Dodaj do ulubionych

Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne!!!

15.08.06, 05:42
Gość portalu: Nauka napisał(a):

> Nauka potrzebuje współcześnie pozaziemskich,
> inteligentnych istot choćby tylko dla myślowych eksperymentów.

Z tym sie zupelnie nie zgadzam.
Najmadrzejsi ludzie na ziemii nie dosc ,ze nie sa popularni,ale sa wrecz
nielubiani.Zaden z najmadrzejszych ziemian nie jest przywodca swojego kraju.
Robi sie wrecz wszystko,zeby Billa Gatesa pokazac w jak najgorszym
swietle,mimo ze nikt nie potrafi mu dorownac.
Jeden z najmadrzejszych,Michael Bloomberg laskawie zechcial byc burmistrzem
NYC i jest najlepszym burmistrzem jakie to miasto kiedykolwiek widzialo.
Rudy Giuliani byl rewelacyjny,dopoki nie pojawil sie Bloomberg,a w chwili
obecnej odszedl zupelnie w zapomnienie.
M.Bloomberg powiedzial,ze po skonczeniu obecnej kadencji zamierza zupelnie
odejsc z polityki.
Ja bym sie chcial przy okazji zapytac pana z Walbrzycha jaka to "Nauka" i
jacy naukowcy zajmuja sie analiza osiagniec i dokonan Gatesa i Bloomberga??
Bo jezeli nie wzorujemy sie na najmadrzejszych ziemianach,to zupelnie nie
bedziemy sie wzorowac na madrzejszych z kosmosu.
Chodzi TYLKO i wylacznie o wydanie pieniedzy na "badania" gdzie
te "cywilizacje" sa,bo sami nie zauwazamy ,ze sa one tu na ziemii.

> W klasycznym
> polskim podręczniku z zakresu metodologii nauk społecznych autorstwa Stefana
> Nowaka , napotykamy na takich właśnie hipotetycznych badaczy z obcej
planety.
> Służą oni do zilustrowania ideału ponadczasowo – przestrzennego charakteru
> pojęć socjologicznych, do którego powinniśmy zmierzać.

Widzisz,problem w tym,ze historia sie nie powtarza i nie powinnismy
zmierzac,do tego co osiagnela obca cywilizacja,bo warunki moglyby byc nieco
inne i hierarchia celow inna.
Bardzo ciezko jest wyjsc z X wiecznego Tybetu(1950r.) do XX wiecznego Tybetu
w ciagu 50 lat i tylko najmlodsi i najzdolniejsi dadza sobie z tym rade,a
spora czesc bedzie zagubiona.

> W rezultacie moce
> deskryptywne owych pojęć powinny być z tak precyzyjne, że nawet
przedstawiciel
> cywilizacji pozaziemskiej badając zbiorowości ludzkie osiągnąłby podobne
> rezultaty zmierzając do poprawnego ich opisu. W jednej z badanych przeze
mnie
> publikacji natomiast, traktującej o poszukiwaniu planet we wszechświecie,
> natrafiamy na spostrzeżenie :
> Sama idea symbolicznej komunikacji międzygatunkowej lub ściślej
> nawet międzycywilizacyjnej jest z punktu widzenia także nauki o jezyku czy
> komunikowaniu stymulująca.

Widzisz,dla jednych jest,a dla innych nie jest.
Jak Ty mozesz uznac kogos za madrzejszego,jak wychodzisz z zalozenia,ze to
wlasnie Ty jestes najmadrzejszy.Dlatego dyskusja ze mna jest dla Ciebie nie
do przeskoczenia.
Czlowiek jest w stanie pojac nowy material,jesli w nim jest okolo 10%
zupelnie nowych pojec.Jesli tych nowych pojec jest ponad 50% to zaden
naukowiec nie przyswaja materialu.
Wyzsza cywilizacja nie jest Ci potrzebna,bo masz problemy ze zrozumieniem
obecnie istniejacej na ziemii.
Dopoki ta najwyzsza cywilizacja miala swoja siedzibe w Europie,a bylo tak do
konca XIX wieku,to Europejczycy nie mieli problemu ze zrozumieniem co sie
wokol nich dzialo.Ale juz caly XX wiek centrum cywilizacyjne swiata,to sa
Stany Zjednoczone,ktore wygraly tak pierwsza jak i druga wojne swiatowa,a
obecnie wygrywaja wojne z terroryzmem.
Europejczycy przygladaja sie wydarzeniom swiatowym z rozdziawionymi buziami i
maja sporo blednych komentarzy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Nauka tak, ale IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.08.06, 08:17
      Opisywany "myślowy eksperyment" nie oznacza jakiejś powszechnej tendencji w całym społeczeństwie, a tylko u niektórych badaczy (np. przywołanych przykładach zarówno tym z Nowaka jak w tym :
      „Na przykład prawdopodobieństwo, że przypadkowo zlokalizowany pozaziemski
      obserwator zobaczy przejście Ziemi krążącej po swojej obecnej orbicie na tle
      Słońca, wynosi jedynie około 0.5%.”
      Świat Nauki 2001/01_ Cienie dalekich światów)
      odnosnie omojej wypowiedzi :
      "Sama idea symbolicznej komunikacji międzygatunkowej lub ściślej nawet międzycywilizacyjnej jest z punktu widzenia także nauki o jezyku czy komunikowaniu stymulująca"
      mozna darowac sobie miedzycywilizacyną (zauważ, że cywilizacja w tym rozumieniu zyskuje także zeimski wymiar i polega na znanych z historii procesach komunikacji miedzykulturowej resp. miedzycywilizacyjnej)
      i skupmy sie na miedzygatunkowych akcentach. Komunikacja miedzygatunkowa niech bedzie rzeczywistym nawet nadużyciem(przyznaje sie bez bicia z małpkami to my nie pogadalismy odkąd badania sie zaczeły) a pozostawmy samą obserwacje gatunków innych niz człowiek w rozmiatych badaniach - polecam poniższy link:
      video.google.pl/videoplay?docid=-1267626298712917200&q=music+and+mind
      > Jak Ty mozesz uznac kogos za madrzejszego,jak wychodzisz z zalozenia,ze to
      > wlasnie Ty jestes najmadrzejszy.Dlatego dyskusja ze mna jest dla Ciebie nie
      > do przeskoczenia.
      > Czlowiek jest w stanie pojac nowy material,jesli w nim jest okolo 10%
      > zupelnie nowych pojec.Jesli tych nowych pojec jest ponad 50% to zaden
      > naukowiec nie przyswaja materialu.
      > Wyzsza cywilizacja nie jest Ci potrzebna,bo masz problemy ze zrozumieniem
      > obecnie istniejacej na ziemii.
      Nie za bardzo sie troche kolega przejął ? N/C

      Spostrzeżenia swoje opieram na uwielbieniu dla mysli amerykanskiej i z jak najbardziej afirmjącym do niej stosunkiem.Wartościowac mądrości JA się nie podejmuję - ewentualnie uważam, że wazne jest zauważenie mozliwości wartosciowania informaci (resp . wiedzy) oto wypowiedź w tej sprawie na forum :
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=46873626&a=46911332


      uważam że jak najbardziej Placy i Europeczjycy moga nie wiedziec co się wokół nich dzieje i zgadzam sie z wypwiedziami np. Janusza CZernego z książki "Amerykąńska filozofia nauki przełomu XX i XXI wieku" gdzie bije on czołem i chyli kapelusza przed Amerykanami pewnego rodzaju oczywiście - uwazam ze nie powinno nam pod zadnym pozorem umykac czego potrafili Amerykanie dokonac i ciągle dokonują.
      Moje wypowiedzi nie są sprzeczne z całościowym etosem naukowca w w Ameryce jak chciałbym sądzic : SETI, CETI to nie europejskie inicjatywy ani polskie tym bardziej. Informacja na temat najnowszych badań nad cywilizacjami i zyciem pozaziemskim zaczerpnałem ze Scientific American i Świat Nauki(na jedno wyszło).
      PS. Odnosnie Billa Gatesa - to wybacz ale ... hmm widziałes kiedyś z nim seminarium na temat programowania ? Ja widziałęm same z zakresu ekonomii a ściślej marketingu ewentualnie pewnego rodzaju wizjonerstwa - o programowaniu nie chce słuchac od Gatesa o tym jak funkcjonowac na rynku i sie wzbogacać - chetnie
      • maksimum Re: tak, ale-Komunikowanie sie. 15.08.06, 15:52
        Gość portalu: Nauka napisał(a):

        > "Sama idea symbolicznej komunikacji międzygatunkowej lub ściślej nawet
        międzycy
        > wilizacyjnej jest z punktu widzenia także nauki o jezyku czy komunikowaniu
        >stymulująca"

        Sposob komunikacji jest praktycznie bez znaczenia,bo co jest istotne to ilosc
        przekazywanych informacji w czasie komunikacji.
        Ilosc informacji w relacjach miedzyludzkich jest uzalezniona od swiadomosci
        ludzi,czyli ich poziomu intelektualnego.
        W jezyku rosyjskim mozna sie niezle porozumiec znajac 5.000 slow,a w polskim
        juz trzeba znac 10.000 slow.Natomiast w amerykanskim potrzeba co najmniej
        50.000 slow na codzienne porozumiewanie sie.
        Nie ma w tym nic dziwnego,bo wszystkie nowe slowa powstaja w jezyku
        amerykanskim,a nastepnie przyjmowane sa przez inne jezyki lub tlumaczone na
        inne jezyki.
        Czy wyzsza cywilizacja,tym bardziej zlozone i skomplikowane porozumiewanie sie.

        > (przyznaje sie bez bicia z małpkami to my nie pogadalismy odkąd badania sie
        >zaczeły) a pozostawmy samą obserwacje gatunków

        Nawet jakbysmy sie z nimi dogadali,to one nie maja nam nic do zaoferowania.

        > - polecam poniższy link:
        > video.google.pl/videoplay?docid=-1267626298712917200&q=music+and+mind

        Cos w tym jest,bo moj syn jest w klasie muzycznej w J.H. i wlasnie jego klasa
        jest najlepsza w calej szkole.
        Nie jest to szkola wyspecjalizowana dla uzdolnionych muzycznie,lecz zwykla
        szkola gdzie wszyscy ci,ktorzy grali wczesniej na jakichs instrumentach i chca
        grac nadal, sa skupieni w jednej klasie i tworza orkiestre,a inne klasy maja
        inne zajecia w tym samym czasie.
        To jest najlepsza szkola w dystrykcie i zeby sie tam dostac trzeba byc bardzo
        dobrym z matematyki i angielskiego a zajecia muzyczne sa zajeciami dodatkowymi.

        > PS. Odnosnie Billa Gatesa - to wybacz ale ... hmm widziałes kiedyś z nim
        semina
        > rium na temat programowania ? Ja widziałęm same z zakresu ekonomii a ściślej
        marketingu ewentualnie pewnego rodzaju wizjonerstwa - o programowaniu nie chce
        >słuchac od Gatesa o tym jak funkcjonowac na rynku i sie wzbogacać - chetnie

        Gates jest znany z tego,ze to co wynalazl umial dobrze sprzedac i ja bym sie
        skoncentrowal na tym jak zaistniec na rynku i sie dobrze sprzedac,bo dobor
        kierunku czy specjalizacji w jakiej sie wyplynie jest sprawa drugorzedna i
        wielce indywidualna.
        Gates sie niezle przepychal lokciami,ale to jest ten instynkt bycia najlepszym
        czy tez samozachowawczy na ktorym sie powinnismy skoncentrowac,bo gdy
        zagwarantujemy tym slabym i z brakiem instyktu wszystko to co sredniakom,to kto
        bedzie chcial sie przebijac.
        Oczywiscie wyplyniecie takiego czlowieka jak Gates nie moze byc ortodoksyjne,bo
        wtedy swiat nie moglby sie rozwijac,gdyby zyl TYLKO i wylacznie wg juz
        ustalonych regul.
        Te reguly gry na rynku musza byc zmieniane przez tych najbardziej chcacych
        wyplynac,by mogl nastepowac progres.
        Gates byl sadzony przez administracje Clintona,ale sprawa zupelnie zniknela po
        dojsciu Busha do wladzy.
        Republikanie sa pro biznesowi,a demokraci rzekomo o "ludzi dbaja" wykanczajac
        biznes.
        • Gość: Nauka dlaczego tak? Bo ni! Bo nie! Bo tak! itd... IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.08.06, 16:05
          Po prostu chodzi mi o to ze wiele z tego co wiemy o ludziach wiemy dzieki
          badaniom porównawczym człowieka z inymi zwierzętami. Zwięrzeta nie mówią do
          siebie za pomoca symboli przy uzyciu verbalizy ewentualnie komunikuja sie
          wizualnie. Podobnie jest w badaniach nad neurlogiczymi podstawami muzyki (o tym
          jest ten link)
          Syna i synowi gratuluje.
          Cywilizajca pozaziemska jest obecna w wypowiedziach zarówno ludzi coodzenności
          jak w opracowaniach naukowych - ani jeden z moich postów nieczego nie stwierdzał
          poza wskazaniem pewnych sposobów mówienia o "ufoludkach" zarówno w nauce jak w
          paranauce i prozaicznej potoczności. Czy gdziekolwiek wyraźnie napisałem że
          "Tehe truth is out there" ? - jezeli tak odwołuje.
          znudziło mi sie traktowanie foorum nauka jak w tym skeczu z Monty Pythona, gdzie
          placiło sie za to żeby sie pokłócic - moim czasem nie che juz płacic za kłótnie
          tylko za ewentualne argumenty i nowe perspektywy myslowe - jezeli bede od
          kolegów z Kanady , Ameryki czy nowego tybetu wysłuchiwał impertynencji pod
          adresem "Pana z Wałbrzcha" to posadze przy klawiaturze mojego psa i niech cos im
          naklika ...Masz Pan mój posłuch zacznij Pan wyraxnie mówic co masz na mysli -
          nie jestem ksenofobem.
          Pozdrawiam
        • llukiz Re: tak, ale-Komunikowanie sie. 15.08.06, 23:52

          > W jezyku rosyjskim mozna sie niezle porozumiec znajac 5.000 slow,a w polskim
          > juz trzeba znac 10.000 slow.Natomiast w amerykanskim potrzeba co najmniej
          > 50.000 slow na codzienne porozumiewanie sie.

          sam te bzdury wymyślasz?

          Co do reszty to częściowo się nie zgadzam zarówno z tobą jak i z innymi
          • maksimum Re: tak, ale-Komunikowanie sie. 16.08.06, 01:15
            llukiz napisał:

            >
            > > W jezyku rosyjskim mozna sie niezle porozumiec znajac 5.000 slow,a w pols
            > kim
            > > juz trzeba znac 10.000 slow.Natomiast w amerykanskim potrzeba co najmniej
            > > 50.000 slow na codzienne porozumiewanie sie.
            >
            > sam te bzdury wymyślasz?

            Jako prace domowa masz przejrzenie sobie najpopularniejszych gazet w tych 3 w/w
            krajach i policzenia ilosci slow w nich.
            A ze bzdurnie piszesz,to dla przypomnienia dodam,zeby powtarzajacych sie slow
            nie liczyc wielokrotnie.
            Dla ulatwienia z USA wez NY Times,z Polski Gazete Wyborcza,z Rosji masz wolny
            wobor.
            Gdybym chcial ci rzeczywiscie zaimponowac bogatoscia amerykanskiego,to wiekszy
            naklad od NY Times na WSJ,a z niego nic bys nie zakumal.
            online.wsj.com/public/us

            > Co do reszty to częściowo się nie zgadzam zarówno z tobą jak i z innymi
            • Gość: Nauka tak, ale IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.08.06, 18:31
              nie napisałes ze przez porozumiewanie sie czy kominikowanie sie rozumiesz gazeciarstwo
              dlaczego wobec tego nie wspominasz o japonskich gazetach albo chińskich ?
              Chińszczyzna to najbardziej nasycony informacją i najrpecyzyjniejszy jezyk - japoński sie bardzo "zangielszył" w kanji...

              co do pomiarów gazetowyh to pamietaj ze :
              *nowym słowem jest kazdy nowo-nazwany produkt (rynek USA az kipi od nowych słów)
              *nowym słowem jest każada nowo-nazwana firma (np. probemy finansowe kończa sie przewaznie zmiana nazwy i kont bankowych)
              *nowym słowem jest kazda nowo nazwana gwiazda filmowa (gwiazdki błyszcza i spadaja a słówek przybywa)
              * nowym słowem sa wreszcie nazwiska - a ludzi w Stanach jest ....(pewnie wiesz ile :) ? nas jest około 38 milionów :P) razy wiecej niz w Polsce
              *nowym słowem jest wreszcie kazdy region geograficzny , miescina i inne wydarzenia geograficznne - a ameryka jest taaaaka wielka

              Czy szystkie te czynniki uwzgledniamy jako nie istotne w codziennym komunikowaniu sie ? Czy rzeczywiscie skomplikowana gazeta potęgi miedzynarodowej jest aż tak bardzo wypełniona trescia czy po prostu nazwami własnymi rozmiatej maści ? tak pytam tylko o te badania - podesłał byśjakiegos linka z wynikami dla :
              Rosji
              Polski
              i Ameryki
              chetnei bym siie z metodą użyta zaznajomił ....
            • Gość: nauka słowniki plz IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.08.06, 19:03
              aha no i porozumiewac sie w sensie mówić a porozumiewac sie w sensie pisac hmm... no definicja przez wskazanie odpada w pisaniu, mozna za to cos narysowac...
              myslisz ze takie kartki nalepiane na amerykańskiej lodówce są bardziej przesycone treścią niz te na lodówce polskiej np. lista zakupów ?

              A jezeli by porównac polskiego Newsweeka z zagrabanicznym?
              Albo "Scientific American" ze "Światem Nauki" ?


              wiesz co najbardziej chciałbym porównać ? wypowiedzi na forach internetowych - tam przewaznie włazi sie z wlasnej woli i operuje takim językiem jakim sie dysponuje...
              ciekawe o ile wiecej słów użyja amerykanie i czy wiecej słów = wiecej treści ?
              gdybym teraz wymienił wszystkie archaizmy które użył Sienkiewicz w trylogii albo nowomowe Mickiewicza wszedzie tam gdzie nie pasowłao mu "do rymu" hmm... to treści by było

              no serio pytam - jak sadzisz jaka byłaby ta zaleznosc miedzy tymi 50 000 a wartoscią informacyjną, treściową ? bo powoli trace wyobrażnie

              słownik jezyka polskiego PWN to zaledwie 80 000 haseł
              sjp.pwn.pl/
              sa oczywiscie rozmaite suplementy (np. z wulgaryzmami których zapewne w polszczyźnie nie brakuje :P)

              a podaj prosze linka do czegos porownywalnego dla USA ?
              • maksimum słowniki plz Webster-450 tys,popularne-150 tys 16.08.06, 20:02
                Gość portalu: nauka napisał(a):

                > no serio pytam - jak sadzisz jaka byłaby ta zaleznosc miedzy tymi 50 000 a
                wartoscią informacyjną, treściową ? bo powoli trace wyobrażnie
                >
                > słownik jezyka polskiego PWN to zaledwie 80 000 haseł
                > sjp.pwn.pl/
                > sa oczywiscie rozmaite suplementy (np. z wulgaryzmami których zapewne w
                polszczyźnie nie brakuje :P)
                >
                > a podaj prosze linka do czegos porownywalnego dla USA ?

                ---------------------
                en.wikipedia.org/wiki/Dictionary
                causes language to deteriorate. Although the debate can become very heated,
                only a small number of controversial words are usually affected. But the
                softening of usage notations, from the previous edition, for two words, ain't
                and regardless, out of over 450,000 in Webster's Third in 1961, was enough to
                provoke outrage among many with prescriptivist leanings, who branded the
                dictionary as "permissive."

                -----------------

                Przecietne,takie najbardziej popularne slowniki amerykanskie maja 150.000 slow.



                • Gość: Nauka Re: słowniki plz Webster-450 tys,popularne-150 t IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.08.06, 20:09
                  to blisko dwa razy wiecej 2/1 na "korzysc" Amerykanów
                  jak wiec jest z tą proporcja 5 do 1 w "gazeciarstwie" ?
                  myslisz ze moja hipoteza z poprzedniego postu moze sie potwierdzic - ze cos zakłóca pomiar ?
                  poczekam az podasz ewentualne źródło tamtych porównań...
                  no i dochodzi tez kwestia tego na ile angielszczyzna przenika polszczyzne - jezeli chodzi o porozumiewnaie sie np. w brazy IT to tego typu "anglomowy" jest sporo i jest jak najbardziej niezbedna w komunikacji

                  aha no i co w Ameryce słychac w sprawie Chin (jak w "Weselu" Wyspańskiego wypowiem kwestie Chłopa :)) Chińczyki trzymają sie mocno ? Amerykanie wogóle obchodzą sie organiatoriami najblizszych igrzysk ?

                  • maksimum Re: słowniki plz Webster-450 tys,popularne-150 t 16.08.06, 20:54
                    Gość portalu: Nauka napisał(a):

                    > to blisko dwa razy wiecej 2/1 na "korzysc" Amerykanów
                    > jak wiec jest z tą proporcja 5 do 1 w "gazeciarstwie" ?
                    > myslisz ze moja hipoteza z poprzedniego postu moze sie potwierdzic - ze cos
                    >zakłóca pomiar ?
                    > poczekam az podasz ewentualne źródło tamtych porównań...

                    Tu kazda sekretarka ma slownik,bez ktorego sie nie rusza,bo jak boss jej cos
                    podyktuje,czy tez napisze odrecznie,to ona nie moze mu zawracac glowy jak to
                    sie pisze,czy jak to rozumiec.I te sekretarskie slowniki maja po 150 tys wpisow.
                    Ja jestem bardziej uzdolniony scisle niz jezykowo i syn podobnie,ale 9 letnia
                    corka mnie zdumniewa swoim angielskim.
                    Nie chce prorokowac i zobacze jak jej dalej bedzie szlo.

                    > no i dochodzi tez kwestia tego na ile angielszczyzna przenika polszczyzne -
                    jezeli chodzi o porozumiewnaie sie np. w brazy IT to tego typu "anglomowy" jest
                    sporo i jest jak najbardziej niezbedna w komunikacji
                    >
                    > aha no i co w Ameryce słychac w sprawie Chin (jak w "Weselu" Wyspańskiego
                    >wypowiem kwestie Chłopa :)) Chińczyki trzymają sie mocno ? Amerykanie wogóle
                    >obchodzą sie organiatoriami najblizszych igrzysk ?

                    Patrzac na fakty:
                    www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_ppp-economy-gdp-ppp
                    widac wyraznie ,ze licza sie USA i Chiny,a reszta jest w cieniu tak zwanego
                    przetrwania(EU).
                    Z takim krajem nie mozna sie nie liczyc,szczegolnie ,ze Chinczycy nie sa
                    agresywni wobec sasiadow,ani nie zniszczyli Hong-Kongu czy Macau jak sie wszyscy
                    Europejczycy spodziewali.
                    Co za problem dla Chin byloby zajac taka Mongolie?
                    I kto by sie za Mongolia wstawil?
                    Prawdopodobnie Mongolowie by sie ucieszyli,bo Chinczycy zainwestowaliby w nich
                    jak w Tybet.
                    Mimo roznych naciskow ekonomicznych Amerykanie nie sprzedaja Chinczykom
                    nowoczesnej broni i dlatego Chinczycy robia zakupy w Rosji i chcieli rowniez
                    kupowac w EU.Amerykanska zasada jest taka,ze Ci ktorzy zlamia amerykanskie
                    embargo tez podlegaja amerykanskiemu embargo,dlatego EU nie sprzedaje Chinom
                    samolotow bojowych.
                    Chinczycy maja kupe kasy i zapalu i zorganizuja takie igrzyska,ze nam wszystkim
                    szczeki opadna na podloge.
                    W wiezieniach amerykanskich prawie zupelnie nie ma Chinczykow i jesli sa
                    agresywni to glownie wobec swoich rodakow,dlatego tez Chinatowns sa najszybciej
                    rozwijajacymi sie dzielnicami etnicznymi.
                    • Gość: Nauka projekty tzw. obiektów olimpijskich IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.08.06, 21:08
                      naprawde zdumiewające - pokazali najpierw cały ten planowany przepych i zamierzenia architektoniczne a potem twórców, którzy wygladali jak "Piwni Panownie" spod sklepu "Społem", który do dzisiaj przetrwał na osiedlu, na ktorym mieszkam :)


                      szkoda, że niewiele ad rem, no ale to pewnie znajde w internecie a obyczajowe uwagi (te o sekretarce np. ) sa zapewne cenniejsze za co dzieki

                      jeszcze raz gratuluje dzieciaków :)
                      • maksimum Olimpiada 2008 17.08.06, 04:11
                        Gość portalu: Nauka napisał(a):

                        > naprawde zdumiewające - pokazali najpierw cały ten planowany przepych i
                        zamierz
                        > enia architektoniczne a potem twórców, którzy wygladali jak "Piwni Panownie"
                        spod sklepu "Społem", który do dzisiaj przetrwał na osiedlu, na ktorym
                        >mieszkam :)

                        Tu mozesz sobie poklikac w polowie strony po prawej na obiekty olimpijskie
                        (venues).
                        en.beijing2008.com/46/67/column211716746.shtml
                        i jeszcze jeden link:
                        www.china.org.cn/e-shenao/culture/01-05-11.htm
                        > jeszcze raz gratuluje dzieciaków :)

                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=30937985&a=46970699
                        Monika ma 9 lat i ostatnio sie troche zaokraglila,a Maciek ma 11,5.
        • Gość: pies_na_teorie A jak jest z myśleniem ? IP: *.rtk.net.pl 16.08.06, 17:46
          > W jezyku rosyjskim mozna sie niezle porozumiec znajac 5.000 slow,a w polskim
          > juz trzeba znac 10.000 slow.Natomiast w amerykanskim potrzeba co najmniej
          > 50.000 slow na codzienne porozumiewanie sie.

          Jak to dobrze, że nie muszę myśleć słowami, zwłaszcza po amerykańsku ;)

          Sorki, ale nie mogłem się powstrzymać, musiałem szczeknąć.
          Pozdrówka :)
          • maksimum Re: A jak jest z myśleniem ? Tak samo. 16.08.06, 19:43
            Gość portalu: pies_na_teorie napisał(a):

            > > W jezyku rosyjskim mozna sie niezle porozumiec znajac 5.000 slow,a w pols
            > kim
            > > juz trzeba znac 10.000 slow.Natomiast w amerykanskim potrzeba co najmniej
            > > 50.000 slow na codzienne porozumiewanie sie.
            >
            > Jak to dobrze, że nie muszę myśleć słowami, zwłaszcza po amerykańsku ;)
            >
            > Sorki, ale nie mogłem się powstrzymać, musiałem szczeknąć.
            > Pozdrówka :)

            Zalozmy ,ze znasz na takim samym poziomie angielski i rosyjski,to wtedy bierzesz
            amerykanska gazete typu NYT czy WSJ i patrzysz ilu slow w tej gazecie nie znasz.
            Pozniej bierzesz najpopularniejsze rosyjskie gazety i powtarzasz experyment.
            Sprawdz tez,czy znasz odpowiedniki slow rosyjskich do znanych Ci slow
            amerykanskich.
            • maksimum Re: A jak jest z myśleniem ? Tak samo. 16.08.06, 19:50
              Z mysleniem oczywiscie jest tak samo.
              Zalozmy ,ze mozg jest zbudowany na wzor komputera i masz:
              1-pamiec
              2-procesor

              Jesli jestes w stanie zapamietac tylko 10.000 slow czy pojec ,to twoj procesor
              moze tylko z tego korzystac.Jesli w pamieci masz 50.000 slow czy znaczen ,to
              istnieje calkiem inna mozliwosc rozwiazywania problemow.
              Jaka iloscia pojec dysponuja australijscy aborygenii?
              I na takim poziomie wlasnie zyja.
              Mowiac po polsku:wyzej doopy nie podskoczysz.
              Najpierw trzeba poszerzyc swoja swiadomosc by nastepnie lepiej zyc.
              Po to sa te rozne szczeble edukacji,zeby odsiewac aborygenow i innych.
              • Gość: Nauka analogia komputerowa - za słaby ten komputer :) IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.08.06, 20:31
                sorry ze tak sie wcinam, ale :
                pamięc
                procesor
                twardy dysk
                to jest niezbednosc jezeli chcemy juz bardzo porówywac komuputer do człowieka
                nastepnie masz język programowania - wydaje mi sei ze to sensowania analogia do kompputera
                ty mówisz ze jezyki programowania sie róznią a nie ze różni sie sama machina
                a to jest moim zdaniem tak :
                procesor - takie same rozkazy (mózgi rónia sie nieznacznie - z tej perspektywy!)
                pamięć podręczna - mozliwosci tez porównywalne ale rózna ilosc danych
                twardy dysk - załózmy danne z internetu - lubiana wiki
                i teraz fundamenttalne problemy jak to połaczyc - szyna danych, kanały danych, software itd.

                ta analogia jest niekompletna - jezeli jej nie uzupełnisz to zakładasz ze do danych aborygena nie ma poprawek (patch), nie ma kompilatorów (tu na poziomie języków naturalnych sie nie zgodze) itd.
                rozwiń hipoteze i zobaczysz ze ne jest tak płodna jak sie wydaje - odcinasz bezprawnie aborygenów od danych którymi dysppouja amerykanie a im brakuje kompilatora (ewentualnie nauczenia sie nowego jezyka)oraz kanału do połaczenia z twardym dyskiem to tak jak posiadac programy spakowane w formacie *.lha a siedzimy sobie na platformie załózmy Windows - problem dopki nie rozpakujemy . potem problem z rekompilacja ale ostatecznie wszystko jest mozliwe...
                • maksimum Re: analogia komputerowa - za słaby ten komputer 16.08.06, 21:06
                  Gość portalu: Nauka napisał(a):

                  > sorry ze tak sie wcinam, ale :
                  > pamięc
                  > procesor
                  > twardy dysk
                  > to jest niezbednosc jezeli chcemy juz bardzo porówywac komuputer do człowieka

                  Oczywiscie,ze zrobilem wielkie uproszczenie,bo generalnie chodzi o to,ze
                  poprzez wlasciwa ewolucje mamy mozliwosc poprawienia tak pojemnosci jak i
                  sprawnosci naszego mozgu.
                  Jak najwiecej zrodel informacji od jak najwczesniejszych lat oraz selekcja
                  naturalna dokonaja wszystkiego.
                  To co bylo w Tybecie i komunie,czyli jedno zrodlo informacji o zyciu i
                  swiecie,to zbrodnia przeciwko ludzkosci.
    • vacia Re: Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne 15.08.06, 13:24
      maksimum napisał:

      .Ale juz caly XX wiek centrum cywilizacyjne swiata,to sa
      > Stany Zjednoczone,ktore wygraly tak pierwsza jak i druga wojne swiatowa,a
      > obecnie wygrywaja wojne z terroryzmem.
      >

      Maksimum ,kiedy poczyta się zwyczajne wiadomości z lokalnej gazety w USA to w
      tym kraju są nie rozwiązane problemy społeczne jak: bezdomność, przestępczość,
      bieda,brak ubezpieczeń zdrowotnych, otyłość.
      Jak na supermocarstwo ciągle zmagacie się z różnymi postaciami anomalii.
      • maksimum Re: Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne 15.08.06, 15:20
        vacia napisała:

        > Maksimum ,kiedy poczyta się zwyczajne wiadomości z lokalnej gazety w USA to
        >w tym kraju są nie rozwiązane problemy społeczne jak: bezdomność,
        >przestępczość, bieda,brak ubezpieczeń zdrowotnych, otyłość.

        To nie sa anomalie!
        To jest sposob funkcjonowania nowoczesnego spoleczenstwa.
        Nigdzie nie bylo ani nie jest napisane,ze wszyscy sa sobie rowni i kazdy
        dostaje dokladnie to ,na co sobie zasluzyl.
        Mozna oczywiscie na sile Przyjmowac do pracy tych,ktorzy nie chca pracowac.
        Mozna na sile probowac odchudzac tych,ktorzy nie tylko lubia nazrec sie do syta
        ale na koncu wlozyc palec do gardla i zobaczyc czy zostalo tam jeszcze miejsce
        na jednego hamburgera.
        Zagwarantowana przez panstwo jest wolnosc,a jak z tej wolnosci skorzystasz,to
        juz jest sprawa indywidualna.
        Sporo ludzi nie umie korzystac z wolnosci i efekty sa jakie widzisz.

        > Jak na supermocarstwo ciągle zmagacie się z różnymi postaciami anomalii.

        A czy EU jest rajem?
        Czy wyobrazasz sobie ,ze w cywilizacjach pozaziemskich panuje raj????
        Nigdy i nigdzie tak nie bylo,ze ludzie rodza sie z identycznymi zdolnosciami i
        identyczna pracowitoscia by miec identyczne wyniki w zyciu.
        To co nas rozni jest motorem postepu.
        Mozesz zobaczyc jak nisko mozna upasc i jak wysoko mozna sie wzniesc wlasnie
        dzieki Gatesom i zebrakom.
        Gdyby ich nie bylo,to bylaby urawnilowka,a tym samym brak chceci do osiagniecia
        czegokolwiek,co spowodowaloby upadek cywilizacji.
        Czym wieksze roznice miedzy ludzmi w danym kraju,tym wieksza szansa na szybki
        wzrost cywilizacyjny.
        • Gość: Nauka Tak, ale ... IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.08.06, 15:33
          Jasne! Amerykanie nie są „wulgarni, bezmyślni i głupi” jak byłbym skłonny
          odpowiedzieć jeszcze do niedawna gdyby to mnie zapytano o zdanie na ich temat.
          Spoglądają po prostu na to co się dzieje ze współczesną Europą czy światem w
          sposób jak najbardziej zdrowy, jeżeli weźmiemy ten układ wartościowania, który
          nazwałem ekonomiczno – potocznym. Kto odważy się wytwarzać we własnym kraju
          wszystko czego ludzie obecnie potrzebują do szczęścia, ten zaraz zobaczy, że
          jest idiotą, bo samochód którego wyprodukowanie jego kosztuje 100 tys. ktoś za
          granicą za tyle sprzedaje, a kukurydza w niektórych krajach jest tańsza niż
          kamienie którymi podsypuje się polskie torowiska (i może je przy odrobinie
          inicjatywy nawet zastępować).
          Bill Gates dostał tortem w twarz, na prezentacji „zawiesił mu się” Windows ’98,
          ma za sobą procesy sądowe oskarżające Microsoft o działalność monopolistyczną,
          nakręcili o nim kompromitujący film pt. „Złodzieje z doliny krzemowej” gdzie
          występował w roli tytułowej, a i tak premier Miller nie za to spotyka się z
          dezaprobatą społeczną, że ściska rękę w końcu „najbogatszego człowieka świata”,
          dzięki któremu Rosjanie ze stadionu dziesięciolecia mają okazję nielegalnie
          zarobić wypalając płyty, a hackerzy mają jakieś sensowne (chyba jedynie dla
          nich) zajęcie w Internecie. Dlaczego to właśnie on „włada” 95% światowych
          komputerów ? Bo był jednym z pierwszych i najtańszych, a dalej już nie było
          innego wyjścia jak zostać najlepszym ... na rynku międzynarodowym, a nie w
          branży ! Czy tak będzie już zawsze ? Każda kolejna wersja jest lepsza od
          poprzedniej, nie można wiecznie popełniać starych błędów! Nie ma sensu aby nie
          zajmując się tym nieprofesjonalnie uczyć się pracy w innych systemach
          operacyjnych itd. itp.
          Jaki to ma związek z biedotą i „globalizacją” ? Otóż pan Gates jest chyba
          idealnym wzorem jednostki przedsiębiorczej co go wyróżnia i udowodnione jest
          pierwszym miejscem na liście magazynu „Forbes” , a z drugiej strony jest podobny
          do mnie bo też kiedyś umrze (a może się zamrozi jak Disney ?) całkiem jak
          chłopaki z getta w Panamie, choć ci ostatni strzelając do siebie wykazują
          znacznie większa determinację w tym zakresie niż on czy nawet ja. Z dużym też
          prawdopodobieństwem, może na jakiejś imprezie słuchać hip - hopu czy raegge jak
          oni i przy już zaskakującym zrządzeniu losu zaaplikować do swojego nosa działkę
          pochodzącego z tej samej partii specyfiku wyprodukowanego w którejś z
          umieszczonych na terytorium niepodległej obecnie Panamy - postawionej jeszcze za
          czasów gen. Noriegi - narkotykowej faktorii. Oni zapłacą za nią dolara on
          dwadzieścia razy tyle. Cóż za niesprawiedliwość ?!
          Do jednego worka należy wrzucić wszystkich, którzy kiedyś z różnych powodów będą
          stanowić wrzód na żołądkach globalnego społeczeństwa konsumpcyjnego:
          bezrobotnych, autentycznych leniów, anarchistów, narkomanów, pijaków,
          niewidomych i kalekich, nie znających języków, tych bez ambicji, prawa jazdy i
          karty starszego ratownika, schizotymików i schizofreników, a następnie związać
          i utopić ich w oceanie tego co bezwartościowe dla opinii publicznej, czyli
          większości dosłownej czy też medialnej, która nie obawia się wypowiadać swojego
          zdania i linczować choćby głośno wypowiadanymi przekonaniami. Udowadniana na
          gruncie nauk społecznych zasada, że im wyżej ktoś znajduje się w hierarchii
          organizacji tym bardziej jest gotów akceptować panujące w niej reguły wydaje się
          jak najbardziej współgrać z sytuacją w międzynarodowej polityce, jeżeli dla
          uproszczenia potraktujemy ją w sposób właściwy kontynuatorom Marksa, jako
          obiektywnie występującą aczkolwiek „fałszującą świadomość” nadbudowę utrzymywaną
          dzięki niezdecydowaniu klasy średniej (zarówno w sensie deklarowanej
          przynależności jak i obiektywnie nie porównywalnego skalowania dochodów w
          poszczególnych krajach świata). Jest nawet lepiej, bo to najsilniejsi tworzą
          sobie w zależności od sytuacji normy, jakby mówili „ja jestem policja”.
          • maksimum Re: Tak, ale ... 15.08.06, 16:07
            Gość portalu: Nauka napisał(a):

            > Jasne! Amerykanie nie są „wulgarni, bezmyślni i głupi” jak byłbym s
            > kłonny
            > odpowiedzieć jeszcze do niedawna gdyby to mnie zapytano o zdanie na ich
            temat.
            > Spoglądają po prostu na to co się dzieje ze współczesną Europą czy światem w
            > sposób jak najbardziej zdrowy, jeżeli weźmiemy ten układ wartościowania,
            który
            > nazwałem ekonomiczno – potocznym. Kto odważy się wytwarzać we własnym kra
            > ju
            > wszystko czego ludzie obecnie potrzebują do szczęścia, ten zaraz zobaczy, że
            > jest idiotą, bo samochód którego wyprodukowanie jego kosztuje 100 tys. ktoś
            za
            > granicą za tyle sprzedaje, a kukurydza w niektórych krajach jest tańsza niż
            > kamienie którymi podsypuje się polskie torowiska (i może je przy odrobinie
            > inicjatywy nawet zastępować).

            Z tym sie w zupelnosci zgadzam.Dalsza czesc jest troche trudniejsza i bede
            odpowiadal na raty.
            • Gość: Nauka upraszczam IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.08.06, 16:15
              Amerykanie mają racje bo to oni teraz ustalają kto ma racje i dlatego ja tez
              uwazam że maja racje dopuki nie okaże sie, że racja kogos innego jest bardziej
              "mojsza"
              Gates jest uznany prze Polaków za jednego z wzorowych biznesmanów - nikt temu
              nie przeczy. Każdy sie znim zgadza, ale jezeli słysze z kręgu Linux ze dostaje
              za darmo a od Gatesa słysze płac to jak jestem biedakiem to biore za darmo (albo
              okradam gatesa) co tu dużo mówic - wiekszosc jes biedna, wiekszosc albo okrada
              Gatesa albo bierze Linuxa i freeware za darmo
              czy przez to mniejszosc jest gorsza ? no pomysl - co prostrze instalacja
              Windowsa czy Gentoo ? jak biednie zacznie sie równac trudniej a trdniej bedzie
              oznaczac sprytniej , mądrzej - to czy finalnie nie powinno byc lepiej ? jezeli
              nie to wobec tego ja mówie jeszcze raz Ameryka jako ugołniony aktor
              miedzynarodowej sceny politycznej ma racje i tyle
          • maksimum Re: Tak, ale ...Gates przestal sie bogacic. 15.08.06, 16:41
            Gość portalu: Nauka napisał(a):

            > Bill Gates dostał tortem w twarz, na prezentacji „zawiesił mu się”
            > Windows ’98,

            Czy widziales kiedykolwiek dobry produkt,ktory sprzedawalby sie bez kontrowersji
            wytworzonych wokol niego?
            Pamietasz film "Pasja" Mela Gibsona i kontrowersje wokol niego?
            Czy turystyka w Tybecie bylaby na tym poziomie jakim jest,gdyby nie kontrowersje
            wpbec panowania tam Chinczykow,a nie rzadu na wygnaniu,ktory znajduje sie w
            Indii??
            Zobacz jaka wolnosc i jaki dobrobyt zaoferowaly Indie Nepalowi:
            en.wikipedia.org/wiki/Nepal
            i dokladnie to samo chca zaoferowac Tybetowi.

            > ma za sobą procesy sądowe oskarżające Microsoft o działalność monopolistyczną,
            > nakręcili o nim kompromitujący film pt. „Złodzieje z doliny krzemowejR 21;
            >gdzie występował w roli tytułowej,

            Te procesy byly za demokratycznego Clintona,ktory "dbal" o ludzi,tak jak Indie
            o Nepal.
            Gates cywilizowal ludzi na podobnej zasadzie jak Chinczycy Tybetanczykow i
            teraz porownaj poziom zycia w Tybecie z tym w Nepalu.I gdzie chcialbys byc?

            > a i tak premier Miller nie za to spotyka się z
            > dezaprobatą społeczną, że ściska rękę w końcu „najbogatszego człowieka ś
            > wiata”,
            > dzięki któremu Rosjanie ze stadionu dziesięciolecia mają okazję nielegalnie
            > zarobić wypalając płyty, a hackerzy mają jakieś sensowne (chyba jedynie dla
            > nich) zajęcie w Internecie. Dlaczego to właśnie on „włada” 95% świ
            > atowych komputerów ?

            Wlasnie dlatego,ze jak sam zauwazyles najlepiej umie nakrecac swiatowy biznes.

            > Bo był jednym z pierwszych i najtańszych, a dalej już nie było
            > innego wyjścia jak zostać najlepszym ... na rynku międzynarodowym, a nie w
            > branży ! Czy tak będzie już zawsze ? Każda kolejna wersja jest lepsza od
            > poprzedniej, nie można wiecznie popełniać starych błędów! Nie ma sensu aby
            nie zajmując się tym nieprofesjonalnie uczyć się pracy w innych systemach
            > operacyjnych itd. itp.
            > Jaki to ma związek z biedotą i „globalizacją” ?

            Biedota jest wszedzie,tak w USA jak i w Nepalu.Problem polega na tym,ze polowa
            ludnosci ma IQ ponizej 100 i slabo mysli saodzielnie.Wszystkim trzeba podrzucac
            papke prasowa,kogo lubic(Clintona) ,kogo nienawidziec(Gatesa) i juz wrzawa
            istnieje,a zainteresowanie produktem powoduje jego wieksza sprzedaz.
            Globalizacja dotarla do Tybetu,ale nie dotarla do Nepalu,ktory jak niemal
            wszyscy mysla jest "free".
            Wg mnie nie ma wolnosci tam,gdzie nie ma mozliwosci wyboru,a w Nepalu pod
            panowaniem Hinduskim jest:
            1-50% analfabetyzm
            2-50% bezrobocie
            3-7.000 mlodych dziewczat ROCZNIE jest sprzedawanych do burdeli w Indiach.

            > Otóż pan Gates jest chyba
            > idealnym wzorem jednostki przedsiębiorczej co go wyróżnia i udowodnione jest
            > pierwszym miejscem na liście magazynu „Forbes” , a z drugiej strony
            > jest podobny do mnie bo też kiedyś umrze

            I co najwazniejsze,to ze Gates przestal sie bogacic!!
            Nie dosc,ze od 10 lat sie nie bogaci,to jeszcze na cele charytatywne wydaje 52%
            swoich dochodow.
            To mnie juz bardzo niepokoi,bo wyglada na to,ze ludzie ,nawet tacy jak Gates ,z
            biegiem lat traca instynkt samozachowawczy.
            Co jest jeszcze bardziej smutne,to nikt przed niego sie nie wybija.
            Czyzby szybki rozwoj swiata cywilizowanego zmierzal ku koncowi?
            • Gość: Nauka Tak, ale IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.08.06, 17:00
              "Problem polega na tym,ze polowa ludnosci ma IQ ponizej 100 i slabo mysli
              samodzielnie"
              Problem polega na tym, że to wcale nie jest problem tylko demograficzna
              dominanata w demokratycznnych społeczeństwach. Jezeli nie zmierzasz w kierunku
              teorii spisku (a jezeli zmierzasz to wskarz gdzie owy spisek sie plasuje) to
              jestes zmuszony uznac iz decydują Ci, którzy Twoim zdaniem do decydowania sie
              nie nadają. Osobiście odrzucam koncepcje jakiejś wykorzystującej mniejszosci,
              myślacej mniejszości i większości bezmyślnej i wykorzystywanej. Wiekszosci w
              sensie ppolitycznym (czyli w dystrybucji władzy uprzywilejowani a realnie
              przeważający) miały swoje pieć minut w przeszłości.
              słyszałes takie orkeslenie ze nauka to "przedłuzenie zdrowego rozsądku" ?
              Jezeli nie to usłysz. moim zdaniem jezeli naukowcy zaczną tak jak decydenci
              traktowac ludzi jak idiotów i sie od nich odgradzac to podobnie jak
              klasztornicy, pustelnicy, politycy zaczna tracic na znaczeniu i posłuchu. Albo
              nauka jest "dla ludu" albo traktuje lud jak debili - a wtedy to sie nic ani na
              gorsze ani na lepsze nie zemini - bedzie status quo
              • maksimum Re: Tak, ale 15.08.06, 17:28
                Gość portalu: Nauka napisał(a):

                > "Problem polega na tym,ze polowa ludnosci ma IQ ponizej 100 i slabo mysli
                > samodzielnie"
                > Problem polega na tym, że to wcale nie jest problem tylko demograficzna
                > dominanata w demokratycznnych społeczeństwach. Jezeli nie zmierzasz w kierunku
                > teorii spisku (a jezeli zmierzasz to wskarz gdzie owy spisek sie plasuje) to
                > jestes zmuszony uznac iz decydują Ci, którzy Twoim zdaniem do decydowania sie
                > nie nadają. Osobiście odrzucam koncepcje jakiejś wykorzystującej mniejszosci,
                > myślacej mniejszości i większości bezmyślnej i wykorzystywanej. Wiekszosci w
                > sensie ppolitycznym (czyli w dystrybucji władzy uprzywilejowani a realnie
                > przeważający) miały swoje pieć minut w przeszłości.

                Chodzi mnie o to,ze tymi z IQ ponizej 100 jest latwo manipulowac i napuszczac
                ich na Gatesa czy M.Gibsona tworzac kontrowersje,ktore w gruncie rzeczy sa
                zdrowe,bo pobudzaja do dzialania.

                > słyszałes takie orkeslenie ze nauka to "przedłuzenie zdrowego rozsądku" ?
                > Jezeli nie to usłysz. moim zdaniem jezeli naukowcy zaczną tak jak decydenci
                > traktowac ludzi jak idiotów i sie od nich odgradzac to podobnie jak
                > klasztornicy, pustelnicy, politycy zaczna tracic na znaczeniu i posłuchu. Albo
                > nauka jest "dla ludu" albo traktuje lud jak debili - a wtedy to sie nic ani na
                > gorsze ani na lepsze nie zemini - bedzie status quo

                Wszystko jest dla ludu,bo kazdy ma 1 glos w wyborach.
                Inna jakosc zycia i swiadomosci nalezy do jednych,a inna do drugich,choc prawa
                maja takie same.
        • vacia Re: Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne 15.08.06, 15:34
          maksimum napisał:

          > Zagwarantowana przez panstwo jest wolnosc,a jak z tej wolnosci skorzystasz,to
          > juz jest sprawa indywidualna.
          > Sporo ludzi nie umie korzystac z wolnosci i efekty sa jakie widzisz.

          Tu się z Toba zgadzam w 100%. Dlatego nie oczekuję Raju po USA. Właśnie przez
          tą wolność,która jest czymś wspaniałym ale jednocześnie płacimy za nią pewną
          cenę.

          > Czy wyobrazasz sobie ,ze w cywilizacjach pozaziemskich panuje raj????

          W przyszłości napewno Raj. Jako wierząca w Boga chrześcijanka, oczekuję Raju
          w całym Wszechświecie.Gdybyś czytał Biblię zwróć uwagę co przepowiada Psalm 37.
          • maksimum Re: Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne 15.08.06, 16:05
            vacia napisała:

            > > Czy wyobrazasz sobie ,ze w cywilizacjach pozaziemskich panuje raj????
            >
            > W przyszłości napewno Raj. Jako wierząca w Boga chrześcijanka, oczekuję Raju
            > w całym Wszechświecie.Gdybyś czytał Biblię zwróć uwagę co przepowiada Psalm
            >37 .

            Mnie nie chodzi o czytanie czegos,co zostalo kiedys napisane.Chodzi mnie o
            zrozumienie ewolucji.
            Raj jest doskonaloscia czyli czyms niereformowalnym,a tym samym jest
            zaprzeczeniem ewolucji.
            My niby dazymy do doskonalosci,ale tej doskonalosci NIGDY nie osiagniemy,ale
            dzieki wierze w doskonalosc poprawiamy siebie,czyli ewoluujemy.
            Raj jest zaprzeczeniem ewolucji.Czy wyobrazasz sobie,ze kiedys staniesz sie
            taka jak sobie wymarzylas,ale juz nigdy nie bedziesz mogla byc lepsza?
            50 lat temu Tybetanczycy mieli inne wyobrazenie dostatku,szczesliwosci i Raju
            a teraz maja inne,a Tobie nie bedzie dane juz zmienic sie jak raz wstapisz do
            Raju.
            • vacia Re: Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne 15.08.06, 16:22
              maksimum napisał:

              > Raj jest doskonaloscia czyli czyms niereformowalnym,a tym samym jest
              > zaprzeczeniem ewolucji.

              Doskonałość nie znaczy niezmienność. Takie jest moje wyobrażenie,po prostu
              ludzie będą prawi,będą doskonali pod względem moralnym ale w sensie poznawczym
              będą się stale rozwijać ,będą rozwijać swoje zdolności ,umiejętności, poszerzać
              swoją wiedzę, to będzie fascynujące. Człowiek został stworzony na podobieństwo
              Boga a Bóg jest twórczy, stale działający, planujący, wprowadzajacy swoje plany
              w czyn.


              • Gość: Nauka kapie szyba o krople deszczu co spadają ku niebu.. IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.08.06, 17:19
                utożsamienie raju i ewolucji jest zdaniem niektórych niemożliwe
                tak jak nie mozna przez ewolucję generowac pojecia postepu - jest tylko zmiana -
                tak pojecie raju wydaje sie czymś skoro dokonałym to niezmienym
                "niereformowalnym" Jednak zrówno ewolucja jak raj sa współczesnie rówież
                wyobrażeniami w umysłach ludzi : jezeli utopijna wizja raju ma nie zwycięzyc a
                zwycięży realistyczna wizja zmiany (resp. ewolucji) jako ostatecznej własciwości
                natury to dajmy chociaż pozostac w umysłach tej zabwnej funkcjonalno-celowej
                wykładni przyrody, która rodzi sie w umysłach technokratów - jezeli goscie tego
                forum zaprzeczają możliwości raju za pomoca ewolucji to zaprzeczają również
                mozliwości postępu. Z tej perspektywy jedynie wartościujące sady maja bowiem
                jakąkolwiek wartość.
                • maksimum Re: kapie szyba o krople deszczu co spadają ku ni 15.08.06, 17:38
                  Gość portalu: Nauka napisał(a):

                  > - jezeli goscie tego
                  > forum zaprzeczają możliwości raju za pomoca ewolucji to zaprzeczają również
                  > mozliwości postępu. Z tej perspektywy jedynie wartościujące sady maja bowiem
                  > jakąkolwiek wartość.

                  Gdyby przecietny Kowalski wygral w totka 10 mln dolarow,to stworzylby wokol
                  siebie raj.
                  Dom,meble hebanowe,mercedes,basen,korty tenisowe,kawior na sniadanie itd.
                  Pojecie raju jest wzgledne,bo gdyby ten sam Kowalski wygral za 10 lat 100 mln
                  doll. to jego raj wygladalby calkiem inaczej.
                  Nasze wyobrazenia zaleza od naszej swiadomosci i byt nie moze przeskoczyc
                  swiadomosci.
                  Swiadomosc jest usprawniana w ramach ewolucji,a w momencie braku ewolucji
                  nastepuje stagnacja i raj nabiera TYLKO taka a nie inna postac.
                  Doskonalosci nie mozna usprawnic.
                  Usprawnic mozna swiadomosc.
                • vacia Re: kapie szyba o krople deszczu co spadają ku ni 15.08.06, 20:27
                  Gość portalu: Nauka napisał(a):

                  > jezeli goscie tego forum zaprzeczają możliwości raju za pomoca ewolucji to
                  zaprzeczają również mozliwości postępu.

                  A skoro postęp jest faktem niezaprzeczalnym to znaczy że argument ewolucji
                  nie ma wartości w sporze o raj...
                  Więc przeciwnicy raju nie mają już żadnych argumentów w dyskusji.
                • maksimum Re: kapie szyba o krople deszczu co spadają ku ni 17.08.06, 04:35
                  Gość portalu: Nauka napisał(a):

                  > utożsamienie raju i ewolucji jest zdaniem niektórych niemożliwe
                  > tak jak nie mozna przez ewolucję generowac pojecia postepu - jest tylko
                  zmiana -tak pojecie raju wydaje sie czymś skoro dokonałym to niezmienym
                  > "niereformowalnym" Jednak zrówno ewolucja jak raj sa współczesnie rówież
                  > wyobrażeniami w umysłach ludzi : jezeli utopijna wizja raju ma nie zwycięzyc a
                  > zwycięży realistyczna wizja zmiany (resp. ewolucji) jako ostatecznej
                  >własciwości natury

                  Bo to jest to,co wszyscy odczuwamy na wlasnej skorze,a o Raju sie tylko mowi.
                  Czy wieczne zycie oznacza szczesliwosc?
                  A gdzie jest uplyw czasu?
                  Wszystko co robimy musimy dokonac w jakiejs normie czasowej,nawet egzaminy na
                  uczelni,czy namalowanie obrazu przez artyste.Co by plotno bylo warte,gdyby
                  tylko w polowie bylo zamalowane,bo pojecie ograniczenia czasowego nie istnieje?
                  Gdyby Gates swoje windows wymyslil 10 lat pozniej,to rynek bylby zajety juz
                  przez jakis inny produkt,a Gates bylby posmiewiskiem.

                  >to dajmy chociaż pozostac w umysłach tej zabwnej funkcjonalno-celowej
                  > wykładni przyrody, która rodzi sie w umysłach technokratów - jezeli goscie
                  tego
                  > forum zaprzeczają możliwości raju za pomoca ewolucji to zaprzeczają również
                  > mozliwości postępu. Z tej perspektywy jedynie wartościujące sady maja bowiem
                  > jakąkolwiek wartość.

                  Wlasnie o to chodzi,ze nawet w najbardziej cywilizowanym swiecie nie mozemy
                  obyc sie bez wartosciowania i to jest zrodlem postepu.
              • maksimum Re: Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne 15.08.06, 17:45
                vacia napisała:

                > maksimum napisał:
                >
                > > Raj jest doskonaloscia czyli czyms niereformowalnym,a tym samym jest
                > > zaprzeczeniem ewolucji.
                >
                > Doskonałość nie znaczy niezmienność. Takie jest moje wyobrażenie,po prostu
                > ludzie będą prawi,będą doskonali pod względem moralnym

                Nie rozumiemy sie zupelnie.
                Osiagniecia ludzi sa zroznicowane dzieki ich inteligencji i pracowitosci.
                Mozna byc "prawym i doskonalym pod wzgledem moralnym" i pracowac tylko 40
                godzin tygodniowo i zaslugiwac na jakie takie zycie.
                Inny "prawy i moralny" czlowiek bedzie pracowal 50 godzin tygodniowo i dzieki
                temu mial wiecej.Jego dzieci beda chodzily do lepszych szkol,bedzie mial lepszy
                samochod i telewizor itd.

                > ale w sensie poznawczym
                > będą się stale rozwijać ,będą rozwijać swoje zdolności ,umiejętności,
                >poszerzać swoją wiedzę, to będzie fascynujące.

                W sensie poznawczym ten czlowiek rozwija sie lepiej,ktory wiecej ma,bo uczy sie
                obslugiwania tego skomplikowanego sprzetu i dominuje nad reszta,ktora ma mniej.

                > Człowiek został stworzony na podobieństwo
                > Boga a Bóg jest twórczy, stale działający, planujący, wprowadzajacy swoje
                >plany w czyn.

                Alkoholik mieszkajacy pod mostem tez?

                • vacia Re: Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne 15.08.06, 20:36
                  maksimum napisał:

                  > Osiagniecia ludzi sa zroznicowane dzieki ich inteligencji i pracowitosci.
                  > Mozna byc "prawym i doskonalym pod wzgledem moralnym" i pracowac tylko 40
                  > godzin tygodniowo i zaslugiwac na jakie takie zycie.
                  > Inny "prawy i moralny" czlowiek bedzie pracowal 50 godzin tygodniowo i dzieki
                  > temu mial wiecej.Jego dzieci beda chodzily do lepszych szkol,bedzie mial
                  lepszy samochod i telewizor itd.

                  Maksimum, sukcesu życiowego nie mierzymy zawartością portfela,(to oczywiste
                  przecież) ,sukcesem są nasze osiągnięcia w dziedzinie dobrych ucznków,w
                  dziedzinie przestrzegania przykazań Bożych.
                  Nie ma przelicznika bezinteresownej miłośći na dolary
                  >
                  >
                  • maksimum Re: Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne 15.08.06, 21:03
                    vacia napisała:

                    > Maksimum, sukcesu życiowego nie mierzymy zawartością portfela,(to oczywiste
                    > przecież) ,sukcesem są nasze osiągnięcia w dziedzinie dobrych ucznków,w
                    > dziedzinie przestrzegania przykazań Bożych.
                    > Nie ma przelicznika bezinteresownej miłośći na dolary

                    Ogolnie uznanym na calym swiecie miernikiem wartosci jest pieniadz.Jesli
                    proponujesz inny miernik wartosci,to okresl go lepiej,bo jeden moze robic
                    wiecej dobrych uczynkow niz drugi.
                    • vacia Re: Cywilizacje pozaziemskie nie sa nam potrzebne 16.08.06, 11:55
                      maksimum napisał:
                      >
                      > Ogolnie uznanym na calym swiecie miernikiem wartosci jest pieniadz.Jesli
                      > proponujesz inny miernik wartosci,to okresl go lepiej,bo jeden moze robic
                      > wiecej dobrych uczynkow niz drugi.

                      Maksimum, osiągnięcia ludzi są zróżnicowane w zależności od tego w jakim
                      stopniu spełniają wolę Boga Jahwe a wolą Boga jest w szerokim zakresie tego
                      słowa: "miłość" i to miłość do Boga i ludzi.
                      Bil Gates dzięki swojej inteligencji i pracowitości zdobył majątek ale swój
                      majątek zapragnął wykorzystać dla celów dobroczynnych bo
                      człowiek najszczęśliwszy jest, gdy wyświadcza innym dobro.
                      • maksimum Litosc to zbrodnia. 16.08.06, 19:22
                        vacia napisała:

                        > Bil Gates dzięki swojej inteligencji i pracowitości zdobył majątek ale swój
                        > majątek zapragnął wykorzystać dla celów dobroczynnych bo
                        > człowiek najszczęśliwszy jest, gdy wyświadcza innym dobro.

                        Gdy ktos jest wynalazca i wprowadza swoj produkt na rynek posuwa cale
                        spoleczenstwa i swiat do przodu i nagroda za to jest jest wartosc sprzedanych
                        towarow.
                        Jest to wymiana obopolnie korzystna.
                        Natomiast gdy Gates zajmuje sie dzialalnoscia charytatywna,to jedna strona
                        tylko daje a druga tylko bierze i to jest bardzo niezdrowe,bo przede wszystkim
                        przyzwyczaja tych co biora do jalmuzny.
                        Pozniej zaczniesz sie dziwic skad sie terroryzm bierze.
                        Czy terrorysci kiedykolwiek pracowali na swoje utrzymanie?
                        Mam na mysli normalna prace,ze rano sie myjesz idzie do pracy na minimum 8
                        godzin ,a w drodze do domu robisz zakupy by miec z czego obiad przygotowac.
                        Ich praca jest bezmyslne zabijanie tych co maja i otrzymuja za to wynagrodzenie
                        tak jak Hezbollah od Iranu.
                        Ludzi trzeba nauczyc pracy i dbania o siebie,bo dzialalnosc charytatywna na tak
                        masowa skale jak to czyni Gates przynosi wiecej szkod niz pozytku.
                        Dzialalnosc charytatywna zabija rowniez instynkt samozachowawczy i stad mamy
                        tylu ludzi,ktorzy praktycznie nie wiedza po co zyja.
                        Obzeraja sie do momentu,kiedy nie moga sie podniesc,popelniaja samobojstwa lub
                        zarabiaja na zycie terroryzujac innych.
                        Litosc to zbrodnia.
                        Trzeba umiec byc samowystarczalnym i dbac o swoje ubezpieczenie by nikt inny
                        nie musial o nas dbac.
                        Jesli bedziesz jalmuznami utrzymywala przy zyciu tych,ktorzy bez jalmuzny by
                        nie wyzyli,to czy swiat bedzie dzieki temu lepszy?
                        Jedno jest pewne,zaszkodzi to ewolucji.
                        • vacia Re: współczucie jest takie ludzkie 17.08.06, 11:56
                          maksimum napisał:

                          > Natomiast gdy Gates zajmuje sie dzialalnoscia charytatywna,to jedna strona
                          > tylko daje a druga tylko bierze i to jest bardzo niezdrowe,bo przede
                          wszystkim > przyzwyczaja tych co biora do jalmuzny.

                          Maksimum ,jesli Bil Gates przeznacza pieniądze na walkę z malarią w Afryce lub
                          na walkę z AIDS to napewno słuzy to zdrowiu nie tylko Afrykanów ale całej
                          populacji.

                          > Jesli bedziesz jalmuznami utrzymywala przy zyciu tych,ktorzy bez jalmuzny by
                          > nie wyzyli,to czy swiat bedzie dzieki temu lepszy?

                          Napewno lepszy.

                          > Jedno jest pewne,zaszkodzi to ewolucji.

                          Ewolucja nie jest Bogiem aby jej oddawać cześć.
                          • maksimum W ten sposob gina cywilizacje. 17.08.06, 16:56
                            vacia napisała:

                            > maksimum napisał:
                            >
                            > > Natomiast gdy Gates zajmuje sie dzialalnoscia charytatywna,to jedna strona
                            > > tylko daje a druga tylko bierze i to jest bardzo niezdrowe,bo przede
                            > wszystkim > przyzwyczaja tych co biora do jalmuzny.
                            >
                            > Maksimum ,jesli Bil Gates przeznacza pieniądze na walkę z malarią w Afryce
                            lub na walkę z AIDS to napewno słuzy to zdrowiu nie tylko Afrykanów ale całej
                            > populacji.

                            Wytwarzana jest sytuacja taka sama jak w wypadku ilosci sarenek w Pensylwanii.
                            Wilk(malaria)zostaly przetrzebione i z braku naturalnych wrogow sarenki
                            rozmnozyly sie do tego stopnia,ze wylaza na ulice,bo pasa sie po rowach przy
                            ulicach.Stwarza to zagrozenie dla zycia i zdrowia ludzi,bo juz teraz wiecej
                            saren w Pensylwanii ginie pod kolami samochodow niz jest odstrzeliwanych przez
                            mysliwych.
                            Ja sam uderzylem w tamtym roku sarne samochodem na ruchliwej dwukierunkowej
                            ulicy w nocy.Nagle dwie zaczely przechodzic przez ulice.Jedna minalem,a druga
                            lekko zahaczylem.
                            No wiec wladze zdecydowaly sie sprowadzic wilki z Kanady by przetrzebily troche
                            stada sarenek,ale wilki zabijaja tylko tyle ile zjedza,a sarenek jest za duzo o
                            okolo 500.000 w samej Pensylwanii.
                            Polowanie mija sie z celem,bo saren jest wiecej niz psow i ja nie wychodzac z
                            domu,z okna odstrzelibym 10 dziennie.
                            Lezalyby i gnily po lasach,bo nikt nie jest zainteresowany ich miesem.
                            -----------
                            Zalozmy ze uratujesz od malarii iles tam tysiecy ludzi ,ale nie na tyle,zeby
                            byli produktywni,wiec wtedy musisz im placic renty i emerytury.
                            Jak juz przyzwyczaisz ludzi do brania,to nie ma tego brania konca!!!!
                            ---------
                            • vacia Re: W ten sposob gina cywilizacje. 18.08.06, 14:30
                              Maksimum, każdy człowiek niezależnie od tego ile godzin dziennie pracuje jest
                              bardzo ważny i wartościowy a Twoja ideologia ,że ludzie starzy lub bezrobotni
                              są bezwartościowi, bo obciążają pracujących, świadczy o tym, że przed Toba
                              długa droga odbycia, chyba nie czytałeś wogóle literatury pięknej w życiu?
                              Pozatym czy nie widzisz , że przybrałeś poglądy Hitlera na wartość życia
                              ludzkiego? Byłeś w Oświęcimiu lub Majdanku lub Sztutowie?
                              A Twoi rodzice żyją? Chyba byś im nie powiedział, że są balastem z uwagi na
                              wiek emerytalny?
                              POzatym może też dożyjesz sędziwego wieku , czy nie uważasz że należałby Ci się
                              szacunek??????
                              P.S.
                              Sarenki są takie piękne, USA może przysyłać je do Polski.
                              • maksimum Re: W ten sposob gina cywilizacje. 18.08.06, 18:43
                                vacia napisała:

                                > Maksimum, każdy człowiek niezależnie od tego ile godzin dziennie pracuje jest
                                > bardzo ważny i wartościowy a Twoja ideologia ,że ludzie starzy lub bezrobotni
                                > są bezwartościowi, bo obciążają pracujących, świadczy o tym, że przed Toba
                                > długa droga odbycia, chyba nie czytałeś wogóle literatury pięknej w życiu?

                                Mowimy tutaj o funduszach emerytalnych,ktore dotychczas byly tworzone
                                przez "opiekuncze" panstwo ale moga byc tworzone indywidualnie przez kazdego
                                czlowieka.Czesc swoich zarobkow odkladasz na stare lata i to jest bardzo
                                proste,bo nie musisz nikogo prosic o wsparcie.
                                Zupelnie inaczej sprawa przedstawia sie z ludzmi ograniczonymi umyslowo,ktorzy
                                najdalej wybiegaja myslami do wieczora lub jutra rano i wydaja wszystko co maja
                                na radochy i balunki.A pozniej jak juz sa zmordowani zyciem i sil nie maja ani
                                balowac ani pracowac,to wyciagaja reke po jalmuzne lub przykleiliby sie do
                                kogos kto ma glowe i mysli o swojej przyszlosci.

                                > Pozatym czy nie widzisz , że przybrałeś poglądy Hitlera na wartość życia
                                > ludzkiego? Byłeś w Oświęcimiu lub Majdanku lub Sztutowie?

                                Ja widze,ze Ty nie wiesz o czym mowisz.
                                Centralnie zarzadzane fundusze emerytalne musza wydac czesc pieniedzy na
                                administracje i biurokracje,a gdy sama oszczedzasz na swoja emeryture to
                                kompletnie wyzbywasz sie tych otluszczonych matolow.Poza tym jak ktos zarzadza
                                nie swoimi pieniedzmi,to istnieje duze ryzyko,ze bedzie nimi zle zarzadzal lub
                                nawet okradal te fundusze i o takich historiach chyba slyszalas.

                                > A Twoi rodzice żyją? Chyba byś im nie powiedział, że są balastem z uwagi na
                                > wiek emerytalny?

                                Oni umieli oszczedzac i zostawili sporo po sobie.Wlasnie jade do matki,bo
                                chciala sie ze mna zobaczyc.

                                > POzatym może też dożyjesz sędziwego wieku , czy nie uważasz że należałby Ci
                                >się szacunek??????

                                I wielkosc tego szacunku jest uzalezniona od wielkosci konta.Mowiac krotko,tak
                                bede mial szacunek.

                                > P.S.
                                > Sarenki są takie piękne, USA może przysyłać je do Polski.

                                Trzebaby je wylapac ,a to kosztuje i transport tez kosztuje,wiec mysle,ze
                                raczej ze bardziej umiarkowany odstrzal w Polsce moze zwiekszyc ich ilosc.
                                Ciekawe,ze nie sciaga sie mysliwych europejskich do amerykanskich lasow,za te
                                pieniadze jakie placa za odstrzal w EU mogliby tu odstrzelic 5x wiecej.
                                • vacia Re: W ten sposob gina cywilizacje. 19.08.06, 21:48
                                  maksimum napisał:
                                  Poza tym jak ktos zarzadza
                                  > nie swoimi pieniedzmi,to istnieje duze ryzyko,ze bedzie nimi zle zarzadzal
                                  lub nawet okradal te fundusze i o takich historiach chyba slyszalas.

                                  Maksimum -u nas w Polsce ubezpieczenie emerytalne jest obowiązkowe dla każdego
                                  pracującego obywatela i gdybys mieszkał w Polsce i miał swój prywatny biznes to
                                  musiałbyś część pieniedzy dać na państwowy ZUS ( czy chcesz czy nie) a część
                                  na wybraną firmę ubezpieczeniową (na cele emerytalno -rentowe) a sam to jak
                                  byś chciał mógłbys po opłaceniu tych obowiązkowych składe,k sobie dodatkowo
                                  składać ale pod warunkiem, ża coś by jeszcze zostało.


                                  > A Twoi rodzice żyją? Chyba byś im nie powiedział, że są balastem z uwagi
                                  > na
                                  > > wiek emerytalny?
                                  >
                                  > Oni umieli oszczedzac i zostawili sporo po sobie.Wlasnie jade do matki,bo
                                  > chciala sie ze mna zobaczyc.

                                  TO pozdrów mamę ode mnie :-)
                                  >
                                  > > POzatym może też dożyjesz sędziwego wieku , czy nie uważasz że należałby
                                  > Ci
                                  > >się szacunek??????
                                  >
                                  > I wielkosc tego szacunku jest uzalezniona od wielkosci konta.Mowiac
                                  krotko,tak > bede mial szacunek.

                                  Maksimum jak byś został bez grosza przy duszy to tez byś był godny szacunku.
                                  Dla Boga ważne jest wnętrze serca człowieka i na tej podstawie będzie wybierał
                                  ludzi do wieczności , dlatego warto zadbac o swoje wnetrze , jeszcze staranniej
                                  zadbać o swoje konto w niebie niż o wielkość konta w banku.
                                  Pozdrawiam.
                                  • maksimum Re: W ten sposob gina cywilizacje. US open. 23.08.06, 06:50
                                    vacia napisała:

                                    > Maksimum -u nas w Polsce ubezpieczenie emerytalne jest obowiązkowe dla
                                    każdego
                                    > pracującego obywatela i gdybys mieszkał w Polsce i miał swój prywatny biznes
                                    to musiałbyś część pieniedzy dać na państwowy ZUS ( czy chcesz czy nie) a część
                                    > na wybraną firmę ubezpieczeniową (na cele emerytalno -rentowe) a sam to
                                    jakbyś chciał mógłbys po opłaceniu tych obowiązkowych składe,k sobie dodatkowo
                                    > składać ale pod warunkiem, ża coś by jeszcze zostało.

                                    W USA sprawa wyglada podobnie,choc nie az tak dokladnie jak w Polsce.
                                    Jak masz biznes,to robisz dwa rozliczenia podatkowe:
                                    1-biznesowe
                                    2-indywidualne.
                                    Tak jest w przypadku jak swoj biznes wyizolujesz od swojego majatku prywatnego
                                    i zarejestrujesz jako korporacje.
                                    W tym wypadku w podatkach biznesowych nie placisz tych ubezpieczen emerytalno-
                                    rentowych,bo one sa w rozliczeniu indywidualnym.
                                    Podatek indywidualny placisz wtedy,kiedy korporacja prowadzona przez Ciebie
                                    przynosi zyski i placi ci pensje(czyli sama sobie placisz z pieniedzy
                                    biznesowych).Jesli sie okaze,ze twoja placa jest niewielka,mimo ze biznes
                                    kwitnie,to twoje podatki indywidualne sa znikome i skladka emerytalno-rentowa
                                    tez.
                                    Problem polega na tym,ze jako wlasciciel biznesu nie masz prawa do emerytury
                                    z Social Security,chyba ze udowodnisz,ze na tym biznesie wychodzisz kiepsciutko.

                                    > > A Twoi rodzice żyją? Chyba byś im nie powiedział, że są balastem z uwagi
                                    > > na wiek emerytalny?
                                    > >
                                    > > Oni umieli oszczedzac i zostawili sporo po sobie.Wlasnie jade do matki,bo
                                    > > chciala sie ze mna zobaczyc.
                                    >
                                    > TO pozdrów mamę ode mnie :-)

                                    Koniecznie!


                                    > Maksimum jak byś został bez grosza przy duszy to tez byś był godny szacunku.
                                    > Dla Boga ważne jest wnętrze serca człowieka i na tej podstawie będzie
                                    wybierał ludzi do wieczności , dlatego warto zadbac o swoje wnetrze , jeszcze
                                    staranniej
                                    > zadbać o swoje konto w niebie niż o wielkość konta w banku.
                                    > Pozdrawiam.

                                    Syn mnie juz ogrywa w tenisa,to moje konto w niebie juz rosnie,bo dopiero 2
                                    tygodnie temu nauczylem go solidnie serwowac.Plywa tez lepiej ode mnie.
                                    Jeszcze w kosza i ping-ponga go ogrywam,ale to nie potrwa dluzej niz rok-dwa.
                                    A on jeszcze nie ma 12 lat.
                                    Calkiem inaczej oglada sie US Open jak sie umie doroslych w tenisa ogrywac.
                                    Obok nas trenowali rodzice z dwiema corkami 13 i 14 letnimi.
                                    Rodzice grali dosc dobrze,ale te dziewczyny beznadziejnie.Maciek by ich
                                    wszystkich razem i osobno ogral.Czysto uderza pilke i ma dobry dwureczny
                                    backhand.Na dodatek gra po rogach.
                                    To jak sie widzi tych tenisujacych na srodek kortu,to smiech ogarnia.
                                    Bede musial mu znalezc jakiego dobrego partnera,albo zapisac do szkolki
                                    tenisowej.

                                    • vacia Re: W ten sposob gina cywilizacje. US open. 24.08.06, 16:11
                                      maksimum napisał:

                                      >> Syn mnie juz ogrywa w tenisa,to moje konto w niebie juz rosnie,bo dopiero 2
                                      > tygodnie temu nauczylem go solidnie serwowac.Plywa tez lepiej ode mnie.
                                      > Jeszcze w kosza i ping-ponga go ogrywam,ale to nie potrwa dluzej niz rok-dwa.
                                      > A on jeszcze nie ma 12 lat.

                                      Gratuluję Ci syna sportowca, w wieku 12 lat chłopcy są bardzo mili.
                                      Ale konto w niebie Ci urośnie Maksimum jak poczytacie z synem razem Biblię.
                                      Pozdrawiam.
      • maksimum Hard science a ekonomia. Warren Buffett. 16.08.06, 19:38
        madcio napisał:

        > > jaka "Nauka" i jacy naukowcy zajmuja sie analiza osiagniec i dokonan Gate
        > sa Ekonomiści? i Bloomberga?? Politycy?
        >
        > Żadna z tych nich nie jest hard science.

        To pokaz mnie na liscie 1.000 najbogatszych przedstawiciela hard science.
        Wtedy Ci sie okaze,ze najmadrzejsi sa ludzie z bardzo dobra znajomoscia
        ekonomii jak Warren Buffett
        en.wikipedia.org/wiki/Warren_Buffett--------------

        en.wikipedia.org/wiki/Hard_science
        Hard science oparta jest na doswiadczeniach i 2x2=4 nigdy mniej czy wiecej.
        ---------------
        Zycie i ekonomia sa nieprzewidywalne i ten jest najlepszy,ktory potrafi z
        najwiekszym prawdopodobienstwem przewidziec przyszlosc.
        Przedstawiciele hard science sie do tego zupelnie nie nadaja,bo to sa zwylki
        rzemieslnicy-jednokierunkowi,jak A.Eistein ktory zyc nie umial.
        Czym wiecej dziedzin nauki jestes w stanie opanowac,tym lepiej przewidzisz
        przyszlosc.




        • madcio Re: Hard science a ekonomia. Warren Buffett. 17.08.06, 13:32
          >>> jaka "Nauka" i jacy naukowcy zajmuja sie analiza osiagniec i dokonan
          >>> Gatesa
          >> Ekonomiści?
          >>> i Bloomberga??
          >> Politycy?
          >> Żadna z tych nich nie jest hard science.
          > To pokaz mnie na liscie 1.000 najbogatszych przedstawiciela hard science.
          Jak dla ciebie najmądrzejszy jest ten, co jest najbogatszy, to współczuję stanu
          umysłu.
          • maksimum Re: Hard science a ekonomia. Warren Buffett. 17.08.06, 16:39
            madcio napisał:

            > >>> jaka "Nauka" i jacy naukowcy zajmuja sie analiza osiagniec i do
            > konan Gatesa Ekonomiści? i Bloomberga?? Politycy?
            > >> Żadna z tych nich nie jest hard science.
            > > To pokaz mnie na liscie 1.000 najbogatszych przedstawiciela hard science.


            > Jak dla ciebie najmądrzejszy jest ten, co jest najbogatszy, to współczuję
            >stanu umysłu.

            A jak proponujesz decydowac o tym,kto jest najmadrzejszy?
            W powszechnym glosowaniu?
            I glosowac bedzie mozna TYLKO na przedstawicieli nauk scislych???

            • madcio Re: Hard science a ekonomia. Warren Buffett. 23.08.06, 08:40
              > A jak proponujesz decydowac o tym,kto jest najmadrzejszy?
              Nie wiem, jak.

              Ale wiem, że kryterium a la najbogatszy można obalić bardzo prosto: wystarczy,
              że potomstwo takiego bogacza będzie głupie. Bogate i durne, choć nie na tyle, by
              zmarnotrawić kasę pozostawiona w spadku przez rodziców. I teza o tym, że bogaty
              = mądry upada.
              • maksimum Warren Buffett vs J.Kennedy 23.08.06, 18:47
                madcio napisał:

                > Ale wiem, że kryterium a la najbogatszy można obalić bardzo prosto: wystarczy,
                > że potomstwo takiego bogacza będzie głupie. Bogate i durne, choć nie na tyle,
                by zmarnotrawić kasę pozostawiona w spadku przez rodziców. I teza o tym, że
                >bogaty = mądry upada.

                Problem w tym,ze fakty sa po mojej stronie ,a Ty nie masz NIC na poparcie
                swoich tez.
                Zobacz jaki bogaty byl J.Kennedy.
                en.wikipedia.org/wiki/Joseph_P._Kennedy%2C_Sr.---------------
                When Fortune magazine published its first list of the richest people in the
                United States in 1957 it placed him in the $200-400 million band, meaning that
                it estimated him to be between the ninth and sixteenth richest person in the
                United States at that time.
                -----------------
                J.Kennedy byl 9-16 najbogatszym czlowiekiem na swiecie w 1957 roku,bo wtedy
                wszyscy najbogatsi na swiecie zyli tylko i wylacznie w USA.
                Pokaz mnie jakiegos Kennedy'ego ktory miesci sie w pierwszej 100 najbogatszych
                w USA.A do tej pory maja bardzo dobre stanowiska i bardzo duze wplywy.
                ------
                J.Kennedy zarobil swoje pieniadze na kombinacjach,ktore obecnie sa traktowane
                jako nielegalne.
                Zeby zrobic majatek i go utrzymac trzeba miec dobra konstrukcje
                genetyczna,ktorej Kennedym zabraklo.Dlatego tez wszystkie zarobione pieniadze w
                bardzo podejrzany sposob przez J.Kennedy sa bardzo nieudolnie wydawane przez
                jego dzieci i wnukow i cala fortuna jest w rozsypce.
                Domyslam sie,ze wyzej ceniles Kennedych niz ich rynek oparty na pieniadzu
                ocenil?

    • Gość: LUCYFER Wydaje sie, ze czlowiek nie rozwinal sie jeszcze IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 16.08.06, 17:16
      wystarczajaco aby zrezygnowac z szukania odpowiedzi w SACRUM a wiec w roznego
      rodzaju "wyzszych" istotach np. Bog. Im bardziej jednak wiara staje sie czescia
      tradycji (a nie intelektualnych dociekan) tym bardziej ustepuje ona miejsca
      nadziei na istnienie pozaziemskich cywilizacji. Oczywiscie zaklada sie czesto,
      ze cywilizacje te dysponuja wieksza wiedza. Jest to widoczne w gwaltownym
      wzroscie roznego typu literarury SF. Jej ilosc koreluje (jak sadze) z
      porzucaniem wiary (religii) a takze tworzeniem sekt, pseudonaukowych "wypocin"
      (hipotez o Kosmosie, ilosci inteligencji, szansy na spotkanie "obcych", itd.).
      Sadze, ze wiekszosc tworcow SF i sekt liczy na pomoc ze strony kosmicznych
      braci, choc doprawdy mozna raczej sie bac, gdyby tu sie zjawili.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka