Gość: Szczepan
IP: 195.136.30.*
01.04.06, 15:55
Ostatnio dowiedzieliśmy się iz pani Zyta Gilowska pozbawi pracowników
dydaktyczno-naukowych uczelni ulg podatkowych z racji np. praw autorskich
dot. programów nauczania czy prac naukowych.
Chciałbym jednak usłyszeć wyjaśnienia od ministra nauki i byłych urzędników
resortu: dlaczego w wielu uczelniach zniżki zatwierdzane przez Rady
Wydziałów oparte były wyłącznie w oparciu o zajmowane stanowisko, nie zaś
np. według osiągnięć naukowych. Bywało, że asystent nie ważne co by robił
(czy też się obijał) zyskiwał 50% i 50% zniżki, adiunkt 75%, zaś profesor 90%
często za to że dawał tylko uczelni nazwisko i publikował jedynie te prace do
których autorstwa zdołał dopisać swoje nazwisko.
Nie będę stawał w obronie zachowania zniżek tych podatków - bo twierdzę iż to
było chore rozwiązanie niespotykane w innych cywilizowanych krajach. Ale
powyższe uwagi uważam za ważne, a nawet warte zastanowienia - czy może co
niektórym wyciągnąć trochę z kieszeni dziwnym trafem zaoszczedzonych
pieniążków
Szczepan