vacia Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 19.01.07, 18:29 Nauka prowadzi do Boga. Według nauki kosmologii przed powstaniem Wszechświata ( w wyniku wielkiego wybuchu) był Nieskończony Potencjał a kto zgłębi naturę Nieskończonego Potencjału? Dla wierzącego w Boga Nieskończony Potencjał to Bóg. Tak to Nauka spotyka się z Religią, gdy cofniemy się do czasu zero. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 09:37 vacia napisała: > Nauka prowadzi do Boga. > Według nauki kosmologii przed powstaniem Wszechświata ( w wyniku wielkiego > wybuchu) był Nieskończony Potencjał a kto zgłębi naturę Nieskończonego > Potencjału? > Dla wierzącego w Boga Nieskończony Potencjał to Bóg. > Tak to Nauka spotyka się z Religią, gdy cofniemy się do czasu zero. Vaciu, powtarzasz prywatne poglądy "Leonarda3" (z wykształcenia lekarza, i domorosłego filozofa) z innego wątku, a nie ustalenia "nauki kosmologii". Z punktu widzenia kosmologii nie było "przed powstaniem Wszechświata", bo czas jest jednym z wymiarów tegoż wszechświata i nie istnieje "luzem", ani też nie było "Nieskończonego Potencjału" (to wymysł Leonarda, nie kosmologii). W osobliwości pierwotnej Big Bangu materia i energia znoszą się do zera, nie sumują do nieskończoności. Powstanie wszechświata było fluktuacją zerowego potencjału (być może jedną z wielu w multiwersum). Jeśli chcesz się wypowiadać o kosmologii, radzę sięgnąć do jakichś wypowiedzi współczesnych kosmologów, a nie tylko cytować amatorów (mówię też o sobie :-)). Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 20.01.07, 15:47 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > Vaciu, powtarzasz prywatne poglądy "Leonarda3" Teraz to już są i moje poglądy. Rozglądam się i wybieram sobie poglądy jakie uważam za słuszne :-) Bardzo mi odpowiada koncepcja, że w ciekawym momencie jakim był okres przed wielkim wybuchem istniała wielka energia, nieskończony Potencjał, bo w przeciwnym razie skądby się wziął Wszechświat?. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.07, 10:14 vacia napisała: > Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > > Vaciu, powtarzasz prywatne poglądy "Leonarda3" > Teraz to już są i moje poglądy. Rozglądam się i wybieram sobie poglądy jakie > uważam za słuszne :-) Pięknie. Tylko, że jeśli chodzi o naukę, to - w przeciwieństwie do np. religii czy ulubionej muzyki - nie wystarczy kierowanć się własnym gustem (to mi pasuje, to uznam za słuszne). Nie wszystkie poglądy na temat np. kosmologii są w fizyce równouprawnione. Dlatego, jeśli sama nie masz w małym palcu fizyki na poziomie Hawkinga, staraj się poznać opinie kompetentnych specjalistów z danej dziedziny. Dlatego doradzam daleko posunięty sceptycyzm w bezkrytycznym braniu za dobrą monetę przemyśleń "Leonarda03/Marinesa007", który autorytetem w dziedzinie kosmologii nie jest. Na szczęście, chociaż nie musimy się znać na zaawansowanej fizyce, możemy ocenić poziom intelektualny i kompetencje człowieka na postawie innych aspektów jego wypowiedzi. Jeżeli ktoś uważa, że kurs medycyny wojskowej daje mu kompetencje do gardzenia wszystkimi naukowcami z Polski, których tytuły są nic nie warte w porównaniu z jego wykształceniem, jeżeli nie widzi sprzeczności między byciem katolikiem i lekarzem a zabijaniem ludzi (oczywiście strzelając jako pierwszy), a nawet się tym chwali, jeżeli na każdy głos krytyki co do swoich kompetencji w dziedzinie kosmologii odpowiada opluwając dyskutantów imputując im, tudzież ich rodzinom brak mózgu, donosicielstwo komunistycznemu reżimowi itp., można zasadnie uważać, że mamy do czynienia z osobą emocjonalnie zaburzoną. Ktoś, kto ma tak ewidentnie zaburzone postrzeganie świata i siebie (megalomania i wyjątkowa agresja) dawniej byłby uznany za opętanego, dziś - za osobę z zaburzeniami funkcjonowania układu nerwowego. Oznacza to również, że i autorytatywnie wygłaszane opinie na temat tego, co się działo przed początkiem świata są tyleż warte, co reszta wypowiedzi Leonarda/Marinesa dotycząca bliższych nam zagadnień. Skądinąd, albo rzeczywiście jest postrzelony (m.in. w głowę), albo cała ta historia o karierze 007 w służbach specjalnych jest częścią urojeń na własnym punkcie. Twierdzi, że mieszka w Teksasie i na swoim ranczu zbiera czołgi, ale łączy się od polskich dostawców internetu; podaje, że służył w kontrwywiadzie jako "colonel SICIS", a więc pułkownik służb, których skrótu jako żywo nikt w internecie nie zna, nawet wyznawcy teorii spiskowych. Może są tak tajne, że nikt o nich nie wie, ale wtedy dlaczego nieomylny Leonard dekonspiruje je przed bandą postkomunistycznego motłochu? Jednym słowem, Vaciu, nie traktuj Leonarda jako wyrocznię, bo większość z tego co mówi wygląda jak rojenia chorego umysłu. > Bardzo mi odpowiada koncepcja, że w ciekawym momencie jakim był okres przed > wielkim wybuchem istniała wielka energia, nieskończony Potencjał, bo w > przeciwnym razie skądby się wziął Wszechświat?. Poczytaj sobie choćby jakieś popularne opracowania z tej dziedziny (ostatnio wyszła "Jeszcze krótsza historia czasu" Hawkinga). Może wtedy będzie Ci łatwiej zrozumieć moje tezy: a) nie można mówić o "okresie przed wielkim wybuchem", bo czas zaczął płynąć dopiero w momencie Big Bangu. Nie ma czasu poza wszechświatem, to jeden z jego wymiarów, i to ulegający lokalnym zakrzywieniom (czas płynie w różnym tempie w zależności od prędkości obiektu - oczywiście znaczące różnice widać dopiero przy prędkościach przyświetlnych). b) Gdyby przed Big Bangiem istniała wielka energia (równoważna materii - E=mc2), to wszechświat istniałby już przed swoim początkiem (w tyle, że np. cały w postaci energii, a nie materii). Wtedy jednak nie można by mówić o Leonardowej NICOŚCI. Nieskończona energia to nie Nic, to Bardzo Dużo... :-) Dlatego współcześni kosmologowie uważają raczej, że bilans wszechświata wynosi zero (energia bilansuje się z materią i ciemną materią do zera); wtedy znika paradoks powstania z niczego - dalej mamy zero, tylko jakby rozszczepione na dodatnie i ujemne części, które się dalej bilansują do zera. Ściślej rzecz biorąc, fluktuacja kwantowa osobliwości pierwotnej (o sumie zerowej) doprowadziła do powstania materii i antymaterii, których było PRAWIE tyle samo, uległy one ze sobą anihilacji, zmieniając się w energię, a niewielka nadwyżka materii nad antymaterią jest tym co buduje nasz wszechświat jako masa. Ale zamiast czytać moje nieporadne streszczenie (jeśli coś bardzo pokręciłem, niech mnie poprawi jakiś kosmolog, nie lekarz wojskowy...:-)), sięgnij raczej do źródeł naukowych, pisanych przez fizyków. Odpowiedz Link Zgłoś
fg2002 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 21.01.07, 13:03 ja poczekam na "Jeszcze bardziej krótszą historie czasu", taką, że już nie będzie w niej o zabijaniu życia nie narodzonego i o komuniźmie Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 21.01.07, 20:23 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > Dlatego doradzam daleko posunięty sceptycyzm w bezkrytycznym braniu za dobrą > monetę przemyśleń "Leonarda03/Marinesa007", który autorytetem w dziedzinie > kosmologii nie jest. Dziekuję za radę. Domyśliłam się,że Leonard to Marines ale interesuje mnie bardzo jakie Ty masz lub miałeś nicki na tym Forum? Napisz mi prawdę :-) > Poczytaj sobie choćby jakieś popularne opracowania z tej dziedziny (ostatnio > wyszła "Jeszcze krótsza historia czasu" Hawkinga). Może wtedy będzie Ci łatwiej zrozumieć moje tezy. Chciałabym Ewolucjonisto poczytać i zrozumieć co twierdzi współczesna kosmologia. NIe jestem jednak przyzwyczajona do lektury książek z dziedziny fizyki, nie są napewno łatwe dla laika , zresztą podobno uczeni nie zbadali jeszcze ciemnej materii i czarnych dziur, które stanowią większość Wszechświata, cóż mogliby by powiedzieć na temat przyczyn narodzin Wszechświata? Ale skoro nie ma skutku bez przyczyny więc Big Bang i nasz Wszechświat też miał swoją przyczynę, kiedy zapytamy jaka to przyczyna?-odpowiedź nasuwa się sama: przyczyna była niezwykła i wyjątkowa jak dzieło które powstało, po prostu boska. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.07, 21:26 > Dziekuję za radę. Domyśliłam się,że Leonard to Marines ale interesuje mnie > bardzo jakie Ty masz lub miałeś nicki na tym Forum? Napisz mi prawdę :-) Ostatnio pisuję (od miesięcy) właściwie wyłącznie jako Ewolucjonista (czasem w pośpiechu robię literówki). Na innych forach (i kiedyś na gazetowym) używałem też nazwiska zamiast nicku, a sporadycznie zdarza mi się używać jakiegoś pierwszego lepszego nicka. Ale raczej nie w tych samych wątkach - nie udaję, że jest mnie więcej, jeśli o to Ci chodzi... :-) > Ale skoro nie ma skutku bez przyczyny więc Big Bang i nasz Wszechświat też > miał swoją przyczynę, kiedy zapytamy jaka to przyczyna? > - odpowiedź nasuwa się sama: przyczyna była niezwykła i wyjątkowa jak dzieło > które powstało, po prostu boska Tu mamy kilka wątpliwych założeń. 1) przyczyna musi poprzedzać skutek. Jeśli czas nie istnieje bez materii i bez wszechświata (z czym zgodził się nawet Marines, co nie przeszkadza mu mówić, że wcześniej (???) istniała Nicość, i to jeszcze chasydzka), to nie było żadnego "wcześniej", a więc i żadnej uprzedniej przyczyny; przyczyny i skutki działają w świecie, jeśli nie ma świata, nie ma ciągów przyczynowo-skutkowych. 2) przyczyna ma taką naturę jak skutek, albo jest do niego proporcjonalna (potężne skutki wymagają potężnych przyczyn, piękne skutki - pięknych przyczyn, dobre skutki - dobrych, itp. To też oczywiście nieprawda. Można się tu odwołać do "efektu motyla" - przyczyną potężnego huraganu może być drobna fluktuacja, choćby trzepot skrzydeł motyla. Żeby wybuchła bomba atomowa, wystarczy nacisnąć mały guzik, żeby spowodować katastrofę potężnego promu kosmicznego wystarczył mały odprysk pianki izolacyjnej z powodu niepogody przed startem, itp. wszelkie niestabilności i wybuchy, w tym Wielki Wybuch zwykle mają drobne przyczyny (np. przypadkowa iskra). 3) Wszechświat jest wielki, pusty i obojętny. Nie bardzo pasuje do obrazu boskiego, przytulnego raju. Nie widać w nim oznak boskości rozumianej jako Miłość, Dobroć itp. - jest mnóstwo twardego promieniowania, chmur gazu, gruzu kosmicznego itp. - chaotycznie rozrzucone kule materii... Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.oc.oc.cox.net 22.01.07, 23:53 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): 1) przyczyna musi poprzedzać skutek. Jeśli czas nie istnieje bez materii i bez wszechświata (z czym zgodził się nawet Marines, co nie przeszkadza mu mówić, że wcześniej (???) istniała Nicość, i to jeszcze chasydzka), to nie było żadnego "wcześniej", a więc i żadnej uprzedniej przyczyny; przyczyny i skutki działają w świecie, jeśli nie ma świata, nie ma ciągów przyczynowo-skutkowych. - logicznie tu mowisz, ale zaraz potem porzuciles logiczne myslenie: > 2) przyczyna ma taką naturę jak skutek, albo jest do niego proporcjonalna (potężne skutki wymagają potężnych przyczyn, piękne skutki - pięknych przyczyn, dobre skutki - dobrych, itp. To też oczywiście nieprawda. - ? > Można się tu odwołać do "efektu motyla" - przyczyną potężnego huraganu może być drobna fluktuacja, choćby trzepot skrzydeł motyla. - nie, przyczyna jest potezna roznica cisnien atmosferycznych powietrza, potezna przyczyna - potezna reakcja, > Żeby wybuchła bomba atomowa, wystarczy nacisnąć mały guzik, - nie, maly guzik nie jest powodem reakcji jadrowej, to ta potezna reakcja lancuchowa jest przyczyna tego poteznego wybuchu, mam w domu wiele guzikow i zadna bomba mi nie wybucha, > żeby spowodować katastrofę potężnego promu kosmicznego wystarczył mały odprysk pianki izolacyjnej z powodu niepogody przed startem, itp. - nie, przyczyna bylo niestaranne zamontowanie tej pianki, czyli zla przyczyna - zly skutek, > wszelkie niestabilności i wybuchy, w tym Wielki Wybuch zwykle mają drobne przyczyny (np. przypadkowa iskra). - nie, przypadkowa iskra nie jest przyczyna wybuchu, iskra jest tu tylko zapalnikiem, nie byloby odpowiedniego ladunku wybuchowego - nie byloby wybuchu, poza tym kazdy wybuch (nawet ten Wielki) odbywa sie we Wszechswiecie, a wiec nie moze on poczatku temu wszystkiemu (Wszechswiatowi), mozna sie zgodzic, ze Big-Bang byl w naszej czesci Wszechswiata, moze nawet w ogromnej, przeogromnej - ale z logicznego powodu nie mogl byc w calym Wszechswiecie, nie mowiac juz o "przed" Wszechswiatem, zapomniales juz, jak sam mowiles, ze czas jest we Wszechswiecie i bezsensem jest uzywanie pojecia "przed" w stosunku do Wszechswiata, > 3) Wszechświat jest wielki, pusty i obojętny. - wielki...niech ci bedzie, pusty - nie, obojetny - w stosunku do czego/kogo? > Nie bardzo pasuje do obrazu boskiego, przytulnego raju. Nie widać w nim oznak boskości rozumianej jako Miłość, Dobroć itp. - jest mnóstwo twardego promieniowania, chmur gazu, gruzu kosmicznego itp. - chaotycznie rozrzucone kule materii... - w swiecie fizycznym nie ma czegos takiego jak chaos, w rozumieniu przypadkowosc, kazdy skutek ma swoja przyczyne. ps. a tak dobrze sie zapowiadales, moze przeanalizuj swe potkniecia i daj znac jak sie ze mna nie zgadzasz. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 10:09 Gość portalu: kapitalizm1 napisał(a): > > 2) przyczyna ma taką naturę jak skutek, albo jest do niego proporcjonalna > (potężne skutki wymagają potężnych przyczyn, piękne skutki - pięknych > przyczyn, dobre skutki - dobrych, itp. To też oczywiście nieprawda. > - ? OK. Podrążmy tę kwestię. > > Można się tu odwołać do "efektu motyla" - przyczyną potężnego huraganu > > może być drobna fluktuacja, choćby trzepot skrzydeł motyla. > - nie, przyczyna jest potezna roznica cisnien atmosferycznych powietrza, > potezna przyczyna - potezna reakcja, To zależy, czy mówimy o wykorzystanych energiach, czy o czynniku spustowym. W przypadku Big Bangu, o którym napisała Vacia, i który to pzypadek starałem się obudować analogiami, chodzi właśnie o czynnik spustowy ("zapalnik") - punkt startowy, w wyniku którego z osobliwości pierwotnej spolaryzowała się antymateria i materia, zanihilowały się, dając mnóstwo energii itp.. > > Żeby wybuchła bomba atomowa, wystarczy nacisnąć mały guzik, > - nie, maly guzik nie jest powodem reakcji jadrowej, to ta potezna reakcja > lancuchowa jest przyczyna tego poteznego wybuchu, Potężna reakcja łańcuchowa (skutek) to mechanizm wybuchu, nie jego przyczyna. Owa reakcja następuje po naciśnięciu guzika (przyczyna). Bez naciśnięcia, ta sama reakcja by w tym momencie nie zaszła. Naciśnięcie guzika uruchamia ciąg przyczyn i skutków prowadzący do wybuchu. > mam w domu wiele guzikow i zadna bomba mi nie wybucha, Bo skutki nie są proporcjonalne do przyczyn - naciśniesz jeden guzik - uruchomisz apokalipsę, naciśniesz inny - przyjedzie winda, naciśniesz trzeci - nic się nie stanie. Podobne przyczyny, bardzo różne skutki (c.b.d.o.). A podobny skutek (np. wybuch atomowy) może mieć różne przyczyny (kryzys między mocarstwami, eksperyment naukowy, drobne nieprawidłowości funkcjonowania mózgu nadzorcy guzika, itp.). > > żeby spowodować katastrofę potężnego promu kosmicznego wystarczył > > mały odprysk pianki izolacyjnej z powodu niepogody przed startem, itp. > - nie, przyczyna bylo niestaranne zamontowanie tej pianki, czyli zla przyczyna > - zly skutek, Nie baw się homonimami. "Zły" w sensie "źle/niestarannie zamocowany", a "zły" w sensie "zły moralnie, powodujący ludzkie cierpienia" to trochę inne przymiotniki. "Zła pogoda" - "zła widoczność"; "Źle dobrany krawat" - "Imperium Zła"... Czasem takie zbitki brzmią efektownie, czasem absurdalnie, ale logicznie są równie bezwartościowe. Równie dobrze można by dowieść tezy: "dobra przyczyna" - "zły skutek" ("dobrze wycelowany karabin snajperski" - "zamach na umiłowanego przywódcę"), itp. Proponuję trzymać się fizyki - czy przyczyna skraplania cieczy jest mokra? Czy do wytrącenia potężnego układu ze stanu równowagi chwiejnej potrzebna jest potężna przyczyna? > > wszelkie niestabilności i wybuchy, w tym Wielki Wybuch zwykle mają drobne > > przyczyny (np. przypadkowa iskra). > - nie, > przypadkowa iskra nie jest przyczyna wybuchu, iskra jest tu tylko zapalnikiem, > nie byloby odpowiedniego ladunku wybuchowego - nie byloby wybuchu, Nie byłoby odpowiednich wiązań między atomami, nie byłoby substancji wybuchowej, nie byłoby pirotechnika, nie byłoby ładunku wybuchowego, itp. Oczywiście, i iskra, i ładunek wybuchowy mają swoje ciągi przyczynowo-skutkowe sięgające początku wszechświata... Ale ten ładunek sobie leżał i nie wybuchał. Bezpośrednią przyczyną wybuchu tu i teraz jest iskra (sam w sobie nieproporcjonalnie słaba w stosunku do siły wybuchu). > mozna sie zgodzic, ze Big-Bang byl w naszej czesci Wszechswiata, moze nawet w > ogromnej, przeogromnej - ale z logicznego powodu nie mogl byc w calym > Wszechswiecie, Najwyraźniej używasz pojęcia Wszechświat inaczej niż fizycy i kosmologowie. Dla nich Big Bang to początek CAŁEGO Wszechświata, a nie jakiejś jego ogromnej części. > > 3) Wszechświat jest wielki, pusty i obojętny. > - wielki...niech ci bedzie, > pusty - nie, Nie w sensie matematycznym, lecz fizycznym - składa się głównie z próżni, w której z rzadka tkwią jakieś ciała niebieskie (najbliższe gwiazdy są od naszego Układu Słonecznego odległe o lata świetlne, a między galaktykami jest jeszcze o wiele puściej), albo "obłoki materii" (w naszych ziemskich kategoriach też wysoka próżnia). > obojetny - w stosunku do czego/kogo? Np. do człowieka, albo do moralnego dobra w naszym rozumieniu. > > - chaotycznie rozrzucone kule materii... > - w swiecie fizycznym nie ma czegos takiego jak chaos, w rozumieniu > przypadkowosc, kazdy skutek ma swoja przyczyne. Nie napisałem "bezprzyczynowo". Napisałem "chaotycznie". Obiekty mogą być rozmieszczone regularnie (np. atomy w sieci kryształu, wojsko podczas musztry), albo chaotycznie (z lokalnymi zgęstkami) - jak gwiazdy na niebie. Nie ma tu mowy o bezprzyczynowści, tylko o braku regularności, co wynika z losowych odchyleń w relacjach przyczynowo-skutkowych. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.oc.oc.cox.net 24.01.07, 19:08 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > Gość portalu: kapitalizm1 napisał(a): > > > > 2) przyczyna ma taką naturę jak skutek, albo jest do niego proporcj > onalna > > (potężne skutki wymagają potężnych przyczyn, piękne skutki - pięknych > > przyczyn, dobre skutki - dobrych, itp. To też oczywiście nieprawda. > > > - ? > > OK. Podrążmy tę kwestię. > > > > Można się tu odwołać do "efektu motyla" - przyczyną potężnego hurag > anu > > > może być drobna fluktuacja, choćby trzepot skrzydeł motyla. > > - nie, przyczyna jest potezna roznica cisnien atmosferycznych powietrza, > > potezna przyczyna - potezna reakcja, > > To zależy, czy mówimy o wykorzystanych energiach, czy o czynniku spustowym. - nic nie wspominales o czynniku spustowym, tylko nie zgadzales sie z cyt.: “(potężne skutki wymagają potężnych przyczyn, piękne skutki - pięknych przyczyn, dobre skutki - dobrych, itp. To też oczywiście nieprawda." - chyba zgodzisz sie, ze aby efekt byl np. piekny, potezny czy zly, to i przyczyna musi byc piekna, potezna czy zla, czasem ta przyczyna nie jest bezposrednio czy od razu widoczna - ale ona musi istniec, a nie ma zanczenia czy zapalnikiem jest iskra, czlowiek czy maly podmuch, W > przypadku Big Bangu, o którym napisała Vacia, i który to pzypadek starałem się > obudować analogiami, chodzi właśnie o czynnik spustowy ("zapalnik") - punkt > startowy, w wyniku którego z osobliwości pierwotnej spolaryzowała się > antymateria i materia, zanihilowały się, dając mnóstwo energii itp.. - duzo pieknych slow, brak tresci, sugerowanie, ze jakis Bang byl poza Wszechswiatem ma tyle samo sensu co wiara w poza swiaty i Boga, nic nie moze poza, przed czy po WSZYSTKIM - pomysl logicznie a przestaniesz powtarzac zaklecia wspolczesnych fizykow-teoretykow, > > > > Żeby wybuchła bomba atomowa, wystarczy nacisnąć mały guzik, > > - nie, maly guzik nie jest powodem reakcji jadrowej, to ta potezna reakcj > a > > lancuchowa jest przyczyna tego poteznego wybuchu, > > Potężna reakcja łańcuchowa (skutek) to mechanizm wybuchu, nie jego przyczyna. - przyczyna destrukcyjnego zniszczenia (efekt) jest potezna reakcja jadrowa, tu nie ma znaczenia co/kto ja rozpocznie - iskra czy palec nie maja tej mocy, > Owa reakcja następuje po naciśnięciu guzika (przyczyna). Bez naciśnięcia, ta > sama reakcja by w tym momencie nie zaszła. Naciśnięcie guzika uruchamia ciąg > przyczyn i skutków prowadzący do wybuchu. - no i co z tego? tak to mozesz udowadniac, ze przyczyna byl tramwaj, bo gdyby nie bylo tramwaju ktorym ten naukowiec przyjechal do pracy i nacisnal guzi....czujesz juz swoj nonsens...? kazdy skutek ma swoja przyczyne, potezny skutek - potezna przyczyna, od tego nie da sie uciec, > > > mam w domu wiele guzikow i zadna bomba mi nie wybucha, > > Bo skutki nie są proporcjonalne do przyczyn - naciśniesz jeden guzik - > uruchomisz apokalipsę, naciśniesz inny - przyjedzie winda, naciśniesz trzeci - > nic się nie stanie. Podobne przyczyny, bardzo różne skutki (c.b.d.o.). A podobn > y > skutek (np. wybuch atomowy) może mieć różne przyczyny (kryzys między > mocarstwami, eksperyment naukowy, drobne nieprawidłowości funkcjonowania mózgu > nadzorcy guzika, itp.). > > > > żeby spowodować katastrofę potężnego promu kosmicznego wystarczył > > > mały odprysk pianki izolacyjnej z powodu niepogody przed startem, i > tp. > > - nie, przyczyna bylo niestaranne zamontowanie tej pianki, czyli zla przy > czyna > > - zly skutek, > > Nie baw się homonimami. "Zły" w sensie "źle/niestarannie zamocowany", a "zły" w > sensie "zły moralnie, powodujący ludzkie cierpienia" to trochę inne > przymiotniki. "Zła pogoda" - "zła widoczność"; "Źle dobrany krawat" - "Imperium > Zła"... - wszystko to ma sens i logike, gdzie ty widzisz problem? > Czasem takie zbitki brzmią efektownie, czasem absurdalnie, ale logiczni > e > są równie bezwartościowe. - gdzie ty widzisz jakies zbitki? zla widocznosc podczas jazdy daje zle efekty (wypadek samochodowy), zle mocarstwo (np. tyranska Korea Pln daje zle efekty (cierpienia milionow ludzi), > Równie dobrze można by dowieść tezy: "dobra przyczyna > " > - "zły skutek" ("dobrze wycelowany karabin snajperski" - "zamach na umiłowanego > przywódcę"), - wszystko ci sie placze, gdzie tu jest 'zly' skutek jesli dobrze wycelujemy i zabijemy morderce? zakladamy taki byl cel, celem bylo zabicie - a wiec dobre wycelowanie dalo pozytywny efekt, mowiac zly mamy na mysli negatywny, tak jak ty napisales o pieknym efekcie w rozumieniu pozytywnym, itp. Proponuję trzymać się fizyki - czy przyczyna skraplania ciecz > y > jest mokra? Czy do wytrącenia potężnego układu ze stanu równowagi chwiejnej > potrzebna jest potężna przyczyna? - jesli cos jest w ukladzie rownowagi chwiejnej to nieprawidlowo nazwales ten system poteznym, system (rzecz, czlowiek, panstwo) moze byc duzy, a nawet ogromny i strasznie slaby, bedacy w chwiejnej rownowadze, do naruszenia tej chwiejnej rownowagi (a wiec b. slabej) nie potrzeba wiele, > > > > wszelkie niestabilności i wybuchy, w tym Wielki Wybuch zwykle mają > drobne > > > przyczyny (np. przypadkowa iskra). > > - nie, > > przypadkowa iskra nie jest przyczyna wybuchu, iskra jest tu tylko zapalni > kiem, > > nie byloby odpowiedniego ladunku wybuchowego - nie byloby wybuchu, > > Nie byłoby odpowiednich wiązań między atomami, nie byłoby substancji wybuchowej > , > nie byłoby pirotechnika, nie byłoby ładunku wybuchowego, itp. Oczywiście, i > iskra, i ładunek wybuchowy mają swoje ciągi przyczynowo-skutkowe sięgające > początku wszechświata... ?? ty dalej z tym poczatkiem czasu i stwarzaniem materii? > Ale ten ładunek sobie leżał i nie wybuchał. > Bezpośrednią przyczyną wybuchu tu i teraz jest iskra (sam w sobie > nieproporcjonalnie słaba w stosunku do siły wybuchu). - nie, idac twoim tokiem myslenia to bardziej bezposrednia przyczyna bylo dotkniecie tego ladunku przez ta iskre, a ze ona sama nie ma woli, cos musialo spowodowac, ze sie ona pojawila i zblizyla do tego ladunku....a wiec przyczyna byl czlowiek wskrzesajacy ta iskre, albo w przypadku stwarzania Wszechswiata (Big-Bang) Bog swoja moca, > > > mozna sie zgodzic, ze Big-Bang byl w naszej czesci Wszechswiata, moze naw > et w > > ogromnej, przeogromnej - ale z logicznego powodu nie mogl byc w calym > > Wszechswiecie, > > Najwyraźniej używasz pojęcia Wszechświat inaczej niż fizycy i kosmologowie. Dla > nich Big Bang to początek CAŁEGO Wszechświata, a nie jakiejś jego ogromnej częś > ci. - chocby nie wiem jaka stosowac ekwilibrystyke jezykowa, WSZECH znaczy wszystko - a wiec nie moze byc czegos (Big-Bangu, Boga, Zaswiatow, Osobliwosci Pierwotnej, Aniolow czy Punktu Startowego) poza WSZYSTKIM, co modniejsi dzi fizycy-teoretycy gdy zwroconom im uwage na ta sprzecznosc zaczeli uzywac slowa 'Multiversum' - ale ta ucieczka na nic sie zdaje, jest tylko dzieleniem tego WSZECH na mniejsze czesci, > > > 3) Wszechświat jest wielki, pusty i obojętny. > > - wielki...niech ci bedzie, > > pusty - nie, > > Nie w sensie matematycznym, lecz fizycznym - składa się głównie z próżni, - nie ma czegos takiego jak proznia doskonala, chyba, ze masz na mysli potocznie rozumiana przestrzen z mala iloscia (obserwowalnych przez nasz Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 21:37 > > Czy do wytrącenia potężnego układu ze stanu równowagi chwiejnej > > potrzebna jest potężna przyczyna? > - jesli cos jest w ukladzie rownowagi chwiejnej to nieprawidlowo nazwales ten > system poteznym, > system (rzecz, czlowiek, panstwo) moze byc duzy, a nawet ogromny i strasznie > slaby, bedacy w chwiejnej rownowadze, Ale skutek będzie potężny. Jeśli upadnie mocarstwo, to skutki będą potężne, nawet jeśli było osłabione. Jeśli pęknie mała żyłka w głowie ważnego polityka może to zaowocować konskewencjami dla milionów, a upadek olbrzymiego meteorytu (nieporównywalnie większej energii niż oderwanej blaszki cholesterolu) w ogóle przejdzie niezauważony. > do naruszenia tej chwiejnej rownowagi (a wiec b. slabej) nie potrzeba wiele, No właśnie. A efekt może być lawinowy (łańcuchowy)... > idac twoim tokiem myslenia to bardziej bezposrednia przyczyna bylo dotkniecie > tego ladunku przez ta iskre, a ze ona sama nie ma woli, cos musialo > spowodowac, ze sie ona pojawila i zblizyla do tego ladunku....a wiec przyczyna > byl czlowiekw skrzesajacy ta iskre, przez naciśnięcie guzika... > albo w przypadku stwarzania Wszechswiata (Big-Bang) Bog swoja moca, Z tym że wg mnie nie było Boga, bo nie było niczego "poza"/"przed" wszechświatem, bo te pojęcia tracą sens na granicy osobliwości pierwotnej. > - chocby nie wiem jaka stosowac ekwilibrystyke jezykowa, WSZECH znaczy > wszystko - a wiec nie moze byc czegos (Big-Bangu, Boga, Zaswiatow, Osobliwosci > Pierwotnej, Aniolow czy Punktu Startowego) poza WSZYSTKIM, Właśnie. > co modniejsi dzi fizycy-teoretycy gdy zwroconom im uwage na ta sprzecznosc > zaczeli uzywac slowa 'Multiversum' - ale ta ucieczka na nic sie zdaje, jest > tylko dzieleniem tego WSZECH na mniejsze czesci, Niezupełnie. Koncepcja Multiwersum - nie do udowodnienia empirycznego zresztą - wynika z czego innego, próby wyjaśnienia zasady antropicznej. Jeżeli żyjemy w jednym z wielu możliwych wszechświatów, to nic dziwnego, że akurat tu są warunki umożliwiające życie itp. Ale te ew. inne wszechświaty to nie jest "dalszy ciąg" naszego wszechświata (tylko "bardzo daleko"). Tam może być zupełnie inna fizyka, inna przestrzeń, inne wymiary itp. Tu nasze intuicje i potoczny język zawodzą. > > > > 3) Wszechświat jest wielki, pusty i obojętny. > > Nie w sensie matematycznym, lecz fizycznym - składa się głównie z próżni, > - nie ma czegos takiego jak proznia doskonala, chyba, ze masz na mysli > potocznie rozumiana przestrzen z mala iloscia Mówię w sensie fizycznym, nie absolutnym (próżnia w kosmosie jest większa niż w komorze próżniowej...). Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.oc.oc.cox.net 25.01.07, 02:04 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): Ale skutek będzie potężny. Jeśli upadnie mocarstwo, to skutki będą potężne, nawet jeśli było osłabione. Jeśli pęknie mała żyłka w głowie ważnego polityka może to zaowocować konskewencjami dla milionów, a upadek olbrzymiego meteorytu (nieporównywalnie większej energii niż oderwanej blaszki cholesterolu) w ogóle przejdzie niezauważony. - nie, caly czas umyka ci istota przyczyny i skoncentrowany jestes na zapalniku, efekt upadku duzego i waznego mocarstwa bedzie istotny tylko dlatego, ze jest ono duze i wazne (dlatego nazywa sie mocarstwem), pekniecie zylki przywodcy malo znanego plemienia nie da skutkow ogromnych i odczuwalnych w swiecie, natomiast potezne mocarstwo rzadzone przez poteznych idiotow i z poteznymi bledami (zauwazyles ilu juz tu jest poteznych negatywow?) doprowadzajac sie chwiejnej sytuacji, naraza sie na halasliwy upadek, a katalizatorem oczywiscie moze byc przelatujaca wrona przypadkowo powodujaca wystrzelenie pierwszego naboju ktory moze doprowadzic do rewolucji i zamachu stanu, > do naruszenia tej chwiejnej rownowagi (a wiec b. slabej) nie potrzeba wiele, No właśnie. A efekt może być lawinowy (łańcuchowy)... - ale efekt jest z nagromadzenia tych poteznych ladunkow powodujacych ta potezna eksplozje, > idac twoim tokiem myslenia to bardziej bezposrednia przyczyna bylo dotkniecie > tego ladunku przez ta iskre, a ze ona sama nie ma woli, cos musialo > spowodowac, ze sie ona pojawila i zblizyla do tego ladunku....a wiec przyczyna > byl czlowiekw skrzesajacy ta iskre, przez naciśnięcie guzika... - tak jak przez jazde tramwajem, nie ma tramwaju - nie ma wybuchu! > albo w przypadku stwarzania Wszechswiata (Big-Bang) Bog swoja moca, Z tym że wg mnie nie było Boga, bo nie było niczego "poza"/"przed" wszechświatem, bo te pojęcia tracą sens na granicy osobliwości pierwotnej. - jesli stawiasz cos poza Wszechswiatem to nazwa nie ma znaczenia, Aniol o nazwie Osobliwosc Pierwotna, niech ci bedzie, > - chocby nie wiem jaka stosowac ekwilibrystyke jezykowa, WSZECH znaczy > wszystko - a wiec nie moze byc czegos (Big-Bangu, Boga, Zaswiatow, Osobliwosci > Pierwotnej, Aniolow czy Punktu Startowego) poza WSZYSTKIM, Właśnie. - no jak to, przed chwila powiedziales, za na granicy (jakiej?) tej Osobliwosci Pierwotnej (Aniola?) wszystko traci sens, a teraz sie nagle zgadzasz? > co modniejsi dzi fizycy-teoretycy gdy zwroconom im uwage na ta sprzecznosc > zaczeli uzywac slowa 'Multiversum' - ale ta ucieczka na nic sie zdaje, jest > tylko dzieleniem tego WSZECH na mniejsze czesci, Niezupełnie. Koncepcja Multiwersum - nie do udowodnienia empirycznego zresztą - wynika z czego innego, próby wyjaśnienia zasady antropicznej. - to sie nazywa wiara, wyjasniasz podobnie jak Biblia, tylko wstydzisz sie uzywac tego samego jezyka, dalej poszukujesz swego ojca, praprzyczyne, poczatku wszystkiego, gwaltownego rozpoczecia-stwarzania, a potem sie dziwisz, ze brzmisz tak samo jak religianci wskazujacy na "niemozliwosc udowodnienia nie-istnienia Boga", gdy napotykasz nierozwiazalny dylemat odrzucasz aksjomat logiki i mowisz: "a udowodnij mi, ze nie innej logiki", czy innego swiata (zaswiata) albo cudownego stworcy, hej, empirycznie ci tego udowodnic nie moge...ale hej... mam takie przeczucie, tak? > Jeżeli żyjemy w jednym z wielu możliwych wszechświatów, - a to co za bajka, jakas nowo-stara religia? > to nic dziwnego, że akurat tu są warunki umożliwiające życie itp. - mowisz o naszym ukladzie slonecznym? skad wiesz, ze gdzie indziej we Wszechswiecie nie ma zycia, moze jest, ale to wcale nie znaczy, ze jest INNY swiat, czy jakis zaswiat, > Ale te ew. inne wszechświaty to nie jest "dalszy ciąg" naszego wszechświata (tylko "bardzo daleko"). Tam może być zupełnie inna fizyka, inna przestrzeń, inne wymiary itp. - Amen. > Tu nasze intuicje i potoczny język zawodzą. - ale od czego jest laska boza...tfuu...chcialem powiedzie szosty zmysl fizyka- teoretyka, > > > > 3) Wszechświat jest wielki, pusty i obojętny. > > Nie w sensie matematycznym, lecz fizycznym - składa się głównie z próżni, > - nie ma czegos takiego jak proznia doskonala, chyba, ze masz na mysli > potocznie rozumiana przestrzen z mala iloscia Mówię w sensie fizycznym, nie absolutnym (próżnia w kosmosie jest większa niż w komorze próżniowej...). - ok. -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 09:44 Gość portalu: kapitalizm1 napisał(a): > caly czas umyka ci istota przyczyny i skoncentrowany jestes na zapalniku, Istotnie, uważam, że kwestia małego zapalnika tkwiącego w ciągu przyczynowo-skutkowym jest kluczowa. > efekt upadku duzego i waznego mocarstwa bedzie istotny tylko dlatego, ze jest > ono duze i wazne (dlatego nazywa sie mocarstwem), > pekniecie zylki przywodcy malo znanego plemienia nie da skutkow ogromnych i > odczuwalnych w swiecie, No właśnie - to samo zjawisko (pęknięcie żyłki w mózgu), a różne skutki dla świata. Przyczyny nie są proporcjonalne do skutków, a skutki do przyczyn. c.b.d.o. > natomiast potezne mocarstwo rzadzone przez poteznych idiotow i z poteznymi > bledami (zauwazyles ilu juz tu jest poteznych negatywow?) doprowadzajac sie > chwiejnej sytuacji, naraza sie na halasliwy upadek, "Potężny idiota" i "potężne błędy" to są twoje wartościowania - ZE WZGLĘDU NA SKUTKI. Natura tego "potężnego błędu" może polegać na podpisaniu/niepodpisaniu jakiegoś świstka (wypowiedzenie wojny, nakaz rozstrzelania wybitnych generałów podejrzewanych o knucie przewrotu, itp.). Jeżeli z powodu potężnych skutków nazwiesz tę decyzję "potężnym" błędem, to rzutujesz w przeszłość ocenę skutku na przyczynę. > a katalizatorem oczywiscie moze byc przelatujaca wrona przypadkowo powodujaca > wystrzelenie pierwszego naboju ktory moze doprowadzic do rewolucji i zamachu > stanu, Wg Twojej logiki była to potężna wrona i potężny nabój - bo miały tak dalekosiężne skutki... :-) > - ale efekt jest z nagromadzenia tych poteznych ladunkow powodujacych ta > potezna eksplozje, Jaki potężny ładunek? Parę kilo ciężkiego metalu, uranu lub plutonu. Wygląda całkiem niepozornie... Przypisujesz mu potęgę przez pryzmat wiedzy o możliwych skutkach, a nie właściwości samego ładunku niewybuchniętego, a tym bardziej guzika (albo telefonu komórkowego podobnego do milionów innych, tyle, że z wybranym numerem urządzenia odpalającego). > > ...a wiec przyczyn abyl czlowiekw skrzesajacy ta iskre, > > przez naciśnięcie guzika... > - tak jak przez jazde tramwajem, > nie ma tramwaju - nie ma wybuchu! Mógł przyjechać taksówką, albo zadzwonić, żeby kolega nacisnął guzik. Tramwaj nie jest kluczowy dla wybuchu, zapalnik i uruchamiający go guzik - są. Zauważ, że mamy asymetrię dowodu. Do logiki "przyczyna MUSI być proporcjonalna do skutku/być TEGO SAMEGO RODZAJU" konieczne jest, by WSZYSTKIE elementy ciągu przyczynowo-skutkowego od początku świata musiały być tej samej natury. Wystarczy, że w jednym miejscu mamy wyjątek i ten model zostaje sfalsyfikowany. Wystarczy, że między POTĘŻNYM DYKTATOREM POTĘŻNEGO MOCARSTWA a POTEŻNYM ARSENAŁEM ATOMOWYM jest mały obluzowany drucik przewodzący sygnał o małego guzika, a skutek będzie zależał od niego. Wystarczy jedna potężna katastrofa spowodowana drobnym błędem... Wystarczy, że jedna piękna kobieta popełni jeden brzydki uczynek, a Twoja nieuchronna zależność (wszystkie przyczyny są zawsze podobne do swoich skutków, w szczególności zaś owo podobieństwo wyrażamy potocznymi wartościującymi przymiotnikami bez względu na ich niuanse znaczeniowe) jest obalona... > > albo w przypadku stwarzania Wszechswiata (Big-Bang) Bog swoja moca, > Z tym że wg mnie nie było Boga, bo nie było niczego "poza"/"przed" > wszechświatem, bo te pojęcia tracą sens na granicy osobliwości pierwotnej. > - jesli stawiasz cos poza Wszechswiatem to nazwa nie ma znaczenia, > Aniol o nazwie Osobliwosc Pierwotna, niech ci bedzie, Jaki anioł?? Osobliwość pierwotna należy do naszego wszechświata, jak punkt zerowy osi współrzędnych należy do układu współrzędnych. > > - chocby nie wiem jaka stosowac ekwilibrystyke jezykowa, WSZECH znaczy > > wszystko - a wiec nie moze byc czegos (Big-Bangu, Boga, Zaswiatow, > > Osobliwosci Pierwotnej, Aniolow czy Punktu Startowego) poza WSZYSTKIM, > Właśnie. > - no jak to, przed chwila powiedziales, za na granicy (jakiej?) tej > Osobliwosci Pierwotnej (Aniola?) wszystko traci sens, > a teraz sie nagle zgadzasz? ?? Boga i Aniołów nie ma (chyba że jako projekcje ludzkiego umysłu). Big Bang należy do naszego wszechświata. Osobliwość pierwotna jest jego granicą. Myślenie o czasie przed wszechświatem i miejscach poza nim jest natomiast jałowe (pozbawione desygnatów, które można by kiedykolwiek przetestować), choć może być ciekawą rozrywką filozoficzną. > > Koncepcja Multiwersum - nie do udowodnienia empirycznego zresztą - > > wynika z czego innego, próby wyjaśnienia zasady antropicznej. > - to sie nazywa wiara, wyjasniasz podobnie jak Biblia, tylko wstydzisz sie > uzywac tego samego jezyka, Biblia nie używa języka modeli matematycznych, tylko psychologii (przypisuje Stwórcy cechy hominida - z jego motywacjami, emocjami, potrzebą kontaktów społecznych i bycia samcem alfa otoczonym szacunkiem i oznkami pokory itp.). Fizycy ani się nie domagają uznania Multiwersum, ani nie płyną z tego żadne wymagania dotyczące kultu czy sposobu życia. To tylko model myślowy oparty na rozważaniach o prawdopodobieństwie. > dalej poszukujesz swego ojca, praprzyczyne, poczatku wszystkiego, gwaltownego > rozpoczecia-stwarzania, Nie. Big Bang wynika po prostu z obserwacji (np. ekstrapolacji ucieczki galaktyk, promieniowania resztkowego itp.), a nie ze spekulatywnej chęci znalezienia zaspokojenia ciekawości o "Ojca Wszechrzeczy". Fizycy długo lubili model stanu stacjonarnego, i Big Bang wcale nie był specjalnie wygodny - ale dane obserwacyjne za nim przemawiają najbardziej, więc teraz jest domyślnym modelem kosmologicznym. > a potem sie dziwisz, ze brzmisz tak samo jak religianci wskazujacy > na "niemozliwosc udowodnienia nie-istnienia Boga", Takie problemy wyłażą jak ktoś pyta o to, "kto był przyczyną Big Bangu". Pytanie jest mało sensowne, i odpowiedzi staczają się w filozofowanie (w najgorszym tego słowa znaczeniu). > gdy napotykasz nierozwiazalny dylemat odrzucasz aksjomat logiki i mowisz: "a > udowodnij mi, ze nie innej logiki", czy innego swiata (zaswiata) albo > cudownego stworcy, > hej, empirycznie ci tego udowodnic nie moge...ale hej... mam takie przeczucie, > tak? Nie. Mówiłem o "logice zdroworozsądkowej". Takiej, gdzie prędkości się sumują jak liczby naturalne, nie ma granicznej prędkości, nie ma kotów Schroedingera itp. A taki sposób myślenia (którego przejawem jest też myślenie o czasie przed początkiem wszechświata i przestrzeni kawałek dalej za jego granicami) zawodzi w skali kwantowej i w skali kosmologicznej. Kwanty nie zachowują się jak kamienie na sawannie, ale nasz mózg nie był pod tym kątem selekcjonowany. > > Jeżeli żyjemy w jednym z wielu możliwych wszechświatów, > - a to co za bajka, jakas nowo-stara religia? Nie. Eksperyment myślowy. Hipoteza (jak pisałem, empirycznie raczej nieweryfikowalna, a więc raczej filozoficzna niż naukowa), że nasz wszechświat (z jego właściwościami) nie jest jedynym możliwym/koniecznym. > > to nic dziwnego, że akurat tu są warunki umożliwiające życie itp. > - mowisz o naszym ukladzie slonecznym? > skad wiesz, ze gdzie indziej we Wszechswiecie nie ma zycia, > moze jest, ale to wcale nie znaczy, ze jest INNY swiat, czy jakis zaswiaty Nie. Mówię, że w naszym wszechświecie (z taką chemią, fizyką, siłami itp.) możliwe jest istnienie życia (w Układzie Słonecznym na pewno, a jeśli gdzie indziej - to też dzięki tym samym prawom fizyki i chemii. Nigdzie nie sugeruję, że reszta Galaktyki to zaświaty... Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.oc.oc.cox.net 30.01.07, 23:52 sorry ale nie zauwazylem twego wpisu, Gość portalu: kapitalizm1 napisał(a): > caly czas umyka ci istota przyczyny i skoncentrowany jestes na zapalniku, Istotnie, uważam, że kwestia małego zapalnika tkwiącego w ciągu przyczynowo-skutkowym jest kluczowa. - kluczowa tylko gdy podmiot (ladunek wybuchowy, przywodca duzego mocarstwa itd) jest kluczowy, ma mozliwosc kluczowego wplywu, skutku, zapalnik nie jest kluczem, > efekt upadku duzego i waznego mocarstwa bedzie istotny tylko dlatego, ze jest > ono duze i wazne (dlatego nazywa sie mocarstwem), > pekniecie zylki przywodcy malo znanego plemienia nie da skutkow ogromnych i > odczuwalnych w swiecie, No właśnie - to samo zjawisko (pęknięcie żyłki w mózgu), a różne skutki dla świata. Przyczyny nie są proporcjonalne do skutków, a skutki do przyczyn. c.b.d.o. - jaknajbardziej sa, skutek pekniecia zylki u przywodcy duzego mocarstwa jest zawsze taki sam - DUZY, skutek pekniecia zylki u przywodcy nieznanego plemienia jest zawsze taki sam - MALY, skutek jest zawsze proporcjonalny do przyczyny, zapalnik sam w sobie nie ma zadnego skutku, > natomiast potezne mocarstwo rzadzone przez poteznych idiotow i z poteznymi > bledami (zauwazyles ilu juz tu jest poteznych negatywow?) doprowadzajac sie > chwiejnej sytuacji, naraza sie na halasliwy upadek, "Potężny idiota" i "potężne błędy" to są twoje wartościowania - ZE WZGLĘDU NA SKUTKI. - no oczywiscie! pijacy alkohol w nadmiarze popelnia potezny blad - ze wzgledu na skutki jakie to bedzie mialo dla niego (i nie tylko), potezny idiota (decydujacy o losach duzego mocarstwa) popelniajacy potezne bledy - wczesniej czy pozniej musi doprowadzic do poteznych konsekwencji (negatywnych), jak widzisz, negatywne przyczyny (postepowania) zawsze prowadza do negatywnych skutkow, wszystkie oceny odnosimy do skutku, > Natura tego "potężnego błędu" może polegać na podpisaniu/niepodpisaniu jakiegoś świstka (wypowiedzenie wojny, nakaz rozstrzelania wybitnych generałów podejrzewanych o knucie przewrotu, itp.). - tak, potezny blad - potezna konsekwencja, > Jeżeli z powodu potężnych skutków nazwiesz tę decyzję "potężnym" błędem, to rzutujesz w przeszłość ocenę skutku na przyczynę. - no i co z tego? ten skutek byl latwy do przewidzenia (wywnioskowania) przez rozsadnie myslacych ZANIM on sie zmaterializowal, wszystko oceniamy przez pryzmat skutkow jakie dana czynnosc moze przyniesc w przyszlosci, > a katalizatorem oczywiscie moze byc przelatujaca wrona przypadkowo powodujaca > wystrzelenie pierwszego naboju ktory moze doprowadzic do rewolucji i zamachu > stanu, Wg Twojej logiki była to potężna wrona i potężny nabój - bo miały tak dalekosiężne skutki... :-) - to byl sarkazm na twoja logike, wrona moze miec duzy wplyw tylko dlatego, ze byla duza przyczyna (pozostawienie niezabezpieczonej broni w sytuacji duzego i rosnacego konfliktu w poteznym mocarstwie), sama duza wrona czy duzy guzik nie posiada w sobie duzej przyczyn, > - ale efekt jest z nagromadzenia tych poteznych ladunkow powodujacych ta > potezna eksplozje, Jaki potężny ładunek? Parę kilo ciężkiego metalu, uranu lub plutonu. Wygląda całkiem niepozornie... - wyglada dla amatora, jakby nie mial poteznego potencjalu, to by nie mogl miec poteznego skutku, logiczne, > Przypisujesz mu potęgę przez pryzmat wiedzy o możliwych skutkach, a nie właściwości samego ładunku niewybuchniętego, - tak, przypisuje mu potege przez pryzmat skutkow jakie moze miec wybuch poteznego ladunku, jeszcze niewybuchnietego, to sie nazywa myslenie...w tym wypadku o skutkach, jestem zaskoczony, ze musze tlumaczyc takie oczywiste rzeczy, czy ty czasem nie nabijasz sie? > a tym bardziej guzika (albo telefonu komórkowego podobnego do milionów innych, tyle, że z wybranym numerem urządzenia odpalającego). - albo milion innych nieistotnych "zapalnikow", > > ...a wiec przyczyn abyl czlowiekw skrzesajacy ta iskre, > > przez naciśnięcie guzika... > - tak jak przez jazde tramwajem, > nie ma tramwaju - nie ma wybuchu! Mógł przyjechać taksówką, albo zadzwonić, żeby kolega nacisnął guzik. Tramwaj nie jest kluczowy dla wybuchu, zapalnik i uruchamiający go guzik - są. - jak sa? przeciez uruchomienie moglo sie odbyc za pomoca przekladni, a nie guzika, i ten guzik mialby "guzik do powiedzenia", tak tramwaj jak i guzik sa tu nieistne - istotna jest moc ladunku, to ona powoduje konsekwencje, > Zauważ, że mamy asymetrię dowodu. Do logiki "przyczyna MUSI być proporcjonalna do skutku/być TEGO SAMEGO RODZAJU" konieczne jest, by WSZYSTKIE elementy ciągu przyczynowo-skutkowego od początku świata musiały być tej samej natury. - tylko jesli arbitralnie zalozysz poczatek wszystkiego (Wszechswiata), > Wystarczy, że w jednym miejscu mamy wyjątek i ten model zostaje sfalsyfikowany. Wystarczy, że między POTĘŻNYM DYKTATOREM POTĘŻNEGO MOCARSTWA a POTEŻNYM ARSENAŁEM ATOMOWYM jest mały obluzowany drucik przewodzący sygnał o małego guzika, a skutek będzie zależał od niego. - nie, problemem jest potezny dyktator poteznego mocarstwa dysponujacy poteznym arsenalem atomowym, bezposrednia przyczyna nie jest istotna, moze byc wrona, spozniony tramwaj, popsuty telefon, wazna tu jest nagromadzona potezna bron - to ona narobi zamieszania, nie tramwaj, telefon czy guzik, istotnym tu dodadkowo jest inny negatywny fakt - a mianowicie to, ze ta bron jest w negatywnych rekach (potezny dyktator), widzisz teraz? nagromadzenie poteznych negatywow, przyczyn - daje nam potezny skutek, > Wystarczy jedna potężna katastrofa spowodowana drobnym błędem... - aby co? potezna katostrofa moze byc tylko z poteznego ladunku, przyczyna - skutek, > Wystarczy, że jedna piękna kobieta popełni jeden brzydki uczynek, - to zalezy jaki brzydki uczynek, jak ogromny? jesli tylko podlubie w nosie w miejscu publicznym, niewiele to zmieni w moim zyciu, > a Twoja nieuchronna zależność (wszystkie przyczyny są zawsze podobne do swoich skutków, w szczególności zaś owo podobieństwo wyrażamy potocznymi wartościującymi przymiotnikami bez względu na ich niuanse znaczeniowe) jest obalona... - dokladnie sobie zaprzeczasz, mala przyczyna (dlubanie w nosie) - maly skutek, nie da sie obalic zasady przyczyna - skutek, tak samo jak duza przyczyna - duzy skutek, > > albo w przypadku stwarzania Wszechswiata (Big-Bang) Bog swoja moca, > Z tym że wg mnie nie było Boga, bo nie było niczego "poza"/"przed" > wszechświatem, bo te pojęcia tracą sens na granicy osobliwości pierwotnej. > - jesli stawiasz cos poza Wszechswiatem to nazwa nie ma znaczenia, > Aniol o nazwie Osobliwosc Pierwotna, niech ci bedzie, Jaki anioł?? Osobliwość pierwotna należy do naszego wszechświata, - naszego? a czyjego jeszcze moglby byc? innych aniolow? diablow? > jak punkt zerowy osi współrzędnych należy do układu współrzędnych. - przeciez mowilem, ze wszystko odbywa sie we Wszechswiecie, a wiec wielkie (i Male) wybuchy, czas czy przestrzen SA we Wszechswiecie, a nie odwrotnie, > > - chocby nie wiem jaka stosowac ekwilibrystyke jezykowa, WSZECH znaczy > > wszystko - a wiec nie moze byc czegos (Big-Bangu, Boga, Zaswiatow, > > Osobliwosci Pierwotnej, Aniolow czy Punktu Startowego) poza WSZYSTKIM, > Właśnie. > - no jak to, przed chwila powiedziales, za na granicy (jakiej?) tej > Osobliwosci Pierwotnej (Aniola?) wszystko traci sens, > a teraz sie nagle zgadzasz? ?? > Boga i Aniołów nie ma (chyba że jako projekcje ludzkiego umysłu). Big Bang należy do naszego wszechświata. - dlaczego nie ma Boga czy Aniolow? dlatego, ze ty tak powi Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.oc.oc.cox.net 30.01.07, 23:54 cd. dlatego, ze ty tak powiedziales? > Osobliwość pierwotna jest jego granicą. - granica czego? granica fizyczna Wszechswiata? - nie, przestrzen jest we Wszechswiecie, granica czasowa? - nie, czas jest we Wszechswiecie, granica mentalna (jako projekcje ludzkiego umyslu)? - tak, Bog, Poczatek, Aniol czy Punkt Zerowy sa takimi granicami, > Myślenie o czasie przed wszechświatem i miejscach poza nim jest natomiast jałowe (pozbawione desygnatów, które można by kiedykolwiek przetestować), choć może być ciekawą rozrywką filozoficzną. - i tak i nie, tak, bo jest jalowym myslenie o poczatku Wszechswiata (wszystkiego) bez wzgledu jak nazwiemy ten stworczy czynnik, nie, bo nie jest rozrywka kategoryczne trzymanie sie logiki (podstaw filozofii, matki wszelkich nauk), > > Koncepcja Multiwersum - nie do udowodnienia empirycznego zresztą - > > wynika z czego innego, próby wyjaśnienia zasady antropicznej. > - to sie nazywa wiara, wyjasniasz podobnie jak Biblia, tylko wstydzisz sie > uzywac tego samego jezyka, Biblia nie używa języka modeli matematycznych, tylko psychologii (przypisuje Stwórcy cechy hominida - z jego motywacjami, emocjami, potrzebą kontaktów społecznych i bycia samcem alfa otoczonym szacunkiem i oznkami pokory itp.). - tak, Biblia uzywa prostszego jezyka do opisu tego samego pseudo-faktu jakim jest Stwarzanie Wszechswiata, > Fizycy ani się nie domagają uznania Multiwersum, ani nie płyną z tego żadne wymagania dotyczące kultu czy sposobu życia - moze i nie domagaja sie, ale znam tu (Los Angeles) paru wybitnych fizykow- teoretykow (nalezymy do tego samego kluby brydzowego) i wygladem, sposobem ubioru czy blyskiem w oku nie roznia sie od siebie, nazywamy ich nawiedzonymi, i nie jest to tylko moje zdanie ale powszechna opinia – oni sa inni, serio, > To tylko model myślowy oparty na rozważaniach o prawdopodobieństwie. - tak samo mowia wszyscy wierzacy, niepraktykujacy, > dalej poszukujesz swego ojca, praprzyczyne, poczatku wszystkiego, gwaltownego > rozpoczecia-stwarzania, Nie. Big Bang wynika po prostu z obserwacji (np. ekstrapolacji ucieczki galaktyk, promieniowania resztkowego itp.), a nie ze spekulatywnej chęci znalezienia zaspokojenia ciekawości o "Ojca Wszechrzeczy". Fizycy długo lubili model stanu stacjonarnego, i Big Bang wcale nie był specjalnie wygodny - ale dane obserwacyjne za nim przemawiają najbardziej, więc teraz jest domyślnym modelem kosmologicznym. - wygodne czy nie, wybuchy i narodziny nowych galaktyk (nawet tych olbrzymich) – sa faktem we Wszechswiecie, a rozwazania o Bogu i Poczatku (Narodzin Wszechswiata) sa czysta spekulacja bez pokrycia w logice, > a potem sie dziwisz, ze brzmisz tak samo jak religianci wskazujacy > na "niemozliwosc udowodnienia nie-istnienia Boga", Takie problemy wyłażą jak ktoś pyta o to, "kto był przyczyną Big Bangu". Pytanie jest mało sensowne, i odpowiedzi staczają się w filozofowanie (w najgorszym tego słowa znaczeniu). - a widzisz? najpierw robisz bledne filozoficznie zalozenie (nie logiczne), ze Wszechswiat mial poczatek, potem jak uderzasz w sciane absurdu zloscisz sie czyjas dociekliwoscia (kto/co bylo przyczyna tego twojego zjawiska?), pytanie o przyczyne tego zalozenia (Stwarzania Swiata - dla teistow, a Poczatek Wszechswiata - dla fizykow-teoretykow) jest wyrazem poprawnego myslenia przyczynowo-skutkowego, ktore ty chcesz tu wyraznie ominac, krzyczac: "nie zadawaj takiego pytania", podobnie jak teisci: "taka jest wola...." oczywiscie, ze takie pytanie nie ma sensu - bo Boga (Poczatku, Punktu Zerowego, Powstania, Narodzin itp) nie ma, > gdy napotykasz nierozwiazalny dylemat odrzucasz aksjomat logiki i mowisz: "a > udowodnij mi, ze nie innej logiki", czy innego swiata (zaswiata) albo > cudownego stworcy, > hej, empirycznie ci tego udowodnic nie moge...ale hej... mam takie przeczucie, > tak? Nie. Mówiłem o "logice zdroworozsądkowej". Takiej, gdzie prędkości się sumują jak liczby naturalne, nie ma granicznej prędkości, nie ma kotów Schroedingera itp. A taki sposób myślenia (którego przejawem jest też myślenie o czasie przed początkiem wszechświata i przestrzeni kawałek dalej za jego granicami) zawodzi w skali kwantowej i w skali kosmologicznej. Kwanty nie zachowują się jak kamienie na sawannie, ale nasz mózg nie był pod tym kątem selekcjonowany. - logika jest jedna, albo jej nie ma wogole, nie ma nie-zdroworozsadkowej logiki, wymiar nie ma tu nic do rzeczy, kwanty podlegaja tym samym regulom i (tej samej) logice – niektorzy podniecaja sie bo na tym ultra micro-poziomie, swoimi obecnymi przyrzadami, nie moga jednoznacznie okreslic kolejnosci zachodzacych zjawisk i zamiast pokornie wrocic do podstaw wszelkiej nauki (filozofii) wyciagaja bledne wnioski o Koncu Nauki Jaka Znamy (a wlasciwiej o Poczatku Wszystkiego), > > Jeżeli żyjemy w jednym z wielu możliwych wszechświatów, > - a to co za bajka, jakas nowo-stara religia? Nie. Eksperyment myślowy. Hipoteza (jak pisałem, empirycznie raczej nieweryfikowalna, a więc raczej filozoficzna niż naukowa), że nasz wszechświat (z jego właściwościami) nie jest jedynym możliwym/koniecznym. - nasz?? czyli zakladasz istnienie “innego” swiata (zaswiata?), teisci nazywaja go po prostu swiatem Aniolow, Pozamaterialnym, Duchowym, nie w naszym wymiarze itp ta tradycyjna filozofia jest bledna tak samo jak jej nowa odmiana, sa to moze ciekawe eksperymenty myslowe – ale bez sensu, > > to nic dziwnego, że akurat tu są warunki umożliwiające życie itp. > - mowisz o naszym ukladzie slonecznym? > skad wiesz, ze gdzie indziej we Wszechswiecie nie ma zycia, > moze jest, ale to wcale nie znaczy, ze jest INNY swiat, czy jakis zaswiaty Nie. Mówię, że w naszym wszechświecie (z taką chemią, fizyką, siłami itp.) możliwe jest istnienie życia (w Układzie Słonecznym na pewno, a jeśli gdzie indziej - to też dzięki tym samym prawom fizyki i chemii. Nigdzie nie sugeruję, że reszta Galaktyki to zaświaty... - znowu to samo, co to znaczy Nasz Wszechswiat? nasz, znaczy ludzki? czy znasz jakas inna fizyke, chemie, sily – nadludzkie? Boskie? chyba, ze mowisz, ze we Wszechswiecie istnieje inny “swiat” niz znany nam, nasz ludzki, ale wtedy nie uzywaj slowa Wszechswiat czy Swiat, tylko np. nasza Galaktyka albo nasza gromada Galaktyk, jako podzbior “naszego swiata” we Wszechswiecie. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.oc.oc.cox.net 30.01.07, 23:56 zapalnik nie jest kluczem, - powinno byc "nie jest kluczowy" Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Leonard3 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.07, 01:15 Koledzy kapitalizm i spolka oponentow, Czyta sie ta wasza polemike jak sprawozdanie z procesu sadowego zapisanego przez pijana stenografistke. Co to za maniera dyskusji polegajaca na cytowaniu kazdego slowa oponenta i rozdzielaniu tego slowa na czworo ? Czy nauka wyklucza istnienie Boga? Jezeli usilujemy odpowiedziec na to kontrowersyjne pytanie to musimy ograniczyc stanowisko nauki do teorii najlepiej udokumentowanych w dyscyplinach ktore z tym pytaniem maja zwiazek. Dla przykladu jesli mowimy o kosmologii to ograniczmy sie do teorii Big-Bang jako najlepiej udowodnionej eksperymentalnie, Jesli wlaczymy do tej dyskusji teorie alternatywne to nigdy nie ruszymy z miejsca. a)Kosmos jest skonczony w kazdym swoim aspekcie - skonczony w czasie, skonczony w przestrzeni,zawiera skonczona ilosc materii,skonczona ilosc energii etc. etc. b)Wydaje sie byc uzasadnionym myslenie , ze istnial czas O w ktorym Kosmos byl punktem geometrycznym c) Na obecnym poziomie wiedzy wydaje sie byc uzasadnionym myslenie , ze w kollapsarach nastepuje calkowita konwersja materii i energiii w grawitacje. d) Wydaje sie byc uzasadnionym myslenie ze w pierwszych frakcjach pierwszej sekundy wszystkie prawa fizyczne obecnego Kosmosu nie istnialy. Jezeli przyjmiemy te zalozenia , to myslenie "naukowe" konczy sie w pierwszych frakcjach pierwszej sekundy.Wszystkie proby kontynuowania myslenia naukowego poza pierwsz frakcje pierwszej sekundy sa tylko zalosnym Science Fiction. Oczywiscie "myslenie naukowe" oparte na empirii zawsze bylo i jest tylko jedna z form dzialania intelektu. Intelekt posiada szerokie pozanaukowe mozliwosci aproksymacji "prawdy" oparte na mysleniu abstrakcyjnym. Wszelkie proby cenzury intelektu sa bezskuteczne. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 31.01.07, 05:30 Gość portalu: Leonard3 napisał(a): > Koledzy kapitalizm i spolka oponentow, > Czyta sie ta wasza polemike jak sprawozdanie z procesu sadowego zapisanego > przez pijana stenografistke. Co to za maniera dyskusji polegajaca na cytowaniu > > kazdego slowa oponenta i rozdzielaniu tego slowa na czworo ? > Czy nauka wyklucza istnienie Boga? Jezeli usilujemy odpowiedziec na to > kontrowersyjne pytanie to musimy ograniczyc stanowisko nauki do teorii > najlepiej udokumentowanych w dyscyplinach ktore z tym pytaniem maja zwiazek. - kontrowersyjne pytanie? i jaka dyscyplina nauki moze cokolwiek miec doczynienia z takim absurdalnym pytaniem? kosmologia??? chyba, ze pytanie czy istnieja Pimiko rowniez nazywasz kontrowersyjnym, ciekawa jaka dziedzina nauki zajmuje sie tym stworzeniem? > Dla przykladu jesli mowimy o kosmologii to ograniczmy sie do teorii Big-Bang > jako najlepiej udowodnionej eksperymentalnie, Jesli wlaczymy do tej dyskusji > teorie alternatywne to nigdy nie ruszymy z miejsca. - teoria Big-Bangu najlepiej udowodniona eksperymentalnie??????????? czy ty sie dobrze czujesz? i kto tu wspomina o jakichs teoriach eksperymentalnych? nie ja, > a)Kosmos jest skonczony w kazdym swoim aspekcie - skonczony w czasie, skonczony > w przestrzeni,zawiera skonczona ilosc materii,skonczona ilosc energii etc. etc. - wszystko ci sie placze, Wszechswiat jest skonczonny i nieograniczony, skonczony - bo zawiera skonczona ilosc materii/energii, nieograniczony - bo nie ma fizycznej granicy, przestrzen, jak i czas (a dokladniej ich pojecia, gdyz nie sa to byty fizyczne aby istniec doslownie) - istnieja WE Wszechswiecie, a nie odwrotnie, i tak jeden fundamentalny blad w logice twego wywodu robi kompletny groch z kapusta ponizej: > b)Wydaje sie byc uzasadnionym myslenie , ze istnial czas O w ktorym Kosmos - jeszcze raz, pojecie czasu istnieje w Kosmosie, a nie Kosmos w czasie, > byl punktem geometrycznym > c) Na obecnym poziomie wiedzy wydaje sie byc uzasadnionym myslenie , ze w > kollapsarach nastepuje calkowita konwersja materii i energiii w grawitacje. - a skad ta materia/energia? > d) Wydaje sie byc uzasadnionym myslenie ze w pierwszych frakcjach pierwszej > sekundy wszystkie prawa fizyczne obecnego Kosmosu nie istnialy. - a skad ta sekunda, alez ty mnozysz absurdy, > Jezeli przyjmiemy te zalozenia , to myslenie "naukowe" konczy sie > w pierwszych frakcjach pierwszej sekundy.Wszystkie proby kontynuowania myslenia > naukowego poza pierwsz frakcje pierwszej sekundy sa tylko zalosnym > Science Fiction. > Oczywiscie "myslenie naukowe" oparte na empirii zawsze bylo i jest > tylko jedna z form dzialania intelektu. - a co ty z tym "mysleniem naukowym"? jest myslenie albo bezmyslnosc, nauka opiera sie na mysleniu, religia na odczuwaniu, na emocjach, > Intelekt posiada szerokie pozanaukowe > mozliwosci aproksymacji "prawdy" oparte na mysleniu abstrakcyjnym. - jak np. Objawienie, Amen. ps. gosciu, to jest Forum Nauka, znajdz sobie jakies forum religijne, ok? nawiasem, czy wierzysz w Pimiko? Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Leonard3 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: 83.238.144.* 31.01.07, 09:56 Koles kapitalizm ma duzo wspolnego ze swym pseudonimem. "Kapitalizm zywiol wolnego rynku" "Koles kapitalizm , zywiol bzdurnej bezmyslnosci" Co to za polemika? I znowu porozszczepiales moje slowa na kawalki bez sladu wlasnej tezy czy wlasnego myslenia. I ty grywasz z najlepszymi fizykami w brydza? Raczej jestes sprzataczem w Disneylendzie i dlatego masz intelekt jak Donald Duck. 1) Kontrowersyjne pytanie "Czy nauka wyklucza istnienie Boga" - alez nie ja go zadawalem - jest w naglowku dyskusji 2) Teoria Big-Bang jest dobrze usowodniona za pomoca eksperymentu naukowego- od pomiarow promieniowania tla za pomoca cosmic anisotrophy probe do bogactwa danych z Hubbel's telescope. 3)Wszystko ci sie placze debilu. Wszechswiat jest skonczony - kropka. 4)A co ty uprawiasz scholastyke jak obskuranci w sredniowieczu ? Oczywiscie , ze czas i przestrzen istnieje "We wszechswiecie". A gdzie indziej? Faktem jest , ze czas i przestrzen sa wtorne do materii, grawitacji i energii. NIe ma grawitacji, naterii i energii - nie ma przestrzeni i czasu. 5) "Myslenie naukowe " czyli oparte na interpretacji empirycznie dostepnych obserwacji jest waska czescia myslenia abstrakcyjnego , w sklad ktorego wchodza takze filozofia , logika i matematyka. CZy kolega "sprzatacz disneyowski" slyszal o Arystotelesie,Plato, Sokratesie, Pitagorasie, Plotinusie etc. etc ? Na pewno nie, bo nie ucza tego w szkolce podstawowej. Gosciu sprzatacz to jest forum nauka - i trzeba miec wiedze naukowa zeby udzial w duskusji brac. Ty nie masz zadnej wiedzy naukowej i znajdz sobie forum o sztuce "jazdy na szmacie" czyli poradnik zakutego sprzatacza. Bedac na Emigracji w USA przez 34 lata widzialem takich niedouczonych ,aroganckich przyglupow jak ty, ktorzy urobili nam opinei wsrod Amerykanow " Glupi jak Polak". W twoim wypadku trzeba bedzie trzech pokolen zeby dorownac amerykanskiej mentalnosci i pozbyc sie odrazajacych cech niedouczonego cwaniaczka-przyglupa. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 31.01.07, 18:45 Gość portalu: Leonard3 napisał(a): > Koles kapitalizm ma duzo wspolnego ze swym pseudonimem. > "Kapitalizm zywiol wolnego rynku" - tak, > "Koles kapitalizm , zywiol bzdurnej bezmyslnosci" - nie, > Co to za polemika? I znowu porozszczepiales moje slowa na kawalki bez sladu > wlasnej tezy czy wlasnego myslenia. - to moze odnies sie do moich uwag, merytorycznie, > I ty grywasz z najlepszymi > fizykami w brydza? - tak, ale sa srednimi brydzystami, > Raczej jestes sprzataczem w Disneylendzie i dlatego > masz intelekt jak Donald Duck. - nie, > 1) Kontrowersyjne pytanie "Czy nauka wyklucza istnienie Boga" - alez nie > ja go zadawalem - jest w naglowku dyskusji - podmiotem tu bylo twoje "kontrowersyjne", dla nauki nie ma tu niczego kontrowersyjnego, istnienie Pimko tez nie jest dla nauki kontrowersyjne, > 2) Teoria Big-Bang jest dobrze usowodniona za pomoca eksperymentu naukowego- > od pomiarow promieniowania tla za pomoca cosmic anisotrophy probe do bogactwa > danych z Hubbel's telescope. - poprawne doswiadczenie, falszywa konkluzja - bo Boga nie ma, > 3)Wszystko ci sie placze debilu. Wszechswiat jest skonczony - kropka. - skonczony nieograniczony, > 4)A co ty uprawiasz scholastyke jak obskuranci w sredniowieczu ? > Oczywiscie , ze czas i przestrzen istnieje "We wszechswiecie". A gdzie indziej > ? - brawo! > Faktem jest , ze czas i przestrzen sa wtorne do materii, grawitacji i energii. - wiec tymi wtornymi pojeciami nie mozemy okreslac atrybutow Wszechswiata, istnienie Wszechswiata jest warunkiem istnienia tych pojec, > NIe ma grawitacji, naterii i energii - nie ma przestrzeni i czasu. - bingo! > 5) "Myslenie naukowe " czyli oparte na interpretacji empirycznie dostepnych > obserwacji jest waska czescia myslenia abstrakcyjnego , w sklad ktorego wchodza > takze filozofia , logika i matematyka. - no i? what's your point? > CZy kolega "sprzatacz disneyowski" > slyszal o Arystotelesie,Plato, Sokratesie, Pitagorasie, Plotinusie etc. etc ? > Na pewno nie, bo nie ucza tego w szkolce podstawowej. - ? > Gosciu sprzatacz to jest forum nauka - i trzeba miec wiedze naukowa zeby > udzial w duskusji brac. Ty nie masz zadnej wiedzy naukowej i znajdz sobie > forum o sztuce "jazdy na szmacie" czyli poradnik zakutego sprzatacza. > Bedac na Emigracji w USA przez 34 lata widzialem takich > niedouczonych ,aroganckich przyglupow jak ty, > ktorzy urobili nam opinei wsrod Amerykanow " Glupi jak Polak". > W twoim wypadku trzeba bedzie trzech pokolen zeby dorownac amerykanskiej > mentalnosci i pozbyc sie odrazajacych cech niedouczonego cwaniaczka-przyglupa. - no wiec skad sie wziela ta materia/energia? no i nie odpowiedziales na podstawowe i kontrowersyjne pytanie: czy wierzysz w Pimko? Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.oc.oc.cox.net 25.01.07, 01:24 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > Gość portalu: kapitalizm1 napisał(a): > > > > 2) przyczyna ma taką naturę jak skutek, albo jest do niego proporcj > onalna > > (potężne skutki wymagają potężnych przyczyn, piękne skutki - pięknych > > przyczyn, dobre skutki - dobrych, itp. To też oczywiście nieprawda. > > > - ? > > OK. Podrążmy tę kwestię. > > > > Można się tu odwołać do "efektu motyla" - przyczyną potężnego hurag > anu > > > może być drobna fluktuacja, choćby trzepot skrzydeł motyla. > > - nie, przyczyna jest potezna roznica cisnien atmosferycznych powietrza, > > potezna przyczyna - potezna reakcja, > > To zależy, czy mówimy o wykorzystanych energiach, czy o czynniku spustowym. - nic nie wspominales o czynniku spustowym, tylko nie zgadzales sie z cyt.: “(potężne skutki wymagają potężnych przyczyn, piękne skutki - pięknych przyczyn, dobre skutki - dobrych, itp. To też oczywiście nieprawda." - chyba zgodzisz sie, ze aby efekt byl np. piekny, potezny czy zly, to i przyczyna musi byc piekna, potezna czy zla, czasem ta przyczyna nie jest bezposrednio czy od razu widoczna - ale ona musi istniec, a nie ma zanczenia czy zapalnikiem jest iskra, czlowiek czy maly podmuch, W > przypadku Big Bangu, o którym napisała Vacia, i który to pzypadek starałem się > obudować analogiami, chodzi właśnie o czynnik spustowy ("zapalnik") - punkt > startowy, w wyniku którego z osobliwości pierwotnej spolaryzowała się > antymateria i materia, zanihilowały się, dając mnóstwo energii itp.. - duzo pieknych slow, brak tresci, sugerowanie, ze jakis Bang byl poza Wszechswiatem ma tyle samo sensu co wiara w poza swiaty i Boga, nic nie moze poza, przed czy po WSZYSTKIM - pomysl logicznie a przestaniesz powtarzac zaklecia wspolczesnych fizykow-teoretykow, > > > > Żeby wybuchła bomba atomowa, wystarczy nacisnąć mały guzik, > > - nie, maly guzik nie jest powodem reakcji jadrowej, to ta potezna reakcj > a > > lancuchowa jest przyczyna tego poteznego wybuchu, > > Potężna reakcja łańcuchowa (skutek) to mechanizm wybuchu, nie jego przyczyna. - przyczyna destrukcyjnego zniszczenia (efekt) jest potezna reakcja jadrowa, tu nie ma znaczenia co/kto ja rozpocznie - iskra czy palec nie maja tej mocy, > Owa reakcja następuje po naciśnięciu guzika (przyczyna). Bez naciśnięcia, ta > sama reakcja by w tym momencie nie zaszła. Naciśnięcie guzika uruchamia ciąg > przyczyn i skutków prowadzący do wybuchu. - no i co z tego? tak to mozesz udowadniac, ze przyczyna byl tramwaj, bo gdyby nie bylo tramwaju ktorym ten naukowiec przyjechal do pracy i nacisnal guzi....czujesz juz swoj nonsens...? kazdy skutek ma swoja przyczyne, potezny skutek - potezna przyczyna, od tego nie da sie uciec, > > > mam w domu wiele guzikow i zadna bomba mi nie wybucha, > > Bo skutki nie są proporcjonalne do przyczyn - naciśniesz jeden guzik - > uruchomisz apokalipsę, naciśniesz inny - przyjedzie winda, naciśniesz trzeci - > nic się nie stanie. Podobne przyczyny, bardzo różne skutki (c.b.d.o.). A podobn > y > skutek (np. wybuch atomowy) może mieć różne przyczyny (kryzys między > mocarstwami, eksperyment naukowy, drobne nieprawidłowości funkcjonowania mózgu > nadzorcy guzika, itp.). > > > > żeby spowodować katastrofę potężnego promu kosmicznego wystarczył > > > mały odprysk pianki izolacyjnej z powodu niepogody przed startem, i > tp. > > - nie, przyczyna bylo niestaranne zamontowanie tej pianki, czyli zla przy > czyna > > - zly skutek, > > Nie baw się homonimami. "Zły" w sensie "źle/niestarannie zamocowany", a "zły" w > sensie "zły moralnie, powodujący ludzkie cierpienia" to trochę inne > przymiotniki. "Zła pogoda" - "zła widoczność"; "Źle dobrany krawat" - "Imperium > Zła"... - wszystko to ma sens i logike, gdzie ty widzisz problem? > Czasem takie zbitki brzmią efektownie, czasem absurdalnie, ale logiczni > e > są równie bezwartościowe. - gdzie ty widzisz jakies zbitki? zla widocznosc podczas jazdy daje zle efekty (wypadek samochodowy), zle mocarstwo (np. tyranska Korea Pln daje zle efekty (cierpienia milionow ludzi), > Równie dobrze można by dowieść tezy: "dobra przyczyna > " > - "zły skutek" ("dobrze wycelowany karabin snajperski" - "zamach na umiłowanego > przywódcę"), - wszystko ci sie placze, gdzie tu jest 'zly' skutek jesli dobrze wycelujemy i zabijemy morderce? zakladamy taki byl cel, celem bylo zabicie - a wiec dobre wycelowanie dalo pozytywny efekt, mowiac zly mamy na mysli negatywny, tak jak ty napisales o pieknym efekcie w rozumieniu pozytywnym, itp. Proponuję trzymać się fizyki - czy przyczyna skraplania ciecz > y > jest mokra? Czy do wytrącenia potężnego układu ze stanu równowagi chwiejnej > potrzebna jest potężna przyczyna? - jesli cos jest w ukladzie rownowagi chwiejnej to nieprawidlowo nazwales ten system poteznym, system (rzecz, czlowiek, panstwo) moze byc duzy, a nawet ogromny i strasznie slaby, bedacy w chwiejnej rownowadze, do naruszenia tej chwiejnej rownowagi (a wiec b. slabej) nie potrzeba wiele, > > > > wszelkie niestabilności i wybuchy, w tym Wielki Wybuch zwykle mają > drobne > > > przyczyny (np. przypadkowa iskra). > > - nie, > > przypadkowa iskra nie jest przyczyna wybuchu, iskra jest tu tylko zapalni > kiem, > > nie byloby odpowiedniego ladunku wybuchowego - nie byloby wybuchu, > > Nie byłoby odpowiednich wiązań między atomami, nie byłoby substancji wybuchowej > , > nie byłoby pirotechnika, nie byłoby ładunku wybuchowego, itp. Oczywiście, i > iskra, i ładunek wybuchowy mają swoje ciągi przyczynowo-skutkowe sięgające > początku wszechświata... ?? ty dalej z tym poczatkiem czasu i stwarzaniem materii? > Ale ten ładunek sobie leżał i nie wybuchał. > Bezpośrednią przyczyną wybuchu tu i teraz jest iskra (sam w sobie > nieproporcjonalnie słaba w stosunku do siły wybuchu). - nie, idac twoim tokiem myslenia to bardziej bezposrednia przyczyna bylo dotkniecie tego ladunku przez ta iskre, a ze ona sama nie ma woli, cos musialo spowodowac, ze sie ona pojawila i zblizyla do tego ladunku....a wiec przyczyna byl czlowiek wskrzesajacy ta iskre, albo w przypadku stwarzania Wszechswiata (Big-Bang) Bog swoja moca, > > > mozna sie zgodzic, ze Big-Bang byl w naszej czesci Wszechswiata, moze naw > et w > > ogromnej, przeogromnej - ale z logicznego powodu nie mogl byc w calym > > Wszechswiecie, > > Najwyraźniej używasz pojęcia Wszechświat inaczej niż fizycy i kosmologowie. Dla > nich Big Bang to początek CAŁEGO Wszechświata, a nie jakiejś jego ogromnej częś > ci. - chocby nie wiem jaka stosowac ekwilibrystyke jezykowa, WSZECH znaczy wszystko - a wiec nie moze byc czegos (Big-Bangu, Boga, Zaswiatow, Osobliwosci Pierwotnej, Aniolow czy Punktu Startowego) poza WSZYSTKIM, co modniejsi dzi fizycy-teoretycy gdy zwroconom im uwage na ta sprzecznosc zaczeli uzywac slowa 'Multiversum' - ale ta ucieczka na nic sie zdaje, jest tylko dzieleniem tego WSZECH na mniejsze czesci, > > > 3) Wszechświat jest wielki, pusty i obojętny. > > - wielki...niech ci bedzie, > > pusty - nie, > > Nie w sensie matematycznym, lecz fizycznym - składa się głównie z próżni, - nie ma czegos takiego jak proznia doskonala, chyba, ze masz na mysli potocznie rozumiana przestrzen z mala iloscia (obserwowalnych przez nasze Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 23.01.07, 13:15 Gość portalu: Ewolucjonista napisał(a): > Ostatnio pisuję (od miesięcy) właściwie wyłącznie jako Ewolucjonista (czasem w > pośpiechu robię literówki). Na innych forach (i kiedyś na gazetowym) używałem > też nazwiska zamiast nicku, a sporadycznie zdarza mi się używać jakiegoś > pierwszego lepszego nicka. Ale raczej nie w tych samych wątkach - nie udaję, że> jest mnie więcej, jeśli o to Ci chodzi... :-) Czy już kiedyś w przeszłości dyskutowałam z Tobą gdy miałeś inny nick i na jakim wątku? :-) > > Tu mamy kilka wątpliwych założeń. > 1) przyczyna musi poprzedzać skutek. Jeśli czas nie istnieje bez materii i bez > wszechświata (z czym zgodził się nawet Marines, co nie przeszkadza mu mówić, że wcześniej (???) istniała Nicość, i to jeszcze chasydzka), to nie było żadnego > "wcześniej", a więc i żadnej uprzedniej przyczyny; przyczyny i skutki działają w> świecie, jeśli nie ma świata, nie ma ciągów przyczynowo-skutkowych. Przd Bing Bangiem nie istniał czas ale tylko w naszym Wszechświecie ,jednak dla abstrakcyjnego myślenia nie widzę żadnych przeszkód aby operować pojęciem "czas przed wielkim wybuchem" , przecież jakoś trzeba nazwać ten fascynujący okres. Skora mamy już czas przed Bing Bangiem to jest miejsce i na jego Przyczynę obojętnie czy będzie ona duża czy mała ale napewno jest znacząca w skutkach.. > 2) przyczyna ma taką naturę jak skutek, albo jest do niego proporcjonalna > (potężne skutki wymagają potężnych przyczyn, piękne skutki - pięknych przyczyn, > dobre skutki - dobrych, itp. To też oczywiście nieprawda. Można się tu odwołać > do "efektu motyla" - przyczyną potężnego huraganu może być drobna fluktuacja, > choćby trzepot skrzydeł motyla. Żeby wybuchła bomba atomowa, wystarczy nacisnąć> mały guzik, żeby spowodować katastrofę potężnego promu kosmicznego wystarczył mały odprysk pianki izolacyjnej z powodu niepogody przed startem, itp. wszelkie> niestabilności i wybuchy, w tym Wielki Wybuch zwykle mają drobne przyczyny (np.> przypadkowa iskra). Tu się z Tobą akurat zgadzam :-) Wielki Wybuch mogła spowodować drobna przyczyna tylko ,że naturę miała boską. > 3) Wszechświat jest wielki, pusty i obojętny. Nie bardzo pasuje do obrazu > boskiego, przytulnego raju. Nie widać w nim oznak boskości rozumianej jako > Miłość, Dobroć itp. - jest mnóstwo twardego promieniowania, chmur gazu, gruzu > kosmicznego itp. - chaotycznie rozrzucone kule materii... Na Ziemii będącej integralną częścią Wszechświata żyli i żyją ludzie pełni miłości i dobroci, może jest ich mało ale są oni wspaniałym dowodem na istnienie Boga. Pozatym Wszechświat jest piękny, fascynujący, harmonijny, potężny, inteligentnie zaprojektowany, jest on jednocześnie niemym świadectwem Boga jak i głośno krzyczącym "napewno istnieje Bóg". Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 19:16 vacia napisała: > Czy już kiedyś w przeszłości dyskutowałam z Tobą gdy miałeś inny nick i na > jakim wątku? :-) Nie pamiętam :-( Być może tak, ale musiałoby to być wiele miesięcy temu (a ja pojawiam się na forum "falami" - kiedy mam trochę luzu w pracy (albo odwrotnie, szukam urozmaicenia zajęć zawodowych). > nie widzę żadnych przeszkód aby operować pojęciem "czas > przed wielkim wybuchem" , przecież jakoś trzeba nazwać ten fascynujący okres. > Skora mamy już czas przed Bing Bangiem to jest miejsce i na jego Przyczynę > obojętnie czy będzie ona duża czy mała ale napewno jest znacząca w skutkach.. Właśnie sęk w tym, że nie mamy czasu przed Big Bangiem. Dla nas jest to bardzo trudne do wyobrażenia, bo żyjemy w czterowymiarowej czasoprzestrzeni, i wszystko co nas otacza jest gdzieś i kiedyś. I trudno sobie wyobrazić, że nie ma czasu "przed/poza wszechświatem". To jest bardzo nieintuicyjne. > Wielki Wybuch mogła spowodować drobna przyczyna tylko ,że naturę miała boską. Teologicznie Bóg jako "mała przyczyna" brzmi heretycko... :-) > Na Ziemii będącej integralną częścią Wszechświata żyli i żyją ludzie pełni > miłości i dobroci, może jest ich mało ale są oni wspaniałym dowodem na > istnienie Boga. Albo na to, że u gatunków społecznych dobór naturalny sprzyja wykształceniu w układzie nerwowym predyspozycji do więzi i altruistycznej kooperacji... > Pozatym Wszechświat jest piękny, fascynujący, harmonijny, potężny, > inteligentnie zaprojektowany, jest on jednocześnie niemym świadectwem Boga jak > i głośno krzyczącym "napewno istnieje Bóg". To tylko apologeci religii tak chcieliby go widzieć... Ta masa wodoru i helu sama w sobie nie ma żadnej z cech, o których piszesz, to tylko subiektywne emocjonalno-estetyczne odczytanie przez umysł ludzki, odpowiednio urobiony przez religię. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Leonard3 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 24.01.07, 18:27 Pani Vaciu, Z przyjemnoscia obserwuje jak Pani broni pozycji swiatopogladowej wynikajacych z chrzescijanstwa (katolicyzmu?). Pewne cechy Pani polemiki wyraznie nosza slady naszej chrzescijanskiej doktryny "zlo dobrem zwyciezaj". Pani glos jest raczej osamotniony ,gdyz jest to witryna ,ktora skupia prawie wylacznie ateistycznych klakierow. Mnie to przypomina kurnik ateistow gdzie sie oni wzajemnie adoruja gdaczac tak,tak,tak,tak,tak. Ich strach przed innym niz ateistyczny punkt widzenia wynika ze slabosci ich pozycji. Koniec ze zludzeniami ateistow ,ze nauka bedzie arbitrem w tym swiatopogladowym sporze. Za to maja oni caly nierozwiazany bagaz egzystencjonalnej pustki i przemoznego strachu przed smiercia. Dlatego ten zalosny tlumek z taka obsesja podglada nasz katolicki dom. Potwierdzila to sprawa abp. Wielgusa . Takiego amoku,podniecenia i wscieklosci niewierzacych nie widzialem nigdzie. A przeciez dotyczylo to osoby biskupa ,ktora dla niewierzacych jest z definicji nikim. Katolicy zas ,silni swoja wiara w mozliwosc rozgrzeszenia, zaufania i przebaczenia wedlug wzoru Chrystusowego ,zachowali sie ze spokojem i godnoscia. A wiec pomodlmy sie razem, pani Vaciu za ten nieszczesliwy i zalosny tlumek ( chociaz jak mi jeden z forumowiczow napisal ma on " w d*pie moja modlitwe.) Pozdrawiam Andrzej Leonard P. MD PhD Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 21:44 > Potwierdzila to sprawa abp. Wielgusa . Takiego amoku,podniecenia i wscieklosci > niewierzacych nie widzialem nigdzie. A przeciez dotyczylo to osoby > biskupa ,ktora dla niewierzacych jest z definicji nikim. > Katolicy zas ,silni swoja wiara w mozliwosc rozgrzeszenia, zaufania i > przebaczenia wedlug wzoru Chrystusowego ,zachowali sie ze spokojem i godnoscia. Mnie np. sprawa abp. Wielgusa mało obchodzi, ale chyba to nie ateiści tylko jednak gorliwi katolicy w amoku i wściekłości atakowali ekipy telewizyjne i zakłócali nabożeństwo podczas niedoszłego ingresu... W ogóle chyba mało się wypowiadali na ten temat. Ale tak czy owak co ma agenturalna przeszłość abp. Wielgus do rozstrzygania problemów światopoglądowych przez naukę?? Może by tak na swoją nienawiść do ateistów nałożyć odrobinę logiki? Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: omnipotentny Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.cn.com.pl 30.01.07, 22:11 a) nie można mówić o "okresie przed wielkim wybuchem", bo > czas zaczął płynąć dopiero w momencie Big Bangu. Co spowodowało ten Big Bang? Jeśli coś go spowodowało, jak tą przyczynowość pogodzić z brakiem czasu przed Big Bangiem? Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 15:53 Czy to cytaty ze Stanislwa Lema czy Andersena ? Fluktuacja zerowego potencjalu ? ha,ha,ha,ha Materia i energia znosza sie do zera ( e=mcSQUARE) ? HA,HA,HA,HA,HA Czas luzem? Madcio , jestes dobrym bajkopisarzem. Ale nie zaslugujesz nawet na miano ignoranta kosmologa. Odpowiedzi na pytanie co bylo przed BIG BANG udzielil najwiekszy zyjacy obecnie fizyk Steven Hawking - " CO BYLO PRZED BIG-BANG ? NIC !!!!!!! I mozesz przegooglowac caly internet i odpowiedz Stevena to jedyna i ostateczna odpowiedz nauki. No i oczywiscie dla ludzi na twoim poziomie to musi wystarczyc. Zadnych pytan , zadnych watpliwosci tylko ciasna " samoinkwizycja" Ps. MAD-cio w wolnym tlumaczeni z angielskiego znaczy "przyglup". Sam siebie oceniles wlasciwie. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 20.01.07, 16:36 Odpowiadasz niewłaściwej osobie, ale co tam... > I mozesz przegooglowac caly internet i odpowiedz Stevena to jedyna i > ostateczna odpowiedz nauki. Od kiedy to Hawking to "cała nauka"? I informuję cię uprzejmie, że nauka nie mówi, że nic nie było przez wielkim wybuchem. Mówi, że na dzisiejszy stan wiedzy nic się nie da powiedzieć o tym, co było przed WW (choć są różne śmiałe hipotezy na ten temat). Z całą pewnością taki geniusz jak ty rozumie różnicę między "było nic" a "nic o tym nie wiemy", he, he. > No i oczywiscie dla ludzi na twoim poziomie to musi wystarczyc. No, niestety. Na poziom spożywania grzybków w celu wywołania wizji religijnych jakoś mi nieśpieszno. > Ps. MAD-cio w wolnym tlumaczeni z angielskiego znaczy "przyglup" Pomijając to, ze moim właściwym nickiem jest MaDeR (madcio mam, bo ktoś już zajął madera na portalu :> ), słowa "cio" nie ma w języku angielskim, o wielki geniuszu. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: omnipotentny Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.cn.com.pl 30.01.07, 22:18 > Odpowiedzi na pytanie co bylo przed BIG BANG udzielil najwiekszy zyjacy > obecnie fizyk Steven Hawking - " CO BYLO PRZED BIG-BANG ? NIC !!!!!!! > I mozesz przegooglowac caly internet i odpowiedz Stevena to jedyna i ostateczna > odpowiedz nauki. to jest dywagacja na temat: jaka hipoteza naukowa najlepiej uzasadni hipotezę wielkiego wybuchu. Teza o ''niczym'' jest rzeczywiście tak samo dobra jak teza o ''wielkim wybuchu''. I dowodów na ich prawdziwość jest mniej więcej tyle samo, co dowodów na istnienie Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
scept89 co mial Juliusz Cezar w kuferku? 30.01.07, 22:52 omnipotentny napisał(a): > to jest dywagacja na temat: jaka hipoteza naukowa najlepiej uzasadni hipotezę > wielkiego wybuchu. Teza o ''niczym'' jest rzeczywiście tak samo dobra jak teza > o ''wielkim wybuchu''. I dowodów na ich prawdziwość jest mniej więcej tyle > samo, co dowodów na istnienie Boga. Podobnie na temat zawartosci kuferka Juliusza Cezara kraza rozne domysly jako ze brak zrodel historycznych. Jedni twierdza ze byl tam schowany Marsjanin, inni ze lewe jadro Minotaura, wreszcie inni ze Cezar trzymal w nim swoje brudne onuce. Omnipotencjusz twierdzi na przyklad ze byl to Ufok z Aldebarana ktoremu przeszczepiono prawe jadro Setha i lewe skrzydlo Pegaza. Teza ta ma byc w/g niego co najmniej rownie prawdopodobna jak Wielka Hipoteza (brudno)Onucowa albo Pustoqferyzm. To ze o zawartosci kuferka wiemy niewiele nie oznacza ze mozemy do niego pakowac co nam slina na jezyk przyniesie. Bog to nie karaluch co to w kazda naukowa szczeline sie wciska. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Leonard3 Re: co mial Juliusz Cezar w kuferku? IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.07, 23:53 Panie Scept, To , ze brak dowodow historycznych na zawartosc kuferka Cezara , nie powstrzyma pytania o jego zawartosc. Czlowiek jako dziwna swa ceche ma ciekawosc i tlumienie jej jest bezcelowe. I po przestudiowaniu historii kampanii Cezara, po uscisleniu gdzie i kiedy kampania sie odbywala, po uwzglednieniu ze Cezar nie byl ani elegantem ani trefnisiem i po porownaniu z zawartoscia kuferka dowodcy legionu - z duzym prawdopodobienstwem bedziemy mogli powiedziec co bylo w kuferku dowodcy szesciu legionow -Juliusza Cezara. Takie typ rozumowania jest stary jak swiat i zwany dedukcja. Jak sie pan wiecej o tym chce dowiedziec to niech sobie pan poczyta o Sherlocku Holms'ie Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 21:50 Ewolucjonista , no i kolejny donos ci sie udal. No i jaka straszna prawde ujawniles biednej Waci. Ten Leonard3 to Andrew Leonard P. MD PhD colonel SICIS , wyksztalcony za brudne pieniadze kontrwywiadu. Niech sie swieta vacia trzyma z daleka od tego podejrzanego typa, ktory jest tak piekielnie inteligentny. To na pewno ma kontakty z diablem. Ha,ha,ha,ha,ha. No a co ty Ewolucjonista? Szary polski zyciorysik i szare zycie nieudacznika. Ojciec Marksista uczyl syna trudnej sztuki donoszenia bo sam wiele sie natrudzil donoszac do SB. Ojciec Marksista , syn pseudo-Ewolucjonista. Bog ukaral. A jaki ty wyksztalcony. Oj wej. Skonczyles gimnazium ( a wlasciwie to mniej bo dali ci tytul polskiego magistra). A dlaczego cie tak skrzywdzili? Pl.mgr. to tak jak syfilis. Latwo zalapac a trudno wyleczyc (mozg) Ha,ha,ha,ha,ha,ha Odpowiedz Link Zgłoś
fg2002 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 21.01.07, 12:38 wg mnie to co wyjaśnia kosmologia, lepiej wyjaśnia mitologia Odpowiedz Link Zgłoś
fg2002 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 21.01.07, 12:35 ale kosmologia to nie nauka - to religia Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: t0g Re: Co do nauk przyrodniczych, to ani tak, ani nie IP: 12.45.62.* 19.01.07, 18:48 Bóg jest Istota Nadprzyrodzoną, a nauki przyrodnicze nie pozwalaja wejrzeć w strefę bytów nadprzyrodzonych. Gdyby nauki przyrodnicze rozstrzygnęły te kwestię, to nie musielibyśmy w ogóle mówic o "wierze". Tak, jak nie musimy WIERZYĆ w istnienie atomów - nie widziemy ich, ale nauka daje tak silne dowody na ich istnienie, że my po prostu WIEMY, iz one istnieją. Co zas do innych nauk - no, na przykład, taka teologia MUSI z natury rzeczy potwierdzac istnienie Boga, bo przeciez inaczej powstałaby sytuacja nie tyle nawet absuredalna, co wręcz komiczna. Co zas do komentarza Vaci: tak, nauka prowadzi do Boga. Niektórych. A innych z kolei od Boga odwodzi. Nie można jednoznacznie przepowiedzieć, czy u kogos nauka wzmocni wiarę, czy przeciwnie, osłabi. Vacia jest aktywistka, trzeba na to brac poprawkę w danym temacie. Ale ogólnie to z niej całkiem zacne stworzenie. Da sie lubić. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: t0g Re: Erratum IP: 12.45.62.* 19.01.07, 18:52 Oczywiście nie "strefę" bytów nadprzyrodzonych, tylko "sferę". Odpowiedz Link Zgłoś
kapitalizm1 Re: Co do nauk przyrodniczych, to ani tak, ani ni 20.01.07, 07:45 Gość portalu: t0g napisał(a): Bóg jest Istota Nadprzyrodzoną, a nauki przyrodnicze nie pozwalaja wejrzeć w strefę bytów nadprzyrodzonych. - a czymze jest "sfera bytow nadprzyrodzonych" jak nie nasza fantazja? > Nie można jednoznacznie przepowiedzieć, czy u kogos nauk > a > wzmocni wiarę, czy przeciwnie, osłabi. - ale kazda wiara oslabia nauke. Odpowiedz Link Zgłoś
cs137 Re: Niezupełnie się zgadzam 20.01.07, 10:18 kapitalizm1 napisał: > - ale kazda wiara oslabia nauke. O ile w umyśle naukowca obie te rzeczy się "sprzegają", to istotnie może powstac taka sytuacja. Ale sa też tacy naukowcy - znam niejednego takiego - którzy potrafią ustawić sobie wiarę i myślenie naukowe całkowicie "ortogonalnie", to znaczy, że obie te rzeczy nie rzutują wzajemnie na siebie. Na przykład, do pomyslenia jest następujący schemat takiego "ortogonalnego" ustawienia spraw: Stwórca ustanowił podstawowe prawa przyrody jeszcze przed "początkiem rzeczy", a następnie pozwolił tym prawom działac, juz wiecej nie interweniując. To nie jest sprzeczne w zaden sposób z nauką, bo nauka na razie nie umie w zaden sposób wytlumaczyć, dlaczego najbardziej fundamentalne prawa przyrody, rózne stałe (np. stała Plancka) sa właśnie takie, jakie są. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Niezupełnie się zgadzam IP: *.oc.oc.cox.net 21.01.07, 05:47 cs137 napisał: O ile w umyśle naukowca obie te rzeczy się "sprzegają", to istotnie może powstac taka sytuacja. Ale sa też tacy naukowcy - znam niejednego takiego - którzy potrafią ustawić sobie wiarę i myślenie naukowe całkowicie "ortogonalnie", to znaczy, że obie te rzeczy nie rzutują wzajemnie na siebie. - nie, kazda proba hamowania rozsadku (rozumu) ma swoja cene, przyciskajac jednoczesnie pedal gazu i hamulca w aucie tez mozemy jechac, zalezy jak mocno naciskamy hamulec - cena jest przedwczesne zuzycia silnika (Einstein), > Na przykład, do pomyslenia jest następujący schemat takiego "ortogonalnego" ustawienia spraw: Stwórca ustanowił podstawowe prawa przyrody jeszcze przed "początkiem rzeczy", a następnie pozwolił tym prawom działac, juz wiecej nie interweniując. - a co to za dziwolog "poczatek rzeczy"? masz na mysli Biblie? > To nie jest sprzeczne w zaden sposób z nauką, bo nauka na razie nie umie w zaden sposób wytlumaczyć, dlaczego najbardziej fundamentalne prawa przyrody, rózne stałe (np. stała Plancka) sa właśnie takie, jakie są. - a jakie mialyby byc, jak nie takie jakie sa?? wszystko jest takie jakie jest, a nie inne, A = A - w tych samych warunkach i w tym samym czasie, cuda nie istnieja - sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
fg2002 Re: Niezupełnie się zgadzam 21.01.07, 13:21 Ale takie wyjaśnianie potrzebne jest tylko religii. Takie wyjaśnianie niczego niczym. Odpowiedz Link Zgłoś
fg2002 Re: Co do nauk przyrodniczych, to ani tak, ani ni 21.01.07, 13:11 lubie taki kapitalizm Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Co do nauk przyrodniczych, to ani tak, ani ni 20.01.07, 15:28 Gość portalu: t0g napisał(a): > Co zas do komentarza Vaci: tak, nauka prowadzi do Boga. Niektórych. A innych z > kolei od Boga odwodzi. Nie można jednoznacznie przepowiedzieć, czy u kogos nauka wzmocni wiarę, czy przeciwnie, osłabi. Największy pożytek jaki mi przyniosła nauka to otwarcie się na Boga. Studia oczywiście nie miały nic wspólnego z teologią ,chodzi raczej o to ,że nauka kształci racjonalne myślenie a ono pomaga objąć umysłem abstrakcyjny dla nas byt jakim jest Bóg. Wymaga to bezkompromisowego dążenia do prawdy i pewnej niezależności od opinii otoczenia.W naukach społecznych osobiste doświadcznie też ma wartość naukową. > Ale ogólnie> to z niej całkiem zacne stworzenie. Da sie lubić. Dziękuję, miło mi to czytać, też Ciebie lubię t0g :-) Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kpsting Re: Co do nauk przyrodniczych, to ani tak, ani ni IP: 12.152.252.* 22.01.07, 22:18 czyli objelas boga umyslem dzieki nauce, he? jak to jest mozliwe, pytam sie. jak mozna objac umyslem boga! i to dzieki nauce... i do tego jeszcze umyslem. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kpsting Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: 12.152.252.* 19.01.07, 20:18 rozum wyklucza istnienie boga. nauka czyms takim sie nie zajmuje. Odpowiedz Link Zgłoś
fg2002 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 21.01.07, 13:35 kpsting - głęboko wierze, że nasz racje. Bo jestem głęboko niewierzący. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Naukowiec Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.chello.pl 19.01.07, 20:31 Sam potrafisz odpowiedzieć na to pytanie. Opracuj doświadczenie które daje różne wyniki w zależności od tego czy Bóg istnieje czy nie. Przeprowadź to doświadczenie, opublikuj wyniki i pozwól niezależnym badaczom przeprowadzić je własnoręcznie. Jeśli wyniki będą jednoznacznie negatywne, będzie to naukowy dowód. To jest JEDYNA metoda udowodnienia czegokolwiek przez naukę. Żadne teoretyzowanie niczego nigdy w nauce nie rozstrzygnęło (co najwyżej wskazało jakie doświadczenie należy przeprowadzić). A w zależności od tego jaką uznajesz "definicję Boga", możesz ocenić czy istnieje doświadczenie testujące jego obecność. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: 83.238.145.* 19.01.07, 21:40 Socrates , Platon czy Arystoteles posiadali cala wiedze naukowa , ktora istniala w ich czasach. Ich imiona nie sa znane z tego ze byli "naukowcami". Ich imiona sa niesmiertelne z powodu potegi ich abstrakcyjnego myslenia. Jesli mielibysmy ograniczac potege naszego umyslu do nauki to bylibysmy ciagle karlami: a) Nauka w chwili obecnej widzi obiektywne nieprzekraczalne granice swojego poznania w dziedzinie fizyki i kosmologii. b) Nauka "a priori" zaklada , ze nigdy nie dostarczy odpowiedzi na najwazniejsze egzystencjonalne pytania czlowieka: "Po co istniejemy?", "Czy ludzkie zycie ma sens glebszy niz tylko uczestnictwo w cyklu narodziny - smierc " Intelektualna aktywnosc ludzkiego mozgu jest nieporownywalnie bogatsza niz zakres dzialan nauki. Ograniczanie intelektu wylacznie do nauki jest obelga dla intelektu. Uzywajac metafory uzywanie wylacznie nauki jest porownywalne do uzywanie wylacznie wechu i nosa do sensorycznego poznania swiata Trzeba jeszcze otworzyc oczy i uszy. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: 83.238.145.* 19.01.07, 22:12 Arogancja nauki wynikala z blednego zalozenia ,ze wszystko da sie wyjasnic na podstawie istnienia praw fizyki obowiazujacych w calym Kosmosie. Byl jednak taki stan Kosmosu gdzie zadne prawa fizyki nie obowiazywaly a jeszcze wczesniej bylo NIC. I to jest FAKT. I to jest Bog. Mysle wiec jestem . Porazka nauki nie oznacza porazki intelektu. Uzywajac racjonalnego (niemagicznego) myslenia) WIEMY , ze jest Bog. Mozemy posiasc rowniez czesciowa wiedze o Bogu. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 09:43 Gość portalu: Marines2007 napisał(a): > Byl jednak taki stan Kosmosu gdzie zadne prawa fizyki nie obowiazywaly > a jeszcze wczesniej bylo NIC. I to jest FAKT. I to jest Bog. Skąd to utożsamienie? Religie - zwłaszcza judeochrześcijańskie - przedstawiają Boga jako osobę, złożony byt z emocjami, wolą, itp., aktywnie wchodzący w relację z ludźmi itp., a nie jako NIC. Jeśli Bóg to Nic, to Boga nie ma (a w każdym razie tego Boga, który rozmawiał z patriarchami, domagał się składania ofiar ze zwierząt, jak wszyscy ówcześni bogowie w okolicy itp.). > Mysle wiec jestem . Porazka nauki nie oznacza porazki intelektu. ??? > Uzywajac racjonalnego (niemagicznego) myslenia) WIEMY , ze jest Bog. ??? > Mozemy posiasc rowniez czesciowa wiedze o Bogu. ??? Może jakieś bardziej konkretne argumenty, a nie same strzeliste akty wiary w możliwość rozumowego poznania Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 13:41 Pytlujesz slowo "Nic (Nicosc) przynajmniej 50 razy dziennie. I nigdy samodzielnie nie zastanowiles sie nad niezwykle bogata semantyka tego slowa. "Mysle wiec jestem" Czlowieku , czemu ty samodzielnie nie myslisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
fg2002 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 21.01.07, 13:54 Marines przemawia w imieniu Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: omnipotentny Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.cn.com.pl 30.01.07, 22:23 > Skąd to utożsamienie? Religie - zwłaszcza judeochrześcijańskie - przedstawiają > Boga jako osobę, złożony byt z emocjami, wolą, itp., aktywnie wchodzący w > relację z ludźmi itp., ''Złożony byt z emocjami'' - skąd ty to wytrzasnąłeś? Nic bardziej błędnego. Lekturę radzę zacząć od św. tomasza z akwinu. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 20:51 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > > Skąd to utożsamienie? Religie - zwłaszcza judeochrześcijańskie - > > przedstawiają Boga jako osobę, złożony byt z emocjami, wolą, itp., > > aktywnie wchodzący w relację z ludźmi itp., > > ''Złożony byt z emocjami'' - skąd ty to wytrzasnąłeś? Nic bardziej błędnego. > Lekturę radzę zacząć od św. tomasza z akwinu. Ja pisałem o Bogu religii, m.in. judeochrześcijańskich - a więc tym, który w Biblii stwarzał świat (a potem "widział, że było dobre" - czyli musiał się przekonać, jak wyszło, nie będąc wszechwiedzący i bezczasowy), szukał ludzi w Edenie, rozgniewał się na ludzkość, za to, ludzie że nie są dość posłuszni, zesłał na nich potop, potem jednak tego żałował, itp. szedł zobaczyć czy to prawda co mówią o Sodomie i Gomorze, a po drodze wpadł na placki do Abrahama, potem musiał ugłaskać swój gniew posyłając na sadystyczną śmierć Chrystusa, żeby jego cierpienia zaspokoiły jego poczucie sprawiedliwej odpłaty, itp. A Bóg Świętego Tomasza to abstrakcyjny koncept filozoficzny pogańskiego filozofa Arystotelesa (mający np. rozwiązać problem Pierwszego Poruszyciela i w ogóle nieskończonych łańcuchów przyczynowo-skutkowych), a nie ten Jahwe, którego opisuje Biblia (i o którym ja mówiłem). Arystotelesowsko-tomistycznemu bytowi nie byłyby potrzebne ofiary ze zwierząt składane przez kapłanów bliskowschodniego koczowniczego plemienia itp. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: omnipotentny Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.cn.com.pl 31.01.07, 21:10 > Ja pisałem o Bogu religii, m.in. judeochrześcijańskich Bóg religii judeochrześcijanskich jest Bogiem św. Tomasza z Akwinu. > a potem "widział, że było dobre" - czyli musiał się > przekonać, jak wyszło, nie będąc wszechwiedzący i bezczasowy), szukał ludzi w > Edenie, rozgniewał się na ludzkość, za to, ludzie że nie są dość posłuszni, > zesłał na nich potop, potem jednak tego żałował, itp. szedł zobaczyć czy to > prawda co mówią o Sodomie i Gomorze, a po drodze wpadł na placki do Abrahama, > potem musiał ugłaskać swój gniew posyłając na sadystyczną śmierć Chrystusa, żeb > y > jego cierpienia zaspokoiły jego poczucie sprawiedliwej odpłaty, itp. z tej wypowiedzi wynika, że jednak nie masz pojęcia o czym piszesz. A chyba powinno być inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 31.01.07, 21:18 > z tej wypowiedzi wynika, że jednak nie masz pojęcia o czym piszesz. A chyba > powinno być inaczej? To ty chyba jakąś inną Biblię czytałeś. Może v 2.0? Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 01.02.07, 12:10 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > Bóg religii judeochrześcijanskich jest Bogiem św. Tomasza z Akwinu. Doprawdy? To by chyba oznaczało, że judaizm przyswoił sobie trzynastowieczną chrześcijańską doktrynę teologiczną (a może i Trójcę Świętą?). To prawda, że kilkadziesiąt lat wcześniej Majmonides czerpał garściami z Arystotelesa i Awicenny, a Tomasz (podobnie jak inni scholastycy) inspirował się jednym, drugim i trzecim, ale z pewnością nie oznacza to wspólnoty zasad doktrynalnych. > z tej wypowiedzi wynika, że jednak nie masz pojęcia o czym piszesz. A chyba > powinno być inaczej? Kiedy się coś takiego rzuca w dyskusji, dobry obyczaj nakazuje rozwinąć i udowodnić zarzut. Co mianowicie w wypowiedzi Ewolucjonisty wskazuje na jego ignorancję? Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Yogin Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: 83.238.145.* 01.02.07, 15:13 Dobry obyczaj i dobre maniery - dla ateisty i dla teisty. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: omnipotentny Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.cn.com.pl 01.02.07, 19:32 > Kiedy się coś takiego rzuca w dyskusji, dobry obyczaj nakazuje rozwinąć i > udowodnić zarzut. Co mianowicie w wypowiedzi Ewolucjonisty wskazuje na jego > ignorancję? na jego ignorancję wskazuje fakt, że literalnie odczytuje treść symboliczną. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 20:09 Gość portalu: omnipotentny napisał(a): > > Co mianowicie w wypowiedzi Ewolucjonisty wskazuje na jego ignorancję? > na jego ignorancję wskazuje fakt, że literalnie odczytuje treść symboliczną. Na szczęście nie ja jeden... Dekret Komisji Biblijnej Kościoła katolickiego (jedynego, który w ogóle uznaje arystotelizm-tomizm za oficjalną wykładnię teologiczną) z 1909 roku na pytanie 2 „Czy wolno uczyć, że trzy pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju nie zawierają prawdziwych opisów wydarzeń, zgodnie z obiektywną rzeczywistością, i historyczną prawdą, ale podają baśnie zapożyczone z mitologii i kosmogonii dawnych ludów (...) albo alegorie, symbole, legendy?” odpowiadał: „Nie wolno”. Oczywiście, im bardziej nauka wykazywała absurdalność trzymania się literalnej interpretacji, tym bardziej teolodzy uciekali w symboliczną. Ale jednak Tomasz tylko spróbował pogodzić swoją wiarę z filozofią Arystotelesa, wówczas uważaną za niedościgłą kwintesencję mądrości. To pozwoliło wyciszyć problem niezgodności religii objawionej z mądrością pogan, ale nie zmienia faktu, że autorzy Biblii tomistami nie byli, a z czasem arystotelizm (a więc i tomizm) spadł z piedestału, kiedy okazało się, że te rozmaite genialne dowody na istnienie Boga to sylogizmy oparte na domaganiu się konieczności realnego istnienia bytów o cechach zawartych w przyjętych definicjach. Ale to już inna bajka. W każdym razie wracając do religii. Znaczna część Pięcioksięgu - fundamentu Biblii - poświęcona jest literalnym opisom zdarzeń (od grzechu pierworodnego, przez potop Noego, przymierze z Abrahamem czy opowieść o wieży Babel), które miały być rzeczywiste i mieć realne konsekwencje dla całej późniejszej historii ludzkości. Czy należy je rozumieć symbolicznie? Arystotelesowski Najwyższy Byt zamykał się z Mojżeszem w namiocie? Zawarł kontrakt na wyłączność kultu z Abrahamnem? itp. Czy to tylko w ogóle takie opowiastki, którym nie odpowiadały realne wydarzenia? Równie duża część Pięcioksięgu poświęcona jest przywilejom kapłanów, asortymentowi darów, które były niezbędne Najwyższmu Bytowi w dużych ilościach... I jakoś nie było mowy o symbolicznym traktowaniu tych konkretów... Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 20.01.07, 15:41 Gość portalu: Marines2007 napisał(a): > Socrates , Platon czy Arystoteles posiadali cala wiedze naukowa , ktora > istniala w ich czasach. Ich imiona nie sa znane z tego ze byli "naukowcami". > Ich imiona sa niesmiertelne z powodu potegi ich abstrakcyjnego myslenia. > Jesli mielibysmy ograniczac potege naszego umyslu do nauki to bylibysmy > ciagle karlami: > a) Nauka w chwili obecnej widzi obiektywne nieprzekraczalne granice swojego > poznania w dziedzinie fizyki i kosmologii. > b) Nauka "a priori" zaklada , ze nigdy nie dostarczy odpowiedzi na najwazniejsz > e > egzystencjonalne pytania czlowieka: "Po co istniejemy?", "Czy ludzkie zycie > ma sens glebszy niz tylko uczestnictwo w cyklu narodziny - smierc " > Intelektualna aktywnosc ludzkiego mozgu jest nieporownywalnie bogatsza > niz zakres dzialan nauki. Ograniczanie intelektu wylacznie do nauki jest > obelga dla intelektu. Uzywajac metafory uzywanie wylacznie nauki jest > porownywalne do uzywanie wylacznie wechu i nosa do sensorycznego poznania swiat a> Trzeba jeszcze otworzyc oczy i uszy. Tak mi się podoba ten Twój post Marines,że zostawiłam go cały w mojej odpowiedzi :-) Uważam, że nasze życie ma głębszy sens, dlatego tak harmonijnie wpisuje się koncepcja nieskończonego Boga w nasze istnienie. Pozatym cieszę się ,że Ktoś przewyższa ludzi intelektualnie a jednocześnie jest tak skromny i delikatny wobec nas,że wyrozumiale przymyka oko na nasze błędy ,dając nam tym wzór jak szlachetnie mamy postępować wobec ludzi stojących od nas niżej pod jakimś względem. Miłej niedzieli życzę :-) Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Nie, to nie tak. 19.01.07, 22:39 Nauka się Bogiem w ogóle nie zajmuje. Niektórzy, tacy jak ja, intepretują to w ten sposób, że Boga nie ma z prostego powodu. Jeśli coś nie jest wykrywalne dla metody naukowej - rzeczy przeznaczonej właśnie do badania wszystkiego, co istnieje w rzeczywistości - to nie istnieje. Wartość metody naukowej potwierdzasz w każdej sekundzie czytania tych słów. :)) A że niektórzy, tak jak niejaki Marines2007 w tym wątku, bełkoczą coś o poznawaniu wszechświata innymi metodami, to cóż. Mieliście dziesiątki tysięcy lat testowania rzeczywistości owymi metodami: religijne objawienia, szamańskie wizje po grzybkach, bełkoty popaprańców i obalaczy a to Einsteina, a to Newtona, ogólnie cała pseudonauka i paranauka. Jakie skutki? No, ja w każdym razie widzę samochody na ulicach zamiast lewitronów, a komórki są wciąż popularniejsze od telepatii. ;) Niestety, modłami nie uniesiemy rakiety na Księżyc. Nie zwiększymy średniej długości życia prawie trzy razy leżąc krzyżem w kościele. Żaden anioł nie zstąpi z nieba, by zamiast 10 przykazań dać nam trzy prawa Newtona. Nie odkryjemy nic, co miałoby wspólnego z obiektywną rzeczywistością, badając jedynie słabości umysłu i poddając się chciejstwom. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marines2007 Re: Nie, to nie tak. IP: 83.238.145.* 20.01.07, 00:01 No to mamy najlepszy przyklad , ze jak ktos sie posluguje tylko nosem to moze tylko wywachac gowno. Dla kreatury takiej jak Madcio swiat jest ograniczony tylko do prymitywnych faktow i prymitywnych wyjasnien. Ograniczony intelekt takiej kreatury nie pozwala jej na zadanie zadnych skomplikowanych pytan . Dla kreatury takiej wszystko wszystko co nie moze on zrozumiec to "belkot". Dla kundla jak i dla Madcia wiersz Homera to tez "belkot". W psychiatrii jako symptom schizofrenii jest "Myslenie konkretne". Jest to uposledzenie polegajace na braku zdolnosci myslenia abstrakcyjnego. I tak uposledzony Madcio zasmradza kazda mozliwa strone Internetowa. Madcio, idz onanizowac swoj mozdzek i swojego "freda" w ubikacji a nie w internecie. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Nie, to nie tak. 20.01.07, 00:21 Marines2007 Madcio zasmradza kazda mozliwa strone Internetowa. > Madcio, idz onanizowac swoj mozdzek i swojego "freda" w ubikacji a nie w > internecie. A to co tu napisałeś to wynik tego abstrakcyjnego, wyższego myślenia?. To ja bardzo dziękuję, ale wole Madcio. Przynajmniej ma coś do powiedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marine2007 Re: Nie, to nie tak. IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 21:17 Ach co to za pseudo-ateistyczne towarzystow wzjemnej adoracji. Klika klakierow uprawiajacych prymitywna propagande. Litosc mnie ogarnia. Jak Kali pluc, to dobrze. Jak na Kalego pluc to zniewaga. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Nie, to nie tak. 20.01.07, 14:45 Nie pień się tak, o istoto wyższo intelektualnie, bo ci żyłka pęknie. Każdy może sobie ocenić, jak bardzo mnie przewyższasz pod tym względem po zawartości twego powyższego postu. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marines2007 Re: Nie, to nie tak. IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 21:59 Alez kto sie pieni Madcio, to tylko wspolczucie. Mowi sie , ze jak pan bog chce kogos ukarac to mu rozum odbiera. W twoim wypadku bog ci nrozumu odebrac nie moze, on ci go nigdy nie dal. ha,ha,ha,ha,ha Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: 83.238.145.* 20.01.07, 00:26 Nie obrazajmy Ateistow. Intelektualnie umotywowanych ateistow jest garstka i sa to a reguly bardzo madrzy ludzie. Reszta to motloch "nie wierzacy", z powodow poza intelektualnych: a)ludzkie zwierzeta usatysfakcjonowane swoja zwierzeca egzystencja typu "zjedz,wypij,zesraj sie i zdechnij bez celu" b) Ludzie z anomaliami myslenia nie pozwalajacymi zadawac egzystencjonalnych pytan c) Psychopaci i neurotycy (typu madcio) pozbawieni zdolnosci myslenia abstrakcyjnego d) Ludzie poslugujacy sie mysleniem magiczno-technologicznym, ktorzy zyja w swiecie "googlowania pozornej wiedzy" a w rzeczywistosci w swiecie naiwnej science fiction. Ten fanatyczny pseudo-ateistyczny motloch jest spolecznie bardziej niebezpieczny niz fanatyczny motloch islamski. Fanatyczny pseudo-ateistyczny motloch polknie bezkrytycznie kazda ekstremalna ideologie jak : terrorysm , anarchizm, kryminalny nihilism itd. itd. Fanatyczny pseudo-ateistyczny motloch jest obiektem zainteresowania sluzb specjalnych na calyn swiecie oraz Interpolu. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 20.01.07, 00:34 marines2007 napisał(a): >Reszta to motloch "nie wierzacy", To może powiemy cos o motłochu wierzącym. Fanatycznym, aroganckim, chamskim, lubujacym sie w wulgaryzmach, nie szanujacym nikogo i niczego co nie przystaje do ograniczonych umysłów członków "stada" Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 01:41 Jeden motloch jest lustrzanym odbiciem drugiego Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Ewolucjonista Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.07, 10:06 Gość portalu: marines2007 napisał(a): > Nie obrazajmy Ateistow. Intelektualnie umotywowanych ateistow jest garstka > i sa to a reguly bardzo madrzy ludzie. Reszta to motloch "nie wierzacy", > z powodow poza intelektualnych: Ale co to ma do rzeczy? Jeżeli, powiedzmy, pytamy o teologiczne uzasadnienia jakegoś dogmatu czy rozumienia Biblii (np. wyższość interpretacji katolickiej nad protestancką czy żydowską), to mówiemie, że 90 % katolików/protestantów/żydów podziela przekonania swojego wyznania, bo bezrefleksyjnie przyjęli swoje wyznanie z dobrodziejstwem inwentarza jest nierelewantne. Mówimy o argumentach, a nie o tych, którzy w coś wierzą "ludowo". > a)ludzkie zwierzeta usatysfakcjonowane swoja > zwierzeca egzystencja typu "zjedz,wypij,zesraj sie i zdechnij bez celu" Tak samo większość pobożnych wyznawców wierzy nie z przyczyn intelektualnych i rozumowych, tylko dlatego, że religia daje im poczucie (z punktu widzenia ateisty: iluzję), że życie ma transcendentny sens. To argument obosieczny. "Ateiści praktyczni" żyją bez Boga, bo nie odczuwają takiej potrzeby, "ludowa pobożność" odwrotnie - znajduje w religgi wypełnienie pustki egzystencjalnej. Jedno i drugie nie ma znaczenia dla dyskusji na temat stosunku nauki do Boga. > b) Ludzie z anomaliami myslenia nie pozwalajacymi zadawac egzystencjonalnych > pytan Myślę, że to nie kwestia pytań, tylko odpowiedzi. Niektórych ludzi odpowiedzi religii nie przekonują. A pytania egzystencjalne odwołują się do emocji i motywacji (po co żyć? na czym polega prawdziwe spełnienie i szczęślie?, a nie do intelektu, a zwłaszcza do nauki. c) Psychopaci i neurotycy (typu madcio) pozbawieni zdolnosci myslenia > abstrakcyjnego Madcio wypowiada się rozsądnie i nie obraża dyskutantów tylko dlatego, że mają inny światopogląd. Wydaje mi się raczej intelektualnie umotywowanym ateistą zasługującym na szacunek - patrz początek postu. > d) Ludzie poslugujacy sie mysleniem magiczno-technologicznym, > ktorzy zyja w swiecie "googlowania pozornej wiedzy" a w rzeczywistosci > w swiecie naiwnej science fiction. Większość naukowców-przyrodników składnia się ku ateizmowi, raczej nie dlatego, że swoją wiedzę "wygooglali". Marinesie, dziwnie podobnie do Leonarda3 próbujesz zdeprecjonować osoby o poglądach innych niż Twoje imputując im "łże-wiedzę". Lepiej byłoby poprzeć ten wywód konktetami, zamiast insynuacjami. > Fanatyczny pseudo-ateistyczny motloch polknie bezkrytycznie > kazda ekstremalna ideologie jak: terrorysm , anarchizm, > kryminalny nihilism itd. itd. Na razie terroryzm i wojny toczą głównie ludzie bardzo religijni (islamscy dżihadyści oraz bogobojna Ameryka; ostatnia wojna w Europie, w b. Jugosławii, też toczyła się między muzułmańskimi Bośniakami, prawosławnymi Serbami i katolickimi Chorwatami), a nie pseudoateiści. Ateiści praktyczni - którym jak zauważyłeś, zależy na przyjemnościach doczesnego życia, nie lubią bałaganu, wojen i terroru, choćby dlatego, że za samobójcze zamachy nie czeka na nich żadna nagroda w niebie. Więc argument jest absurdalny, i wynika tylko z próby ukazania ateistów w jak najgorszym świetle, choćby za cenę braku logiki... > Fanatyczny pseudo-ateistyczny motloch jest obiektem zainteresowania sluzb > specjalnych na calyn swiecie oraz Interpolu. Masz jakieś wejścia do sluzb specjalnych na calyn swiecie oraz Interpolu? Czy to tylko intuicja wynikająca z paranoidalnego oglądu świata, gdzie całe zło wynika z ateistycznych spisków? Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 10:45 Odpowiedz ewolucjonisty potwierdza tylko moja teze : Jak sie ma oczy zamkniete i uszy zatkane na racjonalne myslenie abstrakcyjne to wechem myslenia konkretnego mozna wywachac tylko gowno. Wszystko co mowisz to kompilacja naglowkow gazet i ani krzty krytycyzmu. Wojne w Irlandii polnocnej , tocza nie protestanci i katolicy ale Irlandczycy i Szkoci. Wojne w Jugoslawii toczono z przyczyn etniczno-historycznych i napedzal ja konflikt chorwacko - serbski. Gowno prawda ze toczono ja pod znakiem krzyza czy polksiezyca. Wszyscy astronauci ktorzy pierwsi wyladowali na ksiezycu byli chrzescijanami. Olbrzymia wiekszosc inzynierow i naukowcow pracujacych w programie Apollo byla ludzmi wierzacymi. Dlaczego ? Bo zeby byc na elitarnej (pod wzgledem poziomu) uczelni amerykanskiej uczelni trzeba miec niezwykla motywacje i pomoc spojnej rodziny. Dlatego trafiali tam chlopcy z religijnych rodzin protestanckich, zydowskich i katolickich. Niewierzacy, nieumotywowany motloch to moze sobie podrzemac nad piwem. Wierzaca wiekszosc stanowi ogromna wiekszosc naukowej spolecznosci i tworzy pierwszorzedna nauke. Co do zainteresowania sluzb specjalnych i Interpolu niewierzacym motlochem przykladem jest organizacji Hell Angels. Ta miedzynarodowka kryminalno - nihilistycznego motlochu jest ingwilowana zarowno przez Interpol jak i sluzby specjalne 43 krajow w ktorych dziala. Wiec "Ewolucjonista" radze ci otworz oczy i uszy to zobaczysz prawdziwy swiat. Jak bedziesz uzywal tylko nosa to wyweszysz tylko gowno stereotypow. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 20.01.07, 14:53 Zaraz sie dowiemy, że Al Kaida to organizacja ateistyczno-nihilistyczna... :)))) To, ze ateizm jest źródłem wszelkiego zła na planecie, to już od geniusza marines2007 vel leonardo3 od dawna wiemy. :D Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marine 2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 21:20 Madcio, nie pochlebiaj sobie. Takiego nieudacznika to nawet Al Kaida by nie chciala. Jedyna robota odpowiednia dla ciebie to zasmradzanie internetu. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 20.01.07, 14:51 > Madcio wypowiada się rozsądnie i nie obraża dyskutantów tylko dlatego, że mają > inny światopogląd. Wydaje mi się raczej intelektualnie umotywowanym ateistą > zasługującym na szacunek - patrz początek postu. Nie ma tak dobrze. Ja obrażam ich poglądy, zatem także w poczuciu wierzących także ich samych. A jak jest w przypadku tych, co obrażają moje poglądy, jak marines2007 vel leonardo? Jestem po prostu rozbawiony, szczególnie, że poza obrazą nie ma w jego postach nic interesującego. W moich postach, mam nadzieję, jakaś konstruktywna (choć prześmiewcza, owszem) krytyka jednak mimo wszystko jest. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: braat1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.chello.pl 20.01.07, 15:01 Chcialbym w tym miejscu podziekowac Bogu, ze zesłał nam takiego dyskutanta jak Vacia. Nie zgadzam sie z jej pogladami, ale przynajmniej da sie z nia porozmawiac bez nerwow, zacietrzewienie, przeklanstw i obrazania. A nasz nowy forumowicz leonard3 vel marines2007 jest troszke za bardzo zamkniety na slowa innych i nie da sie z nim rozmawiac, chyba ze sie calkowicie popiera jego slowa. A co do tej NICOSCI... to jakie ma pan panie leonard vel marines dowody przeslanki naukowe, ze przed Big Bangiem, byla NICOSC?? Z tego co wiem caly swiat naukowy nie wie co bylo przed i rownie dobrze jak NICOSC przed BB mogl istniec FSM... Moze poda nam Pan jakis dowod?? A jesli takiego Pan nie ma to dlaczego obraza Pan forumowiczow, ktorzy nie zgadzaja sie z Pana zdaniem?? Przeciez ich twierdzenie sa tak samo udokumentowane jak panskie. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines 2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 16:45 Panie Braat, jako chrzescijanin zawsze nadstawiam prawy policzek a potem lewy policzek zeby z tej pozycjii wyprowadzic prawy sierpowy na sledzione przeciwnika. Teraz pojawilo sie sie kilka merytorycznych listow ale przedtem polemika ze mna ograniczala sie do argumentow typu "bzdura" , "belkot"itd. Jesli moje opinie to bzdura - to nie marnujcie energii i nie polemizujcie. Nie mam zwyczaju nadstawiac policzka tylko za jedna obelge odpowiadam dziesiecioma. Taki mam styl w zyciu. Oczywiscie nie doryczy to pana Braat , jest pan gentelmenem. Wracajac do meritum. Sedno sprawy , jak stwierdzil Steven Hawking, przed Big Bang bylo NIC (NICOSC,NOTHINGNESS). Czy Steven ma na mysli zero ? Slowo NICOSC ma wielka zawartosc semantyczna i z koniecznosci Steven musial go uzyc. Slowo NICOSC nie oznacza zera bo wtedy nie ma zadnego wytlumaczenia BIG BANG. Slowo zero musi byc przypisane do "czegos" - zero grawitacji, zero energii , zero inteligencji etc. Slowo zero nie moze byc przypisane do NICOSCI. Do NICOSCI moze byc przypisana jedynie NIESKONCZONOSC. Jako slowo uzupelniajace przypisane moze byc slowo POTENCJAL. Panie Braat wszystkie prawa fizyczne przestaly obowiazywac w pierwszych frakcjach pierwszej sekundy. A jakich dowodow sie pan domaga ? Dowodow fizycznych nie ma i nigdy nie bedzie co bylo przed BIG BANG. Przedstawilem skomplikowany wywod logiczny , racjonalnego myslenia co bylo przed BIG BANG. Jest on rozczlonkowany w wielu fragmentach na tej stronie. Nikt nie odniosl sie merytorycznie do calosci wywodu. Jezeli etatowi propagandzisci jak Madcio czy Ewolucjonista przedstawia racjonalmy wywod ,ze przed BIG BAN byly tylko lody czekoladowe to lepsze niz ich obrazliwe gowno wyplywajace z materialistycznej ortodoksii. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: braat1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.chello.pl 20.01.07, 17:11 > Panie Braat wszystkie prawa fizyczne przestaly obowiazywac w pierwszych > frakcjach pierwszej sekundy. A jakich dowodow sie pan domaga ? > Dowodow fizycznych nie ma i nigdy nie bedzie co bylo przed BIG BANG. > Przedstawilem skomplikowany wywod logiczny , racjonalnego myslenia co bylo > przed BIG BANG. O to mi wlasnie chodzi. Nauka jest tu bezsilna. Jak Pan mowi Hawking stwierdzil ze przed BB byla nicosc. Ok, mozna sie z tym zgodzic, jest to jedna z hipotez. Ale twierdzenie, ze ta nicosc to Bog, juz daleko wybiega poza obszary nauki. Nie twierdze, ze to nie byl Bog, wierze w to ze to byl Bog, ale wiara w to ze to nie byl Bog wedlug mnie w niczym nie jest gorsza od mojej. Jest rownoprawna. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 18:25 Panie Braat, Wiara ateistyczna czy wiara theistyczna sa rownoprawne. Ale w moim wywodzie ktorego nikt nie przeczytal ,wcale nie chodzi o wiare. Chodzi o racjonalny i logiczny wywod filozoficzny. A ten nigdy nie jest rownoprawny. Filozofia Platona czy filozofia Kowalskiego nigdy nie sa rownoprawne Odpowiedz Link Zgłoś
vacia Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 20.01.07, 17:35 Gość portalu: marines 2007 napisał(a): > Nie mam zwyczaju nadstawiac policzka tylko za jedna obelge odpowiadam > dziesiecioma. Taki mam styl w zyciu. To nie jest zachowanie na poziomie. Człowiek powinien pracować nad sobą aby okiełznąć swoją naturę, każdemu się zdarzy odpłacić vet za vet ale jeśli jest to naszym zwyczajem którym się publicznie chwalimy to hańba dla rozumu. Lepszy już będzie los kulturalnego ateisty niż wierzącego odpłacajacego złem za złe. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 18:45 Mea culpa. Mea maxima culpa. Pani Vaciu, Jezus zada zbyt wiele ode mnie slabego czlowieka. Slabosc okazana wzmaga agresje napastnika. Cale zycie spedzilem jako oficer kontrwywiadu (SICIS) , ktory chojnie lozyl na moje wyksztalcenie (MD PhD). Obecnie jestem na rencie z powodu 6-ciu ran postrzalowych. Zebym nie zastosowal zasady , najpierw strzelaj a pozniej zadawaj pytania to juz bym nie zyl. Zaluje ,ze rozczarowalem Jezusa ale wole byc zywym grzesznikiem niz zabitym swietym. Amen Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 21:11 Madcio, ty nie masz zadnych pogladow. Masz jak kazdy prostak swojego bozka - - pseudonauke i pseudoateizm. Nia zhanbiles sie zadnym przemysleniem czy samodzielna mysla. Poczatkowo myslalem , ze masz czternascie lat, bo to tlumaczyloby twoj infantylizm. Po glebszym przeanalizowaniu twoich wypowiedzi moge z cala pewnoscia powiedziec , ze cierpisz na "schizoid thougt disorder". Lecz sie chlopie poki czas. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.07, 00:03 Madcio , ja nie moge obrazac twoich pogladow bo ty pogladow nie masz. Jakis cytacik z googla tutaj , jakis plagiacik gdzie indziej. Czlowieku ty nie zhanbiles sie nigdy wlasnym mysleniem. Tu ani smiac sie ani plakac nie mozna. Madcio wzbogacil bogata semantyke slowa NICOSC. MADCIO = NIESKONCZONA NICOSC INTELEKTUALNA ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 21.01.07, 00:35 marines2007 napisał(a): > slowa NICOSC. MADCIO = NIESKONCZONA NICOSC INTELEKTUALNA ha,ha,ha,ha,ha,ha,h > a Ty masz jakąś obsesję na punkcie tego człowieka, zastanów się nad sobą. Dla mnie Madcio ma jedną wielką zaletę, nie jest nudny. Tego niestety o Tobie nie mogę powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marine2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.07, 01:12 Wiktoriaka, Jak Kali pluc to dobrze , jak na Kalego pluc to obsesja i zniewaga. Czytam posty waszej grupy pseudoateistycznych klakierow i obserwuje wasza arogancje, chamstwo, grupowy lynch na nielicznych czytelnikach ktorzy przypadkowo trafiaja na te strone. I wszstko w imie jakiejs prymitywnej, bzdurnej pseudopropagandy. Jestem inteligentniejszy od was wszystkich razem wzietych i mam zamiar was osmieszyc i wykonczyc w oczach czytelnikow. Zrobie Michnikowi przysluge i przepedze wasza grupe gnojkow, ktorzy kompromituja Gazete Wyborcza i odstraszaja prawdziwych cztelnikow. Odpowiedz Link Zgłoś
wiktoriaka Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 21.01.07, 01:30 Marine2007 napisał(a): Jestem inteligentniejszy od was wszystkich razem > wzietych i mam zamiar was osmieszyc i wykonczyc w oczach czytelnikow. > Zrobie Michnikowi przysluge i przepedze wasza grupe gnojkow, ktorzy > kompromituja Gazete Wyborcza i odstraszaja prawdziwych cztelnikow. Cóż, jeżeli czujesz, że masz misję do spełnienia, to czyń swą powinność. :)))))))))))))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
marcinlet Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 21.01.07, 09:23 Gość portalu: Marine2007 napisał(a): > Wiktoriaka, > Jak Kali pluc to dobrze , jak na Kalego pluc to obsesja i zniewaga. > Czytam posty waszej grupy pseudoateistycznych klakierow i obserwuje wasza > arogancje, chamstwo, grupowy lynch na nielicznych czytelnikach ktorzy > przypadkowo trafiaja na te strone. I wszstko w imie jakiejs prymitywnej, > bzdurnej pseudopropagandy. Jestem inteligentniejszy od was wszystkich razem > wzietych i mam zamiar was osmieszyc i wykonczyc w oczach czytelnikow. > Zrobie Michnikowi przysluge i przepedze wasza grupe gnojkow, ktorzy > kompromituja Gazete Wyborcza i odstraszaja prawdziwych cztelnikow. Na razie poczytaj to: pl.wikipedia.org/wiki/Trolling Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 23.01.07, 02:26 Gość portalu: Marine2007 napisał: > Wiktoriaka, > Jak Kali pluc to dobrze , jak na Kalego pluc to obsesja i zniewaga. > Czytam posty waszej grupy pseudoateistycznych klakierow i obserwuje wasza > arogancje, chamstwo, grupowy lynch na nielicznych czytelnikach ktorzy > przypadkowo trafiaja na te strone. I wszstko w imie jakiejs prymitywnej, > bzdurnej pseudopropagandy. Jestem inteligentniejszy od was wszystkich razem > wzietych i mam zamiar was osmieszyc i wykonczyc w oczach czytelnikow. > Zrobie Michnikowi przysluge i przepedze wasza grupe gnojkow, ktorzy > kompromituja Gazete Wyborcza i odstraszaja prawdziwych cztelnikow. Miło widzieć człowieka prawdziwie zadowolonego z własnych zalet. Obawiam się jednak, że deklarując z takim rozmachem wyższość swojej inteligencji, a nie popierając tej deklaracji żadnym wyczynem intelektualnym, możesz ośmieszyć i wykończyć sam siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
grgkh Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 23.01.07, 14:24 Może jesteś superinteligentny (inaczej), ale jeden błąd już popełniłeś. Opowiedziałeś się za fałszywą teorią i MUSIAŁEŚ ulec sile argumentacji, czego dowód jest zapisany w postach wymienianych pomiędzy nami. Mam rację? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Troll alert :) 20.01.07, 14:53 Pacz pan, jaki dorodny troll się nam tu objawił. I jest dziwnie podobny do niejakiego "leonardo3". Zmiana nicków i bredzenie ciągle tego samego jest jedną z najtypowszych oznak trollizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines3 Re: Troll alert :) IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 21:32 Madcio, bierz przyklad z tatusia. Biegnij i donies do SB. Niedaleko pada jablko od jabloni. Ojciec Marksista - syn pseudo-ateista. To tak zwana "kara boza" Ha,ha,ha,ha,ha Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 10:07 Fizyka i kosmologia stanely u kranca swych mozliwosci w wyjasnieniu Wszechswiata. Stwierdzenie , ze przed powstaniem wszechswiata bylo NIC, jest obelga dla ludzkiego umyslu. Intelekt bedzie zadawal pytania i dawal odpowiedzi. Jedynie krolowa nauk matematyka bedzie nam towarzyszyla w racjonalnym mysleniu rozciagajacym sie poza czas zero. Uzywajac odwroconego opisu dojdziemy do wniosku ze tylko dwa pojecia z zasobu semantycznego nadaja sie do czesciowego opisu NICOSCI a mianowicie: Potencjal i i Nieskonczonosc. Czy NICOSC istnieje w fizycznym Kosmosie? Nie. Istnieje tylko pustka i proznia. Ale nawet w fizycznej pustce i prozni jest COS ( promieniowanie,WIMP,grawitacje,czas i przestrzen). Nie wyklucza to jednak mozliwosci , ze NICOSC jest transcedentna w stosunku do wszechswiata fizycznego. Matematyka , krolowa nauk pomoze nam w czesciowym zrozumieniu NICOSCI (NIESKONCZONEGO POTENCJALU) Pojeciem nieskonczonosci poslugiwali sie i Platon i Socrates. Potem zas matematyka i jej galaz infinitologia. Dla ateistycznego prostaka powodem smiechu jest wierzenie Chrzescian ze , Bog (nieskonczony) jest w tzech Bytach (nieskonczonych). "Jeden ....ale w trzech" ha,ha,ha,ha." Wbrew prymitywnemu i instyktownemu mysleniu prostaka , matematyczna prawda jest: " nieskonczonosc + nieskonczonosc+ + nieskonczonosc = nieskonczonosc Z punktu widzenia Nieskonczonego Potencjalu ( Nicosci), Kosmos nie istnieje. Pozornie jest to niezgodne z sensorycznym poznaniem swiata oraz niezgodne z prymitywnym instynktownym mysleniem. A jednak matematyczna prawda jest: Nieskonczonosc - K (Kosmos skonczony) = Nieskonczonosc Wielki Filozof Zalman (tworca Hassydyzmu) twierdzil podobnie " Swiat nie istnieje istnieje tylko Bog" Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: braat1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.chello.pl 20.01.07, 12:10 Maries2007, czy jestes tez leonardem3, czy moze poprostu kopiujesz jego mysli i wypowiedzi?? Odpowiedz Link Zgłoś
marcinlet Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? 20.01.07, 14:09 Gość portalu: marines2007 napisał(a): > Pojeciem nieskonczonosci poslugiwali sie i Platon i Socrates. Nie Socrates ale SocraTHes, panie Leonardzie. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 12:15 Dlaczego Nieskonczony Potencjal nie manifestuje sie w fizycznym kosmosie ? Jezel podstawimy "nieskonczonosc" w kazde z rownan wyrazajacych prawa fizyki to natychmiast takie rownania traca matematyczny sens. W skonczonym kosmosie Nieskonczony Potencjal nie moze byc nieskonczony. Nieskonczony Potencjal(Bog) istnieje poza czasem i poza przestrzenia. Uzywajac metafory nieskonczony potencjal istnieje w punkcie geometrycznym , czyli wszedzie i nigdzie. To wprowadza nam pojecie transcedencji i emanacji. Jezeli Bog(Nieskonczony Potencjal) jest obecny punkcie geometrycznym to stanowi matrix Kosmosu. To stanowi racjonalne wytlumaczenie mozliwosci interakcji Nieskonczonego Potencjalu ze swiatem fizycznym. Stanowi rowniez podstawe do twierdzenia Zalmana , ze z punktu Nieskonczonej Nicosci kosmos nie istnieje. Nieskonczonosc - K(Kosmos skonczony) = Nieskonczonosc. Stawiajac zagadnienie w najszerszej mozliwej intelektualnie perspektywie: WSZECHSWIAT NIE ISTNIEJE - ISTNIEJE TYLKO BOG (As expressed and unexppressed potential) Kosmosu. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: braat1 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.chello.pl 20.01.07, 12:20 Czy mozesz odpowiedziec na moje wczesniejsze pytanie? Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Czy nauka wyklucza istnienie Boga? IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 12:24 Korekta maszynopisu: Slowo "Kosmos" poza ostatna linia tekstu jest maszynopisowym bledem Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: J_n_g Zbyt radykalnie :} IP: *.rtk.net.pl 20.01.07, 16:48 Gość portalu: marines2007 napisał(a): >( ... ) > Stawiajac zagadnienie w najszerszej mozliwej intelektualnie perspektywie: > WSZECHSWIAT NIE ISTNIEJE - ISTNIEJE TYLKO BOG (As expressed and unexppressed > potential) > Kosmosu. Strawniejsze byłoby chyba: "On jest też Wszechświatem " Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: t0g Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. IP: 12.45.62.* 20.01.07, 12:31 Vladimira Iljicza Uljanova, znaczy. Kiedyś, przed laty, jeszcze w PRL-u, przygotowując sie do obrony doktoratu z fizyki musiałem zdac egzamin z filozofii marksistowskiej. Był to regulaminowy wymóg i unikac tego egzaminu było niesposób! Wiec wtedy musiałem przeczytac kilka rozdziałów z oryginalnych filozoficznych pism Lenina. Nigdy wczesniej w ogóle tych knig do reki nie brałem! No i czytajac tego Lenina doznałem szoku. Mówiło sie, ze to sa rozprawy NAUKOWE, więc ja oczekiwałem ze wywody będa prowadzone w stylu naukowym. Tymczasem, styl wywodów Lenina polegał po prostu na obrzucaniu oponentów niekończacym sie stekiem obelg. Niektóre posty w tym watku kubek w kubek mi przypominaja styl Lenina! Odpowiedz Link Zgłoś
kamil_de_luxe Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. 20.01.07, 13:40 Wlasnie, ale ja do tej pory nie przeczytalem odpowiedzi na pytanie czy swiat nauki neguje istnienie Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marines2007 Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 14:01 Drogi Kamilu, Czekamy na Twoje przemyslenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kamil_de_luxe Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. 20.01.07, 14:45 Nie zajmuje sie nauka,celowo nie zdradzam czy jestem wierzacy bo nie chcialem zeby temat przerodzil sie w polemike miedzy ateistami a wierzacymi, zastanawia mnie tylko jak na ten temat wypowiada sie swiat nauki, czy osoby z taka wiedza na temat fizyki, narodzin Wszechswiata i w ogole wszechswiata sa sklonne uwierzeyc w Boga ,Boga takiego jakiego przedstawia nam wiara chrzescijanska, muzulmanska itd. Bardzo trudno jest mi sie na ten temat wypowiadac dlatego zostawiam to Wam. Tajemnica jest jak do narodzin Wszecgsiwata doszlo, ale mam nadzieje ze nauka kiedys do rozwiazania jej dojdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marine 2007 Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.07, 17:02 Panie Kamilu, Moge panu powiedziec , ze istnieje grupa ludzi Ateistow Z WYBORU INTELEKTUALNEGO ktorzy zasluguja na najwyzszy szacunek. Tak samo istnieje grupa teistow z WYBORU INTELEKTUALNEGO ktorzy zasluguja na najwyzszy szacunek. W obydwu wypadkach taki wybor jest latwiejszy dla ludzi o ogromnej wiedzy naukowej i wielkiej inteligencji. Jest to akceptacja lub odrzucenie BOGA MATAFIZYCZNEGO. Czlowiek ktory wybral BOGA METAFIZYCZNEGO moze ale nie musi przejsc bardzo prywatna i intymna droge do boga osobistego. Ja osobiscie jestem praktykujacym katolikiem i z nikim na ten prywatny temat nie dyskutuje. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. IP: *.oc.oc.cox.net 21.01.07, 05:10 - mam pare uwag na temat Wszechswiata i zycia: 1. Wszechswiat to wszystko co istnieje, 2. nie ma czegos takiego jak "nic", 3. "nic" nie istnieje, 4. materia jest niezniszczalna, zmienia tylko swoj stan, 5. energia jest tez stanem materii (w uproszczeniu), 6. cos co jest niezniszczalne - nie moze byc stwarzalne (powstac z niczego - patrz pkt 2,3), - jakie z tego wnioski? otoz: I) nie ma czegos takiego co nie istnieje - Wszechswiata nie moglo nie byc, II) materia (pod rozna postacia) istniala/istnieje i bedzie istniec zawsze, III) zycie (wszelka forma, rowniez wyzsza od naszej) jest pochodna materii, IV) niemozliwosc istnienia swiadomosci (zycia) bez materii wynika z logiki - swiadomosc aby nazywac sie swiadomoscia musi byc swiadoma CZEGOS - materia musi juz byc. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marine2007 Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.07, 12:54 ad1) Wszechswiat to wszystko co istnieje w ramach praw fizyki. ad2) Problemem jest zbyt duzy zakres znaczen przypisywanych polskiemu slowu nic. Chodzi raczej o bardziej precyzyjne slowo "Nothingness" w znaczeniu w ktorym uzywa go Steven Hawking lub Hassydzi. ad3) W swojej ewolucji bardzo wczesny wszechswiat przeszedl etap w ktorym nie istnialy zadne prawa fizyki a wiec nie istnialo to co jest elementami wszechswiata. Nie istniala : materia,energia,grawitacja,pomieniowanie, czas i przestrzen. Czyli nie istnialo cokolwiek co moglby pan nazwac lub opisac uzywajac zasobu ludzkiego poznania fizycznego wszechswiata. ad 4,5,6 ? Czyzby? A jaka to forma materii lub energii znajduje sie w punkcie geometrycznym kollapsara o grawitacji equiwalentnej 100 x masa slonca ? adI) No a jednak sie pan myli. Wszechswiat jest skonczony w kazdym aspekcie. Teoria nieskonczonego Wszechswiata upadla na poczatku XX-ego wieku pod ogromem materialu obserwacji astronomicznych a pozniej kosmologicznych. Wszechswiat jest skonczony w czasie i pzestrzeni. Wszechswiat powstal w czasie 0 i umrze w czasie X. To nie moje widzimisie ale fakt nauki. ad II) Skad ta pewnosc ? A jaka to "forma" materii calego wszechswiata moze istniec w punkcie geometrycznym w czasie O ? adIII) Zgadzam sie ale z jednym wyjatkiem. Jak forma zycia jest wyzsza od ludzkiej? ad IV) Zgadzam sie Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. IP: *.oc.oc.cox.net 22.01.07, 02:26 Gość portalu: marine2007 napisał(a): ad1) Wszechswiat to wszystko co istnieje w ramach praw fizyki. - a w ramach czego jak nie fizyki? to tak jakby powiedziec, ze auto to wszystko co istnieje w ramach auta...daaaaa... Wszechswiat to fizyka, a dokladniej materia i rozne jej zachowania > ad2) Problemem jest zbyt duzy zakres znaczen przypisywanych polskiemu slowu nic. Chodzi raczej o bardziej precyzyjne slowo "Nothingness" w znaczeniu w ktorym uzywa go Steven Hawking lub Hassydzi. - nic to proznia doskonala (bez zadnej materii), moze istniec tylko w fizyce teoretycznej jako abstrakt, "nothingness" czyli nicosc jest poetyckim sformulowaniem - zgrabna ucieczka gdy polapal sie w oczywistej sprzecznosci, > ad3) W swojej ewolucji bardzo wczesny wszechswiat przeszedl etap w ktorym nie istnialy zadne prawa fizyki a wiec nie istnialo to co jest elementami wszechswiata. - czy mowisz o Wszechswiecie jako calosci, czy tylko o jakiejs jego czesci? Wszechswiat jako zbior wszystkich zbiorow nie moze nie istniec, wiec bez sensu jest mowienie o wieku Wszechswiata, > Nie istniala : materia,energia,grawitacja,pomieniowanie, czas i przestrzen. Czyli nie istnialo cokolwiek co moglby pan nazwac lub opisac uzywajac zasobu ludzkiego poznania fizycznego wszechswiata. - po pierwsze mylnie uzywasz pojecia czasu i przestrzeni, nie sa to zadne istniejace byty fizyczne, sa to pojecia relacji: czas - relacja ruchu materii, nie ma ruchu - nie istnieje pojecie czasu, przestrzen - relacja roznicy polozenia materii, nie ma roznicy - nie istnieje pojecie przestrzeni, po drugie ludzkie poznanie nie ma tu nic do rzeczy, materia istnieje niezaleznie od jakiegokolwiek poznania, > ad 4,5,6 ? Czyzby? A jaka to forma materii lub energii znajduje sie w punkcie geometrycznym kollapsara o grawitacji equiwalentnej 100 x masa slonca ? - nie wiem, ty mi powiedz, kiedys myslano, ze nie ma nic mniejszego niz atom, > adI) No a jednak sie pan myli. Wszechswiat jest skonczony w kazdym aspekcie. Teoria nieskonczonego Wszechswiata upadla na poczatku XX-ego wieku pod ogromem materialu obserwacji astronomicznych a pozniej kosmologicznych. - a kto twierdzi inaczej? Wszechswiat (jako wszystko) jest skonczony i nieograniczony, wszystko co istnieje jest skonczone, jest tego w danym czasie i warunkach tyle ile jest, ani wiecej ani mniej, tak samo jest ze Wszechswiatem, tyle tylko, ze on (jako calosc istnienia) nie ma granic i dlatego mowimy nieograniczony przestrzennie, > Wszechswiat jest skonczony w czasie i pzestrzeni. Wszechswiat powstal w czasie 0 i umrze w czasie X. To nie moje widzimisie ale fakt nauki. zapewne ten problem nieskonczonosci/skonczonosci Wszechswiata pomylil ci sie na wskutek blednego uzywania pojecia czasu (nie tobie jednemu, jest cala literatura na ten temat), w czasie jest on nieskonczony, gdyz to materia (a dokladniej jej ruch) wprowadza pojecie czasu, a nie odwrotnie - a wiec to czas (a wlasciwie pojecie czasu) istnieje we Wszechswiecie, a nie Wszechswiat w czasie, istnienie Wszechswiata daje mozliwosc powstania pojecia czas, czy przestrzen, czyli czas i przestrzen istnieja we Wszechswiecie - a nie odwrotnie, > ad II) Skad ta pewnosc ? A jaka to "forma" materii calego wszechswiata moze istniec w punkcie geometrycznym w czasie O ? - Wszechswiat nie istnieje w czasie, czas istnieje we Wszechswiecie, > adIII) Zgadzam sie ale z jednym wyjatkiem. Jak forma zycia jest wyzsza od ludzkiej? - to bylo zdanie w trybie przypuszczajacym, ad IV) Zgadzam sie - ufff.. ale to jednoznacznie sugeruje niemozliwosc powstania materii z nie-materii (swiadomosci), Pozdrawiam. - rowniez. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: marine2007 Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. IP: *.adsl.inetia.pl 22.01.07, 10:22 kapitalizm 1, Ciesze sie ze zgadzamy sie we wszystkim: a)"Wszechswiat to wszystko co istnieje w ramach fizyki." Ciesze sie , ze sie zgadzamy b)"Proznia doskonala moze istniec we wszechswiecie fizycznym jako abstrakt." Ciesze sie ,ze sie zgadzamy c)"czas-relacja ruchu MATERII, nie ma ruchu- nie istnieje pojecie czasu" Ciesze sie , ze sie zgadzamy. Nie ma materii nie ma czasu. d)przestrzen-relacja roznicy polozenia MATERII- mie ma roznicy-nie istnieje pojecie przestrzeni. Ciesze sie , ze sie zgadzamy. Nie ma materii, nie ma przestrzeni. e) Pan odpowiada , ze pan NIE WIE (jak wszyscy na tej planecie): "Jaka forma materii znajduje sie punkcie geometrycznym kollapsara o grawitacji equivalentnej 100 x masa slonca?" " w jakiej formie znajdowala sie materia calego wszechswiata w punkcie geometrycznym Big Bang ?" Nie bylo materii - to jest prosta odpowiedz. Pan odpowiada , ze pan NIE WIE. Pan tylko WIERZY. Witamy kolege Kapitalizm1 w rodzinie wierzacych. Rodzinie wierzacych NIE-materialistow. PS. Niech Pan nie wpada w panike, rodzina wierzacych NIE-materialistow to JESZCZE nie rodzina Radia Maria. (Ale jest juz Pan bliziutko, bliziutko Panie Kapitalizm1.) Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. IP: *.oc.oc.cox.net 22.01.07, 19:39 Gość portalu: marine2007 napisał(a): kapitalizm 1, Ciesze sie ze zgadzamy sie we wszystkim: a)"Wszechswiat to wszystko co istnieje w ramach fizyki." Ciesze sie , ze sie zgadzamy b)"Proznia doskonala moze istniec we wszechswiecie fizycznym jako abstrakt." Ciesze sie ,ze sie zgadzamy c)"czas-relacja ruchu MATERII, nie ma ruchu- nie istnieje pojecie czasu" Ciesze sie , ze sie zgadzamy. Nie ma materii nie ma czasu. - niezupelnie, nie ma RUCHU materii - nie ma POJECIA czas, > d)przestrzen-relacja roznicy polozenia MATERII- mie ma roznicy-nie istnieje pojecie przestrzeni. Ciesze sie , ze sie zgadzamy. Nie ma materii, nie ma przestrzeni. - niezupelnie, nie ma ROZNICY polozenia materii - nie ma POJECIA przestrzen, e) Pan odpowiada , ze pan NIE WIE (jak wszyscy na tej planecie): - to tak jak z Bogiem, nikt nie wie czy on istnieje i jak wyglada ale wszyscy w niego wierza, tylko po co zadajesz pytanie na ktore nie ma odpowiedzi? > "Jaka forma materii znajduje sie punkcie geometrycznym kollapsara o grawitacji equivalentnej 100 x masa slonca?" " w jakiej formie znajdowala sie materia calego wszechswiata w punkcie geometrycznym Big Bang ?" - tak samo ja sie spytam: "jak wygladal Bog nim stworzyl Wszechswiat?" czy mial cala materie w lewej rece czy w prawej? > Nie bylo materii - to jest prosta odpowiedz. - no przeciez on ja dopiero w tym Bing-Bangu stworzyl, zapomniales? > Pan odpowiada , ze pan NIE WIE. Pan tylko WIERZY. Witamy kolege Kapitalizm1 w rodzinie wierzacych. Rodzinie wierzacych NIE-materialistow. PS. Niech Pan nie wpada w panike, rodzina wierzacych NIE-materialistow to JESZCZE nie rodzina Radia Maria. (Ale jest juz Pan bliziutko, bliziutko Panie Kapitalizm1.) - a gdzie ja pisalem, ze wierze i w co? wszystko poplatales, ja jestem ateista i w stwarzanie swiata (Big-Bang) nie wierze. sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: braat1 Re: Dyskusja w tym watku zeszła na poziom Lenina. IP: *.chello.pl 20.01.07, 15:03 > Wlasnie, ale ja do tej pory nie przeczytalem odpowiedzi na pytanie czy swiat > nauki neguje istnienie Boga Odpowiedz brzmi: Swiat nauki nie neguje istnienia Boga. Swiat nauki nie potwierdza takze istnienia Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Szydło Można było wybrać ekonomię polityczną zamiast IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 23:43 teorii marksistowsko-leninowskiej. Ja tak zrobiłem. Odpowiedz Link Zgłoś
t09 Re: Można było wybrać ekonomię polityczną -wiem 24.01.07, 10:29 Ale o ekonomii nie miałem nawet bladego pojęcia, natomiast na studiach trzeba było przejśc przez obowiazkowy kurs filozofii, więc przynajmniej widziałem, co to takiego. Ponadto na "giełdzie egzaminacyjnej" mówiono, że ci egzaminujący z ekonomii politycznej kładą głowny nacisk na jej "polityczną stronę" właśnie. Natomiast egzamin z filozofii zdawało sie u niejakiego doc. Krajewskiego i na tej samej "giełdzie" mówiono, że jest to nader łagodny pan i że fizycy u niego zdaja naogół bez wiekszych kłopotów. Istotnie, wśród pozycji, które doc. Krajewski kazał przeczytać, literatura marksistowska stanowiła mniejszośc. Jedna pozycja to były własnie te rozdziały z Vladimira Iljicza, a druga to jakas książeczka prof. Szafa (czy Szaffa moze?). Pozostałe to była ksiązka Heisenberga, zupełnie niemarksistowska, i kilka książek amerykańskich filozofów nauki, też całkiem niemarksistowskich. Ja koniecznie chciałem ten egzamin zdać i mieć go "z głowy" jak najszybciej, wiec przeczytałem wszystkie zadane pozycje. Sam egzamin przypominał raczej miłą rozmowę i głownie na temat tych amerykańskich prac. Dopiero na samym końcu doc. Krajewski powiedział jakby usprawiedliwiającym tonem: "No, ale wie pan, ten egzamin oficjalnie jest z filozofii marksistowskiej, wiec ja musze jednak panu zadać choć jedno pytanie" i własnie zapytał o cos z tego Lenina. Niestety Lenin mi zupełnie "nie wszedł do głowy" - de facto, ja sie żadnej logiki w tych jego wyzwiskach nie mogłem dopatrzec. Więc cos dukałem, a doc. Krajewski słuchał z pobłazliwym uśmiechem. Na koniec powiedział: "No, ale na pozostałe pytania pan odpowiedział dobrze, wiec egzamin panu zaliczam". Doc. Krajewski, jak mi później powiedział ktoś, ktogo wcześniej znał, był ponoć w młodosci straszliwym "hunweibinem" marksizmu. Później jednak z jakiegos powodu podpadł i w rezultacie z hunweibinizmu przeszedł on "na odwrotne pozycje". Po Marcu 68 znaczna grupę pracowników naukówych, którzy byli mierni, ale wtedy wyrażali "słuszne poglady", za tę lojalność nagrodzono awansami na docentów i tych ludzi powszechnie określano mianem "marcowych docentów". Z Krajewskim ponoc było odwrotnie. Docentem został jeszcze grubo przed Marcem, ale przez to, ze w Marcu nie dołaczył sie własnie do moczarowskiego chóru, przekreślił swoje szanse na profesorski awans. Ten ktoś mi mówił, ze prawdopodobnie pozostanie on juz docentem do emerytury. Jajednak nie śledziłem juz jego dalszych losów, więc nie wiem, czy rzeczywiscie tak sie stało. W czasie, kiedy ja zdawałem mój egazamin - a było to juz siedem lat po Marcu - Krajewski był wyraźnie traktowany na swoim wydziale na UW jako "popychadło" i zlecano mu mało atrakcyjne zadania. Egzaminowanie doktorantów było własnie takiego rodzaju obowiązkiem. Wydziałowe "gwiazdy" nie chciały tracic czasu na takie głupoty, wiec spychały to egzaminowanie na wydziałowych pariasow. No, ale egzaminowani pewnie na tym lepiej wychodzili, bo ci "gwiazdorzy" na pewno by człowieka z marksizmu zdrowo przemaglowali. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Szydło Zdawałem ekonomię polityczną 5 lat po Marcu i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 18:43 jako chemikowi bardzo okazała się przydatna. Przede wszystkim zrozumiałem różnicę pomiędzy sytemami ekonomicznymi socjalizmu i kapitalizmu. Dowiedziałem się dużo na temat pieniądza w obydwu tych sytemach, nareszcie byłem przymuszony do zapoznania się z często wówczas cytowanym "Kapitałem" Marksa i dobrze, że go poznałem. Ugzemplarz wypożyczony z czytelni Pol. Warsz., a więc przeszedł przeez tysiące rąk. Pierwsze trzy kartki luźne i wybrudzone, następne dziesięć tylko wybrudzone, następne dziesięć wielokrotnie kartkowane, następne dwadzieścia łatwe do otierania. Strony pomiędzy ok. 400 do końca (może 800) przy otwieraniu robiły krrkk, krrkk. Włożyłem tam banknot 500 złotowy. Być może tam jeszcze jest do chwili obecnej. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: t0g Re: Zdawałem ekonomię polityczną 5 lat po Marcu IP: 12.45.62.* 24.01.07, 19:39 No tośmy chyba obaj staruchy w podobnym wieku. Ejże, czy to na pewno było 500 zł? W 1973 roku 500 zł to jednak było sporo grosza. Ja wtedy jako starszy asystent na UW miałem pensję ok. 3000 zł. miesięcznie, o ile pamiętam. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Marines 2007 Re: Zdawałem ekonomię polityczną 5 lat po Marcu IP: *.adsl.inetia.pl 24.01.07, 20:20 Zdawal pane ekonomie w 5 lat po marcu i nazywa pan siebie staruchem? To co ja mam powiedziec o sobie ? W marcu 1968 studiowalem na Studium Dziennikarskim Uniwersyteu Warszawskiego. Bylo to wtedy studium podyplomowe na ktore zostalem przyjety po skonczeniu Akademii Medycznej w Warszawie. Caly ten cholerny marzec to byl dla mnie jak dla obywatela Piszczyka z filmu "zezowate szczescie". Polityka gowno mnie interesowala. 8 Marca 1965 szedlem sobie do dziekanatu UW podstemplowac index. Zauwazylem tlumek studentow w jakiejs tam demonstracji. Gdy przechodzilem w poblizu tlumku zajechaly wozy z ORMO-wcami, ktorzy zaczeli palowac. Chlopaki zaczeli rzucac ceglami to i ja tez. Pamietam jak Olechowski (ktorego znalem z widzenia z Hybryd) wyrwal gablote ogloszen i cisnal w ORMO- =wcow. scinajac dwoch z nog. Facet byl silny jak byk. Trwalo to kilka minut w czasie ktorych oberwalem pala w glowe po czym zawleczono nas do ciezarowki gdzie nas skopano. Zostalem uznany za niebezpiecznego chuligana politycznego a w rok pozniej PRL-owska ojczyzna kopem w tylek "zachecila mnie" do emigracji. Pozwolono mi zabrac 5 dolarow kieszonkowego i to co mialem na grzbiecie. Na emigracjii w USA spedzilem 34 lata. 500 zlotych w 1968 roku to byla kupa forsy. Moje stypendium wynoslo 800 zlotych. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: t0g Re: A propos "starucha": IP: 12.45.62.* 25.01.07, 10:11 Gość portalu: Marines 2007 napisał(a): > Zdawal pane ekonomie w 5 lat po marcu i nazywa pan siebie staruchem? > To co ja mam powiedziec o sobie ? Znaczy, ja napisałem o sobie jako o "staruchu", ale ja zdawałem nie ekonomię tylko filozofie i nie 5, a 7 lat po Marcu, w roku 1975-tym. W Marcu 1968 kończyłem badania do pracy magisterskiej. Wiec tak duzo znowu młodszy od Pana chyba nie jestem? > Na emigracjii w USA spedzilem 34 lata. No, ale w tym to mnie Pan zdrowo wyprzedza stażem. Mój staz emigranta w USA dopiero w tym roku przekroczy ćwierc wieku. Ja jestem nie z "marcowych emigrantów", a z tych, co wyjechali "na fali" stanu wojennego. Życiorys, jak wynika z Pańskiego postu, miał Pan bardzo "urozmaicony"? Jak rozumiem, Pan wrócił po 34 latach do Polski? Z rachunku by wynikało, ze 3-4 lata temu? Ja bardzo bym był ciekaw Pańskich wrażeń. Jak człowiek odbiera Kraj, wróciwszy "na dobre" po 34 latach w USA? Ja zamierzam dosiedziec do emerytury, jak dociągne, to własnie będe tez miał około 34 lat "stażu emigranta". Na razie jeszcze z moja żona nie zrobilismy zadnych konkretnych planów, ale niewątpliwie powrót do Kraju bedzie jedną z "opcji", która będziemy bardzo poważnie rozważać. No i wrażenia innych, którzy wrócili po takim samym okresie pobytu w USA, bedą bardzo pomocne w podjeciu decyzji. Ja często jeżdżedo Polski, a przed kilku laty to nawet spedzilismy cały roczny "sabbatical leave" w Warszawie, wiec sytuacje w Polsce znam miej więcej na bieżaco. Jednak im wiecej informacji z róznych źródeł, tym lepiej. Ja mieszkam w Oregonie, gdzie jest 10 razy mniej ludzi na kilometr kwadratowy, niz w Polsce - no i musze powiedziec, że taką sytuację dość polubiłem... Więc czasem mysłe, czy zamiast wracac do Polski, nie osiedlic sie po emeryturze w Wyoming, gdzie jest ślicznie i do tego jeszcze ok. 5 razy mniej ludzi na kilometr kwadratowy, niz w Oregonie?... (oczywiście, żartuję - ale faktem jest, ze zachodnie połacie USA maja swoje uroki; no i przewiduję, że z tego powodu będę przeżywał pewne rozterki, kiedy czas podjecia decyzji sie zblizy). > Pozdrawiam. Ja również! Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: A propos "starucha": 25.01.07, 12:09 Prosze Pana, Swiat jest tak maly, ze wszelkie decyzje o ewentualnym "powrocie" nie sa az tak dramatyczne. Ja obecnie utrzymuje obecnosc "tu i tam i nigdzie". Wszystko zalezy od sytuacji rodzinnej. Obecnie mam dwie male coreczki (3 i 4 ) lata oraz zone , ktora jest 34 lata mlodsza ode mnie. One sa ciekawe swiata, wiec spedzamy wiekszosc czasu w "mobile home" w roznych miejscach Europy. Co do Polski. Dla mnie jest to kraj mojego ojca czyli Ojczyzna. I tak jak mego ojca , kocham Polske. Przymykam oczy na wszystkie (przejsciowe) niedostatki mej Ojczyzny. Nie zmienia to jednak faktu , ze ze wzgledu na moj zawod i obywatelstwo zachowuje pelna lojalnosc do USA. Co do mej obecnosci na tym forum i w tym temacie , to jest to wynikiem mojej pasji i szacunku do nauki. Nigdy nie kolidowalo to z moim katolicyzmem ,ktory byl dla mnie motywatorem do aktywnosci i egzystencjonalnym punktem odniesienia. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: A propos "starucha": IP: *.oc.oc.cox.net 25.01.07, 17:54 leonard3 napisał: Co do mej obecnosci na tym forum i w tym temacie , to jest to wynikiem mojej pasji i szacunku do nauki. Nigdy nie kolidowalo to z moim katolicyzmem ,ktory byl dla mnie motywatorem do aktywnosci i egzystencjonalnym punktem odniesienia. - z calym szacunkiem, ale jak czlowiek wierzacy w cuda (religijny) moze zachowac obiektywnosc w badaniach naukowych? znamy przypadki wierzacych uczonych, ktorzy potrafili rozdzielic te dwa wykluczajace sie swiatopoglady i w badaniach naukowych przyjmowali racjonalny punkt widzenia - ale przeciez taka manipulacja musi kosztowac mase wysilku i nie jest bez konsekwencji, chocby tylko na zdrowiu psychicznym, ja osobiscie jestem szczesliwie nowo-narodzonym ateista, a glownym powodem byla przemozna wola i szacunek dla moralnosci i jej obiektywnie sprawdzalnych wartosci dla naszego zycia, wciaz potrafie byc tolerancyjny dla ludzi wierzacych, oczywiscie nie dla tych wierzacych fundamentalnie i szczerze, ale dla tych ktorzy traktuja ja jako forma tradycji, folkloru i przyzwyczajen, nie potrafie natomiast zupelnie zrozumiec jak czlowiek na codzien i zawodowo zajmujacy sie rozumowym zglebianiem zagadnien naukowych, moze racjonalnie i na powaznie powiedziec: "wierze w cuda", nawet jesli jest to tylko raz w tygodniu, na niedzielnej mszy. Odpowiedz Link Zgłoś
leonard3 Re: A propos "starucha": 25.01.07, 20:37 Panie kapitalizm1, Odpowiem pol-zartem i pol-serio. Ja tam nawet wole jak ludzie staja sie ateistami. W moim kosciele nigdy nie ma miejsc siedzacych z powodu tloku, wiec sobie mysle ze jakby czesc stala sie poganami to by bylo luzniej i moglbym sobie usiasc. Nawracanie ludzi na cokolwiek zawsze wydawalo mi sie absurdem. No ale z drugiej strony nie wolno panu zakladac , ze wiara to skansen dla idiotow. Przeciwnie, wedlug statystycznej krzywej dzwonowej wsrod miliarda ludzi wierzacych , sa miliony ludzi nieporownanie od Pana inteligentniejszych i madrzejszych. A wiec ostroznie ze stereotypami. Po drugie ,raz jeszcze opowiem o bardzo madrym Rabinie: Ateista mowi do Rabina: "Nie wierze w Boga" Rabin odpowiada: " Nie martw sie przyjacielu , ja tez nie wierze w boga w ktorego TY NIE WIERZYSZ " Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: kapitalizm1 Re: A propos "starucha": IP: *.oc.oc.cox.net 25.01.07, 23:42 leonard3 napisał: > Panie kapitalizm1, > Odpowiem pol-zartem i pol-serio. Ja tam nawet wole jak ludzie staja sie > ateistami. W moim kosciele nigdy nie ma miejsc siedzacych z powodu tloku, > wiec sobie mysle ze jakby czesc stala sie poganami to by bylo luzniej > i moglbym sobie usiasc. - ja traktuje sprawy moralnosci bardzo serio, ale zgadzam sie, milo jest posluchac spiewu choru i organow w atmosferze kadzidel, but you get what you pay for, nie lepiej zaplacic za jakis profesjonalny koncert? no i dalej nie odniosles sie do sprawy moralnosci, skad ja czerpiesz? mam nadzieje, ze nie jestes moralny tak na wiare? > Nawracanie ludzi na cokolwiek zawsze wydawalo mi sie > absurdem. > No ale z drugiej strony nie wolno panu zakladac , ze wiara to skansen dla > idiotow. Przeciwnie, wedlug statystycznej krzywej dzwonowej wsrod miliarda > ludzi wierzacych , sa miliony ludzi nieporownanie od Pana inteligentniejszych i > > madrzejszych. - nie powiedzialem, ze to skansen z idiotami, tylko, ze aby w cos slepo wierzyc (cuda) musimy na ten czas zawiesic rozum, takie dzialanie jest b. szkodliwe, szczegolnie gdy chce sie byc naukowcem, z tym dzwonem to plytki argument, wsrod miliarda ateistow jest wiele milionow wegeterian, czy to znaczy, ze ja powinienem byc jednym z nich? Pol-Pot byl niezmiernie wysoko wyksztalcony i inteligentny, jak i zreszta wielu mordercow, i co z tego? > A wiec ostroznie ze stereotypami. - wlasnie mowisz do siebie, > Po drugie ,raz jeszcze opowiem o bardzo madrym Rabinie: > Ateista mowi do Rabina: "Nie wierze w Boga" > Rabin odpowiada: " Nie martw sie przyjacielu , > ja tez nie wierze w boga w ktorego TY NIE WIERZYSZ " - a-teista to ten ktory pozbawiony jest wiary w Boga, a nie wierzacy w innego, tak jak a-normalny to nienormalny, a nie normalny inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
GoĹÄ: Leonard3 Re: A propos "starucha": IP: *.adsl.inetia.pl 26.01.07, 00:57 Panie Kapitalizm, Historyjka o Rabinie to psychologiczny szybki test progowy na inteligencje. Ludzi ktorzy maja IQ ponizej 100 nie moga go zrozumiec. Pan w ogole go nie zrozumial. Oj nie dala Bozia inteligencji , nie dala. Musi byc Panu ciezko w zyciu. Odpowiedz Link Zgłoś