Dlaczego naukowe bzdury o świecie…

IP: *.rtk.net.pl 08.05.06, 12:43
...makro i mikro przekazywane są młodzieży jako wiedza pewna ?

Wobec narastających sprzeczności doświadczalnych, w te bzdury przestają już
wierzyć nawet sami naukowcy, poniżej pierwsze (lepsze) przykłady.


Bzdura nr 1.
Wielki Wybuch jako początek wszystkiego.
Numer „Science” wg:
wiadomosci.onet.pl/1317699,16,1,0,120,686,item.html

„Naukowcy twierdzą, że wszechświat nie powstał tylko raz. Jest raczej jednym
z wielu produktów cyklu Wielkich Wybuchów i Wielkich Zapaści. Nowa teoria
jest zaprzeczeniem dotychczasowej.”


Bzdura nr 2.
Kwarkowo-gluonowa budowa materii.
Z „Physics Essays”(chyba):
www.terra.es/personal/gsardin/news13.htm

„The quark model of the neutron (u,d,d) with fractional charges (+2/3, -
1/3, -1/3) does not implicitly predict a positive core and a negative shell
neither the nucleonic repulsive core potential, and is hardly able to account
for it without appealing to highly artificial and twisted arguments, as
always do the quark model and its supporting QCD, such as all their ad hoc
properties e.g. fractional electric charges, colors, gluonic interactions,
and ad hoc etc... „
    • Gość: harpoter Re: Dlaczego naukowe bzdury o świecie… IP: *.koba.pl / *.koba.pl 10.05.06, 12:20
      Dobry temat. Ale nikt (oprócz mnie) się nie dopisze, bo ważne jest "wyższe
      wykształcenie" i w ogóle co ty bredzisz, odrobiłeś już lekcje, nauczyłeś się na
      jutro na klasówkę, czemu jesteś taki leniwy, zdolny, ale leniwy, może pójdziesz
      do psychologa, dlaczego nie chcesz się uczyć, o co ci chodzi, co jest z tobą
      nie tak, weź się lepiej za naukę, a nie bez przerwy zajmujesz się jakimiś
      głupotami.
      • madcio Re: Dlaczego naukowe bzdury o świecie… 10.05.06, 15:34
        Kółko wzajemnej adoracji?

        >Ale nikt (oprócz mnie) się nie dopisze
        Coś źle trafiłeś. Kryształowa kula się zepsuła?
    • madcio Nu, nu. 10.05.06, 15:24
      >Dlaczego naukowe bzdury o świecie
      >makro i mikro przekazywane są młodzieży jako wiedza pewna ?
      Coś kiepskiego miałeś nauczyciela. NIC NIE JEST 100% PEWNE.

      To, co aktualnie mówi nauka, MOŻE się zmienić. Jest tylko jeden warunek: nowy
      paradygmat musi co najmniej równie dobrze odpowiadać na pytania stawiane staremu
      paradygmatowi. A właściwie lepiej, i na więcej rzeczy, gdyż inaczej po co
      zmieniać paradygmat?

      Klasycznym przykładem tu jest Newton i Einstein. Popularnie się mówi, że
      Einstein "obalił" Newtona, ale jest to nieprawda. Teoria Einsteina jest uznawana
      za BLIŻSZĄ rzeczywistości, niż Newtona. Tylko tyle i aż tyle.

      Dlatego też osądzanie aktualnego poglądu na świat nauki "naukowymi bzdurami"
      jest zwykłym epitetem bez pokrycia. Nauka z definicji zawsze w jakimś stopniu
      będzie się mylić, gdyż niemożliwe jest posiadanie 100% wiedzy na temat
      rzeczywistości (innymi słowy, teoria wszystkiego nie istnieje). Ale można się
      zbliżać do ideału, co się czyni.

      > Wobec narastających sprzeczności doświadczalnych, w te bzdury przestają już
      > wierzyć nawet sami naukowcy
      Ble, ble, ble. Dobra demagogia nigdy nie jest zła.

      >Bzdura nr 1. [chodzi o koncepcję cyklicznych Wybuchów i Zapaści]
      Od pomysłu, który ma wyjaśnić pewne problemy obserwacyjne do zmiany paradygmatu
      bardzo daleka droga. Cały czas powstają nowe propozycje opisu wszechświata,
      rozwija się stare lub je się porzuca.

      > Bzdura nr 2.
      Cytat fajny, i co dalej? Jakiś gościu będący autorem tej strony (może naukowiec,
      może nie, nie wiem) krytykuje (do tego bardzo ogólnikowo, delikatnie mówiąc)
      koncepcję obowiązującej aktualnie budowy materii? Jego prawo, ale co z tego
      wynika? Mam wrażenie, że autor strony ma własną koncepcję budowy materii, którą
      promuje, a która jest sprzeczna z kwarkami i całą resztą bajzlu. To co ma mówić?
      • Gość: harpoter Re: Nu, nu. IP: *.koba.pl / *.koba.pl 10.05.06, 20:05
        Skoro parę osób już wie, że nic nie jest pewne (w nauce), to może przydałoby
        się zainstalować w szkołach od podstawowej do średniej, no i na uniwersytetach
        jakieś drogi wyjścia (z tych oaz wtłaczanej przemocą - bo jak nie to wynocha -
        niby pewnej wiedzy), dla tych którzy wiedzą o tej tymczasowości naukowych
        twierdzeń wcześniej (czyli przed zostaniem magistrem).
        • llukiz Re: Nu, nu. 10.05.06, 22:09
          > Skoro parę osób już wie, że nic nie jest pewne (w nauce)

          ???

          Skoro już przyznałeś, że nie umiesz czyteć ze zrozumieniem, nie licz na więcej
          wpisów w wątku.
        • madcio Re: Nu, nu. 11.05.06, 10:55
          > Skoro parę osób już wie, że nic nie jest pewne (w nauce)
          Nic nie jest pewne. Jednak lepszego (w sensie absolutnej pewności) opisu nie
          mamy i nie będziemy mieć.

          Musimy uczyć tego, co wiemy, mimo że ta wiedza jest niekompletna, z prostego
          powodu - taka wiedza jest lepsza niż jej brak.

          > wiedzą o tej tymczasowości naukowych twierdzeń wcześniej
          Nic nie zrozumiałeś z tego, co mówiłem, przyznaj się. Newtona do dziś i pewnie
          zawsze będzie się uczyć jako podstawę. Rzeczywistość jest ciut inna, niż mówi
          Newton, jdnak w pewnych zastosowaniach całkowicie wystarczy.

          Metr, gram, sekunda - to wartości, którymi operujemy w naszej ludzkiej skali. W
          tej skali Newton wystarcza, gdyż efekty relatywistyczne działające na obiekt o
          wadze grama pędzącego 1 metr na sekundę są pomijalnie małe.

          W tym sensie pewne twierdzenia naukowe będą zawsze prawdziwe, jesli poda się ich
          zakres stosowalności, czyli na przykład skalę (czy operujemy metrami? latami
          świetlnymi? angstremami?) i dokładność (np. zmiana wagi o mniej niż 1/1000000
          grama jest ignorowana).
      • hasyd Re: Nu, nu. 11.05.06, 00:01

        Nie wiem komu odpisac bo pare wypowiedzi nie ma nic wspolnego z dzisiejszym
        pojeciem fizyki ktora od konca 19tego dzieli sie na
        -fizyke makroskopowa(lub fizyke nauk inzyniera) gdzie mozna wykonywac pomiary.
        -fizyke mikroskopowa
        -fizyke wyrazen matematycznych
        Nie wiem kto moze mowic o pewnosci lub o jednych teoriach(.Einsteina) ktore
        obalaja inne(Newtona).To zupelny nonsens jedna z teorii wazna jest w pewnych
        warunkach potem dostrzega sie jej ograniczenia w innych warunkach i w ten
        sposob powstaje "nowa" teoria.Nowa teoria nie obala dawnej i tez nie jest
        "bardziej" pewna ani bardziej blizsza do "rzeczywistosci".Olbrzymia wiekszosc
        zastosowan praktycznych oparta jest na mechanice Newtona i w nich mechanika
        kwantowa nic dokladniejszgo nie przyniesie.
        Jak widac duzo forumowiczow mialo zlego profesora fizyki w szkole sredniej.
        • madcio Re: Nu, nu. 11.05.06, 10:46
          > To zupelny nonsens jedna z teorii wazna jest w pewnych
          > warunkach potem dostrzega sie jej ograniczenia w innych warunkach i w ten
          > sposob powstaje "nowa" teoria.
          Ta "nowa" teoria jest ważna także w tych starych warunkach, zauważ. Innymi
          słowy, stara teoria opisywała dobrze rzeczywistość w danych granicach
          (dokładność, skala itp), nowa zaś opisuje dobrze rzeczywistość w szerszym zakresie.

          Innymi słowy, jest bliższa rzeczywistości obiektywnie istniejącej.

          > Nowa teoria nie obala dawnej
          Tak, o tym pisałem. Newton nie został obalony przez Einsteina.

          > i tez nie jest "bardziej" pewna ani bardziej blizsza do "rzeczywistosci".
          Oczywiście, że jest bliższa rzeczywistości. Lepiej pasuje do danych
          eksperymentalnych, na przykład. Inaczej po co byłoby przyjmować nową teorię?
          • hasyd Re: Nu, nu. 11.05.06, 16:35
            madcio napisał:

            Ta "nowa" teoria jest ważna także w tych starych warunkach, zauważ. Innymi
            słowy, stara teoria opisywała dobrze rzeczywistość w danych granica
            (dokładność, skala itp), nowa zaś opisuje dobrze rzeczywistość w szerszym zakre
            sie.
            >Nie wiem czy chcesz cos udowodnic czy chcesz miec racje.W tym ostatnim
            wypadku zgoda jestes duzo madrzejszy odemnie .Nigdy nie pisalem ze nowa
            teoria nie okresla poprzedniej rzeczywistosci ale najczesciej dochodzi sie do
            wniosku ze "prawdziwa" rzeczywistosc jest duzo bardziej skomplikowana i ze
            teraz jestesmy dalej od jej okreslen.

            > Innymi słowy, jest bliższa rzeczywistości obiektywnie istniejącej.

            Nie mysle tak .Przykladem moze byc okres 20lat miedzy 1880 a 1900.W 1880 trzy
            swiaty fizyki ktore odrozniamy teraz (makro,mikro i matematyczny) nie istnialy,
            naprzyklad Maxwell nic o nich nie wiedzial jak tez nie znal rachunku pol
            wektorowych.W 1900 swiat w skali atomow zaczal byc znany i rownania Maxwella
            napisane za pomoca operatorow wektorowych( przez Hertza) zaczely byc duzo
            bardziej dokladne w skali wymierzalnego swiata(makro).Nawiasem mowiac prawa
            elektomagnetyzmu sa inwariantem tez w stosunku do odniesien teorii wzglednosci.

            > Nowa teoria nie obala dawnejTak, o tym pisałem. Newton nie został obalony
            przez Einsteina.

            Nikt powazny nie pisal ze Newton zostal obalony przez Einsteina ani ze Maxwell
            dotrzymal mu pola.
            >
            > > i tez nie jest "bardziej" pewna ani bardziej blizsza do "rzeczywistosci".
            > Oczywiście, że jest bliższa rzeczywistości. Lepiej pasuje do danych
            > eksperymentalnych, na przykład. Inaczej po co byłoby przyjmować nową teorię?

            W swiecie makro nikt na razie nie znalazl ze mechanika newtonowska jest
            bardziej dokladna dzieki istnieniu mechaniki kwantowej.Prawo zachowania
            pedu jest tak samo bliskie rzeczywistosci jak za czasow Newtona.
            Nowych teorii sie nie przyjmuje te teorie sie narzucaja na "granicach" swiatow.
            Inzynier moze smialo nie znac nic po za mehanika klasyczna ale budowa miernikow
            albo silnikow opartych o efekcie Hall'a nie zostanie przez niego zrozumiana.

            • madcio Re: Nu, nu. 15.05.06, 00:17
              Hasyd, ogólnie trochę niezrozumiale piszesz... spróbuję się skupić na
              najważniejszej rzeczy, czyli na cyzm polega różnica między starą i nową teorią.

              > W swiecie makro nikt na razie nie znalazl ze mechanika newtonowska jest
              > bardziej dokladna dzieki istnieniu mechaniki kwantowej.
              Hę? O ile cię dobrze zrozumiałem, odpowiem tak: mechanika newtonowska to
              mechanika newtonowska, a mechanika kwantowa to mechanika kwantowa. Pominę to,
              skupię się na Newtonie i Einsteinie.

              Teoria Newtona, jego prawa etc. opisują pewną rzeczywistość. Nie jest ona
              prawdziwą, Obiektywną Rzeczywistością, tylko jej pewnym przbliżeniem.

              Teoria Einsteina, jego prawa etc. opisują pewną rzeczywistość. Nie jest ona
              prawdziwą, Obiektywną Rzeczywistością, tylko jej pewnym przbliżeniem.

              Nie wiemy, na ile zbliżone są te dwie teorie do Rzeczywistości, ale jesteśmy
              pewni, że teoria Einsteina jest bliższa Rzeczywistości niż Newtona. Tylko tyle i
              aż tyle.

              >Prawo zachowania pedu jest tak samo bliskie rzeczywistosci jak za czasow
              >Newtona.
              Coś gdzieś się pomyliłeś. Ja nie mówię, ze prawa danej teorii się zmieniają. Ja
              mówię, ze są zastępowane prawami nowej teorii, przy czym jeśli dopuścisz
              mniejszą precyzję obliczeń, nowe prawa upraszczają się do starych.
      • Gość: pies_na_teorie@vp. Cierpliwość. IP: *.rtk.net.pl 12.05.06, 16:59
        Mam nadzieję, że sam zweryfikujesz swoją wypowiedź.


        ___________
        Bezpłodność.
        Przede wszystkim należy się upewnić, czy Pacjent od czasu do czasu ściąga
        Prezerwatywę.
      • Gość: pies_na_teorie Z ułańską fantazją. IP: *.rtk.net.pl 15.05.06, 00:04
        Nikt tu nie przetłumaczył tamtego cytatu w kontekście pozostałej treści wg
        źródła:
        www.terra.es/personal/gsardin/news13.htm

        „The quark model of the neutron (u,d,d) with fractional charges (+2/3, -
        1/3, -1/3) does not implicitly predict a positive core and a negative shell
        neither the nucleonic repulsive core potential, and is hardly able to account
        for it without appealing to highly artificial and twisted arguments, as
        always do the quark model and its supporting QCD, such as all their ad hoc
        properties e.g. fractional electric charges, colors, gluonic interactions,
        and ad hoc etc... „


        Pozwólcie zatem, że przedstawię to w przekładzie ułańskim (z interpretacją w
        przelocie).

        Grupa naukowców (naukowiec?) z angielską powściągliwością zauważa, że wobec
        doświadczalnych badań ładunku nukleonów (a neutronu w szczególności) – model
        kwarkowy z całą chromodynamiką kwantową pasuje do rzeczywistości jak doopa do
        jeża (nucleonic repulsive core potential ).
        Teoria nie przewiduje kontaktu z jeżem (not implicitly predict).

        Dotychczas, zwykle kwarkowi cyrkowcy posuwali wybredną rzeczywistość i widownię
        biorąc je na lep (gluonic interactions ) różnych, coraz to innych kolorowych
        sztuczek.
        W stosunku do opornego jeża, oczekuje się, że pokażą mu arcytrudną sztuczkę
        z laską (highly artificial and twisted arguments) i być może wtedy się rozwinie
        i położy na grzbiecie.
        • madcio Re: Z ułańską fantazją. 15.05.06, 00:34
          > Grupa naukowców (naukowiec?) z angielską powściągliwością zauważa, że wobec
          > doświadczalnych badań ładunku nukleonów (a neutronu w szczególności) – model
          > kwarkowy z całą chromodynamiką kwantową pasuje do rzeczywistości jak doopa do
          > jeża (nucleonic repulsive core potential ).

          Problem w tym, że owo pasowanie dupy do jeża opiera się o założenie, iż istnieje
          jakiś "positive core and a negative shell" oraz wspomniany przez ciebie
          "nucleonic repulsive core potential", którego kwarkowcy nie przewidują, a które
          to twory są przewidziane przez autora/rów tej strony. Innymi słowy, trzeba by
          skupić się na zasadności owego założenia.

          Ja się tego nie podejmuję, szczerze mówiąc. Nie znam ani angielskiego, ani
          kwantówki, ani szczegółów tego, co konwencjonalna nauka twierdzi na temat budowy
          atomu na tyle, by móc ocenić choćby różnice między twierdzeniami konwencjonalnej
          nauki, a twierdzeniami owej stronki, poczynając od podstaw.

          Jednak, jeśli ktoś chce znać moje zdanie... To już kwestia zaufania, po prostu.
          Ufam, że nauka stara się badać rzetelnie rzeczywistość oraz przez swoje
          mechanizmy autoweryfikacyjne i autokontrolne zarówno wyrzuca za burtę
          niedorzeczne twierdzenia i teorie, jak i bada to, co się nie zgadza z ustalonym
          paradygmatem i jest gotowa go zmienić, jeśli będą dowody przemawiające za takim
          drastycznym krokiem.

          Inni mogą nie być przekonani o tym, ale niestety alternatywa zwykle wymaga
          światowego spisku złych naukowców, co już trąci, cóż... potrzebą wizyty u
          lekarza odpowiedniej specjalności.

          Naukowcy są ludźmi i mogą się opierać długo, ale nauka jako taka zawsze w końcu
          zmienia paradygmat, jeśli wyzwanie jest zasadne. Teoria ewolucji czy teoria
          heliocentryczna zostały przyjęte nie dlatego, że naukowcy rzucili się im w
          ramiona (a raczej wręcz przeciwnie; teoria ewolucji była prawdopodobnie jedną z
          najbardziej znienawidzonych teorii naukowych w dziejach ludzkości - chyba
          wszyscy czytelnicy tego forum wiedzą dlaczego). Powód przyjęcia był prosty -
          alternatywne teorie okazały się być mniej dokładne w opisie rzeczywistości
          (potocznie mówiąc, były "fałszywe").
      • dokowski Bardzo zgrabnie i bardzo prawdziwie. 15.05.06, 13:43
        madcio napisał:

        > Popularnie się mówi, że Einstein "obalił" Newtona, ale jest to nieprawda.
        > Teoria Einsteina jest uznawana za BLIŻSZĄ rzeczywistości, niż Newtona.
        > Tylko tyle i aż tyle.

        Dokładnie tak. Dodam od siebie, że z punktu widzenia fizyki teoria Newtona jest
        prawem fizyki o tej samej prawdziwości co teoria Einsteina - są to uniwersalne
        prawa (fizyki), a więc są to prawdy najwyższego gatunku. Nie ma w nauce prawd
        bardziej prawdziwych niż prawa fizyki.

        Hipoteza pulsującego Wszechświata w nowym wydaniu jest tylko hipotezą jedną z
        wielu i niczym więcej, nie może być nawet porównywana z teorią Newtona czy
        Einsteina, gdyż jest czymś zupełnie abstrakcyjnym. Tak samo nieuczciwe jest
        podawanie hipotez jako teorii, jak sugerowanie, że sprawdzone teorie są tylko
        słabo potwierdzonymi hipotezami.
        • Gość: pies_na_teorie@vp. Wypytywanie. IP: *.rtk.net.pl 15.05.06, 19:07
          >Dokładnie tak. Dodam od siebie, że z punktu widzenia fizyki teoria Newtona
          >jest prawem fizyki o tej samej prawdziwości co teoria Einsteina - są to
          >uniwersalne prawa (fizyki), a więc są to prawdy najwyższego gatunku. Nie ma w
          >nauce prawd bardziej prawdziwych niż prawa fizyki.

          Dlaczego więc akurat teraz, w obchodzonych właśnie latach einsteinowskich,
          grupa profesorów lansuje wywrotowe poglądy.
          Którą to najprawdziwszą z prawd odłożyli na bok i dlaczego ?

          Mam nadzieję, że udzielenie odpowiedzi nie będzie zbyt bolesne ;)

          ___________
          Bezpłodność
          Przede wszystkim należy się upewnić, czy Pacjent od czasu do czasu ściąga
          Prezerwatywę.
          • dokowski Jakie konkretnie? 16.05.06, 11:34
            Gość portalu: pies_na_teorie@vp. napisał(a):

            > grupa profesorów lansuje wywrotowe poglądy.
            • Gość: pies_na_teorie Czy wystarczająco konkretnie ? IP: *.rtk.net.pl 19.05.06, 12:46
              > > grupa profesorów lansuje wywrotowe poglądy.

              serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34136,3354437.html
              • dokowski A co tam jest wywrotowego? Niczego konkretnego... 20.05.06, 10:40
                ... nie wskazałeś.
        • Gość: pies_na_teorie@vp. Kolejni wywrotowcy :[) IP: *.rtk.net.pl 16.05.06, 11:02
          wiadomosci.onet.pl/1323215,16,item.html
          • dokowski Przecież to tylko poetycki opis tzw. nielokalności 16.05.06, 11:39
            kwantowej natury świata. Tak samo poetycko można się zachwycać
            klasycznymi "paradoksami" fizyki kwantów. W rzeczywistości nie ma żadnych
            impulsów szybszych niż c.
          • madcio Re: Kolejni wywrotowcy :[) 16.05.06, 15:40
            Przydałoby się wiedziec coś na temat teorii, na które tak psy napuszczasz.

            Potocznie się mówi, że nic nie może się poruszać z prędkością większą od
            prędkości światła (co zresztą jest niedokładne samo w sobie; MOŻNA poruszać się
            z v>c, jak tachiony, ale NIE można przekraczać bariery c ani w jedną, ani w
            drugą stronę - najwyżej można wiecznie pędzić z v=c, jak fotony).

            Mniej potocznie się mówi, że INFORMACJA nie może być przekazywana z prędkością
            przekraczającą c. Zrób "zajączka" po nocnym niebie. Można sobie wyobrazić, że
            obraz zajączka porusza się pozornie po niebie z prędkościami miliardów lat
            świetlnych na godzinę, ale co z tego wynika dla nas czy dla tych, którzy by
            ewentualnie dostali po oczach tym zajączkiem? Ano dokładnie NIC.
            • dokowski Co ty z tym zajączkiem? 16.05.06, 16:58
              madcio napisał:

              > Zrób "zajączka" po nocnym niebie. Można sobie wyobrazić, że
              > obraz zajączka porusza się pozornie po niebie z prędkościami miliardów lat

              Jakim cudem?! Sprawdź sam. Weź porządne lusterko i rzuć zajączka na Marsa.
              Poczekaj aż światło doleci do Marsa. Już? OK. Widzisz teraz na Marsie zajączka.
              Przekręć teraz lusterko i rzuć zajączka na Neptuna, policz sobie, ile czasu
              musi upłynąć, zanim zajączek oświetli Neptuna
              • madcio Re: Co ty z tym zajączkiem? 16.05.06, 21:43
                > Jakim cudem?! Sprawdź sam. Weź porządne lusterko i rzuć zajączka na Marsa.
                > Poczekaj aż światło doleci do Marsa. Już? OK. Widzisz teraz na Marsie
                > zajączka.
                > Przekręć teraz lusterko i rzuć zajączka na Neptuna, policz sobie, ile czasu
                > musi upłynąć, zanim zajączek oświetli Neptuna

                Nie. Powiedzmy, że mamy w kosmosie dłuuugi pas lustra, po którym puszczamy owe
                zajączki. Owszem, dolecenie do tego pasu zajaczkowi zajmie trochę czasu, ale gdy
                światło do nas wróci, będzie to robić w tej samej kolejności, w jakiej zostało
                wysłane. Innymi słowy, jeśli pas ustawimy w odległości np. minuty świetlnej od
                obserwatora z lusterkiem i po nim pojedziemy, pozorna prędkość zajączka z
                łatwością przekroczy prędkość światła po tym lustrze. I czas potrzebny do
                przebycia drogi w te i wewte nie ma nic do rzeczy.
                • Gość: pies_na_teorie Re: Co ty z tym zajączkiem? IP: *.rtk.net.pl 16.05.06, 22:39
                  Madcio,
                  nie upieraj się, tu akurat dokowski ma rację. Widzisz, że nawet nie dokończył,
                  licząc zapewne, że sam wyciągniesz wnioski.

                  Przykład z zajączkiem to jest typowy kit wciskany przez fanatycznych
                  fundamentalistów, obońców pewnej teorii. Zwykle przywołują obłudnie ruch plamki
                  lasera po tarczy Księżyca.
                  • madcio Re: Co ty z tym zajączkiem? 17.05.06, 10:13
                    > nie upieraj się, tu akurat dokowski ma rację. Widzisz, że nawet nie dokończył,
                    > licząc zapewne, że sam wyciągniesz wnioski.
                    Wnioski z czego? Z puszczania zajączka po Marsie i Neptunie? Przecież te dwa
                    ciała niebieskie nie znajdują się w tej samej odległości od Ziemi. Nie mają one
                    nic wspólnego z pasem lustra.

                    > Przykład z zajączkiem to jest typowy kit wciskany przez fanatycznych
                    > fundamentalistów, obońców pewnej teorii.
                    Jakiej to teorii? Nie przypadkiem jednego żydka, jak mu było... Enszajna czy co
                    tam, tfu! Zaraza!

                    > Zwykle przywołują obłudnie ruch plamki lasera po tarczy Księżyca.
                    O, tego przykładu nie znałem. I co, zaprzeczysz, że jak wystarczająco szybko
                    (ale nie szybciej niż c) machniesz źródłem emisji lasera, to odbite światło DLA
                    OCZU MACHAJĄCEGO będzie pędzić po powierzchni Księżyca z v>c? I że to praw
                    natury w najmniejszym stopniu nie łamie?
                • dokowski Bardzo mnie to rozśmieszyło 17.05.06, 12:46
                  madcio napisał:

                  > światło do nas wróci, będzie to robić w tej samej kolejności(...)
                  > pozorna prędkość zajączka z łatwością przekroczy prędkość światła

                  Czyli mówisz o prędkości, która nie istnieje, czegoś, co nie istnieje.

                  Po co ci w ogóle to lusterko i zajączek? Wystarczy że umieścisz w kosmosie rząd
                  latarni i nastawisz je tak, żeby włączały się na chwilę o odstępie sekundy.
                  Wracasz na Ziemie i obserwujesz, jak pozorna prędkość impulsu światła lecącego
                  wzgłuż szeregu latarni przekracza c.

                  Przecież to nie ma z fizyką nic wspólnego, takie złudzenia robią od dawna
                  producenci szydów i reklam. Jak można coś takiego wplatać do dyskusji o fizyce?!
                  • madcio Re: Bardzo mnie to rozśmieszyło 17.05.06, 15:07
                    Przypominam, że ty się wtryniłeś między wódkę i zagrychę.

                    >Czyli mówisz o prędkości, która nie istnieje, czegoś, co nie istnieje.
                    Dokładnie. Tym, czym tak się pies_na_teorie podnieca jako dowód na v>c.
                    • dokowski Nieprawda 17.05.06, 15:16
                      madcio napisał:

                      > Przypominam, że ty się wtryniłeś między wódkę i zagrychę.

                      To moja gałąź

                      > Tym, czym tak się pies_na_teorie podnieca jako dowód na v>c

                      Nieprawda, on podał przykład zjawisk kwantowych, a ty podałeś przykład, który z
                      fizyką nie ma nic wspólnego
    • kamajkore Re: Dlaczego naukowe bzdury o świecie… 11.05.06, 11:17
      pewnie dlatego, że przekazywanie młodzieży wiedzy w formie: "istnieje 50 teorii
      na ten temat i 100 badań, oto one..." mogłoby być na niższych etapach szkolenia
      ZA TRUDNE :) a jeśli niektórych zainteresuje dokładna i pewna wiedza - to
      wybiorą się na studia.
    • Gość: LUCYFER Czy mozna udowwodnic hipoteze, ze to co ludzie IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 15.05.06, 16:52
      nazywaja Swiatem, Kosmosem, Wszechswiatem itd., jest czescia odchodow jakiejs
      Istoty? LUB czy mozna udowodnic, ze materia i energia sa formami myslenia
      takowej? Albo tez, stan Kosmosu zmienia sie w zaleznosci od stawianych hipotez
      przez inteligentne istoty a wiec jest tylko odpowiedzia na ich poziom nauki lub
      religii. Dla przykladu: Mozliwe byloby istnienie greckich bogow, ktorzy byli
      tworem kultury starozytnej Grecji i razem z nia znikneli.
      Mozna zebrac tysiace podobnych "fantazji" ale czy to jest NAUKA? Gdzie konczy
      sie nauka a zaczyna fantazja? Byc moze najbardziej fantastyczne pomysly zawarte
      w chocby SF beda uznane w przyszlosci za prawdy naukowe.
      • madcio Tiaaa. 15.05.06, 20:24
        > stan Kosmosu zmienia sie w zaleznosci od stawianych hipotez
        > przez inteligentne istoty a wiec jest tylko odpowiedzia na ich poziom nauki
        > lub religii.

        Ja osobiscie stawiam tylko jeden aksjomat.

        Wrażenia odbierane moimi zmysłami są przejawem istnienia obiektywnej, realnej
        Rzeczywistości, niezależnej ode mnie.

        Naprawdę, egocentryczny maniaku pełen pychy, drzewo padając wydaje dźwięk, nawet
        jeśli nikt go nie słyszy.
    • znj2 Re: Dlaczego naukowe bzdury o świecie… 19.05.06, 21:14
      Można o tym pisać bez końca.
      • Gość: ciekawski1@vp.pl Zaproszenie. IP: *.rtk.net.pl 31.05.06, 16:15
        znj2 napisała:
        > Można o tym pisać bez końca.


        Oczywiście, makro i mikrobzdura przedstawione na wstępie wątku, mają jedynie
        charakter ramowy. Pomiędzy nimi jest wiele innych i ten katalog jest otwarty.

        Mile widziane są tu zatem inne naukowe brednie z uzasadnieniem takiego
        zaliczenia.
        Niech będą przestrogą zwłaszcza dla łatwowiernej młodzieży, której wciskane są
        przymusowo jako wiedza pewna.

        Dziękuję za dotychczasowe wypowiedzi (za wyjątkiem psa ;)
Pełna wersja