos.
                  co do zas samej bomby atomowej to włąściwie pierwsze rozszczepienie i podstawy
                  teoretyczne bomby atomowej zrobi uczeni niemieccy całe szczęście ,że z braku
                  pieniędzy hitler nie był w stanie tego w praktyce zrealizować.


                  harra
      • Gość: marcin_f Re: Dwie dekady po tragedii Challengera- przyczyn IP: *.bliink.ihug.co.nz 28.01.06, 00:48
        stopdlasyjonizmu napisała:

        > warto przypomnieć ,że przyczyną katastrofy była wada technologiczna pierścienia
        > gumowego który nie uszczelnił własciwie przewodów paliwowych gdyż zawiodły
        > obliczenia związane z rozszerzalnością cieplną tej gumy.

        Nie, kompletna bzdura. Jedyne, co zawiodło, to procedura NASA – zdecydowano się na start mimo zbyt niskiej temperatury powietrza. Dodatkowo wiał wiatr w takim kierunku, że opływał zbiornik paliwa ochładzając się dodatkowo, a następnie przepływał wokół rakiety pomocniczej na paliwo stałe. Rakieta jest składana z segmentów, połączenia między segmentami uszczelniane są uszczelkami gumowymi i taką pastą żaroodporną, producent wyraźnie wskazał zakres temperatur, poza którymi nie gwarantuje uszczelniającego działania tego rozwiązania, ale szefowie NASA wiedzieli lepiej.

        > wykrył tą przyczyne R.Feynman wielki fizyk i wspaniały człowiek
        > ( nie syjonista!)

        A co to ma do rzeczy? Wiesz w ogóle, co to jest syjonizm? encyklopedia.pwn.pl/71761_1.html pl.wikipedia.org/wiki/Syjonizm Może powiesz jeszcze, że Polacy, którzy pod zaborami nie działali na rzecz odrodzenia niepodległego państwa polskiego i jakiegoś zjednoczenia wszystkich osób narodowości polskiej, a przeciw asymilacji, też przez to byli wspaniałymi ludźmi?

        > niedługo po tym zmarł.

        Niestety.
      • Gość: roabk Re: Dwie dekady po tragedii Challengera- przyczyn IP: 69.229.157.* 29.01.06, 08:28
        > wykrył tą przyczyne R.Feynman wielki fizyk

        ale genialne masz informacje.!!!!!!!!!
        Zanim Feynamn zabral sie za badania to juz dawno bylo wiadomo co spowodowalo
        katastrofe, nie mowiac ze oprocz Feynamna wielu innych bylo w komisji. Feynman
        tylko zrobil takie doswiadczenie dla prasy i wsadzil ta gume do zimna pokazujac
        jak to sie stalo.

        Tak Feynam to madry facet ale nie przypisuj mu rzeczy ktorych on nie zrobil.
        • Gość: var Re: Dwie dekady po tragedii Challengera- przyczyn IP: *.4prm.com 30.01.06, 09:58
          ja czytałam, że winę za katastrofe ponosili statystycy, którzy źle
          zinterpretowali wyniki badań wytrzymałości tej gumy...błędnie wywnioskowali, że
          temeratura nie ma wpływu na powstawanie usterek.
        • yellow_tiger Re: Dwie dekady po tragedii Challengera- przyczyn 02.02.06, 16:30
          czesc,
          polecam taka ksiazke napisana przez Feynman'a o tytule "What do you care what
          other people say". Taki zbior opowiesci z jego zycia, a zwlaszcza rozdzial "Mr.
          Feynman goes to Washington...". Tam jest wszystko wyuszczone co jak i dlaczego.
          I nie jest jak piszesz ze Rysio tylko przeprowadzil pokaz dla prasy on naprawde
          wykombinowal co sie stalo (fakt ze z pomoca gen. USAF (zapomnialem nazwiska)) z
          tymi "O-ring'ami". Inna ciekawa rzecza byla dokonana przez niego weryfikacja
          prawdopodobienstwa awarii promu. NASA twierdzila ze wynosi ono cos ok
          1/1000000...a Rysio ze raczej cos ok 1/100. Jak sie okazalo jest to raczej 1/50.
          Wogole warto ta ksiazeczke przeczytac jak i rownierz pierwsza czesc "Surly
          you're joking Mr. Feynman". Tam jest troche wiecej na temat jego pracy w
          Manhatan project, a zwlaszcza na temat wlamywania sie do sejfow:))).
          ciao,
          yellow
    • poszi Opis katastrofy jest nieścisły 27.01.06, 21:29
      Przyczyną rozpadu promu nie była eksplozja głównego zbiornika. Główny zbiornik
      nie eksplodował, tylko zapaliło się paliwo, które wydostało się po jego
      rozpadzie, a to było wtórne. Przyczyną rozpadu zaś było naruszenie konstrukcji
      głównego zbiornika przez płomień z rakiety pomocniczej. Przy 1.5 Mach zbiornik i
      prom rozpadł się ze wzgledu na opór aerodynamiczny. Ma to o tyle znaczenie, że
      kabina załogi przetrwała nienaruszona (a uległaby zniszczeniu w przypadku
      eksplozji) i załoga żyła z dużym prawdopodobienstwem aż do uderzenia w
      powierzchnię oceanu.
      • absurdello No właśnie, a kto w tym miejscu uczynił ... 28.01.06, 02:41
        ocean ?
        • Gość: eptesicus Re: No właśnie, a kto w tym miejscu uczynił ... IP: *.chello.pl 28.01.06, 11:20
          > ocean ?

          oczywiscie syjonisci :-))) patrz powyzsze posty...
          • Gość: LukiW Re: No właśnie, a kto w tym miejscu uczynił ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 12:41
            Gadacie gadacie a nie widzicie, że w samej dacie jest byk?. Rocznica to 28 a nie
            27 stycznia. Wczoraj również była ale pożaru Apolla 1.

            Do szanownej redakcji po raz kolejny!. UWAŻAJCIE CO PISZECIE.
    • Gość: Paweł Re: Dwie dekady po tragedii Challengera IP: *.acn.waw.pl 28.01.06, 17:05
      To już 20 lat ! Dobrze pamiętam tamtą katastrofę, choć miałem wtedy tylko 9 lat.
      A w kwietniu tamtego roku wybuchł Czernobyl i zaraz będziemy mieli kolejną 20.
      rocznicę ...
      • zigzaur Re: Dwie dekady po tragedii Challengera 29.01.06, 10:17
        Były na ten temat dwa dowcipy:

        Dowcip pierwszy:
        Po katastrofie Challengera FBI prowadziło dochodzenie, dlaczego wybuchł jeden
        zbiornik paliwa. Jednocześnie KGB prowadził drugie dochodzenie, dlaczego nie
        wybuchł drugi.

        Dowcip drugi:
        Jakie były ostatnie słowa załogi Challengera?
        - No daj poprowadzić kobiecie!

        A tak na poważne, to rozwój techniki jest powiązany ze śmiertelnym ryzykiem.
        Równie dobrze można przytoczyć rocznicę śmiertelnego wypadku Otto Lilienthala.
    • Gość: Kabat Re: Dwie dekady po tragedii Challengera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 18:19
      A mogli siedzieć na tyłkach w domu!
      A pamiętacie jak w "Skandalach"zamieszczali zdjęcia, że Chalen. zestrzelili
      kosmici? He, he mam ten numer do dziś!
      • Gość: DODO [...] IP: *.san-francisco-14rh16rt-15rh15rt.ca.dial-access.att.net 28.01.06, 19:35
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: LukiW Re: Dwie dekady po tragedii Challengera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 22:27
        <A mogli siedzieć na tyłkach w domu!
        A pamiętacie jak w "Skandalach"zamieszczali zdjęcia, że Chalen. zestrzelili
        kosmici? He, he mam ten numer do dziś!>

        Człowieku tak ci do śmiechu w obliczu śmiercu tylu osób dla nauki?. To znaczy że
        też chętnie byś się chciał tak usmażyć jak oni?. Kolejny mądry dowcipniś. Szkoda
        tylko że nie ma pojęcia kiedy należy przyzwoicie żartować, a kiedy pochylić
        głowy dla tych który polegli dla nauki.
        No nic, niektóre dzieci tego jeszcze w pełni nie rozumieją. Mamy powyższy dowód.
        A tych owych bzdurnych kosmitów zostaw dla siebie.
    • Gość: MI Re: Dwie dekady po tragedii Challengera IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 28.01.06, 19:40
      pamietam jak przerwano Dziennik.Do dzis ta katastrofa robi na mnie
      wrazenie.Czesc Ich Pamieci...
    • Gość: Michał Re: Dwie dekady po tragedii Challengera IP: *.brda.net 28.01.06, 20:14
      [*] Pamiętamy o Was! To był kolejny krok w historii ludzkości!
      • elpooho Re: Dwie dekady po tragedii Challengera 28.01.06, 20:57
        Pamietam, jak w Dzienniku mowili wtedy, ze "prezydent Reagan natychmiast
        oswiadczyl, ze ten wypadek nie wplynie na rozwoj amerykanskiego programu
        kosmicznego". W domysle - co za dran bez serca. Taki to standard dziennikarstwa
        wtedy mielismy, gdyby ktos zapomnial :(
        • wj_2000 Re: Dwie dekady po tragedii Challengera 28.01.06, 23:28
          Pamietam, jak w Dzienniku mowili wtedy, ze "prezydent Reagan natychmiast
          > oswiadczyl, ze ten wypadek nie wplynie na rozwoj amerykanskiego programu
          > kosmicznego". W domysle - co za dran bez serca. Taki to standard
          dziennikarstwa
          > wtedy mielismy, gdyby ktos zapomnial

          Jesteś dość rozczulająco naiwny.
          Wyścig kosmiczny był integralną częścią zimnej wojny. Dla dobra nauki wystarczy
          wysyłać pojazdy z automatami, bez ludzi. Chodziło rzeczywiście o "szpan", w
          takim trywialnym, przedszkolnym znaczeniu.
          Rosjanie robili zresztą dokładnie to samo - ze względu na mniejsze możliwości w
          końcu "pękli" i nie ma Związku Radzieckiego.
          Gdyby loty w Kosmos nie miały militarnego znaczenia i wynikającego stąd
          propagandowego znaczenia, zainwestowano by w nie ze 100 razy mniej pieniędzy.
          No i regan nie miałby okazji do wzniosłych przemówień.
          • w_sasnal_csw Re: Dwie dekady po tragedii Challengera 28.01.06, 23:38
            Negatywny wpływ katastrofy na rozwój czysto naukowy był jednak niemały, opóźniło
            to i w ogóle mocno skomplikowało wystrzelenie sondy Galileo, nałożono trochę
            absurdalnie ograniczenie masy wynoszonych obiektów w ładowni orbitera.
    • art-s Re: Dwie dekady po tragedii Challengera 28.01.06, 22:22
      Tak naprawde przyczyną wybuchu były narodziny mojego kumpla DeDevila! Króry w
      ten sposób obwieścił swoje nadejście:)
      Niedługo przejmie władze nad światem to wtedy dopiero sie bedzie działo!
      • master_in_lunacy samolocik na grzbiecie białego wieloryba MobyDicka 28.01.06, 23:55
        tak to widziałem jako dzieciak, zaczytywałem się wtedy SF atomowe statki kosmiczne
        itd. te wachadłowce wydawały mi się brzydkie i prymitywne
        jest taka teoria, że to co nie jest piękne nie może być dobre
        świat musi powrócić do atomu i wykorzystywania go w różnego rodzaju silnikach
        atomowych, też dla statków kosmicznych, ten świat ropy i gazu, wirtualnego życia
        dla telewizji i mikrokomputerów to jakaś błędna droga cywilizacji.
        Może Chiny wejdą na tę drogę bo ropy i gazu dla nich na pewno nie starczy
        jeśli będą się tak dalej szybko rozwijać.
        • Gość: ja Re: samolocik na grzbiecie białego wieloryba Moby IP: *.ds2.agh.edu.pl 29.01.06, 01:53
          heh..to mamy pecha, bo pan Bush i spółka ogłosili nowy plan podboju
          kosmosu(celem głównym MARS) i niestety z planów finansowych nasa zniknął
          Prometeusz(wspaniały atom w silnikach) i okrojono jeszcze parę innych planów.

          Czyli misje NASA "zjadły swój własny ogon", i w momencie gdy stacja już
          powstała, a badania na niej zaczynają być prowadzone ogranicza się badania,
          ogranicza się misję główną i spowrotem nakręca się sztukę dla sztuki.

          No oczywiście wiele mogę się mylić ale tak to wygląda z mojej perektywy.
          • Gość: calcinus Re: samolocik na grzbiecie białego wieloryba Moby IP: *.m.pppool.de 29.01.06, 11:02
            Troche sie mylisz: litera "I" w nazwie ISS oznacza "International" wiec zwalanie
            calej odpowiedzialnosci na ISS na NASA jest IMO nieuczciwe.
          • master_in_lunacy Re: samolocik na grzbiecie białego wieloryba Moby 29.01.06, 17:47
            Gość portalu: ja napisał(a):

            > heh..to mamy pecha, bo pan Bush i spółka ogłosili nowy plan podboju
            > kosmosu(celem głównym MARS) i niestety z planów finansowych nasa zniknął
            > Prometeusz(wspaniały atom w silnikach) i okrojono jeszcze parę innych planów.

            No projekt fajny tylko nie jest to w założeniu niestety silnik do lotów już
            w kosmosie, wyniesienie go na orbitę przez klasyczną rakietę na paliwo chemiczne,
            sam reaktor jednak ciekawy, wydaje mi się, że prędzej tego typu reaktory
            w samolotach bombowych zastosują niż w rakietach kosmicznych.
            Bo wojskowi się ekologami nie przejmują...

            ''Projekt Prometeusz zakłada stworzenie układu zasilającego, składającego się z małego reaktora (nie większego od kosza na śmieci) oraz turbiny, do produkcji około 250 kW energii. Większe ilości energii pozwoliłyby wykorzystać radar w poszukiwaniu oceanów pod lodami Europy (księżyc Jowisza), przesyłać większe ilości danych na ziemię itd..

            Jak zapewniają eksperci, nie będzie to niebezpieczne, gdyż reaktory w trakcie wystrzelenia będą wyłączone. Problemem mogą być radiatory na potrzeby systemu chłodzenia. NASA zakłada, że pierwsza próbna misja programu Prometeusz, odbędzie się w ciągu 10 lat. Kolejne misje będą się odbywać w dwuletnich odstępach.''
            • master_in_lunacy korekta;) 29.01.06, 17:55
              ''No projekt fajny tylko <nie> jest to w założeniu niestety silnik do lotów już
              w kosmosie.''
              powino być bez 'nie'
              ''No projekt fajny tylko jest to w założeniu niestety silnik do lotów już
              w kosmosie.''
            • Gość: z Re: samolocik na grzbiecie białego wieloryba Moby IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 11:12
              master_in_lunacy napisał:

              > No projekt fajny tylko nie jest to w założeniu niestety silnik do lotów już
              > w kosmosie, wyniesienie go na orbitę przez klasyczną rakietę na paliwo chemiczn
              > e,
              > sam reaktor jednak ciekawy, wydaje mi się, że prędzej tego typu reaktory
              > w samolotach bombowych zastosują niż w rakietach kosmicznych.
              > Bo wojskowi się ekologami nie przejmują...

              Projekt amerykańskiego bombowca z atomowym napędem umarł ponad 40 lat temu, i
              raczej nigdy już nie będzie do niego powrotu... To po prostu nie ma żadnego sensu.
              • master_in_lunacy Re: samolocik na grzbiecie białego wieloryba Moby 30.01.06, 12:35
                Gość portalu: z napisał(a):

                > master_in_lunacy napisał:
                > > sam reaktor jednak ciekawy, wydaje mi się, że prędzej tego typu reaktory
                > > w samolotach bombowych zastosują niż w rakietach kosmicznych.
                > > Bo wojskowi się ekologami nie przejmują...
                >
                > Projekt amerykańskiego bombowca z atomowym napędem umarł ponad 40 lat temu, i
                > raczej nigdy już nie będzie do niego powrotu... To po prostu nie ma żadnego sen
                > su.

                Technologicznie 40 lat to szmat czasu, myślałem nawet o myśliwcach bombardujących...

                ''Projekt Prometeusz zakłada stworzenie układu zasilającego, składającego się z małego reaktora (nie większego od kosza na śmieci) oraz turbiny, do produkcji około 250 kW energii.''

                Te 250 kW jak na samochód to rewelacja ponad 300 kM ;) , na myśliwiec to mało chyba, że te z pierwszej wojny światowej, no ale te gabaryty reaktor wielkości kosza na śmieci, można by je zwiększyć 20-30 razy myśliwiec bombardujący ma kilkanaście metrów długości i z 20 ton, samolot który nie musi tankować przez parę dni i może tyle utrzymać się w powietrzu bez lądowania, nie musi zabierać wielu ton paliwa itp. itd. na pewno byłby nie do pogardzenia, np. przy takich samolotach zbędne stałyby się lotniskowce by panować w powietrzu nad światem.
                Jeśli taki silnik będzie 10 razy sprawniejszy niż silniki na paliwa chemiczne, to na pewno, jeśli technologicznie jest możliwe takie silniki powstaną
                i będą latały takie samoloty, ... 20ej generacji.
                Za pięć lat będziemy mieli znów 2 supermocarstwa, bo Chiny w GDP (purchasing power parity) dogonią USA, a może będzie ich więcej UE łącznie to też supermocarstwo, Rosja może powrócić do gry i Indie nie są bez szans by stać się światową potęgą, czyli wyścig zbrojeń raczej powróci.
                • Gość: calcinus [...] IP: *.m.pppool.de 30.01.06, 18:26
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • Gość: Speedy Re: samolocik na grzbiecie białego wieloryba Moby IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.06, 01:00
                  > Te 250 kW jak na samochód to rewelacja ponad 300 kM ;) ,

                  Ba a pomyśl sobie jaka to rewelacja jak na sondę kosmiczną - większość z nich
                  dysponuje mocą poniżej 1 kW, co zmusza do konstruowania niewiarygodnie
                  oszczędnej aparatury badawczej, łacznościowej itd.
    • toja3003 Szkoda pieniędzy na wystrzeliwanie kosmicznych, za 30.01.06, 11:34
      Szkoda pieniędzy na wystrzeliwanie kosmicznych, załogowych fajerwerków, z
      których jest minimalny pożytek.

      Zejdźmy na Ziemię, inaczej nigdy nie polecimy do gwiazd.

      • madcio Jestes już naprawdę nudny. 31.01.06, 12:56
        Ględzisz w kółko swoje hasło bez cienia uzasadnienia.
        • toja3003 proszę bardzo służę uzasadnieniem: 31.01.06, 14:59
          Sądzę, że dotychczasowe programy z a ł o g o w y c h
          badań kosmicznych były bardzo kosztowne a
          przyniosły znikome efekty. Program Apollo kosztował
          ok. 30 miliardów (starych!) dolarów i "zaowocował"
          jedynie setką kilogramów księżycowych kamieni.
          Czy trzeba tak ryzykować i wydawać tak wielkie
          pieniądze dla tak minimalnych osiągnieć?
          Zresztą podobne cele Rosjanie osiągneli
          bezzałogowymi i znacznie tańszymi Łunochodami.

          Już tylko to porównanie pokazuje że
          baza na Księżycu czy loty na Marsa
          to wydatki idące nie w dziesiątki ale
          w setki miliardów dolarów.
          No cóż, amerykański deficyt budżetowy się
          powiększy, euro się dalej umocni i po co to wszystko?
          Rosyjskich mrzonek nawet nie zamierzam komentować,
          bo tam wielu nieraz nia ma co porządnego do garnka włożyć.

          Mamy w kosmosie setki a nawet już tysiące satelitów
          telekomunikacyjnych - to są bardzo opłacalne
          i bezpieczne (bezzałogowe!) inwestycje; w ten
          sposób również można iść z postępem.

          A co z Kolumbem?. Otóż wielu żeglarzy
          przed nim i po nim chciało wyruszyć w podobną
          podróż ale była to głównie kwestia przekonania
          np. królowej Izabeli Kastylijskiej, że
          przedsięwzięcie się opłaci. Tak też się szybko stało
          w bardzo wymiernym, finansowym wymiarze.

          Tymczasem załogowe loty kosmiczne to głównie
          wielki koszt i wielkie ryzyko - tak jest
          od dziesięcioleci i nie widać żeby coś się tu
          miało zmienić. Problematyczne jest także
          inwestowanie w drogie projekty bezzałogowe
          jeśli nie przynoszą zysków. Rozumiem, że jest rzeczą pasjonującą
          wiedzieć czy nasza galaktyka ma 500 milionów czy 500 miliardów
          lat świetlnych ale jeśli w tym samym czasie ludzie w Afryce
          z głodu umierają to chyba trzeba wybrać jakieś priorytety i zająć
          się najpierw chlebem a potem dopiero igrzyskami.

          Na naszej planecie jest wystarczająco dużo
          problemów do rozwiązania a lista wynalazków,
          których rzekomo nie dałoby się dokonać bez badań kosmicznych
          jest naprawdę bardzo naciągana. Np. ten patelniany teflon możnaby
          wdrożyć za ułamek, dosłownie, kosmicznych sum.

          Nie mam problemu z "wizjonerami", którzy chcą
          wykopać najgłębszą dziurę w ziemi albo
          zrobic inne dziwactwo - np. polecieć na Marsa.
          Tylko proszę: nie za moje podatnicze pieniądze.
          Kiedy wreszcie zaczniemy mierzyć zamiary na siły?

          Proponuję: rozwijać badania bezzałogowe
          a oszczędzone pieniądze przeznaczyć
          na badania nowych napędów rakiet,
          bo na paliwie chemicznym to daleko nie polecimy.
          Co to za sukces lecieć miesiącami na Marsa i z powrotem?

          Owszem, kosmonauci powinni latać szybciej, inaczej jest niewielka efektywność
          takich misji. Jesteśmy w sytuacji praczłowieka, który siadł okrakiem na kłodę
          drzewa i zdowolony, że pływa, zaczyna mrzonki o podróży przez ocean. Co
          powinien zrobić w takiej sytuacji (i zrobił)? Zacząć od bardziej efektywnego
          napędu, w tym przypadku wiosłowego a lepiej żaglowego. Wtedy można odkrywać
          Amerykę.

          A nowe rodzaje energii i na Ziemii się przydadzą.

          Owszem jestem pod wrażeniem osiągnięć lotów bezzałogowych i tu dokonano
          najbardziej spektakularnych wyczynów w dalszych przestrzeniach Układu
          Słonecznego, za relatywnie znacznie mniejsze pieniądze. Przykład sondy Cassini
          (europejskiej zresztą), która za 400 milionów euro (nie miliardów) wylądowała
          na księżycu Neptuna – Tytanie. Albo amerykański Pionner 10, wystrzelony w 1972
          roku, stał się pierwszym próbnikiem Jowisza, opuścił Układ Słoneczny ponad 10
          lat temu i bijąc rekordy odległości, także dla łączności radiowej, mknie w głąb
          Galaktyki. A Voyagery? Odkrywają jego 10(!) nowych księżyców Urana i na
          dokładkę 6 dalszych Neptuna. Co może więcej zobaczyć i odkryć człowiek, stając
          na danej planecie niż rejestrują przyrządy i kamery?

          Szkoda pieniędzy na wystrzeliwanie kosmicznych, załogowych fajerwerków, z
          których jest minimalny pożytek. Zejdźmy na Ziemię, inaczej nigdy nie polecimy
          do gwiazd.

          A jeśli powiesz, że loty kosmiczne mają „duży wpływ na żywot szergo człowieka i
          są to tysiące kosmicznych technologii, które mamy w życiu codziennym” to proszę
          o bardzo konkretne przykłady a nie hasła bez pokrycia. Możesz podać przykłady
          tych technologii, udowadniając jednocześnie, że na Ziemii nie powstałaby
          za u ł a m e k sumy potrzbnej na nie w kosmosie? Czekam na konkrety.

          Oczywiście zgadzam się co do potrzeby ludzkich „marzeń”. Tyle, że nasze
          potrzeby i marzenia są zawsze nieograniczone ale możliwości ich realizacji
          niestety tak. Zgadza się? No więc potrzebne są kompromisy czyli priorytety: co
          jest ważniejsze a co mniej ważne. Ja uważam, że powinniśmy skoncentrować się na
          bezzałogowym badaniu kosmosu w obszarach, które mają praktyczne zastosowania.
          • madcio Re: proszę bardzo służę uzasadnieniem: 31.01.06, 15:47
            Wklejasz tu ciagle ten sam tekst (w dodatku przydługi), który na dodatke nie
            został poprawiony, choć ja wytknąłem ci w nim poważne błędy.

            Odniosę się tylko do kilku miejsc, gdyz nie chce mi się po raz pięćdziesiąty
            poprawiać bredni na temat Tytana jako księżyca Neptuna i innych takich kwiatków.

            > Zresztą podobne cele Rosjanie osiągneli
            > bezzałogowymi i znacznie tańszymi Łunochodami.
            Podobne? A podasz mi na przykład, ile kilogramów kamieni przyniosły obydwa
            programy - załogowy i bezzałogowy? (oczywiście, eksploracja Księżyca na
            kilogramach przywiezionych skał się nie kończy, ale kryterium całkiem dobre)

            > Rosyjskich mrzonek
            Ciekawe, jak skomentujesz chińskie ambicje kosmiczne.

            > Mamy w kosmosie setki a nawet już tysiące satelitów
            > telekomunikacyjnych - to są bardzo opłacalne
            > i bezpieczne (bezzałogowe!) inwestycje; w ten
            > sposób również można iść z postępem.
            No paaanie. Ludzie w afryce głodują, a ten chwali taki burżujski luksus jak
            telewizję satelitarną. Przecież satelity telekomuniakcyjnego nie da się zjeść.
            Precz z satelitami, wszystkie pieniądze przeznaczyć na przeżarcie!

            (dla inteligentnych inaczej: to była ironia)

            > trzeba wybrać jakieś priorytety i zająć
            > się najpierw chlebem a potem dopiero igrzyskami.
            Znam tę największą brednię kosmosu. :) Żadnych lotów kosmicznych, dopóki jest
            choć jedno głodne dziecko na planecie. Oczywiście, w ten sposób NIGDY się nie
            doczekamy lotów, gdyż ZAWSZE będą jakieś problemy na naszej matuli Ziemi - a bez
            kosmicznych perspektyw kłopoty tylko się nasilą. Jeśli jednak chcesz kasę
            marnować na przeżarcie, to jest to już problem wyłącznie twoich priorytetów.

            > Problematyczne jest także
            > inwestowanie w drogie projekty bezzałogowe
            > jeśli nie przynoszą zysków.
            Jesli wszystko widzisz przez pryzmat zysków komercyjnych, to wyrazy głębokiego
            współczucia dla ciebie.

            > No więc potrzebne są kompromisy czyli priorytety: co
            > jest ważniejsze a co mniej ważne.
            Znasz moje priorytety. Nie to, żebym optował bezwzględnie za lotami załogowymi
            (taki ISS to czarna dziura budżetowa), ale wcześniej czy później ludzka stopa
            nie tylko może, ale i MUSI stanąc na obcym świecie.

            I to nie po to, by flagę zatknąć - gdyby tylko po to, to się zgodzę, że nie ma
            sensu.

            > Ja uważam, że powinniśmy skoncentrować się na bezzałogowym badaniu
            > kosmosu w obszarach, które mają praktyczne zastosowania.
            Dobrze, że nie wszyscy tak myślą. Inaczej byśmy dotąd z drzew nie zleźli.
            • master_in_lunacy Re: proszę bardzo służę uzasadnieniem: 31.01.06, 16:37
              madcio napisał:

              > Wklejasz tu ciagle ten sam tekst (w dodatku przydługi), który na dodatke nie
              > został poprawiony, choć ja wytknąłem ci w nim poważne błędy.
              >
              > Odniosę się tylko do kilku miejsc, gdyz nie chce mi się po raz pięćdziesiąty
              > poprawiać bredni na temat Tytana jako księżyca Neptuna i innych takich kwiatków

              Polecam fajny serwis;) a Tryton jest też wielki:)

              ''Rok temu próbnik Huygens stworzony przez ESA osiadł na Tytanie, największym księżycu Saturna. Misja ta była wielkim sukcesem i pozwoliła na transmisję obrazów z satelity o krajobrazie obcym, a jednak trochę znajomym. Podczas niemal trzygodzinnego opadania, Huygens zmierzył silne wiatry i pobrał próbki atmosfery zawierającej złożoną materię organiczną. Prawdopodobnie taką samą jaka występowała w atmosferze młodej Ziemi.''

              search.astronet.pl/?q=Tytan&x=0&y=0
            • toja3003 pozostaję przy swoim zdaniu: loty załogowe 31.01.06, 18:17
              to starta pieniędzy.
    • Gość: Grzesiek Re: Dwie dekady po tragedii Challengera IP: *.iel.waw.pl 01.02.06, 08:37
      a pare miesiecy lupnelo w Czernobylu - czy jest jakis zwiazek??
    • Gość: Grzesiek 2 dekady po tragedii Challengera i Czarnoby IP: *.iel.waw.pl 01.02.06, 08:39
      a pare miesiecy lupnelo w Czernobylu - czy jest jakis zwiazek??
      • toja3003 jest: wydawano pieniądze na złe technologie. 01.02.06, 09:24
Pełna wersja