Komety są nam bliższe

IP: 80.48.239.* 23.03.06, 18:35
Nie "asteroida", panie Łukaszu, tylko "planetoida". Po co name te kalki
językowe, które na dodatek nie mają wiele sensu, bo planetoidy nie mają wiele
wspólnego z gwiazdami (astra).
    • Gość: argus Re: Komety są nam bliższe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.06, 23:11
      W powierzchnię komety Tempel-1 uderzył pocisk o masie 370 kilogramów,
      wystrzelony z sondy Deep Impact.
      • zymzyk Re: Komety są nam bliższe 24.03.06, 10:47
        bez urazy ale strasznie duzo bledow w artykule:)


        poza polska inaczej
    • Gość: mentor może być "asteroida" ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 02:53
      Gość portalu: g1 napisał(a):

      > Nie "asteroida", panie Łukaszu, tylko "planetoida". Po co name te kalki
      > językowe, które na dodatek nie mają wiele sensu, bo planetoidy nie mają wiele
      > wspólnego z gwiazdami (astra).

      Akurat w tej kwestii będę bronić pana Łukasza. W języku polskim
      terminy "asteroida" i "planetoida" są równoważne. Można by się upierać przy
      jednym z nich, gdyby miał czysto polski źródłosłów, ale przecież "planetoida"
      pochodzi od słowa "planeta", które ma greckie pochodzenie.

      Nie jest też prawdą, że asteroidy nie mają wiele wspólnego z gwiazdami. Otóż
      mają - wygląd! We wszystkich teleskopach wyglądają one zupełnie jak gwiazdy. W
      nazewnictwie astronomicznym często odwołuje się do wyglądu obiektów, np.
      słowo "kwazar" jest spolszczeniem angielskiego terminu "quasar", który powstał
      z przekształcenia skrótu QSR (quasi stellar radio source - nibygwiazdowe źródło
      radiowe), a - jak wiadomo - kwazary poza wyglądem również nie mają nic
      wspólnego z gwiazdami. No i jeszcze mgławice planetarne - ich nazwa wzięła się
      też tylko dlatego, że obiekty te oglądane przez teleskop przypominają planety...

      Z dwóch nazw: "planetoida" i "asteroida" ja osobiście wolę tę drugą - właśnie
      dlatego, że jest ona stosowana w większości języków (czasami w
      formie "asteroid"). Upieranie się przy "planetoidzie" świadczy - moim zdaniem -
      o pewnej megalomanii Polaków. Cały świat mówi "asteroida", ale my Polacy
      będziemy mądrzejsi i będziemy mówić inaczej! A co!... ;-)

      Pozdrawiam.
    • neptus Re: Komety są nam bliższe 24.03.06, 11:07
      Co słowo, to odkrycie... O tym, ze komety rodzą się także m. Marsem a Jowiszem
      wiemy od dawna. Autor zapomniał o całej rodzinie centaurów z Chironem na czele,
      które sa czymś pośrednim miedzy planetoidami, a kometami.
      • Gość: u teoria IP: *.logos.com.pl 24.03.06, 13:21
        kolejne fakty obserwacyjne wpisują sie w moją ulubioną teorię o powstaniu
        Ziemi, komet i pasa planetoid. Leci to tak: masywne ciało nieznanego
        pochodzenia i natury przechodzi przez młody układ słoneczny ale juz po
        uformowaniu sie planet. Ziemia w dzisiejszym kształcie nie istnieje za to w
        miejscu pasa planetoid jest wodna (lodowa) planeta na kolizyjnym kursie. W
        wyniku katastrofy kosmicznej częsć skalnego wnętrza planety i znaczna częśc
        wody zostaje wyrzucona w przestrzeń kosmiczną. Powstaje pas planetoid, komety i
        Ziemia jaką znamy. Stąd identyczność składu chemicznego tych obiektów.
        Dodatkowo grawitacyjnie uwięziony zostaje Ksieżyc a nowa Ziemia nieznacznie
        zmienia orbite na obecną. MOże to jeszcze ciagle fantastyka naukowa ale z roku
        na rok coraz wiecej faktów wpisuje się w taki scenariusz. Czy może ktoś zna
        fakty obserwacyjne zdecydowanie przeczące tej teorii? byłbym wdzieczny za
        wskazówkę.
        • Gość: En Re: teoria IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.06, 16:44
          uuu? skąd masz tą teorię?
          • Gość: u Re: teoria IP: *.icpnet.pl 26.03.06, 04:26
            no z książek ;) koncepcja takiej kosmicznej katastrofy jest bardzo sugestywna i
            trąci nie przeczę fantastyką .. choć z drugiej strony nawet ortodoksyjni
            naukowcy cos tam ostatnio przebąkują na temat takiej możliwości - nawet tu,
            w "gazecie" o ile pamiętam.
        • madcio Re: teoria 25.03.06, 17:26
          > Czy może ktoś zna fakty obserwacyjne zdecydowanie przeczące tej teorii? byłbym
          > wdzieczny za wskazówkę.

          Pierwsze, co mi się kojarzy, to Jowisz. Jego wpływ grawitacyny skutecznie
          uniemożliwił uformowanie się planety w miejscu pasa asteroid, innymi słowy
          żadnej planety tam nigdy nie było.
          • Gość: u Re: teoria IP: *.icpnet.pl 26.03.06, 04:12
            no tak.. może nie dokładnie w tym miejscu, czy wpływ grawitacyjny Jowisza jest
            tak duży że wogle wyklucza istnienie troszkę masywniejszej proto-Ziemi n anieco
            innej niż obecnie orbicie? oddziaływanie grawitacyjnie szybko słabnie więc od
            pewnej odległości byłyby to już tylko jakieś perturbacje związane z Jowiszem. Z
            drugiej strony jeśli oddziaływanie Jowisza jest w tym miejscu tak silne to pas
            i tak zachowuje niezłą spójność w "dzisiejszych czasach" czyli od 4,5 mld lat.
            No trzeba by to policzyć jaki jest możliwy rozkład planet dla zestawu z Ziemią
            cieższą o szacunkową masę pasa. pozdr
            • madcio Re: teoria 26.03.06, 17:39
              > No trzeba by to policzyć jaki jest możliwy rozkład planet dla zestawu z Ziemią
              > cieższą o szacunkową masę pasa.
              Tego nie wiem.

              Mam za to kilka innych wątpliwości, które w międzyczasie przyszły mi do głowy:
              > Powstaje pas planetoid, komety i Ziemia jaką znamy. Stąd identyczność składu
              > chemicznego tych obiektów
              Skad informacja, że skład chemiczny planetoid, komet i Ziemi jest podobny?

              > Dodatkowo grawitacyjnie uwięziony zostaje Ksieżyc
              E? Co to znaczy? Rozumiem, że Ksieżyc jest jakimś szczególnie wielkim odłamkiem
              z tej katastrofy, który zaczął okrążać... ale co? Nową Ziemię? Kiedy się
              uformowała nowa Ziemia, zaraz po katastrofie, ale jeszcze przed zmianą orbity?
              Czy jak?

              > a nowa Ziemia nieznacznie zmienia orbite na obecną.
              "Nieznacznie"? Paaanie. Sprawdź pan, ile to km jest od orbity Ziemi do orbity
              pasa planetoid. Za zmianę orbity takiej masy na taką odległość natura wystawia
              słony rachunek: wymagana jest wyrąbiaszczo gigantyczna ilość energii.

              I co z Marsem? Po drodze jest. Nie przeszkadzał?
          • Gość: u Re: teoria IP: *.icpnet.pl 26.03.06, 04:44
            a tak na marginesie znacznie dalej idąca teoria powstania Księżyca na tej samej
            drodzie jest już dość powszechnie rozważana (np.
            www.spacedaily.com/reports/PlutoCharon_Origin_May_Mirror_That_Of_Earth_An
            d_Its_Moon.html ).
            • madcio Re: teoria 26.03.06, 17:39
              No cóż, ja widzę pewne poważne różnice między twoją teorią powstania Ziemi, a
              teorią powstania ksieżyca:

              1. W pierwszej teorii nie wiadomo jakie ciało przylatuje nie wiadomo skąd, w
              drugiej z protoZiemią zderzyla się inna niedoszła protoplaneta wielkości ok.
              Marsa, doprowadzając do powstania naszego Księżyca.

              2. W pierwszej teorii wynik zderzenia czarodziejsko zmienia orbity na znaczną
              odległość. W drugiej orbita pozostaje ta sama, lecz teraz po niej krążą dwa
              ciała, same wzajemnie się okrążając wokół wspólnego środka ciężkości.
              • Gość: u Re: teoria IP: *.icpnet.pl 26.03.06, 22:44
                dzięki za poświęconą uwagę na wstępie,
                ad 1. moje ostrożne określenie, że ciało nieznanego pochodzenia jest po prostu
                bardziej asekurancką wersją i obejmuje również tą "inną proto planetę". Tu nie
                widzę sprzeczności.
                ad 2. no kwestię tej orbity jej rozmiaru, kształtu czy ewolucji czasowej muszę
                przemyśleć i ostrożniej potraktować, może nie było drastycznej zmiany orbity,
                rzeczywiście co z tym Marsem? zważywszy na tropioną obecnie prehistorię Marsa
                to mógłby być inny wątek tej historii ale nie mnóżmy zmiennych... Osobiście nie
                wieżę że Księżyc powstał w wyniku kolizji czegoś z Ziemią - nie porzucam za to
                na razie przedstawionej koncepcji pochodzenia pasa planetoid i ewentualnie
                komet bo jestem do niej przywiązany a śmiertelnego ciosu jeszcze jej nie
                zadałeś. dzieki jeszcze raz i pozdrawiam
                • Gość: uuła sory za ortografię, wypsło mi się IP: *.icpnet.pl 26.03.06, 22:48
                • madcio Re: teoria 27.03.06, 23:08
                  Widzisz, takie rzeczy jak znaczna zmiana orbity ciała są w zasadzie możliwe,
                  jednak twoja teoria trochę za bardzo się wysila, że tak powiem. Dlaczego? Zaraz
                  wyjaśnię.

                  Okres formowania się układu słonecznego był bardzo chaotycznym miejscem. Wiele
                  protoplanet, nawet naprawdę bardzo dużych było wyrzucanych w przestrzeń
                  kosmiczną lub spadało na słońce. Gazowe olbrzymy, mogące według niektórych
                  teorii uformować się w migieniu oka (jak na skalę astronomiczną), wymiatały
                  dosłownie i w przenośni wszystko w pobliżu jak grawitacyjny odkurzacz, a to, co
                  przeżyło bliskie spotkanie, było posyłane na różne ciekawe orbity, często-gęsto
                  przecinające się z innymi protoplanetami. Planety zamieniały się miejscami.
                  Tryliony ton zderzały się z sobą, rozłupując się i ponownie scalając.

                  I uważam, że chaos panujący w metaforycznym dniu narodzin układu słonecznego
                  dobrze tłumaczy dzisiejsze jego własności, bez odwoływania się do katastrof w
                  czasie późniejszym, które byłyby nie tylko mało prawdopodobne, ale i o nieco
                  innych skutkach.

                  Wizja wszystkich dziewięciu(?) planet formujących się grzecznie mniej więcej w
                  tym miejscu co dziś można napotkać już chyba tylko w podstawówce.

                  Wracając jeszcze do twojej teorii...

                  - Twoja teoria musiałaby wyjaśnić jeszcze obłok Oorta. A to miejsc jest naprawdę
                  trochę za daleko. Oczywiście, gdybyś się nie upierał, że wszystkie komety
                  pochodza z rozbicia twojej "lodowo-wodnej planety"...
                  - Przy okazji, skad się wzięła twoim zdaniem lodowo-wodna planeta? Według
                  dzisiejszych teorii prawie cała woda na Ziemi i innych ciałach niebieskich
                  (Mars, Wenus - one później tę wodę na powierzchni straciły z różnych przyczyn)
                  pochodzi z... komet. Innymi słowy, skoro wcześniej komet nie było, skąd była
                  woda na twojej lodowej planecie?
                  • Gość: u Re: teoria IP: *.logos.com.pl 30.03.06, 12:08
                    wspaniała wizja początków układu :) bardzo plastyczna. musiałbym szukać linków
                    ale gdzies czytałem ze nasz układ, a w każdym razie planety uformowały
                    się "stosunkowo szybko" tzn w dość krótkim czasie jak na szacowany wiek US.
                    Wtedy te ewentualne katastrofy mogły zachodzic nie w takiej przepraszam za
                    określenie breji ale przy udziale całkiem już normalnych planet. Co do
                    pochodzenia wody na ciałach us to teoria tłumacząca sie w 100% kometami dopiero
                    wydaje mi sie "na siłę", na wyczucie bardziej prawdopodobny wydaje mia sie
                    proces odwrotny. Oczywiście odpowiedź zapewne kryje się w prawdziwym stosunku
                    mas wody w kometach i na planetach. Obecnie zapewne trudno to rozstrzygnąć a
                    tym bardziej jak to sie kształtowało np. 4mld lat temu. Byc może dokładna
                    analiza chemiczna składu wody na tych ciałach przechyliłaby wage na stronę
                    jednej lub drugiej teorii. Myśle że doczekamy tego jeszcze za naszych czasów. A
                    skąd woda jeśli nie z komet? może z kondensacji. Niewykluczone też że komety
                    nie mają jednorodnego pochodzenia i nasze pojecie "komety" jest trochę
                    sztuczne. Częsc moze pochodzic z pierwotnej zupy US a częśc mogła powstac w
                    wyniku późniejszych procesów. Znów analiza porównawcza składu pewnie dałaby
                    odpowiedź, niestety aby wyniki były wiarygodne trzebaby analizować wiele
                    reprezentatywnie dobranych obiektów. pozdr
      • Gość: pioc Re: Komety są nam bliższe IP: *.hsd1.ma.comcast.net 24.03.06, 18:59
        > Autor zapomniał o całej rodzinie centaurów z Chironem na czele,
        > które sa czymś pośrednim miedzy planetoidami, a kometami.

        Tak, centaury sa znane od lat. Ale nie kraza one w klasycznym pasie planetoid, tylko nieco dalej po dosc
        niestabinych orbitach. Uwaza sie, ze pochodza z pasa Kuipera.

        pioc
    • Gość: zielone berety [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.06, 18:12
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: głupek ktoś nie umie liczyć IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 24.03.06, 20:41
      Rzeby się uzbierało tyle wodu ile jest na ziemi to te komety musiały chyba
      spadać po jednej dziennie przez jakieś 5-10 tyś lat, zakładając że nie wszystkie
      spadły na ziemię i że nie wszystkie spadały tak regularnie to ciągle powinniśmy
      mieć deszcz komet na ziemii. Niby naukowcy a nie myślą logicznie.
      • Gość: pioc Re: ktoś nie umie liczyć IP: *.hsd1.ma.comcast.net 24.03.06, 21:29
        > Rzeby się uzbierało tyle wodu ile jest na ziemi to te komety musiały chyba
        > spadać po jednej dziennie przez jakieś 5-10 tyś lat,


        Ziemia istnieje juz ponad 4,5 mld lat. Troche czasu wiec bylo...

        pioc
    • Gość: pijany Re: Komety są nam bliższe IP: *.toya.net.pl 24.03.06, 22:22
      Czy próżnia może mieć temperature?
      W tekście "o obszar otaczający nasz układ planetarny, gdzie temperatura spada
      już poniżej - 260 st. Celsjusza"
      Nie rozumiem tego myślałem że temperatura jest cechą charakterystczną materii.
      Niech mi ktoś wytłumaczy!!
      Czy może temperature prózni tworzy samo promieniowanie słońca?
      ;)
      • Gość: Jorn Re: Komety są nam bliższe IP: *.91.145.162.clearwire.be 25.03.06, 21:06
        Gość portalu: pijany napisał(a):

        > Czy próżnia może mieć temperature?
        > W tekście "o obszar otaczający nasz układ planetarny, gdzie temperatura spada
        > już poniżej - 260 st. Celsjusza"
        > Nie rozumiem tego myślałem że temperatura jest cechą charakterystczną materii.
        > Niech mi ktoś wytłumaczy!!
        > Czy może temperature prózni tworzy samo promieniowanie słońca?
        > ;)

        To chyba nie jest taka idealna próżnia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja